Gość: Aaron IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.08, 15:12 Ani kreacjoniści ewolucjonistom ,ani ewolucjoniści kreacjonistom nie potrafią pokazać jak powstało życie, a więc wynik 1-1. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
petrucchio Re: Kreacjoniści ewolucjoniści wynik 1-1 14.01.08, 15:35 Gość portalu: Aaron napisał(a): > Ani kreacjoniści ewolucjonistom ,ani ewolucjoniści kreacjonistom nie > potrafią pokazać jak powstało życie, a więc wynik 1-1. www.youtube.com/watch?v=LfRkcJ0BLS0 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aaron Re: Kreacjoniści ewolucjoniści wynik 1-1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.08, 20:15 Co stać Cie tylko na głupie żarty jak nie masz odpowiedzi? Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Jakie zagajenie, taka odpowiedź 14.01.08, 20:30 Gość portalu: Aaron napisał(a): > Co stać Cie tylko na głupie żarty jak nie masz odpowiedzi? Kreacjonizm, z przyczyn wałkowanych tu wielokrotnie, nie należy i nie może należeć do nauki mimo swoich pretensji do równouprawnienia z teoriami naukowymi. Nikt nie będzie poszukiwał "wyjaśnienia" pochodzenia życia w terminach kreacjonistycznych z tej prostej przyczyny, że wiara w stworzenie, zabieg z definicji będący boską tajemnicą, niczego nie wyjaśnia. Uznaje tylko ostateczną niepoznawalność tajemnicy. Przykleja jej etykietkę "zastrzeżone dla Pana Boga". Pardon, mon ami, ale nauka nie uznaje takich etykietek. O stworzeniu gatunków jako hipotezie na temat ich pochodzenia można było dyskutować przed Darwinem. Teraz jest już po ptokach. Osiemnasty wiek się skończył. Oczywiście nie wiemy jeszcze, jak powstało życie, ale nie jest to dostateczny powód do wciskania Boga w tę lukę poznawczą (chyba że zadowala cię koncepcja Boga jako bytu zamieszkującego takie luki i kurczącego się za każdym razem, kiedy nauka robi krok do przodu). Odpowiedz Link Zgłoś
andrew2008 Re: Jakie zagajenie, taka odpowiedź 14.01.08, 21:01 Ten Petrucchio Wielki przemawia jak Aniol Gabriel i oporu nie znosi. A ja udowodznilem ze katolik Leonard i ateista Pertucchio to swiatopogladowi bracia Syjamscy zrosnieci ponizej neutronu. Naukowo jestesmy jednym cialkiem ja i petrucchio ( chociaz moja polowa jest przystojniejsza). Jedyne co nas dzieli to wiara: Petrucchio wierzy, ze kosmos SAMO- powstal z niewiadomo-czego, a Leonard wierzy ,ze kosmos powstal z Nieskonczonego Potencjalu Nicosci Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Re: Jakie zagajenie, taka odpowiedź 22.02.08, 11:44 A z czego (kogo), jak i kiedy powstal Bog? Czy kreacjonisci potrafia mi opowiedziec na to pytanie? Odpowiedz Link Zgłoś
andrew2008 Re: Kreacjoniści ewolucjoniści wynik 1-1 14.01.08, 15:37 Baalon, to byl wynik do przerwy. Po przerwie do gry wszedl genialny Leonard , mistrz faulu. Po kilku dobrze wymierzonych kopnieciach na kolano, walnieciach z glowki w glowke i gryzieniu, wynik byl 10:1 dla religii. Alleluja. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Kreacjoniści ewolucjoniści wynik 1-1 16.01.08, 00:24 > Baalon, to byl wynik do przerwy. Po przerwie do gry wszedl genialny > Leonard , mistrz faulu. Po kilku dobrze wymierzonych kopnieciach na > kolano, walnieciach z glowki w glowke i gryzieniu, wynik byl 10:1 > dla religii. Alleluja. To najlepszy opis działalności leosia-o-wielu-nickach-i-naśladowcach na tej grupie... Odpowiedz Link Zgłoś
dalatata Re: Kreacjoniści ewolucjoniści wynik 1-1 14.01.08, 15:39 a czy mozemy uznac ze wygraliscie 320:0. i juz nie bedziemy o tym rozamwiac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A aron Re: Kreacjoniści ewolucjoniści wynik 1-1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.08, 20:17 Wynik naszej wygranej przewyższa liczbę atomów we wszechświecie:) Odpowiedz Link Zgłoś
dalatata Re: Kreacjoniści ewolucjoniści wynik 1-1 14.01.08, 20:29 ja tez tak mysle. i dlatego oszczedzcie nas i nie pograzajcie.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aaron Re: Kreacjoniści ewolucjoniści wynik 1-1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.08, 20:51 Wy się sami pogrążacie, bo prawda broni się sama. Już wam nowey777 napisał, że na podstawie własnych doświadczeń będziecie przez Boga sądzeni. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Kreacjoniści ewolucjoniści wynik 1-1 16.01.08, 00:28 Ktoś tu powinien naprawić swój czujnik sarkazmu... Odpowiedz Link Zgłoś
dr_pitcher Re: Kreacjoniści ewolucjoniści wynik 1-1 15.01.08, 01:59 Gość portalu: Aaron napisał(a): > Ani kreacjoniści ewolucjonistom ,ani ewolucjoniści kreacjonistom nie > potrafią pokazać jak powstało życie, a więc wynik 1-1. > > > pozdrawiam. Ale nie musza... Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Kreacjoniści ewolucjoniści wynik 1-1 16.01.08, 00:25 Po pierwsze, jeśli już to 0-0? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Kreacjoniści ewolucjoniści wynik 1-1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.08, 00:28 nie,bo nic nie jest równe zeru. Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Zero, zero ueber Alles? 22.02.08, 11:46 Rozwin ten watek: "nic nie jest równe zeru". Czyzby zero bylo wedlug Ciebie owym bytem idealnym? Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Kreacjoniści ewolucjoniści wynik 1-1 20.02.08, 09:26 Jednym z klasycznych oszustw naukowych jest przypadek "człowieka z Piltdown" - półczłowieka, półmałpy, rzekomo odkrytego w roku 1912 przez Charlesa Dawsona. Fragment jego czaszki pochodził od człowieka ze średniowiecza, dolna szczęka należała do orangutana z Borneo, a ząb był kopalnym zębem szympansa. Roztwór żelaza i kwasu chromowego nadał kościom jednolity, "starożytny" wygląd, a odpowiednie podszlifowanie pozwoliło na dopasowanie poszczególnych fragmentów. Oszustwo, prawdopodobnie dokonane dla żartu przez współpracownika Dawsona, wyszło na jaw dopiero po 40 latach, dostarczając wygodnego argumentu przeciwnikom teorii ewolucji. Kilka lat temu w Chinach sfabrykowano szczególnie pomysłową skamieniałość, rzekomo brakujące ogniwo między gadami a ptakami. Archaeoraptor okazał się skomplikowaną układanką z 88 fragmentów skał oraz kości różnych zwierząt, co wykazała dopiero tomografia komputerowa. a ile jeszcze jest oszustw do zdemaskowania...to ho ho Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 20.02.08, 10:09 ... dodałeś od siebie, wkleiwszy resztę z "gotowca". A jak myślisz, kto zdemaskował fałszerstwa w rodzaju "człowieka z Piltdown" i "Archaeoraptora"? Czyżby przeciwnicy teorii ewolucji? W drugim przypadku zdemaskowanie nastąpiło bardzo szybko; w pierwszym przypadku, pomimo wątpliwości, jakie "człowiek z Piltdown" budził od samego początku i mimo udowodnienia oszustwa przez Weidenreicha już w 1920, "patriotyczna postawa" części uczonych brytyjskich, brytyjskiej opinii publicznej i dyrekcji British Museum opóźniła oficjalne i powszechne uznanie go za falsyfikat. Prawdę mówiąc, po odkryciu w latach 20. Homo erectus i australopiteków chyba wszyscy zdawali sobie sprawę, że czaszka jest podróbką i już nikt nie interesował się nią szczególnie. Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 20.02.08, 18:08 petrucchio napisał: > ... dodałeś od siebie, wkleiwszy resztę z "gotowca". > > A jak myślisz, kto zdemaskował fałszerstwa w rodzaju "człowieka z Piltdown" i > "Archaeoraptora"? Czyżby przeciwnicy teorii ewolucji? > > W drugim przypadku zdemaskowanie nastąpiło bardzo szybko; w pierwszym przypadku > , > pomimo wątpliwości, jakie "człowiek z Piltdown" budził od samego początku i mim > o > udowodnienia oszustwa przez Weidenreicha już w 1920, "patriotyczna postawa" > części uczonych brytyjskich, brytyjskiej opinii publicznej i dyrekcji British > Museum opóźniła oficjalne i powszechne uznanie go za falsyfikat. Prawdę mówiąc, > po odkryciu w latach 20. Homo erectus i australopiteków chyba wszyscy zdawali > sobie sprawę, że czaszka jest podróbką i już nikt nie interesował się nią > szczególnie. > No ale o czym to wszystko świadczy? Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 20.02.08, 19:41 > No ale o czym to wszystko świadczy? Rozumiem. Kilka odsobnionych wypadków oznacza, że nauka jest niegodna zaufania, nauka nie działa, a to, w co stukam palcami to fatamorgana. :> Zgadłem? Odpowiedz Link Zgłoś
noweey777 Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 21.02.08, 17:11 madcio napisał: > > No ale o czym to wszystko świadczy? > Rozumiem. Kilka odsobnionych wypadków oznacza, że nauka jest niegodna zaufania, > nauka nie działa, a to, w co stukam palcami to fatamorgana. :> > > Zgadłem? No, twoje stukanie w klawiatuę do nauki na pewno nie należy i tu należy przyznać ci racje. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 21.02.08, 17:35 Ostatnio w ogóle nie piszesz w odpowiedziach cokolwiek zbliżonego do sensu. Kiedyś ci szło lepiej, czyżby wyczerpały się wszystkie argumenty? Nieeemożliwe! Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 20.02.08, 20:05 nowey777 napisał: > No ale o czym to wszystko świadczy? Że wśród naukowców też zdarzają się oszuści (a także naiwne ofiary oszustw, bo akurat Archeoraptora "skomponował" nie paleontolog, ale amator-łowca skamieniałości, a "człowieka z Piltdown" nie do końca ustalono, kto). Ale obie historie świadczą też o tym, że sama nauka skutecznie demaskuje oszustwa. Odpowiedz Link Zgłoś
noweey777 Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 21.02.08, 17:12 petrucchio napisał: > nowey777 napisał: > > > No ale o czym to wszystko świadczy? > > Że wśród naukowców też zdarzają się oszuści (a także naiwne ofiary oszustw, bo > akurat Archeoraptora "skomponował" nie paleontolog, ale amator-łowca > skamieniałości, a "człowieka z Piltdown" nie do końca ustalono, kto). Ale obie > historie świadczą też o tym, że sama nauka skutecznie demaskuje oszustwa. > To ty jeszcze mało wiesz o oszustwach w nauce. Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Najwieksze oszustwo w historii ludzkosci 22.02.08, 11:53 A czy ja kiedys pisalem, ze w nauce nie ma oszustw? Oczywiscie, ze sa, ale sa one niczym w porownaniu do najwiekszego oszustwa w calej historii ludzkosci jakim jest religia i wiara w Boga/boga/Bogow/bogow... :) Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 21.02.08, 15:22 czy wkleiłem czy nie ,to niema kompletnie znaczenia,fakt to fakt,i koniec.i niema też kompletnie znaczenia kto to zdemaskował(to nic nie zmienia) Odpowiedz Link Zgłoś
noweey777 Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 21.02.08, 17:14 108108atma napisał: > czy wkleiłem czy nie ,to niema kompletnie znaczenia,fakt to fakt,i > koniec.i niema też kompletnie znaczenia kto to zdemaskował(to nic > nie zmienia) Spokojnie, wśród naukowców mało kto ma czyste ręce i nie jest to moje wyssane z palucha zdanie, tylko o tym się pisze w poważnej literaturze. Naukowiec chcąc zrobić karierę kieruje się zasadą:"pisz bo przepadniesz". pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
winoman Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 21.02.08, 17:36 > Spokojnie, wśród naukowców mało kto ma czyste ręce i nie jest to moje wyssane z > palucha zdanie, tylko o tym się pisze w poważnej literaturze. No jasne, sam pamiętam, jakie miałem brudne ręce po zajęciach ze studentami. Ręce, twarz, spodnie, łokcie, wszystko uwalane kredą. No i te wiecznie psujące się wieczne pióra i ciągle rozlewające się wkłady do długopisów. > Naukowiec chcąc > zrobić karierę kieruje się zasadą:"pisz bo przepadniesz". To, że taka zasada obowiązuje w środowisku naukowym, to znany fakt, ale zastanawiam się co sprawia, że niektórych nie związanych bezpośrednio z tym środowiskiem forumowiczów również dopadły podobne objawy. Piszą, piszą, piszą, choć nic z tego nie wynika, a i sensu w tym pisaniu niewiele. Odpowiedz Link Zgłoś
noweey777 Kłamać jak naukowiec 21.02.08, 18:18 winoman napisał: > > Naukowiec chcąc > > zrobić karierę kieruje się zasadą:"pisz bo przepadniesz". > > To, że taka zasada obowiązuje w środowisku naukowym, to znany fakt, No właśnie i owy fakt przyczynia się do pisania tego samego w setkach artykułów (ostatnio przeczytałem kilka artykułów traktujących po zagadnieniu powstania życia. Między innymi artykuł profesorów Dzika i Januarego Weinera. Artykuły owe były napisane w sposób (bo co tu można napisać o zagadnieniu skoro nie ma naukowych obserwacji,a cała sprawa należy do pseudofilozofii nie nauki), jakby jeden od drugiego przepisywał-to się chyba w żargonie naukowym nazywa "krojeniem salami". Inna metoda, to podpisywanie jednej pracy przez kilku naukowców (tzw. podłączanie trąby do czyichś pomysłów) Inna metoda, to plagiatowanie. ale > zastanawiam się co sprawia, że niektórych nie związanych bezpośrednio z tym > środowiskiem forumowiczów również dopadły podobne objawy. Piszą, piszą, piszą, > choć nic z tego nie wynika, a i sensu w tym pisaniu niewiele. Myślę ,że mam to traktować jako aluzje? Poinformuję jednak,że naukowcy nie stanowią monopolu na prawdę i czasami nie trzeba być fachowcem ,żeby negować jakieś naukowe hipotezy-wystarczy być obeznanym z tematem. I nie bądz pan śmieszny pisząc,że naukowcy brudzą ręce tylko przy pracy w terenie,czy długopisem (też przy pracy). Naukowcy wszelkiej maści (nie mówię,że wszyscy) oszukują ,plagiatują i kłamią jak najęci. Naukowcy, to tylko ludzie, którzy jak wszyscy chcą coś w życiu osiągnąć i w tym celu wielu zaczyna kombinować-żeby ominąć drogę-i brnąć w nieuczciwość. Przeczytaj pan sobie ten artykuł, to może pan przejrzysz na oczy i dostrzeżesz,że naukowcy to nie cnotki niewydymki: przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=959&Itemid=81 pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 22.02.08, 09:36 > No jasne, sam pamiętam, jakie miałem brudne ręce po zajęciach ze studentami. > Ręce, twarz, spodnie, łokcie, wszystko uwalane kredą. No i te wiecznie psujące > się wieczne pióra i ciągle rozlewające się wkłady do długopisów. ale figlarz...żartowniś...heheheehe...a jaki finezyjny wyszukany dowcip..brawo..brawo Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 22.02.08, 10:05 temat poruszyłem bo wielu "naukowców"(czytaj-kłamców i pasożytów) próbuje odgrywać w społeczeństwie wielkich mistrzów- przewodników,oczekują dla siebie wielkiego szacunku,a w zamian karmią społeczeństwo kompletnymi bzdurami i teoriami zmieniajacymi się z roku na rok.dowodów na ich kłamstwa i niekompetencję jest bez liku,i człowiek nie zwiazany z tym środowiskiem powinien te fakty znać,po to by miał dystans i nie łykał głupot głoszonych przez niby- naukowców Odpowiedz Link Zgłoś
winoman Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 22.02.08, 11:29 > wielu "naukowców"(czytaj-kłamców i pasożytów) > (...).dowodów na ich kłamstwa i niekompetencję jest bez liku, No to już, czekamy na te sensacyjne materiały. Tylko prosimy o coś nowego, świeżego,a nie te odgrzewane wciąż kotlety, które zresztą zdemaskowało samo środowisko naukowe. Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 22.02.08, 13:10 Naukowcy i oszuści PAP 19:45 Oszustwo przypisywane Koreańczykowi Woo Suk Hwangowi, dotychczas uważanemu za twórcę pierwszego klonu człowieka, rzuca cień na całą naukę, która stała się polem rywalizacji o sławę i wielkie pieniądze. Naukowcy muszą zabiegać o środki na badania. Nic dziwnego, że niektórzy chcą sukcesu za wszelką cenę, nawet uciekając się do oszustw. Klonowanie - tworzenie identycznych genetycznie kopii istot żywych - pobudza wyobraźnię zarówno pisarzy science fiction, dziennikarzy i szarlatanów, jak i żądnych sławy i sukcesu naukowców. REKLAMA Czytaj dalej Przed Woo Suk Hwangiem sklonowanie człowieka przypisywała sobie sekta Raelian, czcicieli kosmitów. W ich przypadku klonowanie miałoby być sposobem na fizyczną nieśmiertelność - jednak przedstawiciele Raelian nie przedstawili żadnego dowodu na urodzenie się sklonowanego dziecka. W czerwcu tego roku tygodnik "Nature" przedstawił wyniki ankiety przeprowadzonej wśród ok. 3 tys. naukowców amerykańskich. Okazało się, że jedna trzecia z nich przyznała się do karygodnego postępku dotyczącego metodologii badań w ciągu ostatnich trzech lat. Np. 15,5% badanych zmieniło projekt, metodologię lub wyniki badań pod presją sponsorów. Jak napisali autorzy artykułu, współcześni naukowcy działają pod presją współzawodnictwa, wymogów prawnych oraz żądań przełożonych, które skłaniają do naruszania rzetelności badań. Oszustwa przypisuje się nawet najsłynniejszym naukowcom. Zdaniem dużej grupy badaczy, twórca psychoanalizy, Zygmunt Freud, dopuścił się co najmniej dwóch fałszerstw. Oszustwem był już pierwszy opis psychoanalizy u pacjentki znanej jako Anna O. Freud miał ją rzekomo wyleczyć, tymczasem dziś wiadomo, że po terapii trafiła do zamkniętego zakładu psychiatrycznego. Ponadto Freud próbował odzwyczaić przyjaciela od morfiny, podając mu "nieszkodliwą" kokainę. Lekarstwo okazało się gorsze od choroby. Jednym z klasycznych oszustw naukowych jest przypadek "człowieka z Piltdown" - półczłowieka, półmałpy, rzekomo odkrytego w roku 1912 przez Charlesa Dawsona. Fragment jego czaszki pochodził od człowieka ze średniowiecza, dolna szczęka należała do orangutana z Borneo, a ząb był kopalnym zębem szympansa. Roztwór żelaza i kwasu chromowego nadał kościom jednolity, "starożytny" wygląd, a odpowiednie podszlifowanie pozwoliło na dopasowanie poszczególnych fragmentów. Oszustwo, prawdopodobnie dokonane dla żartu przez współpracownika Dawsona, wyszło na jaw dopiero po 40 latach, dostarczając wygodnego argumentu przeciwnikom teorii ewolucji. Kilka lat temu w Chinach sfabrykowano szczególnie pomysłową skamieniałość, rzekomo brakujące ogniwo między gadami a ptakami. Archaeoraptor okazał się skomplikowaną układanką z 88 fragmentów skał oraz kości różnych zwierząt, co wykazała dopiero tomografia komputerowa. Najsłynniejszym chyba przypadkiem fałszerstwa w dziedzinie nauk biologicznych był przypadek Williama T. Summerlina, który twierdził że potrafi przeszczepiać u laboratoryjnych zwierząt rogówkę oka, gruczoły i skórę nawet w przypadkach, gdy teoretycznie przeszczep nie powinien się udać. Niektóre pseudoodkrycia naukowe są wynikiem nie oszustwa, ale pomyłki. W roku 2001 francuscy naukowcy z Uniwersytetu Piotra i Marii Curie w Paryżu musieli przyznać, że opisana przez nich na podstawie myśliwskich opowieści i dziwnych rogów "rzadka azjatycka kozica", Pseudonovibos spiralis, to w rzeczywistości zwykła krowa, której rogi poskręcali fantazyjnie tubylczy rzemieślnicy. Szczególnie brzemienne w skutki są pomyłki i oszustwa w dziedzinie medycyny. Niekompetencja dziennikarzy w połączeniu z siłą oddziaływania mediów sprawiły, że w latach 1997-98 metoda włoskiego profesora Luigiego di Bella znalazła szerokie zastosowanie w leczeniu raka dzięki wręcz histerycznemu poparciu społeczeństwa, z manifestacjami na ulicach i kryzysem rządowym włącznie. Połączenie witamin i modnych substancji, takich jak somatostatyna, melatonina, bromokryptyna i retinoidy, miało pobudzić siły odpornościowe pacjenta, nie uszkadzając zdrowych komórek. Jednak metoda okazała się bezskuteczna, a straty - ludzkie i materialne - olbrzymie. W Polsce podobny los spotkał metodę zmarłego w roku 1996 profesora Tołpy - jego przeciwrakowy preparat z torfu, jak się okazało, nie tyle leczył, co pobudzał wzrost raka. Natomiast dzięki hojnemu wsparciu rządu i Barbary Piaseckiej-Johnson do dziś istnieje firma sprzedająca torfowe kosmetyki. (ck) Odpowiedz Link Zgłoś
winoman Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 22.02.08, 17:51 Miało być "bez liku", a przytacza Pan przypadki dobrze znane i dawno dawno zdemaskowane przez naukowców. Owszem, w każdym licznym środowisku znajdą się czarne owce, także w świecie nauki. Swoją drogą z jednej strony poraża mnie głupota tych ludzi, przecież doskonale zdają sobie sprawę, że wszystko wcześniej czy później się wyda, bo musi się wydać, z drugiej zaś strony wiem, że jak w każdej sytuacji, gdy ludzie uczestniczą w wyścigu, uczestnicy często (co nie znaczy "prawie zawsze"!) faulują bezwiednie, nieświadomie. Potrafię sobie wyobrazić sytuację, gdy ktoś odrzuca wynik jakiegoś pojedynczego eksperymentu tłumacząc sobie, że pewnie coś się zepsuło, skoro wynik wyszedł nie taki, jakiego się spodziewano i skoro inne wyniki potwierdzają teorię. Potrafię sobie wyobrazić, choć nie usprawiedliwiam. Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 22.02.08, 18:13 a jakie to ma znaczenie czy te przypadki są znane czy nie znane.już mówiłem,fakt to fakt i nieważne czy jest znany czy nie znany,czy ktoś w niego wiezy czy nie wieży. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 22.02.08, 19:09 Ważne jest to, durnoto ty moja, ze te przypadki s ą rzadkie oraz demaskowane przez kolegów po fachu, czyli innych naukowców. W ogóle, swoim polpotowskim bełkotem kogoś mi przypominasz... Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 22.02.08, 13:32 Taki jest świat - Długie nogi wielkich oszustw Hiperstrukturyzacja immanentnych koniunkcji danych, interpolowana na szersze płaszczyzny stanowi jednoznaczny paradygmat behawioralnych koncepcji. Jeśli zgadzacie się z tym zdaniem, lub też bylibyście skłonni na ten temat podyskutować, to padliście ofiarą oszustwa. To zdanie - pułapka, nie oznacza zupełnie nic. W tym wydaniu Biuletynu postanowiliśmy pokazać Wam kilka przykładów mniej lub bardziej znanych mistyfikacji. Przykładów jest całe mnóstwo i - jak pokazuje doświadczenie - nieprawdziwe jest powiedzenie o tym, że kłamstwo ma krótkie nogi. Podobnym sposobem posłużył się w 1996 roku fizyk Alan Sokal, składając do publikacji w szacownym piśmie "Social Text" artykuł pod tytułem: "Transgresja granic: ku transformatywnej hermeneutyce kwantowej grawitacji". Rychło okazało się, że wszystkie opisywane w tym artykule związki rozwoju społecznego, feminizmu, dekonstruktywizmu i grawitacji kwantowej są od początku do końca zmyślone, zaś autor pozwolił sobie na celowe pomieszanie pojęć tak, by wyszedł z nich jak największy bełkot. Redaktor naczelny pisma, przyjmując artykuł do druku po prostu go nie przeczytał lub nie zrozumiał. Jak bowiem czuje się ktoś, kto czyta tekst "uznanego autorytetu", ale nie rozumie ani słowa? Naturalną reakcją jest myśl, że poprzeczka postawiona jest za wysoko, nie zaś, że ma do czynienia ze stekiem wyssanych z palca bzdur. Tymczasem ta prowokacja miała nauczyć czytelników bardziej krytycznego przyjmowania słowa pisanego. Rzecz jasna, redaktor stracił pracę, Sokala wpisano na czarną listę autorów, od których więcej nie będzie się przyjmować tekstów, a w naukowym światku rozgorzała dyskusja o tym, że o wiele za dużo jest pseudonaukowego ględzenia. I o to Sokalowi chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
winoman Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 22.02.08, 17:39 Pisał Pan o naukowcach. Tutaj jest przykład jak naukowiec obnażył standardy panujące w dość podejrzanej humanistyce, której jednak do nauk bym nie zaliczył, dla Anglosasów to jest Arts, nie Science. (Na marginesie: nie cała humanistyka jest dla mnie podejrzana, wręcz przeciwnie.) Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 22.02.08, 14:34 Sir Cyril Burt, profesor psychologii University College w Londynie, wykazał, w oparciu o badania nad bliźniętami, że iloraz inteligencji (IQ) jestw znacznej mierze dziedziczony. Były to najszerzej zakrojone badania tego rodzaju, więc nawet ci, którzy kwestionowali jego wnioski, wzięli wyniki doświadczeń za dobrą monetę. Burt był jednym z twórców kontrowersyjnych testów dla 11-latków, na podstawie których podejmowano decyzję o ich przyjęciu do szkoły średniej. Po śmierci Burta w 1971 r. naukowcy przeżyli szok, gdy dowiedzieli się, że niektóre z najważniejszych dla jego teorii badań zostały sfałszowane. - Dane, które pozostawił profesor Burt, nie zasługują na uwagę współczesnej nauki - stwierdził jeden z nich. W dalszym ciągu toczą się dyskusje, jak dalece sfałszowano badania. Niektórzy twierdzą, że Burt podał nie tylko fikcyjne wyniki, ale zmyślił nawet nazwiska asystentów biorących udział w doświadczeniach. Do dnia dzisiejszego dyskusja o tym, w jakim stopniu o naszym ilorazie inteligencji decydują geny, a w jakim wychowanie, pozostaje otwarta LICZBA SUPERHIPERATOMOWA W 1999 r. zespół naukowców z Lawrence Berkeley National Laboratory w Kalifornii bombardował ołów cząsteczkami kryptonu o wysokiej energii, po czym triumfalnie ogłosił, że odkrył superciężki pierwiastek o liczbie atomowej 116, a jakby tego było mało, również pierwiastek o liczbie atomowej 118. Amerykański sekretarz ds. energii Bill Richardson określił to jako zdumiewające odkrycie, które otwiera drzwi dalszym badaniom nad strukturą jądra atomu… Do roku 2002 obydwa te odkrycia odwołano, a jednego z fizyków Wictora Ninowa zwolniono z pracy za fałszowanie danych, które posłużyły za podstawę do opublikowania powyższych twierdzeń. - Ostatecznym weryfikatorem jest sama natura - stwierdził jeden z dyrektorów laboratorium. - Doświadczenia muszą być powtarzalne. Odpowiedz Link Zgłoś
winoman Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 22.02.08, 17:41 I sądzi Pan, że jest to dowód zepsucia panującego w środowisku nauki? Moim zdaniem wręcz przeciwnie, świadczy to o zdolności środowiska do samooczyszczania się. Przecież gdyby wszyscy oszukiwali, to wszyscy siedzieliby cicho, bojąc się, że zaraz przyjdzie kolej na nich. Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 22.02.08, 18:03 spokojnie...spokojnie...przyjdzie kolei jeszcze na nie jednego.a powyżej ,między innymi zaprezentowałem jak się ludziom robi "wodę z mózgu"uprzednio zapewniwszy sobie prestiż. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 26.02.08, 10:19 108108atma napisał: > spokojnie...spokojnie...przyjdzie kolei jeszcze na nie jednego.a > powyżej ,między innymi zaprezentowałem jak się ludziom robi "wodę z > mózgu"uprzednio zapewniwszy sobie prestiż. Z przykładów, które podałeś, wynika, że nauka dobrze sobie radzi z oszustwami. Przecież kiedy tylko okazało się, że innym zespołom nie udało się powtórzyć wyników Ninowa, rozpoczęto dochodzenie, które szybko doprowadziło do zdemaskowania fałszerstwa. Nikt nikomu nie zrobił wody z mózgu. Nawiasem mówiąc, pierwiastki 116 i 118 w końcu udało się wyprodukować w uczciwy sposób. Sama możliwość ich otrzymania nie jest ani nie była jakąś szczególną sensacją. Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 26.02.08, 12:42 petrucchio napisał: > Z przykładów, które podałeś, wynika, że nauka dobrze sobie radzi z oszustwami. np."człowiek z piltdown"zdemaskowanie-po 40 latach.nie no...bardzo szybko zdemaskowane...widać że nauka radzi sobie świetnie..hłehłehłe.pewnie nie jeden przez te 40 lat dał sie nabrać i uwierzył w darwinowskie głupoty.tylko żebyś nie sądził że jestem jednym z tych co mówiął że ziemia i człowiek istnieją od zaledwie paru tyś.lat.ja wiem że to także bzdura. Odpowiedz Link Zgłoś
braat1 Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 26.02.08, 12:57 A powiedz mi, czy istnieje jakis inny sposob, oprocz istniejacej samoweryfikacji, na zapewnienie rzetelnosci nauki? Odpowiedz Link Zgłoś
braat1 Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 27.02.08, 07:36 > A powiedz mi, czy istnieje jakis inny sposob, oprocz istniejacej > samoweryfikacji, na zapewnienie rzetelnosci nauki? Odpowiesz, 108108atma? Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 27.02.08, 08:28 braat1 napisał; > > A powiedz mi, czy istnieje jakis inny sposob, oprocz istniejacej > > samoweryfikacji, na zapewnienie rzetelnosci nauki? czy ty umiesz czytać?przecież wcześniej była już mowa o tym że to przede wszystkim naukowcy powinni demaskowac oszustwa(z czym ja się zgadzam).tylko że nie idzie to najlepiej.wiecej nie odpowiem na głupie pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 26.02.08, 13:42 108108atma napisał: > np."człowiek z piltdown"zdemaskowanie-po 40 latach.nie > no...bardzo szybko zdemaskowane...widać że nauka radzi sobie > świetnie..hłehłehłe. "Człowiek z Piltdown" został zdemaskowany dość szybko, tyle że brytyjski establishment długo opierał się przeciwko oficjalnemu uznaniu oszustwa z pobudek patriotyczno-prestiżowych, czyli całkowicie pozanaukowych. Poza tym to było już dość dawno temu. Wątpię, żeby w dzisiejszych czasach komuś udało się przeprowadzić widowiskowe fałszerstwo z podobnym skutkiem. Po pierwsze, po każdej aferze ludzie stają się ostrożniejsi, a spektakularne odkrycia są starannie i wielokrotnie weryfikowane. Po drugie, techniki analityczne, datowanie itp. stoją na całkiem innym poziomie, niż na początku XX w. Z oszustw, które przytaczałeś, część w ogóle nie była dziełem zawodowych naukowców (dotyczy to m.in. czaszki z Piltdown i Archaeoraptora), natomiast WSZYSTKIE, co do jednego, ujawnili naukowcy. > pewnie nie jeden przez te 40 lat dał sie nabrać > i uwierzył w darwinowskie głupoty.tylko żebyś nie sądził że jestem > jednym z tych co mówiął że ziemia i człowiek istnieją od zaledwie > paru tyś.lat.ja wiem że to także bzdura. Sądzisz, że "człowiek z Piltdown" miał jakieś historyczne znaczenie dla teorii ewolucji w ogóle czy nawet antropogenezy w szczególności? W porównaniu z odkrytymi wkrótce potem _Homo erectus_ i australopitekami Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 26.02.08, 14:26 petrucchio napisał:> "Człowiek z Piltdown" został zdemaskowany dość szybko, tyle że brytyjski > establishment długo opierał się przeciwko oficjalnemu uznaniu oszustwa z pobude > k > patriotyczno-prestiżowych, czyli całkowicie pozanaukowych. Poza tym to było już > dość dawno temu. hłehłehłe...a ty myslisz że oszustwa w nauce są(te które już są) lub będą(pewnie będzie jeszcze nie jedno)ukrywane z jakich pobudek....wiadomo że właśnie z takich lub podobnych.jaki ty jesteś naiwny. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 26.02.08, 15:01 108108atma napisał: > hłehłehłe...a ty myslisz że oszustwa w nauce są(te które już są) > lub będą(pewnie będzie jeszcze nie jedno)ukrywane z jakich > pobudek....wiadomo że właśnie z takich lub podobnych.jaki ty jesteś > naiwny. Ja znam naukę i środowisko naukowe od środka. Twój paranoidalny stosunek do nauki i insynuacje takie jak powyżej budzi mój sprzeciw między innymi dlatego, że niesprawiedliwie dotyka mnie osobiście i moich kolegów. Z pojedynczych patologii budujesz obraz środowiska skorumpowanego i zakłamanego. To ani trochę nie przypomina rzeczywistości. Zawsze znajdzie się jakiś frustrat lub miłośnik wizji spiskowych, według którego lekarze są łapówkarzami i mordercami w białych fartuchach, księża Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 26.02.08, 15:20 nie histeryzuj Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 26.02.08, 14:45 petrucchio napisał;Sądzisz, że "człowiek z Piltdown" miał jakieś historyczne znaczenie dla teorii > ewolucji w ogóle czy nawet antropogenezy w szczególności? W porównaniu z > odkrytymi wkrótce potem _Homo erectus_ i australopitekami Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 26.02.08, 15:03 108108atma napisał: > "tym razem nie sfałszowanymi"-a z kąd ty to wiesz,to po > pierwsze. Nie, no, pewnie. wszystko jest sfałszowane z wyjątkiem zdjęć UFO i cudów ojca Pio. > a po drugie,jeśli nawet znależisko jest autentyczne to jest > żle zinterpretowane. A jak należy je zinterpretować, twoim zdaniem? Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 26.02.08, 16:29 petrucchio napisał: > A jak należy je zinterpretować, twoim zdaniem? po pierwsze nie mozna interpretować czegoś,jeśli niewiadomo czy to jest prawdziwe(bo w tym temacie mozna narobić niezłego zamieszania).po drugie,przyjmując tylko teoretycznie że znależisko jest prawdziwe,pytam, skąd wiesz że nie jest to dawno wymarły gatunek małpy,nie majacy nic wspólnego z człowiekiem.ja osobiście niewiem czyje to szczątki(o ile wogule są prawdziwe,w co wątpię)ale skąd to wiedzą ewolucjoniści,to jest również zagadka. Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Re: z kąd, nie mające, wogule 27.02.08, 22:42 No i masz ostatnie zdanie - ale lepiej sięgaj po słownik częściej, braciaszku... Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Jak sie dal nabrac Tielhard de Chardin? 22.02.08, 11:50 Albo jak on nabral innych: Another reason some scientists were duped was probably because it was not in their nature to consider someone would be so malicious as to intentionally engage in such deception. In any case, one of the main fallouts of Piltdown has been a virtual industry of detectives trying to identify the hoaxer. The list of suspects includes: (..) Tielhard de Chardin, theologian and scientist who accompanied Dawson and Arthur Smith Woodward (Keeper of Geology at the British Museum [Natural History] in 1912) to Piltdown on expeditions where they discovered the mandible; (...) a takze: Arthur Conan Doyle, the creator of Sherlock Holmes; skepdic.com/piltdown.html Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba The moral of Piltdown 22.02.08, 11:59 skepdic.com/piltdown.html The moral of Piltdown is that science is a fallible, human activity which does not always take the most direct route in fulfilling its aim of understanding nature. When an anomaly such as the discovery of a human cranium with an ape's jaw occurs one must either fit it into a new theory, re-examine the evidence for error in discovery or interpretation, or show that the so-called anomaly is not really an anomaly at all but in fact fits with current theory. Which route a scientist takes may be guided more by personal hopes and cultural prejudices than by some mythical objectivity characterized by the collection and accumulation of colorless, impersonal facts to be pigeonholed dogmatically into a General Theory of Objective Truth and Knowledge. But to characterize scientists as arrogant buffoons making claims that often turn out to be false, and to make a caricature out of science because it is not infallible and does not arrive at absolutely certain claims, belies a grave misunderstanding of the nature of science. The buffoons are those who demand absolute certainty where none can be had; the buffoons are those who do not understand the value and beauty of probabilities in science. The arrogant ones are those who think that science is mere speculation because scientists make errors, even egregious errors, or at times even commit fraud to push their prejudices. The arrogant ones are those who can't tell the difference between a testable and an untestable hypothesis and who think one speculation is as good as another. The buffoons are those who think that since both scientists and creationists or other pseudoscientists pose theories, each is doing essentially the same thing. However, all theories are not empirical, and of those that are empirical not all are equally speculative. Furthermore, those creationists who think that Piltdown demonstrates that scientists can't accurately date bones should remember that methods of dating such things have greatly improved since 1910. Because of the public nature of science and the universal application of its methods, and because of the fact that the majority of scientists are not crusaders for their own untested or untestable prejudices, as many pseudoscientists are, whatever errors are made by scientists are likely to be discovered by other scientists. The discovery will be enough to get science back on track. The same can't be said for the history of quacks and pseudoscientists where errors do not get detected because their claims are not tested properly. And when critics identify errors, they are ignored by true believers. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Jak sie dal nabrac Tielhard de Chardin? 26.02.08, 08:06 mrzorba napisała: > Albo jak on nabral innych: > Another reason some scientists were duped was probably because it > was not in their nature to consider someone would be so malicious as > to intentionally engage in such deception. In any case, one of the > main fallouts of Piltdown has been a virtual industry of detectives > trying to identify the hoaxer. The list of suspects includes: > (..) > Tielhard de Chardin, theologian and scientist who accompanied Dawson > and Arthur Smith Woodward (Keeper of Geology at the British Museum > [Natural History] in 1912) to Piltdown on expeditions where they > discovered the mandible; > (...) a takze: > Arthur Conan Doyle, the creator of Sherlock Holmes; Oszustem był prawie na pewno sam Charles Dawson. Wiadomo dziś, że fałszował znaleziska prawie na skalę przemysłową. Kilkadziesiąt jego "odkryć" okazało sfałszowanych lub "podrasowanych": news.bbc.co.uk/1/hi/sci/tech/3285163.stm Dawson nie był, ściśle biorąc, naukowcem, tylko prawnikiem z wykształcenia, a z zawodu kolekcjonerem i antykwariuszem. Archeologię i paleontologię uprawiał po amatorsku, ale bardzo pożądał zaszczytów naukowych i członkostwa Royal Society. Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Re: Jak sie dal nabrac Tielhard de Chardin? 26.02.08, 10:32 Niemniej udzial teologa w tej aferze wiele nam mowi... Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Jak sie dal nabrac Teilhard 26.02.08, 11:09 mrzorba napisała: > Niemniej udzial teologa w tej aferze wiele nam mowi... Nie sympatyzuję z Teilhardem, a jego poglądy na ewolucję uważam za dogłębnie absurdalne, ale jego "udział" w aferze człowieka z Piltdown nie dowodzi niczego prócz łatwowierności, którą okazało przy tej okazji także wielu nie-teologów (w tym Arthur Conan Doyle). Przypisywanie Teilhardowi jekiejś mefistofelicznej roli jest nieporozumieniem. Afera byłaby taką samą aferą z nim czy bez niego. Autorem pastiszu, który zamieszczam poniżej, jest znany językoznawca Roger Lass. ---------- As I sat ruminatevely smoking, the Afghan bullet occasionally causing a twinge in my shoulder, Mrs Hudson brought up to our rooms an aged gentleman, long-haired and distracted, wearing a surplice and covered with dust, panting from the long climb. A large pectoral cross with the Greek letter Omega attached to its foot swung listlessly on his bony chest. 'Is Mr Holmes available?", he said in a thick French accent; I have news for him.' 'He is at present at the Wigmore Hall,' I replied; but I shall request Mrs Hudson to bring us some tea. Or would it, considering your travel-worn appearance, be more approppriate to indulge in a rather fine Courvoisier 1886?' The visitor, his hands trembling, acceded. 'I am Father T,' he said. 'My discovery should wait for Mr Holmes himself, but as you are his confidant I feel I must inform you, as I consider my life to be in danger, and the information I carry is of vital importance to the continued existence of the Empire.' He reached under his unwholesome surplice and removed a small wash-leather bag, out which he took a simian jawbone, carefully stained to simulate the effects of age. 'This,' he said, was spirited out of the study of Professor Moriarty. Its implications are staggering.' Before he was able to utter anther word, there came a sound of breaking glass, and Father T fell back in his armchair, a wooden spear tipped with reindeer bone embedded in his left carotid. Both Father T and the jawbone fell to the floor. Looking up piteously at me, he said in a whisper, 'Your medical skills can no longer save me, Dr Watson; I have been discovered. The Dawson gang has found ...' He shuddered, his eyes rolled up, and his carotid pulse ceased. I stared in consternation at the corpse now occupying our fine Persian rug, and waited tensely for Holmes' return, casting, for a weak moment, an envious eye on the elegant hypodermic case and cocaine bottle on the mantlepiece. But I had promised myself not to indulge under any circumstances. ---------- Sir Arthur Conan Doyle, The Adventure of the False Hominid. A fragment found among his papers, and never previously published. Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Re: Jak sie dal nabrac Teilhard 26.02.08, 13:05 Mialem na mysli jaka sprzecznoscia sama w sobie i jakim oksymoronem jest pojecie katolickiego naukowca badz intelektualisty, jako iz wiara jest calkowita antyteza nauki i intelektu, i to taka antyteza, ze nie moze z niej wynikac synteza z jej teza, czyli nauka... Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 24.02.08, 14:53 > heheheehehe,a kto inny ma to demaskować...ty półinteligencie.jeśli > dla ciebie to ma być usprawiedliwienie,lub coś to zmienia, Nie usprawiedliwia oszustw, ale z całą pewnością tłumaczy, dlaczego nauka jako taka nie może być potępiana za jednostkowe przypadki. Zawsze się znajdą w jakiejś grupie czarne owce, a naukowcy są skuteczni w samooczyszczaniu swoich szeregów za pomocą takiej fajnej zabawki, zwanej "metodą naukową". > to powiem krótko...goń się leszczu. I pomyśleć, że napisałeś to, korzystając z wytworów tej parszywej nauki. No, napisz tutaj na internetowym forum jeszcze coś, korzystając z komputera, jakiś miły paszkwil na naukę. Choć nie sądzę, byś miał na tyle mózgu, by kiedykolwiek docenić ironię sytuacji. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 25.02.08, 10:31 I pomyśleć, że napisałeś to, korzystając z wytworów tej parszywej nauki. No, > napisz tutaj na internetowym forum jeszcze coś, korzystając z komputera, jakiś > miły paszkwil na naukę. Choć nie sądzę, byś miał na tyle mózgu, by kiedykolwiek > docenić ironię sytuacji. :))) ot,złośliwa natura.ty chyba nie wiesz oczym tu jest mowa.to nie nauka i jej wynalazki są złe,(chociasz z tymi drugimi,jeśli chodzi o niektóre,mam poważne wątpliwości)tylko niektórzy naukowcy i ich pokręcone teorie.nauka i jej wynalazki mogą być dla człowieka pomocne,ale ja mówię o wykolejonej nauce i głupich teoriach.więc jeśli uważasz się za człowieka wysoce inteligentnego,przynajmniej powstrzymaj się od idiotycznych nadinterpretacji. Odpowiedz Link Zgłoś
noweey777 Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 25.02.08, 19:25 108108atma napisał: więc > jeśli uważasz się za człowieka wysoce inteligentnego,przynajmniej > powstrzymaj się od idiotycznych nadinterpretacji. U madcia jest to raczej nie możliwe. Za bardzo mu coś zaszło za skórę. pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 25.02.08, 23:48 108108atma napisał: > ale ja mówię o wykolejonej nauce i głupich teoriach.więc > jeśli uważasz się za człowieka wysoce inteligentnego,przynajmniej > powstrzymaj się od idiotycznych nadinterpretacji. Zdawało mi się, że mówiłeś o oszustwach w nauce, a oszustwa i inne patologie etyczne to nie to samo, co "głupie teorie". Czy możesz podać jakieś przykłady teorii, które uważasz za "głupie" lub "wykolejone", i czy byłbyś łaskaw jakoś uzasadnić swoją opinię? Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 26.02.08, 19:23 petrucchio napisał: > 108108atma napisał: > > > ale ja mówię o wykolejonej nauce i głupich teoriach.więc > > jeśli uważasz się za człowieka wysoce inteligentnego,przynajmniej > > powstrzymaj się od idiotycznych nadinterpretacji. > > Zdawało mi się, że mówiłeś o oszustwach w nauce, a oszustwa i inne patologie > etyczne to nie to samo, co "głupie teorie". Czy możesz podać jakieś przykłady > teorii, które uważasz za "głupie" lub "wykolejone", i czy byłbyś łaskaw jakoś > uzasadnić swoją opinię? > Np. Teoria Ewolucji. Nie pokazała (np.) form przejściowych pomiędzy ptakami,a gadami (poza oczywiscie archeoraptorem:)). Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 26.02.08, 19:59 nowey777 napisał: > Np. Teoria Ewolucji. Nie pokazała (np.) form przejściowych pomiędzy > ptakami,a gadami (poza oczywiscie archeoraptorem:)). _Archaeoraptor_ nie jest taką złą formą przejściową. Został skomponowany głównie z fragmentów dwóch autentycznych skamieniałości: _Yanornis martini_, który był bardzo prymitywnym ptakiem, i _Microraptor zhaoianus_, który był opierzonym i zdolnym do lotu dromeozaurem. Jakich form przejściowych byś sobie życzył, jeśli nie zadowalają cię te już znalezione? Jakie cechy powinno mieć zwierzę, które gotów byłbyś uznać za "formę przejściową"? Przy okazji powtarzam: archeoraptor to fałszerstwo nie paleontologów, tylko chińskiego poszukiwacza skamieniałości, który "upiększył" znaleziony okaz yanornisa, żeby dostać za niego lepszą cenę. Paleontolodzy szybko nabrali podejrzeń co do autentyczności znaleziska, udowodnili fałszerstwo i nawet znaleźli brakującą resztę mikroraptora. Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 26.02.08, 21:17 petrucchio napisał: Jakich form przejściowych byś sobie życzył, jeśli > nie zadowalają cię te już znalezione? Między ptakami,a gadami. Już ci tłumaczyłem; opierzone dinozaury,jak mocroraptor,czy inne o pióropodobnej okrywie nie stanowią dowodu na formę przejściową pomiędzy gadami (dinozaurami),a ptakami. Widocznie nie wszystko co ma pierze to ptak. Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 26.02.08, 21:25 pl.wikipedia.org/wiki/Mikroraptor "Nie ma bowiem żadnych znalezisk przedstawiających ową ewolucję łuski w pióro. Obecnie PRZYPUSZCZA się raczej, iż przodkami obecnych ptaków są opierzone dinozaury, których niby-pióra służyły na początku do ogrzewania jaj i piskląt." Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 microraptor-ewolucja ptaków -wielka ściema. 26.02.08, 21:46 www.gazetawyborcza.pl/1,75476,58735.html "Wokół skamieniałości mikroraptora widoczne są odciski wąskich struktur o długości do 3 cm. Ich zarys bardzo Przypomina prawdziwe pióra! Na niektórych odciskach widać nawet strukturę wyglądającą jak stosina, czyli część głównej osi pióra współczesnych ptaków." A więc nie są to pióra takie,jakie odnaleziono u np. archeopteryxa. Tutaj mamy do czynienia z interpretacją bardziej niż z oczywistym dowodem. www.gazetawyborcza.pl/1,75476,58735.html "Dotychczas przeciwnicy teorii, jakoby ptaki pochodziły od dinozaurów, wskazywali na różnice w ich trybie i środowisku życia. Ponieważ zaś Microraptor mieszkał wśród drzew i na dodatek miał już "prapióra", wygląda właśnie na brakujące "ogniwo" między biegającymi teropodami a latającymi praptakami. Ale to nie takie proste - Microraptor żył około 20 mln lat później niż Archeopteryx. Nie można więc powiedzieć, że był jego przodkiem." A ty tutaj sugerujesz jakby wszystko było oczywiste, jakby odnaleziono formę przejściową pomiędzy ptakami,a gadami. Teraz widać jaki z ciebie uczciwy dyskutant. Ot zwykły przepisywacz. www.gazetawyborcza.pl/1,75476,58735.html?as=2&startsz=x "Opisany zaś w "Nature" Microraptor stałby na samym początku ptasiej ewolucji - miał jedynie wydłużone łuski, nie potrafił latać, ale już prowadził nadrzewny tryb życia." A więc wydłużone łuski (na wzór latających wiewiórek,czy gadów współczesnych) ,czy pióra? Jak widać wszystko opiera się na interpretacji nie faktach. www.gazetawyborcza.pl/1,75476,58735.html?as=2&startsz=x "Archeopteryx, najstarszy znany ptak, nie daje odpowiedzi na to pytanie. Jego pióra są bowiem niemal identyczne jak u ptaków współczesnych. Opisany zaś w "Science" Protopteryx, choć o miliony lat młodszy od archeopteryksa, miał prymitywne pióra, ale już umiał latać. A zatem pierwotna funkcja pióra mogła być taka sama jak u współczesnych ptaków! Niestety trudno to uznać za pewnik, gdyż paleontolodzy opisywali również pióra u takich dinozaurów jak Sinosauropteryx, które na pewno nie umiały latać." Dzisiaj tez żyją ptaki, które nie posiadają na piórach haczyków i funkcjonalnych promieni (np. pingwiny, kiwi,strusie i inne nieloty),a więc ich pióra,jak te-jeśli były piórami-u tych "opierzonych" dinozaurów mogły służyć zupełnie innym celom. Mogły stanowić np. okrywę termiczną. Tak,że gościu walisz ściemę z tymi rzekomymi formami przejściowymi, ponieważ ewolucja ptaków od dinozxaurów nie jest tak oczywista, jak usiłujesz sugerować. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: microraptor-ewolucja ptaków -wielka ściema. 26.02.08, 22:31 nowey777 napisał: > Dzisiaj tez żyją ptaki, które nie posiadają na piórach haczyków i > funkcjonalnych promieni (np. pingwiny, kiwi,strusie i inne > nieloty),a więc ich pióra,jak te-jeśli były piórami-u tych > "opierzonych" dinozaurów mogły służyć zupełnie innym celom. Mogły > stanowić np. okrywę termiczną. Oczywiście, że pióra wręcz _nie mogły_ z początku służyć do latania i _musiały_ być preadaptacją wykształconą w innym celu. Takie są przewidywania ewolucjonistów. A co do mikroraptora, zamiast kopiować stare cytaty z GW, zajrzyj do Chatterjee/Templin (2006), gdzie jest i o asymetrycznych piórach konturowych, i o analizie aerodynamicznej, i o innych ciekawych sprawach, których w GW nie znajdziesz. Oczywiście mikroraptor ani inne "formy przejściowe" ani nie są, ani nie muszą być bezpośrednimi przodkami ptaków. One tylko ilustrują kierunki ewolucji małych dromeozaurów, a w szczególności przystosowania w kierunku "ptasiego" trybu życia. O niektórych z nich trudno powiedzieć, czy są, czy nie są ptakami. Ostrej granicy między dromeozaurami a ptakami po prostu nie ma. > Tak,że gościu walisz ściemę z tymi rzekomymi formami przejściowymi, > ponieważ ewolucja ptaków od dinozxaurów nie jest tak oczywista, jak > usiłujesz sugerować. Jest oczywista dla każdego, kto potrafi używać mózgu. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie: jak powinno wyglądać zwierzę, które gotów byłbyś uznać za "formę przejściową" między nieptasimi dromeozaurami a ptakami? Właściwie niepotrzebnie pytam. Ty z góry odrzucasz możliwość istnienia form przejściowych, więc choćby ci zaprezentować kilkadziesiąt rodzajów z "ptasiego pogranicza" (a tyle już znamy), będziesz szedł w zaparte do ostatka. Trudno, nic na to nie poradzę. Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 Re: microraptor-ewolucja ptaków -wielka ściema. 27.02.08, 19:10 petrucchio napisał: > nowey777 napisał: > > > Dzisiaj tez żyją ptaki, które nie posiadają na piórach haczyków i > > funkcjonalnych promieni (np. pingwiny, kiwi,strusie i inne > > nieloty),a więc ich pióra,jak te-jeśli były piórami-u tych > > "opierzonych" dinozaurów mogły służyć zupełnie innym celom. Mogły > > stanowić np. okrywę termiczną. > > Oczywiście, że pióra wręcz _nie mogły_ z początku służyć do latania i _musiały > _ > być preadaptacją wykształconą w innym celu. Takie są przewidywania > ewolucjonistów. A co do mikroraptora, zamiast kopiować stare cytaty z GW, > zajrzyj do Chatterjee/Templin (2006), gdzie jest i o asymetrycznych piórach > konturowych, i o analizie aerodynamicznej, i o innych ciekawych sprawach, > których w GW nie znajdziesz. Podawałem ci link do opracowań zaprzeczających tym wnioskom. > > Oczywiście mikroraptor ani inne "formy przejściowe" ani nie są, ani nie muszą > być bezpośrednimi przodkami ptaków. One tylko ilustrują kierunki ewolucji małyc > h > dromeozaurów, a w szczególności przystosowania w kierunku "ptasiego" trybu > życia. Wcześniej kłamco stanowczo twierdziłeś ,że są to dowody na ewolucję ptaków od dinozaurów. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: microraptor-ewolucja ptaków -wielka ściema. 27.02.08, 19:34 nowey777 napisał: > Podawałem ci link do opracowań zaprzeczających tym wnioskom. Podałeś mi link do artykułu w GW sprzed siedmiu lat, który nie jest nawet publikacją naukową, tylko doniesieniem prasowym. W jaki sposób może on obalać wnioski ze studium opublikowanego mniej więcej rok temu? > Wcześniej kłamco stanowczo twierdziłeś ,że są to dowody na ewolucję > ptaków od dinozaurów. Czy jeśli nazywasz mnie kłamcą, mogę cię nazwać jakoś brzydko? Bo chyba masz trochę problemów ze zrozumieniem, o czym mówię. Rozmawiamy o tzw. "formach przejściowych", czy o bezpośrednich przodkach? Dowodem na pochodzenie ptaków od dinozaurów jest to, że ptaki i spokrewnione z nimi małe dinozaury są praktycznie nierozróżnialne: wczesne ptaki są "dinozauropodobne", a współczesne im dromeozaury są "ptakopodobne". Gdyby jakiś kreacjonista żył we wczesnej kredzie, bez wahania zaliczyłby jedne i drugie do tego samego baraminu. Który dokładnie rodzaj leży na linii prowadzącej do współczesnych ptaków, to sprawa dyskusyjna, ale drugorzędna. Biorąc pod uwagę, że lekki szkielet małego zwierzęcia ma małe szanse na zachowanie się w stanie kopalnym, faktycznego przodka ptaków możemy nigdy nie poznać. Ale choćby tak było, znamy już całe mnóstwo jego bliskich kuzynów. Prosiłem cię kiedyś o wymienienie choćby jednego liczącego się paleontologa, który obecnie, po odkryciach ostatnich dziesięcioleci, zaprzecza pochodzeniu ptaków od dromeozaurów. Zaznaczyłem także, że nie ma to być Alan Feduccia, który po prostu trzyma się kurczowo swojej anachronicznej koncepcji o pochodzeniu ptaków od prymitywnych archozaurów. Podtrzymuję swoją prośbę: znajdź mi chociaż jednego nieprzekonanego. (Zresztą nawet Feduccia wywodzi ptaki od gadów, tyle że od wcześniejszych niż dromeozaury. Nie twierdzi, że ptaki stworzyła istota nadprzyrodzona.) Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 Re: microraptor-ewolucja ptaków -wielka ściema. 28.02.08, 17:42 petrucchio napisał: > Prosiłem cię kiedyś o wymienienie choćby jednego liczącego się paleontologa, > który obecnie, po odkryciach ostatnich dziesięcioleci, zaprzecza pochodzeniu > ptaków od dromeozaurów. Zaznaczyłem także, że nie ma to być Alan Feduccia, któr > y > po prostu trzyma się kurczowo swojej anachronicznej koncepcji o pochodzeniu > ptaków od prymitywnych archozaurów. Podtrzymuję swoją prośbę: znajdź mi chociaż > jednego nieprzekonanego. (Zresztą nawet Feduccia wywodzi ptaki od gadów, tyle ż > e > od wcześniejszych niż dromeozaury. Nie twierdzi, że ptaki stworzyła istota > nadprzyrodzona.) > Czy nie dociera do ciebie,że prawdziwe ptaki ,takie jak archeopteryx żyły miliony lat przed tymi rzekomymi przodkami????? Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Przodek ptaków 28.02.08, 20:14 nowey777 napisał: > Czy nie dociera do ciebie,że prawdziwe ptaki ,takie jak > archeopteryx żyły miliony lat przed tymi rzekomymi przodkami????? Czy archeopteryks jest "prawdziwym ptakiem", to kwestia umowy. Skoro klad Aves jest zdefiniowany jako potomstwo ostatniego wspólnego przodka wróbla i archeopteryksa, to oczywiście archeopteryks jest ptakiem na mocy definicji (czyli dlatego, że tak się umówiliśmy). Z tej samej definicji wynika, że przodek ptaków żył najpóźniej w górnej jurze, ponad 155 mln lat temu. Ale nie wmawiaj mi, że gdziekolwiek twierdziłem, że którakolwiek z form wczesnokredowych jest przodkiem wszystkich ptaków (choć któraś z nich mogłaby być przodkiem wszystkich ptaków współczesnych). Przeciwnie, podkreślałem, że "forma przejściowa" i "przodek" to dwa różne pojęcia. Mieszanie ich dowodzi albo stosowania nieuczciwej ekwiwokacji, albo zwykłego niezrozumienia tych pojęć. Nie mamy szans na znalezienie kiedykolwiek większości gatunków ptaków mezozoicznych. Znajdujemy wiele okazów tam, gdzie warunki fosylizacji były szczególnie sprzyjające, jak w Liaoning, stąd nadreprezentacja w materiale kopalnym kilku lokalnych zespołów skamieniałości. Ptaki i dromeozaury z Chin po prostu dają nam pojęcie o tym, że jeszcze w dolnej kredzie istniało obok siebie wiele linii dinozaurów mniej lub bardziej ptasiego typu. Przecież ich drzewo rodowe miało wiele gałęzi. Nikt normalny nie twierdzi, że od jurajskich teropodów do ptaków prowadziła jedna ścieżka bez bocznych odnóg. Na pewno dziesiątki, a być może setki linii rodowych ptaków wymarły na granicy K/Pg (np. wszystkie enancjornisy, ale też wiele Neornithes); prawdopodobnie tylko kilka gatunków przeżyło katastrofę, dając początek nowej radiacji ptaków w paleogenie. Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 Re: Przodek ptaków 28.02.08, 21:41 petrucchio napisał: > nowey777 napisał: > > > Czy nie dociera do ciebie,że prawdziwe ptaki ,takie jak > > archeopteryx żyły miliony lat przed tymi rzekomymi przodkami????? > > Czy archeopteryks jest "prawdziwym ptakiem", to kwestia umowy. Skoro klad Aves > jest zdefiniowany jako potomstwo ostatniego wspólnego przodka wróbla i > archeopteryksa, to oczywiście archeopteryks jest ptakiem na mocy definicji... > (czyli dlatego, że tak się umówiliśmy). Jest ptakiem,a raczej był,z tym,że innym od współczesnych ptaków. >Z tej samej definicji wynika, że przode > k > ptaków żył najpóźniej w górnej jurze, ponad 155 mln lat temu. Bzdura "znawco" czegoś nie zdążyłeś przepisać ,ponieważ znaleziono ptaka podobnego do archeopteryxa (bardziej zaawansowanego)w skałach z póznego triasu. Masz o tym wzmiankę w książce Bocheńskiego "Ptaki kopalne". pl.wikipedia.org/wiki/Protoawis "Odkrywca i autor opisu protoawisa, Sankar Chatterjee, uznał że był on niewielkim prymitywnym ptakiem żyjącym w okresie późnego triasu na terenach dzisiejszej Ameryki Północnej, o długości ciała wynoszącej 30-35 cm i masie ok. 350 g. Przy takich założeniach protoawis byłby najstarszym znanym ptakiem; słynny archeopteryks z późnej jury był o ok. 75 mln lat młodszy. Paradoksalnie, choć starszy od archeopteryksa, protoawis miał mieć więcej niż on wspólnych cech anatomii ze współczesnymi ptakami." >Ale nie wmawiaj > mi, że gdziekolwiek twierdziłem, że którakolwiek z form wczesnokredowych jest > przodkiem wszystkich ptaków (choć któraś z nich mogłaby być przodkiem wszystkic > h > ptaków współczesnych). Czyli wyglądało by na to,że te dawniejsze "archeoptryxy" wyewoluowały niezależnie. He,he co ty jeszcze wymyślisz? >Przeciwnie, podkreślałem, że "forma przejściowa" i > "przodek" to dwa różne pojęcia. Mieszanie ich dowodzi albo stosowania > nieuczciwej ekwiwokacji, albo zwykłego niezrozumienia tych pojęć. Jeśli ktoś tu miesza i się gubi, to tym kimś jesteś ty. Człowieku zrozum: PTAKI ZYLY JUZ DZIESIATKI MILIONOW LAT WCZESNIEJ i latały po niebie niz te twoje dromeozaury. Zajrzyj tutaj i napisz; gdzie ty tam widzisz dinozaura podobnego do ptaka? pl.wikipedia.org/wiki/Dromeozaury . Poza tym z tymi twoimi "formami przejściowymi" żyły ptaki typu współczesnego,jak blaszkodziobe ,o których ci pisałem,czego unikasz i na jaki fakt dostałeś potwierdzenie w linkach: news.bbc.co.uk/1/hi/sci/tech/4187287.stm > > Nie mamy szans na znalezienie kiedykolwiek większości gatunków ptaków > mezozoicznych. Znajdujemy wiele okazów tam, gdzie warunki fosylizacji były > szczególnie sprzyjające, jak w Liaoning, stąd nadreprezentacja w materiale > kopalnym kilku lokalnych zespołów skamieniałości. Ptaki i dromeozaury z Chin po > prostu dają nam pojęcie o tym, że jeszcze w dolnej kredzie istniało obok siebie > wiele linii dinozaurów mniej lub bardziej ptasiego typu. No właśnie i tylko tyle możemy się dowiedzieć. Dinozaury w ogóle podobne były do ptaków, np. te ptasiomiednicowe, co nie stanowi ZADNEGO dowodu na ewolucje ptaków od dinozaurów. > Przecież ich drzewo > rodowe miało wiele gałęzi. Nikt normalny nie twierdzi, że od jurajskich > teropodów do ptaków prowadziła jedna ścieżka bez bocznych odnóg. No właśnie "nikt tak nie twierdzi" poza pietrucchio jeszcze całkiem nie dawno. A teraz podsumujmy: -Ptaki ze zdolnością do lotu i prawdziwymi piórami żyły dziesiątki milionów lat przed swoimi rzekomymi przodkami dromeozaurami. -Współcześnie z dromeozaurami żyły też ptaki archaiczne (które miały podobne cechy jak archeopteryx), jak i ptaki typu współczesnego. -Pióra u dromeozaurów to sprawa dyskusyjna i bardziej wynik spekulatywnej interpretacji niż rzetelnych ustaleń. Istnienie piór u archeopteryxa nie ulega wątpliwości, u microraptora nie ma takich dokładnych odcisków prawdziwych piór. -Nie ma powodu żeby nie przyjąć ,że niektóre (o ile nie wszystkie) dinozaury były okryte jakąś osłoną termiczną (nawet pióropodobną). -Wyprowadzanie wniosków o pokrewieństwie z podobieństw to pułapka w którą wpadli ewolucjoniści (homologie,hipoteza rekapitulacji....). Wezmy np. jednolity kod genetyczny u wszystkich organizmów. Skoro jest on jednolity, to nie da się też powiedzieć aby jeden organizm był przodkiem drugiego. WNIOSKI: Dromeozaury nie stanowiły formy przejściowej pomiędzy dinozaurami i ptakami, ponieważ paleontologia nie dostarcza ZADNYCH swiadectw żeby tak uważać. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Przodek ptaków 28.02.08, 22:06 Kończę rozmowę. Żałuję, że po raz kolejny próbowałem cię potraktować poważnie. Albo z uporem odsyłasz mnie albo do materiałów, które bynajmniej nie podważają standardowej hipotezy o pochodzeniu ptaków (jeśli nawet Vegavis należy do blaszkodziobych, to co z tego? blaszkodziobe są jedną z najbardziej archaicznych linii ptaków właściwych i nikt nie przeczy, że mogły istnieć w górnej kredzie), albo powołujesz się na zdezaktualizowane sensacje sprzed kilkunastu lat ("Protoavis" jest dziś ogólnie uznawany za chimerę, a zresztą sam Chatterjee używał go jako argumentu _za_, a nie _przeciwko_ wywodzeniu ptaków od teropodów), albo używasz taktyki "słomianej kukły", przypisując mi absurdalne poglądy, których nigdy nie wygłaszałem, albo po prostu próbujesz atakować mnie osobiście za pomocą obraźliwych, protekcjonalnych uwag. Fakt, że nie potrafisz się powstrzymać od ad hominem, kompromituje cię zupełnie jako dyskutanta. Rozmowa z tobą jest nieprzyjemna i bezproduktywna. Życzę powodzenia na nowym forum kreacjonistycznym. Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 kto tu jest szarlatanem? 29.02.08, 16:52 petrucchio napisał: > Kończę rozmowę. Żałuję, że po raz kolejny próbowałem cię potraktować poważnie. > Albo z uporem odsyłasz mnie albo do materiałów, które bynajmniej nie podważają > standardowej hipotezy o pochodzeniu ptaków (jeśli nawet Vegavis należy do > blaszkodziobych, to co z tego? blaszkodziobe są jedną z najbardziej archaicznyc > h > linii ptaków właściwych i nikt nie przeczy, że mogły istnieć w górnej kredzie), > albo powołujesz się na zdezaktualizowane sensacje sprzed kilkunastu lat > ("Protoavis" jest dziś ogólnie uznawany za chimerę, a zresztą sam Chatterjee > używał go jako argumentu _za_, a nie _przeciwko_ wywodzeniu ptaków od > teropodów)... Co to znaczy "za chimerę"? Czyżby znowu ktoś połączył dinozaurze i ptasie szczątki kopalne? Co to znaczy "zde4aktualizowane"? Teraz widać jak długo na rynku idei naukowych utrzymują się wasze mrzonki. >albo używasz taktyki "słomianej kukły", przypisując mi absurdalne > poglądy, których nigdy nie wygłaszałem, albo po prostu próbujesz atakować mnie > osobiście za pomocą obraźliwych, protekcjonalnych uwag.... Gościu-skompromitowałeś się, ponieważ wyprowadzałeś wspólnego przodka dinozaurów i ptaków z okresu jurajskiego,a okazało się,że ptaki żyły już w triasie i mało mnie przy okazji obchodzi od kogo wyprowadzał ptaki odkrywca, mnie interesuje tutaj to,że mało wiesz na ten temat,posiłkujesz się encyklopedią i strugasz fachowca. Osobiście znam się na anatomii, jestem zootechnikiem i mnie tego uczono, ty natomiast nic z tego nie rozumiesz,a tylko powtarzasz skopiowane wiadomości. Na koniec-paleontologia leży na granicy moich zainteresowań, mnie interesuje biologia molekularna i biochemia,ale wystarczy pogrzebać trochę w necie,żeby stało się jasne,jaki z ciebie fachowiec. Nazwałeś mnie "szarlatanem" ,a to wy jesteście szarlatanami, ponieważ wbrew oczywistym faktom dalej okłamujecie świat,że życie mogło powstać samoistnie. W przypadku rzekomej ewolucji ptaków może być identycznie. Wystarczy pobieżnie zbadać dowody ,żeby się o tym przekonać. Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 protopterux 26.02.08, 22:10 Uważasz,że nie był ptasi? www.bowdoin.edu/~dbensen/Dinosaurs/Protopteryxfengningensis.html Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: protopterux 26.02.08, 22:46 nowey777 napisał: > Uważasz,że nie był ptasi? A dlaczego miałby nie być? Tyle, że od drzewa rodowego ptaków odgałęził się prawdopodobnie jeszcze przed rozejściem się dróg enancjornisów i ptaków właściwych. Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 Re: protopterux 27.02.08, 19:07 Prawdopodobnie, niemniej mógł być zwykłym ptakiem z piórami ,jak u nielotów. Na resztę postów nie odpowiedziałeś,co znaczy,że twoje terazniejsze ,jak i wcześniejsze wymądrzania na temat ewolucji ptaków od gadów (rzekomej) padają na ryja. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: protopterux 27.02.08, 19:50 nowey777 napisał: > Prawdopodobnie, niemniej mógł być zwykłym ptakiem z piórami ,jak u nielotów. Kiwi i wróbla, papużkę nierozłączkę albo bociana łączą liczne synapomorfie nie wykształcone u ptaków spoza grupy Neornithes. W tym sensie kiwi jest "zwykłym ptakiem", natomiast archeopteryks, konfucjornis, protopteryks i wiele innych rodzajów mezozoicznych nie należą do klubu "zwykłych ptaków". > Na > resztę postów nie odpowiedziałeś,co znaczy,że twoje terazniejsze ,jak i > wcześniejsze wymądrzania na temat ewolucji ptaków od gadów (rzekomej) padają na > ryja. Na które z twoich postów nie odpowiedziałem? Nie odpowiadam, bo nie mam ochoty, na posty "108108atmy", które nie zawierają nic prócz bełkotu z drugiej ręki, wyciętego i wklejonego ze stron Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego. Nie ma tam ani jednego zdania zasługującego na dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: protopterux 28.02.08, 09:22 petrucchio napisał: > Na które z twoich postów nie odpowiedziałem? Nie odpowiadam, bo nie mam ochoty, > na posty "108108atmy", które nie zawierają nic prócz bełkotu z drugiej ręki, > wyciętego i wklejonego ze stron Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego. Nie m > a > tam ani jednego zdania zasługującego na dyskusję. podważanie niezbitych faktów bo są wklejone z tej czy innej strony,to czysta głupota...głupota i po 100kroć głupota. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio I zapomniałeś jeszcze dodać... 28.02.08, 10:06 108108atma napisał: > podważanie niezbitych faktów bo są wklejone z tej czy innej > strony,to czysta głupota...głupota i po 100kroć głupota. ... "i robienie ludziom wody z mózgów". Mogę z tobą porozmawiać, jak powiesz coś sensownego na własną odpowiedzialność. Te wklejki są żenujące. Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: I zapomniałeś jeszcze dodać... 28.02.08, 13:01 nie bełkocz....nie bełkocz. Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 k 28.02.08, 16:41 petrucchio napisał: > nowey777 napisał: > > > Prawdopodobnie, niemniej mógł być zwykłym ptakiem z piórami ,jak u nielot > ów. > > Kiwi i wróbla, papużkę nierozłączkę albo bociana łączą liczne synapomorfie nie > wykształcone u ptaków spoza grupy Neornithes. W tym sensie kiwi jest "zwykłym > ptakiem", natomiast archeopteryks, konfucjornis, protopteryks i wiele innych > rodzajów mezozoicznych nie należą do klubu "zwykłych ptaków". Podałem ci przykłady ptaków, których pióra nie posiadają haczyków,lub promieni,a ty odwracasz kota ogonem. Wiadomo,że te dawne ptaki były inne od ptaków współczesnych (choć współcześnie z nimi żyły również ptaki typu współczesnego,jak przedstawiciele blaszkodziobych-linka dałem ci w innej dyskusji-i innych). Niemniej brak promieni,lub haczyków nie musi być oznaką przejściowości i to ci chciałem uświadomić. > > > Na > > resztę postów nie odpowiedziałeś,co znaczy,że twoje terazniejsze ,jak i > > wcześniejsze wymądrzania na temat ewolucji ptaków od gadów (rzekomej) pad > ają na > > ryja. > > Na które z twoich postów nie odpowiedziałem? Nie odpowiadam, bo nie mam ochoty, > na posty "108108atmy", które nie zawierają nic prócz bełkotu z drugiej ręki, > wyciętego i wklejonego ze stron Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego. Akurat kopiowałem ze strony Gazety, więc przestań walić ściemę. Nie ma dowodów na ewolucję ptaków od dinozaurów, są co najwyżej spekulacje, a ty chciałeś wmówić wszystkim ,że temat pochodzenia ptaków został definitywnie, przy poparciu faktograficznym,rozwiązany. Kłamałeś. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: k 28.02.08, 19:51 nowey777 napisał: > Niemniej brak promieni,lub haczyków nie musi być oznaką > przejściowości i to ci chciałem uświadomić. Dzięki, jestem już uświadomiony. I wcale nie podawałem piór jako oznaki przejściowości. To nie posiadanie promieni i haczyków decyduje, czy ptak jest "współczesny", czy "dinozauropodobny". Mikroraptor jest chyba bliżej spokrewniony z deinonychem niż z właściwymi ptakami, a pióra miał niemal jak współczesne ptaki. > > Na które z twoich postów nie odpowiedziałem? Nie odpowiadam, bo nie mam ochoty, > > na posty "108108atmy", które nie zawierają nic prócz bełkotu z drugiej ręki, > > wyciętego i wklejonego ze stron Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego. > Akurat kopiowałem ze strony Gazety, więc przestań walić ściemę. > Nie ma dowodów na ewolucję ptaków od dinozaurów, są co najwyżej > spekulacje, a ty chciałeś wmówić wszystkim ,że temat pochodzenia > ptaków został definitywnie, przy poparciu faktograficznym, > rozwiązany. Kłamałeś. Nie czytasz chyba w ogóle tego, co w dyskusji pisze druga strona. Być może "108108atma" to twój alternatywny nick Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 Re: k 28.02.08, 21:48 petrucchio napisał: Pytam po raz ostatni. Kogo spośród paleontologó > w > nie przekonały dowody na pochodzenie ptaków od teropodów? Przecież jeśli sprawa > jest tak kontrowersyjna, jak twierdzisz, to wielu specjalistów musi mieć zdanie > odrębne. I nie częstuj mnie retoryką po raz n-ty; proszę o konkrety Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio To jest akurat oczywiste 28.02.08, 22:28 nowey777 napisał: > Odpowiem ci tak: nie interesują mnie ewolucjonistyczne przekonania > ewolucjonistów ,którzy są w większości. Równie dobrze mógłbyś zapytać: pokaż mi > liczących się biologów pośród których jakiś nie jest przekonany o samoistnym > powstaniu życia. Głupców na tym świecie nie brakuje,a ja wolę dyskutować o > faktach,a nie posiłkować się przekonaniami ludzi. To jasne, że nie interesuje cię opinia ani wiedza ludzi, którzy zajmują się poszukiwaniem, wydobywaniem i badaniem skamieniałości. Wolisz towarzystwo podobnych sobie szarlatanów, którzy wiedzą wszystko, niczego nie badając, a ekspertów traktują z góry (co nie przeszkadza im bezczelnie pasożytować na nauce, a nawet podszywać się pod "naukowość"). Twoje prawo, ale w takim razie dyskusja z tobą nie ma sensu. Czy znasz kreacjonistę, który odkrył jakiegoś ptaka mezozoicznego albo choćby dotykał jego kości? Na jakiej podstawie negują opinie ekspertów ludzie, którzy nie mają o paleontologii bladego pojęcia, a ich wiedza o historii życia na ziemi pochodzi głownie z Księgi Rodzaju? Adieu, King Kongu. Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 Re: To jest akurat oczywiste 29.02.08, 16:42 petrucchio napisał: > nowey777 napisał: > > > Odpowiem ci tak: nie interesują mnie ewolucjonistyczne przekonania > > ewolucjonistów ,którzy są w większości. Równie dobrze mógłbyś zapytać: po > każ mi > > liczących się biologów pośród których jakiś nie jest przekonany o samoist > nym > > powstaniu życia. Głupców na tym świecie nie brakuje,a ja wolę dyskutować > o > > faktach,a nie posiłkować się przekonaniami ludzi. > > To jasne, że nie interesuje cię opinia ani wiedza ludzi, którzy zajmują się > poszukiwaniem, wydobywaniem i badaniem skamieniałości. Wolisz towarzystwo > podobnych sobie szarlatanów... I w tym momencie z tobą kończę,ponieważ zamieniasz merytoryczną argumentacje na ataki personalne. Przegrałeś ptaku triasowy. Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: k 29.02.08, 08:45 petrucchio napisał; > Nie czytasz chyba w ogóle tego, co w dyskusji pisze druga strona. Być może > "108108atma" to twój alternatywny nick Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 27.02.08, 08:57 petrucchio napisał; > _Archaeoraptor_ nie jest taką złą formą przejściową. Został skomponowany główni > e > z fragmentów dwóch autentycznych skamieniałości: _Yanornis martini_, który był > bardzo prymitywnym ptakiem, i _Microraptor zhaoianus_, który był opierzonym i > zdolnym do lotu dromeozaurem. Jakich form przejściowych byś sobie życzył, jeśli > nie zadowalają cię te już znalezione? Jakie cechy powinno mieć zwierzę, które > gotów byłbyś uznać za "formę przejściową"? i tak oto właśnie żonglerką słowną i opowieściami fantazy robi się ludziom wodę z mózgu. Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 27.02.08, 10:39 Norman MacbethNorman Macbeth należy do najbardziej odpowiedzialnych za falę krytyki darwinizmu w ostatnich kilkudziesięciu latach. [60] W czasach Darwina ewolucja i rozwój były już szeroko rozpowszechnionymi ideami filozoficznymi. Wielu głosiło ewolucjonizm społeczny (dotyczący idei i kultur), ewolucjonizm kosmiczny (dotyczący gwiazd) i ewolucjonizm geologiczny (dotyczący formacji geologicznych Ziemi). Jedynym problemem było samo życie - nikt nie odkrył naturalnego mechanizmu tworzącego życie i jego wielu postaci. A jeśli życie wymagało nadnaturalnej przyczyny, to zaprzeczanie jej w pozostałej części nauki wydawało się być słabo uzasadnione. [61] Sytuację tę zmienił Darwin dostarczając mechanizmu ewolucji. Pomysł Darwina polegał na ekstrapolowaniu małych zmian osiąganych przez hodowców - Darwin wyobraził sobie, do czego mogły doprowadzić małe zmiany, jeśli rozciągnąć je na długie okresy czasu. [62] Dzisiejszy zmodyfikowany darwinizm za główne źródło nowego materiału, na które działa dobór naturalny, uważa mutacje. Małe zmiany wywołane przez mutacje mają się dodawać tworząc z czasem wielkie różnice. Mówiąc skrótowo: mikroewolucja prowadzić ma do makroewolucji. Przez ostatnie pół stulecia intensywnie badano mutacje próbując wykazać ich użyteczność dla ewolucji. Okazało się, że mutacje nie kumulują się. [63] Ale nawet gdyby kumulowały się, nie tworzą właściwego rodzaju zmiany pozwalającej, by wyłonił się jakiś nowy rodzaj organizmu. Mutacje zmieniają szczegóły w istniejących strukturach - nie prowadzą zaś do stworzenia nowych struktur. [64] To, co oddziela większe grupy biologiczne, to nie kumulacje szczegółów, ale systemowe, strukturalne różnice. [65] Jednak oprócz mutacji nieznane jest inne źródło nowego materiału genetycznego. Często jako źródło zmienności dla ewolucji cytowana jest rekombinacja genów wewnątrz puli genowej. Ale zwykłe przemieszanie istniejących genów, chociaż może wywołać powstanie form, jakich poprzednio nie widzieliśmy, nie prowadzi do ewolucji. Ewolucja wymaga nowego materiału genetycznego. Przekształcenie się jednokomórkowego organizmu w słonie, psy i ludzi wymaga czegoś więcej niż przemieszania genów tego jednokomórkowego organizmu. Wymaga ono stworzenia całkowicie nowej informacji genetycznej. Rekombinacja genetyczna nie jest alternatywą dla mutacji. Uczeni wiedzą obecnie, że bez względu na to, jakie źródło w końcu znajdą, musi ono prowadzić do nagłego pojawiania się nowych form zamiast powolnego gromadzenia się małych zmian - wymaga tego zapis kopalny ze swoimi lukami. Dlatego skierowują oni swoją uwagę na takie pomysły jak makromutacje (wielkie systematyczne zmiany) [66] i epigenezę (małe zmiany w stanie embrionalnym, które mogą przynosić później duże efekty). Macbeth wyćwiczył się także w atakowaniu i tych nowszych idei. Makromutacje są jego zdaniem "dziką sugestią mającą zaspokoić oczywistą potrzebę" - "są stwierdzeniem, że znajdujemy się w tak strasznym położeniu, iż musimy przyznać, że zmiany musiały być czymś w rodzaju cudu". Epigenezie w opinii Macbetha nie wiedzie się lepiej. Jest to tylko iluzja (pipe dream). Nie jest to w ogóle teoria naukowa, ale zaledwie stwierdzenie, co uczeni mają nadzieję znaleźć w przyszłości. [67] Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 27.02.08, 10:45 Istnieje na przykład gorąca debata między darwinistami a matematykami, którzy obliczyli, że darwinowski opis powstania życia jest praktycznie nieprawdopodobny. Sam Darwin specjalnie się nad tym problemem nie zastanawiał - założył, że albo Bóg, albo siły naturalne utworzyły pierwotny organizm. Jedynym problemem godnym szczegółowej analizy było to, jak wszystkie inne gatunki wyewoluowały z tego pierwszego organizmu. Dzisiaj jednak ewolucjoniści bardzo są zainteresowani pochodzeniem życia. Problematyka ta nosi nazwę ewolucji chemicznej, ewolucji prebiotycznej albo abiogenezy. Najprostszymi samowystarczalnymi żywymi organizmami są jednokomórkowce (takie jak np. bakterie). Wirus jest co prawda prostszym organizmem, ale nie może się obyć bez enzymów, a te może otrzymać jedynie od innych, bardziej złożonych organizmów. Tak więc wirus może jedynie żyć jako pewnego rodzaju minipasożyt, wewnątrz komórek innego i dużo bardziej złożonego organizmu. Każdy jednokomórkowiec zawiera wiele wyspecjalizowanych związków chemicznych znanych jako kwasy nukleinowe i enzymy. Są to tak złożone substancje, że pojedyncza molekuła zawiera tysiące atomów połączonych razem w precyzyjnym ustawieniu. Różni uczeni próbowali obliczyć prawdopodobieństwo zaistnienia takich substancji przez przypadkowe wzajemne oddziaływania substancji chemicznych. [143] Najbardziej znanym z nich jest brytyjski astronom i matematyk, sir Fred Hoyle, który jest ewolucjonistą (chociaż nie darwinistą) i agnostykiem. [144] Założył on, że pierwszy żywy organizm miał dużo mniejsze i prostsze enzymy, niż jakakolwiek współczesna bakteria. Ale prawdopodobieństwo powstania nawet jednego z tych bardzo prostych enzymów we właściwym czasie i we właściwym miejscu wynosiło, jak obliczył - jedną szansę na 1020. Ale najprostszy organizm potrzebuje zdaniem Hoyle'a około 2 000 enzymów pełniących rozmaite funkcje. Każdy z tych enzymów średnio wymaga 15 konkretnych aminokwasów odpowiednio ustawionych. Hoyle obliczył, że prawdopodobieństwo pojawienia się przypadkowego tych wszystkich enzymów wynosi 10-40 000, [145] co o wiele rzędów przekracza liczbę wszystkich atomów w całym obserwowalnych Wszechświecie [146] (wydarzenie o prawdopodobieństwie mniejszym niż 10-50 uważane jest za całkowicie niemożliwe [147]. Ewolucjoniści albo dyskutują z założeniami Hoyle'a, albo dyskwalifikują go jako nieortodoksyjnego uczonego (argumentum ad personam). Istnieje jedna wielka przeszkoda dla stosowania teorii prawdopodobieństwa do zagadnień ewolucyjnych. Matematycy mogą jedynie stosować swoje obliczenia do dość prostych sytuacji. Ponieważ życie do takich sytuacji nie należy, należy wcześniej dokonać pewnych upraszczających założeń. Jeśli się nie chce zaakceptować wniosków wypływających z konkretnej analizy probabilistycznej, to zawsze można ich uniknąć kwestionując podstawowe założenia. Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 27.02.08, 12:31 > Założył on, że pierwszy żywy organizm miał dużo mniejsze i prostsze > enzymy, niż jakakolwiek współczesna bakteria. Ale prawdopodobieństwo > powstania nawet jednego z tych bardzo prostych enzymów we właściwym > czasie i we właściwym miejscu wynosiło, jak obliczył - jedną szansę > na 1020. Ale najprostszy organizm potrzebuje zdaniem Hoyle'a około 2 > 000 enzymów pełniących rozmaite funkcje. Każdy z tych enzymów > średnio wymaga 15 konkretnych aminokwasów odpowiednio ustawionych. > Hoyle obliczył, że prawdopodobieństwo pojawienia się przypadkowego > tych wszystkich enzymów wynosi 10-40 000, [145] co o wiele rzędów > przekracza liczbę wszystkich atomów w całym obserwowalnych > Wszechświecie [146] (wydarzenie o prawdopodobieństwie mniejszym niż > 10-50 uważane jest za całkowicie niemożliwe [147]. > oczywiście chodzi o 10 do potęgi40 000 itd. Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 27.02.08, 10:55 i kto tu gada głupoty.jesteście po prostu fantastami,robiącymi mądre miny...i równocześnie gadając kompletne bzdury.i żeby to było jakieś takie nie szkodliwe bredzenie...ale niestety mieszacie ludziom w głowach i ich zwodzicie. Odpowiedz Link Zgłoś
108108atma Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 27.02.08, 11:16 Z dziesiątków wypowiedzi zacytuję jedną: "Powszechną praktyką ewolucjonistów jest przedstawianie wielu ilustracji mikroewolucji i twierdzenie, że aby doprowadzić do megaewolucji [makroewolucji], proces ten potrzebuje jedynie czasu. Prawdziwości tego założenia nigdy nie można wykazać, gdyż jedną z najpełniej uzasadnionych zasad biologii jest stwierdzenie, że wszystkie procesy zmienności, występujące u roślin i zwierząt, mogą wytworzyć jedynie inną odmianę w ramach podstawowego typu, który już istnieje" Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Re: Fajnie, że chociaż ostatnie zdanie... 27.02.08, 21:42 Poodbnie geolog powinien twierdzic, ze gory stworzyl bog, jako iz nawet najwieksze trzesienia ziemi mt. Everestu nie stworza... Odpowiedz Link Zgłoś
andrew2008 Tylko Kreator 27.02.08, 20:34 No i wlasnie. Bez Kreatra nie ma zadnych odpowiedzi. Sa tylko pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Bez Kreatra nie ma zadnych odpowiedzi 27.02.08, 21:40 andrew2008 napisał: No i wlasnie. Bez Kreatra nie ma zadnych odpowiedzi. Sa tylko pytania. - Z "kreatrem" pojawia sie fundamentalne pytanie: kto, jak, gdzie, kiedy i po co stworzyl owego "kreatra"? Odpowiedz Link Zgłoś
andrew2008 to jest tylko pytanie dla idioty 27.02.08, 22:18 To jest tylko pytanie dla przyziemnego idioty. Nawet srednio inteligentny czlowiek pojmuje, ze tylko skonczonosc ma poczatek. Nieskonczonosc poczatku nie ma. Ale to jest absolutnie poza zasiegiem uposledzonego intelektu atola. Ej idiota, jaka jest liczba wieksza od najwiekszej liczby w zbiorze nieskonczonym? Co bylo przed Kreatorem? A no wicie ,rozumicie towarzyszu ateistyczny, przed Kreatorem musilo byc gowno Marksa. Odpowiedz Link Zgłoś
andrew2008 Czy kosmos jest "skonczony" ,Petrucchio? 28.02.08, 14:15 Petrucchio,czy kosmos jest "skonczony" ? Jezeli odpowiesz na to pytanie "tak" , to jako najinteligentniejszy ateista na tym forum, powinienes oglosic oficjalnie smierc ateistycznego swiatopogladu. Oczywiscie nie ma sensu tlumaczyc tego zawodowym ateistycznym durniom jak kagan-mrzozba. Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Re: Czy kosmos jest "skonczony" ? 28.02.08, 14:20 Oczywiscie, ze NASZ kosmos jest skonczony w czasie i przestrzeni. Ale z tego nie wynika, ze ktos go musial stworzyc i ze "poza" nim i "przed" nim nic nie ma czy nic nie bylo. Argument o koniecznosci "pierwszej przyczyny" obalil juz w XVII wieku Izaak Newton swymi prawami dynamiki. I pamietajmy, ze Newton byl tez wybitna znawca Biblii, ktora czytal w oryginale! Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Czy kosmos jest "skonczony" ,Petrucchio? 28.02.08, 15:18 andrew2008 napisał: > Petrucchio,czy kosmos jest "skonczony" ? Już chyba pisałem, że nie wiem. Wygląda na to, że inflacja rozdęła Wszechświat tak bardzo (jednocześnie skutecznie wymazując informację o tym, co zdarzyło się przed jej zakończeniem), że dziś trudno powiedzieć na pdstawie obserwacji, czy czasoprzestrzeń w największej skali jest naprawdę płaska (czyli być może nieskończona), czy tylko _niemal_ idealnie płaska. Pewne jest tylko, że "Wszechświat obserwowalny" jest jedynie maleńkim fragmentem czegoś, o czego istnieniu wiemy tylko z danych pośrednich. Podobnie nie wiem, czy to, co nazywamy "Wszechświatem" (nie tylko obserwowalnym), jest bytem jedynym w swoim rodzaju, czy jednym z wielu (może nieskończenie wielu). Prywatnie stawiam na to, że Wszechświat jest zamknięty i skończony (choć ogromny), ale że wszechświatów Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Re: Czy kosmos jest "skonczony" ,Petrucchio? 29.02.08, 11:12 Daj sobie spokoj z ta inflacja. Jaki mialby byc jej mechanizm, co ja spowodowalo i co napedzalo? Toz to zbedny byt, wiec ciach ja brzytwa Ockhama razem z cala hipoteza Big Bang! Ta inflacja to zwyczajne przykrawanie faktow do teorii, zamiast odwrotnej, prawdziwie naukowej procedury, polegajacej na przykrawaniu teorii do faktow. Odpowiedz Link Zgłoś
andrew2008 Antynaukowosc ateizmu 29.02.08, 11:42 Obserwujemy agonie swiatopogladu ateistycznego. Bo zeby utrzymac absurdalne mity ateistyczne ,ateizm musi stawac w konflikcie z kolejnymi dziedzinami nauki: kosmologia, fizyka, chemia fizyczna, logika etc. Ateizm to antynakukowa, irracjonalna wiara sekty ateistow. Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Re: Antynaukowosc ateizmu 29.02.08, 12:27 Mozesz to rozwinac? Konkretnie gdzie ateizm stoi w konflikcie z nauka i gdzie teizm ma poparcie naukowe? Odpowiedz Link Zgłoś
andrew2008 Re: Antynaukowosc ateizmu 29.02.08, 12:50 Teizm uznaje wszystkie fakty nauki. Ateizm rozpowszechnia klamstwa i mity abiogenezy oraz bajki mitycznej kosmologii bez Big Bang. Ateizm to antynaukowa i irracjonalna wiara sekty ateistow. Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Re: Antynaukowosc teizmu 29.02.08, 14:43 Kosciol zawsze byl wrogiem nauki: spalil biblioteke aleksandryjska (nawieksza w swiece starozytnym) i G. Bruno, zabanowal Kopernika na setki lat i czynnie przesladowal Galileusza... :( Odpowiedz Link Zgłoś
andrew2008 biblioteke aleksandryjska spalil Cezar 29.02.08, 17:39 ....100 lat przed narodzeniem Jezusa. A Kopernik byl katolickim ksiedzem , ktory awansowal w Kosciele do kanonika i ktorego nikt nie niepokoil za poglady. Kagan-Mrzozbza jak zwykle ma napad mozgowej sraczki Odpowiedz Link Zgłoś
andrew2008 Ateisci odrzucaja Big-Bang a 99%kosmologow uznaje 29.02.08, 11:49 Ateisci odrzucaja Big Bang wbrew przekonaniom 99% astrofizykow i kosmologow. Ateizm to obskurancki , antynaukowy swiatopoglad oparty na fantazji i klamstwach sekty ateistow. Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Re: Ateisci odrzucaja Big-Bang a 99%kosmologow uz 29.02.08, 12:29 Czemu sie tak upierasz przy Big Bang? I czemu twoj bog jest takim prymitywnym efekciarzem, juz nawet nie z Hollywood a z Bollywood? Odpowiedz Link Zgłoś
andrew2008 Re: Ateisci odrzucaja Big-Bang a 99%kosmologow uz 29.02.08, 12:55 Teizm nie odrzuca zadnego faktu nauki i uznaje autorytet nauki. Jak powiedzial Jan Pawel II Wielki " Wiara i rozum ida reka w reke". Ateizm odrzuca uznany przez 99% naukowcow Big Bang. Ateizm to irracjonalna i antynaukowa, oparta na fantazjach, wiara sekty ateistow. Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Re: Ateisci odrzucaja Big-Bang a 99%kosmologow uz 29.02.08, 14:40 Jan Pawel II byl doktorem teologii, wiec jego zdanie na temat nauki jest tak samo autorytatwywne jak Ajatollacha Chomeiniego czy Wielkiego Szamana Apaczow... Odpowiedz Link Zgłoś
andrew2008 Ateisci odrzucaja Big-Bang wbrew 99% naukowcow 29.02.08, 18:13 Zdanie Jana Pawla II Wielkiego jest milion razy bardziej autorytatywne niz z zdanie psychopaty Kagana. Kagam-Mrzozba nieudacznik w kazdym ustroju, wspominajacy a teskonota biureczko za Gierka, fiasko enigracyjne,wzgardzony przez ludzi i rodzine. ha,ha,ha,ha,ha,ha, Odpowiedz Link Zgłoś
nowey777 Re: Czy kosmos jest "skonczony" ,Petrucchio? 29.02.08, 20:15 petrucchio napisał: > Prywatnie stawiam na to, że Wszechświat jest zamknięty i skończony (choć > ogromny), ale że wszechświatów Odpowiedz Link Zgłoś
andrew2008 Nowey i Petrucchio 29.02.08, 21:10 Widzisz Nowey, koncepcja Petrucchia to niestety tylko jedna z wariacji na temat wielkiego filozofa Jozefa Stalina, ktory wierzyl w koncepcje kosmicznego jojo. Ale tym wszystkich ateistycznym ludziom umyka fakt , ze kazdy cykl czy tez kazdy kosmos jest skoncony. Quantylion skonczonych kosmosow czy jeden skonczony kosmos, podlega temu samemu pytaniu o poczatek i koniec. Jedynym stanem ,ktory nie podlega tym pytaniom jest Nieskonczonosc. Nieskonczonosc + qwantylion kosmosow = Nieskonczonosc Czyli jest Bog Nieskonczony i tylko Bog Nieskonczony. Odpowiedz Link Zgłoś
mrzorba Re: to jest tylko pytanie dla idioty? 28.02.08, 14:26 Widze, ze andrew2008 znow wypocil niezmiernie "entelygetnom" wypowiedz. A na serio: nieskonczonosc istnieje tylko w abstrakcji. Nasz kosmos ma swoje ograniczenia w czasie i przestrzeni, co bynajmniej nie znaczy, ze musial go ktos stworzyc i ze poza nim nic nie ma i ze przed nim nic nie bylo. Wprowadzenie boga do nauki nic nie rozwiazuje, bowiem pojawiaja sie wtedy pytania, na ktore religianci odpowiedzi nie znaja, a brzmia one: 1. Kto, kiedy, jak i po co stworzyl boga? 2. Jaki jest sens istnienia boga? 3. Po co bogu swiat materialny? Itp. itd. :( Odpowiedz Link Zgłoś