Gość: MPP
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
10.01.08, 17:20
Dobrze, że poruszyłeś ten temat, Michale. Ja litościwie zmilczałem - wolę uznać, że Szubrycht uderzył w ww. tony ze względu na konieczność podrasowania tekstu i przedstawienia takich tez, które wywołają emocje. Innymi słowy, że obliczył swoje działanie na taki sam sensacyjny efekt, na jaki obliczył je Andrew Keen. Może zresztą odbyło się to decyzją redakcji.
Jeżeli zaś Szubrycht bezkrytycznie przyjął płytką argumentację Keena - cóż, przykro.
Keen był ostatnio w Warszawie i na spotkaniu w siedzibie "Polityki" niezbyt się popisał. Mam na myśli zarówno merytorykę, jak i - zdaniem niektórych uczestników - po prostu kulturę wypowiedzi. Swoje wrażenia przedstawiłem krótko na macierzystym blogu (error300.org/2007/11/keen-i-babauta.html), ale warto poczytać także opinię Edwina Bendyka i komentującego wpis Piotra Mikołajskiego (bendyk.blog.polityka.pl/?p=369).