Dodaj do ulubionych

Filozofia- co powinniśmy o niej wiedzieć?

03.12.07, 20:13
1. Termin “filozofia" został rzekomo wprowadzony przez starożytnych
skromnych mędrców, którzy nie chcąc się nazywać “mędrcami" użyli
tego wyrażenia i kazali się zwać “miłośnikami mądrości". Dzisiaj
nazwanie się “filozofem" uchodzi już za zarozumiałość - filozofowie
mówią o sobie zazwyczaj, że są “profesorami filozofii" albo
że “zajmują się filozofią". Ponieważ jednak “mądrość" jest
wyrażeniem wieloznacznym, jak wykazał Arystoteles, w
zwrocie “filozofia" używamy go w znaczeniu “wiedzy doty­czącej
wielkich spraw bytu i życia", ściślej - “podstawowych zagadnień
poglądu na świat".
2. W historii różni myśliciele rozmaicie określali przedmiot
filozofii. W starożytności Cycero zdefiniował ją jako “wiedzę o
sprawach boskich i ludzkich", co mniej więcej oddaje starożytny
pogląd na tę sprawę, gdyż myśliciele tego okresu pod nazwą filozofii
uprawiali wszystkie nauki; tak np. Arystoteles omawia w swojej
filozofii nie tylko logikę, etykę i onto­logię, ale także zoologię,
meteorologię, psychologię doświadczalną itp., a Teofrast botanikę.
Także religia niewiele różni się od filozofii, w ostatnim okresie
starożytności myśliciele zupełnie świadomie mieszają teologię z
filozofią. W średniowieczu (u św. Tomasza z Akwinu) nastąpiło jasne
rozgraniczenie teologii od filozofii, tj. wiary od rozumu. Św.
Tomasz definiuje filozofię słowami “wiedza rozumem nabyta"; nie ma
więc tu jesz­cze rozróżnienia między filozofią a naukami
doświadczalnymi. W rzeczy samej taki np. św. Albert Wielki,
znakomity filozof i przyrodnik średniowie­czny, uprawiał z
zamiłowaniem botanikę, równie jak Teofrast sądząc, że
to jest cześć filozofii. W czasach nowoczesnych wysuwa się na plan
pierwszy zagadnienie stosunku filozofii do nauki przyrodniczej i
istnieje pod tym względem znaczna chwiejność pojęć. Jedni, jak wielu
tomistów, uważają całość wiedzy pozateologicznej nadal za filozofię;
inni, jak neo­pozytywiści twierdzą przeciwnie, że filozofii w ogóle
nie ma, gdyż wszystkie jej dziedziny zostały przejęte przez nauki
doświadczalne wzgl. formalne. Inni jeszcze sądzą, że filozofia
powinna się obecnie ograniczyć do jednej dziedziny, np. teorii
poznania (kantyści), ontologii (husserlianie), etyki (Balfour) itp.
3. Z punktu widzenia historii filozofii filozofią jest to, co
filozofowie w danej epoce za filozofię uważali; przyglądając się
jednak ich systemowi stwierdzamy, że na ogół zgodni oni są w
opracowywaniu trzech wielkich grup zagadnień, które od czasów
Sokratesa do chwili obecnej stanowią niezmiennie przedmiot tej
nauki. Są to grupy następujące:
a) zagadnienia teoriopoznawcze, a wiec dotyczące stosunku naszego
poznania do rzeczywistości. Tutaj należy w pierwszym rzędzie logika
i metodologia nauk, których zadaniem jest wskazać, jak należy postę­
pować, aby osiągnąć prawdę. Obok nich występuje jednak także episte­
mologia, stawiająca sobie dwa zagadnienia: (i) Co znaczy słowo “rze­
czywistość" i “poznanie"? Wszystkie nauki, nie wyłączając
psychologii zakładają, i zakładać muszą, że poznajemy jakąś
rzeczywistość; (ii) filozofia zajmuje się zbadaniem, czy np.
przedmiot poznania nie jest wytworem poznającego i w jakim stopniu,
co znaczy słowo “prawda", czy możemy poznać prawdę przedmiotową itp.
b) zagadnienia treści poznania, które dzielą się na ontologiczne i
kosmo­logiczne. Filozofia stara się tutaj odpowiedzieć na takie
pytanie, jak np.: Jaki jest stosunek istnienia do istoty? Jaka jest
wartość przedmiotowa zasady przyczynowości? Czy istnieje
rzeczywista, czy też pozorna tylko mnogość bytów? Czy i jakie
istnieje praźródło bytu (Bóg, Przyroda itp.). Głównym zagadnieniem w
tej dziedzinie było w czasie całego biegu historii myśli ludzkiej
zagadnienie prawa przyrodniczego; skąd ono się bierze, jaka jest
jego natura, na czym jest oparte)
c) zagadnienie aksjologiczne (wartości), które dzielimy na
zagadnienia estetyczne, etyczne i religijne. Chodzi tutaj o
zagadnienie niejako od­wrotne względem pierwszych: tam chodziło o
poznanie, tu o działanie
23
22

ludzkie, ściślej o wartościowanie, które to działanie motywuje. Filo­
zofowie stawiają sobie w tej dziedzinie pytania: Czy istnieje nie­
zmienne prawo etyczne i estetyczne? Na czym jest ono oparte? Co jest
jego najbardziej podstawowym nakazem? Jakie wnioski należy wyciągnąć
z założeń etycznych względem społeczeństwa? I wiele podobnych.
cdn.
Obserwuj wątek
    • roterupel Podział filozofii 03.12.07, 20:15
      4. Podział filozofii. Wskutek tego filozofia dzieli się najogólniej
      na trzy części, ustalone już przez starożytnych stoików: logikę,
      fizykę i etykę (wszystkie trzy szeroko pojęte). W praktyce stosuje
      się najczęściej następu­jący podział, który każdy filozof zresztą
      modyfikuje zwykle zależnie od swoich potrzeb:
      I. Logika:
      a) semantyka
      b) logika formalna
      c) metodologia
      II. Epistemologia (teoria poznania):
      a) zagadnienie sceptyczne (czy istnieje coś pewnego)
      b) zagadnienie krytyczne (co to jest prawda i poznanie)
      III. Ontologia ogólna (zwana także przez niektórych fenomenologią).
      Nauka ta zajmuje się analizą takich treści jak byt, ruch, istnienie,
      forma, trwanie, przyczyna itp.
      IV. Kosmologia, zajmująca się zagadnieniami stosunku materii do
      rozcią­głości, ruchu, czasu i przestrzeni, ogólna koncepcja świata i
      struktury ciał (np. czy przyrodę należy tłumaczyć tylko przez
      przyczyny mechani­czne, czy też przyjąć cele itp.). Działem
      kosmologii jest filozofia życia, badająca zagadnienie stosunku życia
      do praw fizykochemicznych, ewo­lucji itp.
      V. Psychologia filozoficzna bada głównie zagadnienie odrębności
      zjawisk psychicznych i ich stosunku do fizjologicznych (czy duch
      różni się od materii, czy materia może na ducha działać i na odwrót,
      czy duch różni się od życia itp.)
      VI. Ogólna teoria wartości zajmuje się samym pojęciem wartości i
      jego po­chodzeniem.
      VII. Etyka poszukuje podstaw prawa etycznego i stara się tworzyć
      system norm moralnych; jej dziełem jest etyka społeczna.
      VIII. Estetyka zadaje sobie to samo pytanie odnośnie do piękna i
      sztuk pięknych.
      IX. Filozofia religii bada samo pojecie religii (czy religia różni
      się od etyki
      i czym, czy i jaki ma przedmiot itp.).
      Na uniwersytetach polskich przed wojną świetnie rozwijała się
      logika, kwitła także ontologia ogólna, której wybitnym
      przedstawicielem był prof. Ingarden ze Lwowa; niektórzy filozofowie
      pracowali także w dziedzinie kosmologii - natomiast zaniedbana była
      etyka, a zwłaszcza epistemologia, do której logicy warszawscy
      odnosili się z wielką nieufnością, twierdząc na­wet niekiedy, że
      takiej nauki w ogóle nie ma.
      5. Stosunek filozofii do nauki. Stosunek filozofii do nauk zarówno
      przyrodniczych, jak i formalnych był historycznie taki zazwyczaj, że
      nauki te zapładniały filozofów zwykle nowymi myślami. Tak np.
      Arystoteles w swojej filozofii jest wielce zależny od matematyki,
      astronomii i biologii; Leibniz (XVII wiek) - od matematyki (obaj
      głównie od własnych odkryć w tej dziedzinie); Bergson (XX wiek) - od
      biologii. Platon miał napisać na drzwiach swojej akademii “niech
      żaden, kto nie zna geometrii, nie wcho­dzi". Zasada utrzymywania
      żywego stosunku z nauką obowiązuje do dziś dnia filozofów.
      Wielu filozofów próbowało nie tylko korzystać z myśli zawartych w
      nauce, celem zastosowania ich w swojej dziedzinie, ale także wprost
      oprzeć filozofię na nauce. Próby takie istniały i w starożytności
      (budowa świata u Arystotelesa), i w średniowieczu (system polityczny
      u wielu scho­lastyków), a zwłaszcza w czasach nowszych, gdzie
      skrajnym myślicielem pod tym względem był Herbert Spencer. Sądząc z
      doświadczenia jest to przedsięwzięcie ryzykowne, gdyż po jakimś
      czasie teorie naukowe upadają, a razem z nimi wali się system na tak
      grząskim gruncie zbudowany. Naj­trwalsze są te wyniki filozofii, w
      których nauka przyrodnicza nie jest pod­stawą, ale przedmiotem
      badania. W każdym razie istnieje wiele systemów filozoficznych,
      które z nauką przyrodniczą jako podstawą nie są wcale związane, i te
      właśnie okazały się najtrwalsze (ontologia Arystotelesa i św.
      Tomasza, teoria Bóstwa Spinozy, krytyka Kanta).
    • roterupel Stosunek filozofii do religii 03.12.07, 20:16
      Stosunek filozofii do religii. Religia odegrała w dziejach filozofii
      podobną rolę jak nauka, a mianowicie zapłodniła umysły filozofów
      szere­giem myśli (orfizm u Platona, chrześcijaństwo u św. Augustyna
      itp.)- Tutaj jednak jedną z wielkich zdobyczy średniowiecznej
      filozofii jest dyrektywa, powszechnie od XIII wieku uznana przez
      filozofów, ze filozofii na religii budować nie można. Obie dziedziny
      mają jednak punkty styczne, tak np. jeśli chodzi o teorie Bóstwa,
      nieśmiertelność, wolność woli, a nieraz i etykę. Co prawda bardzo
      często filozof mówiąc tymi samymi słowami, mówi o czymś zgoła różnym
      niż człowiek religijny, tak np. Bóg filozofów jest nie­raz bytem
      niezrozumiałym dla wysoko nawet religijnie stojącego człowieka i na
      odwrót. Mimo to, miedzy filozofią a religią dochodzi niekiedy do
      ostre­go starcia, niekiedy do zgodnej symbiozy; starcie występuje
      najczęściej wtedy, kiedy filozofowie wychodzą z założeń poglądu na
      świat różnego od założeń danej religii, i na odwrót zgodna symbioza
      występuje tam, gdzie założenia (postawa wobec rzeczywistości) są
      podobne. Wiek XIX był np. wiekiem, w którym filozofowie na ogół
      hołdowali zasadom wielce sprzecz­nym z podstawowymi założeniami
      chrześcijaństwa, podczas gdy np. w wie­ku obecnym sytuacja jest już
      zupełnie odmienna. Bezstronna obserwacja dziejów pozwala twierdzić,
      że tarcia występują jedynie między pewnymi typami myśli
      filozoficznej a pewnymi typami religii i nie mają charakteru
      ogólnego. Najwięksi myśliciele naszego kręgu religijnego byli na
      ogół ludźmi religijnymi (choć nie zawsze typu chrześcijańskiego),
      wyjątek sta­nowią bodaj tylko Arystoteles i Kant (choć obaj dowodzili
      istnienia Boga i wolności woli). Zarówno Platon i Plotyn, jak św.
      Augustyn i św. Tomasz, jak Spinoza i Bergson byli ludźmi głęboko
      religijnymi. Tak wygląda problem widziany z punktu widzenia historii.
      Pod względem teoretycznym zdania miedzy filozofami są także podzie­
      lone, zależnie od ich koncepcji Bóstwa i religii; ktokolwiek
      twierdzi, że takie a takie stanowisko w tej sprawie jest prawdziwe,
      wygłasza już pewną określoną filozofię osobistą.
      7. Znaczenie historyczne filozofii jest bardzo wielkie. Co prawda
      inne czynniki (gospodarcze, estetyczne, polityczne itd.) wywierają w
      dziejach znaczny wpływ na myśl filozoficzną, ale na odwrót także
      myśl filozoficzna jest jednym z ważniejszych czynników
      kształtujących dzieje ludzkości. Tak np. starożytny stoicyzm wywarł
      wielki wpływ na mentalność mas i przy-
      czynił się znakomicie do złagodzenia obyczajów. Spinoza (XVII wiek)
      jest twórcą poglądu na świat wyznawanego do dziś przez wszystkich
      niemal myślących Europejczyków, którzy nie przyznają się do
      chrześcijaństwa; Hegel zaciążył decydująco na myśli socjalistycznej,
      która jego właśnie poglądy w pewnej interpretacji (feuerbachowskiej)
      głosi. Tzw. ideały demo­kratyczne nie są niczym innym niż
      spopularyzowaną formą poglądów Johna Locke'a i Jana Rousseau. Każda
      główna filozofia epoki potężnie oddzia­ływuje na wychowanie:
      wychowawcy, sami najczęściej nie zdając sobie z tego sprawy, wpajają
      w młodzież zasady głoszone przez tzw. “nowo­czesną filozofię"
      (wyrażenie wynalezione przez nominalistów XIV wieku); za ich
      pośrednictwem filozofia kształtuje umysły mas. Inną drogą, którą
      myśl filozoficzna dociera do nich, jest poezja i literatura. Tak np.
      Dante podaje jako kościec swoich poglądów na życie tomizm, Goethe
      jest spino­zistą, a popularni pisarze francuscy przedrewolucyjni
      (Voltaire i inni) popu­laryzowali filozofię deistyczną angielską z
      XVII wieku.
    • roterupel Znaczenie kulturalne filozofii 03.12.07, 20:17
      8. Znaczenie kulturalne filozofii. Człowiek odczuwa potrzebę pewne­go
      usystematyzowania swoich poglądów zasadniczych, bez względu na to,
      jakie byłoby ich pochodzenie (tradycja, religia, rzeczy zasłyszane w
      szkole i przyjęte z gazety). Stąd każdy człowiek jakaś filozofię
      osobistą, fragmen­taryczną najczęściej, posiada. Niepodobna np.
      obojętnie przejść obok zagadnienia Boga i przynajmniej dzisiaj w
      Europie nie znamy ludzi, którzy by nie mieli jakiegoś wobec tej
      sprawy stanowiska. Podobnie zagadnienia etyczne bywają nieraz bardzo
      żywo odczuwane. Skoro zaś każdy jakąś filo­zofię sobie tworzy,
      pożytecznym jest poznać choć trochę dziejów filozofii, abyśmy mogli
      uniknąć niepotrzebnego wybijania otwartych drzwi. Poza tym znajomość
      dziejów filozofii daje następujące korzyści:
      a) Wzbogaca wiedzę człowieka o szczegóły, należące dziś do wykształ­
      cenia ogólnego - wypada np. wiedzieć dzisiaj inteligentowi, co to
      jest pozy­tywizm albo idea, lub przynajmniej w zarysach móc
      powiedzieć, co to jest kategoria (słowo przez wszystkich
      dziennikarzy najczęściej bezmyślnie powtarzane: “myśli innymi
      kategoriami").
      b) Umożliwia wydobycie się z ciasnego dogmatyzmu i uczy poszano­wania
      dla poglądów innych, gdyż wskazuje, że genialni nawet myśliciele
      różnili się w poglądach na sprawy najważniejsze. Ten ciasny
      dogmatyzm, który niestety panuje nagminnie w czasach ostatnich, był
      stawiany we
      27
      26

      Francji jako szczególny zarzut nauczycielstwu (esprit primaire),
      przy czym twierdzono, że nauczycielstwo tamtejsze posiada skłonność
      do dogmatyzo­wania wszystkiego, co znalazło w ostatnim podręczniku.
      c) Przynajmniej niektórym zwykła dawać historia filozofii
      zrozumienie pewnych problemów filozoficznych, a to jest ogromnym
      duchowym wzbo­gaceniem człowieka.
    • Gość: Kagan Re: Filozofia- co powinniśmy o niej wiedzieć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 20:26
      Od kogo to przepisales?
      • roterupel Od I.M. Bochęńskiego 03.12.07, 20:42
        Przepisuję, ku pożytkowi ogółu forumowiczów, co ciekawsze fragmenty
        z "Historii Filozofii" tego wybitnego filozofa, którego nazwisko w
        Polsce jest, na uniwersytetach, bardzo niechętnie wymieniane
        wyłącznie z przyczyn POLITYCZNYCH.
        I.M.Bocheński był zdecydowanym wrogiem komunizmu i na ten temat
        popełnił interesujacą pracę.
        Uważał także, że pierwszym zadaniem Polaków po zmianach 89roku
        powinno być "przepędzenie z Polski komunistów".
        • Gość: Kagan Re: Od I.M. Bochęńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 20:54
          A ja uważam, że pierwszym zadaniem Polaków powinno być "przepędzenie
          z Polski klechów".
    • roterupel Arystoteles- kim był i co Mu zawdzięcza nauka 03.12.07, 20:50
      1. Życie. Arystoteles urodził się w Stagirze (stąd “Stagiryta") w r.
      384 przed Chr., jako syn lekarza dworskiego Amintasa, który
      pochodził z rodzi­ny od szeregu pokoleń poświęcającej się medycynie.
      W 18 roku życia przybył do Aten, gdzie wszedł do platońskiej
      Akademii, aby spędzić w niej niemal 20 lat, do śmierci mistrza (347
      r. przed Chr.). Te dwa fakty, pocho­dzenie z rodziny o tradycji
      empiryczno-naukowej i słuchanie przez 20 lat największego idealisty
      dziejów, są do zapamiętania, bo tłumaczą w znacznej mierze charakter
      myśli arystotelesowej. Po śmierci Platona Arystoteles podróżował po
      wyspach greckich. W r. 342 przed Chr. został wezwany na dwór Filipa
      II, gdzie do r. 334 przed Chr. był nauczycielem Aleksandra Wielkiego
      (ur. 356 r. przed Chr.) i miał wywrzeć na młodociany umysł tego
      geniusza militarnego wielki wpływ, między innymi zapłodnić go ideą
      pod­boju świata dla kultury greckiej. W 335/4 r. przed Chr. powrócił
      (po objęciu tronu przez Aleksandra) do Aten, gdzie założył własną
      szkołę w Liceum, zwaną “perypatetyczną" od zwyczaju przechadzania
      się w trakcie wykła­dów. W owym Liceum utworzył Arystoteles pierwszą
      znaną nam bibliotekę, a od swojego królewskiego ucznia dostawał
      ciekawe okazy zoologiczne, mineralogiczne i inne, zebrane w jego
      wyprawach wojennych. Szkoła Ary­stotelesowa była nie tylko szkołą,
      ale i instytutem badawczym, w którym szereg wybitnych uczonych
      musiało współpracować, inaczej nie można przynajmniej zrozumieć, jak
      Arystoteles mógł mieć do dyspozycji tak olbrzymią masę obserwacji,
      jak ta, którą zawierają jego dzieła zoologiczne i polityczne. Aby
      dać pojecie o ich podbudowie doświadczalnej, wystarczy przypomnieć
      np., że przed napisaniem swojej “Polityki" Arystoteles zebrał
      nie mniej niż 180 konstytucji różnych miast greckich i wydał je
      krytycznie oraz że niemal wszystkie jego dzieła są poprzedzone
      bardzo obszernym traktatem historii doktryn z danej dziedziny.
      Dzięki temu Arystoteles jest naszym głównym źródłem, jeśli chodzi o
      filozofię przedsokratesową. Po śmierci Aleksandra Wielkiego w 323 r.
      przed Chr, Arystoteles, który ucho­dził za macedońskiego agenta,
      musiał uchodzić do Chalkis, gdzie zmarł rok później w 322 r. przed
      Chr., pozostawiając piękny i bardzo ludzki testament.
      2. Dzieła. Większość prac Arystotelesa jest zachowana, choć nie
      zawsze bez zmian i interpolacji. Nie są to, niemal bez wyjątku,
      rzeczy gotowe, lecz notatki do wykładów, wskutek czego Arystoteles,
      cieszący się u współczesnych opinią znakomitego pisarza, jest
      niezmiernie nużącym i trudnym autorem, gdy go czytamy w obecnie
      posiadanych pismach. Obję­tość ich jest duża - około 2500 stron.
      Pisma Arystotelesa dzielą się na nastę­pujące grupy:
      a) Pisma logiczne, nazwane łącznie w czasach
      bizantyjskich “Organon": “Kategorie", “Hermeneutyka", .Analityki
      pierwsze" (logika formalna), “Analityki Wtóre" (metodologia
      nauk), “Topiki". Ostatnia dziewiąta księga Topik cytowana bywa
      oddzielnie pod nazwą “O sofistycznych sprzęgach".
      b) Pisma fizyczne (filozofia przyrody): “Fizyka", “O niebie", “O
      powsta­waniu i rozpadzie", “Meteorologia", “O duszy", “Opis zwierząt"
      (ostat­nia księga nieautentyczna), “O częściach zwierząt", “O
      poruszaniu się zwierząt", “O rodzeniu zwierząt" i parę
      drobniejszych. Obszerna bota­nika Arystotelesa zaginęła, obecnie
      posiadana nie jest autentyczna
      c) Pisma metafizyczne, obejmują zbiór różnych notatek, znanych dziś
      pod nazwą “Metafizyki" (po grecku: “to, co następuje po fizyce") i
      pocho­dzących z różnych dzieł i okresów rozwoju Arystotelesa.
      d) Pisma etyczne: Znamy trzy etyki Arystotelesa: Nikomachejska, Eude­
      mejską i tzw. Wielką (Magna Moralia). Pierwsza jest na pewno autenty­
      czna, druga prawdopodobnie, co do trzeciej sprawa nie jest
      wyjaśniona. “Polityka" zawiera wykład filozofii społeczeństwa i
      państwa. Prócz tego posiadamy odkrytą pod koniec XIX
      wieku “Konstytucję Ateńską" w krytycznym opracowaniu myśliciela.
      e) Osobno stoją “Retoryka" i “Poetyka".
      57
      56

      3. Znaczenie. Podobnie jak Platon Arystoteles jest geniuszem. Jego
      wpływ na potomność można oceniać jako mniejszy od platońskiego, gdyż
      Arystoteles jest mimo wszystko jego uczniem i główne tezy
      arystoteleso­wskie są na ogół pewną interpretacją platonizmu. Ale pod
      względem potęgi myśli twórczej i ogromu poczynionych odkryć, jeśli
      chodzi o położenie podwalin pod naukę i o racjonalność rozwiązań,
      Arystoteles jest prawdo­podobnie najwybitniejszym myślicielem naszego
      kręgu kulturalnego. W każdym razie dwie różne epoki, o całkowicie
      odmiennych założeniach i tendencjach, późne średniowiecze i czasy
      najnowsze, są w bardzo wyso­kim stopniu zależne od niego. W średnich
      wiekach nazywano go wprost Filozofem (bez dodatku), a wielki uczony
      współczesny, Murray, opowiada, że gdy w gronie młodzieży myślącej
      zadał kiedyś pytanie, kto z wielkich uczonych ma najsilniejszy wpływ
      na czasy obecne, odpowiedzieli mu zgodnie, że Arystoteles ze Stagiry.
      W szczególności Arystotelesowi przypisać należy:
      a) stworzenie logiki formalnej;
      b) stworzenie metodologii nauk dedukcyjnych (system aksjomatyczny);
      c) zwrócenie uwagi i pierwsze systematyczne zastosowanie obserwacji
      przyrody;
      d) stworzenie naukowej psychologii w taki sposób, że choć niektóre
      jego myśli zostały zarzucone, nikt nie zdobył się dotąd na
      wprowadzenie no­wej zasadniczej kategorii psychologicznej;
      e) pierwsze obszerne i systematyczne opracowanie etyki;
      f) stworzenie zoologii naukowej;
      g) stworzenie meteorologii;
      h) pierwszy ścisły traktat prawa konstytucyjnego i teorii państwa;
      i) pierwszą systematyczną estetykę.
      Można więc bez przesady powiedzieć, że Arystoteles jest twórcą nauki
      współczesnej: wypracował jej pojęcie, odkrył podstawowe jej metody,
      narzucił nawet swoisty styl naukowy i pierwszy pracował w sposób,
      który nazywamy naukowym, w bardzo wielu dziedzinach.
      • roterupel Arystoteles jako filozof i naukowiec 03.12.07, 20:52
        4. Charakterystyka filozofii. Filozofia Arystotelesa odznacza się
        prawdziwie greckim umiarem i harmonijnym połączeniem w rozwiązaniu
        każdego zagadnienia wszystkich wchodzących w rachubę czynników, czym
        Arystoteles różni się zasadniczo od Platona. I tak, Arystoteles jest
        idealistą,
        ale nie szuka idei poza światem, lecz znajduje ją w świecie, w
        materii. Jest spirytualistą, ale nie sądzi, by dusza była w ciele
        jak w więzieniu, lecz prze­ciwnie zakłada jedność psychofizyczną;
        stoi na gruncie pierwszeństwa du­cha, ale nie żąda bynajmniej zabicia
        ciała, lecz jego harmonijnego rozwoju; stoi na gruncie społecznym,
        ale potrafi bronić i zharmonizować z prawami społecznymi prawa
        jednostki. Ceni wysoko znaczenie rozumu, jest twórcą logiki
        formalnej, ale nie odrzuca ani świadectwa zmysłów, ani intuicji.
        Co więcej, te pozornie sprzeczne elementy nie są w filozofii
        Arystotele­sa tylko eklektycznie złączone, jak u wielu późniejszych
        mniejszych myśli­cieli, lecz jego system może być słusznie nazwany
        filozofią jedności. Jedność ta jest i strukturalna w systemie, i
        materialna w tym znaczeniu, że w każdej dziedzinie Arystoteles ma
        wzrok zwrócony na to, co łączy poszczególne fragmenty rzeczywistości
        w całość, i że usiłuje wszędzie znaleźć jedność: jedność bytu,
        świata, organizmu, duszy i ciała, rozumu i uczuć, władzy i obywateli.
        Wskutek tych cech filozofia Arystotelesa jest zjawiskiem w swoim
        rodzaju jedynym, równać się z nią może tylko bodaj tomizm, ale i ten
        jest jedynie rozszerzeniem arystotelizmu na dalszą jeszcze
        dziedzinę. Jest to filozofia trzeźwa, oparta na doświadczeniu,
        postępująca metodycznie i logi­cznie, ale przeniknięta mimo to
        potężnym duchem idealizmu, który pozwala Arystotelesowi wznieść się
        krokami rozumowania od obserwacji robaka do analizy pojęcia
        Pierwszego Motoru - Boga, a mówić o obu z tą samą zimną, pozbawioną
        zabarwienia uczuciowego i patosu obojętnością.
        Toteż, podczas gdy Platon pociąga każdą duszę, zwłaszcza religijną i
        artystyczną, szaleństwem swoich porywów idealistycznych i pięknem
        swoich porównań, Arystoteles przemawia tylko do ludzi, którzy za
        jego przykładem pokochali naukę. Arystoteles będzie też zawsze
        filozofem naukowców nie tylko jako ten, kto pojecie naszej nauki
        stworzył, ale i jako jeden z tych, którzy najpełniej urzeczywistnili
        jej ideał. Surowa logika i trzeźwość mędrca ze Stagiry przemawia do
        tych ostatnich z większym może patosem, niż do miłośników piękna
        porywy Platona.
        5. Teoria aktu i możności. Ośrodkową doktryną Arystotelesa, na
        której niemal wszystko, co on głosił, się opiera, jest jego teoria
        aktu i moż­ności. W każdym przedmiocie, jaki spotykamy w świecie,
        wykryć można dwa podstawowe, wzajemnie uzupełniające się składniki:
        jeden odgrywają-
        59
        58

        cy rolę materii, tworzywa, czegoś nieokreślonego, podłoża, drugi
        nadający temu podłożu treść i określoność. Pierwszy, bierny i
        nieokreślony czynnik nazywa Arystoteles możnością (dynamis dunamiz),
        drugi aktem (energeja energeia). Rzecz, która może się stać rzeczą
        taką a taką, nazywa się u Arystotelesa “taką-a-taką w możności". Np.
        dziecko jest matematykiem w możności, a biała ściana jest zielona w
        możności, bo może być pomalo­wana na zielono; podobnie bryła marmuru
        jest posągiem Zeusa w moż­ności, a kupa kamieni domem w możności. Owe
        czynniki podstawowe pozostają jednak po nadejściu aktu razem: tak
        np. w posągu Zeusa istnieje i sama materia, z której powstał posąg
        (marmur), i akt, który Arystoteles na­zywa “formą". Pary: akt-możność
        i forma-materia są więc odpowiednikami.
        Analizując jakikolwiek przedmiot, możemy w nim odkryć, że zawiera on
        szereg częściowych form: tak np. posąg Zeusa ma najpierw formę
        Zeusa, ale materia, która po (myślowym) zdjęciu jej zostanie, ma
        znowu jakąś treść (powiedzmy pewien skład mechaniczny różnorakich
        bryłek wapienia), po zdjęciu tej ostatniej formy znajdziemy się
        znowu wobec dalszej materii itd. Czy można iść tak w nieskończoność?
        Nie, odpowiada Arystoteles, w koń­cu trzeba nam dojść do tzw. materii
        pierwszej, która jest jakimś podkładem zupełnie nieokreślonym pod
        żadnym względem. Materia taka jest czystą możnością i jako taka nie
        istnieje nigdzie sama, lecz zawsze pod jakąś formą, ale przyjąć ją
        trzeba jako realny składnik każdej rzeczy, bez której niepodobna
        zrozumieć przedmiotu.
        6. Rozwiązanie problemu parmenidesowego. Teoria aktu i możności
        służy Arystotelesowi do dania nowego rozwiązania problemu
        Parmenidesa, a zarazem do przeniesienia idealizmu platońskiego na
        całkiem inną płaszczy­znę. A mianowicie elementem, który daje jedność
        wielości, i jest stałym ele­mentem w zmianie, jest forma, ów akt
        determinujący rzecz. Natomiast elementem wielości i ruchu jest
        materia, nieokreślona, zmienna, podległa raz tej, raz innej formie.
        Ruch (zmiana) jest niczym innym, jak przechodzeniem tej samej
        materii z jednego aktu do innego. Wielość jest niejako rozbiciem tej
        samej formy na więcej niż jedną materię. Tak więc, bez uciekania się
        do za­światowych idei, można zrozumieć, jak może istnieć wielość koni
        czy ludzi: to ta sama natura (forma) człowieka przejawia się w wielu
        materiach.
        Nie trzeba sobie jednak wyobrażać, by Arystoteles był monistą; nie
        ma wcale takiej jednej rzeczy jak idea platońska, ona nigdzie nie
        istnieje, bo
        prawdziwe istnienie jest zawsze indywidualne. Tylko jedność
        logiczna, ro­dzajowa, formy sprawia, że nasz umysł może wyanalizować
        ją z wielości i stworzyć sobie pojęcie ogólne. Powszechniki, jak je
        nazwą później schola­stycy (universalia) nie istnieją wcale ante rem,
        przed rzeczą, ani nawet nie istnieją jako powszechniki w rzeczy,
        która zawiera tylko coś, co stanowi podstawę do stworzenia samej
        ogólności w umyśle.
        • roterupel Arystotele -teoria poznania i logika ( dla Kagana) 03.12.07, 20:54
          Teoria poznania i logika. To rozwiązanie pozwala Arystotelesowi na
          połączenie dwóch sprzecznych pozornie twierdzeń: (1) wszelkie pozna­
          nie zaczyna się od zmysłów, jest poznaniem przedmiotów konkretnych
          na początku; zmysły nas nie mylą, jak chciał Plato, ale dają nawet
          zawsze pewne spostrzeżenia (błędy powstają jedynie przez kombinację
          wadliwą); (2) mimo to przedmiotem nauki i wiedzy (episteme episthmh)
          są pojęcia ogólne, idee platońskie, które za pomocą obserwacji
          rzeczy tworzymy, bowiem jedynie one są niezmienne.
          Poznanie ma wiec następujący przebieg: najpierw obserwujemy przyro­dę
          zmysłami i zbieramy obserwacje; z tego tworzy się doświadczenie empi­
          ryczne, na którym za pomocą indukcji budujemy ogólne prawa; z ich
          pomocą osiągamy istotę rzeczy (to ti en einai to ti hn einai), która
          jest też definicją; z definicji za pomocą rozumowania udowadniamy
          cechy drugo­rzędne.
          Prócz tych danych zdobytych przez obserwację zmysłową występują w
          nauce także “pierwsze zasady", np. zasada niesprzeczności, które są
          po części aksjomatami. Zasad tych nie można udowodnić. Arystoteles
          ma jasny pogląd na charakter systemu aksjomatycznego, ale musimy
          poznać za po­mocą intuicji (nous nous), pojmującej czym rzecz jest.
          Naukę należy sobie wyobrażać na kształt olbrzymiej kaskady
          sylogizmów, której górną granicą są pierwsze zasady, dolną
          jednostki, o których już naukowo mówić nie można. Miedzy tymi dwiema
          granicami leży dziedzina logiki.
          Tę logikę Arystoteles stworzył, i to od razu w bardzo doskonałej
          formie. Jego odkryciem jest prawdopodobnie zmienna, pojęcie
          sprawnego sprzęgu logicznego i sylogistyka, opracowana niemal
          zupełnie (prócz czwartej figu­ry) z wielką ścisłością. Obok tej
          logiki zwykłej ma Arystoteles wielką roz­prawę o logice
          prawdopodobieństwa w postaci tzw. sylogistyki modalnej. Natomiast
          nigdzie nie znajdujemy u niego, mimo paru wzmianek, teorii do-
          61
          60

          tyczącej logiki zdań. Logika dzieli się na naukową, dialektykę i
          sofistykę, przy czym naukowa rozpada się na formalną i metodologię.
          Dialektyka podaje mnóstwo mniej ścisłych form rozumowania, platoń­
          skiego bodaj pochodzenia; sofistyka stanowi pierwsze opracowanie tej
          gałę­zi wiedzy.
          8. Na pograniczu logiki i ontologii stoi słynna teoria kategorii,
          którą Arystoteles zapoczątkował nowy rozdział w dziejach filozofii.
          Pojęcia (a więc i rzeczy) można podzielić na gatunki, te łączyć w
          wyższe gatunki, aż dojdzie się tak do gatunków najwyższych. Jest ich
          10: substancja (ousia) i 9 przypadłości, tj. cech rzeczywistych
          (eumbhbekon). Te ostatnie Arystote­les wymienia w następującym
          porządku: ilość, jakość, relacja, gdzie, kiedy, położenie,
          posiadanie materialne, czynność, bierność. Owe cechy są czymś
          rzeczywistym w rzeczy, choć nie mają pełni bytu właściwej tylko
          jednostce substancjalnej - np. ciepłota albo gniew jest czymś
          rzeczywistym, choć mniej rzeczywistym od kawałka żelaza czy
          człowieka. Przypadłości mają się do substancji jak akt do możności;
          niektóre z nich są ściśle związane z istotą rzeczy (właściwości,
          idia idia), inne są przypadkowe i zmienne. Dzieląc ka­tegorię czy
          inny rodzaj na niższe rodzaje względnie gatunki, postępujemy w ten
          sposób, że dodajemy do jego treści nową różnicę gatunkową. Na dole
          takiej drabiny stoi gatunek najniższy, poniżej którego są już tylko
          jednostki, różniące się wyłącznie cechami przypadkowymi i
          nieuchwytną materią.
          Byt tak złożony z substancji i przypadłości (cech) podlega w całości
          zmianie. Istnieją 4 rodzaje zmian: (a) w samej istocie substancji
          (powsta­wanie i giniecie substancji); (b) w ilości (wzrost i
          zmniejszanie się); (c) w jakości (zmiana jakościowa); (d) w
          przestrzeni (ruch lokalny).
          Każda zmiana musi być wytłumaczona przez cztery przyczyny: cel,
          motor, materię i formę. A mianowicie motor, czyli przyczyna
          sprawcza, działa zawsze ze względu na jakiś cel i swoim działaniem
          wyciska niejako formę na materii. W świecie nie ma niczego, co
          byłoby pozbawione tych 4 przyczyn, w szczególności nie ma ruchu
          żadnego, który by nie miał celu, będącego dla niego aktem ostatnim.
          • roterupel Arystoteles- Fizyka i budowa Świata 03.12.07, 20:55
            Fizyka. Arystoteles zbudował bardzo obszerną (i pod wieloma
            względami przewyższającą współczesne mu teorie) filozofię przyrody,
            która zawiera niestety cały szereg tez naukowych
            (niefilozoficznych), zgodnych z ówczesnym stanem nauki, które jednak
            okazały się później fałszywe.
            Olbrzymi autorytet Filozofa sprawił, że te fałszywe tezy utrzymały
            się przez długi czas i tym samym zahamowały postęp nauki.
            Czas i przestrzeń pojmuje Arystoteles jako byty nierealne (myślne),
            nie mogące istnieć tam, gdzie nie ma ciał. Przestrzeń jest bowiem
            tylko granicą ciała, a czas miarą (dosłownie liczbą) ruchu. Nie ma
            wiec pustej przestrzeni ani pustego czasu.
            Sam ruch lokalny nie może wytłumaczyć zjawisk i Arystoteles poddaje
            niezmiernie wnikliwej krytyce system Demokryta, który jego analizie,
            w ówczesnym stanie nauki, oprzeć się nie mógł. Zmiany zachodzące w
            świecie mają charakter jakościowy. Przy pomieszaniu dwóch pier­
            wiastków powstaje nie tylko mieszanina, ale z reguły nowa substancja.
            Ruch nie może być pojęty czysto mechanicznie, każdy ruch ma cel. Cel
            ten jest określony przez tzw. naturę, która u Arystotelesa jest
            dynamicznie pojętą istotą (treścią idealną naturalnego przedmiotu).
            Zespół wszystkich natur poszczególnych daje Naturę ogólną, czyli
            przyrodę. Przyroda ta działa także z celem i stara się zawsze
            osiągnąć najlepsze wyniki. Przypadku nie ma, wszy­stko ma swoją
            przyczynę (celową) z punktu widzenia ogólnego (przyrody).
            Nauka nowoczesna obaliła w znacznej części te twierdzenia Arysto­
            telesa. Wydawało się również w tym czasie, że demokrytowe
            rozwiązanie zagadnienia budowy materii za pomocą pojęcia atomów
            zwyciężyło ostate­cznie. Jak jednak należy być ostrożnym w tego
            rodzaju sprawach, świadczy właśnie fakt załamania się demokrytyzmu
            pod wpływem odkryć najnow­szych, które zdają się ponownie wskazywać
            drogę ku arystotelesowskiej teorii materii pierwszej (Białobrzeski).
            10. Budowa świata. Inną teorią Arystotelesa, którą nauka współczesna
            miała obalić po długim zmaganiu się z jego autorytetem, jest jego
            kosmolo­gia. Jej tezy są dlatego tak ważne, że były podtrzymywane
            przez wszystkich niemal myślicieli europejskich aż do czasów
            Kopernika.
            Świat jest przede wszystkim wieczny, dla Arystotelesa nie ma więc
            problemu kosmogonicznego (jak i z czego świat powstał). Interesują
            go tylko zagadnienia opisu i funkcjonowania maszyny światowej.
            Dzieli się ona niejako na trzy części. U samego dołu, albo raczej w
            środ­ku, bo świat jest kulisty, stoi nieruchoma Ziemia - “świat
            tutejszy", teren wiecznej zmiany; nad nią (naokoło) mamy świat
            niebieski, w którym wystę­puje tylko jeden rodzaj zmiany, a
            mianowicie ruch lokalny, i to w najdosko-
            63
            62

            nalszej, bo obrotowej formie; wreszcie nad tym wszystkim stoi
            Pierwszy Motor, nieruchomy zupełnie, nie złożony z materii i formy,
            a nadający ruch niebu gwiaździstemu i za jego pośrednictwem
            wszystkiemu na ziemi.
            Ciała gwiaździste są zbudowane ze specjalnej materii nie
            podlegającej zmianie i umieszczone w sferach, których w różnych
            miejscach wylicza Arystoteles różną liczbę - aż do 52. Sfery te
            obracają się naokoło Ziemi, przy czym sfera bardziej wewnętrzna jest
            poruszana (i to bodaj tak, jak cel porusza działającego) przez
            bardziej zewnętrzną, ta przez dalszą, a wreszcie ostatnia -
            “pierwsze niebo" - przez Pierwszy Motor. Miedzy sferami widocznymi
            obracają się sfery niewidoczne w przeciwnym niż tamte kie­runku.
            Tarcie tych sfer wywołuje światło i ciepło.
            Pierwszy Motor jest rodzajem Boga, ale pamiętać należy, że u
            Arystote­lesa jest on (l) pozbawiony cech osobowych (2) nie rządzi
            światem (3) nie stworzył świata. Ten Pierwszy Motor jest jedynym
            wyjątkiem w przyrodzie, o tyle, że jest czystą formą, pozbawioną
            materii. Można by wiec powie­dzieć, że u naszego myśliciela występują
            dwa absoluty: u góry czysta forma, Pierwszy Motor, u dołu czysta
            materia. Między nimi leży świat widzialny i wiecznie zmienny.
            • roterupel Arystotele- Biologia i psychologia ludzka 03.12.07, 20:56
              11. Biologia. Bez porównania większe filozoficzne znaczenie posiada
              biologia arystotelesowska, której Filozof poświęcił prawdopodobnie
              bardzo wiele czasu i która wywarła piętno na całości jego systemu,
              zwłaszcza poprzez teorię celu, która powstała oczywiście z
              obserwacji biologicznych.
              Życie definiuje Arystoteles jako zdolność do ruchu spontanicznego.
              Otóż każdy ruch zakłada, zgodnie z teorią aktu i możności, dwa
              czynniki: materię poruszaną i poruszający akt. Ten akt w zwierzęciu
              czy roślinie nazy­wa Arystoteles duszą (psyche entelecheia yuch
              enteleceia). Dusza nie jest więc platońskim aniołem, kierującym
              maszyną cielesną, ale jest formą ciała, przy czym forma ma ogólne
              arystotelesowskie znaczenie: to, co sta­nowi treść i istotę danej
              rzeczy. A że między materią a formą związek jest możliwie
              najściślejszy, Arystoteles broni jedności organizmu. Wszystko, czym
              zwierzę czy roślina jest, wszystkie jego tendencje, życie itd., jest
              wynikiem posiadania takiej czy innej duszy.
              Zgodnie z różnymi funkcjami biologicznymi rozróżnia Arystoteles trzy
              rodzaje dusz: roślinną, której funkcje ograniczają się do wzrostu,
              rodzenia i żywienia się, zwierzęcą, posiadającą poza tym funkcje
              poznania zmysło-
              wego, wreszcie ludzka, odznaczającą się ponad to wszystko jeszcze
              zdol­nością do rozumowania i intuicji.
              Arystoteles zajął się bardzo szczegółowo rozmnażaniem zwierząt; zgod­
              nie ze swoją teorią aktu i możności twierdzi, że samiec odgrywa rolę
              aktu, podczas gdy samica pełni funkcję materii, samiec daje duszę,
              samica ciało, co w konsekwencji powoduje niezmiernie poniżający
              pogląd na kobietę. Obok rozradzania przez parzenie się, uznaje
              Arystoteles także samoródz­two, i to nawet na bardzo wysokich
              stosunkowo szczeblach rozwoju, np. u ryb i owadów.
              Arystoteles jest twórcą pierwszej systematycznej i porównawczej
              zoolo­gii. Warto wspomnieć, że odróżnia 9 klas zwierząt: czworonogi
              żyworodne, czworonogi jajorodne, ptaki, ryby, wieloryby, mięczaki,
              skorupiaki, skoru­piaki z miękką pokrywą i owady.
              Także botanika jest dziełem Arystotelesa, ale jego dzieło bądź
              zaginęło, bądź zostało przejęte i rozwinięte przez (istniejące)
              obszerne dzieło jego ucznia, Teofrasta.
              12. Psychologia ludzka. Człowiek jest najwyższym ze zwierząt i
              odznacza się posiadaniem nous - duszy duchowej, która zawiera w
              sobie także duszę zwierzęcą i roślinną. Jako zwierzęca, posiada ona
              pięć klasycz­nych zmysłów, które z punktu widzenia psychologicznego
              nie są organami, ale dyspozycjami do odpowiedniego typu poznania.
              Poznanie zmysłowe (aistesis aisJhsiV) jest niezawodne w swoich
              granicach. Ponad zmysłami zewnętrznymi przyjmuje Arystoteles zmysły
              wewnętrzne: zmysł wspólny, który z poszczególnych wrażeń konstruuje
              spostrzeżenie, wyobraźnię i pa­mięć. Poznaniu zmysłowemu odpowiada
              uczucie (epithumia epiJumia), które jest u Arystotelesa funkcją
              zmysłową, w przeciwieństwie do woli (thymos JumoV). Cała ta sfera
              psychiczna jest najzupełniej zależna od sfery fizjologicznej.
              Jako duchowa, dusza wyposażona jest w nous, sprawność intuicji i
              myślenia, którą człowiek za pośrednictwem zmysłów poznaje idealne
              treści. Ten nous musi być podwójny. Arystoteles przyjmuje
              mianowicie, że przed poznaniem zmysłowym dusza nic nie wie i dopiero
              działanie przedmiotów na zmysły pobudzają do poznania. Otóż nie
              można przyjąć, by zmysłowe wrażenia mogły się mieć do ducha jak akt
              do materii. W tym celu trzeba przyjąć istnienie umysłu biernego,
              który jest niejako materią dla
              64
              5 — Bocheński: Zarys historii
              65

              poznania, i czynnego, który będzie działał na wyobrażenia, aby z
              nich nieja­ko wywabić treść intelektualną i wycisnąć ją na umyśle
              biernym. Ów umysł czynny opisany jest jako wieczny, zawsze czynny,
              zawsze w akcie, co spra­wia, że wygląda on jak rodzaj Boga czy część
              Boga. Ten ustęp psychologii Arystotelesa dał powód do nadzwyczaj
              interesujących interpretacji w staro­żytności i średniowieczu.
              Nie ma u Arystotelesa śladu nauki o nieśmiertelności duszy, mimo
              wzmianek o owym czynnym umyśle, wydaje się nawet pewne, że dusza
              ludzka, podobnie jak wszystkie inne formy, rozpływa się po śmierci w
              nicość.
              Psychologia jest być może, obok ontologii, metodologii i etyki,
              najbar­dziej pomnikowym dziełem Arystotelesa, które przetrwało
              wszystkie burze intelektualne. Dzisiejsza psychologia nie zajmuje
              się samą istotą duszy, ale dała masą swoich odkryć znakomite
              potwierdzenie tezy Filozofa o jedności psychofizycznej, a obraca się
              cała w granicach przez niego już nakreś­lonych.
              • roterupel Arystotele- Etyka i Polityka 03.12.07, 20:57
                13. Etyka. I tu Arystoteles jest pierwszym autorem naukowej doktry­
                ny, która jak wiele innych miała przetrwać do dzisiaj. Oto jej
                główny zrąb. Celem każdej działalności ludzkiej jest eudajmonia,
                szczęście, jako że wszystkiego innego pożąda się dla szczęścia, a
                tylko szczęście jest celem samo w sobie (celem ostatecznym). Otóż
                najwyższym szczęściem nie może być możność, lecz sam akt, a więc u
                człowieka działalność, tj. działalność doskonała. Ale taką
                doskonałość umożliwia tylko cnota (arete areth), będąca po prostu
                dyspozycją do sprawnego spełniania czynów. Cnota taka wymaga
                zdrowia, zamożności, dobrych stosunków rodzinnych i z reguły łączy
                się z przyjemnością. Arystoteles twierdzi więc, że nonsensem jest
                tym wszystkim pogardzać. Ale to są tylko warunki niejako negatywne
                cnoty. Istota szczęścia polega na czynieniu tego, co jest piękne i
                dobre, poświece­niu wszystkiego innego dla tej czynności, a tą
                czynnością jest w pewnym względzie kontemplacja naukowa
                Cnota sama dzieli się na intelektualną i moralną. Arystoteles
                odróżnia S cnót intelektualnych, dając tym samym genialną analizę
                wieloznacznego słowa “mądrość": (i) odnośnie do wielkich celów
                życiowych (filozofia); (ii) nauka (sprawność rozumowania w danej
                dziedzinie), (iii) inteligencja (zdolność pojmowania); te trzy są
                teoretyczne; praktyczne zna Arystoteles
                dwie: (iv) technika (techne tecnh, sztuka), dotycząca rzeczy
                zewnętrznych i (v) roztropność (odnośnie do własnego życia).
                Cnota moralna nie leży w intelekcie, cnota nie jest tym samym co wie­
                dza; jest sprawnością woli. Pochodzi z dyspozycji wrodzonych, ale
                staje się pełną cnotą dopiero wówczas, gdy połączona jest ze
                zrozumieniem i wol­nym wyborem. Cnota każda jest w środku miedzy
                skrajnościami, wprowa­dza umiar do życia i czynu. Arystoteles omawia
                w nieprzewyższonych dotąd rozważaniach kilka cnot głównych:
                sprawiedliwość, męstwo, umiar­kowanie, przyjaźń.
                14. Polityka. Człowiek jest z natury zwierzęciem społecznym. Stąd ro­
                dzina, gmina i miasto (państwo) są instytucjami naturalnymi.
                Pierwsze miejsce, chronologicznie, zajmuje rodzina, bo przyroda każe
                przede wszy­stkim żyć mężczyźnie z kobietą; rozszerzeniem rodziny
                jest rodzina z nie­wolnikami, bo instytucja niewolnictwa jest też
                naturalna, jako iż dla wielu ludzi lepiej jest być niewolnikami, nie
                są oni zdolni do niczego innego prócz pracy fizycznej pod nadzorem.
                Po rodzinie powstaje państwo, to jed­nak jest z innego punktu
                widzenia tworem pierwszym, a mianowicie jako instytucja naturalna,
                której zadaniem jest zapewnienie szczęścia obywate­lom. Państwo jest
                więc przede wszystkim wychowawcą. Ma się ono do ro­dziny, jak całość
                do części, a więc jak akt do możności. Nie wynika stąd jednak, by
                państwu wolno było znosić rodzinę, ani własność prywatną, i
                Arystoteles w świetnej dyskusji przeciw tezom platońskim dał nam
                jedną z najlepszych dotąd apologetyk człowieka w walce z państwem
                totalitar­nym. Państwa nie trzeba pojmować jako zbioru jednakowych
                elementów, ale niejako organicznie, jako całość złożoną z różnych
                części dla dobra wspólnego.
                Nie ma idealnego ustroju. Zależnie od okoliczności jeden albo drugi
                może być najlepszym. Na ogół można pomyśleć 6 i tylko 6 form ustrojo­
                wych, z których 3 pierwsze są w zasadzie dobre, a 3 dalsze powstają
                przez korupcję pierwszych:
                1. Monarchia 4. Tyrania
                2. Arystokracja 5. Oligarchia
                3. Politeja 6. Demokracja
                Przy czym pierwsze trzy są dlatego dobre, że w nich rządzący dbają o
                dobro całości, a dalsze trzy dlatego złe, że rządzący troszczy się o
                własne
                66
                67

                dobro ze szkodą ogółu. Teoretycznie najlepiej byłoby, gdyby była
                monar­chia, ale obecnie trudno znaleźć człowieka, który by na tyle
                przewyższał współobywateli, aby mógł zostać samowładcą. Ostatecznie
                więc najlepsza jest arystokracja, podobna do platońskiej, ale mocno
                ograniczona, z udzia­łem wszystkich we władzy. W “Polityce"
                znajdujemy mnóstwo niezmiernie ciekawych uwag o ustroju. Tak np., ze
                władza może się opierać na kulcie dla dynastii, poszanowaniu prawa
                albo na sile; najlepiej jest, gdy na wszy­stkich trzech, najgorzej,
                gdy na samej sile.
                • roterupel Arystoteles-Estetyka i Filozofia religii 03.12.07, 20:59
                  15. Estetyka. Jest to najsłabiej rozbudowana część olbrzymiego i
                  niemal wszystko co ludzkie ogarniającego systemu Stagiryty. Sztuka
                  jest naśladownictwem, podobnie jak u Platona, nie naśladuje jednak
                  zjawisk zewnętrznych, lecz to, czym rzeczy być powinny. Formy sztuki
                  są typami ogólnego prawa. Sztuka może mieć cztery cele: (i) zabawę -
                  jest to cel, który nie jest godny sztuki, a w każdym razie nie
                  powinien być jedynym celem; (ii) kultura moralna, (iii) oświecenie,
                  (iv) oczyszczenie (uwolnienie od niepokojących uczuć). Trzy ostatnie
                  cele uwarunkowane są tym, że sztuka daje wyraz ogólnemu prawu czasu.
                  Arystoteles daje w swoim dziele drobiazgowy opis i analizę pojęcia
                  komedii, tragedii itd.
                  Pokrewną nauką do poetyki jest retoryka, której przedmiotem jest
                  sztuka przekonywania za pomocą prawdopodobieństwa; dzieło o retoryce
                  Arysto­telesa zajmuje się teorią dowodu retorycznego.
                  16. Filozofia religii. Jest niezmiernie zdumiewającym faktem, że
                  myśliciel tej miary co Arystoteles, który żadnego zdawałoby się
                  działu wie­dzy nie pominął, by nie stworzyć go, albo nie posunąć
                  ogromnie naprzód, zdaje się nie widzieć zjawiska religijnego, choć
                  jest ono jednym z najbar­dziej bijących w oczy zjawisk ludzkich. W
                  rzeczy samej Plato ma znacznie więcej filozofii religii niż
                  Arystoteles. Możemy o nim powiedzieć tylko tyle, że jest deistą i że
                  z religii greckiej przyjmuje jako prawdziwe tylko wiarę w istnienie
                  bóstwa, podczas gdy “cała reszta jest mitem". Twierdzi także, że
                  państwo powinno zachować istniejącą religię. Są to jednak raczej
                  wierzenia i wskazówki polityczne niż filozofia religii.
                  Nie ma większego paradoksu w dziejach kultury niż fakt, że ten
                  prawdo­podobnie religijnie ślepy myśliciel odegrał w życiu zarówno
                  chrystianizmu, jak judaizmu i islamu, rolę większą niż jakikolwiek
                  inny, nie wyłączając może nawet Platona.
                  • roterupel Czyż nie był to prawdziwy Geniusz? 03.12.07, 21:00
                    • Gość: Stalin Re: Czyż nie był to prawdziwy Geniusz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 21:55
                      Tylko ja bylem prawdziwym geniuszem!
          • Gość: Kagan Re: Arystotele -teoria poznania i logika ( dla Ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 20:55
            Arystoteles nie potrafil nawet policzyc zebow u konia...
            • roterupel Liczenie zębów u zwierząt to dla Kagana 03.12.07, 21:13
              odpowiedniejsze zajęcie, zdaniem moim, niż "filozofowanie.
              • Gość: Kagan Re: Liczenie zębów u zwierząt to dla Kagana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 21:56
                Tyle, ze liczenie zebow u konia ma sens, a filozofowanie nie za
                bardzo...
                • roterupel Co Kagan wiedzieć powinien: 03.12.07, 22:03
                  Mówiąc o filozofii niepodobna nie wspomnieć o stanowisku pewnej,
                  przed wojną bardzo ruchliwej, a dość już starej grupy filozofów,
                  którzy twierdzą, że filozofii zupełnie nie ma. Są to tzw.
                  neopozytywiści, których głównym przywódcą można nazwać Rudolfa
                  Carnapa. Podstawową prze­słanką rozumowania neopozytywistów jest
                  twierdzenie, że wszystkie zdania nie dotyczące zjawisk materialnych
                  są pozbawione sensu; ponieważ zaś zdania zawarte w filozofii niemal
                  bez wyjątku nie dotyczą zjawisk material­nych, filozofia pozbawiona
                  jest ich zdaniem sensu. Warto podkreślić, że neopozytywiści z
                  wielkim szacunkiem odnoszą się do religii, którą uznają za odrębną
                  dziedzinę, ale filozofii nie uznają w ogóle.
                  Stanowisko neopozytywistyczne nie da się jednak utrzymać ani w
                  teorii, ani w praktyce. Teoretycznie zostało ono w roku 1937 obalone
                  przez Romana Ingardena, filozofa lwowskiego, który przeciwstawił
                  rozumowaniu powyższemu następujący sylogizm:
                  - wszystkie zdania nie dotyczące zjawisk materialnych są pozbawione
                  sensu; otóż założenie neopozytywistów nie dotyczy zjawisk material­
                  nych; a wiec jest pozbawione sensu. Na ten zarzut (sprowadzenie do
                  sprzeczności, jako że każdy wygłaszający jakieś twierdzenie musi
                  przy­najmniej uznawać jego sensowność) neopozytywiści nie potrafili
                  nigdy z sensem odpowiedzieć.
                  Praktycznie zaś filozofia potwierdza swoje istnienie przez bardzo
                  znaczny wpływ wywierany na ludzkie poglądy i pojęcia (panteizm współ­
                  czesny - Spinoza; marksizm - Hegel; pojecie męstwa - Kant), a i sami
                  pozytywiści, dyskutując typowe zagadnienia filozoficzne dają
                  przekony­wujący dowód, że bez niej się obejść nie można.
                  • Gość: Kagan Re: Co Kagan wiedzieć powinien: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 22:43
                    Ingardena ("W Ogrodzie") szanuje, ale to nie znaczy, ze mial on
                    zawsze racje. I czy wiesz, ze Ingarden dorabial przed wojna uczac
                    (chyba matetematyki) w gimnzjum czy liceum lwowskim, do ktorego
                    uczeszczal mlody polski geniusz (podobno IQ w okolicach 160) -
                    niejaki Staszek LEM?
                    • roterupel A czy wiesz,że wtym gimnazjum czy liceum 04.12.07, 17:56
                      ( wszak to wsio rawno) sikał i kakał myślący, bo starszy uczeń,
                      roterupel?
                      • Gość: Kagan Re: A czy wiesz,że wtym gimnazjum czy liceum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.07, 18:17
                        Domyslam sie. Skakal i sikal, ale na 100% nigdy samodzielnie nie
                        myslal... :(
                        • roterupel Kakał, nie skakał, koniku św.Józefa! 04.12.07, 18:35
                          Twoim powolaniem nie jest jednak liczenie czegokolwiek.Nie masz
                          zdolnosci koncentracyjnych.
                          Twój umysł, po zerwaniu, przed laty, okowów logicznego myślenia i
                          wnioskowania przypomina umysł filozofującego nieszczęsliwca
                          (Nietzsche) trzymającego się kurczowo końskiej szyi.
                          • Gość: Nietzsche Re: Kakał, nie skakał, koniku św.Józefa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.07, 23:01
                            Rotelcie aus Lemberg! Du bist eine kleine Scheise... Enstschuldigung
                            fuerre meine Franzozische Sprache... ;)
                            • Gość: Fedra Re: Kakał, nie skakał, koniku św.Józefa! IP: 83.1.72.* 08.12.07, 17:04
                              Gość portalu: Nietzsche napisał(a):

                              > fuerre meine Franzozische Sprache... ;)

                              He, he, Friedrich! Wie ich sehe der Wein erqickte Dich, Deine Augen bekommen
                              wieder Glanz!
                              • Gość: Nietzsche Re: Kakał, nie skakał, koniku św.Józefa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.07, 19:23
                                Ganz bezofen ich...
                  • abmiros Re: Co Kagan wiedzieć powinien. 11.12.07, 00:56
                    Podejmuje wypowiedz roterupela na forum "Filozofia", na
                    watku "Wymiana mysli z przyjacielem n.t...." w
                    poscie "Neopozytywizm".
    • robakks Re: Filozofia- co powinniśmy o niej wiedzieć? 04.12.07, 11:56
      roterupel napisał:

      > 1. Termin “filozofia" został rzekomo wprowadzony przez
      > starożytnych skromnych mędrców, którzy nie chcąc się
      > nazywać “mędrcami" użyli tego wyrażenia i kazali się
      > zwać “miłośnikami mądrości". [...]
      > cdn.
      > /Od I.M. Bochęńskiego/

      Najkrótsza po "umiłowaniu mądrości" definicja filozofii,
      to ta stworzona przeze mnie na własne potrzeby, ale ponieważ
      moim zdaniem jest dobrą definicją - to ją nagłaśniam, bo może
      ktoś też będzie miał a niej pożytek.

      FILOZOFIA
      to zdolność świadomego podmiotu do nadawania NAZW
      i wyciągania uzasadnionych WNIOSKÓW.

      W takim rozumieniu filozofii - każda działaność człowiecza,
      w każdej dziedzinie ludzkiej penetracji JEST filozofią,
      gdy opiera się na uzasadnionych wnioskach i jednoznacznych nazwach.
      przykład:
      kucharka, która przesala zupę i nie wyciąga z tego wniosków
      nie jest filozofem, lecz jeśli wyciągnie wniosek z krytyki
      i nauczy się dawkować sól, aby nie przesalać - to będzie filozofem.
      Nie ma takiej nauki, która nie opierałaby się na tak pojętej j.w.
      filozofii. Socjotechnika to także "filozofia zniewalania";
      a więc filozofia (mądrość) służy nie tylko sprawie ogółu,
      ale również może być wymierzona przeciwko jednostkom i
      społecznościom, np. palenie na stosie naukowców za odkrywanie
      tajemnic przyrody sprzecznych z obowiązującymi teoriami.
      To "filozofia bezkarności"
      Inne przykłady filozofii:
      "jak kraść aby nie zostać złapanym?"
      "jak podrywać panienki aby były chętne?"
      "jak robić sobie dobrą opinię, kosztem innych?"
      itd, itd, itd ... :-)
      Edward Robak* z Nowej Huty
      ~>°<~
      "Prawda nie kłamie"
      • roterupel Intetresująca jest pierwsza część zdania. 04.12.07, 18:26
        Nadawanie nazw czemukolwiek wg. doświadczeń nie tylko naszej
        kultury (cywilizacji) to po prostu "powoływanie do życia". Filozofia
        jako KREATOR rzeczywistości?
        Takie podejscie do filozofii wyklucza ją,moim zdaniem, w sposób
        oczywistyz rodziny nauk, które z definicji zajmują się przecież
        badaniem RZECZYWISTOŚCI już zastanej.
        • robakks Re: Intetresująca jest pierwsza część zdania. 04.12.07, 22:25
          roterupel napisał:

          > Nadawanie nazw czemukolwiek wg. doświadczeń nie tylko naszej
          > kultury (cywilizacji) to po prostu "powoływanie do życia".
          > Filozofia jako KREATOR rzeczywistości?
          > Takie podejscie do filozofii wyklucza ją,moim zdaniem, w sposób
          > oczywistyz rodziny nauk, które z definicji zajmują się przecież
          > badaniem RZECZYWISTOŚCI już zastanej.

          Filozofia jako KREATOR rzeczywistości? :o)
          Zapewne masz Pan na myśli rzeczywistość psychiczną a więc świat
          LOGOSU w którym słowami nie jest tylko tekst pisany ale także
          obrazy, muzyka, zapachy, smaki, intonacje, mimika, gesty.
          Czyż nie od tego zaczyna się filozofia, by własnym doznaniom
          nadawać konsekwentnie nazwy lub opisy tych bodźców, które
          docierają do świadomości? Tu źródło jest zarówno zewnętrzne,
          np. mama, pić, kupę - jak i wewnętrze takie jak nastroje, ból
          czy miłość. Wiele z tych doznań nie ma nazwy sformalizowanej
          werbalnie ale ma nazwę we własnym języku odczuć.
          Filozofia oczywiście sama w sobie nie jest nauką
          ale jest zdolnością do uczenia się i zapamiętywania.
          Filozofia to sztuka a umiejętność wyciągania uzasadnionych
          wniosków świadczy o mądrości. To także sztuka i talent.
          Uczyć można mądrości wyjaśniając na czym mądrość polega,
          ale aby docenić mądrość - samemu trzeba mieć ten dar. :-)
          Edward Robak* z Nowej Huty
          ~>°<~
          "Głupiec rozumiejący swoją głupotę jest mądrzejszy od mędrca
          nie rozumiejącego swoich mądrości" [prof. Goldsteinwisz]
          • Gość: KarlMarx Re: Intetresująca jest pierwsza część zdania. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.07, 23:02
            Inni filozofowie tylko objasniali zastany swiat, ja zas pokazalem
            jak go nalezy zmienic!
            • europitek Re: Intetresująca jest pierwsza część zdania. 06.12.07, 06:52
              I w nagrodę za to wdzięcznie ludkowie nazwali Twoim imieniem jedno miasto i dziesiątki ulic w innych.
              • mrzorba Re: Intetresująca jest pierwsza część zdania. 12.12.07, 13:51
                I wciaz nazywaja - moze nie miasta, ale ulice na 100%!
          • roterupel Moim zdaniem rzeczywistość jest jedna ale 06.12.07, 10:29
            posiada niejako dwoistą strukturę. Część jej odbierają zmysły a
            rozum "spożytkowuje" natomiast część druga powstaję wskutek
            przemyśleń przyczyn i skutków tej pierwszej części.
            Mówiąc inaczej materializm i idealizm razem tworzą rzeczywistość, w
            której żyje człowiek.
            • homosovieticus Moim zdaniem rzeczywistość jest jedna. 30.12.07, 16:07
              Moim również.
              Kartezjusz popełnił błąd i skutkiem tego "korpuskuła walczy z falą"
              zamiast ją "kochać" bo stanowią jedno.
          • roterupel Ciekawym czy Ty sam siebie uważasz za mądrego 09.12.07, 14:02
            człowieka?

            • mrzorba Re: Ciekawym czy Ty sam siebie uważasz za mądrego 12.12.07, 13:52
              A ty?
              • roterupel Re: Ciekawym czy Ty sam siebie uważasz za mądrego 17.12.07, 19:41
                mrzorba napisała:

                > A ty?
                Nie. Nie uważam się za mądrego człowieka.Brakuje mi wiedzy i dobroci.
                • Gość: Kagan Re: Ciekawym czy Ty sam siebie uważasz za mądrego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.07, 21:14
                  A kogo wiec uwazasz za madrego? Papieza? Jak tak to ktorego?
                  Pozdr. :)
                  • roterupel Mądrzy ludzie trafiają się bardzo rzadko. 18.12.07, 16:07
                    Chrześcijanie nie mają glejtu ani na wiedzę, ani na dobroć.
                    ps
                    Dobroć rozumiem jako wyraz uwielbionego i użytecznego szacunku do do
                    życia jako takiego.
                    Łatwiej znacznie posiąść wiedzę niż zostać dobrym
                    człowiekiem.Chrystus wiedział o tym i ...nawet mówił.
                    • europitek ? 18.12.07, 16:38
                      Cytat:
                      > Mądrzy ludzie trafiają się bardzo rzadko.

                      Ja myślę, że nie trafiają się w ogóle. W tym przejawia się ich mądrość, że nie strzelają do siebie.
                      • roterupel Te dwa zdania są sprzeczne. Myśl jak piszesz! 19.12.07, 16:50
                        europitek napisał:

                        Cytat:
                        > > Mądrzy ludzie trafiają się bardzo rzadko.
                        >
                        > Ja myślę, że nie trafiają się w ogóle. W tym przejawia się ich
                        mądrość, że nie
                        > strzelają do siebie.
                        • europitek Re: Te dwa zdania są sprzeczne. Myśl jak piszesz! 22.12.07, 17:06
                          Chcesz powiedzieć, że nie jest prawdą jakoby mądrzy ludzie do siebie nie strzelali i dlatego w ogóle się nie trafiają?
                          • homosovieticus Re: Te dwa zdania są sprzeczne. Myśl jak piszesz! 01.01.08, 17:45
                            Twierdzę,że mądrzy ludzie do siebie nie strzelają i nie bawią się
                            jezykiem.
                            • europitek Re: Te dwa zdania są sprzeczne. Myśl jak piszesz! 02.01.08, 03:20
                              A czym się bawią?
                              • homosovieticus Re: Te dwa zdania są sprzeczne. Myśl jak piszesz! 02.01.08, 13:52
                                Wiedzy pragniesz czy poplotkować chcesz?

                                europitek napisał:

                                > A czym się bawią?
                                • europitek Re: Te dwa zdania są sprzeczne. Myśl jak piszesz! 04.01.08, 20:00
                                  Najlepiej jest połączyć przyjemne z pożytecznym (np. ploteczki z wiedzą).
                                  • homosovieticus Chętnie poplotkuje na temat sensu ludzkiego życia 12.01.08, 12:37
                                    "Ludzkiego" bo o sensie życia jako takiego najdoskonalej, zdaniem
                                    moim, "plotkował" Prof. W. Sedlak.
                                    Nie wiem czy europitek dumał kiedykolwiek nad sensem swojeo życia i
                                    czy dumanie to uczyniło go bogatszym w wiedze.
                                    • europitek Re: Chętnie poplotkuje na temat sensu ludzkiego ż 12.01.08, 14:01
                                      Plotkowanie o samym sobie jest operacją, której żaden pitek się nie podejmie z powodu jej bezsensowności. Nawet jeśli jest ono w cudzysłowie. Zresztą nie jest to potrzebne, gdyż sens życia piteków jest znany od dawna - to lenirwana, czyli stan idealnej równowagi między lenistwem a nudą.
                                      Co do dumania nad sensem <ludzkiego życia>, rozumianego jako ugólnienie sensów jednostkowych, to jest ono (dumanie) również bez sensu. Wyobrażenie sobie wszystkich możliwych sensów życia ludzkiego i następnie poddanie ich procesowi uogólniania w celu odkrycia sensu sensów trwa zbyt długo, by dało się zrealizować w czasie ludzkiego życia. Trzeba się więc zdać na przypadek - dużo chodzić w różnych kierunkach i miejscach, co zwiększa szansę natrafienia na przedmiot poszukiwań. Niestety, wbrew temu co sądzi wielu, wykrywacz metali tu nie pomoże, ani radar. Najlepsze są własne gały, które widziały na co natrafiały.
                                      Po znalezieniu należy dany okaz odpowiednio spreparować. Najpierw opłukać w letniej wodzie (najlepiej dwukrotnie przegotowanej), a później wysuszyć suszarką do włosów (w żadnym wypadku nie wycierać ścierką do naczyń lub ręcznikiem - sens jest delikatny i łatwo się ściera) trzymaną w odległosci ok. 30 cm. Po tych zabiegach można przystąpić do jego prostoplacji (tak jak kątemplacja, tylko na wprost). Seanse prostoplacyjne nie powinny być zbyt długie ze względu na możliwe osłabienie wzroku w wyniku długotrwałego wpatrywania się w jeden punkt. Bezwzględnie należy je przerywać, gdy oczy zaczynają łzawić. I nie chodzi tu jedynie o ochronę ogranów wzroku, lecz również o uzyskanie prawidłowego (nie-załzawionego) obrazu prostoplowanego sensu. Seanse należy powtarzać, aż do całkowitego zrozumienia danego sensu.
                                      Uwaga! Sensu życia nie należy przechowywać w zamrażalniku, jego delikatna truktura może ulec wypaczeniu przez zamarzające cząsteczki pary wodnej, jakie mogą się dostać na jego powierzchnię podczas prostoplowania.
                                      Uwaga końcowa!!!
                                      Po zrozumieniu danego sensu sam będziesz wiedział co z nim zrobić dalej.
                                      • Gość: CDA Re: Chętnie poplotkuje na temat sensu ludzkiego ż IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 12.01.08, 16:35
                                        nie spodziewalem sie tego po europit(e)ku!! splaszczyl ten sens
                                        zycia bardzo, zdwuwymiarowal go. jak wiadomo nad sensem zycia sie
                                        powaznie duma (a nie wklada go do zamrazarki!!!).

                                        dumu dumu dumu dumu dumu......*)


                                        *) odglos dumania.
                                        • roterupel W zamrażalce mieszczą się trzy i więcej wymiarów. 12.01.08, 18:56
                                          Podumaj nad tym.
                                      • roterupel Pytając o sens życia pytam o jego cel. 12.01.08, 18:54
                                        To pytanie podejmowało wielu myślących. Fakt ten inspiruje do
                                        kontynuacji szukania odpowiedzi wbrew panującym w mediach trendom.
                                        Więc szukam celu życia ludzkiego bo wierzę,że "szukajcie a
                                        znajdziecie" jest zachętą.
                                        • europitek Re: Pytając o sens życia pytam o jego cel. 12.01.08, 20:47
                                          > "dużo chodzić w różnych kierunkach i miejscach"
                                          też spełnia wymóg zawarty w "szukajcie a znajdziecie".
                                          A dlaczego wiążesz <sens> z <celem>? A w szczególności, co będzie po osiągnięciu <celu>?
                                          • roterupel Nauczyciel i Mistrz wie zazwyczaj więcej. 13.01.08, 10:47
                                            Wiązanie "sensu" życia z "celem" ma w jezyku polskim niepodwazalne
                                            uzasadnienie. Bardzo często w języku potocznym określenia te są
                                            stosowane zamiennie.Mówiąc wprost sens to bardzo często po prostu
                                            cel ludzkiej postawy.


                                            Z przekonaniem polecam:
                                            www.polonica.net/Sens_Zycia_JMBochenski.htm
                                            • dalatata Re: Nauczyciel i Mistrz wie zazwyczaj więcej. 13.01.08, 13:56
                                              jak slysze o rzechach niepodwazalnych, to od razu mam ochote
                                              podwazyc...

                                              tak czy owak. Bochenskiego czytalem dawno temu i wtedy mi sie
                                              podobal. teraz nie wiem. a co do sensu zycia, to i tak mysle to
                                              nieustanne osiaganie (ale nie osiagniecie celu). osiagac mozna celki
                                              male, moze i pomniejesze cele, ale nigdy nie celu.

                                              osiagniecie to stagnacja. a to ruch jest dobry....isc ciagle dalej.

                                              sens zycia to chec osiagniecia horyzontu :-)
                                              • europitek Re: Nauczyciel i Mistrz wie zazwyczaj więcej. 13.01.08, 21:13
                                                Roterupel pisze o Mistrzu, a ja się nawet na "pudło" nie załapuję, więc nie mam obowiązku wiedzieć więcej.
                                                Poza tym wyznaczanie sensu lub celu życia (nie czuję się związany potocznością znaczeń) to zajęcie dla kogoś, kto uważa, że wie dostatecznie dużo by takiż wyznaczać. A już jak se go wyznaczy, to mu się życie musi zrobić strasznie nudne - nic tylko "do celu, do celu". To zachwianie proporcji między lenistwem a nudą jest przerażające.
                                                • dalatata Re: Nauczyciel i Mistrz wie zazwyczaj więcej. 13.01.08, 21:40
                                                  nie wiem jak dla pitekow, ale dla mnie nuda i lenistwo (czy
                                                  popieprzanie na forach, przed kotrymi sie dlguo bronilem), to sposob
                                                  na to zeby przypomniec sobie ze ja lubie to 'do celu'.

                                                  a z mistrzem to mnie sei podbaja chiny. tam relacja miedzy
                                                  nauczycielem a uczniem trwa cale zycie. mnie brakowalo tego za
                                                  studenckich czasow i brakuje tego teraz. ciezko o dokotranta jtory
                                                  jest uczniem, (mnie sie raz zdarzylo i to jest fajna relacja)
                                                  • europitek Re: Nauczyciel i Mistrz wie zazwyczaj więcej. 13.01.08, 22:14
                                                    Życie nie powinno być zbyt monotonne, bo to osłabia wartość głowy jako narzędzia pracy - zwłaszcza u osób nie pierwszej młodości. To jest trochę tak, jak ze "świeżością" u sportowców - przetrenujesz i na zawodach klapa.
                                                  • dalatata Re: Nauczyciel i Mistrz wie zazwyczaj więcej. 13.01.08, 22:25
                                                    zwlaszcza u osob niepierwszej mlodosci.....
                                                  • europitek Re: Nauczyciel i Mistrz wie zazwyczaj więcej. 14.01.08, 00:34
                                                    Broda mi zaczyna już siwieć ...
                                                  • dalatata Re: Nauczyciel i Mistrz wie zazwyczaj więcej. 14.01.08, 01:00
                                                    to ja mam siweijaca brode i to coraz bardziej. prosze mi sie tu nie
                                                    podszywac
                                                  • europitek Re: Nauczyciel i Mistrz wie zazwyczaj więcej. 14.01.08, 01:45
                                                    Niejedna broda jest na tym forum.
                                                  • dalatata Re: Nauczyciel i Mistrz wie zazwyczaj więcej. 14.01.08, 02:10
                                                    dobra dobra! podszywacz brodny!!
                                                    dobranoc.
                                        • dalatata Re: Pytając o sens życia pytam o jego cel. 12.01.08, 23:38
                                          jesli sens jest celem to ja wysiadam, dziekuje, nie chce.nie
                                          wyobrazam sobie osiagniecia celu zycia. szczeoglnie tak po 40tce....
                                          to tak jak spelnienie wszystkich marzen. brrrr.

                                          sesnem zycie moze byc nieustanne dochodzenie do celu. a dojscie na
                                          dzien przed smiercia. wtedy mamy Tatarkiewiczoe szczescie :-). czego
                                          wszystkim i sobie zycze :-). bo ja jestem mily :-)
                                          • roterupel Zanim "wysiądziesz" poczytaj Nauczyciela 13.01.08, 10:53
                                            nie samego życia ale myślenia o jego sensie - celu.
                                            W każdym wieku ludzkie życia człowieka myślacego ma sens-cel. Trzeba
                                            go tylko UMIEĆ odnaleźć.
                                            Ja mam z tym kłopot od kilkunastu lat. nie tracę jednak nadziei i
                                            nie ustaję w poszukiwaniach.To nadaje sens mojemu życiu.
                                            W roli Twego Nauczyciela niech wystapi wybitny nasz Rodak -logik-
                                            filozof:
                                            www.polonica.net/Sens_Zycia_JMBochenski.htm
                                      • homosovieticus Sens ludzkiego życia zależy od wizji człowieka. 05.02.08, 14:39
                                        Natomist przyjecie wizji jest konieczne dla zbudowania spójnego
                                        swiatopogladu.
                                        Inna wizje przyjmowali Akwinata a inną Hegel.
                    • Gość: Kagan Re: Mądrzy ludzie trafiają się bardzo rzadko. IP: 212.14.17.* 18.12.07, 17:56
                      Chrystus byl zydem (i Zydem) a nie zadnym chrzescijaninem! Jak rabe
                      mogl byc chrzescijanin? Panie Roterupel, co tez Panu sie stac? Czy
                      to przez te weksle ktores Pan podzyrowal Adasiowi M.?
                      • roterupel Re: Mądrzy ludzie trafiają się bardzo rzadko. 19.12.07, 16:48
                        Chrystus przyjął chrzest a więc był chrześcijaninem.
                        • Gość: Kagan Re: Mądrzy ludzie trafiają się bardzo rzadko. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.07, 19:01
                          Ale to byl 100% ZYDOWSKI chrzest polaczony z obrzezaniem!
                          • roterupel Plączesz chronologie zdarzeń. Wróć do czytania NT 23.12.07, 10:20
                            • Gość: Kagan Re: Plączesz chronologie zdarzeń. Wróć do czytani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.07, 16:24
                              Konkretnie w ktorym miejscu?
      • europitek Re: Filozofia- co powinniśmy o niej wiedzieć? 06.12.07, 07:13
        Robaks napisał:
        > FILOZOFIA
        > to zdolność świadomego podmiotu do nadawania NAZW
        > i wyciągania uzasadnionych WNIOSKÓW.

        Trudno jest dyskutować o gustach, lecz ta definicja jest chyba zbyt ogólnikowa. Gdyby przy jej pomocy próbować ocenić "zdolność filozoficzną" różnych istot żywych, to trzeba by uznać filozoficzne uzdolnienia wielu gatunków zwierząt. A to sugeruje jeszcze inne wnioski.
    • dafude Re: Filozofia- co powinniśmy o niej wiedzieć? 06.12.07, 19:01
      A tych którzy chcą dowiedzieć się więcej o filozofii, mimo że wcześniej nie mieli nic wspólnego chciałabym zaprosić na komparatystyczny kurs filozofii Wschodu i Zachodu. Informacje, mapki, program kursu:
      www.nowa-akropolis.pl/kursy/kurs-wstepny

      • roterupel Chciałbym poznać nazwiska wykładowców i ich 09.12.07, 14:00
        naukowe osiągnięcia (prace).
        Czy to możliwe?
        • europitek Re: Chciałbym poznać nazwiska wykładowców i ich 09.12.07, 19:50
          A co w tym ciekawego?
          Taki kurs to jak historia motoryzacji dla uczestników kursu na prawo jazdy.
          • petrucchio Re: Chciałbym poznać nazwiska wykładowców i ich 09.12.07, 20:35
            europitek napisał:

            > A co w tym ciekawego?
            > Taki kurs to jak historia motoryzacji dla uczestników kursu na
            > prawo jazdy.

            Może z tą różnicą, że uczestników kursu motoryzacji nie zapoznaje się z wiedzą
            okultystyczno-teozoficzną i sekretną doktryną Mme Blavatskiej w zastosowaniu do
            silników spalinowych. Tak szczerze mówiąc, to różnie powiadają o tej Nowej
            Akropolis (Nueva Acrópolis), i to niekoniecznie przyjemne rzeczy:

            en.wikipedia.org/wiki/New_Acropolis
            es.wikipedia.org/wiki/Nueva_Acr%C3%B3polis

            Nie chcę być posądzony o plotkarstwo, ale gdyby ktoś z moich znajomych chciał
            pójść na taki kurs, doradzałbym skrajną ostrożność i dokładny wywiad na temat
            organizatorów.
            • europitek Re: Chciałbym poznać nazwiska wykładowców i ich 10.12.07, 06:06
              Moim zdaniem stosunek do takiego kursu zależy od celu, jaki chce osiągnąć ewentualny kursant. Jeśli szuka wiedzy (ale nie w sensie historycznego przeglądu różnych idei), to powinien sobie dać spokój. Ale jeśli chce się rozerwać, to jak najbardziej polecam - lepsze to niż szwendanie się całą niedzielę po supermarkecie lub oglądanie mydlanych seriali w TV.
              • Gość: Kagan Re: Chciałbym poznać nazwiska wykładowców i ich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.07, 09:35
                Masz absolutna racje. Lepsza pseudofilozofia niz oddawanie czci
                Bogowi Mamonie w jego Swiatyniach zwanych dzis dla
                niepoznaki "centrami handlowyni"... ;) Okazalo sie, ze Walesa mial
                Matke Boska w klapie, ale Boga Mamone w sercu!
        • Gość: dafude Re: Chciałbym poznać nazwiska wykładowców i ich IP: *.chello.pl 03.01.08, 23:29
          no prosze bardzo. taki Platon chociazby.
          • petrucchio Re: Chciałbym poznać nazwiska wykładowców i ich 04.01.08, 00:29
            Gość portalu: dafude napisał(a):

            > taki Platon chociazby.

            To on jeszcze wykłada? Daję słowo: staruszek ma zdrowie!
            • europitek Re: Chciałbym poznać nazwiska wykładowców i ich 04.01.08, 19:57
              Pobił "na głowę" Gadamera!
              A swoją drogą, to jest dowód, że świat schodzi "na psy". Chyba nawet Leonard3 nie jest w stanie "wyprodukować" takiego żywotnego egzamplarza.
            • Gość: CDA Re: Chciałbym poznać nazwiska wykładowców i ich IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 04.01.08, 20:10
              wszystko dzieki tej Blavatskiej. niesamowita kobieta
        • Gość: dafude Re: Chciałbym poznać nazwiska wykładowców i ich IP: *.chello.pl 03.01.08, 23:29
          no prosze bardzo. taki Platon chociazby.
    • roterupel Wnioski z historii filozofii 22.12.07, 11:18

      Ktokolwiek naukowo, tj. bez uprzedzeń i nastawienia uczuciowego,
      starał się poznać dzieje filozofii, zarówno europejskiej, jak
      hinduskiej, stwierdził, że filozofowie wypowiadają na temat samej
      filozofii, i dawniej, i dzisiaj, zdania wzajemnie sprzeczne. Można
      oczywiście stanąć na stano­wisku zajętym przez jednego z nich,
      możliwa jest też jednak inna metoda, a mianowicie próba wyciągnięcia
      wniosków z empirycznego materiału historii, bez zajęcia stanowiska w
      sporach dzielących filozofów. Przy bliż­szym zbadaniu okazuje się, że
      takich dających się empirycznie (redukcyj­nie) uzasadnić wniosków
      jest stosunkowo wiele. Będę się starał zebrać te, które mi na myśl
      przyszły w niniejszym wykładzie.
      I. Najpierw historia filozofii pozwala na opis samego przedmiotu
      filo­zofii. Nie chodzi tutaj o przedmiot, którym filozofia powinna
      się zajmować, bo filozofowie do dziś dnia nie są pod tym względem
      między sobą zgodni. Naszym celem jest po prostu empiryczne
      stwierdzenie, co w dziejach, do chwili obecnej, stanowiło przedmiot
      tej dyscypliny. Nie trzeba oczywiście sądzić, by wszystkie
      zagadnienia stwierdzone w dziejach zawsze były badane; mamy na myśli
      tylko te, które, choć zapominane w pewnych okre­sach, powracały
      później z nie mniejszą żywotnością niż przed okresem zapomnienia.
      Zagadnienia takie można podzielić na 5 grup następujących:
      1) Teoria poznania w szerokim słowa znaczeniu. Należą tutaj takie
      pro­blemy jak: czym jest poznanie (idealizm i realizm); czy człowiek
      może osiągnąć pewność (problem sceptyczny); które sprzęgi logiczne
      są sprawne
      207
      i dlaczego? Jakich metod używać należy w nauce? Jaka jest wartość
      teore­tyczna nauki?
      2) Ontologia, obejmująca np. zagadnienie powszechników (jedno z naj­
      bardziej żywotnych w całych dziejach filozofii), zagadnienie rzeczy,
      względnie substancji, zagadnienie wielości (monizm, pluralizm),
      zagadnie­nie ruchu i bytu (dynamizm i statyzm). Problemy te (wyjąwszy
      zagadnienie powszechników) mają tendencje do zanikania w pewnych
      okresach (późna starożytność, wczesne i późne średniowiecze,
      częściowo czasy nowożytne), ale później zawsze powracają.
      3) Kosmologia, czyli filozofia przyrody, rozpadająca się na
      filozofię materii i filozofię psychiki. Należą tu zagadnienia tego
      rodzaju jak problem teleologii i mechaniki, problem pojęcia materii,
      ruchu, czasu, przestrzeni itp., z drugiej strony zagadnienie
      psychiki (spirytualizm, sensualizm, mate­rializm) i problem
      psychofizyczny. Ten dział filozofii był ostatnio atakowa­ny przez
      myślicieli, którzy sądzili, że powstanie nauk specjalnych np. fizyki
      lub psychologii, uniemożliwia filozofii badanie danego odcinka
      rzeczywi­stości, lepiej opracowywanego przez przyrodników. W
      rzeczywistości jednak, gdy tylko pojawiła się nauka specjalna,
      natychmiast okazywała się konieczność omówienia niewyczerpanych w
      niej zagadnień przez odpo­wiednią filozofię, np. filozofię życia,
      psychiki, fizyki itp. Faktem jest, że i dzisiaj istnieją liczni i
      poważni myśliciele uprawiający tego rodzaju filozofię.
      4) Metafizyka, której głównym problemem jest zagadnienie tzw. Abso­
      lutu, jego istnienia, identyczności lub nieidentyczności ze światem,
      posiada­nia cech wartościowych itp. Metafizyka zdawała się być umarła
      zarówno po Ockhamie, jak i po Kancie, za każdym jednak razem
      powróciła do dawnego znaczenia.
      5) Aksjologia, rozpadająca się na filozofię estetyki, etyki religii
      itp. z mnóstwem problemów coraz bardziej się komplikujących w miarę
      postępu badań.

      ps
      Są to oczywiście wnioski Autora czyli śp. I.M. Bocheńskiego.
      • roterupel Wnioski z historii filozofii - cd-1 25.12.07, 20:52
        Z tego jednak, że filozofia posiada w historii mniej więcej zawsze
        ten sam przedmiot, w postaci określonej grupy zagadnień, nie wynika
        by­najmniej, by filozofia mogła być porównana do np. matematyki,
        która prócz badania tych samych problemów odznaczała się stale także
        zgodnością
        poglądów w jej dziedzinie. W filozofii przeciwnie można stwierdzić
        przy­najmniej dwa prawa odmienne:
        1) Prawo wielości poglądów. W każdej znanej nam epoce dziejów filo­
        zofii istniała wielość poglądów, miedzy sobą sprzecznych pod wieloma
        względami. Okres, w którym by panowała wyłącznie myśl jednej szkoły
        filozoficznej, nie jest nam znany, a im świetniejszy był okres, tym
        tych po­glądów było więcej. W szczególności, zarówno w dziejach myśli
        europej­skiej, jak i hinduskiej można zauważyć stale przeciwstawienie
        prądów idealistycznych i pozytywistycznych, a w obrębie idealizmu,
        tendencji pery­patetyckiej i neoplatońskiej.
        2) Prawo powracających rozwiązań. Mimo że główny kierunek myśli
        filozoficznej ulega ciągłym zmianom, tak dalece, że pewne poglądy (a
        nawet pewne zagadnienia) bywają zapominane na długie okresy,
        niektóre typowe rozwiązania podstawowych problemów filozoficznych
        powracają stale w nowej postaci. Są to zwykle poglądy
        najznakomitszych myślicieli jak np. Arystotelesa (św. Tomasz,
        Leibniz, Nikolai Hartmann), Plotyna (Spinoza, Bergson), Kanta (wielu
        współczesnych, Husserl) i in. Ten powrót owych “wiecznych" tez jest
        być może najbardziej zadziwiającym zja­wiskiem w dziejach filozofii.
        • roterupel Re: Wnioski z historii filozofii - cd-2 25.12.07, 20:53
          Wysuwa się zatem pytanie, czy istnieje postęp w filozofii? W tej
          dziedzinie, aby nie popaść w fantazjowanie, trzeba mieć na uwadze
          dwa fakty: (a) że samo istnienie postępu kulturalnego nie zostało
          nigdy udo­wodnione empirycznie na dłuższej przestrzeni dziejów (choć
          istnieje w poszczególnych odcinkach historii, np. między wiekiem
          VIII a XII) i jeśli się go przyjmuje, to zawsze na gruncie
          określonej filozofii (np. św. Augus­tyna albo Hegla) a priori; (b) że
          nawet przyjmując istnienie postępu kultu­ralnego ludzkości, w świetle
          tego, co dzisiaj wiemy o jej trwaniu (najmniej 300 000 lat), trudno
          przypuścić, aby tak olbrzymi postęp musiał się dokonać w ciągu
          znanych nam lat 3 000 w dziedzinie, w której nie posiadamy dotąd
          żadnych lepszych narzędzi niż starożytni Grecy.
          Niemniej empiryczne zbadanie dziejów filozofii pozwala na stwierdze­
          nie następujących praw jej postępowego rozwoju:
          1) Prawo nowych problemów. W miarę upływu wieków pojawiają się w
          filozofii coraz nowe, nieznane dawniej zagadnienia. Takim zupełnie
          no­wym zagadnieniem jest np. zagadnienie stosunku woli do uczuć, nie
          znane
          209
          208
          14 — Bocheński: Zarys historii

          przed Arystotelesem, a mało znane przed św. Tomaszem. Jeszcze
          bardziej uderzającym przykładem jest zagadnienie teoriopoznawcze w
          sensie Berke­leya. Historia filozofii uczy, że w miarę postępu ilość
          zagadnień nie maleje, jak chcieli niektórzy pozytywiści, ale
          przeciwnie rośnie.
          2) Prawo rosnącej komplikacji rozwiązań. W miarę rozwoju filozofii
          te same stanowiska, które dawniejsi myśliciele wypowiadali w sposób
          bardzo prosty, przedstawiane są w sposób zazwyczaj coraz bardziej
          skomplikowa­ny i ścisły. Tak np. Anaksagoras swoją teorie Bóstwa
          zawiera w jednym zdaniu, podczas gdy św. Tomasz lub Spinoza muszą o
          nim pisać duży tom; Ockham operuje w swojej filozofii logiki paroma
          prostymi kategoriami, jego następcy w 100 lat później mają ich już
          znacznie więcej; idealizm prymitywny i prosty u Berkeleya staje się
          niezmiernie złożoną strukturą u Kanta.
          3) Prawo rozwoju sinusoidalnego. Rozwój filozofii pod wspomnianymi
          dwoma względami nie jest jednak ciągły, ale linia rozwojowa wznosi
          się i upada na przemian, zazwyczaj równolegle z wzrostem i upadkiem
          kultury (koniec starożytności i średniowiecza), niekiedy jednak
          niezależnie od niej (wiek XV i druga połowa XIX).
          • roterupel Re: Wnioski z historii filozofii - cd-3 25.12.07, 20:54
            Obserwacja dziejów filozofii pozwala również na stwierdzenie
            pewnych praw dotyczących stosunku filozofii do nauk przyrodniczych.
            W szczególności stwierdzamy:
            1) Prawo wpływu nauk przyrodniczych na filozofię. Jest on najwidocz­
            niejszy w dziedzinie kosmologii, co do innych działów może zachodzić
            obecnie wątpliwość. Rzecz zastanawiająca, że wpływ ten nie tylko nie
            rośnie, ale raczej maleje w dziejach myśli europejskiej. U
            prearystotelików filozofia jest po prostu syntezą nauk. U
            Arystotelesa, podobnie u wielu scholastyków, opiera się na nich
            ustawicznie. W czasach nowszych jednak, wyjąwszy pewne szkoły
            (pozytywizm, neoarystotelizm i neotomizm) wpływ nauk przyrodniczych
            wydaje się mniejszy. Niemniej wpływ ten jest stały i widoczny.
            2) Prawo chronicznego scjentyzmu. “Chronicznym scjentyzmem" nazy­wamy
            tutaj postawę uczonych, którzy pragną za wszelką cenę całość filozo­
            fii budować na podstawie ostatniej teorii naukowej. Prawo nasze
            głosi, że w każdej epoce istnieje nieodmiennie tendencja tego
            rodzaju. Scjentyzm
            ten przejawia się jednak najczęściej nie u zawodowych filozofów,
            lecz u naukowców bez filozoficznego przygotowania.
            V. Wreszcie znamy z historii parę szczegółów dotyczących stosunku
            filozofii do tzw. poglądu na świat. A mianowicie jest rzeczą
            oczywistą, że niemal każda filozofia jest próbą zracjonalizowania
            określonego poglądu na świat, czym tłumaczyć należy prawdopodobnie
            prawo wielości systemów i powracających rozwiązań. Dla właściwej
            oceny wysiłku filozoficznego zrozumienie tej prawdy jest sprawą
            zasadniczą; bez tego łatwo jest wpaść w sceptycyzm i zwątpienie co
            do możliwości osiągnięcia jakiegokolwiek poznania filozoficznego,
            gdyż wieki pracy wykazały, że pogodzić się w filo­zofii nie możemy.
            Jeśli natomiast uznamy, zgodnie z doświadczeniem dzie­jów, że
            wszystkie systemy filozofii są tylko próbą bardziej logicznego i
            pełniejszego przedstawienia określonych i nie dających się naukowo
            uza­sadnić poglądów na świat, wówczas stwierdzimy, że postęp dokonany
            przez filozofię jest olbrzymi.
            • roterupel Wnioski z historii filozofii - and! 25.12.07, 20:55
              Tak np. teistyczny pogląd na świat o podkładzie idealistycznym jest
              bar­dzo stary, a jednak, jeśli przejdziemy w myśli kolejne fazy
              rozwoju pojęcia Boga: Anaksagorasa, Platona, Plotyna, św. Augustyna,
              św. Tomasza, Spinozy, Kanta i Schelera, okazuje się, że ten sam w
              zasadzie pogląd na świat zyskał ogromnie dzięki wysiłkowi filozofów,
              którzy w jednym czy innym szczególe posunęli naprzód naszą wiedzę.
              Zupełnie podobnie rzecz przedstawia się np. jeśli chodzi o tak zwany
              materializm: jeśli porównamy prymitywny materializm joński z
              demokrytowskim, następnie sięgniemy do stoików, Hobbesa, a wreszcie
              do szkoły Spencera, stwierdzimy z łatwością, że i ten pogląd na
              świat zyskał znakomicie wskutek rozwoju pracy filo­zofów-
              materialistów.
              Samego sporu między poglądami na świat filozofia rozstrzygnąć nie
              może i nigdy nie potrafi. Natomiast dostarcza ona ustawicznie
              argumentów to zwolennikom tego, to innego poglądu, tak np. zależnie
              od tego, którego typu filozofowie mają w danej epoce
              najwybitniejszych przedstawicieli. Gdy zdarzy się, że szkoła X
              góruje, półinteligenci czerpiący ją z trzeciej ręki są zwykle
              przekonani, że odkryto “całkiem nowoczesną" prawdę. Ci, którzy znają
              historię filozofii, wiedzą, że nie przejdzie to pokolenie, a
              filozofia będzie się wydawała stać po przeciwnej stronie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka