Dodaj do ulubionych

rownouprawnienie...

15.11.07, 11:31
Tak na zasadzie ciekawostki nt postepow rownouprawnienia,
ale moze ktoras z dziewczyn chcialaby sie zalapac - to jest
zdaje sie caly program "EMBO dla kobiet". Troche sie zdziwilem
dostajac tego maila. Czy sie nie boja, ze ta group leaderka
bedzie wytykana palcami i obsmiewana, ze dostala prace w ramach akcji
afirmatywnej?

===============
Subject: Group leader positions in Groningen for women


Dear all,

please find below the call for a 5-year group leader fellowship in Groninngen
for women. Deadline for application is 15 January.

Please forward to interested parties.


Best

Obserwuj wątek
    • sqtek Re: rownouprawnienie... 24.11.07, 09:28
      Bardzo sie zastanawiam co mysle na temat tego programu i jakos nie wiem czy moge
      sie przyczepic. Nie jest to przeciez akcja, zeby zwiekszyc procent kobiet na
      danym wydziale i przyjac byle jaka pania tylko raczej pieniadze na najlepsze
      projekty, tylko, ze prowadzone przez kobiety. Nie ma obowiazku obsadzenia
      wszystkich 5ciu stanowisk jesli CV okaza sie niewystarczajace, prawda? A skoro
      tak, to dlaczego wierzyc, ze maja to byc zle projekty? Poza tym komisja tego
      programu sklada sie z naukowcow, ktorzy zasiadaja rowniez w innych komisjach,
      wiec chyba wiedza co jest dobrym projektem a co nie. Miejmy nadzieje. No i z
      drugiej strony, wiele kobiet obawia sie stawania w szranki z mezczyznami,
      przewaznie duzo gorzej ocenia swoje mozliwosci niz mezczyzna z takim samym
      dorobkiem (byly takie badania). Moze wiec jest to okazja dla tych surowych dla
      siebie w ocenie kobiet, bo beda sie mniej obawialy konkurecji innych kobiet?
      Czyli chyba jestem za :-)
    • staua Re: rownouprawnienie... 25.11.07, 23:10
      W Stanach chyba nie jets to tak sformalizowane, ale affirmative
      action sprawia, ze kobiety czesto wygrywaja w konkurencji z
      mezczyznami - jesli chodzi o tenure track i sama tenure (przepraszam
      za teanglojezyczne nazwy, ale wiadomo, o co chodzi). Ostatnio glosna
      byla sprawa czarnego profesora z MIT (pisalam juz o tym) ktory nie
      dostal tenure wlasnie przegrywajac w konkurencji z kobieta i
      posadzil komisje o rasizm. Problem jest zlozony, tyle tylko moze
      powiedziec.
      • kot.behemot Re: rownouprawnienie... 26.11.07, 02:11
        A poza tym normą jest lubią traktowanie innych fair, i skoro istnieje
        instytucjonalna akcja afirmatywna, to ludzie mogą zacząć brać na nią poprawkę,
        podejmując decyzje o zatrudnieniu kogoś, rekomendowaniu itp. Czyli
        dyskryminować, a można to zrobić naprawdę w białych rękawiczkach. Naprawdę tego
        chcemy?
      • sqtek Re: rownouprawnienie... 26.11.07, 07:22
        No wlasnie, affirmative action jest nieladne - dyskryminuje mezczyzn (tudziez
        inne grupy). A tutaj przeciez pieniadze sa tylko dla kobiet, wiec jesli ktos
        chce moze stworzyc taki sam program dla mezczyzn. To jest gra w otwarte karty,
        mnie sie zdecydowanie bardziej podoba niz parytety itp.
    • smia Re: rownouprawnienie... 29.11.07, 13:46
      nie wiem co o tym sadzic. a raczej, jak u Jane Austin, "dokladnie wiem, co o tym
      myslec". tutaj latwo o posadzenie o dyskryminacje (kobiet, mezczyzn po 40-tce,
      nieeuropejczykow etc.).
      • ex-rak Re: rownouprawnienie... 29.11.07, 23:27
        Przypadek z zycia przemyslowego wziety.

        Kiedys u "nas" kobita z HR zasugerowala, ze powinna zostac przyjeta
        kandydatka zamiast kandydata Daltego, ze mielismy w wydziale chemii
        medycznej zachwiany stosunek mesko-damski (???). I szef pomimo, ze
        wolal meskiego kandydata (chodzilo oczywiscie o wzgledy
        merytoryczne) przyjal kobiete.
        • koekast Re: rownouprawnienie... 30.11.07, 15:04
          Ciesze sie, ze dyskusja jest merytoryczna, a nie "koekast to szowinista" :)

