Dodaj do ulubionych

świat jako zależność - przyczynowo-skutkowa...

IP: *.joint.eu.org 20.07.03, 23:08
taki obraz swiata mi ostatnio najbardziej odpowiada..gdzie przyczyna daje
skutek - ktory to sam jest przyczyna...
--przyjmujac takie założenie...eliminujemy przypadek czy słusznie?-
niewiem .ale wiem ze znane mi przypadki są poprostu skutkami...a dokładnie
składającymu sie na niego przyczynami....
--zasadnicze pytanie -czy ciag przycz.-skutek - ma początek ? / -koniec?
--jako przyklad(interesujacy mnie ostatnio)podam ludzkie linie papilarne...-
otuż to że sa one poukładane w zawrze oryginalne wzory, poskręcane, także
musza miec swoja przyczyne (jak wrzystko) , a kolor oczu?? zabarwienia i
plamki na tenczowkach...?-tez musza miec swoja opowiesc...
-tylko prosze mi nieopowiadac że "w genach" -bo to co jest w genach jest
przeciez skutkiem -najczesciej otaczającego nas swiata ---
-tak jak swierk ma w genach igły - dlatego ze lepiej funkcjonuja w
takimatakim klimacie.....
Obserwuj wątek
    • Gość: BeMBeN Patrz Berkley IP: *.icpnet.pl 20.07.03, 23:26
      Berkley... i po kłopocie

      a do tego zasady mechaniki kwantowe
      zasada nieoznaczonosci
    • dzwonnik Re: świat jako zależność - przyczynowo-skutkowa.. 21.07.03, 09:19
      Podoba mi sie teoria Krosza. Mysle podobnie. Zwiazek przyczynowo-skutkowy jest
      wg mnie bardzo istotna sprawa (o ile nie najistotniejsza). Byc moze ma
      kolosalne znaczenie dla procesu rozszerzania wszechswiata...

      Czy istniejemy? Byc moze wcale nas nie ma... tzn. w SUMIE!
      Mam nadzieje, ze nikt nie posadzi mnie o herezje, przedawkowanie matrixa czy
      jakichs prochow... Po wielu latach obmyslania najrozniejszych teorii
      osiagnalem chyba apogeum! Zaznaczam na poczatku, ze na razie traktuje ją
      tylko jako pewnego rodzaju fantazję zanim poddam ją testom... Jesli kogos
      zainteresuje ta problematyka to zapraszam do uzewnetrznienia sie w tym
      watku :-)

      W tym watku chcialbym przetrzec swoja teorie i sprowokowac chec jej obalenia.
      Otoz wedlug wyzej wymienionej teorii nie istnieje nic (dodaje, ze nie istnieje
      w SUMIE). Tak samo jak nie istnieja pieniadze czlowieka, ktory ich nie ma a
      pozyczy od kogos... nie ma i zarazem ma... skoro ma, to ma takze rownowage
      posiadania tych pieniedzy czyli dług. Majac jednak pieniadze (przy jednoczesnym
      braku pieniedzy w sumie) a wlasciwie długu... moze zrobic z nich uzytek... To
      na razie tyle tak dla wprowadzenia i nieodstraszenia... Bede wdzieczny za
      konstruktywna krytyke :-)

      Teoria Rownowagi (nazwalem ja tak jakis miesiac temu) lub tez przyrodnia
      siostra mojej teorii - Teoria Nieistnienia...
      Teorie Rownowagi w zapisie matematycznym przedstawilbym jako najprostsze
      rowanie 1=1 a Teorie Nieistnienia (tez rownowazna, ale inaczej) przedstawilbym
      zapisem 0=0. To klucz calej teorii blizniaczej! Jedna (pierwsza)odwoluje sie do
      istniejacego rownania, w ktorym dane istnieja! Moze to wynikac z istnienia
      cyfry "1", ktora rowna sie sobie samej. Druga z blizniaczych teorii - Teroria
      Nieistnienia zaklada w ogole brak danych. Obie teorie sa pokrewne (choc
      pierwsza wydaje sie banalnie prosta...

      Blizsza memu sercu jest Teoria Rownowagi, ktora bierze swoj poczatek od
      istniejacej cyfry 1 (matematycznie rzecz biorac). I tak 1=1 => 0,5 + 0,5 = 1 =>
      0,5 + 0,5 => 0,5 + 0,5 itd... itp...

      Dane oczywiscie mozna sobie modyfikowac do woli... a jesli nie lubi sie
      matematyki (ja nie lubie) mozna podstawic zamiast cyfr, liczb, ulamkow,
      pierwiastkow i wszystkich innych mozliwych rowiazan - inne, np. mysl, czynnosc,
      siebie, psa, rzeke, wiatr czy wybuch supernowej... (czyli wszystko co nas
      otacza).

      Jesli zas chodzi o Teorie Nieistnienia, wszystko odbywa sie podobnie jak w w/w
      teorii lecz podstawa jest NIC. Po prostu ZERO! 0=0 itd... Wniosek jest jeden...
      po prostu nas nie ma... jestesmy po jednej stronie rownania a po drugiej naszym
      rownowaznikiem moze byc milion czynnosci czy przedmiotow... co i tak w SUMIE
      daje wielkie ZERO!

      Wowczas wszystko jest mozliwe... A co do teorii Krosza, to jest chyba dosc
      przyjazna, bo kazda zmiana po jednej stronie rownania automatycznie powoduje
      zmiane po drugiej "jak w niebie tak i na ziemi". Czyli zwiazek przyczynowo-
      skutkowy jest. Moja teoria daje miejsce wszelkim zjawiskom. WDpouszcza wszelkie
      cuda przyrody, nauki czy fantazje. Istnienie nieskonczonej ilosc wymiarow to
      pestka. Trzeba by tylko znalezc odpowiedni wzor do zastosowania czy dopasowac
      odpwiednie dane a bedzie mozna wszystko!
      • Gość: Krosz Re: świat jako zależność - przyczynowo-skutkowa.. IP: *.joint.eu.org 21.07.03, 14:07
        ....mnie osobiscie matematyka nieprzekonuje..(niebardzo ja rozumiem)ale wiem
        czego tym teoriom brakuje..
        -brak niewiadomej owego- X-sa a czym dla mnie jest ten sX?
        --jest to ta siła która zmienia przyczyne w skutek ....ale chyba ważniejszym
        jest to co ową siła kieruje- teorie mam takie:
        -skutek powstaje w wyniku wyeliminowania niesprawdzających sie skutków..
        -jakaś swiadomość niefizyczna dla nas...
        -BÓG
        ...a co do równowagi to swiat do niej dąży (jesli juz całkiem jej nieosiagnoł)a
        napewno człowiek...widoczne jest to w kazdej dziedzinie zycia:chociaż nieraz
        musi upłynąc sporo czasu..aby owy skutek przybrał formę fizyczną...(bo myśl
        jest przecież skutkiem)
    • mrb4 Re: świat jako zależność - przyczynowo-skutkowa.. 21.07.03, 16:02
      Po zaistnieniu jakiegoś faktu jesteśmy w stanie podać różne jego przyczyny.
      Gdy ten fakt i jego historię poddamy dokładniejszemu badaniu - stosując np.
      lepsze metody i narzędzia - to wówczas z pewnością będziemy potrafili podać
      więcej tych przyczyn oraz lepiej opisać związki między nimi. Na przykład
      potrafimy obecnie wymienić szereg przyczyn upadku systemu komunistycznego na
      przełomie lat 80-tych i 90-tych XX w. Czy jednak, gdybyśmy obecnie żyli w roku
      1986 i znali te wszystkie fakty, które obecnie nazywamy przyczynami,
      potrafilibyśmy na tej podstawie przewidzieć rychły upadek komunizmu? A jeśli
      nawet, to czy potrafilibyśmy uczynić to z dowolną dokładnością (np. z
      dokładnością do roku)?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka