madcio
30.03.08, 14:30
Nie pierwszy, nie ostani kretyński pozew sądowy, ale ten jest interesujący...
www.nytimes.com/2008/03/29/science/29collider.html?ref=science
Mianowicie, CERN być może wyprodukuje miniaturowe czarne dziury, które podobno
by mogły Ziemię zjeść na śniadanie. Albo tak zwane dziwne cząstki
(strangelets), które w zetknięciu z normalną materią konwertują ją na więcej
strangeletów. No i dwóch panów, niejacy Walter L. Wagner i Luis Sancho,
wytoczyło proces. O ocalenie Ziemi, a jakże.
Kretynizm jest wielostopniowy. Od czego by tu zacząć?
Zacznę od mniej ważkich argumentów.
- Cząstki dziwne są całkowicie teoretyczną konstrukcją i nawet nie wiadomo,
czy naprawdę istnieją. CD są bardziej pewne, ale i też nie wiadomo na pewno,
czy CERN je zdoła w ogóle wyprodukować.
- Tych dwóch panów argumentuje, że teoretyczne promieniowanie Hawkinga jest
jedyną rzeczą, która uchroni nas przed katastrofą w postaci mini czarnej
dziury zżerajacej Ziemię. Problem w tym, że możliwość takiego promieniownaia
jest z jakichś głębokodupnych powodów fizycznych nierozerwalnie związana z
samą możliwością tworzenia mikroskopijnych czarnych dziur. Innymi słowy, jeśli
nie ma parowania CD, nie stworzysz tychże CD w CERNie. Jeśli zaś możesz
stworzyć CD w CERNie, taka dziura MUSI zdechnąć praktycznie natychmiast.
Ale powiedzmy, że można mieć CD w CERN, która nie wyparuje. Dobra. Czas na
cięższą armatę.
Ciemny lud głupieje, gdy chodzi o czarne dziury. Mam wrażenie, że myślą o nich
jako o swego rodzaju ultymatywnym odkurzaczu. Prawda jest taka, że CD działa
na wszelkie ciała w wszechświecie tak jak "normalny" obiekt o tej samej
masie[1]. Gdyby nasze słoneczko zostało podmienione na czarną dziurę o
identycznej masie, planety dalej by sobie spokojnie krążyły po swoich
orbitach[2]. Pomysł, by mikroczarnadziura zżarła Ziemię, jest skrajnym
kretynizmem. By przeciętna góra stała się CD, trzeba by ją ścieśnić do
rozmiaru mniejsze niż atomu. W CERNie przyśpieszane beda cząstki o "nieco"
mniejszej masie, toteż taka CD będzie miała odpowiednio mniejszy rozmiar. Jak
mały? Naprawdę cholernie mały.
Innymi słowy, NAWET gdyby taka mikro czarna dziura nie wyparowała, to:
- Poleciałaby w kosmos. Dosłownie. Cholernie wątpię, by w CERNie stworzono coś
o prędkości mniejszej, niż prędkość ucieczki. Wprawdzie artykuł twierdzi, że
cząstki stworzone w CERN będą "w spoczynku" wględem labolatorium, ale poważnie
w to wątpię.
- Nawet, gdyby nie uciekła, tylko leciała w te i wewte przez Ziemię... cóż, by
miała szczęście, jakby przyrosła do paru gramów, zanim słońce przejdzie w fazę
czerwonego giganta. Materia jest RZADKA.
Dobra, czas na ostateczny argument, dotyczący się zarówno CD, jak i materii
dziwnej:
- w każdej chwili w górne warstwy atmosfery Ziemi i w Księżyc (i w wszystkie
inne ciała niebieskie) walą wysokoenergetyczne cząstki powstałe np. w wyniku
GRB. Niektóre z nich mają energie, o których dzisiejsze akceleratory mogą
tylko pomarzyć. Ponieważ przez cały okres istnienia naszej planety jakoś nie
została ona zżarta przez miniaturowe czarne dziury powstałe w wyniku tych
naturalnych kolizji, ani też nie zmieniła się cała w dziwną materię, szanse na
coś takiego wskutek działalności CERNu oceniam na równą praktycznie ZERO. NUL.
NADA. NIC!
Przy okazji, jeden z tych gości ma nader... oryginalne poglądy na pewne
rzeczy. ;] Nie ma to wpływu na argumentację lub jej brak, ale niewątpliwie
dodaje sprawie kolorytu. :D
www.unificationtheory.com/astrophysics/starandgalaxy.htm
[1] Ciekawe rzeczy by zaczęły się dziać dopiero przy zbytnim zbliżeniu się do
CD, a raczej jej horyzontu zdarzeń.
[2] I tak zginęlibyśmy, ale z zupełnie innych powodów.