          Ze swoich opowiesci moge dorzucic to, ze kiedys po pol roku postdokowania
          powiedziano mi, ze waznym czynnikiem przy wyborze moglo byc
          to, ze moj kontr-kandydat byl kobieta, a w labie bylo ich juz duzo. "A na
          dodatek dziewczyna byla z Francji!" - tak powiedzieli.
          • smia Re: rownouprawnienie... 30.11.07, 17:39
            o prosze! ;-)
            a mnie powiedziano, ze wybrano mnie bo bylam dobra i ani przez chwile nie
            zastanawiali sie nad tym, ze jestem kobieta i w jaki sposob to moze zawazyc na
            mojej pracy. o pozycje staralo sie jeszcze 2 facetow.
            • sqtek Re: rownouprawnienie... 06.12.07, 09:25
              No ale wlasnie swoimi przykladami pokazujecie, ze takie programy sa potrzebne.
              Nie ma problemu czy kobieta czy mezczyzna, bo jest program dla kobiet i tyle.
              Jak jakas fundacja ma ochote niech utworzy program dla mezczyzn. Jak w
              Szwajcarii stworzyl sie program dla matek (w EMBO zreszta tez) to jakos zaden
              ojciec nie plakal, ze to dyskryminacja. Mysle, ze takie oficjalne ustanowienie
              dla kogo jest dany fundusz jest lepsze niz rozwazanie do konca zycia "czy
              przyjeli mnie dlatego, ze jestem czarnoskora kobieta z dwojgiem dzieci"...
              • koekast Re: rownouprawnienie... 07.12.07, 16:44
                Mysle, ze jest o czym rozmawiac. Bo taka akcja afirmatywna jest sama w sobie
                smieszna i nienaukowa.

                "Traditional roles of women in the home and a negative bias in workplace support
                result in less career success for women versus men at the same stage of their
                research careers, determined researchers at the European Molecular Biology
                Organization (EMBO) in a study appearing in the November 2007 issue of EMBO reports.

                Despite the fact that more than half the European student population is female,
                women hold less then 15% of full professorships in Europe, according to the She
                Figures 2006 from the European Commission. While the percentage of female
                university graduates and PhD holders has increased, the gender gap is not
                closing at the same rate as careers advance."

                Widzialem ten EMBO Report. Moj szef dostal przyslany go w osobnej kopercie.
                Glowny autor to ta sama osoba, co rozsylala maile o grantach dla kobiet. W
                abstrackcie bylo ze 50% studentow to kobiety (sic!) i z tego im wynika, ze 50%
                group leaderow tez ma byc...
                Tyle, ze tacy ludzie:
                a) robia na tym pieniadze - dostaja pensje jako dyrektorzy programow "kobiety w
                nauce" etc
                b) bazuja na blednym zalozeniu, ze rozklady cech u kobiet i mezczyzn sa takie
                same. A nie sa. Wsrod mezczyzn jest wiecej geniuszy i ludzi o zdolnosciach
                przywodczych. Tak samo jak wsrod mezczyzn jest zapewne wiecej imbecyli i ludzi
                zyciowo niezaradnych. Srednia moze byc nawet podobna, rozklad tez normalny - ale
                odchylenie standardowe inne... Sztuczne programy afirmatywne nic nie zmienia, a
                tylko zmarnuja nasze pieniadze.

                • aloalo2001 Re: rownouprawnienie... 08.12.07, 20:08
                  Wsrod mezczyzn jest wiecej geniuszy i ludzi o zdolnosciach
                  > przywodczych.

                  masz moze na to jakies dowody naukowe? Biologiczne podejscie jest
                  bardzo ciekawe, o ile mozna je udowodnic, pomijajac polityczna
                  poprawnosc.
                  • kot.behemot Re: rownouprawnienie... 09.12.07, 07:09
                    en.wikipedia.org/wiki/Sex_and_intelligence#Variance_in_IQ
                    • ex-rak Re: rownouprawnienie... 09.12.07, 13:42
                      Ja nie mam nic przeciwko temu, aby wspierac kobiety w nauce.
                      Nie na sile, nie przesadzic, aby nie doszlo do wynaturzen. Niech te
                      krzywe Gaussa znajduja odzwieciedlenie w rzeczysistosci, ale wiem z
                      wlasnego podworka, ile wysilku, energii, poswiecenia kobieta
                      angazuje w dzieci. Trudno sie wtedy koncentrowac wylacznie nauce. My
                      faceci rzadziej mamy takie dylematy. Nie chodzi, aby bylo to 50/50,
                      ale cos moze bardziej rozsadnego.

                      W chemii farmaceutycznej w instytucie, w ktorym pracowalem bylo 4
                      meskich dyrektorow, na gdzie 10-12 team leaderow 2 kobiety.
                      W obecnym jest 5 meskich dyrektorow plus jedna dyrektorka (ale jest
                      u nas tylko na 2 letnim secondment), na 16 team leaderow 0 kobiet.
                      Nie przesadzajmy bycie team leaderem nie wymaga jakis wielkich
                      predyspozycji intelektualnych.
                    • aloalo2001 Re: rownouprawnienie... 10.12.07, 18:58
                      No dobrze, ale z tego nic nie wynika, poza tym, ze kobiety i
                      mezczyzni posiadaja inny rodzaj inteligencji. Inny rodzaj
                      inteligencji, to nie znaczy, ze nie sa mniej inteligentne, jak
                      probuje imputowac kolega.

                      Artykul zwraca uwage na czynniki srodowiskowe, ktore maja znaczenie
                      w rozwijaniu roznego rodzaju umiejetnosci. To w przypadku kobiet
                      jest zaniedbane z uwagi na uwarunkowanie socjalne, w ktorych kobieta
                      czesciej wybiera, swiadomie opieke nad potomstwem.
                      Uwazam, ze to jest naturalne, tylko jesli z tego powodu kobiety nie
                      zostaja profesorami, to nie znaczy, ze sa mniej inteligentne. Zanczy
                      jedynie, ze maja rozwiniety instykt macierzyski i empatie.

                      Jestem zdecydowanie przeciwko parytetom. Jestem za przedstawianiem
                      innej opcji do wyboru i programami, ktore uswidamialyby kobietom, ze
                      inna droga istnieje i jest realna.


                      • kot.behemot Re: rownouprawnienie... 11.12.07, 04:01
                        aloalo2001 napisała:

                        > No dobrze, ale z tego nic nie wynika, poza tym, ze kobiety i
                        > mezczyzni posiadaja inny rodzaj inteligencji.

                        To jedna z tam poruszonych spraw. Druga to kwestia wariancji, czyli obrazowo (i
                        nieco przejaskrawiając, dla czytelności tej ilustracji) tego, że średnia dla
                        kobiet liczy się z najczęściej spotykanych jednostkowych wartości IQ takich jak:
                        100, 99 ,100, 101, 99, 101 itd, a dla mężczyzn z 95, 100, 105, 90, 110 itd.

                        Jest to matematyczny obraz tego, co widział w swojej karierze chyba każdy nieco
                        bardziej doświadczony chemik organik, a już zwłaszcza taki, co nadzorował
                        innych: wśród facetów sporo niechlujów (znane mi przypadki syfu pod wyciągiem
                        należą wyłącznie do facetów) i totalnych głąbów. Ale jak się od czasu do czasu
                        trafi ktoś z iskrą, to robi rzeczy fantastyczne, wykraczające poza state of the
                        art. Kobiety w takie skrajności nie popadają. O głąbice wśród nich trudniej, ale
                        z drugiej strony błyskotliwych też jest mniej. Oczywiście, bardzo inteligentne
                        zdarzają się (miałem taką w grupie na studiach, a potem studentkę w jednej z
                        grup, którą uczyłem), ale rzadziej niż wśród facetów.
                        • aloalo2001 Re: rownouprawnienie... 11.12.07, 17:09
                          Jesli mialabym opisywac swoje doswiadczenia, to dwie galabice z
                          mojego roku, blyskotliwie inteligentne kobiety i genialna pamiec.
                          Nigdy nie przyszloby im do glowy nawet badac swoj poziom
                          inteligencji, a co juz wybirac droge zyciowa, w ktorej mialby robic
                          odkrycia naukowe. Jedna zostala lekarzem powiatowym i matka dzieci,
                          druga za bardzo kochala zycie i facetow, aby zajmowac sie nauka.
                          Jest wiele innych przykladow, Doda, Madonna, Sharon Stone... Kobiety
                          z ponadprzecietym IQ, ale realizowanym w inne sferze zyciowej.
                          • ex-rak Re: rownouprawnienie... 12.12.07, 00:40
                            A ile inteligentych facetow traci glowe dla panienek.

                            Co do inteligencji Dody to nie bede sie spieral. Moze rzeczywiscie
                            jest, ale nie widze specjalnie efektow tej inteligencji na
                            plaszczyznie artystycznej. Chociaz jej zdjecia do Playboya (lub
                            czegos tam innego) sa do strawienia.

                            Mysle, ze te przyklady sa troche chybione. Bo te kobiety wybraly
                            kariere atrystycznie nie dlatego, ze drzwi katedr uniwersyteckich
                            byly dla nich zamkniete.
                            • aloalo2001 Re: rownouprawnienie... 12.12.07, 01:03
                              Bo te kobiety wybraly
                              > kariere atrystycznie nie dlatego, ze drzwi katedr uniwersyteckich
                              > byly dla nich zamkniete.


                              Oczywiscie, ze nie byly zamkniete. To, ze kobiety nie wybieraja
                              kariery akademickiej nie wynika z braku inteligencji, ale z jej
                              nadmiaru, przynajmniej w obecnych warunkach socjologicznych.
                  • koekast Re: rownouprawnienie... 10.12.07, 11:51
                    Chwyt erystyczny z przerzuceniem ciezaru dowodu na rozmowce?
                    Wystarczy, ze wiekszosc profesorow to mezczyzni, nie ma co udowadniac,
                    to Ty powinnas udowodnic teze przeciwna :)

                    Zreszta - Behemot wrzucil linka wlacznie z uwzglednieniem p-value F-testu. :)
                    • aloalo2001 Re: rownouprawnienie... 10.12.07, 19:01
                      > Wystarczy, ze wiekszosc profesorow to mezczyzni...

                      Niby, ze tytul profesora automatycznie decyduje, ze ktos jest
                      inteligentny? Nic bardziej blednego.
                      Pozdrawiam :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka