Dodaj do ulubionych

Powstawanie nowych gatunków

18.03.07, 21:32
Czy znane są obecnie przypadki że z jednego gatunku powstały dwa nowe? Tzn
przykładowo mamy wrony, dzielą się one na dwie części. Jedna mieszka na
terenie A druga na terenie B. Środowisko na terenie A różni się od środowiska
na terenie B tak więc po jakimś czasie wrony na tyle się zmieniają że te z
terenu A nie mogą się krzyżować z tymi z terenu B, tak więc mamy dwa nowe
gatunki. Wie ktoś
coś na ten temat?
Obserwuj wątek
    • europitek Re: Powstawanie nowych gatunków 19.03.07, 00:17
      Ciii .... Nie można tak publicznie o takich wstydliwych sprawach.
      To temat polityczny.
      • maksimum 20.000 nowych gatunkow zwierzat odkrytych w 2005r. 19.03.07, 05:38
        news.mongabay.com/2006/0206-ng.html
        Wbrew pozorom odkrywanych jest duzo wiecej nowych gatunkow niz ginie starych.

        news.mongabay.com/2005/0926-zoobank.html
        • maksimum Hummingbirds. 19.03.07, 05:55
          en.wikipedia.org/wiki/Hummingbird
          www7.nationalgeographic.com/ngm/0701/feature4/gallery15.html
          Jedne z najpopularniejszych ptakow jakie istnieja.Jest ich ponoc az 330 rodzajow
          www.hummingbirdsociety.org/HB101/HB101.asp
          • maksimum Re: Hummingbirds.Najmniejszy ptak na swiecie. 19.03.07, 06:08
            www.wbu.com/edu/hummer.htm
            Sa co najmniej 2 razy zwinniejszy i zwrotniejsze niz jaskolki.
            Mozna je godzinami ogladac bez nudzenia sie.Gdy nie ploszone fruwaja bardzo
            blisko ludzi.
            Zalozyly gniazdo na sztucznym drzewku,ktore tuz obok domu wbilem w ziemie.
            • maksimum Re: Hummingbirds.Najmniejszy ptak na swiecie. 19.03.07, 06:20
              pl.wikipedia.org/wiki/Kolibrowate-------------
              -latają z prędkością do 120 km/h
              -potrafią startować pionowo, wykonać zawis, a także latać na boki i do tyłu
    • madcio Re: Powstawanie nowych gatunków 19.03.07, 18:07
      > Czy znane są obecnie przypadki że z jednego gatunku powstały dwa nowe?
      Chodzi ci o dwa makroskopowe gatunki? Biorąc pod uwagę potrzeby na to czas, nie
      bałdzo, byś mógł mógł na własne oczy zobaczyć pełny cykl specjacji.
      • Gość: MACIEJ Millions of Species Await Discovery. IP: *.nycmny.east.verizon.net 19.03.07, 23:09
        news.mongabay.com/2005/0517-tina_butler.html
        Tym roznym zielonym i rozowym protestujacym na drzewach i torfach wydaje sie,ze
        wszystkich gatunkow zwierzat jest okolo 200 razem z krowa i koniem i jak jeden
        z nich zginie ,to juz bedzie koniec swiata.
        Okazuje sie,ze nowych gatunkow przybywa duzo wiecej niz starych ubywa.
        • Gość: Ewolucjonista Re: Millions of Species Await Discovery. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.07, 23:26
          > Tym roznym zielonym i rozowym protestujacym na drzewach i torfach wydaje sie,ze
          > wszystkich gatunkow zwierzat jest okolo 200 razem z krowa i koniem i jak jeden
          > z nich zginie ,to juz bedzie koniec swiata.
          > Okazuje sie,ze nowych gatunkow przybywa duzo wiecej niz starych ubywa.

          To nie tak. Przybywa OPISANYCH gatunków - bo w ostatnich dziesięcioleciach
          zintensyfikowano badania podmorskie, przyrodnicy dotarli do różnych
          niedostępnych obszarów, i są fundusze na dokumentowanie bioróżnorodności.
          Natomiast jeśli chodzi o gatunki "widoczne gołym okiem" - w regionach od dawna
          rozpoznanych przez biologów, to bilans jest zdecydowanie ujemny. W czasach
          historycznych wyginęło ok. 2000 gatunków ptaków (1/4 ogółu, głównie na wyspach).
          A nowych ssaków czy ptaków opisywane są pojedyncze gatunki raz na parę lat -
          gdzieś w niedostępnych dotąd dżunglach.
          • Gość: llukiz Re: Millions of Species Await Discovery. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.07, 23:53
            > w regionach od dawna
            > rozpoznanych przez biologów, to bilans jest zdecydowanie ujemny

            Tak więc niedługo pozostanie jeden ptak i on będzie musiał być początkiem dla
            całej reszty gatunków latających
          • llukiz Re: Millions of Species Await Discovery. 20.03.07, 10:24
            > Natomiast jeśli chodzi o gatunki "widoczne gołym okiem" - w regionach od dawna
            > rozpoznanych przez biologów, to bilans jest zdecydowanie ujemny. W czasach

            Czyli ewolucja to jednak fikcja? Przyrodę stworzono taką jaka jest i to nie
            prawda, że jedne gatunki giną i pojawiają się nowe? Pewnie nie ma też okresów w
            których więcej gatunków ginie niż powstaje i okresów gdy więcej powstaje niż ginie?

            A może człowiek nie jest naturalnym procesem ewolucji, który tak jak inne
            gatunki, ma wpływ na wymieranie innych. Może jest czymś wyjątkowym,
            odseparowanym od ogólnych trendów ewolucyjnych. Może dlatego, że świat nasz dał
            nam Pan w formie statycznej bez ewolucji powinniśmy się starać zachować statu quo?

            Jak to w końcu jest?
            • madcio Re: Millions of Species Await Discovery. 20.03.07, 19:16
              > Czyli ewolucja to jednak fikcja?
              Człowiek w tej chwili wywołuje kolejne w historii Wielkie Wymieranie, a ty na
              tej podstawie wnioskujesz, że ewolucja to fikcja? Coś pan se poszedł na bakier z
              logiką. Nic nowego zresztą.

              > Przyrodę stworzono taką jaka jest
              Byle bakteria produkująca nylon powie ci, że jest dokładnie przeciwnie.

              > Pewnie nie ma też okresów w
              > których więcej gatunków ginie niż powstaje i okresów gdy więcej powstaje niż
              > ginie?
              Eksplozja Kambryjska, wymarcie dinozaurów? Ach tak, fałszerstwa ateistycznej
              nauki na usługach Szatana...

              > Jak to w końcu jest?
              Mam radę: porzuć chciejstwo i myślenie życzeniowe. Człowiek czymś wyjątkowym,
              dobre sobie. Wiem, że fajnie tak sobie łechtać własne ego i próżność. Lecz
              wiem, że według jednej z dominujących religii na tym padole PYCHA jest grzechem
              śmiertelnym.

              Wiecej pokory wobec wszechświata, gdyż ani ty, ani ja, ani nasza cała ludzka
              cywilizacja NIC nie znaczymy w ogólnym porządku rzeczy, choć wielu ludzi by
              bardzo, BARDZO, BAAAARDZO chciało czegoś wręcz przeciwnego... :)))))
              • llukiz Re: Millions of Species Await Discovery. 20.03.07, 22:30
                Coś nie zrozumiałeś ironii. Skoro ogólnie cała przyroda nie martwi się własną
                ewolucją, dlaczego my mielibyśmy się tym przejmować

                > Człowiek w tej chwili wywołuje kolejne w historii Wielkie Wymieranie

                A czy wcześniejsze wielkie wymierania doprowadziły do czegoś złego? Dzieki nim
                istniejesz. Więc może były dobre. Nie myślałeś o tym?
                • europitek Re: Millions of Species Await Discovery. 20.03.07, 22:35
                  Wymierania, podobnie do innych procesów przyrodniczych nie są ani złe, ani dobre. One zwyczajnie są.
                • madcio Re: Millions of Species Await Discovery. 21.03.07, 02:20
                  > Coś nie zrozumiałeś ironii.
                  Widze, ze zmieniasz temacik, bo sam zorientowałeś się, że głupoty gadasz. :)
                  Niestety, zmieniłeś to jedynie na nowe głupoty. Ochrona gatunków jest
                  irrewelantna do teorii ewolucji, głównie z powodu ilości czasu potrzebnego do
                  "wytworzenia" nowego gatunku, który i tak będzie inny niż oryginalne.

                  > Skoro ogólnie cała przyroda nie martwi się własną
                  > ewolucją, dlaczego my mielibyśmy się tym przejmować
                  Przyroda to nie osoba.

                  > > Człowiek w tej chwili wywołuje kolejne w historii Wielkie Wymieranie
                  > A czy wcześniejsze wielkie wymierania doprowadziły do czegoś złego? Dzieki nim
                  > istniejesz. Więc może były dobre. Nie myślałeś o tym?
                  Tak stawiajac sprawę, to każde nieszczęscie było dobre, bo zmieniało losy
                  świata, co powoduje, ze powstały inne osoby, niż by powstały w innym przypadku.
                  • llukiz Re: Millions of Species Await Discovery. 21.03.07, 11:39
                    > Widze, ze zmieniasz temacik, bo sam zorientowałeś się, że głupoty gadasz. :)

                    Temat był od początku pomyślany, tak by wrzucić kamyczek do ogródka "ekologów"

                    > Ochrona gatunków jest
                    > irrewelantna do teorii ewolucji

                    nie wiem co to ma niby oznaczać, jak tworzysz nowe słowo to podaj może definicję
                    by rozmówcy się orientowali o co ci chodzi. Niemniej nie wydaje mi się bym
                    zgodził się z tym zdaniem poznawszy definicję tego tajemnego słowa.

                    > Przyroda to nie osoba.

                    A powietrze to nie pierwiastek, ale co z tego? Nie odpowiedziałeś na pytanie.
                    Dlaczego mielibyśmy się przejmować ewolucją na ziemi, czyli ingerować w
                    naturalny proces wymierania gatunków.

                    > Tak stawiajac sprawę, to każde nieszczęscie było dobre, bo zmieniało losy
                    > świata, co powoduje, ze powstały inne osoby, niż by powstały w innym przypadku.

                    bez nieszczęść nie powstałyby żadne osoby bo by nie było ewolucji. Przez
                    nieszczęście rozumiem też wymieranie gatunków.
                    • Gość: Geolog-ekolog Re: Millions of Species Await Discovery. IP: *.pgi.waw.pl 21.03.07, 15:08
                      llukiz napisał:
                      > Dlaczego mielibyśmy się przejmować ewolucją na ziemi, czyli ingerować w
                      > naturalny proces wymierania gatunków.

                      a) co innego naturalny proces wymierania gatunków (mniej więcej w równowadze ze
                      specjacją), a co innego niszczenie przyrody przez człowieka (w tempie
                      przekraczającym zdolności regeneracji bioróżnorodności). Póki ludzi była
                      garstka, to ingerencja była niewielka (głównie w megafaunę). Teraz jest tak
                      intensywna, że podcina gałąź na której siedzimy.
                      Innymi słowy, bezprecedensowo mocno ingerujemy w naturalny proces wymierania
                      gatunków, i chodzi o to, by tę ingerencję możliwie ograniczyć.

                      b) skoro rozumiemy mechanizm i skalę zagrożenia, mamy moralny obowiązek
                      zapobiegać.
                      Mówisz jak Kobuszewski (majster) ze skeczu z Gołasem i Michnikowskim:
                      "Dana woda musi się lać. Praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan rura".
                      To może nie zapobiegajmy powodziom, nie remontujmy domów (popadanie w ruinę to
                      naturalna realizacja II zasady termodynamiki o wzroście entropii), itp. bo po
                      co ingerować w naturę?
                      Jeśli sami przyczyniamy się do niszczenia gatunków, to bierzemy na siebie
                      odpowiedzialność za skutki naszych działań. To tak, jakbym rozlał na ulicy
                      cysternę toksycznego preparatu (bo mi się nie chce zapłacić za utylizację), a
                      potem mówił duszącym się dokoła ludziom - to naturalna reakcja na tę toksynę,
                      nie ma co interweniować...


                      > bez nieszczęść nie powstałyby żadne osoby bo by nie było ewolucji. Przez
                      > nieszczęście rozumiem też wymieranie gatunków.

                      • maksimum Re: Millions of Species Await Discovery. 21.03.07, 15:20
                        Gość portalu: Geolog-ekolog napisał(a):

                        > a) co innego naturalny proces wymierania gatunków (mniej więcej w równowadze
                        ze specjacją), a co innego niszczenie przyrody przez człowieka (w tempie
                        > przekraczającym zdolności regeneracji bioróżnorodności).

                        Ta roznorodnosc ma odpowiadac przede wszystkim nam,bo my jestesmy najwazniejsi
                        na danym terenie.Jesli liczba ludnosci w Polsce maleje,to najwidoczniej nie
                        stawiamy siebie na pierwszym miejscu.

                        > Póki ludzi była
                        > garstka, to ingerencja była niewielka (głównie w megafaunę). Teraz jest tak
                        > intensywna, że podcina gałąź na której siedzimy.
                        > Innymi słowy, bezprecedensowo mocno ingerujemy w naturalny proces wymierania
                        > gatunków, i chodzi o to, by tę ingerencję możliwie ograniczyć.

                        Przypominam,to ludzie sa w Polsce gatunkiem wymierajacym i sprobuj cos zrobic
                        by te tendencje odwrocic.
                        • europitek Re: Millions of Species Await Discovery. 21.03.07, 16:37
                          Cytat:
                          > Ta roznorodnosc ma odpowiadac przede wszystkim nam,bo my jestesmy najwazniejsi
                          > na danym terenie.Jesli liczba ludnosci w Polsce maleje,to najwidoczniej nie
                          > stawiamy siebie na pierwszym miejscu.(...)Przypominam,to ludzie sa w Polsce
                          > gatunkiem wymierajacym i sprobuj cos zrobic by te tendencje odwrocic.

                          I masz rację: na pierwszym miejscu nie stawiamy ludzi, lecz "krzywą", która ma nieustannie i nieograniczenie piąć się w górę. Oczywiście chodzi o "krzywą" wzrostu produkcji dóbr wszelakich za wszelką cenę. Najprościej "coś zrobić" można przez zakaz stosowania prezerwatywy wszechczasów - wolnorynkowego kapitalizmu a la polonaise. Jako mocno przejęty spadkiem ludności Polski powinieneś domagać się powrotu PRL - w tamtym ustrojstwie nie było kłopotów z przyrostem naturalnym.
                          • maksimum Re: Millions of Species Await Discovery. 22.03.07, 04:09
                            europitek napisał:

                            > I masz rację: na pierwszym miejscu nie stawiamy ludzi, lecz "krzywą", która
                            ma nieustannie i nieograniczenie piąć się w górę. Oczywiście chodzi o "krzywą"
                            wzrostu produkcji dóbr wszelakich za wszelką cenę. Najprościej "coś zrobić"
                            można
                            > przez zakaz stosowania prezerwatywy wszechczasów - wolnorynkowego kapitalizmu
                            a la polonaise. Jako mocno przejęty spadkiem ludności Polski powinieneś domagać
                            > się powrotu PRL - w tamtym ustrojstwie nie było kłopotów z przyrostem
                            >naturalnym.

                            Widze,ze chcesz sie domagac powrotu PRL.
                            Wszyscy wiemy,ze w ciagu ostatnich 30-50 lat byl i jest wzrost GDP oraz wzrost
                            liczby ludnosci tak w USA jak i w Chinach,wiec najwyrazniej nie jest to sprawa
                            ustroju,a umiejetnosci dokonywania wzrostu GDP i liczby ludnosci w innych
                            krajach,ktorej Polacy nie posiadaja.
                            A skoro nie posiadaja umiejetnosci,to moze zaczeliby sie uczyc od innych
                            zamiast dokonywac podrozy w czasie.
                            • europitek Re: Millions of Species Await Discovery. 23.03.07, 02:42
                              Cytat:
                              > Widze,ze chcesz sie domagac powrotu PRL.

                              Mylisz się - już tradycyjnie - co do mnie. Nie chcę. Mnie spadek ludności Polski nie "podnieca".
                              Co do oceny przyczyn tanu rzeczy, o którym mówimy, to brak "umiejętności dokonywania wzrostu GDP i liczby ludności" jest charakterystyczny dla _wszystkich_ krajów posocjalistycznych, które poszły dziarsko drogą budowania jedynie słusznego ustroju nr 2. Chiny też są tego przykładem - zerknij do danych demograficznych za ostatnie dziesiątki lat, a zobaczysz, że proces szybkiego spadku przyrostu naturalnego już jest tam widoczny.
                              Kraje rozwinięte starają się ratować różnymi "socjalami" zachęcającymi do rodzenia dzieci lub opracowują plany zachęt imigracyjnych (Finlandia zastanawia się wręcz nad stworzeniem systemu zagranicznych "naganiaczy" z krajach nadbałtyckich).

                              Ogólnie rzecz ujmując, to przykład byłych demoludów pozwolił zobaczyć, jak ustrój gospodarczy wpływa na rozrodczość, dzięki błyskawicznemu tempu zmian.
                    • madcio Re: Millions of Species Await Discovery. 21.03.07, 17:54
                      > Temat był od początku pomyślany, tak by wrzucić kamyczek do ogródka "ekologów"
                      Tematem było, czy dziś się obserwuje powstawanie nowych gatunków. W odpowiedzi
                      pojawił się alogiczny bełkot na temat tego: hoho ile to nowych gatunków
                      odkrywamy a w ogóle nie ma zadnego wymierania czy globalnego ocieplenia, które
                      to NIE jest na pewno winą człowieka.

                      > > Ochrona gatunków jest irrewelantna do teorii ewolucji
                      > nie wiem co to ma niby oznaczać
                      Ochrona gatunków jest istotna z powódów nie związanych z teorią ewolucji, czyli
                      niezależnie od jej prawdziwości. Przy okazji, zapomniałeś obwinić teorię
                      ewolucji za nazistów i komuchów.

                      > Dlaczego mielibyśmy się przejmować ewolucją na ziemi, czyli ingerować w
                      > naturalny proces wymierania gatunków.
                      Czyli uważasz aktualne wymieranie za proces naturalny?

                      > bez nieszczęść nie powstałyby żadne osoby bo by nie było ewolucji. Przez
                      > nieszczęście rozumiem też wymieranie gatunków.
                      No wiem, że fajnie, że kamulec załatwił dinozaury, ale co ma to wspólnego z
                      aktualnym wymieraniem? Twierdzisz, ze to korzystne, bo za miliony lat kogoś tam
                      stworzymy dzięki temu? Mam pewne, nazwijmy to... drobniutkie... wątpliwosci....
                      wobec takiej logiki, ale wpierw chcę się upewnić, że tak właśnie myślisz.
                      • llukiz Re: Millions of Species Await Discovery. 21.03.07, 23:58
                        > Tematem było, czy dziś się obserwuje powstawanie nowych gatunków. W odpowiedzi
                        > pojawił się alogiczny bełkot

                        czyli nie ma dowodów że powstają? Czy może teraz nie ma dowodów, czy też są
                        dowody ale aktualnie nie powstają nowe gatunki, czy może powstają ale tego nie
                        widać...
                        To tak trochę nie na temat się pytam, a raczej by się czegoś dowiedzieć o stanie
                        wiedzy obecnym

                        > Ochrona gatunków jest istotna z powódów nie związanych z teorią ewolucji

                        A czemu jest istotna? A po co? Wiesz czy powtarzasz zasłyszane frazesy bez
                        zastanowienia się nad ich sensownością. Jak wiesz to napisz czemu.

                        > Czyli uważasz aktualne wymieranie za proces naturalny?

                        Jeśli powstanie człowieka było procesem naturalnym to aktualne wymieranie uważam
                        za proces naturalny.

                        > Twierdzisz, ze to korzystne, bo za miliony lat kogoś tam
                        > stworzymy dzięki temu?

                        Nie twierdzę że to korzystne tylko, że nikt nie dał nikomu prawa do mówienia że
                        jest to niekorzystne, a tak usiłują nam wmawiać różnoracy idioci. Korzyści są
                        kwestią względną i nie można ich odnosić do ogólnej sytuacji, tylko do
                        poszczególnych zainteresowanych. Np wyginięcie dinozarów było dla nich nie
                        korzystne, ale dla ssaków jak najbardziej korzystne.
                        • madcio Re: Millions of Species Await Discovery. 22.03.07, 18:06
                          > czyli nie ma dowodów że powstają?
                          Twoje pierwsze pytanie było INNE, malutki.

                          "Czy znane są obecnie przypadki że z jednego gatunku powstały dwa nowe?"

                          Typowe. :) A na to pytanie akurat odpowiedziałem. Jak sądzę, dlatego właśnie, że
                          odpowiedź była krótka i na temat, w ogóle się do niej nie odniosłeś. :)

                          > > Ochrona gatunków jest istotna z powódów nie związanych z teorią ewolucji
                          > A czemu jest istotna? A po co? Wiesz czy powtarzasz zasłyszane frazesy bez
                          > zastanowienia się nad ich sensownością. Jak wiesz to napisz czemu.
                          Czemu chronimy zabytki? Uważamy dzieła sztuki za ważne? Czemu przechowujemy i
                          robimy rzeczy, które nie dadzą nam żadnego zysku, od sponsoringu kultury aż po
                          działania zmierzające do ochrony nas samych?

                          Innymi słowy, czy widzisz coś dalej poza czubkiem własnego nosa? Wątpię.

                          > > Czyli uważasz aktualne wymieranie za proces naturalny?
                          > Jeśli powstanie człowieka było procesem naturalnym to aktualne wymieranie
                          > uważam za proces naturalny.
                          Jak dla mnie człowiek to nie bezmyślna siła przyrody czy też niesamoświadome
                          zwierzę i ma wpływ, zarówno techniczny, jak i moralny, na aktualny stan rzeczy.

                          Innymi słowy, jest ODPOWIEDZIALNY za swoje czyny. Nie to, zeby obchodziło to
                          kogokolwiek, rzecz jasna. ;)

                          A poza tym, nie wiem, jak definiujesz słowo "naturalny". Jak dla mnie, mocno już
                          odbiliśmy od szeroko rozmumianej natury.

                          > Korzyści są kwestią względną i nie można ich odnosić do ogólnej sytuacji,
                          > tylko do poszczególnych zainteresowanych.
                          Dobra. To ci powiem tak: zmiana równowagi na skalę planety jest czynnością co
                          najmniej ryzykowną, jeśli nie wprost niekorzystną.
                          • llukiz Re: Millions of Species Await Discovery. 23.03.07, 00:14
                            > Innymi słowy, czy widzisz coś dalej poza czubkiem własnego nosa? Wątpię

                            Proszę wytłumacz mi czemu chronimy zabytki, proszę wytłumacz mi czemu chronimy
                            wymierające gatunki. Powiedz mi również jakie jest przełożenie na pieniądze tych
                            wartości. Chyba nie przeczysz że ludzkie życie da się przeliczyć na konkretne
                            pieniądze. A życie ludzi też jest wartością tak jak istnienie zabytków i roślin.

                            > Czemu chronimy zabytki? Uważamy dzieła sztuki za ważne? Czemu przechowujemy i
                            > robimy rzeczy, które nie dadzą nam żadnego zysku, od sponsoringu kultury aż po
                            > działania zmierzające do ochrony nas samych?

                            Robimy to dopóki nie koliduje to z innymi wartościami wyznawanymi przez nas, np
                            pieniędzmi przeliczalnymi i na dzieła sztuki i na życie ludzi. Jak się pojawia
                            konflikt - dzieło sztuki, życie mojego kumpla, dzieło sztuki jest niszczone.

                            > Innymi słowy, czy widzisz coś dalej poza czubkiem własnego nosa? Wątpię.

                            Nie nie widzę, ale ty zapewne zgodził byś się będąc w posiadaniu 3mln zł na
                            oddanie ich na szczytny cel ochrony przyrody. I po tej operacji byłbyś w obecnej
                            swojej sytuacji finansowej. Na bank byś oddał.

                            > Jak dla mnie człowiek to nie bezmyślna siła przyrody czy też niesamoświadome
                            > zwierzę i ma wpływ, zarówno techniczny, jak i moralny, na aktualny stan rzeczy.

                            A czym się różni?

                            > Dobra. To ci powiem tak: zmiana równowagi na skalę planety jest czynnością co
                            > najmniej ryzykowną, jeśli nie wprost niekorzystną.

                            dla kogo? I czy ktoś coś takiego planuje? Jak do tej pory to coś takiego działo
                            się samo.
                            • madcio Uh. Kiepsko się takie rzeczy czyta... 23.03.07, 20:30
                              > [kasa, kasa, kasa]
                              Widze, że dla ciebie kasa to wszystko i wszystko na nią przeliczasz. Wyrazy
                              współczucia.

                              >Powiedz mi również jakie jest przełożenie na pieniądze tych
                              > wartości.
                              Pewnych rzeczy nie da się przeliczyć na pieniądze. W tym momencie owe rzeczy dla
                              takich jak ty przestają mieć znaczenie.

                              > Chyba nie przeczysz że ludzkie życie da się przeliczyć na konkretne
                              > pieniądze. A życie ludzi też jest wartością tak jak istnienie zabytków i
                              > roślin.
                              Zaprzeczę, by dało się przeliczyć na pieniądze w sposób obiektywny i nie budzący
                              wątpliwości. W sumie oddycham z ulgą, że według ciebie człowiek daje się
                              przeliczyć na kasę, bo to oznacza, że ma on jeszcze jakieś znaczenie dla ciebie.
                              Pewnie jako owcy do skubania, ale zawsze.

                              > Robimy to dopóki nie koliduje to z innymi wartościami wyznawanymi przez nas,
                              > np pieniędzmi przeliczalnymi i na dzieła sztuki i na życie ludzi. Jak się
                              > pojawia konflikt - dzieło sztuki, życie mojego kumpla, dzieło sztuki jest
                              > niszczone.
                              Powiedziałeś, że da się przeliczyć życie ludzkie na pieniądze. A co, jeśli
                              wyliczona pieniężna wartość ludzkiego życia jest MNIEJSZA od wartości dzieła
                              sztuki? :> Będziesz konsekwentny w swojej logice?

                              > > Innymi słowy, czy widzisz coś dalej poza czubkiem własnego nosa? Wątpię.
                              > Nie nie widzę, ale ty zapewne zgodził byś się będąc w posiadaniu 3mln zł na
                              > oddanie ich na szczytny cel ochrony przyrody. I po tej operacji byłbyś w
                              > obecnej swojej sytuacji finansowej. Na bank byś oddał.
                              Nie oddałbym wszystkiego, ale poważną część - i owszem. Tylko co ma to wspólnego
                              z tematem? Nie mówimy teraz o działalnosci charatywnej, ale o spojrzeniu na
                              życie, które dostrzega we wszechświecie coś więcej, niż $.

                              > > Jak dla mnie człowiek to nie bezmyślna siła przyrody czy też
                              > > niesamoświadome zwierzę i ma wpływ, zarówno techniczny, jak i
                              > > moralny, na aktualny stan rzeczy.
                              > A czym się różni?
                              Już napisałem, czym się człowiek różni. W odróżnieniu od sił przyrody czy
                              zwierząt posiada inteligencję i wolną wolę. Co za tym idzie, także
                              odpowiedzialność za swoje czyny. O ile, oczywiście, w twoim słowniku takie słowo
                              jak "odpowiedzialność" w ogóle istnieje... :))))

                              > > Dobra. To ci powiem tak: zmiana równowagi na skalę planety jest
                              > > czynnością co najmniej ryzykowną, jeśli nie wprost niekorzystną.
                              > dla kogo?
                              Dla nas - gatunku homo sapiens.

                              > I czy ktoś coś takiego planuje?
                              Nie. To uboczny efekt działalności człowieka. Ponieważ ta działalność dla
                              człowieka jest korzystna, będzie on ignorował i pomniejszał rolę negatywnych
                              skutków ubocznych swojej działalności tak długo jak się da, póki Rzeczywistość
                              go w dupę nie ugryzie. a i nawet wtedy będzie się upierał przy swoim wbrew
                              wszelkim faktom. Co zresztą jest do zaobserwowania już na tak małej skali jak
                              forum, gdzie piszę te słowa. :)

                              W tym aspekcie różni domorośli pseudokapitaliści (pozal się boże) na tym forum
                              są zadziwiająco pdoobni do ufomaniaków, paranów lub hoax believersów.

                              > Jak do tej pory to coś takiego działo się samo.
                              Do niedawna (w skali planety)? Tak. Jednak mamy nową zmienną w równaniu, do tego
                              taką, która ma świadomy wpływ na swoje poczynania.

                              Widzę, że próbujesz w tym miejscu machnąć ręką: "a co tam, że zasrywamy wszystko
                              wokół... bo to tak, że jesteśmy naturalnym kataklizmem i już". Ta linia obrony
                              nie przejdzie z przyczyny słówka istniejącego przynajmniej w moim słowniku.
                  • qwardian Re: Millions of Species Await Discovery. 25.03.07, 03:59
                    madcio napisał:

                    > Ochrona gatunków jest irrewelantna do teorii ewolucji, głównie z powodu
                    > ilości czasu potrzebnego do "wytworzenia" nowego gatunku, który i tak będzie
                    > inny niż oryginalne.

                    Znowu żeś się napalił marhiuany.
                    • madcio Re: Millions of Species Await Discovery. 26.03.07, 22:01
                      > > Ochrona gatunków jest irrewelantna do teorii ewolucji, głównie z powodu
                      > > ilości czasu potrzebnego do "wytworzenia" nowego gatunku, który i tak
                      > > będzie inny niż oryginalne.
                      > Znowu żeś się napalił marhiuany.
                      Chyba nie powinienem był używać słowa "irrewelatne". I tak była to kalka z
                      angielskiego na słowo, które w polskim nie ma prostego przetłumaczenia.
            • Gość: Ewolucjonist Re: Millions of Species Await Discovery. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.07, 22:24
              lukiz napisał:

              > > Natomiast jeśli chodzi o gatunki "widoczne gołym okiem" - w regionach od
              > > dawna rozpoznanych przez biologów, to bilans jest zdecydowanie ujemny.

              > Czyli ewolucja to jednak fikcja? Przyrodę stworzono taką jaka jest i to nie
              > prawda, że jedne gatunki giną i pojawiają się nowe?

              ??! Chyba wyraźnie napisałem, że "bilans jest zdecydowanie ujemny" czyli gatunki
              masowo giną (podałem przykład 2000 gat. ptaków wytępionych w czasach
              historycznych). Jak można z tego wyczytać, że to nieprawda, że gatunki giną?
              I oczywiście powstają też nowe, ale wolniej.
              Przykłady, by pozostać przy ptakach, obejmują zarówno klasyczne formy
              wyspiarskie, jak łuszczaki Darwina z Galapagos, i kręgi form wokół holarktyki,
              gdzie sąsiednie populacje jeszcze się krzyżują, a skrajne są już oddzielone
              barierą reprodukcyjną, aż po najnowsze doniesienia o krzyżodziobach
              migg.wordpress.com/2007/03/19/o-powstawaniu-gatunkow-krzyzodziobow/
              > Pewnie nie ma też okresów w których więcej gatunków ginie niż powstaje i
              > okresów gdy więcej powstaje niż ginie?

              Przecież napisałem wyraźnie, że żyjemy w okresie w których więcej gatunków ginie
              niż powstaje (ujemny bilans). Na pocieszenie mogę powiedzieć, że doświadczenie
              uczy, że po wielkich wymieraniach następuje odbudowa bioróżnorodności, co nie
              powinno potrwać dłużej niż kilkanaście milionów lat (tyle wystarczyło po
              wymieraniu kredowym i wcześniejszych).

              > Może dlatego, że świat nasz dał nam Pan w formie statycznej

              W jakiej "formie statycznej"? Już pomijam, że biblia jest kastastroficzna, i
              trudno przejście od edenu do sytuacji po wygnaniu z raju nazwać zachowaniem
              status quo, podobnie jak potop, ale jeśli pominąć bliskowschodnie mity, wyraźnie
              widać dynamikę świata. Biblijni władcy polowali u siebie na lwy, w Nilu za
              faraonów żyły hipopotamy i krokodyle, a jak pokopać głębiej to u nas znajdzie
              się kości mamutów, nosorożców włochatych, reniferów, rosomaków czy lemingów...
              To ma być świat w formie statycznej?!
              • llukiz Re: Millions of Species Await Discovery. 20.03.07, 22:41
                > historycznych). Jak można z tego wyczytać, że to nieprawda, że gatunki giną?

                Przyznam się że nie wiem. A ktoś z tego wyczytał że to nie prawda że gatunki
                giną? Czy kiedyś nie ginęły?

                > Przecież napisałem wyraźnie, że żyjemy w okresie w których więcej gatunkówginie
                > niż powstaje (ujemny bilans)

                Czy słowo ironia umarło ostatecznie w umysłach inteligentnych osób?
                Chcę tylko zwrócić uwagę że ochrona zagrożonych gatunków to kretyństwo jeśli się
                wie o teorii darwina.
                • europitek Re: Millions of Species Await Discovery. 20.03.07, 22:44
                  Trzęsienia ziemi i zlodowacenia są jeszcze głupsze od niej.
                • Gość: Ewolucjonista Re: Millions of Species Await Discovery. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.07, 08:10
                  > Chcę tylko zwrócić uwagę że ochrona zagrożonych gatunków to kretyństwo jeśli
                  > się wie o teorii darwina.

                  ??? Na tej samej zasadzie jak medycyna, BHP i zapobieganie wojnom to kretyństwo,
                  jeśli się wie, że ludzie są i tak śmiertelni? (ironia)
                  Jeśli się wie co nieco o biologii i o ewolucji, to się wię też wie, że
                  ekosystemy zubożone (np. monokultury rolnicze) są o wiele mniej stabilne niż
                  ekosystemy o wysokiej bioróżnorodności, oraz że w ostatnim milionie lat
                  następowały bardzo duże wahania klimatu, i że człowiekowi biosfera jest
                  niezbędna do życia (choćby jako generator tlenu, ale także np. jako źródło leków
                  itp.). No chyba, że ktoś ma podejście "po nas choćby potop"...

                  Już nie wspomnę o względach estetycznych i innych (nie żal ci, że wnukowie nie
                  będą mogli zobaczyć pandy, goryla czy wieloryba?)...
                  • llukiz Re: Millions of Species Await Discovery. 21.03.07, 11:55
                    > ??? Na tej samej zasadzie jak medycyna, BHP i zapobieganie wojnom tokretyństwo
                    > jeśli się wie, że ludzie są i tak śmiertelni? (ironia)

                    nie trafiona analogia

                    > Jeśli się wie co nieco o biologii i o ewolucji, to się wię też wie, że
                    > ekosystemy zubożone (np. monokultury rolnicze) są o wiele mniej stabilne niż
                    > ekosystemy o wysokiej bioróżnorodności

                    Czy w związku z tym planujesz zastąpić monokultury rolnicze ekosystemem bardziej
                    złożonym i w konsekwencji zmniejszyć populację ziemi do 100mln ludzi zajmujących
                    się zbieractwem?

                    > że człowiekowi biosfera jest
                    > niezbędna do życia (choćby jako generator tlenu

                    nikt nie planuje jej likwidacji a sama się nie zlikwiduje choćby nie wiem jak
                    niestabilna była

                    > Już nie wspomnę o względach estetycznych i innych (nie żal ci, że wnukowie nie
                    > będą mogli zobaczyć pandy, goryla czy wieloryba?)...

                    a nie żal ci że nie możesz zobaczyć Tyranosaurusa rexa?
                    • Gość: Ewolucjonista Re: Millions of Species Await Discovery. IP: *.pgi.waw.pl 21.03.07, 15:20
                      > Czy w związku z tym planujesz zastąpić monokultury rolnicze ekosystemem
                      > bardziej złożonym i w konsekwencji zmniejszyć populację ziemi
                      > do 100 mln ludzi zajmującyc hsię zbieractwem?

                      Nie. Na pewno przydałoby się zmniejszyć przeludnienie (miliardy ludzi głodują,
                      z desperacji niszcząc zasoby przyrodnicze, walcząc ze sobą nawzajem, itp.).
                      Lepiej byłoby mieć na Ziemi miliard ludzi żyjących w godnych warunkach.
                      I wystarczy poprzestać na istniejących areałach uprawnych, z czasem je
                      zmniejszając (rekultywując odłogowane tereny pod bardziej naturalne
                      zbiorowiska). Wystarczyłoby tego nawet dla paru miliardów ludzi (w tej chwili
                      kraje takie jak USA mają nadwyżki żywności, choć obywatele cierpią masowo na
                      otyłość - a jedzą hamburgery, czyli wysokoprzetworzoną żywność; gdyby jedli
                      więcej roślin, nie tylko byliby zdrowsi, ale ograniczyliby emisję metanu do
                      atmosfery przez bydło i zwiększyli podaż żywności, bo krowa czy świnia zużywa
                      większość paszy na własne potrzeby).

                      > nikt nie planuje jej likwidacji a sama się nie zlikwiduje choćby nie wiem jak
                      > niestabilna była

                      Biosfera się pewnie nie zlikwiduje, ale ludzkość może tak. Jeżeli spadnie
                      zawartość tlenu w atmosferze, albo pomór porazi większość monokultur, to nie
                      będzie lekko. Różnorodność jest taką "polisą ubezpieczeniową".

                      > a nie żal ci że nie możesz zobaczyć Tyranosaurusa rexa?

                      Żal. Ale to nie my go załatwiliśmy. Natomiast jak patrzę na wypchanego wilka
                      workowatego, gołębia wędrownego itp., to mnie krew zalewa kiedy myślę o tych
                      idiotach, którzy je wystrzelali. I na szczęście nie wszyscy myśleli tak jak ty,
                      bo w ostatniej chwili udało się uratować żubry, bizony i parę innych gatunków
                      na skraju zagłady (bizony w kilkadziesiąt lat zredukowano z milionowych stad do
                      garstki niedobitków).
                      • maksimum Re: Millions of Species Await Discovery. 22.03.07, 04:50
                        Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):

                        > Nie. Na pewno przydałoby się zmniejszyć przeludnienie (miliardy ludzi
                        głodują,
                        > z desperacji niszcząc zasoby przyrodnicze, walcząc ze sobą nawzajem, itp.).
                        > Lepiej byłoby mieć na Ziemi miliard ludzi żyjących w godnych warunkach.

                        Pomysl nie jest nowatorski z tym wyeliminowaniem "przeludnienia".
                        Problem polega na tym,ze moglbys sie pozbyc najbardziej wartosciowych i cofnac
                        cywilizacje o te 50 lat do tylu.
                        "Przeludnienie" jest wlasnie podstawa rozwoju cywilizacyjnego,bo nie mozna juz
                        prowadzic rolnictwa ekstensywnego czy zbieractwa,ze o polowaniu na grubego
                        zwierza jako podstawy diety nie wspomne.
                        Przy zaludnieniu ponad 4 osoby/km2 plemiona zaczynaja sie laczyc tworzac
                        panstwa.
                        Pomyslales dlaczego rewolucja przemyslowa zaczela sie w przeludnionej Anglii,a
                        nie w sielskiej wsi wschodnioeuropejskiej?
                        Gdyby bylo tylko dwoje dzieci w klasie,to ten najgorszy bylby drugi od gory,ale
                        gdy ich jest 35 w klasie to tym drugim juz nie jest tak latwo zostac.
                        W skrocie,dziala to tak.Wiecej ludzi=wieksza konkurencja=szybszy postep.
                        Problemem jest to,ze w polowie XXI wieku liczba ludnosci zacznie spadac i
                        dobrze byloby dozyc tych lat i zobaczyc te stabilizacje o ktorej tak marzysz.
                        Brak zapotrzebowania na nowe mieszkania,samochody,zmniejszona produkcja
                        rolna,spadek cen,wzrost bezrobocia.
                        Takie zycie jak w Japonii od 1985 roku do teraz.Niby dobrze ,ale swiatla w
                        tunelu nie widac.Nie dokladnie tak,jak w Japonii,bo tam jest jeszcze wzrost
                        liczby ludnosci i slaby wzrost gospodarczy,ale namiastka tego.
                        en.wikipedia.org/wiki/World_population-----------
                        Other projections of population growth predict that the world's population will
                        eventually crest, though it is uncertain exactly when or how. In some
                        scenarios, the population will crest as early as the mid-21st century at under
                        9 billion, due to gradually decreasing birth rates, (the "low variant" of [2]),
                        The "high variant" from the same source gives a population between 10 and 11
                        billion in 2050.
                        ------------
                        To jest to,co sie niedlugo stanie,bo w tragiczny scenariusz nie wierze.
                        -------------
                        In other scenarios, disasters triggered by the growing population's demand for
                        scarce resources will eventually lead to a sudden population crash, or even a
                        Malthusian catastrophe (also see overpopulation).
                        ----------------
                      • llukiz Re: Millions of Species Await Discovery. 22.03.07, 08:49
                        > Nie. Na pewno przydałoby się zmniejszyć przeludnienie

                        W obszarach o największej gęstości zaludnieni nie ma głodu. Patrz Europa. Jest
                        za to problem z przyrostem naturalnym i za tanią żywnością oraz protestami
                        rolników z tego powodu

                        > (miliardy ludzi głodują,
                        > z desperacji niszcząc zasoby przyrodnicze, walcząc ze sobą nawzajem, itp.).

                        Ty to na poważnie?

                        > gdyby jedli
                        > więcej roślin, nie tylko byliby zdrowsi, ale ograniczyliby emisję metanu do
                        > atmosfery przez bydło

                        ha ha ha ha. No nie mogę. Nie mam siły komentować, spadłem z krzesła.

                        > bo krowa czy świnia zużywa
                        > większość paszy na własne potrzeby).

                        A mniejszość na cudze.

                        > Biosfera się pewnie nie zlikwiduje, ale ludzkość może tak. Jeżeli spadnie
                        > zawartość tlenu w atmosferze

                        he he. Kto cię tak okłamał?

                        > bo w ostatniej chwili udało się uratować żubry, bizony i parę innych gatunków
                        > na skraju zagłady (bizony w kilkadziesiąt lat zredukowano z milionowych stad

                        A co z tym szkodliwym metanem który wydalały te złe żubry do atmosfery. Chcesz
                        zlikwidować miliony bydła domowego a tu martwisz się że zlikwidowano równie
                        smaczne bizony. A tak w ogóle to ile osób widziało żubra i ile się wybiera by go
                        obejrzeć. Większość ma w dupie oglądanie żubra, ale nie ma w dupie oglądania
                        tirów mknących przez środek ich miasta. A ty kochasz tak przyrodę a pewnie
                        mieszkasz w mieście. Jak kochasz tak przyrodę wyprowadź się do lasu, bo inaczej
                        nazwę Cie hipokrytą.
                        • Gość: Ewolucjonista Re: Millions of Species Await Discovery. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.07, 21:09
                          llukiz napisał:

                          > > Nie. Na pewno przydałoby się zmniejszyć przeludnienie
                          > W obszarach o największej gęstości zaludnieni nie ma głodu. Patrz Europa. Jest
                          > za to problem z przyrostem naturalnym i za tanią żywnością oraz protestami
                          > rolników z tego powodu

                          Nie chodzi o gęstość zaludnienia na km kw. (na obszarach o najmniejszej gęstości
                          zaludnienia w Europie - Skandynawia - też nie ma głodu...). Europa prowadzi
                          bardzo kosztowną i intensywną gospodarkę rolną (podobnie jak USA). Większość
                          przeludnienia dotyczy Trzeciego Świata.
                          >
                          > > (miliardy ludzi głodują,
                          > > z desperacji niszcząc zasoby przyrodnicze, walcząc ze sobą nawzajem, itp.
                          > ).
                          > Ty to na poważnie?
                          Tak. www.bread.org/learn/hunger-basics/hunger-facts-international.html
                          W krajach Trzeciego Świata ekstensywna gospodarka pożera kolejne miliony
                          hektarów naturalnych ekosystemów (wypalanie, karczowanie), po czym następuje
                          wyjałowienie gleby.

                          > > gdyby jedli więcej roślin, nie tylko byliby zdrowsi,
                          > > ale ograniczyliby emisję metanu do atmosfery przez bydło
                          > ha ha ha ha. No nie mogę. Nie mam siły komentować, spadłem z krzesła.

                          Podpięcie się do łańcucha pokarmowego niżej (rośliny) umożliwia efektywniejsze
                          wykorzystanie zasobów (patrz niżej):

                          > > bo krowa czy świnia zużywa
                          > > większość paszy na własne potrzeby).
                          > A mniejszość na cudze.
                          Czyli nasze... Gdyby pastwisko obsiać warzywami, większość produkcji pierwotnej
                          (fotosynteza) poszłaby na nasze potrzeby. A tak 90% idzie w straty cieplne
                          metabolizmu krowy, a większość pozostałych 10 % na jej funkcjonowanie. W mięsie
                          zostaje tylko znikomy ułamek produkcji pierwotnej pastwiska.

                          > > Biosfera się pewnie nie zlikwiduje, ale ludzkość może tak. Jeżeli spadnie
                          > > zawartość tlenu w atmosferze
                          > he he. Kto cię tak okłamał?

                          Jeżeli nastąpi dalsze pustynnienie lądów i jałowienie oceanów, produkcja tlenu
                          zmaleje. A cały tlen w atmosferze jest produktem fotosyntezy, więc kryzys
                          biosfery może się wiązać ze spadkiem zawartości tlenu. Taki zresztą mógł być
                          scenariusz wielkiego wymierania permskiego. A ludzie potrzebują sporo tlenu...

                          > Większość ma w dupie oglądanie żubra, ale nie ma w dupie oglądania
                          > tirów mknących przez środek ich miasta.

                          Podobnie jak większość ma w d... operę albo poezję, a lubią móc kupić jabola.
                          Wniosek - zlikwidujmy przybytki sztuki i popierajmy tanie alkohole?
                          Poza tym żubry nie są do masowego oglądania (nie chodzi o to, żeby tłumy
                          rozdeptały parki narodowe).

                          > A ty kochasz tak przyrodę a pewnie mieszkasz w mieście.
                          > Jak kochasz tak przyrodę wyprowadź się do lasu, bo inaczej nazwę Cie hipokrytą.

                          Czy sądzisz, że gdyby wszyscy przeprowadzili się z miast do lasów, razem ze
                          swoimi samochodami, itp. wyszłoby to przyrodzie na dobre? Lepiej jak ludzie żyją
                          w skupiskach, zostawiając przyrodzie resztę.
                          • llukiz Re: Millions of Species Await Discovery. 23.03.07, 00:34
                            Europa prowadzi
                            > bardzo kosztowną i intensywną gospodarkę

                            kosztowna jest biurokracja, a gospodarka rolne nie jest intesywna tylko efektywna

                            rolną (podobnie jak USA). Większość
                            > przeludnienia dotyczy Trzeciego Świata.

                            tylko że tam mieszka mało ludzi którzy nie umieją się zorganizować tak by się
                            wyzywić. W chinach mieszka więcej osób a jednal jedzeni starcza i nie mówi się o
                            przeludnieniu

                            > W krajach Trzeciego Świata ekstensywna gospodarka pożera kolejne miliony
                            > hektarów naturalnych ekosystemów (wypalanie, karczowanie), po czym następuje
                            > wyjałowienie gleby.

                            nic nie poradzę że tam zjeby mieszkają

                            > Czyli nasze... Gdyby pastwisko obsiać warzywami, większość produkcji pierwotnej
                            > (fotosynteza) poszłaby na nasze potrzeby. A tak 90% idzie w straty cieplne
                            > metabolizmu krowy, a większość pozostałych 10 % na jej funkcjonowanie. W mięsie
                            > zostaje tylko znikomy ułamek produkcji pierwotnej pastwiska

                            pierdu pierdu.No i co z tego? Jak by zakazać ludziom wychodzić z domu by spalali
                            najmniej kalorii. Tylko rolnicy by pracowali i wysyłali każdemu ziemniaka
                            jednego pocztą co dzień. Wpływ człowieka na środowisko byłby minimalny i byłbyś
                            zadowolony

                            > Podpięcie się do łańcucha pokarmowego niżej (rośliny) umożliwia efektywniejsze
                            > wykorzystanie zasobów (patrz niżej)

                            najefektwniej jestt się nie ruszać bo się nie traci energii

                            > Jeżeli nastąpi dalsze pustynnienie lądów

                            nie nastąpi dalsze bo ma byś ocieplenie klimatu które powoduje efekt przeciwny

                            > Podobnie jak większość ma w d... operę albo poezję

                            jak by opera im przeszkadzała w piciu jabola to jej by nie było. Z poezją
                            podobnie. Porównanie więc nie adekwatne. Przykro mi.

                            > Czy sądzisz, że gdyby wszyscy przeprowadzili się z miast do lasów, razem ze
                            > swoimi samochodami, itp. wyszłoby to przyrodzie na dobre?

                            Nikt kto kocha przyrodę nie przeprowadziłby się z samochodem. Nikt kto kocha
                            przyrodę nie mieszka w mieście. ergo ktoś kto twierdzi że kocha przyrodę i
                            mieszka w mieście jest hipokrytą. To tak jak bym deklarował że kocham żonę ale
                            mieszkał z kumplem, a nie chciał zamieszkać z żoną.
                            • europitek Re: Millions of Species Await Discovery. 23.03.07, 02:58
                              Strzelasz sobie samobóje.

                              Cytat:
                              > nie nastąpi dalsze bo ma byś ocieplenie klimatu które powoduje efekt przeciwny
                              Ocieplenie samo w sobie nie powoduje zwilgotnienia klimatu na lądach. Dane paleobiologiczne z plejstocenu pokazują, że okresy ciepłe wcale nie oznaczają dużej wilgotności. W niektórych rejonach świata wręcz odwrotnie.

                              A co do krajów Trzeciego Świata, to najwyraźniej nie rozumiesz, że oni stosują _dostępne_ im środki.
                              • llukiz Re: Millions of Species Await Discovery. 23.03.07, 16:51
                                > Ocieplenie samo w sobie nie powoduje zwilgotnienia klimatu na lądach.

                                Ale być może przynosi samo, tyle że nie w sobie. Wyższa temperatur= większe
                                parowanie oceanów= więcej deszczu= większe zbiory

                                > A co do krajów Trzeciego Świata, to najwyraźniej nie rozumiesz, że oni stosują
                                > _dostępne_ im środki.

                                Czyli zakup broni prowadzenie wojen domowych.
                                • europitek Re: Millions of Species Await Discovery. 24.03.07, 02:37
                                  Większe parowanie to nie wszystko - wilgotne powietrze musi być jeszcze przetransportowane w "miejsce docelowe". Założenie (milczące), że wzrost temperatur spodowuje wzrost opadów na lądach (wszystkich lub większości ich powierzchni) nie musi być prawdziwe. Przykładem może być Tybet, któremu wzrost wilgotności monsunów (i ich ilości) nic nie da. A takich obszarów na Ziemi jest sporo. Poza tym wzrośnie również parowanie na lądach, czyli "ucieczka" wody z powierzchni planety będzie szybsza niż obecnie.

                                  Cytat:
                                  > Czyli zakup broni prowadzenie wojen domowych.
                                  A czemu nie? Cel uświęca środki.
                            • Gość: Ewolucjonista Re: Millions of Species Await Discovery. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.07, 10:28
                              llukiz napisał:

                              > gospodarka rolne nie jest intesywna tylko efektywna

                              Jak to nie jest intensywna. Zobacz, ile się stosuje nawozów, środków ochrony
                              roślin, itp.

                              > W chinach mieszka więcej osób a jednal jedzeni starcza i nie mówi się
                              > o przeludnieniu

                              Jak to nie? Obowiązuje nakaz ograniczania się do 1 dziecka.


                              > nic nie poradzę że tam zjeby mieszkają

                              Rozumiem, że ty, jak byś się urodził w slumsach Afryki, prowadziłbyś racjonalną
                              gospodarkę przyjazną środowisku...

                              > najefektwniej jest się nie ruszać bo się nie traci energii

                              Zamiast ironizować mógłbyś pomyśleć o skutkach obu strategii w skali makro
                              (korzystanie z I czy z II poziomu troficznego to różnica o rząd wielkości w
                              energii dostępnej w pożywieniu).

                              > > Jeżeli nastąpi dalsze pustynnienie lądów
                              > nie nastąpi dalsze bo ma byś ocieplenie klimatu które powoduje efekt przeciwny

                              Pustynnienie nie następuje tylko z powodu ocieplenia. Pisałem o niszczeniu szaty
                              roślinnej przez rabunkową gospodarkę prowadzącą do erozji gleby. Zobacz co się
                              dzieje w Sahelu - nie zanosi się na zatrzymanie rozrostu Sahary.

                              > > Podobnie jak większość ma w d... operę albo poezję
                              > jak by opera im przeszkadzała w piciu jabola to jej by nie było. Z poezją
                              > podobnie. Porównanie więc nie adekwatne. Przykro mi.

                              A co mieszczuchom przeszkadza żubr w lesie?

                              > Nikt kto kocha przyrodę nie przeprowadziłby się z samochodem.

                              A jak by dojeżdżał do pracy? Albo do sklepu kupić żywność? A jakby wszyscy nie
                              tylko w lesie mieszkali, ale także uprawiali żywność, pracowali itp., to już nie
                              byłby las, tylko wieś albo miasto.

                              > Nikt kto kocha przyrodę nie mieszka w mieście.

                              ???

                              > ergo ktoś kto twierdzi że kocha przyrodę i mieszka w mieście jest hipokrytą.
                              > To tak jak bym deklarował że kocham żonę ale
                              > mieszkał z kumplem, a nie chciał zamieszkać z żoną.

                              Nie baw się znaczeniami słów. Kochać żonę i kochać przyrodę to jednak trochę coś
                              innego. Czy miłośnicy astronomii mają się przeprowadzić na Księżyc? Zresztą
                              nawet wśród ludzi kochać nie znaczy mieszkać razem. Jak matka kocha córkę, to
                              lepiej zrobi jeśli nie uprze się, żeby mieszkać razem z nią i zięciem, bo taka
                              miłość teściowej może zaszkodzić. Lepiej kochać na odległość. Tak samo osoby
                              "kochające przyrodę" (albo po prostu doceniające jej znaczenie) wiedzą, że
                              okazywanie miłości przez zadeptywanie dzikich miejsc nie jest dobre dla obiektu
                              uczuć...
                              • llukiz Re: Millions of Species Await Discovery. 23.03.07, 17:07
                                > Jak to nie jest intensywna. Zobacz, ile się stosuje nawozów, środków ochrony
                                > roślin, itp.

                                bo bez tego nie ma efektów i nie może być efektywna.

                                > Jak to nie? Obowiązuje nakaz ograniczania się do 1 dziecka.

                                Bo są idioci u władzy i nie myślą o przyszłości.

                                > Rozumiem, że ty, jak byś się urodził w slumsach Afryki, prowadziłbyśracjonalną
                                > gospodarkę przyjazną środowisku...

                                nie miałbym za bardzo możliwości do niszczenia środowiska

                                > Zamiast ironizować mógłbyś pomyśleć o skutkach obu strategii w skali makro
                                > (korzystanie z I czy z II poziomu troficznego to różnica o rząd wielkości w
                                > energii dostępnej w pożywieniu).

                                Tak się składa że pożywienie jest dobrem odnawialnym póki słońce świeci, więc
                                póki go nie brakuje to nikt go nie będzie oszczędzał.

                                > Pustynnienie nie następuje tylko z powodu ocieplenia. Pisałem o niszczeniuszat
                                > y
                                > roślinnej przez rabunkową gospodarkę prowadzącą do erozji gleby. Zobacz co się
                                > dzieje w Sahelu - nie zanosi się na zatrzymanie rozrostu Sahary.

                                kiedyś na ziemi była płynna lawa i zero życia. Tak więc nie obawiam się że
                                gdzieś jest mniej pustyni. Deszcze rozwiązują sprawę pustyni.

                                > A co mieszczuchom przeszkadza żubr w lesie?

                                nic?

                                > A jak by dojeżdżał do pracy? Albo do sklepu kupić żywność?

                                Widzisz. Bo oni kochają chodzić do sklepu i mieć wszystko na półce pod nosem. I
                                taka to ich miłość do przyrody która znika jak się zgłodnieje i wtedy wszyscy
                                kochają nagle cywilizację.

                                > A jakby wszyscy nie
                                > tylko w lesie mieszkali, ale także uprawiali żywność, pracowali itp., tojużnie
                                > byłby las, tylko wieś albo miasto.

                                spoko. Mogliby się rozproszyć. I na pewno nie wszyscy, bo oszołomów ekologów
                                jest znacznie mniej niż normalnych i tylko do nich kieruję propozycję.

                                > innego. Czy miłośnicy astronomii mają się przeprowadzić na Księżyc?

                                Tu mnie masz. Żadna riposta nie przychodzi mi do głowy
                                • Gość: Ewolucjonista Re: Millions of Species Await Discovery. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.07, 08:42
                                  llukiz napisał:

                                  > > Jak to nie jest intensywna. Zobacz, ile się stosuje nawozów, środków
                                  > ochrony roślin, itp.
                                  > bo bez tego nie ma efektów i nie może być efektywna.

                                  No właśnie. Ale wcześniej mówiłeś, że nie jest intensywna. A teraz mówisz, że
                                  jest, bo musi być.

                                  > > Jak to nie? Obowiązuje nakaz ograniczania się do 1 dziecka.
                                  > Bo są idioci u władzy i nie myślą o przyszłości.
                                  Właśnie myślą roztropnie o przyszłości...

                                  > > Rozumiem, że ty, jak byś się urodził w slumsach Afryki, prowadziłbyś
                                  > >racjonalną gospodarkę przyjazną środowisku...
                                  > nie miałbym za bardzo możliwości do niszczenia środowiska

                                  Jak to nie? Poszedłbyś z innymi desperatami szukać szczęścia do buszu, wypalił
                                  kawał lasu, obsiał maniokiem, za parę lat deszcze wypłukałyby glebę, wypaliłbyś
                                  następny kawał lasu, itp.


                                  > Tak się składa że pożywienie jest dobrem odnawialnym póki słońce świeci, więc
                                  > póki go nie brakuje to nikt go nie będzie oszczędzał.

                                  Pożywienie nie bierze się tylko ze słońca. Potrzebujesz jeszcze żyznej i
                                  wilgotnej gleby. A tej nie przybywa, tylko wręcz przeciwnie.

                                  > kiedyś na ziemi była płynna lawa i zero życia. Tak więc nie obawiam się że
                                  > gdzieś jest mniej pustyni. Deszcze rozwiązują sprawę pustyni.

                                  Nie rozumiem. Na razie deszcze nie zapobiegają rozrostowi pustyń. A nawet w
                                  tropikach ulewne deszcze nie pomagają, jeśli usuniesz las. Kiedy w porze
                                  deszczowej pada wprost na glebę - na terenach rolniczych - dochodzi do szybkiego
                                  wymywania żyznych składników i tworzenia się czerwonej, jałowej skorupy
                                  (poczytaj sobie o laterytach).
                                  A stan "płynna lawa i zero życia" oczywiście był kiedyś naturalny dla Ziemi, ale
                                  to nie znaczy, żebyśmy mieli ochotę do tego wrócić...

                                  > > A jak by dojeżdżał do pracy? Albo do sklepu kupić żywność?
                                  > Widzisz. Bo oni kochają chodzić do sklepu i mieć wszystko na półce pod nosem.
                                  > I taka to ich miłość do przyrody która znika jak się zgłodnieje i wtedy
                                  > wszyscy kochają nagle cywilizację.

                                  Czy nie potrafisz dostrzec, na czym polega "miłość do przyrody"? Jeżeli np.
                                  jestem przeciw mordowaniu wielorybów, to nie znaczy, że chcę zamieszkać pod
                                  wodą. Ludzie troszczą się o przyrodę nie po to, żeby jej chcieć wleźć na głowę.
                                  Chcą mieć świadomość, że owoc milionów lat ewolucji nie zostanie zniszczony
                                  przez garstkę egoistów. Mnie wystarczyłaby świadomość, że nikt nie morduje goryl
                                  na mięso, nie muszę całe życie siedzieć i patrzeć na goryle.

                                  > > A jakby wszyscy nie tylko w lesie mieszkali, ale także uprawiali żywność,
                                  pracowali itp., to już nie byłby las, tylko wieś albo miasto.
                                  > spoko. Mogliby się rozproszyć. I na pewno nie wszyscy, bo oszołomów ekologów
                                  > jest znacznie mniej niż normalnych i tylko do nich kieruję propozycję.
                                  Ale jeśliby to była taka garstka, to przecież nie wpłynęłoby na skalę problemów
                                  ekologicznych. Doszedłby tylko dodatkowy problem, że teraz powoływanie się na
                                  to, że ludzie są ważniejsi od lasu zderzałoby się z argumentem, no tak, ale
                                  wycinając las, pozbawiasz dachu nad głową ekologów...
                                  • llukiz Re: Millions of Species Await Discovery. 24.03.07, 18:14
                                    > Pożywienie nie bierze się tylko ze słońca. Potrzebujesz jeszcze żyznej i
                                    > wilgotnej gleby. A tej nie przybywa, tylko wręcz przeciwnie.

                                    Ciekawe że 1000 lat temu w europie było dużo mniej ludzi i jeszcze głodnych a
                                    dziś są setki milinów i nikt głodny nie chodzi. Pewnie dlatego że ubywa tak
                                    potrzebnej żyznej gleby.

                                    > Nie rozumiem. Na razie deszcze nie zapobiegają rozrostowi pustyń

                                    Pewnie dlatego że nie padają na pustyni.

                                    > Ale jeśliby to była taka garstka, to przecież nie wpłynęłoby na skalęproblemów
                                    > ekologicznych

                                    no i nie wpływa na ogólny obraz świata. Uratowali kilka gatunków jakiś bzdur, a
                                    rocznie giną i powstają nowe gatunki niezależnie od ich działań.
                              • maksimum Re: Millions of Species Await Discovery. 1 child 23.03.07, 18:46
                                Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):

                                > Jak to nie? Obowiązuje nakaz ograniczania się do 1 dziecka.

                                Nie jest az taki nakaz,jak Ci sie wydaje.

                                en.wikipedia.org/wiki/One-child_policy
                                To sa ograniczenia dla biednych ludzi,by dzieci nie wychowywaly sie w nedzy.
                                Srednia klasa i bogaci moga miec dzieci ile chca.
                                W roznych rejonach kraju te kary sa stosowane lub nie.
                                Nie zapominaj,ze wolnosc w Chinach jest duzo wieksza niz w Rosji,bo Chiny
                                naleza do WTO a Rosja nie nalezy.
                                • maksimum Re: Millions of Species Await Discovery. 1 child 23.03.07, 18:59
                                  Some cities such as Beijing permit two "only child" parents to have two
                                  children.

                                  Moreover, in accordance with PRC's affirmative action policies towards ethnic
                                  minorities, all non-Han ethnic groups are subjected to different rules and are
                                  usually allowed to have two children in urban areas, and three or four in rural
                                  areas; in addition, some couples simply pay a fine, or "social maintenance fee"
                                  to have more children.[5] Thus the overall fertility rate of mainland China is,
                                  in fact, closer to two children per family than to one child per family (1.8).
                                  The steepest drop in fertility occurred in the 1970s before one child per
                                  family was implemented in 1979. This is due to the fact that population
                                  policies and campaigns have been ongoing in China since the 1950s. During the
                                  1970s, a campaign of 'One is good, two is OK and three is too many' was heavily
                                  promoted.

                                  Recently, the policy has changed because the long period of sub-replacement
                                  fertility caused population aging and negative population growth in some areas,
                                  [6] and improvements in education and the economy have caused more couples to
                                  become reluctant to have children.

                                • Gość: Ewolucjonista Re: Millions of Species Await Discovery. 1 child IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.07, 08:25
                                  maksimum napisał:

                                  > Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):
                                  >
                                  > > Jak to nie? Obowiązuje nakaz ograniczania się do 1 dziecka.
                                  >
                                  > Nie jest az taki nakaz,jak Ci sie wydaje.

                                  Zakaz w wersji light (mniejszości narodowe, bogate miasta itp.) dopuszcza dwójkę
                                  dzieci. I tak średnia wychodzi poniżej dwóch - czyli poniżej prostej
                                  reprodukcji, bo z powodu naturalnej śmiertelności musiałaby wynosić dwa z
                                  kawałkiem, żeby wyszło na zero.
                                  A ja polemizowałem z twierdzeniem llukiza, że w Chinach jest mnóstwo ludzi, a
                                  nikt nie mówi o przeludnieniu. Więc przypomniałem, że akurat tam nie tylko się
                                  mówi (w Bangladeszu czy Indiach też się mówi, ale niewiele robi), ale podejmuje
                                  konkretne kroki prawne, żeby je zmniejszyć.

                                  > Nie zapominaj,ze wolnosc w Chinach jest duzo wieksza niz w Rosji,bo Chiny
                                  > naleza do WTO a Rosja nie nalezy.

                                  A co ma piernik do wiatraka? Mówimy o demografii i ekologii. Rozumiem, że Chiny
                                  ci się podobają, ale to jest offtopic.
                                  • maksimum Re: Millions of Species Await Discovery. 1 child 25.03.07, 00:52
                                    Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):

                                    > A ja polemizowałem z twierdzeniem llukiza, że w Chinach jest mnóstwo ludzi, a
                                    > nikt nie mówi o przeludnieniu. Więc przypomniałem, że akurat tam nie tylko się
                                    > mówi (w Bangladeszu czy Indiach też się mówi, ale niewiele robi), ale
                                    >podejmuje konkretne kroki prawne, żeby je zmniejszyć.

                                    Tylko co uznajesz za przeludnienie?
                                    Bo w Holandii i Niemczech zaludnienie na 1 km2 jest prawie 3X wieksze niz w
                                    Polsce i daja sobie z tym dobrze rade.
                                    Ja uwzam,ze jesli Chiny produkuja wystarczajaca ilosc zywnosci,to nie zna mowic
                                    o przeludnieniu.
        • madcio Re: Millions of Species Await Discovery. 20.03.07, 00:08
          A ten bełkocik nie na temat (pomijając ziejącą dziurę w logice), to a propo czego?

          > Tym roznym zielonym i rozowym
          Co się będziesz powstrzymywał. Oni wszyscy to czerwoni komuniści żerujący na
          zdrowej tkance kapitalistycznego narodu.

          A, zresztą. Powiem coś. Nie cierpię zarówno fanatycznych ekonazioli, jak i
          zasrywające wszystko i wszystkich korporacje przy cycku niejakiego Krzaka.
          Wspomniałem zresztą niedawno o ochronie w tym kontekście i o zadziwiającej
          miłości republikanów do swoich trucicieli. Samobójczy kretyni, na marginesie.
          Myślą, że oddychają innym powietrzem niż reszta czy jak?
          • europitek Re: Millions of Species Await Discovery. 20.03.07, 03:20
            Podejrzewasz występowanie myślenia u wyspecjalizowanych automatów ekonomicznych? Jesteś optymistą. Większość "przedsiębiorczych" w ogóle nie myśli czym oddycha. Oni kupują cudze myśli, a że najczęściej nie potrafią ocenić ich jakości ...
    • node Re: Powstawanie nowych gatunków 20.03.07, 00:33
      To sie nazywa specjacja. Tez kiedys myslalem ze takich przykladow nie ma, bo
      jezeli powstaja nowe gatunki, to juz naprawde trudno negowac ewolucje. Bylem
      zaskoczony, gdy takich przykladow sa dziesiatki, do tego stopnia, ze powstanie
      nowego gatunku to zadna sensacja.

      Tutaj masz polska strone wiki, ale duzo wiecej przykladow mozna znalezc po
      angielsku.
      pl.wikipedia.org/wiki/Powstawanie_gatunk%C3%B3w
      • maksimum Re: Powstawanie nowych gatunków 20.03.07, 01:55
        node napisał:

        > To sie nazywa specjacja. Tez kiedys myslalem ze takich przykladow nie ma, bo
        > jezeli powstaja nowe gatunki, to juz naprawde trudno negowac ewolucje. Bylem
        > zaskoczony, gdy takich przykladow sa dziesiatki, do tego stopnia, ze powstanie
        > nowego gatunku to zadna sensacja.

        Popatrz na rozne krzyzowki psow.To chyba najlepszy i najblizszy ludziom
        przyklad.

        Kiedys przeczytalem na internecie,ze w Pensylwanii wystepuje TYLKO jeden rodzaj
        hummingbirds.
        Usmialem sie okrutnie,bo ja jednego dnia widzialem 5 roznie upierzonych tychze
        ptakow.
        Rozprzestrzenianie sie gatunkow jest duzo szybsze niz ich opisywanie przez
        naukowcow.
        • maksimum Specyficzny gatunek wladcow. 20.03.07, 04:40
          www.informacje.int.pl/viewpage.php?page_id=42
          Na filmie jest rowniez Ilukiz,domagajacy sie prawdy o przeszlosci Polakow.
          Mam uznanie dla ludzi,ktorzy walczyli o prawde i ze sporym opoznieniem ja
          wreszcie dostali.
          • llukiz Re: Specyficzny gatunek wladcow. 22.03.07, 08:52
            A film w dechę. Bardzo fajny :)
        • node Re: Powstawanie nowych gatunków 20.03.07, 16:30
          Zly przyklad. Psy to wciaz jeden i ten sam gatunek, tylko rozne rasy. Moga sie
          krzyzowac ze soba bez problemu.
          • europitek Re: Powstawanie nowych gatunków 20.03.07, 20:23
            Chyba rok lub 2 lata temu natrafiłem na wzmianki, że niektóre rasy mają kłopoty z krzyżowaniem się. Dotyczyło to zaledwie kilku ras, ale może to już początek procesu rozpadu gatunku.
            • llukiz Re: Powstawanie nowych gatunków 22.03.07, 08:53
              > Chyba rok lub 2 lata temu natrafiłem na wzmianki, że niektóre rasy mają kłopoty
              > z krzyżowaniem się. Dotyczyło to zaledwie kilku ras

              Czyżby ratlerków z dogami niemieckimi?
              • madcio Re: Powstawanie nowych gatunków 22.03.07, 17:44
                > Czyżby ratlerków z dogami niemieckimi?
                A co w tym dziwnego? Psy to podgatunek stworzony sztucznie przez człowieka, więc
                dwóch gatunków z tego raczej nie będzie, wczesniej wsyztsko się skundli do
                średniej...

                Ale fizyczne różnice między różnorasowymi przedstawicielami tego samego gatunku
                w naturze są niezłym sposobem na specjację.
                • europitek Re: Powstawanie nowych gatunków 23.03.07, 03:04
                  Chodziło o różnice głębsze niż wielkość ciała - jak znajdę chwilę, to poszukam, bo możliwe, że zapisałem to na jakiejś płytce. Ale nie gwarantuję.
                  Zresztą takie problemiki pojawiają się również wśród ludzi. Zróżnicowanie genetyczne rodziców jest pożądane, ale po przekroczeniu pewnej "bariery" pojawiają się kłopoty z posiadaniem potomstwa (np. częste poronienia).
        • madcio Re: Powstawanie nowych gatunków 20.03.07, 19:13
          Ktoś jest tu na tyle niedouczony, że nie odróżnia rasy od gatunku. :)
          • Gość: MACIEJ World population IP: *.nycmny.east.verizon.net 22.03.07, 18:12
            en.wikipedia.org/wiki/World_Population
            Link nie zadzialal?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka