Dodaj do ulubionych

"The Wonder of Theism" i "Glaube und Wissenschaft"

17.02.08, 13:31
Kto zna te prace wybitnych agnostyków i potrafi mi je, w kilku
zdaniach, przybliźyć?

Będę bardzo wdziecznym.

ps
usiłowałem znaleźć samodzielnie jakiś link do tych prac
filozoficznych ale bezskutecznie. Wiem tylko,że Autorem pierwszej
jest Marty a drugiej Kutschera.
Obserwuj wątek
    • andrew2008 A oto moja koncepcja agnostycyzmu 17.02.08, 14:48
      Panie Kolego,
      Oczywiscie warto przeczytac obydwie lektury. Pozwole sobie jednak
      przytoczyc moje wlasne przemyslenia na temat agnostycyzmu.
      Elementy agnostycyzmu sa nieodlaczna czescia wielkich religii
      monoteistycznych oraz czescia racjonalnego myslenia o Bogu.
      Pytanie o istnienie Boga zostalo deginitywnie rozstrzygniete.
      Bog istnieje. To ateizm jest wiara i Teizm jest pewnoscia.
      Pozostaje pytanie o opis Boga.
      Opis Boga trzeba zacza tam gdzie konczy sie opis kosmosu.
      1)Co bylo przed Big Bang? Nie bylo przestrzeni, czasu, energii i
      materii.
      2)Czy byly jakies elementy obecnego kosmosu?
      Tak byla grawitacja/antygrawitacja w rownowadze czyli nicosc
      wzgledna. Nicosc wzgledna jest skonczona i jest tylko pomostem do
      nieskonczonej Nicosci Bezwzglednej.
      3) Nieskonczonosc jest warunkiem sine qua non boskosci.
      a) Nieskonczonosc warunkuje wiecznosc. Wszystko co jest skonczone
      musialoby miec poczatek i koniec
      b) Nieskonczonosc rowniez warunkuje niepoznawalnosc calosci Boga.
      4) Jakie wiec racjonalne imie-opis mozemy przypisac Bogu?
      NIESKONCZONY POTENCJAL NICOSCI (WSZYSTKOSCI)=Bog=Absolut=Nicosc
      bezwzgledna
      Opis takieg Boga musi byc tylko w opisie odwrotnym:
      np: Bog nie jest kamieniem, nie jest drzewem, nie jest kosmosem,
      nie jest czlowiekiem etc. az do wyczerpania wszystkich
      zasobow slownych i myslowych ludzkosci. I przy koncu naszego
      wysilku mozemy tylko skonkludowac ,ze nic nie powiedzielismy
      o Bogu NIESKONCZONYM.
      Wszystkie religie monoteistyczne wiedza ,ze Nieskonczony Bog jest
      niepoznawalny w swej nieskonczonosci. Dlatego tez kazda religia to
      tylko kulturowa transmisja do Nieskonczonego Potencjalu Nicosci
      (Wszystkosci)

      • yourelohim Re: A oto moja koncepcja agnostycyzmu 17.02.08, 15:01
        Nas twa koncepcja agnostycyzmu NIE interesuje. We are NOT amused!
        • roterupel Nas to znaczy kogo? 17.02.08, 16:02
          yourelohim napisała:

          > Nas twa koncepcja agnostycyzmu NIE interesuje. We are NOT amused!
          • yourelohim Re: Nas to znaczy kogo? 18.02.08, 15:21
            Nas, czyli Elohim (Bogowie)... Nie czytal Pan Szanowny Tory w
            oryginale? Nieladnie... :(
      • roterupel Re: A oto moja koncepcja agnostycyzmu 17.02.08, 16:01
        Mógłby Pan wskazać jakieś dowody na istnienie Boga, które uznaje
        większość filozofów za uzasadnione?

        Co to znaczy opis Boga, pytam jak najpoważniej, przecież Go nikt nie
        widział, nawet Mojżesz musiał się odwócic tyłem do przechodzacego
        obo niego Boga.
        • maynardd Re: A oto moja koncepcja agnostycyzmu 17.02.08, 16:33
          roterupel napisał:

          > Mógłby Pan wskazać jakieś dowody na istnienie Boga, które uznaje
          > większość filozofów za uzasadnione?
          >
          > Co to znaczy opis Boga, pytam jak najpoważniej, przecież Go nikt nie
          > widział, nawet Mojżesz musiał się odwócic tyłem do przechodzacego
          > obo niego Boga.
          Mnie by tam wystarczyło tyle dowodów ,których Bóg dostarczył rzekomo
          Mojżeszowi. Bóg bawi się z nami w chowanego.

          pozdr.
          • roterupel jestes filozofem lub naukowcem? 17.02.08, 17:25
        • andrew2008 Opis Boga 17.02.08, 22:32
          Panie Kolego roterupel, przepraszam ze, tak dlugo musial pan czekac
          na moja odpowiedz.
          Ja jestem zwolennikiem mysli Platonskiej (w interpretacji Plotinusa).
          Kosmos to sekwencja dynamiczna od najprostszej prostoty do
          najbardziej zlozonej zlozonosci.
          Po 2,5 tysiacu lat i wydaniu trylionow dolarow , koncept platonski
          zostal potwierdzony przez nauke.
          Kosmos jest to sekwencja dynamiczna od najprostszej prostoty
          (osobliwosc pierwotna) do najbardziej zlozonej zlozonosci (czlowiek).
          Dowod na istnienie Boga musi byc prowadzony droga posrednia:
          1) Czy kosmos SAMO-powstal?
          2) Czy kosmos jest wynikiem kreacji? (Kreacja=Kreator)
          ad1) Nie ma ZADNEGO dowodu naukowego na SAMO-powstanie kosmosu.
          Ateisci nie potrafia dac zadnego racjonalnego wyjasnienia jak
          komos samopowstal. Czyli opcja ateistyczna upada.
          ad2) Kreacja to jedyna posostala alternatywa intelektualna ,ktora
          daje wyjasnienie dlaczego kosmos istnieje.
          Opis spotkania Mojzesza z Bogiem to bardzo dobra alegoria
          pokazujaca konfrontacje skonczonosci z nieskonczonscia.
          CALKOWITY opis Boga jest niemozliwy z powodu nieskonczonosci Boga i
          skonczonosci kosmosu.
          Podalem panu koledze najpelniejszy z mozliwych opis Boga -racjonalny
          i logiczny :
          NIESKONCZONY POTENCJAL NICOSCI (WSZYSTKOSCI)
          Ten opis zawiera caly przeszly, terazniejszy i przyszly wysilek
          intelektualny ludzkosci.
          • roterupel Re: Opis Boga 18.02.08, 10:30

            A co kolega myśli o dowodzie św. Anzelma?
            Moim zdaniem, zawiera on tą samą myśl przewodnią co myśl Platońska,
            jak to kolega określił.
            • andrew2008 Re: Opis Boga 18.02.08, 12:44
              Panie kolego, niestety nie jestem ekspertem od teologii katolickiej.
              Owszem jestem katolikiem o poglebionej wiedzy mojej religii ale
              nie jestem Teologiem Katolickim. Moze by sie spytac jakiegos
              profesora z KUL?
              • roterupel Dowód św. Anzelma już inny przwedstawił 18.02.08, 17:31
                rozmówca.
                Ten dowód jest obecnie najpopularniejszym dowodem na swiecie wśród
                teistów.
                Potem tzn. od 1960 dowodzeniem zajmowali sie Macolm, Plantinga i
                Hartshorn.
                Najbardziej sensacyjnym ontologicznym dowodem na istnienie Boga jest
                dowód Kurta Godla z użyciem nowoczesnej matematyki i zdań modalnych
                • mrzorba Re: Dowód św. Anzelma już inny przwedstawił 18.02.08, 18:09
                  Pan Bog sie ukryl z zbiorach mocy "continuum"?
            • yourelohim św. Anzelm 18.02.08, 15:32
              Filozofia św. Anzelma zalicza się do średniowiecznego nurtu
              dialektycznego. Filozof ów był głosicielem prymatu intelektu nad
              czystą wiarą i dowodził w swoich dziełach, iż da się udowodnić
              istnienie Absolutu (Boga) za pomocą czystego rozumu. (...)
              Polemizując z ortodoksyjną filozofią chrześcijańską św. Augustyna,
              Anzelm twierdzi, że rozum jest niezbędny do wytworzenia w umyśle
              idei Boga, i dopiero od tego punktu należy rozwijać swoją wiarę.
              Prace Anzelma zawierają również sugestie, aby nie traktować powagi
              Pisma Świętego jako nadrzędnej wobec własnego intelektu i w swoich
              poszukiwaniach duchowych skupić się w pierwszej kolejności na głosie
              rozumu, a nie Pisma. (...)
              Najbardziej jednak znaną koncepcją św. Anzelma jest dowód
              ontologiczny na istnienie Boga, który zawarł w Proslogionie. Wedle
              tej teorii, istnienie Boga można wydedukować z istnienia samego
              pojęcia "Bóg". Choć pomysł ten na pozór wydaje się sprzeczny
              logicznie, konstrukcja myślowa św. Anzelma jest niezwykle
              pieczołowicie przemyślana. Oto uproszczony proces myślowy, który
              doprowadził filozofa do dowiedzenia istnienia Boga:
              Istnieje w języku pojęcie "Bóg". Cechą desygnatu pojęcia "Bóg" jest
              absolutna doskonałość. Jeśli zaś owo słowo oznacza byt doskonały, to
              temu bytowi nie może niczego brakować. W szczególności zaś nie może
              brakować mu przymiotu istnienia. Musi więc on istnieć.
              Choć powszechnie przyjęło się za Kantem mówić, że jest to dowód,
              niektórzy podkreślają, iż powinno się raczej mówić o argumencie
              (więcej E. Mascall, Otwartość bytu).
              pl.wikipedia.org/wiki/Anzelm_z_Canterbury
              • yourelohim Re: św. Anzelm c.d. 18.02.08, 15:46
                Przed przystąpieniem do jakichkolwiek działań badawczych należy
                skonkretyzować ich przedmiot. Jest nim mianowicie dowód ontologiczny
                św. Anzelma na istnienie Boga, wyprowadzony z idei czegoś, ponad co
                nic większego nie może być pomyślane (...).
                Argumentacja z Rozdziału 2 Proslogionu w zarysie przebiega
                następująco:
                1: Bóg jest czymś, ponad co nic większego nie może być pomyślane.
                2: Mamy w umyśle ideę czegoś, ponad co nic większego nie może być
                pomyślane.
                3: Bycie w rzeczywistości jest czymś więcej niż bycie jedynie
                w intelekcie.
                4: Gdyby coś, ponad co nic większego nie może być pomyślane istniało
                jedynie w intelekcie, to można by pomyśleć, że mogłoby istnieć także
                i w rzeczywistości.
                5: Wtedy jednak nie byłoby tym, ponad co nic większego nie może być
                pomyślane – a tak być nie może.
                6: Aby zatem to, ponad co nic większego nie może być pomyślane było
                niesprzeczne, to musi istnieć nie tylko w intelekcie, lecz także i
                w rzeczywistości. (..)
                Najbardziej lapidarnym jej ujęciem i – jak się wydaje - najbardziej
                trafnym, jest sformułowanie samego Gilsona:
                Argument opiera się na następujących zasadach: 1) pojęcie Boga dane
                przez wiarę; 2) istnieć w umyśle to tyle, co być naprawdę; 3)
                istnienie pojęcia Boga w umyśle domaga się logicznie uznania, że On
                istnieje w rzeczywistości (...)
                Malcolm stwierdza ostatecznie, że jedynym dopuszczalnym
                sposobem na podważenie dowodu Anzelma jest wykazanie wewnętrznej
                sprzeczności deskrypcji coś, ponad co nic większego nie może być
                pomyślane. Podsumowuje więc swoje rozważania następująco:
                Jeżeli Bóg, czyli byt, ponad który żaden większy nie może być
                pomyślany, nie istnieje, to nie może zacząć istnieć. Gdyby bowiem
                zaczął, wtedy albo musiałby być przez coś „wprowadzony” w istnienie,
                albo musiałoby mu się „zdarzyć” zaistnieć, a w takim razie byłby
                bytem ograniczonym, którym - zgodnie z naszym o Nim pojęciem - nie
                jest. Gdyby zatem nie istniał, to ponieważ nie mógłby zaistnieć,
                Jego istnienie byłoby niemożliwe. Jeśli natomiast istnieje, to nie
                mógł (z podanych wcześniej powodów) kiedyś zaistnieć, ani nie może
                przestać istnieć, bowiem nic nie może przerwać Jego istnienia, ani
                nie może Mu się „zdarzyć” przestać istnieć. A zatem, jeśli Bóg
                istnieje, to Jego istnienie jest konieczne. Stąd więc istnienie Boga
                jest albo konieczne, albo niemożliwe. Jeżeli pojęcie Boga jest
                wewnętrznie sprzeczne lub w jakiś sposób nielogiczne, wtedy zajść
                może tylko ta druga sytuacja. (..)
                Losoncy pisze: Anzelm chce argumentować, że Bóg jest „bytem
                koniecznym”, jedynym bytem, którego nieistnienie jest niemożliwe do
                pomyślenia. (...) Takie rozumienie nie jest kwestią dowodzenia
                istnienia tego bytu, lecz raczej kwestią rozumienia istnienia
                takiego bytu, jeżeli można pomyśleć jego istnienie. (...) Feuer
                stwierdza, że dowód ontologiczny Anzelma wydaje się przekonujący
                jedynie dla tych filozofów, którym wspólny jest „kompleks winy”.
                Wnioski takie stawia po „rzuceniu okiem” na życiorysy
                najsłynniejszych badaczy dowodu. Natomiast odnośnie samego Anzelma
                formułuje sąd głoszący, że stworzenie dowodu ontologicznego było z
                jego strony próbą ukojenia własnych wątpliwości dotyczących
                istnienia Boga. (..) Roark pisze: (...) w russellowskiej teorii
                znaczenia, dowód Anzelma opiera się na błędnym kole dopóty, dopóki
                jego niewyeksplikowane, lecz konieczne założenie, że nazwa „Bóg” coś
                oznacza, pociąga za sobą istnienie desygnatu nazwy.
                www.mimuw.edu.pl/~fmurlak/konkurs/prace2005/GBulka.pdf
                • yourelohim Re: św. Anzelm c.d. 18.02.08, 15:54
                  Stwierdziliśmy wcześniej, że ratio Anselmi składa się z dwóch
                  dowodów, z których pierwszy dowodzić ma i s t n i e n i a Boga,
                  drugi zaś n i e m o ż l i w o ś c i p o m y ś l e n i a Jego n i e
                  i s t n i e n i a . Wiemy również, że szczególnie wnioski z
                  pierwszego dowodu podlegały krytyce. Aprioryczne stwierdzanie
                  istnienia jakiegoś przedmiotu istotnie bowiem wzbudzać może
                  wątpliwości. (...)
                  Skoro bowiem, zgodnie z interpretacją Roarka, uznajemy za fałszywą
                  drugą przesłankę głoszącą, że można pomyśleć, że Bóg istnieje
                  jedynie w intelekcie, to wnioskiem dowodu jest stwierdzenie: Nie
                  można pomyśleć, że Bóg istnieje tylko w intelekcie. Jest to
                  oczywiście wniosek różny od stwierdzenia istnienia Boga. Roark swoje
                  rozważania w tym zakresie podsumowuje następująco:
                  Niemożliwość pomyślenia, że Bóg istnieje jedynie w intelekcie,
                  nie pociąga za sobą tego, iżby miał On tak właśnie nie istnieć. W
                  najlepszym razie z takiego wniosku wynika, że twierdzenia ateistów
                  są w jakimś sensie niespójne. (...)
                  Być może takim sposobem byłoby eksploatowanie przy formalizacji
                  dowodu ontologicznego założenia światów możliwych, jak to czyni np.
                  Alvin Plantinga. Wychodzi on w swojej interpretacji dowodu
                  ontologicznego z następującego założenia: Zdaje się, że Anzelm
                  chciał sugerować, że rzecz nieistniejąca, gdyby istniała, byłaby
                  większa, niż jest w rzeczywistości.
                  WNIOSKI
                  Po pierwsze bowiem tekst jest niespójny i wymaga przekształceń
                  umożliwiających takie jego zinterpretowanie, które doprowadziłoby
                  do stworzenia wnioskowania, w którym wszystkie zdania byłyby
                  albo przesłankami, albo zdaniami z nich wyprowadzonymi. Wiąże się to
                  z koniecznością każdorazowego przeformułowywania zdań wchodzących
                  w skład dowodu. Wtedy jednak dowód zaczyna zmieniać swój kształt i
                  przestaje być dowodem ontologicznym św. Anzelma, a zaczyna być
                  dowodem w interpretacji badacza. (...)
                  www.mimuw.edu.pl/~fmurlak/konkurs/prace2005/GBulka.pdf
          • yourelohim Re: Opis Boga 18.02.08, 15:25
            Teistyczna hipoteza powstania Swiata niczego nie wyjasnia, bowiem
            tylko przesuwa pytanie na kolejny poziom: zamiast "jak i ew. kto
            stworzyl Swiat?" pytanie brzmi "jak i ew. kto stworzyl Boga?"...
            Your Elohim
            • yourelohim Re: Opis Boga - c.d. 18.02.08, 15:29
              Teistow sie pytam:
              1) Czy Bog SAMO-powstal?
              2) Czy tez moze Bog jest wynikiem kreacji? (Kreacja=Kreator)
              ad1) Nie ma ZADNEGO dowodu naukowego na SAMO-powstanie Boga, ani
              nawet na jego istnienie. Teisci nie potrafia dac zadnego
              racjonalnego wyjasnienia jak Bog samopowstal, czy nawet czy Bog
              istnieje. Czyli opcja teistyczna upada.
              • andrew2008 Znowu brak logiki 18.02.08, 18:04
                Czy Bog samo-powstal? Jaki Bog? Co do Boga ktory jest kolegi
                wymyslem, to nic na jego temat nie potrafie powiedziec.
                Co do Boga Nieskonczonego religii monoteistycznych czyli
                Nieskonczonego Potencjalu Nicosci (Wszystkosci) ,
                to cecha nieskonczonosci jest wiecznosc czyli brak poczatku i konca.
                Pytanie o samo-powstanie nieskonczonosci to tylko ignorancja
                pytajacego. Opcja teistyczna jest jedyna racjonalna opcja.
                • mrzorba Re: Znowu brak logiki? 18.02.08, 18:12
                  ??? Pytanie bylo proste i jasne: Zakladajac, ze Bog istnieje, pytam
                  sie: co lub kto jest przyczyna sprawcza istnienia owego Boga?
                  Odpowiedz "Bog" jest mieprawidlowa (bld logiczny zamnietego kola,
                  tu: A jest przyczyna A). Wiec z tego co piszesz, bynajmniej nie
                  wynika, ze "opcja teistyczna jest jedyna racjonalna opcja", a
                  zdcydowanie cos zupelnie odwrotnego...
            • andrew2008 Nieuprawnione pytanie 18.02.08, 17:38
              Co bylo przed Bogiem? A co uprawnia pana kolege do zadania takiego
              nieuprawnionego pytania?
              Sa pytania nieuprawnione. Na przyklad jaka liczba jest najwieksza w
              zbiorze niskonczonym?
              • mrzorba Re: Nieuprawnione pytanie? 18.02.08, 18:21
                W nauce nie ma glupich czy "nieuprawnionych" pytan, a tylko bardziej
                lub mniej poprawne odpowiedzi. I nie dawaj nam tu przykladow z
                matematyki, bowiem matematyka, razem z filozofia i teologia nie
                naleza do nauk. To sa scisle spekulatywne wymysly ludzkich rozumow,
                i jako ze sa one oparte wylacznie na arbitralnie przyjetnych i
                calkowicie nieuawadnialnych aksjomatach, to musza one prowadzic do
                absurdow w rodzaju nieskonczonosci... A jesli zakladasz, ze Bog
                istnieje, to czemu boisz sie pytania co (kto) byl(o) przed Bogiem?
                Widze, ze boisz sie wlasnych mysli, co jest po pristu zniewoleniem
                twego umyslu (przez religie) praktycznie idealnym. I matematycy
                wynalezli taki symbol, ktory wyglada jak wydluzona cyfra 8, ale
                odwrocona o 90 stopni w lewo badz w prawo...
                • mrzorba Matematyka i teologia 18.02.08, 19:14
                  Autor tekstu: Leszek Żuk; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1735
                  W XX wieku pojawiła się jeszcze jedna próba naukowego udowodnienia,
                  że Bóg istnieje. Sławny austriacki matematyk i ekscentryk, Kurt
                  Gödel, zajmuje się problematyką dowodzenia twierdzeń matematycznych
                  i ku zdumieniu, najpierw własnemu, a potem innych naukowców,
                  odkrywa, że żadne z fundamentalnych twierdzeń nie daje się uzasadnić
                  bez odwoływania się do założeń pochodzących z innych dziedzin
                  matematyki.
                  Reguły czterech podstawowych działań arytmetycznych okazują się
                  niemożliwe do dowiedzenia tylko w ramach arytmetyki. Twierdzenia
                  geometrii i algebry zawsze w końcu opierają się na jakichś
                  założeniach, których w ogóle nie daje się uzasadnić, albo muszą one
                  sięgać do innych działów matematyki, gdzie znowu wynikają z
                  określonych założeń. W ten sposób matematyka, dotychczas królowa
                  nauk ścisłych, stała się nagle zbiorem twierdzeń wysnutych bardziej
                  z intuicji i doświadczenia niż z jednoznacznych reguł logiki.
                  Czy w tej sytuacji możemy się dziwić, że Gödel, podobno z natury
                  skłonny do dziwactw, uznaje to za dowód istnienia porządku
                  przedustawnego, jakiejś inteligencji, czyli Boga, który narzucił
                  światu określone reguły? Stąd właśnie miałaby wynikać obserwowana
                  niedowodliwość niektórych twierdzeń matematycznych.
                  Tyle Gödel. W gruncie rzeczy austriacki matematyk jedynie powtarza
                  drogę swoich poprzedników. Wzorem Augustyna i Anzelma zakłada, że
                  Bóg musi być szczytem doskonałości i takiego Boga, na miarę swoich
                  wyobrażeń, poszukuje. A przecież to stara wizja platońska czy
                  neoplatońska, której jedynym potwierdzeniem jest wiara. To nie
                  wystarczy, jeżeli mamy pretensje do naukowości.
                  Do pewnego stopnia Gödel przypomina więc Spinozę z jego geometryczną
                  wizją świata i Bogiem jako najwyższą symetrią i najwyższą jednią, bo
                  tak pasuje autorowi do wstępnych założeń o strukturze świata. Czy
                  jednak mamy prawo tak kształtować wizerunek Boga? Skąd wiemy, że
                  świat jest zorganizowany w jakąś drabinę z absolutną doskonałością
                  na szczycie?
                  Równie nieuzasadnione jest umieszczanie Boga w strefie jeszcze nie
                  poznanej i niezrozumiałej. Gödel, chyba bezwiednie wzorując się na
                  św. Tomaszu, dostrzega Istotę Najwyższą tam, gdzie kończy się jego
                  wiedza. Dokładnie taki proces mogliśmy już obserwować w przypadku
                  Tomasza, którego argumenty bazowały na nieznajomości praw
                  termodynamiki i zasady zachowania energii. Tomasz nie rozumiał, a
                  skoro nie rozumiał, tam właśnie musiała być najwyższa Boża mądrość.
                  Idąc za Tomaszem, Gödel założył w dodatku, że Bóg powinien być
                  praprzyczyną świata, a zatem od Istoty Najwyższej winny pochodzić
                  wszelkie reguły rządzące kosmosem (dawniej uznawano, że Stwórca
                  ręcznie i doraźnie steruje losami wszechświata). Znowu jest to
                  zaledwie wyobrażenie przejęte z religii, któremu brak poparcia,
                  zarówno w logice, jak też w danych empirycznych. Nauki doświadczalne
                  w poznanej już części rzeczywistości odrzuciły wcześniejsze hipotezy
                  o ingerencji z zaświatów. Nie mamy więc prawa naszej nieznajomości
                  praw rządzących światem uważać za przejaw boskości. To tylko nasza
                  niewiedza.
                  Autor tekstu: Leszek Żuk; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1735
                  Fakty i Mity, nr 26/2001
                  • winoman Re: Matematyka i teologia 19.02.08, 17:45
                    > Reguły czterech podstawowych działań arytmetycznych okazują się
                    > niemożliwe do dowiedzenia tylko w ramach arytmetyki.

                    Co za idiotyzm! Jeśli pan Leszek Żuk tyle zrozumiał z twierdzenia Gödela, to
                    nie ma sensu zajmowanie się innymi rzeczami, które wypisuje, bo są pewnie równie
                    bezsensowne.

                    > Twierdzenia
                    > geometrii i algebry zawsze w końcu opierają się na jakichś
                    > założeniach, których w ogóle nie daje się uzasadnić, albo muszą one
                    > sięgać do innych działów matematyki, gdzie znowu wynikają z
                    > określonych założeń.

                    Mniej więcej tyle to wiedział już pewnie Euklides, a po nim Hilbert i Russell.
                    Gödel udowodnił coś zupełnie innego.

                    > W ten sposób matematyka, dotychczas królowa
                    > nauk ścisłych, stała się nagle zbiorem twierdzeń wysnutych bardziej
                    > z intuicji i doświadczenia niż z jednoznacznych reguł logiki.

                    Ręce opadają. Kim jest ten pan Żuk??? To klasyczny przykład majaczenia o
                    rzeczach, o których nie ma się zielonego pojęcia.
                    • mrzorba Re: Matematyka i teologia 19.02.08, 18:07
                      To powiedz mi, jaki jest dowod na to, ze punkt nie posiada wymiarow
                      przestrzennych? Jak zdefiniujesz mnozenie bez odniesienia do
                      dodawania, ale dodawania nie da sie zdefinowac inaczej jak przez
                      odniesienie sie do dodawania. Matematyka jest oparta na
                      nieudowadnialnych aksjomatach. Wykaz, ze jest inaczej.
                      "Gödel jest najbardziej znany z udowodnienia słynnego "Twierdzenia o
                      niezupełności". W roku 1931 opublikował pracę Über formal
                      unentscheidbare Sätze der Principia Mathematica und verwandter
                      Systeme. I., w której wykazał, że w aksjomatycznej teorii
                      matematycznej zawierającej pojęcie liczb naturalnych da się
                      sformułować takie zdanie, którego w ramach tej teorii nie da się ani
                      udowodnić, ani obalić. Zakończyło to definitywnie setkę lat prób
                      zaksjomatyzowania całej matematyki; z twierdzenia Gödla wynika
                      wprost, że jest to zadanie niewykonalne. Z twierdzenia tego wynika
                      też, że matematyka nie jest i nie może być nauką zamkniętą i
                      zakończoną, jak niektórzy do tego czasu sądzili. W szczególności
                      wynika z niego również, że żadnego komputera nie da się
                      zaprogramować tak, by zdołał on rozstrzygnąć wszystkie problemy
                      matematyczne; jest to stwierdzenie o kluczowym znaczeniu dla
                      informatyki. Praca ta została przyjęta jako praca habilitacyjna
                      (promotorem był znowu Hahn) i od marca 1933 roku Gödel objął w
                      Uniwersytecie Wiedeńskim stanowisko Privatdozent.
                      pl.wikipedia.org/wiki/Kurt_G%C3%B6del
                      • winoman Re: Matematyka i teologia 19.02.08, 18:49
                        Złamię na chwilę postanowienie, by z Panem nie dyskutować, ale po prostu moja
                        tolerancja na brednie jest dość ograniczona.

                        > To powiedz mi, jaki jest dowod na to, ze punkt nie posiada wymiarow
                        > przestrzennych?

                        No a jaką punkt ma grubość w milimetrach, i ile można punktów ustawić obok
                        siebie na odcinku 1 metra? I dlaczego nie dwa razy więcej?

                        > Jak zdefiniujesz mnozenie bez odniesienia do
                        > dodawania, ale dodawania nie da sie zdefinowac inaczej jak przez
                        > odniesienie sie do dodawania.

                        Wystarczy pojęcie "następnej liczby naturalnej". Reszta jest w każdym
                        podręczniku arytmetyki.

                        > Matematyka jest oparta na
                        > nieudowadnialnych aksjomatach. Wykaz, ze jest inaczej.

                        Nigdy nie twierdziłem niczego innego.

                        > "Gödel jest najbardziej znany z udowodnienia słynnego "Twierdzenia o
                        > niezupełności". W roku 1931 opublikował pracę Über formal
                        > unentscheidbare Sätze der Principia Mathematica und verwandter
                        > Systeme. I., w której wykazał, że w aksjomatycznej teorii
                        > matematycznej zawierającej pojęcie liczb naturalnych da się
                        > sformułować takie zdanie, którego w ramach tej teorii nie da się ani
                        > udowodnić, ani obalić. Zakończyło to definitywnie setkę lat prób
                        > zaksjomatyzowania całej matematyki; z twierdzenia Gödla wynika
                        > wprost, że jest to zadanie niewykonalne. Z twierdzenia tego wynika
                        > też, że matematyka nie jest i nie może być nauką zamkniętą i
                        > zakończoną, jak niektórzy do tego czasu sądzili. W szczególności
                        > wynika z niego również, że żadnego komputera nie da się
                        > zaprogramować tak, by zdołał on rozstrzygnąć wszystkie problemy
                        > matematyczne; jest to stwierdzenie o kluczowym znaczeniu dla
                        > informatyki. Praca ta została przyjęta jako praca habilitacyjna
                        > (promotorem był znowu Hahn) i od marca 1933 roku Gödel objął w
                        > Uniwersytecie Wiedeńskim stanowisko Privatdozent.

                        Owszem, ale ten tekst nie ma nic wspólnego z bredniami pana Żuka. On po prostu
                        nic z tego nie zrozumiał, zresztą artykułów Gödla pewnie nawet na oczy nie widział.
                        • mrzorba Re: Matematyka i teologia 19.02.08, 21:30
                          1. Zaden to dowod. Moze miec ow punkt np. wymiary tak male, ze
                          niewyobrazalne dla nas, ale wciaz niezerowe. I czemu przyjmujesz, ze
                          ja pisalem o wymiarach dodatnich, a nie np. ujemnych (im wiecej
                          tych "punktow", tym mniej zajmuja one przestrzeni)? I jaki masz
                          FORMALNY dowod na zerowy wymiar punktu? Jak zdefiniujesz punkt bez
                          odwolywania sie do wymiaru i zera (tez pojec nie do zdefiniowania)?
                          2. Jak zdefiniijesz relacje "nastepnosci" i jak zdefiniujesz
                          pojecie "liczba"? Wydaje ci sie, ze je rozumiesz, ale twoje
                          zrozumienie "nastepnosci" i "liczby" jest tylko indukcyjno-
                          intuicyjne...
                          3. Jak wiec rozumiesz "w aksjomatycznej teorii matematycznej
                          zawierającej pojęcie liczb naturalnych da się sformułować takie
                          zdanie, którego w ramach tej teorii nie da się ani udowodnić, ani
                          obalić. Zakończyło to definitywnie setkę lat prób zaksjomatyzowania
                          całej matematyki; z twierdzenia Gödla wynika wprost, że jest to
                          zadanie niewykonalne. Z twierdzenia tego wynika też, że matematyka
                          nie jest i nie może być nauką zamkniętą i zakończoną, jak niektórzy
                          do tego czasu sądzili".
                          Ja to rozumiem tak, ze matematyka jest tylko jednym z wielu
                          mozliwych systemow dedukcyjnych i ze z definicji musi byc oparta na
                          mieudowadnialnych, arbitralnie przyjetych zalozeniach
                          (aksjomatach)...
                          • winoman Re: Matematyka i teologia 20.02.08, 00:21
                            mrzorba napisała:

                            > 1. Zaden to dowod. Moze miec ow punkt np. wymiary tak male, ze
                            > niewyobrazalne dla nas, ale wciaz niezerowe.

                            Widocznie mam lepszą wyobraźnię.

                            > I czemu przyjmujesz, ze
                            > ja pisalem o wymiarach dodatnich, a nie np. ujemnych (im wiecej
                            > tych "punktow", tym mniej zajmuja one przestrzeni)?

                            Bo nigdy nie potrzebowałem pojęcia wymiaru, który przyjmowałby wartości ujemne. Jeśli takie coś mi się przyda, wtedy będę się nad tym zastanawiał. Na razie czuję się świetnie z wymiarami nieujemnymi (ale dopuszczam wymiar ułamkowy, słyszał Pan o wymiarze Hausdorffa?).

                            > I jaki masz
                            > FORMALNY dowod na zerowy wymiar punktu?

                            Zaraz, zaraz, zaczynam się zastanawiać, czy chodzi Panu o WYMIAR, czy o ROZMIAR (inaczej nazywany miarą). Mam wrażenie, że miesza Pan te dwa zupełnie różne pojęcia. W każdej rozsądnej teorii punkt będzie miał WYMIAR zero, ale rozmiar niekoniecznie,

                            > Jak zdefiniujesz punkt bez
                            > odwolywania sie do wymiaru i zera (tez pojec nie do zdefiniowania)?

                            Tak jak w każde porządnej teorii aksjomatycznej, przez wypisanie listy własności jakie te pojęcia mają posiadać.


                            > 2. Jak zdefiniijesz relacje "nastepnosci" i jak zdefiniujesz
                            > pojecie "liczba"?

                            Proszę poczytać o aksjomatyce Peano zbioru liczb naturalnych, nie będę przepisywał tu książek. Już wielokrotnie pisałem, że lektury nic nie zastąpi.

                            > Wydaje ci sie, ze je rozumiesz, ale twoje
                            > zrozumienie "nastepnosci" i "liczby" jest tylko indukcyjno-
                            > intuicyjne...

                            Panu się wydaje, że mi się wydaje, natomiast ja wiem (bo widzę), że Pan jednak nie rozumie niczego.

                            > 3. Jak wiec rozumiesz "w aksjomatycznej teorii matematycznej
                            > zawierającej pojęcie liczb naturalnych da się sformułować takie
                            > zdanie, którego w ramach tej teorii nie da się ani udowodnić, ani
                            > obalić.

                            Dokładnie tak jak to napisano. Istnieje takie zdanie (niestety dowód twierdzenia Gödla nie pozwala go efektywnie wskazać), którego nie da się wydedukować z aksjomatów za pomocą skończonego ciągu kroków, i którego negacji też nie da się wydedukować.

                            > Ja to rozumiem tak, ze matematyka jest tylko jednym z wielu
                            > mozliwych systemow dedukcyjnych i ze z definicji musi byc oparta na
                            > mieudowadnialnych, arbitralnie przyjetych zalozeniach
                            > (aksjomatach)...

                            Chyba nie cała matematyka, a jakaś konkretna teoria matematyczna. To akurat wiedziano już dawno przed Gödlem, co najmniej od czasu odkrycia geometrii nieeuklidesowych, choć można to znaleźć u starożytnych, choćby u Euklidesa, choć może z tą arbitralnością nie było to tak oczywiste. Dziś też to słowo "arbitralnie" opatrzyłbym komentarzem, że owszem, arbitralnie, ale zawsze mając na myśli konkretną sytuację, w końcu teorię matematyczną tworzy się po to, by opisać coś, na co się natrafiło bądź to w świecie realnym, bądź też coś, co systematycznie pojawia się w różnych innych, już rozwiniętych teoriach matematycznych.

                            Nikt na przykład nie trafił jeszcze na problem, w którym potrzebne byłoby postulowanie ujemnego wymiaru punktu, istniejące teorie matematyczne doskonale sobie radzą z wymiarem zerowym.

                            Tak naprawdę niemal cała współczesna matematyka, począwszy od teorii liczb, poprzez geometrię i topologię aż po analizę matematyczną (i włączając w to rachunek prawdopodobieństwa i inne takie) opiera się na kilku aksjomatach teorii zbiorów. Cała reszta daje się zbudować na tym skromnym fundamencie. Twierdzenie Gödla mówi, że istnieje w tej teorii zdanie, którego nie da się ani udowodnić ani obalić. Przez jakiś czas sadzono, że zdaniem takim może być tak zwane wielkie twierdzenie Fermata, ale znaleziono w końcu jego dowód.

                            Może Pan pamiętać taką serię książekpopularno naukowych Omega. Wyszła w niej bardzo dobra książeczka o twierdzeniu Gödla, niestety nie pamiętam autora, ale w dobrych bibliotekach powinna być do znalezienia. Żadna wikipedia i własne spekulacje nie zastąpią sięgnięcia do źródeł.
                            • mrzorba Re: Matematyka i teologia 20.02.08, 00:41
                              1. Jak sobie wiec wyobrazasz cos, co istnieje, ale nie ma rozmiarow?
                              2. Jesli moga byc wymiary ulamkowe (dawno temu o nich slyszalem,
                              chyba w powiazaniu z modna niegdys "chaosologia") to czemu nie
                              ujemne?
                              3. Mowa jest oczywiscie o rozmiarze. Wymiar to jest pojecie
                              definiujace konkretna przstrzen: 0, 1, 2, 3 i wiecej wymiarowa (mowa
                              tu oczywiscie o wymiarach przestrzennych). A w kazdym wymiarze (poza
                              zerowym) mamy rozmiary. Np. w naszej "makroprzestrzeni" 3wymiarowej
                              (3D) mamy wymiary w osiach x, y i z potocznie zwane dlugoscia,
                              wysokoscia i szerokoscia... Tak wiec punkt tylko w przestrzeni 0D
                              (zerowymiarowej) bedzie mial zero wymiarow i rozmiar zero. W kazdej
                              innej jesli cos ma rozmiar zero, to nie istnieje w danym wymiarze...
                              A ze w przestrzeni 0D nic istniec nie moze, to nie ma punktow...
                              3. Jak zdefinujesz takie wlasnosci jak rozmiar?
                              4. Ja wiem, ze sa ksiazki, ksiegarnie, biblioteki i internet, ale
                              sie pytam o twoje zrozumienie tych definicji!
                              5. A wiec jednak twoje zrozumienie "nastepnosci" i "liczby" jest
                              tylko indukcyjno-intuicyjne...
                              6. Tak czy inaczej, matematyka oparta jest na nieudowadnialnych
                              AKSJOMATACH. Nie lepiej i nie prosciej byloby nie udawac, ze jest
                              inaczej?
                            • petrucchio Re: Matematyka i teologia 20.02.08, 00:57
                              winoman napisał:

                              > Może Pan pamiętać taką serię książek popularno naukowych Omega.
                              > Wyszła w niej bardzo dobra książeczka o twierdzeniu Gödla,
                              > niestety nie pamiętam autora, ale w dobrych bibliotekach powinna
                              > być do znalezienia.

                              Autorami byli Nagel i Newman ("Twierdzenie Gödla", Omega nr 52, 1966). Mam ją w
                              domu i bardzo jestem wdzięczny autorom, bo po jej przeczytaniu naprawdę zacząłem
                              rozumieć, o co chodzi w twierdzeniu Gödla. Miałem wtedy kilkanaście lat, więc
                              pewnie i dorosły człowiek z wyższym wykształceniem coś z tego zakapuje. A jeśli
                              Mrzorba ma więcej czasu, polecam "Gödel, Escher, Bach" Douglasa Hofstadtera.
                              • andrew2008 Matematyka i teologia i SB-ek morderca 20.02.08, 13:36
                                Nie wiem Petrucchio , czy zdajesz sobie sprawe , ze masz watpliwa
                                przyjemnosc dyskutowac z mrzozba. Niektorzy mowia,z kapitanem
                                Piotrowskim z SB, morderca ksiedza Popieluszki.
                                • mrzorba Re: Matematyka i teologia i SB-ek morderca 20.02.08, 14:04
                                  Mylisz sie andrew2008. Ja jestem kims znacznie wazniejszym niz jakis
                                  tam goj Piotrowsky od zwyklych ksiezy. Bowiem to ja strzelalem do
                                  Karola Wojtyly, i strzelalem tak, aby go ciezko ranic, a nie zeby go
                                  zabic. Z gory bylo ukartowane, ze sie wrobi w ten zamach pewnego
                                  Turka, ktory nie mial wyboru, bo zadarl z moja firma, czyli
                                  Mosadem...
                                  • andrew2008 Piotrowski, na zyda to ty za glupi jestes 20.02.08, 18:18
                                    !!!!!
                                    • mrzorba Re: Piotrowski, na zyda to ty za glupi jestes? 20.02.08, 21:19
                                      Twierdzisz, ze nie ma glupich Zydow? To co powiesz o milionach Zydow
                                      co mieszkaja w Izraelu, choc bez trudu mogliby mieszkac w USA badz w
                                      UE (z racji miejsca ich uprzedniego zamieszkania)? Niestety, ale
                                      fakt, ze tylu Zydow mieszka w Izraelu dowodzi o glupocie
                                      przecietnego Zyda. Zreszta gdyby Zydzi byli naprawde madrzy, to by
                                      nie bylo tylu zydowskich ofiar Nazimu i nie byloby pogromow Zydow,
                                      bowiem te pogromy to praktycznie w 100% wynik prowokacji ze strony
                                      Zydow. A tylko glupek prowokuje silniejszego... I gdyby Zydzi byli
                                      madrzy, to przed wojna nie byloby w Polsce tak wielkich mas biedoty
                                      zydowskiej... Zydzi sa bowiem jak amerykanskie uniwerytety: kilka
                                      procent na najwyzszym poziomie (Yale, MIT, Harvard etc. oraz
                                      Einstein, Freud, Korczak itp.) a olbrzymia wiekszosc to strasznie
                                      glupie glaby na poziomie o wiele nizszym niz goje, ktorzy maja moze
                                      nieco mniejszy odsetek geniuszow, ale tez znikomy, w porownaniu z
                                      Zydami, procent glupkow...
      • maynardd Re: A oto moja koncepcja agnostycyzmu 17.02.08, 16:31
        andrew2008 napisał:

        > o Bogu NIESKONCZONYM.
        > Wszystkie religie monoteistyczne wiedza ,ze Nieskonczony Bog jest
        > niepoznawalny w swej nieskonczonosci.

        A dlaczego niby tylko monoteistyczne mowia o nieskonczonych trzech bogach,
        ktorzy tworza jestego nieskonczonego boga?

        pozdro.
        • kala.fior prawdziwa wersja, sam ja widziałem 17.02.08, 18:58
          czy ktoś pamięta jeszcze ten film Mel Brooksa ?

          było 15 przykazań, przekazał tylko 10 no i czemu się tu dziwić !!!

          youtube.com/watch?v=fMMg-L7Lqu4&feature=related
        • yourelohim Re: A oto moja koncepcja agnostycyzmu 18.02.08, 15:55
          Czemu tylko TRZECH Bogow, a nie ich NIESKONCZONOSC?
          • andrew2008 Czemu trzech bogow a nie tysiac? 18.02.08, 18:12
            nieskonczonosc + nieskonczonosc + nieskonczonosc= nieskonczonosc
            Pan kolega bedzie zawsze mowil tylko o Nieskonczonym Bogu bez
            wzgledu czy nada mu sie trzy imiona czy miliard imion.
            • mrzorba Re: Czemu trzech bogow a nie tysiac? 18.02.08, 18:32
              Ja sie pytam tylko czemu Chrzescijanie ograniczaja Boga do tylko
              trzech osob? Czyzby Boga Chrzescijan nie bylo stac na wiecej niz
              tylko 3 Boskie Osoby? Czemu struktura Boga Chrzescijan tak bardzo
              przypomina ludzka rodzine (tata, syn i na przylepke mama, choc jak
              na Chrzescijanke przystalo, niezupelnie boska)? Czemu tylko jedna
              Osoba Boska jest duchem, a reszta tak bardzo przypomina ludzi?
              • andrew2008 Mrzozba , czemu broszurki sprzed 50 lat powielasz? 18.02.08, 18:48
                Mrzozb-kagan naukowy ignorancie ,czy masz zapas broszurek komuno-
                ateistycznych sprzed 50 lat i kit usilujes wpychac?
                Zachowanie energii? Durniu, przeciez ten nonsens zdechl juz za
                Stalina.
                Wedlug wspolczesnej nauki sekwencja kosmosu jest nastepujaca:
                Osobliwosc pierwotna -masa,przestrzen,czas, energia.
                Masa powstala z nicosci wzglednej.
                Kagan-mrozozba to psychopata ktory posiada zero wiedzy naukowej.
                Ostrzegam forumowiczow przed tym psychopata
                • mrzorba Religia to bzdury sprzd tysiecy lat 18.02.08, 19:18
                  1. Daruj sobie te chamskie odzywki.
                  2. Wedlug ciebie to energia sie bieze z niczego i moze tez zniknac
                  bez sladu... Ciekawe, co najmniej... ;)
                  3. Twoje bredzenie pod wplywem narkotykow i twe chamskie odzywki nie
                  maja nic wspolnego z nauka i logika, za to wszystko z naduzyciem
                  narkotykow i Al Koholu... :(
                • mrzorba Zadalem pytanie... 18.02.08, 19:21
                  ... czemu tylko trzy boskie osoby i czemu oprocz Ducha Sw. tak
                  podobne do ludzi. Zamiast odpowiedzi otrzymalem tylko chamskie
                  wyzwiska. Swiadczy to o tym, co zawsze uwazalem za prawde naukowa, a
                  mianowicie ze wiara religijna to ciezkie schorzenie psychiczne... :(
    • kazeta.pl55 Re: "The Wonder of Theism" i "Glaube und Wissensc 18.02.08, 13:24
      roterupel napisał:

      > Kto zna te prace wybitnych agnostyków i potrafi mi je, w kilku
      > zdaniach, przybliźyć?

      Jak sobie wyobrażasz takie skrótowe przybliżenie? Każdy przecież może to zrobić
      na swoją modłę uwypuklając jego zdaniem najważniejszych przedstawicieli. Jeden
      ruch ręką i mam przed oczyma np. książkę-rocznik z 1904r. pt. "Natur und
      Glaube", gdzie zebrane są najważniejsze artykuły z wydawanego swego czasu
      czasopisma: "Naturwissenschaftliche Zeitschrift". Mimo upływu przeszło 100 lat
      większość treści tam znajdujących się jest nadal aktualna.
      • roterupel Re: "The Wonder of Theism" i "Glaube und Wissensc 18.02.08, 17:24
        Podanie szkicu dowodu na nieprawość dowodów istnienia Boga.
        • mrzorba Re: "The Wonder of Theism" i "Glaube und Wissensc 18.02.08, 18:26
          Warto zauważyć, że "dowody" na istnienie Boga używane są już od
          siedmiuset lat, ciągle opierając się kolejnym wyzwaniom uczonych i
          logików. Dzieje się tak dlatego, że przez cały ten czas nie
          wiedziano wystarczająco dużo o fundamentalnych prawach fizyki i
          biologii. W rzeczywistości dopiero w ostatnim stuleciu odkryto nowe
          prawa natury, które unaoczniły potencjalne wady tych dowodów.

          Nieścisłością w dowodzie kosmologicznym jest np. to, że zasada
          zachowania masy i energii wystarcza już, aby wyjaśnić ruch, bez
          odwoływania się do Pierwszej Przyczyny. Cząsteczki gazu mogą odbijać
          się od ścian pojemnika i nic, ani nikt nie musi ich popychać.
          Cząsteczki te mogą poruszać się wiecznie - bez początku i bez
          końca.. Pierwsza lub Ostatnia Przyczyna ruchu nie musi więc istnieć,
          jeśli tylko masa i energia są zachowane.

          Jeśli chodzi o dowód teleologiczny, teoria ewolucji wykazuje, że
          wyższe i bardziej skomplikowane formy życia mogą tworzyć się z
          bardziej prymitywnych dzięki selekcji naturalnej i przypadkowi.
          Potrafimy prześledzić dzieje życia wstecz, aż do spontanicznego
          formowania się cząsteczek białka w oceanach młodej Ziemi, bez
          odwoływania się do wyższego intelektu. Badania przeprowadzone przez
          Stanleya L. Millera w 1955 roku wykazały, że iskry w butli
          zawierającej metan, amoniak i inne gazy, które znajdowały się w
          atmosferze młodej Ziemi, mogą spontanicznie utworzyć złożone
          cząsteczki węglowodorowe, a w końcu aminokwasy (poprzedzające
          powstanie cząsteczek białka) i inne skomplikowane cząsteczki
          organiczne. W ten sposób Pierwszy Architekt nie jest potrzebny, aby
          stworzyć podstawy życia, najwidoczniej mogą się one wyłonić w sposób
          naturalny z nieorganicznych związków chemicznych, jeśli będą miały
          wystarczająco dużo czasu.

          Immanuel Kant jako pierwszy po wiekach zamieszania wskazał błąd w
          dowodzie ontologicznym. Kant zwrócił uwagę na to, że stwierdzenie,
          iż obiekt istnieje, nie czyni go doskonalszym. Za pomocą tego dowodu
          można na przykład wykazać, że istnieje jednorożec. Jeśli
          zdefiniujemy jednorożca jako najdoskonalszego konia z tych, które
          możemy sobie wyobrazić, i jeśli jednorożce nie istnieją, to można
          sobie wyobrazić jednorożca, który istnieje. Ale stwierdzenie, że
          jednorożec istnieje nie oznacza, iż jest on doskonalszy od
          istniejącego. Tak więc jednorożce niekoniecznie muszą istnieć.
          Podobnie jak Bóg.

          Czy jednak od czasów św. Tomasza i św. Anzelma dokonał się jakiś
          postęp?

          I tak i nie. Można powiedzieć, że obecne teorie Stworzenia są
          zbudowane na dwóch filarach: teorii kwantowej i teorii grawitacji
          Einsteina. Możemy powiedzieć, że po raz pierwszy od tysiąca lat
          religijne "dowody" istnienia Boga zostały zastąpione termodynamiką i
          fizyką cząstek. Jednak zamieniając Boski akt Stworzenia na Wielki
          Wybuch, pozbyliśmy się jednego problemu tworząc inny. Św. Tomasz
          twierdził, że rozwiązał problem tego, co było przed Bogiem,
          definiując Go jako Pierwszą Przyczynę Ruchu. Dzisiaj ciągle zmagamy
          się z pytaniem, co zdarzyło się przed Wielkim Wybuchem...
          jsafuta.republika.pl/Dowodynaistnienieboga.htm
          • mrzorba Re: "The Wonder of Theism" i "Glaube und Wissensc 18.02.08, 18:28
            Polecam tez: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1735
          • roterupel Przed Wielkim Wybuchem nic nie mogło się 19.02.08, 17:17
            zdarzyć poniewaz czas nie istniał.
            ps
            Czy Pan rzeczywiście rozumie prawidłowo terminy, kórych Pan używa?

            Ateisci nigdy nie przedstawili żadnego wartosciowego dowodu na
            nieistnienie Boga. Nie dokonał tego ani Hartmann, ani Scheler -
            najwybitniejsi z nich.
            Tylko Jean Paul Sartre dał poważny dowód, a mianowicie:

            Boga nie może być bo Bo to byłoby połaczenie bytu w sobie i bytu dla
            sibie ato jest sprzeczność.

            Mówiąc o dowodach mamy na mysli DOWODY sprawne logicznie a nie
            DEKLARATYWNE jakie przedstawiają róznej masci ateisci i szczególnie
            radykalni wsród nich tzw. RACJONALISCI .
            • mrzorba Credo quia absudrum est! 19.02.08, 17:57
              1. Wielki wybuch to tylko hipoteza. Praktycznie nie do
              zweryfikowania. Dowody na ow Big Bang sa tylko posrednie, wiec zaden
              porzadny sad by ich nie uznal...
              2. Ateisci nie musza dowodzic nieistnienia Boga. Ciezar dowodu na
              istnienie Boga spoczywa bowiem na tych, co w Boga istnienie wierza.
              3. Kazdy tzw. naukowy dowod na istnienie Boga zostal obalony, w tym
              dowody Tomasza jako iz obalily je postepy nauki (od Newtona praw
              dynamiki poczawszy). Dowod Anzelma jest zas bardzo ulomny, jako iz
              byt istniejacy tylko w wyobrazni ludzkiej (byt idealny) jest zawsze
              doskonalszy niz jego implementacja (byt idealny nie jest ograniczony
              zadnymi prawami, w tym nie jest ograniczony prawami nauki, zas byt
              realny jest owymi prawami ograniczony). Stad Bog wyobrazony jest
              zawsze bardziej doskonaly niz Bog istniejacy poza ludzka wyobraznia.
              Oczywiscie mowa byla tu caly czas o Bogu Tomasza, Anzelma i o Bogu,
              w ktorego wierza Chrzescijanie, Muzulmanie czy Zydzi. Nie ma to
              oczywiscie nic wspolnego z istnieniem badz nieistnieniem jakiejs
              kosmicznej "superinteligencji", bowiem na temat, czy istnieje
              jakas "sila wyzsza", "uniwersalna inteligencja" itp. nie jestesmy w
              stanie odpowiedziec przy uzyciu metod naukowych, jako iz takowa
              inteligencja musi byc tak zaawansowana w stosunku do nas, ze nawet
              nie wiedzielibysmy gdzie i jak jej szukac i na pewno nie szukala by
              ona z nami kontaktu, bo czego by sie mogla od nas dowiedziec? I na
              pewno by nie interweniowala w nasze sprawy, wiedzac, ze taka
              interwencja do niczego dobrego nie prowadzi: aby nas zreformowac
              musiala by nas tak radylalnie zmienic, ze bylby to koniec naszej
              cywilizacji w obecnym jej ksztalcie, czyli de facto holocaust,
              analogia do "zreformowania" kryminalisty w MECHANICZNEJ POMARANCZY
              Kubricka (oznaczala ona tak radykalna zmiane osobowosci
              kryminalisty, ze bylo to wlasciwie zabicie oego przestepcy i
              stworzenie w jego mozgu zupelnie nowej osobowosci).
              Stad tez Protestanci w gole sie nie zajmuja takimi bzdurami jak
              dowody na istnienie czy nieistnienie Boga - oni po prostu w niego
              wierza. Jak to rzekl Trertlianus: CREDO QUIA ABSUDUM EST - wierze,
              choc wiem, ze moja wiara (w Boga) jest absurdem...
              • roterupel To czym różnią się ateiści od teistów, rodzajem w? 19.02.08, 18:43
                mrzorba napisała:
                > Ateisci nie musza dowodzic nieistnienia Boga. Ciezar dowodu na
                > istnienie Boga spoczywa bowiem na tych, co w Boga istnienie wierza.

                A wierzący w Jego istnienie muszą?
                Jesli muszą to skad wynika ten przymus?
                • mrzorba Re: To czym różnią się ateiści od teistów, rodzaj 19.02.08, 21:31
                  O co ci konkretnie tu chodzi? Jesli nie wierzysz w istnienie Boga,
                  to jestes ateista. To chyba proste?
                  • roterupel Masz racje, to proste! 20.02.08, 19:10
                    mrzorba napisała:

                    > O co ci konkretnie tu chodzi? Jesli nie wierzysz w istnienie Boga,
                    > to jestes ateista. To chyba proste?

                    Rozmawiajmy więc jak dwoje ludzi wierzących ale umiejących myśleć
                    logicznie.
                    Na przestrzeni wieków rośnie, wśrod filozofów, liczba ludzi
                    wierzących w Boga a maleje wśrod tzw. inteligencji.
                    Potrafisz wytłumaczyć ten trend?
                    • petrucchio Re: Masz racje, to proste! 20.02.08, 20:55
                      roterupel napisał:

                      > Na przestrzeni wieków rośnie, wśrod filozofów, liczba ludzi
                      > wierzących w Boga...

                      Skąd masz dane na ten temat? Z jakich statystykach wyciągnąłeś tak zadziwiający
                      wniosek? Sądzisz, że np. w XVII w. wśród filozofów było wielu ateistów, w
                      okresie Oświecenia przybyło procentowo filozofów wierzących, a w XIX i XX wieku
                      ten procent stale rósł? Proszę o źródła.

                      > a maleje wśrod tzw. inteligencji. Potrafisz wytłumaczyć ten trend?

                      Tak, wystarczy, że usuniesz "tzw." i wszystko samo się wyjaśni.
                      • mrzorba Re: Masz racje, to proste! 20.02.08, 21:28
                        ;)
                      • roterupel Nie studiuje statystyk.O wzroście wierzących 21.02.08, 08:06
                        w Boga religijnego wśrod filozofow dowiedziałem się od śp. I.M.
                        Bocheńskiego. Informacja ta wydaje się być woarygodną ponieważ "bóg
                        filozofów" to dobry fundament dla Boga religijnego, ktory jest
                        przedmiotem kultu.
                        ps
                        "bóg filozofów" to po prostu pierwszt byt. Nikt nie wymaga żeby był
                        np. osobowym i świetym.
                        • petrucchio Re: Nie studiuje statystyk.O wzroście wierzących 21.02.08, 08:30
                          roterupel napisał:

                          > w Boga religijnego wśrod filozofow dowiedziałem się od śp. I.M.
                          > Bocheńskiego. Informacja ta wydaje się być woarygodną ponieważ "bóg
                          > filozofów" to dobry fundament dla Boga religijnego, ktory jest
                          > przedmiotem kultu.

                          Czyli "wygodne = wiarygodne" + argumentum ad verecundiam. Dzięki uprzejme.

                          > ps
                          > "bóg filozofów" to po prostu pierwszt byt. Nikt nie wymaga żeby był
                          > np. osobowym i świetym.

                          Czyli właściwie nikt nie wymaga, żeby był bogiem.
                          • roterupel Re: Nie studiuje statystyk.O wzroście wierzących 21.02.08, 08:51
                            petrucchio napisał:
                            > Czyli "wygodne = wiarygodne" + argumentum ad verecundiam. Dzięki
                            uprzejme.

                            "bóg filozofow" nie może potwierdzić pozostałych "cech" Boga
                            religijnego.

                            > Czyli właściwie nikt nie wymaga, żeby był bogiem.
                            Filozofia nie jest religią.
                            • petrucchio Byłem tylko ciekaw... 21.02.08, 09:02
                              ... na czym opierasz twierdzenie, że religijność wśród filozofów wzrasta
                              systematycznie "na przestrzeni wieków". Już wiem: na subiektywnym przekonaniu
                              Bocheńskiego i na pobożnych życzeniach. Dalsze dywagacje na temat "boga
                              filozofów" są zbędne.
                              • roterupel To dopiero trzeba wykazać. Inaczej Twoje 21.02.08, 09:11
                                twierdzenie "Dalsze dywagacje na temat "boga filozofów" są zbędne"

                                jest tylko przypomnieniem myśli Whiteheada na ten temat.
                                • roterupel Nieudolnym, przypomnieniem. 21.02.08, 09:18
                                  Whitehead mówł bowiem o tym,że bóg filozofów nie jest bardzo
                                  przydatnym dla celów religijnych.
                                • petrucchio Roterupel stawia zasłonę dymną ;) /nt 21.02.08, 09:29
                                  • andrew2008 Bog filozofow i naukowcow to koniec ateizmu 21.02.08, 09:58
                                    Mie musimy mowic o religii.
                                    Bog naukowcow czy filozofow czy logikow czy matematykow to smierc
                                    ateizmu.
                                    Ateizm jest calkowicie przegranym mitem.
                                    1) Nie ma ZADNYCH naukowych dowodow na SAMO-powstanie powstanie
                                    Kosmosu i SAMO-powstanie zycia biologicznego z zwiazkow organicznych
                                    2) Jedyna alternatywa intelektualna jest kreacja i Kreator.
                                    Ateizm nie posiada ZADNEJ koncoepcji "dlczego kosmos istnieje
                                    zmiast nie istnieje."
                                    • mrzorba Re: Bog filozofow i naukowcow to koniec ateizmu? 21.02.08, 11:25
                                      Daruj sobie te swoje idiotyczne uwagi. Mitem jest Bog, zas ateizm
                                      jest zas jak najbardziej realnym zjawiskiem.
                                      Jaki masz dowod na SAMO-postanie twego Boga? Przeciez on powstal w
                                      twojej glowie, wiec nie sam, a z TWOJA pomoca! A ty powstales w
                                      drodze ewolucji i jako wynik kopulacji miedzy twymi biologicznymi
                                      rodzicami!
                                      I jaka ty masz koncepcje "dlaczego kosmos istnieje zmiast nie
                                      istniec" poza jakze dziecinna i naiwna wiara, ze powstal on jako
                                      kaprys zydowskiego bozka JHWH?
                                  • roterupel A co miałoby być tą zasloną, Whitehead? 21.02.08, 09:58
                                    Uważam,że "bog filozofów" to własciwy krok jaki poczynili zarówno
                                    ateisci jak i teisci na drodze do logicznego pojmowania złożonej
                                    rzeczywistości.
                                    Nie jestem pewnien czy to ostatni krok jaki może uczynić Rozum
                                    ludzki na SAMODZIELNEJ drodze ku Bogu.
                                    Zastanawia mnie fakt,że żadna z wielkich monoteistycznych religii
                                    mających księgi święte nie wspomina nic o powinności ludzkiego
                                    Rozumu w SAMODZIELNYM odkrywaniu Boga.
                                    Religie te posiadały swoich mistyków, kórzy także nic nie wspominali
                                    o podobnych wysiłkach Rozumu ludzkiego.

                                    A petrucchio zastanawia się nad powodem takiego stanu rzeczy?
                                    • petrucchio Cokolwiek... 21.02.08, 10:23
                                      ... co odwróci uwagę dyskutantów od faktu, że stwierdzenie: "Na przestrzeni
                                      wieków rośnie, wśrod filozofów, liczba ludzi wierzących w Boga..."
                                      • andrew2008 Ateizm jest za ciasny 21.02.08, 11:05
                                        Faktem jest , ze w XXI wieku dla czlowieka intelektualnie aktywnego
                                        i odwaznego, ateizm stal sie ciasnym wiezieniem.
                                        To nauka spowodowala , ze kreacjonizm kosmosu jest pelnoprawna opcja
                                        intelektualna do SAMO-powstania.
                                        Ateisci! Jak Kosmos SAMO-powstal?
                                        Akademickeie spory czy iosc ateistow wzrasta to
                                        idiotyzm. Nikogo to nie powinno obchodzic- ilosc ateistow wzrasta z
                                        powodu zaniku nawyku myslenia o czymkowiek u obzartych , sytych i
                                        gnusnych , bezmyslnych tlumow
                                        • mrzorba Re: Ateizm jest za ciasny? 21.02.08, 11:33
                                          Wiezieniem dla rozumu jest tylko i wylacznie slepa wiara religijna...
                                          Kreacjonizm to mit, opaty na starozydowskich legendach.
                                          Nauka nie ma nic wspolnego z kreacjonizmem, jest jego toatalna
                                          negacja.
                                          Teisci: wytlumaczcie mi, jak SAMO-powstal wasz Bog!
                                          I rosnie raczej ilosc osob areligijnych niz ateistow. Bowiem ateisci
                                          to scisla intelektualna elita, wiec z definicji nie moga byc
                                          wiekszoscia...
                                          To bezmyslne tlumy Chrzescijan z podpuszczenia ich biskupa spalily
                                          najwieksza biblioteke swiata starozytnego (w Aleksandrii)... :(
                                          • andrew2008 Panika Petrucchia 21.02.08, 11:46
                                            Jest to przykre Pertucchio, jak ty rejterujesz,jak wsadzasz glowe w
                                            piasek. Co sie z toba dzieje czlowieku? CZy tez jestes tylko platnym
                                            ateistycznym propagandzista w dialogu z psychopata mrzozba-kaganem?
                                            Kro z kim przestaje takim sie staje.
                                            • mrzorba Re: Panika Petrucchia? 21.02.08, 11:54
                                              Znow tylko ad personam? I na dodatek po chamsku?
                                      • roterupel Bzdura to inaczej nieprawda. Wykazałeś mi,że mówię 21.02.08, 11:15
                                        nieprawdę?

                                        Nie wykazałeś.

                                        Wykazałeś natomiast niechęć do samodzielnego myślenia, tak typową
                                        dla współczesnej polskiej, "humanistycznej inteligencji" w
                                        większości laickiej.

                                        Nie żongluję słowami,to raczej zajęcie dla ludzi Twojego pokroju,
                                        lecz staram się możliwie najwaściwiej rozumieć ( własciwe znaczy
                                        LOGICZNE) co znaczą, jaka myśl nieść mogą zdania, w których te
                                        określenia są używane. Mam teź świadomość,że ludzie przeciętni nie
                                        są zainteresowani dochodzeniem do logicznego oglądu rzeczywistości i
                                        bardziej pasjonuje ich dramatyczny opis tej rzeczywistości.
                                        • petrucchio Re: Bzdura to inaczej nieprawda. Wykazałeś mi,że 21.02.08, 11:30
                                          roterupel napisał:

                                          > nieprawdę?
                                          >
                                          > Nie wykazałeś.

                                          Nie muszę. Kiedy coś twierdzisz, ciężar dowodu spoczywa na twoich barkach. Twoje
                                          twierdzenie było wyssane z palca, a zatem bezwartościowe.

                                          > Wykazałeś natomiast niechęć do samodzielnego myślenia, tak typową
                                          > dla współczesnej polskiej, "humanistycznej inteligencji" w
                                          > większości laickiej.

                                          Kolejna zasłona dymna i kolejna gołosłowna bzdura.

                                          > Nie żongluję słowami,to raczej zajęcie dla ludzi Twojego pokroju,

                                          Ekwiwokacje na temat pojęcia boga ("bóg filozofów" a Bóg) to właśnie taka żonglerka.

                                          > lecz staram się możliwie najwaściwiej rozumieć ( własciwe znaczy
                                          > LOGICZNE) co znaczą, jaka myśl nieść mogą zdania, w których te
                                          > określenia są używane. Mam teź świadomość,że ludzie przeciętni nie
                                          > są zainteresowani dochodzeniem do logicznego oglądu rzeczywistości
                                          > i bardziej pasjonuje ich dramatyczny opis tej rzeczywistości.

                                          Innymi słowy, masz przyjemną świadomość swojej wyższości nad szarą masą "tzw.
                                          inteligencji". Pozostawiam cię z tą świadomością i życzę dobrej zabawy, ale tym
                                          razem naprawdę nie zamierzam już tu wracać.
                                          • roterupel przeczytaj uwaznie i przeanalizuj swój post a 21.02.08, 12:22
                                            przekonasz się,że to nie ja żongluje słowami.
                                            Istnienie w filozofii "boga filozofów" i to zarówno wsród teistów
                                            jak i ateistów, a w religii Boga (religijnego) jest przecież
                                            oczywiste ( podałem nawet dwie ważne róznice pomiędzy nimi), tak
                                            wiec zarzut ekwiwokacji jest bezpodstawny i świadczy o tym,że
                                            polski, forumowy laicki inteligent- humanista nie rozumie dogłębnie
                                            słownictwa,które używa w dyskusjach światopogladowych.
                                            Swiadomość przewagi intelektualnej nie jest czynnikiem wywołującym
                                            zadowolenie u poszukującego prawdy o sobie i Świecie.Nie daje
                                            również spokoju jak to trafnie zauważył sw. Augustyn pisząc
                                            o "niespokojnym sercu".

                                            Niechęć do samodzielnego myślenia jest powszechna. W przeciwnym
                                            wypadku mielibyśmy w historii do czynienia z zupełnie innymi
                                            cywilizacjami.
                                    • mrzorba Re: A co miałoby być tą zasloną, Whitehead? 21.02.08, 11:27
                                      Czlowiek rozumny nie idzie w kierunku szkodliwego mitu, jakim jest
                                      wiara w Boga... Rozum nie sluzy do szukania bytow, ktore istnieja
                                      tylko w owym rozumie. To tylko strata czasu...
                                      • roterupel Wiara nie może byc mitem.Wiar jest aktem rozumu. 21.02.08, 12:25
                                        Między innymi. Tak nauczał Akwinata i nikt tego jeszcze nie
                                        zanegował oprócz ignorantów.
                                        • mrzorba Wiara jest mitem a nie aktem rozumu! 21.02.08, 13:19
                                          Wybacz, ale Tomasz to dla mnie zaden autorytet. Jego pseudowodowody
                                          na istnienie Boga nie wytrzymuja krytyki ze strony nauki i logiki
                                          juz od XVII woieku (Newton)... Nazywanie mnie zas ignoratnem dowodzi
                                          tylko, ze brakuje ci argumentow ad rem wiec atakujesz mnie ad
                                          personam. Schodzisz na poziom andrew2008. :(
                                          • roterupel Trzeba odrózniać dowody Akwinaty od Jego 21.02.08, 13:33
                                            definicji Wiary.
                                            Tej definicji Wiary w rozumieniu religii katolickiej nikt jeszcze,
                                            z teologów, nie zakwestionował. Musi mieć więc wartość.
                                            Nie nazwałem Ciebie ignorantem chociaż, bez watpienia nim jesteś.
                                            Nie umiesz przy tym samodzielnie mysleć na poziomie wyższym od
                                            publicystycznego.
                                            • mrzorba Tomasz byl nikim... : 21.02.08, 13:40
                                              Religia (rzymsko)katolicka to bowiem tylko Eratz-Judaizm dla gojow.
                                              Wiec nie ma o czym mowic. Doktrynalnie Katolicyzm jest, byl i bedzie
                                              niczym, szczegolnie z solidna monoteistyczna doktryna Islamu i
                                              Judaizmu... Wiec Tomasz w ogole nie wiedzial, co pisze i o czym
                                              pisze, skoro byl niewolnikiem idiotycznej wrecz koncepcji
                                              smiertelnego Boga Jezusa Chrystusa i de facto politeista (tzw.
                                              Trojca Sw., ktora jest de facto trzema ODREBNYMI, choc czasem
                                              kooperujacymi ze soba, Bogami). Poodbnie jak ty, nie byl on w stanie
                                              myslec samodzielnie, bedac wiezniem swej nienaukowej, nielogicznej i
                                              nieracjonalnej doktryny... :(
                                              • roterupel Uważasz,że ignorancję da się przeslonić 21.02.08, 13:46
                                                nieodpowiedzialnym bełkotem?
                                                • mrzorba Re: Uważasz,że ignorancję da się przeslonić? 21.02.08, 14:44
                                                  Belkocza tylko religanci, o jakims tam BOZYM narodzeniu, MATCE
                                                  boskiej, TROJCY Sw. ... :(
                                                  • roterupel Re: Uważasz,że ignorancję da się przeslonić? 21.02.08, 15:19
                                                    Jeśli bełkotem nazywamy mowę,która nie ma sensu w świecie Rozumu, to
                                                    ani Boże Narodzenie, ani Matka Boska, ani św. Trójca do tego świata
                                                    nie należą. Należą do świata religii katolickiej, która wymaga być
                                                    moze przemyślenia jej na nowo.
                                                    Mylić sie moga zarówno teologia jak i nauka.zarówno myślenie o Bogu
                                                    jak i o rzeczywistosci, która On stworzył.

                                                    Tak, tak humanistyczny czcicielu własnej osoby i własnego rozumku.

                                                  • mrzorba Re: Uważasz,że ignorancję da się przeslonić? 21.02.08, 15:29
                                                    1. Twoja religia NAZKAUJE ci przestac myslec samodzielnie i slepo
                                                    uwierzyc w starozydowskie bajki dla niezbyt rozgarnietych malych
                                                    Zydkow...
                                                    2. Bog nic nie stworzyl, to ludzie go stworzyli w swych glowach.
                                                    3. Niczego nie czcze, a juz na pewno nie siebie. Mylisz sie
                                                    uzwazajac, ze jak ty czcisz jakiegos zlotego cielca, to ktos inny
                                                    tez musi czcic jakiegos cielca, np. platynowego, miedzianego czy
                                                    srebrnego, ale zawszec cielca... Ja zas tylko szanuje rozum ludzki,
                                                    ale nie wszystko, co ow rozum wytworzyl. Np. nie szanuje zabobonow,
                                                    a juz szczgolnie zabobonow religijnych...
                                                  • roterupel Jak możesz wiedzieć co mi nakazuje moja religia 21.02.08, 15:41
                                                    skoro jej nie znasz ?
                                                  • mrzorba Re: Jak możesz wiedzieć co mi nakazuje moja relig 21.02.08, 15:47
                                                    Znam ja b. dobrze. Czytalem, m. in. ST po starohebrajsku i NT po
                                                    starogrecku... Czytalem tez opracowania na temat katolicyzmu uzywane
                                                    na KULu i wiele ksiazek na temat religii...
                                                  • roterupel Moim zdaniem, jesteś chorym człowiekiem 21.02.08, 15:48
                                                    Nie masz za grosz samokrytycyzmu.
                                                  • mrzorba Re: Moim zdaniem, jesteś chorym człowiekiem 21.02.08, 15:54
                                                    Daj spokoj. Wiem dobrze o twej chorobie psychicznej, ale dotychczas
                                                    nie wykorzystywalem tego w dyskusji. Ale nie zmuszaj mnie, abym
                                                    opisal tu twoj stan zdrowia psychicznego... :(
                                                  • roterupel Nie tylko zmuszam ale bardzo proszę! 21.02.08, 16:17
                                                    Sam jestem ciekaw jak inni chorzy widzę mnie i moje zdrowie
                                                    psychiczne.
                                                    Zaczynaj!
                                                  • mrzorba Re: Nie tylko zmuszam ale bardzo proszę! 21.02.08, 23:37
                                                    Mnie chodzilo tylko o to, abys nie pisal o innych, ze sa chorzy
                                                    psychicznie, gdy sam masz powazne klopoty ze zdrowiem pychicznym...
                              • mrzorba Re: Byłem tylko ciekaw... 21.02.08, 11:20
                                A co to za autorytet z tego Bochenskiego? Dla mnie zaden...
                        • mrzorba Re: Nie studiuje statystyk.O wzroście wierzących 21.02.08, 11:18
                          1. Tylu jest bogow ilu filozfow piszacych o bogach.
                          2. Skad ten pomysl, ze musi byc jakis "pierwszy byt", a nie ich
                          ewolujaca mnogosc?
                          • roterupel Zastanów się to sam odkryjesz dlaczego panteizm 21.02.08, 12:43
                            był religią dla pospólstwa jak np. Egipcie.
                            • mrzorba Re: Zastanów się to sam odkryjesz dlaczego pantei 21.02.08, 13:20
                              I co z tego? Skad u ciebie ta pogarda dla ludzi?
                              • roterupel Nie gardze ludzmi. Staram się tylko ich lepiej 21.02.08, 13:27
                                rozumieć.
                                Skąd taki pomysł przyszedł Ci do głowy,?
                                Sam jestem człowiekiem więc pogardzając ludźmi gardziłbym sobą. Tak
                                nie jest.
                                Szanuje innych ludzi i szanuję siebie. Poglądy większości piszących
                                na tym forum na sprawy Wiary, Religii i filozofii uważam za bardzo
                                dziecinne.
                                • mrzorba Re: Nie gardze ludzmi. Staram się tylko ich lepie 21.02.08, 13:34
                                  Gardzisz, piszesz o nich jako "motluchu" itp. A twe poglady... No
                                  coz, sa one skrajnie naiwne, niedojrzale i wrecz smieszne... :(
                                  • roterupel Jeśli komuś mówię,że nie zna algebry to nie znaczy 21.02.08, 14:06
                                    że nim gardzę.
                                    Jesteś ignorantem w większości dziedzin, o których
                                    piszesz.Ignorantem w klasycznym i wsółczesnym rozumieniu tego
                                    określenia.
                                    Posługujesz się w rozmowie nie logicznym wnioskowaniem ale
                                    twierdzeniami, które "zapożyczasz" od popularnych wspólczesnie
                                    (vulgarnych) propagatorów nowych idei.
                                    Motłoch to inaczej "lud". Lud to KONSUMENT kultury a nie jej twórca.
                                    • mrzorba Re: Jeśli komuś mówię,że nie zna algebry to nie z 21.02.08, 14:47
                                      Gardzisz i tyle. Cierpisz na illusion of grandeur... :(
                                      • roterupel To jest rzeczywiscie argument. Szczególnie 21.02.08, 15:42
                                        określenie "i tyle" dodaje mu powagi.
                                        • mrzorba Re: To jest rzeczywiscie argument. Szczególnie 21.02.08, 15:48
                                          A co mozna dobrego powiedziec o facecie, co "kochal inaczej" wiec
                                          zostal klecha i wypisywal setki lat temu kompletne bzdury na temat
                                          Boga?
                                          • roterupel Uporzadkuj tok mysli bo dalsza rozmowa z Tobą 21.02.08, 15:50
                                            traci sens. Niczego się z niej dowiedzieć nie sposób.
                                            • mrzorba Re: Uporzadkuj tok mysli bo dalsza rozmowa z Tobą 21.02.08, 15:52
                                              Ja nie daje tu wykladu, tylko pokazuje twa ignorancje...
                                              • roterupel Ignorację się nie pokazuje tylko WyKaZujE 21.02.08, 16:15
                                                Niczego podobnego do tej pory mi nie wykazałeś.
                                                • mrzorba Re: Ignorację się nie pokazuje tylko WyKaZujE 21.02.08, 23:38
                                                  Czyzby? Ty wciaz mylisz wiedze z wiara...
                    • mrzorba Laicyzacja to nie ateizacja! 20.02.08, 21:28
                      1. Nie zauwazylem tego trendu. Zreszta filozfia to dzis przezytek.
                      Ostatni naprawde wielcy filozfowie zyli w XIX wieku (Kant, Hegel,
                      Marks), a prawdziwy rozkwit filozofii to starozytna Grecja (Platon).
                      Dzis juz sie nic nowego w filozofii wymyslec nie da. Zobacz, czym
                      sie zajmuja dzis wydzialy filozofii - glownie przyczynkarskimi
                      badaniami z zakresu historii filozfii.
                      2. Mysle, ze mylisz wiare w Boga z przynaleznoscia do
                      zorganizowanych kosciolow. W miare wzrostu poziomu wiedzy coraz
                      mniej ludzi jest sklonnych do akceptoania bzdur gloszonych przez
                      kler, ale bardzo malo, nawet wsrod inteligencji, zadaje sobie trudne
                      pytania z zakresu wiary czy istnienia Boga. Stad nastepuje
                      laicyzacja wysokorozwinietych spoleczenstw, ale raczej nie swiadoma
                      ateizacja (co stwierdzam jako ateista). Kosciolom pozostaje dzis i w
                      przyszlosci tylko III swiat, stad koscioly robia co moga, aby
                      opoznic postep cywilizacji w owym III swiecie, ale to juz temat na
                      osobny watek...
                      Pozdr. :)
                      • roterupel Żeby nie mnożyć nieporozumien określ 21.02.08, 08:26
                        czym wg. Ciebie zajmuje się filozofia.
                        Mówienie,że jest ona dzisiaj przeżytkiem jest świadectwem mylenia
                        filozofii z ideologią.


                        Poziom wiedzy ( popperowskie rozumienie wiedzy) nie wzrasta. Wzrasta
                        przekonanie (wiara) ludzi,że mają wiedze na tematy, o których
                        rozmawiają.
                        Powszechne odchodzenie ludzi od wiary w religijnego Boga wynika z
                        zaniku potzreb zdawania sobie pytań egzystencjonalnych, na które to
                        pytania odpowiedzi udziela religia a nie żadna filozofia.
                        Człowiek nazywający siebie, w Polsce, inteligentem to najczęsciej
                        wychowanek laickiej szkoły i takiegoż domu Rodzinnego.


                        Marks nie był filozofem i żadnej pracy filozoficznej po sobie nie
                        zostawił,
                        Był co najwyżej socjologiem.Badał bardzo wąski wycinek
                        rzeczywistości, w której żył i żyje człowiek.
                        Rzeczywistośc ta ( stosunki miedzy ludzkie wynikajace z pracy
                        zarobkowej) w sposób wyraźny zanika.
                        • mrzorba Re: Żeby nie mnożyć nieporozumien określ 21.02.08, 11:41
                          1. Ideologie i swiatopogldy sa pochodnymi filozofii.
                          2. Religia nie odpowiada na zadne pytanie, daje co najwyzej pozorne
                          i klamliwe (falszywe) odpowiedzi.
                          3. Co w tym zlego, ze inteligent uzywa swego rozumu?
                          4. Marks byl glownie ekonomista, ale badajac kapitalizm badal tez
                          cale spoleczenstwo kapitalistyczne i jego instytucje (nadbudowe), w
                          tym wiec i religie i filozofie.
                          5. Konfikt miedzy praca a kapitalem bedzie istniec dotad, dokad
                          bedzie istniec kapital. I bedzie sie zaostrzac, w miare pogarszania
                          sie sytuacji gospodarczej... Tylko istnienie ZSRR z satelitami
                          zmusilo kapitalistow w latach 1950-1980 do poprawy sytuacji ludzi
                          pracy. Ale po upadku ZSRR spowodowanego nadmiernym
                          zbiurokratyzowaniem i zimna wojna, nie ma juz na Zachodzie potrzeby
                          polepszania warunkow pracy i placy, chyba, ze znow powstana bloki
                          konkurencyjne do imperialistycznego bloku USA-UE-Japonia...
                          • roterupel Nie znam prac Maksa o religii ani o filozofii. 21.02.08, 12:53
                            Mógłbyś podać jakiś znany Ci tytuł ?

                            Nie ma czegoś takiego jak pochodne filozofii. Ideologie produkują
                            IDEOLODZY a światopoglądy różni myśliciele z których tylko Kant
                            był "prawdziwym" i liczacym się w historii filozofem. Współczesna
                            filozofia bada rzeczywistośc!
                            Czy to takie trudne do zrozumienia?
                            Ma do tego odpowiednie narzedzia np. logikę.
                            • mrzorba Re: Nie znam prac Maksa o religii ani o filozofii 21.02.08, 13:26
                              Prac "Maksa" ja tez nie znam.\
                              Marx (Karl) napisal zas m. in.
                              Karol Marks - "Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa"
                              Karol Marks - "W kwestii żydowskiej"
                              Karol Marks - "Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne z 1844 roku"
                              Karol Marks - "Tezy o Feuerbachu"
                              Karol Marks: "Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne z 1844 r."
                              Karol Marks: "Przyczynek do krytyki ekonomii politycznej" Karol
                              Marks i Fryderyk Engels: "Ideologia niemiecka"
                              www.filozofia.traugutt.net/wspolczesnosc,3.php
                              www.filozofia.uw.edu.pl/skfm/
                              • roterupel Czy Ty potrafisz odpowiadać z sensem na moje 21.02.08, 13:51
                                prośby?

                                W zachodnich podręcznikach z historii filozofii nie ma nazwiska
                                Marksa. To Engels pisał prace z tej dziedziny ( kiepskie) i czasami
                                wydawał je jako prace Marksa, którego był przyjacielem
                                • mrzorba Karl Marx byl filozofem! 21.02.08, 14:46
                                  plato.stanford.edu/entries/marx/
                                  Chyba, ze dla ciebie Stanford Uni lezy na Wschodzie...
                                  • roterupel Ziemia jest okragła. Pomyśl chwilę przekonasz się 21.02.08, 15:26
                                    sam,że o słuszności - drodze ku prawdzie - dociekań nie może
                                    decydować położenie geograficzne ani obowiązująca doktryna
                                    światopogladowa.
                                    Kulisty kształt Ziemi nie powinien rzutować na "kulistość rozumu"
                                    ludzkiego.Właściwości kuli są, tak zakładam, Ci znane .
                                    • mrzorba Re: Ziemia NIE jest okragła 21.02.08, 15:32
                                      Ani w Biblii, a ni w rzeczywistosci. Ziemia jest GEOIDA a nie kula...
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Geoida
                                      Geoida - bryła, której powierzchnia w każdym miejscu jest
                                      prostopadła do pionu wyznaczonego przez siłę ciężkości. Geoida jest
                                      teoretyczną powierzchnią, na której potencjał siły ciężkości Ziemi
                                      jest stały, równy potencjałowi siły ciężkości na średnim poziomie
                                      mórz otwartych i przedłużoną umownie pod powierzchnią lądów.
                                      Henri Poincare (1854-1912) wykazał, że jest niemożliwe wyrażenie w
                                      sposób ścisły równania geoidy na obszarze lądów i oceanów jedną
                                      funkcją analityczną. Przebieg geoidy jest efektem równowagi pewnych
                                      sił, jest ona zatem powierzchnią dynamiczną, stale ulegającą pewnym
                                      okresowym zmianom.
                                      • roterupel Okrągły to nie to samo co kulistu. 21.02.08, 15:47
                                        Okragłe kształty kobiece nie sugweruja przecież,że jest ona kula.
                                        Gdzie Cię uczono jezyka polskiego i kto Cię uczył?
                                        Hodowca kangurów czy marksistowski wielbiciel historycznej
                                        konieczności?
                                        • mrzorba Re: Okrągły to nie to samo co kulistu. 21.02.08, 15:51
                                          1. Kobiety maja KRAGLE a nie "okragle" ksztalty, ale skad moze o tym
                                          wiedziec ksiadz czy zakonnik?
                                          2. Ziemia nie ma niewiele wspolnego z kula. Juz bardziej z
                                          elipsoida. A elipsa to cos innego niz kolo.
                                          3. Daruj sobie te chamskie ataki ad personam...
                                          • roterupel Re: Okrągły to nie to samo co kulistu. 21.02.08, 16:04
                                            Słowa "krąg" i okrag maja ten sam rodowod, Podkreśla on brak ostrych
                                            załamań lini,która opasuje przedmiot kragły lub okragły. Kulistosc
                                            to termin wyniesiony z geomertii Euklidesowej.
                                            • mrzorba Re: Okrągły to nie to samo co kulisty... 21.02.08, 23:41
                                              I co z tego? Gornik wywodzi sie od gory, choc dzis kopalnie sa
                                              przewaznie ponizej poziomu gruntu... Zas geometria ekuklidesowa
                                              opisuje nieistniejacy realnie plaski swiat... :(
                    • winoman Propozycja linii obrony 21.02.08, 11:46
                      > Na przestrzeni wieków rośnie, wśrod filozofów, liczba ludzi
                      > wierzących w Boga (...).
                      > Potrafisz wytłumaczyć ten trend?

                      No jasne. Kiedyś filozofów było niewielu, dziś są ich setki tysięcy (dla
                      potrzeb argumentacji zaliczmy do grona filozofów wszystkich absolwentów studiów
                      filozoficznych), więc jeśli nawet kiedyś co drugi filozof wierzył w Boga, a dziś
                      wierzących jest 1%, to i tak wierzących filozofów jest dziś więcej niż
                      kiedykolwiek. Quod erat demonstrandum.

                      :-)))

                      • mrzorba Re: Propozycja linii obrony 21.02.08, 11:55
                        ;)
              • roterupel Tertulian był człowiekiem Wiary i Jego 19.02.08, 18:49
                słynna maxyma znaczy co zupełnie co innego. Znajacy łacine wiedzą,że
                Twoje tłumaczenie jest fałszem.
                • mrzorba Re: Tertulian był człowiekiem Wiary 19.02.08, 21:34
                  Moze i byl. Ale wiara nie wymaga rozumu, jest bowiem jego wrogiem i
                  przeciwienstwem. I przetlumacz jego slowa lepiej, jesli uwazasz moje
                  za zle..
                  • roterupel Re: Tertulian był człowiekiem Wiary 20.02.08, 19:18
                    Wiara ( katolicka) nie jest przeciwieństwem rozumu. Nie jest także
                    wrogiem rozumu. Jest nieodłącznym towarzyszem rozumu. Wiara
                    człowieka rozumnego jest wspierana przez rozum.
                    Przemyśl spokojnie te zdania. Nie są fałszywymi.

                    mrzorba napisała:

                    > Moze i byl. Ale wiara nie wymaga rozumu, jest bowiem jego wrogiem
                    i
                    > przeciwienstwem. I przetlumacz jego slowa lepiej, jesli uwazasz
                    moje
                    > za zle..
                    • mrzorba Re: Tertulian był człowiekiem Wiary 20.02.08, 21:36
                      Wiara jest wrogiem rozumu, bowiem rozumny czlowiek nie bierze
                      niczego "na wiare", tylko uzywa rozumu...
                      Polecam: Stanisław Lem "Wiara i wiedza" w 'Bez Dogmatu' nr 36.
                      "Nie można uwierzyć w Pana Boga tylko dlatego,
                      że to nam dobrze zrobi" Stanisław Lem
                      • roterupel Re: Tertulian był człowiekiem Wiary 21.02.08, 08:34
                        Wiara bierze "dane" z Objawienia "rozpracowane" przez teologię.
                        Rozum z doświadczenia weryfikowalnego przez innych. Mogą się więc
                        róźnić wnioskami, wtedy teolodzy i filozofowie szukają gdzie tkwi
                        błąd w ich wnioskowaniu.
                        Błąd bowiem może tkwić zarówno po stronie Rozumu jak i Wiary.

                        Lem nie był ani teologiem ani filozofem.
                        Jego "Nie można uwierzyć w Pana Boga tylko dlatego,
                        > że to nam dobrze zrobi" dowodzi,ze Lem nie rozumiał czym JEST
                        Wira. Rozumiał to Tertulian.I to ma sens(cel)
                        • mrzorba Re: Tertulian był człowiekiem Wiary 21.02.08, 11:48
                          1. Teologia niczego nie opracowuje. To tylko apologetyka dogmatyzmu.
                          2. Wiara jest zawsze zaprzeczeniem rozumu.
                          3. Lem nie byl oczywiscie teologiem (czlowiek myslacy nie moze byc
                          teologiem), ale byl filozofem. Znasz taki academic journal jak
                          Studia Filozoficzne?
                          4. Lem dobrze wiedzial czym jest wiara...
                        • mrzorba Lem jako filozof 21.02.08, 11:51
                          Etyka technologii i technologia etyki (Ethics of Technology and
                          Technology of Ethics)
                          in: Studia Filozoficzne No. 3(50) of 1967
                          Notes:
                          1. This is a part of `Aneks Część II' (`Annexe part II') to Dialogi
                          (1972 ed.).
                          2. It was originally prepared as a paper for the conference on the
                          subject of ethical problems of the science organised by the
                          Department of Philosophy of Science of the Institute of Philosophy
                          and Sociology of the Polish Academy of Science (PAN) on 24-25 Nov.
                          1966.
                          3. It was published by Studia Filozoficzne with an English language
                          summary.
                          4. See Dialogi (1984) p. 361 for more details.

                          Biologia i wartości (Biology and Values)
                          in: Studia Filozoficzne No. 3 & No. 4 of 1968
                          Notes:
                          1. This is a part of `Aneks Część II' (`Annexe part II') to Dialogi
                          (1972 ed.).
                          2. It was originally prepared as a paper for the conference on the
                          subject of ethical problems of the science organised by the
                          Department of Philosophy of Science of the Institute of Philosophy
                          and Sociology of the Polish Academy of Science (PAN) on 24-25 Nov.
                          1966.
                          3. It was published by Studia Filozoficzne with an English language
                          summary.
                          4. See Dialogi (1984) p. 361 for more details.

                          „Dyskusja nad książką Stanisawa Lema Summa Technologiae (1964)” -
                          „Discussion on Lem’s book Summa Technologiae (1964)” in Studia
                          Filozoficzne No. 2 and 3 of 1965
                          Summa technologiae. Wprowadzenie do dyskusji” was repr. from Studia
                          Filozoficzne No. 2 (41) of 1965 & „Summa technologiae. Posłowie do
                          dyskusji” from Studia Filozoficzne No. 3 (42) of 1965. Their
                          subjects are ontological, gnoseological and anthropological problems
                          relating to Lem’s book Summa Technologiæ (1964). The discussion was
                          held in the editorial office of Studia Filozoficzne on 18/12/1964.
                          The papers were presented by Józef Hurwic, Wacław Mejbaum, Helena
                          Eilstein, Andrzej Bednarczyk, Władysław Krajewski and Stanisław Lem
                          (introduction in No. 41 and conclusion in No. 42).

                          Dyskusja o ksiażce Lema Summa technologiae (A Discussion about Lem’s
                          book Summa Technologiæ [1964]) in: Studia Filozoficzne No. 2 (41) of
                          1965 pp. 95-135 and No. 3 (42) of 1965 pp. 3-37
                          Subjects: Ontological, gnoseological and anthropological problems
                          relating to Lem’s book Summa technologiae (1964).
                          Notes:
                          1. Papers were presented by Józef Hurwic, Wacław Mejbaum, Helena
                          Eilstein, Andrzej Bednarczyk, Władysław Krajewski and Stanisław Lem
                          (Introduction in No. 41 and Conclusion in No. 42).
                          2. Lem’s Introduction and Conclusion were repr. in Rozprawy i szkice
                          (1975) as „Summa technologiae wprowadzenie do dyskusji” and „Summa
                          technologiae posłowie do dyskusji”.
                          3. The discussion was held at the editorial office of Studia
                          Filozoficzne on 18/12/1964.

                          • roterupel Szkoda słów na temat Lema-filozofa. 21.02.08, 12:26
                            Filozof bada rzeczywistość. Lem niczego nie badał!
                            • mrzorba Lem byl filozofem ale glownie naukowcem 21.02.08, 13:32
                              Filozof niczego nie bada, bada tylko naukowiec. Lem badal zas np.
                              literature, czego owocem sa m. in.
                              Filozofia przypadku (1968, The Philosophy of Chance)
                              Fantastyka i futurologia (1970, Fantastics and Futurology), parts
                              transl. in Microworlds (1984)
                              Rozprawy i szkice (1975, Essays and Sketches)
                              Studiowal tez nauke i filozofie i napisal byl:
                              Dialogi (1957, Dialogues) - essays
                              Summa technologiae (1964) - essays
                              I daj sobie spokoj z tymi glupimi atakami na niezyjacego juz Lema!
                              • roterupel Lem nie był filozofem. Nie ma jego nazwiska 21.02.08, 13:44
                                w żadnej historii filozofii ani w żadnych pracach filozoficznych
                                nikt nie przywołuje Jego nazwiska.
                                To jest dowód wystarczajacy. Nieprawdaż?
                                • mrzorba Re: Lem był filozofem. 21.02.08, 14:42
                                  1. Publikowano go i o nim w "Studiach Filozoficznych".
                                  2. Na Zachodzie urzadza sie konferencje na temat jego filozofii.
                                  3. Jest wymieniany jako filozof w licznych publikcjach na Zachodzie.
                                  Starczy?
                                  • roterupel Filozofem jest się wtedy, kiedy stanowi to Twoje 21.02.08, 16:21
                                    podstawowe zajecie intelektualne i kiedy inni, uznani w Świecie
                                    filozofowie uważają Cie za filozofa. Lem nie spełnia żadnego z tych
                                    warunków.
                                    • mrzorba Lem JEST filozofem! 21.02.08, 23:47
                                      1. Leibniz zajmowal sie glownie dyplomacja, dworskimi intrygami,
                                      podrywaniem dam dworu a przy okazji matematyka wyzsza i maszymami
                                      matematycznymi, zas filozofie on slusznie uwazany za filozfa, i to
                                      ekstraklasy. A czytanie jego opisu monad i harmonii przedustawnej to
                                      czysta rozkosz intelektualna, o czym pisal tez Lem.
                                      2. Co to znaczy "uznani"? Przez kogo i na jakiej podstawie?
                                      3. Dla mnie Lem jest filozofem. I udowodnilem to w mej rozprawie na
                                      stopien doktora filozfii i z mym zdaniem zgodzili sie inni doktorzy
                                      filozofii, ktorzy pozytwnie zrecenzowali ma dysertacje...
              • roterupel mówić prawdę trzeba- o Tertulianie 19.02.08, 19:06
                Quintus Septimus Florens Tertullianus (ok. 160 - 230), rzymski
                teolog, nawrócony na chrześcijaństwo w 197 roku, stał się jego
                najzacieklejszym w owym czasie obrońcą. Niektóre z poglądów
                Tertuliana odbiegały od głównego nurtu ówczesnej filozofii
                chrześcijańskiej, zwłaszcza jego surowe poglądy na grzech i
                przebaczenie. Tertulian przystąpił do montanistów, głoszących
                rygoryzm moralny i konieczność ascezy. Wyznawał poglądy
                millenarystyczne. Zaliczany jest do najwybitniejszych pisarzy
                starochrześcijańskich.

                Tertulian odrzucił cechujące np. Orygenesa łączenie nauki
                chrześcijańskiej z grecką filozofią jako bezużyteczne, niemożliwe i
                szkodliwe (ponieważ prowadzi do pychy i herezji). Prawda
                chrześcijańska jest jedyną potrzebną i osiągalną prawdą, a dostęp do
                niej uzyskujemy nie rozumem, ale wiarą. Stąd wywodziła się znana
                formuła Tertuliana, zawarta w dziele De Carne Christi (O Ciele
                Chrystusa): Et mortuus est Dei Filius, prorsus credibile est, quia
                ineptum est. Et sepultus resurrexit; certum est, quia impossibile
                est (I umarł Syn Boży, co wręcz dlatego jest wiarygodne, że jest
                niedorzeczne. I złożony w grobie zmartwychwstał – to jest pewne, bo
                niemożliwe). "Krew męczenników jest nasieniem Kościoła", "Jednością
                heretyków jest schizma". Często przypisywane Tertulianowi
                dictum „wierzę, ponieważ to absurd” (credo, quia absurdum), nie
                wyszło nigdy spod jego pióra. Formuła ta dobrze wyraża jednak
                postawę tego rzymskiego uczonego, który był zdania, że
                chrześcijaństwo przerasta myśl antyczną do tego stopnia, że jest dla
                niej absurdem. Wiara wykracza ponad porządek doczesny - taki był
                zamysł Tertuliana.

                Tertulian był pierwszym teologiem chrześcijańskim, który posługiwał
                się łaciną. To dzięki niemu zrodziła się tzw. łacina kościelna. Dla
                Tertuliana chrześcijanie byli nadludźmi, kierowanymi przez ducha, co
                zgadzało się z pawłową koncepcją Kościoła.

                Tertulian jako jeden z pierwszych dostrzegł, do czego prowadzi
                ekspansja człowieka: "Staliśmy się dla świata ciężarem... przyroda
                już dłużej nie jest w stanie nas wyżywić. Zaiste, zarazę i głód, i
                wojny, i trzęsienia ziemi należy postrzegać jako lek dla narodów,
                sposób na ograniczenie nadmiernego rozrostu rasy ludzkiej."

                • mrzorba Re: mówić prawdę trzeba- o Tertulianie! 19.02.08, 21:42
                  1. Skad to skopiowales?
                  2. Credo, quia absurdum est to NIE jest "wierzę, ponieważ to
                  absurd", ale "wierzę, CHOCIAŻ to absurd". Nie zawsze doslowne
                  tlumaczenie oddaje sens zdania...
                  3. Chrzescijanstwo bylo strasznym regresem w stosunku do Antyku.
                  Europa wrocila do poziomu Antyku dopiero po ponad tysiacu lat
                  regresu spowodowanego przez Chrzescijanstwo...
                  4. To chyba Bog nakazuje ludziom sie mnozyc, stad Kosciol tak walczy
                  z regulacja urodzin...
                  • petrucchio Re: mówić prawdę trzeba- o Tertulianie! 20.02.08, 14:12
                    mrzorba napisała:

                    > 2. Credo, quia absurdum est to NIE jest "wierzę, ponieważ to
                    > absurd", ale "wierzę, CHOCIAŻ to absurd". Nie zawsze doslowne
                    > tlumaczenie oddaje sens zdania...

                    Roterupel wziął ten tekst z Wikipedii, ale mniejsza o to. "Credo quia absurdum"
                    jednak znaczy "Wierzę, PONIEWAŻ to absurd". Nie wiem, jak tam u ciebie z łaciną,
                    ale "quia" oznacza "bo, ponieważ, albowiem", a nie "chociaż" ani "mimo że" (to
                    by było po łacinie "etsi", "quamvis" z koniunktiwem, albo coś w tym rodzaju).
                    To, co faktycznie napisał Tertulian, brzmi tak:

                    "... mortuus est Dei Filius; prorsus credibile est, quia ineptum est: et
                    sepultus resurrexit; certum est, quia impossibile."

                    W wolnym tłumaczeniu: "Umarł Syn Boży: rzecz najzupełniej wiarygodna, bo
                    bezsensowna. A pogrzebany
                    • mrzorba Re: mówić prawdę trzeba- o Tertulianie! 20.02.08, 16:27
                      Zgoda, doslowne tlumaczenie jest "poniewaz", ale sens
                      jest "chociaz". Nie znam lacinskiej gramatyki, ale rozumiem teksty
                      lacinskie "instyktownie", podobnie jak polskie, angielskie czy
                      greckie. Zreszta mniejsza o to: wazne, ze sens filozofii
                      Tertulianusa jest taki, ze wiara jest pozarozumna, zeby nie rzec
                      nierozumna. Wierzymy, choc dobrze wiemy ze nasza wiara nie ma
                      naukowego ani logicznego sensu (przez "my" zrozumie tu tych
                      wierzacych, ktorzy sie zastanawiaja nad sensem swej wiary, bowiem
                      osobiscie nie wierze w Boga Chrzescijan, Muzulmanow czy Zydow)...
                      Pozdr. :)
                      Zorbas
                      • petrucchio Re: mówić prawdę trzeba- o Tertulianie! 20.02.08, 16:38
                        mrzorba napisała:

                        > Zgoda, doslowne tlumaczenie jest "poniewaz", ale sens
                        > jest "chociaz".

                        Jak to mówią, "Pop swoje, a czort swoje".

                        > Nie znam lacinskiej gramatyki, ale rozumiem teksty
                        > lacinskie "instyktownie", podobnie jak polskie, angielskie czy
                        > greckie.

                        No więc w tym przypadku niezbyt dobrze to rozumiesz i niepotrzebnie upierasz się
                        przy swojej interpretacji. Co do ogólnej konkluzji
                        • mrzorba Re: mówić prawdę trzeba- o Tertulianie! 20.02.08, 16:53
                          Ok, nie jestem, jak tow. Stalin wybitnym jezykoznawca... I w
                          odroznieniu od Kapuscinskiego, nie bylem szkolony przez wywiad PRLu
                          w kilku jezykach, a tylko przez (do dzis istniejaca) CIE Impexmetal
                          w angielskim i przez SGPiS w rosyjskim...
                          Wazne, ze sie zgadzamy co do konkluzji!
                          • roterupel Wiary nie można mieszać z Rozumem. Kto to robi 20.02.08, 19:00
                            ten zaczyna bełkotać. Co do konkluzji, to obaj Panowie, pomimo,że
                            się co do niej zgadzacie, to obaj jej nie rozumiecie lub nie chcecie
                            zrozumieć.
                            Powodem może być złożoność określenia "Wiara" i "Rozum" i
                            nieznajomość pism Tertuliana.
                            • mrzorba Re: Wiary nie można mieszać z Rozumem. Kto to rob 20.02.08, 21:42
                              1. Sam napisales przed chwila: Wiara ( katolicka) nie jest
                              przeciwieństwem rozumu. Nie jest także
                              wrogiem rozumu. Jest nieodłącznym towarzyszem rozumu. Wiara
                              człowieka rozumnego jest wspierana przez rozum.
                              Przemyśl spokojnie te zdania. Nie są fałszywymi.
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=75818963&a=75981785
                              2. Zdefiniuj wiec określenia "Wiara" i "Rozum".
                              3. Jaki sens ma dzis czytanie Tertuliana? Dla mnie zaden...
                              • roterupel Oba określenia są trudno definiowalne ze względu 21.02.08, 08:43
                                na ich wieloznaczność i złożoność.
                                Podzielmy się zadaniami. Ja pomyślę o rozszyfrowaniu pojecia "Wiara"
                                a Ty pomyśl co oznaczać może termin "Rozum",w znaczeniach jakie im
                                przypisujemy w czasie naszej rozmowy, Ok?
                                • mrzorba Re: Oba określenia są trudno definiowalne? 21.02.08, 11:53
                                  Wiara to nic innego jak tylko produkt niepoprawnego funkcjonowania
                                  (malfunction) ludzkiego rozumu...
                                  • roterupel Albo powaznie albo ...wcale. 21.02.08, 12:32
                                    Definicja wiary u sw. Tomasza jest taka: Wiarajest aktem rozumu,
                                    intelektu, dokonanym pod naciskiem woliwspomaganej przez łaskę.
                                    Łaska nie jest FENOMENALNA.
                                    Tak więc na płaszczyźnie fenomenalnej, a tylko nią ma do czynienia
                                    filozofia, mamy do czynienia wyłącznie z wolą.
                                    To od woli człowieka zalezy postanowienie czy chce zostac buddysta
                                    czy katolikiem. Ta decyzja jest wolna ale musi byc jakoś
                                    UZASADNIONA, jakimś doswiadczeniem lub rozumowaniem.
                                    • mrzorba Re: Albo powaznie albo ...wcale? 21.02.08, 13:43
                                      Wiara jest zaprzeczeniem, NEGACJA rozumu, negacja intelektu.
                                      Poniewaz nie ma Boga, to nie ma laski bozej. Zreszta gdyby byl Bog,
                                      to nie mogla by istniec wolna wola ludzka, jako iz ograniczalaby ona
                                      wole boska... :(
                                      Radze ci lepiej isc na spacer, co zreszta sam zaraz zrobie! :)
                                      • roterupel Czytam i oczom nie wierzę! Ty masz w głowie 21.02.08, 14:10
                                        "groch z kapustą" i spacer niewiele tu zmieni.
                                        W jakim, mniej wiecej, jesteś wieku i gdzie się urodziłeś?
                                        • mrzorba Re: Czytam i oczom nie wierzę! Ty masz w głowie 21.02.08, 14:48
                                          Przeciez wiesz. Wyludziles ode mnie me dane, obiecujac mi pomoc... :(
                                          • roterupel nie wyłudziłem lecz poprosiłem o nie. 21.02.08, 15:06

                                            Moim zdanie, nie powinieneś zajmować się pracą naukową. To bardzo
                                            intelektualnie i materialnie niezadawalająca ludzi Twego pokroju,
                                            praca.
                                            Ty chcesz zwrócić na siebie uwagę w polskim środowisku akademickim,
                                            nie pisze naukowym,ze wzgledów poza naukowych, rzekł bym osobistych.

                                            Pierwszym stopniem, krokiem do uprawiania nauki jest POWOŁANIE.
                                            Analogicznie jak w innych dziedzinach zawodowych.Dawniej mówiono,ze
                                            to ciekawość i dodawano,że ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
                                            Nie precyzowano przy tym, jak to piekło może wygladać. Jesli to
                                            niepokój i serca, i rozumu to mieli rację.
                                            • mrzorba Re: nie wyłudziłem lecz poprosiłem o nie. 21.02.08, 15:24
                                              1. Wyludziles, podajac sie za kogos innego niz jestes w
                                              rzeczywistsci. A to bylo wiec zwykle oszustwo, ergo jestes oszustem.
                                              Bowiem gybym wiedzial, ze jestes umyslowo niezrownowazony i ze z
                                              nauka nie masz nic wspolnego, to bym do ciebie nigdy nie napisal...
                                              2. I nie ty mi bedziesz dyktowac, co ja mam robic...
                                              • roterupel Dlaczego tak dlugo rozmawiasz z niezrównoważonym 21.02.08, 15:38
                                                człekiem. Znowu piszesz nieprawdę. Twoje wnioskowanie jest
                                                NIELOGICZNE:
                                                "Wyludziles, podajac sie za kogos innego niz jestes w
                                                rzeczywistsci. A to bylo wiec zwykle oszustwo, ergo jestes
                                                oszustem. "


                                                W rozmowie z Tobą nie podawałem sie za kogoś innego niż jestem.
                                                Jeśli by tak było to musiałoby to świadczyć,że PRAWDZIWY NAUKOWIEC (
                                                TY)ZAWIERZYŁ PRAWDZIWEMU DURNIOWI (JA).
                                                Nie dziwi to?
                                                • mrzorba Re: Dlaczego tak dlugo rozmawiasz z niezrównoważ 21.02.08, 15:45
                                                  1. Nie dyskryminuje inwalidow i ludzi chorych tylko ze wzgledu na
                                                  ich inwalidztwo czy chorobe, to chyba proste.
                                                  2. Sugerowales, i to wyrznie, ze jestes profesorem jednego z
                                                  czolowych polskich uniwersytetow. Dalem ci wiec tzw. benefit of
                                                  doubt, a ty naduzyles me zaufanie... :(
                                                  • roterupel Człeku lecz się. Słyszaleś to już od wielu ludzi. 21.02.08, 16:07
                                                    Może to Oni racje mają. Dopuscic taka mozliwosc to nie wstyd, to
                                                    własciwie moralny obowiazek mnaukowca.
                                                  • mrzorba Re: Człeku lecz się. 21.02.08, 23:48
                                                    Najpierw to ty sie wylecz ze swych zwidow na tle religijnym... :(
            • andrzej.kolczynski Dowód na nie istnienie boga lub bogów. 21.02.08, 18:49
              Dowodem na nieistnienie boga (bogów) jest brak dowodu, w rozumieniu
              nauki będącego dowodem, na istnienie boga (bogów).

              Pozdrawiam.

              P.S. Tak przy okazji ...o wiele bardziej, moim zdaniem,
              interesującym od Waszych rozważań byłoby zastanowienie się na tym,
              czym (co to jest) jest czas, przestrzeń, masa i energia. Zwracam
              uwagę, że nauka, o ile wiem, nie definiuje tych pojęć co nie
              przeszkadza naukowcom ich używać.
              • mrzorba Re: Dowód na nie istnienie boga lub bogów. 21.02.08, 23:55
                1. Nie da sie udowodnic istnienia czegos, co istniec nie moze.
                Paradoksow zwiazanych z istnieniem Boga/Bogow jest tyle, ze nie da
                sie udowodnic mozliwosci istnienia bytu, ktory jest po prostu
                sprzeczny "sam w sobie" i musialby istniec "sam dla siebie", stad
                jego istnienie byloby bez sensu...
                2. Czas to jden z wymiarow czasoprzestrzeni, w ktorej zyjemy.
                Defnicja czasoprzestrzeni to zas: kopiemy ten row stad do czwartej
                po poludniu... Masa to zas cos, co powoduje zakrzywienie
                (nieliniowosc) czasoprzestrzeni. Energia to zas jedna z mozliwych
                form istnienia masy (E=m*c^2, gdzie c = szybkosc swiatla w prozni, E
                to energia a m to masa). Proste? Jak nie, to juz nie moja wina... ;)
                • andrzej.kolczynski Milcz kiedy nie możesz powiedzieć nic mądrego! 23.02.08, 16:49
                  Re: czas, przestrzeń, czasoprzestrzeń, masa, energia.

                  Dobrym zwyczajem jest niezabieranie głosu na temat, o którym nie ma
                  się zielonego pojęcia.

                  Proszę przeczytać jeszcze raz to, co Pan napisał i spróbować, jeśli
                  Pan to potrafi, zawstydzić się. Ci, którzy potrafią się wstydzić
                  własnych bezsensownych wypocin mają jeszcze szansę na to, by kiedyś,
                  miejmy taką nadzieję, stać się członkami wspólnoty ludzi myślących.

                  Poziom reprezentowany przez Pana nie pozwala mi na podjęcie dyskusji.

                  Pozdrawiam.

                  • mrzorba Re: Milcz kiedy nie możesz powiedzieć nic mądrego? 23.02.08, 17:04
                    O co ci chodzi?
                    Powtarzam to, co powiedzial kiedys Berkeley, tyle, ze jestem
                    bardziej od Berkeleya konsekwentny. A ty potrafisz tylko atakoac ad
                    personam, z btaku kontrgargumentow ad rem (merytorycznym)... :(
                    www.iep.utm.edu/b/berkeley.htm
                    George Berkeley was one of the three most famous eighteenth century
                    British Empiricists (see LOCKE, JOHN and HUME, DAVID). He is best
                    known for his motto, esse is percipi, to be is to be perceived. He
                    was an idealist: everything that exists is either a mind or depends
                    for its existence upon a mind. He was an immaterialist: matter does
                    not exist. He accepted the seemingly outrageous position that
                    ordinary physical objects are composed solely of ideas, which are
                    inherently mental. He wrote on vision, mathematics, Newtonian
                    mechanics, economics, and medicine as well as philosophy.
                    • andrew2008 Smierc to iluzja - skocz na glowke Kagan. 23.02.08, 17:48
                      Smierc to iluzja. Skocz na glowe z piatego pietra mrzozba-kagan.
                      Dla ateisty empiria jest najwazniejsza, Opowiesz nam pozniej o
                      wynikach tego eksperymentu.
                      Ej wariat, Wisla sie pali.
                      • mrzorba Prosze usunac spamy andrew2008! 23.02.08, 18:41
                        Nie dosc ze chamskie posty, to na dodatek SPAM!
              • roterupel A jak by Pan zdefiniował krzesło? 22.02.08, 20:11

                • mrzorba Re: A jak by Pan zdefiniował krzesło? 22.02.08, 21:30
                  Nie ma czegos takiego jak krzeslo. Istnieje tylko czysta, czyli w
                  100% niematerialna uluzja, przybierajaca postac krzesla, a
                  istniejaca tylko w mozgu osoby, ktorej sie tylko wydaje, ze widzi
                  (badz wyobraza sobie) owo krzeslo.
                  Biskup Berkeley
                  • mrzorba Re: A jak by Pan zdefiniował krzesło? No i co? 23.02.08, 11:38
                    mrzorba napisała:
                    Nie ma czegos takiego jak krzeslo. Istnieje tylko czysta, czyli w
                    100% niematerialna uluzja, przybierajaca postac krzesla, a
                    istniejaca tylko w mozgu osoby, ktorej sie tylko wydaje, ze widzi
                    (badz wyobraza sobie) owo krzeslo.
                    Biskup Berkeley
                    - I co, zatkalo cie? Niestety, filozofia to sa w 99% brednie (poza
                    Marksem, Feuerbachem i Russelem)... Choc czasem sa to brednie
                    pieknie napisane (Leizbniz, Nietzche). A najgorsze bzdury
                    sa "dzielem" tzw. filozofow chrzescijanskich...
                    • mrzorba Nic nie istnieje... ;) 23.02.08, 12:12
                      Tak naprawdę, to nikt ani nic nie istnieje. Wszystko jest iluzja.
                      Czytającemu i piszącemu te słowa (a raczej ich iluzję) też się tylko
                      wydaje, ze jest, myśli i działa. Ale tak naprawdę, to niczego nie
                      ma, a to, co naiwnie bierzemy za rzeczywistość to tylko sen, który
                      się śni, ale nawet nie w czyjejś wyobraźni, która, tak naprawdę, to
                      nie istnieje, a jest to tylko taki dziwny sen, który się śni „sam
                      sobie samemu”. Fizycy tłumaczą to tzw. załamaniem się fali
                      prawdopodobieństwa, która przez czysty przypadek powołała do życia
                      świat materialny (to jest energomaterie i czasoprzestrzeń), a które
                      to załamanie się fali prawdopodobieństwa bierzemy naiwnie za tzw.
                      Big Bang (wielki wybuch). Ale że nasz Wszechświat jest zjawiskiem,
                      które narusza idealną równowagę („harmonię przedustawną”) polegająca
                      na absolutnym nieistnieniu wszystkiego, to ta iluzja materii,
                      energii i czasoprzestrzeni musi się skończyć, a może (i musi) tenże
                      koniec nastąpić w każdej chwili. I stad tez fizycy maja te kłopoty z
                      dwoistością elektronu, dziwnymi właściwościami kwarków itp., jako iż
                      nasz Świat jest tylko jedną wielka anomalia statystyczną, w której,
                      tak naprawdę, to nie obowiązują żadne prawa poza prawami statystyki.
                      Nam się tylko wydaje, że są jakieś prawa przyrody i relacje
                      przyczynowo-skutkowe. Ale tak naprawdę, to są to tylko rezultaty
                      tego, ze żyjemy w okresie wyjątkowej serii wydarzeń, kiedy to owe
                      wydarzenia się tak układają, ze dają nam iluzje przyczynowości i
                      obowiązywania praw przyrody (nam się tylko wydaje, że ta seria trwa
                      miliardy lat – z kosmicznego punktu widzenia to tylko milisekundy).
                      I stąd naukowcy szukają potwierdzenia istnienia owych praw i
                      związków przyczynowo-skutkowych, zamiast zająć się wyjątkami od
                      owych praw, które to wyjątki (bierzemy je za tzw. cuda) udowadniają
                      moją tezę, ze żyjemy w wyjątkowym okresie dziwnej passy. Ale ten
                      okres może i musi się skończyć w każdej chwili, i wtedy zauważymy,
                      ze najpierw czas zacznie biegnąc we wszystkie strony, że
                      staruszkowie i staruszki zaczną młodnieć, umarli wstawać z grobów a
                      niemowlaki w jednej chwili stawać się dorosłymi i jednocześnie
                      wracać do stanu „plemnika i jajeczka”, ze zaczną działać różnorakie
                      perpetuum mobile a zwykłe silniki odmówią masowo posłuszeństwa, a na
                      koniec wszystko się tak rozreguluje, ze najpierw przestanie istnieć
                      życie a później materio-energia i czasoprzestrzeń, a wiec wszystko
                      wróci do normy, która jest absolutna równowaga w stanie
                      nieistnienia, czyli harmonia przedustawna Leibniza…
    • roterupel O próbach racjonalnego uzasadnienia Wiary 21.02.08, 14:14
      Najpopularniejsze sa dwa uzasadnienia. Jedno na podstawie autorytetu
      a drugie na podstawie hipotezy religijnej.Autorytet został
      okrzyczany przez ludzi Oswiecenia jako głupstwo, ale to jest
      szkodliwy zabobon. Autorytet jest doskonałym uzasadnieniem wiary dla
      dzieci lub w prymitywnych, zwartych skupiskach. Dla intelektualistów
      jest jednak nie do utrzymania.Znacznie sprawniejsza jest teoria
      hipotezy religijnej. Oddając się w praktyce jakiejś wierze
      religijnej mogę na płaszczyźnie naukowej powiedzieć,że wyrażam
      przekonanie, że klasa zdań, które uważam za prawdziwe zostanie
      jakoś, dzięki właśnie tej wierze, UPORZĄDKOWANA.
      Tak wiec wiara, jak każdy światopoglad porządkuje nam Świat.
      Filozofia także porządkuje ŚWIAT ( ODRZUCA ZABOBONY I FAŁSZ) ale nie
      nadaje naszemu życiu sensu.
      • mrzorba Re: O próbach racjonalnego uzasadnienia Wiary 21.02.08, 14:51
        1. Argument odwolujacy sie do czyjegos autorytetu to zaden argument,
        bowiem nie ma, nie bylo i chyba nigdy nie bedzie uniwersalnego
        autorytetu!
        2. Wiara oznacza wylaczenie rozumu. Filozofia zas moze pomoc, ale
        nie moze byc to filozofia oparta na falszywych, np. religijnych
        przeslankach...
        • roterupel Teorii uzasadniania wiary jest kilka.Przytoczyłem 21.02.08, 16:12
          te najwartościowsze racjonalnie.
          Wyłaczenie rozumu następuje dopiero po śmierci człowieka. Są na to
          dowody niepodważalne.
          Filozofia pomaga tylkow lepszym rozumieniu rzeczywistości, w której
          żyjemy. Ta rzeczywistość nie ograbicza sie wyłacznie do sprawdzalnej
          doswiadczalnie. Rozumiesz to zdanie?
          • mrzorba Re: Teorii uzasadniania wiary jest kilka.Przytocz 21.02.08, 23:57
            1. Wylaczenie rozumu nastapilo wlasnie u ciebie, mimo iz zyjesz...
            2. To, czego nie da sie potwierdzic empirycznie, nie istnieje
            realnie z punktu widzenia nauki.
        • roterupel Teorii uzasadniania wiary jest kilka.Przytoczyłem 21.02.08, 16:12
          te najwartościowsze racjonalnie.
          Wyłaczenie rozumu następuje dopiero po śmierci człowieka. Są na to
          dowody niepodważalne.
          Filozofia pomaga tylkow lepszym rozumieniu rzeczywistości, w której
          żyjemy. Ta rzeczywistość nie ograbicza sie wyłacznie do sprawdzalnej
          doswiadczalnie. Rozumiesz to zdanie?
          • mrzorba Re: Teorii uzasadniania wiary jest kilka.Przytocz 21.02.08, 23:57
            Powtarzasz sie... :(
        • roterupel Teorii uzasadniania wiary jest kilka.Przytoczyłem 21.02.08, 16:12
          te najwartościowsze racjonalnie.
          Wyłaczenie rozumu następuje dopiero po śmierci człowieka. Są na to
          dowody niepodważalne.
          Filozofia pomaga tylkow lepszym rozumieniu rzeczywistości, w której
          żyjemy. Ta rzeczywistość nie ograbicza sie wyłacznie do sprawdzalnej
          doswiadczalnie. Rozumiesz to zdanie?
    • roterupel Pisałeś,że filozofia nie jest nauką. Czym w takim 21.02.08, 16:32
      razie zajmuja się w tym uniwersytecie, który sam przywołałes:

      ask.stanford.edu/search?q=philosophy&spell=1&access=p&output=xml_no_dtd&ie=utf8&lr=&client=st
      anford&site=stanford&proxystylesheet=google
      • mrzorba Re: Pisałeś,że filozofia nie jest nauką. 21.02.08, 23:58
        Badaniami nad filozofia sie tam zajmuja, podobnie jak badac mozna
        zabobony, w tym religijne...
    • roterupel A czym zajmuja sie ci ludzie czy nie filozofią? 21.02.08, 16:46
      www.apa.udel.edu/apa/index.html
      • mrzorba Re: A czym zajmuja sie ci ludzie czy nie filozofi 21.02.08, 23:59
        Jak pisalem, zajmuja sie badaniami nad filozofia.
    • roterupel Ci też powariowali? 21.02.08, 16:52
      www.springerlink.com/content/?k=philosophy
      • mrzorba Re: Ci też powariowali? 22.02.08, 00:01
        Nie, oni badaja filozofie. Podobnie jak badaja religie, poezje, czy
        sztuke (fine arts)...
        • mrzorba Polecam Feuerbacha! 22.02.08, 11:08
          Glownie klasyczne dzielo Ludwika Feuerbacha: WYKLADY O ISTOCIE
          RELIGII (Vorlesungen ueber das Wiesen der Religion) PWN 1953 w
          serii "Biblioteka Klasykow Filozofii". Owe wyklady sa napisane dosc
          przystepnie, jak na powazne dzielo tak wybitnego filozofa.
          • andrew2008 Re: Polecam Feuerbacha! 22.02.08, 20:36
            Psychopata mrzozba-kagan produkuje sie rowniez pod nickiem Benek
            na aquanecie. Wroble cwierkaja , ze to SB-ek, morderca ksiedza
            Popieluszki. Zostal wyposazony w tyle alternatywnych tozsamosci i
            zyciorysow ,ze mu sie wszystko popieprzylo. Liznal troche matematyki
            i po zwolnieniu z wiezienia utrzymywal sie z korepetycji podstaw
            matematyki. Obecnie to zidiocialy stary psychopata.
            Przykleja sie do roznych antyklerykalnych organizacji
            (racjonalow,wolno-myslicieli i podobnej swoloczy).
            • andrew2008 Wszystko o mrzozbie-kaganie 22.02.08, 20:41
              Kilka informacji o niebezpieczcznym SB-ku psychopacie, Mrzozbie-
              Kaganie, w moim poscie ponizej
              • mrzorba Re: Wszystko o mrzozbie-kaganie ? 22.02.08, 21:27
                Widze, ze w szpitalu, gdzie przebywasz, zniesiono ograniczenia w
                dostepie pacjentow do Internetu...
                www.filmpolski.pl/fp/index.php/12726
            • mrzorba Re: Polecam Feuerbacha! 22.02.08, 21:26
              Powtarzasz sie! Ja jestem od zamachow na kardynalow i papiezy a nie
              na zwyklych "szeregowych" klechow...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka