Dodaj do ulubionych

Podobieństwa nie świadczą o pokrewieństwach!

21.08.08, 04:08
Swego czasu w dyskusjach na pl.sci.biologia na dowód,iż PODOBIEŃSTWA
NIE MUSZĄ ŚWIADCZYĆ O POKREWIEŃSTWACH prztoczyłem przykłady sępów ze
starego i nowego świata. Biolog Enzo Salviati wówczas ostro mnie
zaatakował twierdząć,że anatomowie już dawno przewidzieli,że sęp
amerykański musi być bardziej spokrewniony z bocianem niż sępem
afrynańskim,a genetycy tylko ten fakt potwierdzili. Ciekawe jaką
mine zrobi//zrobił teraz, gdy zachodzi taka rewolucja w systematyce
ptaków:)
Ciekawe z którymi przewidywaniami anatomów jest to zgodne. A "znaki
na nibie" już dawni sugerowały taką rewolucję, ponieważ badania
genetyczne kilka lat temu pokazywały,że niektóre ptaki zaliczane do
wróblowatych bardziej genetycznie różnią się w obrębie swej grupy
wróblowatych niż od przedstawicieli innych grup.

Ciekawe co na to ewolucjoniści:) Będą musieli wymyślać nowe formy
przejściowe i wszelkie zawijasy ewolucji zganiać na rzekomą potęgę
doboru naturalnego:)

Ciekawe co na to petrucchio? Teraz będzie musiał poczekać na korekty
w wikipedii i googlach w ogóle, zanim zacznie mi serwować swoje
mądrości:):)


(SN 2008,NR;8,STR;20)
Według badań genetycznych wyprowadzono wniosek,iż najbliższymi
krewnymi wróblowatych są papugi, te mają najbliżej do sokołów. Jak
sugeruje artykuł rozpada się rząd szponiastych, ponieważ jastrzębie
orły i sępy, sowy i czepigi są krewnymi
dudków,żołn,,zimorodków,,dzięciołów,miodowodów i dzioborożców.
Lelkom bliskie są rzekomo jeżyki i kolibry. Flamingi nie będą
zaliczane razem z bocianami,czaplami i ibisami do brodzących i
stworzą osobną grupę z perkozami, "które rozwiedziono właśnie z
nurami". Do tej grupy dołączą ponadto wężówki, kormorany,
głuptaki,pelikany. Pelikany uplasowały się w jednej podgrupie z
albatrosami i w tym momencie nazwa brodzące traci sens. U
żurawiowatych pozostaną żurawie ,łyski i dropie i dołączą kukułki
(!). Madagaskarniki dołączą do gołębi, słonecznica do lelków,a
dropiopodobne karami w okolice sokołów....
Obserwuj wątek
    • petrucchio Re: Podobieństwa nie świadczą o pokrewieństwach! 21.08.08, 10:06
      noveyy777 napisał:

      > Ciekawe co na to petrucchio? Teraz będzie musiał poczekać na korekty
      > w wikipedii i googlach w ogóle, zanim zacznie mi serwować swoje
      > mądrości:):)

      Straw man. Ani nie twierdzę, że podobieństwa świadczą o pokrewieństwie, ani nie
      jestem przywiązany do konkretnych hipotez filogenetycznych. Ja wiem, że
      kreacjonistom wydaje się czymś skandalicznym fakt, że hipotezy naukowe są
      weryfikowalne i mogą padać pod naciskiem danych, ale tak działa nauka, i działa
      dobrze. Przecież te "rewolucje w systematyce" przeprowadzają nie Michael Behe z
      kolegami, ale biolodzy, którzy co do jednego akceptują teorię ewolucji i starają
      się coraz dokładniej zrekonstruować szczegóły filogenezy (bo _każda_ nowa
      klasyfikacja jest o tyle lepsza od poprzednich, o ile lepiej odzwierciedla
      historyczne pokrewieństwo taksonów). "Rewolucje" nikogo nie martwią
      • noveyy777 Re: Podobieństwa nie świadczą o pokrewieństwach! 21.08.08, 11:47
        petrucchio napisał:

        > Ani nie twierdzę, że podobieństwa świadczą o pokrewieństwie, ani
        nie
        > jestem przywiązany do konkretnych hipotez filogenetycznych.


        No tak,a co możesz teraz napisać:)


        >Ja wiem, że
        > kreacjonistom wydaje się czymś skandalicznym fakt, że hipotezy
        naukowe są
        > weryfikowalne i mogą padać pod naciskiem danych, ale tak działa
        nauka, i działa

        Mnie się tak nie wydaje. I nie jestem kreacjonistą, nawet
        ewolucjoniści zaczęli odróżniać różne typy kreacjonistów, jestemk
        zwolennikiem IP w nowej wersji, jak już chcesz mnie określać
        kreacjonistą, to bądz precyzyjny (kreacjonista starej ziemi). I daj
        sobie spokój z tą pogardą, bo nie masz do niej żadnych podstaw.
        Więcej prawdy jest w młodoziemskim kreacjonizmie,niż we wszystkich
        teoriach ewolucyjnych razem wziętych.


        > dobrze. Przecież te "rewolucje w systematyce" przeprowadzają nie
        Michael Behe z
        > kolegami, ale biolodzy, którzy co do jednego akceptują teorię
        ewolucji i staraj
        > ą
        > się coraz dokładniej zrekonstruować szczegóły filogenezy (bo
        _każda_ nowa
        > klasyfikacja jest o tyle lepsza od poprzednich, o ile lepiej
        odzwierciedla
        > historyczne pokrewieństwo taksonów).

        Daj spokój Behemu,zakochałeś się w nim czy co? I nic tu nie
        odzwierciedla żadnego pokrewieństwa żadnych taksonów. Te badania
        świadczą jedynie o podobieństwach genetycznych, o których nie śnili
        ŻADNI EWOLUCYJNI ANATOMOWIE. A więc nowe dane nie pasują do
        przewidywań TE. Zgodzisz się z tym czy nie?




        >
        > PS Co jest złego w korzystaniu z Google'a? Google to po prostu
        sposób
        > wyszukiwania informacji, podobny do sięgnięcia na półkę z
        książkami. Coraz
        > więcej artykułów publikuje się w sieci.....

        A co z informacjami na temat rzekomej ewolucji praków, ich
        systematyki filogenetycznej ,KTÓRĄ W SWYCH DYSKUSJACH SERWOWAŁEŚ
        LUDZIO0M (mi między innymi),a które czerpałeś z google? Jaki ty
        byłeś wówczas przekonany,a teraz nic z tego sobie nie robisz? O kand
        dupy rozbić twoje nieświadome indoktrynowanie,a najbardziej
        przerażające jest to,że wprowadzałeś nieświadomie ludzi w błąd i
        teraz nic sobie z tego nie robisz! Jeśli Behe się w czymś pomyli,co
        zdarza się rzadko,a pomyłki są małoistotne, to robisz raban na całą
        sięć, natomiast twoim zdanie "prawowita nauka" ma prawo robić
        ludziom z wode z mózgów tylko dlatego,że coś jej się w danym okresie
        tak,a nie inaczej wydaje (przypomnij sobie teorie oparina i
        rekapitulacji,o których ci pisałem? Nauka dawno wiedziała,że to
        fałszywe idee,a jednak dalej się na te wątki powoływała--WSTYD I
        KOMPROMITACJA--Nie można ufać biologii ewolucyjnej,więc ostrożnie z
        google)

        • petrucchio Re: Podobieństwa nie świadczą o pokrewieństwach! 21.08.08, 12:14
          noveyy777 napisał:

          > Mnie się tak nie wydaje. I nie jestem kreacjonistą, nawet
          > ewolucjoniści zaczęli odróżniać różne typy kreacjonistów, jestemk
          > zwolennikiem IP w nowej wersji, jak już chcesz mnie określać
          > kreacjonistą, to bądz precyzyjny (kreacjonista starej ziemi).

          To w końcu jesteś, czy nie jesteś kreacjonistą? Jeśli uważasz, że poszczególne
          "baraminy" stworzyła osobno siła nadprzyrodzona, to jesteś kreacjonistą,
          jakiekolwiek przymiotniki byś sobie dodawał.

          > I daj
          > sobie spokój z tą pogardą, bo nie masz do niej żadnych podstaw.
          > Więcej prawdy jest w młodoziemskim kreacjonizmie,niż we wszystkich
          > teoriach ewolucyjnych razem wziętych.

          Brawo, tylko tak dalej, a wszyscy uwierzymy w to, że nie jesteś żadnym
          religijnym agitatorem, tylko zwolennikiem stuprocentowo naukowego "IP nowego typu".

          > Daj spokój Behemu,zakochałeś się w nim czy co? I nic tu nie
          > odzwierciedla żadnego pokrewieństwa żadnych taksonów. Te badania
          > świadczą jedynie o podobieństwach genetycznych, o których nie
          > śnili ŻADNI EWOLUCYJNI ANATOMOWIE. A więc nowe dane nie pasują do
          > przewidywań TE. Zgodzisz się z tym czy nie?

          Nie zgadzam się. Każdy wie, że z dość oczywistych przyczyn konwergencje
          morfologiczne można pomylić z synapomorfiami, zwłaszcza w dużych, mocno
          rozgałęzionych taksonach, dlatego zawsze warto zostawić pole dla wątpliwości,
          przygotować się na niespodzianki i nie przywiązywać się do roboczych hipotez.
          Dogmatykowi takiemu jak ty może się to wydać objawem zgniłej słabości, ale
          naukowiec musi zawsze być gotów do zmiany poglądów pod naciskiem faktów. Dane
          genetyczne mają w tym przypadku moc rozstrzygającą wobec konkurencyjnych hipotez
          opartych na anatomii i analizie skamieniałości, dlatego mało kto się z nimi
          spiera, o ile rekonstrukcja filogenezy na podstawie DNA nie budzi zastrzeżeń
          natury metodologicznej i statystycznej.

          > A co z informacjami na temat rzekomej ewolucji praków, ich
          > systematyki filogenetycznej ,KTÓRĄ W SWYCH DYSKUSJACH SERWOWAŁEŚ
          > LUDZIO0M (mi między innymi),a które czerpałeś z google? Jaki ty
          > byłeś wówczas przekonany,a teraz nic z tego sobie nie robisz?

          A cóż takiego (link, proszę) napisałem, co musiałbym teraz ze wstydem odwoływać?
          Jeśli nie podasz konkretnego przykładu, to ja ciebie poproszę o odszczekanie
          nieuprzejmych insynuacji.

          > O kand
          > dupy rozbić twoje nieświadome indoktrynowanie,a najbardziej
          > przerażające jest to,że wprowadzałeś nieświadomie ludzi w błąd i
          > teraz nic sobie z tego nie robisz!

          Jak wyżej. Kogo i jak wprowadziłem w błąd (i to w sposób budzący przerażenie)?
          Konkretnie i z uzasadnieniem, proszę.
          • noveyy777 znowu w koło macieja 21.08.08, 13:56
            petrucchio napisał:

            > > Daj spokój Behemu,zakochałeś się w nim czy co? I nic tu nie
            > > odzwierciedla żadnego pokrewieństwa żadnych taksonów. Te badania
            > > świadczą jedynie o podobieństwach genetycznych, o których nie
            > > śnili ŻADNI EWOLUCYJNI ANATOMOWIE. A więc nowe dane nie pasują
            do
            > > przewidywań TE. Zgodzisz się z tym czy nie?
            >
            > Nie zgadzam się. Każdy wie, że z dość oczywistych przyczyn
            konwergencje
            > morfologiczne można pomylić z synapomorfiami, zwłaszcza w dużych,
            mocno
            > rozgałęzionych taksonach, dlatego zawsze warto zostawić pole dla
            wątpliwości,
            > przygotować się na niespodzianki i nie przywiązywać się do
            roboczych hipotez....


            Proszę o konkretne przykłady mechaniżmów, które powodują
            konwergencję (tylko żebyś nie zabrnął jak z tymi wężami:)).
            To wszystko, to bicie piany, a nie poważne hipotezy naukowe.
            Gołosłowne twierdzenia: coś tam okazało się podobne morfologicznie i
            różne genetycznie, bo zaszła konwergencja,a coś tam opkazało się
            podobne anatomicznie i genetycznie ,bo miało wspólnego przodka.
            Teoria ewolucji, to teoria wszystkiego, bo można dopasować do niej
            wszelkie obserwacje--przynajmniej kłapiąc ozorem,bo ze szczegółowymi
            modelami już gorzej. Czy uważasz,że ta marna ewolucyjna hipoteza ma
            jakąś wartość poznawczą? Brakuje jej prezentacji szczegółowych
            mechanizmów, ciężko coś przewidzieć itd. Jest kulawa metodologicznie
            i tyle.


            > Dogmatykowi takiemu jak ty może się to wydać objawem zgniłej
            słabości, ale
            > naukowiec musi zawsze być gotów do zmiany poglądów pod naciskiem
            faktów......

            No własnie,więc czego kłapiecie ozorami, gdy ogon nie nadąża.
            Najpierw coś sprawdzcie, a pózniej gadajcie, bo w przeciwnym razie
            okazujecie się ściemniaczami i tyle.

            Dane
            > genetyczne mają w tym przypadku moc rozstrzygającą wobec
            konkurencyjnych hipote
            > z

            Bzdura,znowu wracasz do sofizmatów raz ci obalonych. Przypomnij
            sobie filogenetyke molekularną i mankamenty związane z tą
            metodą,choć szczerze mówiąc przeczytałbym oryginalny artykuł
            dotyczący tych badań i chęt się dowiedział,które metody zastosowano
            w tych badaniach, bo jeśli porównywano architekture genów,kariotypów
            itp. to OK,jeśli nie, to o kant dupy rozbić te badania i mozna się
            spodziewać ,że wszystko się zmieni jeszcze wielokrotnie.


            > opartych na anatomii i analizie skamieniałości, dlatego mało kto
            się z nimi
            > spiera, o ile rekonstrukcja filogenezy na podstawie DNA nie budzi
            zastrzeżeń
            > natury metodologicznej i statystycznej.


            No własnie--ciekawe z jakimi paleontologicznymi faktami korelują te
            nowe wnioski (ROTLF). Mówię ci ;musisz poczekać na korekty w
            wikipedii:)


            >
            > > A co z informacjami na temat rzekomej ewolucji praków, ich
            > > systematyki filogenetycznej ,KTÓRĄ W SWYCH DYSKUSJACH SERWOWAŁEŚ
            > > LUDZIO0M (mi między innymi),a które czerpałeś z google? Jaki ty
            > > byłeś wówczas przekonany,a teraz nic z tego sobie nie robisz?
            >
            > A cóż takiego (link, proszę) napisałem, co musiałbym teraz ze
            wstydem odwoływać
            > ?
            > Jeśli nie podasz konkretnego przykładu, to ja ciebie poproszę o
            odszczekanie
            > nieuprzejmych insynuacji.


            Przypomnij sobie swoje wynurzenia na temat ewolucji ptaków od
            dinozaurów i konkretnych grup ptaków wspólczesnych od innych ptaków.
            Pogoogluj skoro masz słabą pamięć, ja i tak poświęcam ci dużo
            czasu ,a mam remont w domu i chorego dziadka na głowie. Ale jeżeli
            nic nie wygooglujesz i nie wytłumaczysz się ze swoich rewelacji
            wieczorem zrobię to za ciebie.


            • petrucchio Re: znowu w koło macieja 21.08.08, 14:05
              noveyy777 napisał:

              > Przypomnij sobie swoje wynurzenia na temat ewolucji ptaków od
              > dinozaurów

              Och, czyżby ptaki nie pochodziły już od dinozurów?

              > i konkretnych grup ptaków wspólczesnych od innych ptaków.

              A konkretnie?

              > Pogoogluj skoro masz słabą pamięć, ja i tak poświęcam ci dużo
              > czasu ,a mam remont w domu i chorego dziadka na głowie. Ale jeżeli
              > nic nie wygooglujesz i nie wytłumaczysz się ze swoich rewelacji
              > wieczorem zrobię to za ciebie.

              Czekam. Ja mam dobrą pamięć. Tłumacz się ty, łgarzu, bo ja nie mam z czego.
              • noveyy777 Re: znowu w koło macieja 21.08.08, 16:24
                petrucchio napisał:

                > noveyy777 napisał:
                >
                > > Przypomnij sobie swoje wynurzenia na temat ewolucji ptaków od
                > > dinozaurów
                >
                > Och, czyżby ptaki nie pochodziły już od dinozurów?

                Nie,nie pochodzą, a przynajmniej nie ma na to dowodów (podobieństwa
                nie świadczą o pokrewieństwach). Poza tym sam przyznałeś w tamtych
                dyskusjach ,że istnieją tylko przesłanki, ponieważ nie ma frmy
                przejściowej, która by ewidentnie wskazywała na pochodzenie ptaków
                od dinozaurów. Sam się gotujesz.


                >
                > > i konkretnych grup ptaków wspólczesnych od innych ptaków.
                >
                > A konkretnie?
                >
                > > Pogoogluj skoro masz słabą pamięć, ja i tak poświęcam ci dużo
                > > czasu ,a mam remont w domu i chorego dziadka na głowie. Ale
                jeżeli
                > > nic nie wygooglujesz i nie wytłumaczysz się ze swoich rewelacji
                > > wieczorem zrobię to za ciebie.
                >
                > Czekam. Ja mam dobrą pamięć. Tłumacz się ty, łgarzu, bo ja nie mam
                z czego.
                >
                Poczekajmy więc do wieczora, jeśli to nie ty pisałeś
                (przeprowadziłem wiele dyskusji na ten temat m.in. z śp. Karolem
                Sabathem), to cię po prostu przeproszę, więc nie nazywaj
                mnie "łgazrem"....
                • noveyy777 [...] 21.08.08, 16:25
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • mwookash Jaki śliczny argument :-) żałosne :-( nt 21.08.08, 18:27

                • petrucchio Re: znowu w koło macieja 21.08.08, 17:27
                  noveyy777 napisał:

                  > Nie,nie pochodzą, a przynajmniej nie ma na to dowodów (podobieństwa
                  > nie świadczą o pokrewieństwach). Poza tym sam przyznałeś w tamtych
                  > dyskusjach ,że istnieją tylko przesłanki, ponieważ nie ma frmy
                  > przejściowej, która by ewidentnie wskazywała na pochodzenie ptaków
                  > od dinozaurów. Sam się gotujesz.

                  Nie, niczego podobnego nie przyznałem. Wytknąłem ci za to niezrozumienie (albo
                  celowe błędne użycie) terminu "forma przejściowa". Nadal podpisuję się pod tym,
                  co wtedy napisałem, a w szczególności:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=74390860&a=76257948
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=74390860&a=76346179
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=74390860&a=76351400

                  A na zakończenie:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=74390860&a=76352475
                  • noveyy777 jak rozumiem pojecie forma przejsciowa 21.08.08, 20:36
                    petrucchio napisał:

                    > noveyy777 napisał:
                    >
                    > > Nie,nie pochodzą, a przynajmniej nie ma na to dowodów
                    (podobieństwa
                    > > nie świadczą o pokrewieństwach). Poza tym sam przyznałeś w
                    tamtych
                    > > dyskusjach ,że istnieją tylko przesłanki, ponieważ nie ma frmy
                    > > przejściowej, która by ewidentnie wskazywała na pochodzenie
                    ptaków
                    > > od dinozaurów. Sam się gotujesz.
                    >
                    > Nie, niczego podobnego nie przyznałem. Wytknąłem ci za to
                    niezrozumienie (albo
                    > celowe błędne użycie) terminu "forma przejściowa". Nadal podpisuję
                    się pod tym,
                    > co wtedy napisałem, a w szczególności:
                    >

                    Forma//formy przejściowe to sekwencja szkieletów, które wykazują
                    powolne ale ciągłe zmiany wiodące od jednego taksonu do drugiego. Ty
                    natomiast pisałeś ,że formy, które mają cechy innych organizmów (co
                    może świadczyć o tym samym projektancie!) mogą być jakąś boczną
                    linią ewolucyjną, wiodącą od taksonu X do taksonu Y. PAMIĘTAJ JEDNAK
                    (CO SIĘ OKAZAŁO NA PRZYKŁADZIE TYCH PTAKÓW),ŻE POKREWNIEŃSTWA NIE
                    MUSZĄ ŚWIADCZYĆ O POKREWIEŃSTWACH,WIĘC JAK NIE ODNAJDĄ SIĘ
                    SEKWENCJE W LINI PROSTEJ,WIODĄCE OD GATUNKU X DO GATUNKU Y, TO NIE
                    MOŻNA MÓWIĆ O DOWODACH NA EWOLUCJĘ. Nawet jakby ewolucja była
                    faktem, to wyjaśnij mi;w jaki sposób jesteś w stanie odróżnić
                    prawdziwą eweolucję od X do Y od rzekomych przykładów konwergencji?
                    A więc podsumowując: NIE MA ŻADNYCH DOWODÓW NA NP. POKREWIEŃSTWO
                    PTAKÓW Z DINOZAURAMI, BO NIE MA SZCZEGÓŁOWYCH KOPALNYCH SEKWENCJI W
                    LINI PROSTEJ.
                    • petrucchio Re: jak rozumiem pojecie forma przejsciowa 21.08.08, 21:16
                      noveyy777 napisał:

                      > A więc podsumowując: NIE MA ŻADNYCH DOWODÓW NA NP. POKREWIEŃSTWO
                      > PTAKÓW Z DINOZAURAMI, BO NIE MA SZCZEGÓŁOWYCH KOPALNYCH SEKWENCJI
                      > W LINI PROSTEJ.

                      Skamieniałości przejściowe to formy, które reprezentują kolejne etapy ewolucji
                      jakiejś grupy organizmów. Zwykle dobiera się je tak, żeby forma X ilustrująca
                      jakiś krok w ewolucji taksonu A była jak najbardziej podobna do wspólnego
                      przodka X i A, czyli wykazywała cechy prymitywne plus część cech zaawansowanych
                      występujących u A, a za to miała jak najmniej cech zaawansowanych nie
                      występujących u A. Dlatego np. archeopteryks dobrze się nadaje na skamieniałość
                      przejściową, bo pokazuje, jak mniej więcej wyglądał późnojurajski przodek
                      ptaków, a nie ma rzucających się w oczy unikatowych cech zaawansowanych. Nikt
                      natomiast nie twierdzi, że archeopteryks jest właśnie tym konkretnym przodkiem
                      (a choćby był, nie potrafilibyśmy tego udowodnić na 100%). Faktycznym dowodem na
                      pochodzenie ptaków od dinozaurów jest mnogość form pokazujących rozwój cech
                      ptasich, czego skutkiem jest niemożność wytyczenia niearbitralnej granicy między
                      nimi; ale o tym też już pisałem:

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=74390860&a=76296465

                      Nie myślę powtarzać tu dyskusji, która już raz się odbyła.
                      • noveyy777 petrucchio mydli oczy.. 21.08.08, 23:46
                        OK,OK,OK --znane mi są owe prawdy wiary. Oczywiście zobowiązuję się
                        odnieść do każdej twojej wypowiedzi pod warunkiem,że odniesiesz się
                        (krok po kroku) do wszystkich moich argumentów. Ty po prostu
                        odwracając moją argumentację, która tak w rzeczywistości obaliła
                        powyższą powturzyłeś to co w rzeczywistości skrytykowałem. Więc
                        proszę cię; ODPOWIEDZ NA MÓJ WCZEŚNIEJSZY POST ODNISZĄC SIĘ DO
                        KAŻDEGO ARGUMENTU.
                      • noveyy777 raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 21.08.08, 23:57
                        Faktycznym dowodem na
                        pochodzenie ptaków od dinozaurów jest mnogość form pokazujących
                        rozwój cech
                        ptasich, czego skutkiem jest niemożność wytyczenia niearbitralnej
                        granicy między
                        nimi; ale o tym też już pisałem:



                        k/k:
                        W życiu--te podobieństwa nie dowodzą pokrewieństw, jak podobieństwo
                        flamingów do wszelkich brodzących nie zalicza ich do brodzących,a
                        podobieństwo sokołów do wszelkich szponiastych nie czyni ich ich
                        krewnymi. Czy nie dociera do ciebie argument--a rewolucja w
                        systematyce ptaków jest tego ewidentnym przykładem--że podobieństwa
                        nie świadczą o pokrewieństwach? Poza tym (jeśli już tak wierzysz w
                        ewolucję) ,to jak sobie udowadniasz,że te przykłady form
                        przejściowych nie są w rzeczywistości przykładami konwergencji (TO
                        PYTANIE ZADAWAŁ JUŻ ANTONI hOFFMAN 'WOKÓŁ EWOLUCJI I PODKREŚLAŁ,ŻE
                        JEST TO POWAŻNY PROBLEM PALEONTOLOGII EWOLUCYJNEJ). Czy
                        zaprezentował ci ktoś jakieś badania genetyczne sugerujące
                        pokrewieństwa tych dinozaurów do ptaków? I na koniec--ja jestem
                        nawet skłonny przyjąć,że (niektóre) dinozaury były tak napreawdę
                        osobliwymi ptakami,że miały okrywę termiczną//pióropodobną,że były
                        ciepłokrwiste (temperatury im nie mierzyłem) wiem natomiast,ŻE NIE
                        MA ŻADNEGO DOWODU ,ŻE TE DINOZAURY BYŁY PRZODKAMI JAKICHKOLWIEK
                        PTAKÓW, ZE WSPÓŁCZESNYMI WŁĄCZNIE!

                        Piszesz z takim zapałem i pewnością,jakby nauka była świętą krową i
                        tym samym nieświadomie wprowadzasz w błąd laików laików.
                        • petrucchio Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 10:34
                          noveyy777 napisał:

                          > Czy zaprezentował ci ktoś jakieś badania genetyczne sugerujące
                          > pokrewieństwa tych dinozaurów do ptaków?

                          Dobrze wiesz, że nie ma żadnej nadziei na wyodrębnienie DNA ze skamieniałości
                          mezozoicznych, więc w tym punkcie skazani jesteśmy na pogodzenie się z luką
                          informacyjną. Co do _dzisiejszych_ organizmów, badania genetyczne wskazują na
                          siostrzane pokrewieństwo ptaków i krokodyli, co jak najbardziej zgadza się z
                          hipotezą, że ptaki są archozaurami. Jeśli to dla ciebie nie jest argumentem, to
                          nie byłoby argumentem także pokrewieństwo genetyczne współczesnych ptaków i
                          teropodów. Przecież ogólnie nie akceptujesz analiz genetycznych jako dowodu na
                          ewolucję. "Pokrewieństwo", tak jak ty je rozumiesz, niczym się nie różni od
                          "podobieństwa", tyle że jest to podobieństwo na poziomie molekularnym, a nie
                          anatomicznym.
                          • nabukomb Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 11:29
                            petrucchio napisał:

                            > noveyy777 napisał:
                            >
                            > > Czy zaprezentował ci ktoś jakieś badania genetyczne sugerujące
                            > > pokrewieństwa tych dinozaurów do ptaków?
                            >
                            > Dobrze wiesz, że nie ma żadnej nadziei na wyodrębnienie DNA ze skamieniałości
                            > mezozoicznych, .....

                            Jak to mówi Ferdek Kiepski, "jak nie ma jak jest" i to nie tylko nadzieja, ale
                            "cudownie ocalone", przypadkiem znalezione, bo śmigłowiec był za mały i kostka
                            T.rexa nie zmieściła im się i musieli ja złamać. Złamali patrzą a tu cud nad
                            cudami mezozoiczne DNA.
                            wyborcza.pl/1,76842,5153493.html
                            Ewolucjoniści to zwykli idioci, którzy nawet nie wiedzą co piszą i "odkrywają"
                            inni "mądrzy usenetu".
                            Oczywiste wyjaśnienie, że mezozoik to mityczny okres w dziejach ziemi, jest nie
                            do przyjęcia, bo dogmat ewolucji nie pozwala. Kości dinozaurów leżące na
                            pustyni praktycznie powierzchniowo, a nawet ich skamieniałe odchody, nie są
                            dowodem, skamieniałe kości dinozaurów razem ze skamieniałą czaszką krowy, to nie
                            dowód.
                            Ewolucjoniści puknijcie się w te zakute łby i zastanówcie się co dla Was byłoby
                            dowodem, że ewolucji nie było.
                            Matematyka nie wystarcza, fizyka nie, dowody kopalne nie, genetyka nie, to co
                            chyba tylko przyprowadzenie do Was ISW by Was "kopnął osobiście w dupę", to
                            może wtedy odejdziecie od swojej ewolucyjnej religii.

                            P.N.
                            • nabukomb Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 11:32
                              No może nie całkiem było to DNA:))))

                              Nabukomb
                            • petrucchio Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 11:56
                              nabukomb napisał:

                              > Złamali patrzą a tu cud nad cudami mezozoiczne DNA.

                              Jak sam po chwili refleksji zauważyłeś, nie było to DNA, więc w niczym nie
                              podważyłeś tego, co ja napisałem. Czy znalezione białko to faktycznie kolagen
                              T-rexa, to na razie sprawa dyskusyjna i z oceną znaleziska wolę zaczekać do
                              zakończenia wymiany zdań między autorami doniesienia a ich krytykami oraz
                              dalszych wyjaśnień.

                              > Oczywiste wyjaśnienie, że mezozoik to mityczny okres w dziejach ziemi, jest nie
                              > do przyjęcia, bo dogmat ewolucji nie pozwala. Kości dinozaurów leżące na
                              > pustyni praktycznie powierzchniowo, a nawet ich skamieniałe odchody, nie są
                              > dowodem, skamieniałe kości dinozaurów razem ze skamieniałą czaszką krowy, to nie
                              > dowód.

                              Przykro mi, przyjacielu, ale nawet nieuctwo powinno mieć jakieś granice. Na
                              takim poziomie w ogóle nie podejmuję dyskusji.
                              • nabukomb Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 12:45
                                petrucchio napisał:

                                > nabukomb napisał:
                                >
                                > > Złamali patrzą a tu cud nad cudami mezozoiczne DNA.
                                >
                                > Jak sam po chwili refleksji zauważyłeś, nie było to DNA, więc w niczym nie
                                > podważyłeś tego, co ja napisałem.

                                Tak, nie wchodzę w Wasze przepychanki z KK o podobieństwo "krokodyli do ptaków",
                                dla mnie to "przelewanie z pustego w próżne" i ględzenie o niczym. Nie macie
                                dowodów ani za ani przeciw i tylko się przekomarzacie.

                                Dlatego z tym Kiepskim i DNA, to był żart dla rozluźnienia atmosfery. Ważne w
                                tym artykule było to że nauka niefrasobliwie dopasowuje sobie każdą rzecz do
                                swoich dogmatów. Do tej pory nieprzekraczalne było milion lat na zachowanie się
                                części miękkich, a tu nagle w kości dinusia rzekomo wymarłego dziesiątki
                                milionów lat temu znaleźli i co i nic. Nauka bez refleksji przesuwa sobie
                                granicę z 1mln, na 65mln, zero wniosków o tym, ze np den dinuś żył milion lat
                                temu a nie 65 mln, bo to przecież niezgodne z doktryną.
                                Ale tak na poważnie, weź pod uwagę taki cytat:

                                "Tuż pod powierzchnią pokładu węgla w Price(Utah) znaleziono kości dinozaurów,
                                liczące sobie jakoby 80mln lat, a Scott R. Woodward wydzielił z nich DNA! Jak
                                długo DNA jest w stanie przetrwać? Białko psuje sie w ciągu paru dni, a
                                tymczasem materiał genetyczny miałby przetrwać niezwykle długi okres, liczony w
                                dziesiątkach milionów lat? To znalezisko skłoniło już w 1995 roku prof. dr.
                                Gunnara Heinsohna do zadania jakże zasadnego pytania,"czy nie należałoby raczej
                                zadowolić się skromnymi tysiącami lat, zamiast próbować imponować 80 000 000?""
                                (Kłamstwo ewolucji - H.J. Zillmer).

                                > > Oczywiste wyjaśnienie, że mezozoik to mityczny okres w dziejach ziemi, je
                                > st nie
                                > > do przyjęcia, bo dogmat ewolucji nie pozwala. Kości dinozaurów leżące na
                                > > pustyni praktycznie powierzchniowo, a nawet ich skamieniałe odchody, nie
                                > są
                                > > dowodem, skamieniałe kości dinozaurów razem ze skamieniałą czaszką krowy,
                                > to nie
                                > > dowód.
                                >
                                > Przykro mi, przyjacielu, ale nawet nieuctwo powinno mieć jakieś granice.

                                Tak, bardzo ciekawe to powiedz to swoim kolegom naukowcom, którzy dokonali i
                                badają te znaleziska. W książce Zillmera są dziesiątki cytatów z doniesień o
                                badaniach i odkryciach naukowych przeczących postulowanej przez dogmat ewolucji
                                długości okresów geologicznych. Zwłaszcza istnienie dinozaurów przed tysiącami a
                                nie milionami lat jest wyjątkowo dobrze udokumentowane.
                                Z ewolucją jest tak samo jak z dogmatami katolickimi. Np. wszyscy badacze
                                doskonale wiedzą, że z Biblii wynika że Jezus miał rodzeństwo, braci i siostry.
                                Ale dogmat o wiecznym dziewictwie Marii każe zapomnieć o rozumie i logice i
                                zmyślać, że tam mowa o kuzynach.
                                Gdyby nie chore pomysły ewolucjonistów i konieczne im wielomilionowe okresy
                                czasu na "dokonania ewolucji", to pozmieniano by datowanie wszystkich znalezisk
                                starszych niż tysiące lat.

                                Moja wiedza ma granice, ale nieuctwo naukowców, bezkarnie pleni się na świecie
                                przesuwając granice głupoty bez żadnych ograniczeń i to jest tragiczne.

                                >Na
                                > takim poziomie w ogóle nie podejmuję dyskusji.

                                Jeszcze nikt ze mną dyskusji nie odważył się podjąć, bo ja nie dyskutuje o
                                głupotach typu: czy metoda ta czy inna jest lepsza? czy wynik ten czy inny jest
                                bardziej naukowy? czy próbka była zanieczyszczona, czy nie była? Ja obalam
                                logikę ewolucyjną i całość jej domniemań hurtowo, na wyższym pułapie, bez
                                wchodzenia w drobiazgi. Ty po prostu tak nie potrafisz i to jest powód
                                prawdziwej ucieczki przede mną!!!!!!

                                P.N.
                                • petrucchio Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 13:03
                                  nabukomb napisał:

                                  > Ale tak na poważnie, weź pod uwagę taki cytat:
                                  >
                                  > "Tuż pod powierzchnią pokładu węgla w Price(Utah) znaleziono kości dinozaurów,
                                  > liczące sobie jakoby 80mln lat, a Scott R. Woodward wydzielił z nich DNA! Jak
                                  > długo DNA jest w stanie przetrwać? Białko psuje sie w ciągu paru dni, a
                                  > tymczasem materiał genetyczny miałby przetrwać niezwykle długi okres, liczony w
                                  > dziesiątkach milionów lat? To znalezisko skłoniło już w 1995 roku prof. dr.
                                  > Gunnara Heinsohna do zadania jakże zasadnego pytania,"czy nie należałoby raczej
                                  > zadowolić się skromnymi tysiącami lat, zamiast próbować imponować 80 000 000?""
                                  > (Kłamstwo ewolucji - H.J. Zillmer).

                                  Hans-Joachim Zillmer nie jest paleontologiem, biologiem, biochemikiem ani w
                                  ogóle naukowcem. Jest niemieckim przedsiębiorcą z dyplomem inżyniera
                                  budowlanego, próbującym (mimo oczywistego braku kompetencji) uchodzić za
                                  popularyzatora nauki (tak jak pojmuje tę rolkę zwariowany outsider, czyli
                                  "demaskatora" nauki oficjalnej). Szczerze mówiąc, głupstwa, plotki i
                                  przeinaczenia Zillmera nic mnie nie obchodzą. To nie jest materiał do dyskusji.

                                  > Jeszcze nikt ze mną dyskusji nie odważył się podjąć, bo ja nie dyskutuje o
                                  > głupotach typu: czy metoda ta czy inna jest lepsza? czy wynik ten czy inny jest
                                  > bardziej naukowy? czy próbka była zanieczyszczona, czy nie była? Ja obalam
                                  > logikę ewolucyjną i całość jej domniemań hurtowo, na wyższym pułapie, bez
                                  > wchodzenia w drobiazgi. Ty po prostu tak nie potrafisz i to jest powód
                                  > prawdziwej ucieczki przede mną!!!!!!

                                  Mnie po prostu szkoda czasu i wysiłku. Interpretuj to sobie według uznania.
                                • winoman Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 13:04
                                  Kim jest Zillmer
                                  • nabukomb Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 13:44
                                    winoman napisał:

                                    > Kimjest Zillmer

                                    A kim jest winoman?????

                                    A kim był Einstein, gdy pracował nad teorią względności?????

                                    Tak argumenty to macie mocne, danych niezgodnych z nauką nie zbierze nigdy
                                    naukowiec na posadzie, bo by go wykopali, dane od nie naukowców są nieważne i
                                    kółko się zamyka. Hura niech żyje ewolucjonizm !!!!

                                    Jesteście zwykłymi teologami nie naukowcami, bronicie swojej wiary przez
                                    wydawanie edyktów, kto ma prawo interpretować dane badawcze.
                                    To chore i kompletnie nielogiczne. Każde prawo dopuszcza argumenty obydwu stron
                                    zanim wyda werdykt. Tylko psychoza ewolucyjna sprawiła, że przed sądami nauki
                                    stoją tylko obrońcy TE, a oskarżyciele nie są wpuszczani na salę rozpraw.

                                    p.N.
                                    • petrucchio Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 13:53
                                      nabukomb napisał:

                                      > A kim był Einstein, gdy pracował nad teorią względności?????

                                      Pracownikiem urzędu patentowego, ale z dyplomem ukończenia studiów z FIZYKI.
                                      _Annalen der Physik_, czołowy periodyk ówczesnej fizyki, przyjmował jego
                                      artykuły do publikacji, co znaczy, że świat naukowy nie odrzucał go jako
                                      kopniętego w głowę dziwaka. Zillmer jest _po prostu_ nieukiem i szarlatanem
                                      pozującym na demaskatora nauki.
                                      • nabukomb Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 15:04
                                        petrucchio napisał:

                                        > nabukomb napisał:
                                        >
                                        > > A kim był Einstein, gdy pracował nad teorią względności?????
                                        >
                                        > Pracownikiem urzędu patentowego, ale z dyplomem ukończenia studiów z FIZYKI.
                                        > _Annalen der Physik_, czołowy periodyk ówczesnej fizyki, przyjmował jego
                                        > artykuły do publikacji, co znaczy, że świat naukowy nie odrzucał go jako
                                        > kopniętego w głowę dziwaka. Zillmer jest _po prostu_ nieukiem i szarlatanem
                                        > pozującym na demaskatora nauki.
                                        >

                                        Swoją wypowiedzią dokumentujesz dokładnie to co cały czas powtarzam. Nie wierząc
                                        w ewolucję, nie zostanie się biologiem. Każdy kto tego nie uznaje, jest dla Was
                                        "nieukiem i szarlatanem", nie ma szans w oficjalnej nauce.
                                        Problem nie polega na tym, że "demaskatorzy", mają jakieś inne tajne dane. Oni
                                        są po prostu obiektywni i szukają prawdy, a zasiedziali ewolucjoniści bronią za
                                        wszelką cenę swoich stołków, przesiewając dane i publikując te, które mieszczą
                                        się w doktrynie nauki, lub zmieniając doktrynę, gdy mleko się rozleje i sprawa
                                        już poszła do prasy.
                                        Dane są identyczne, chodzi jedynie o ich interpretacje, do tego nie trzeba być
                                        specjalistą danej dziedziny, bo to wręcz przeszkadza, bo zniekształca osąd, do
                                        analizy danych trzeba analitycznego obiektywnego podejścia, a Ty ani nikt nie
                                        potrafi udowodnić, że Zillmer jest nieobiektywny, lub oszukuje. On tylko wyciąga
                                        na światło dzienne znaleziska i fakty, nad którymi nauka rozciąga zasłonę milczenia.

                                        Czy On ma dyplom z tego czy innego Uniwersytetu nie ma nic do rzeczy, liczy się
                                        intelekt i obiektywizm, a tego nie maja naukowcy zasiedziali na posadach. Pokaż
                                        mi książkę prawdziwego analityka, zbierającego dane z różnych dziedzin, który
                                        podpisze się swoim intelektem pod głupotą ewolucjonizmu.

                                        Logika i rozum jest przeciw interpretacji danych na korzyść TE, tylko ideologia
                                        i błędne rozumienie zjawiska religijności jest motorem odrzucenia IP. Tak
                                        wyglądają fakty i nie zmienisz tego. Nikt nigdy nie wykazał, że życie nie mogło
                                        powstać przez projektowanie, za to na niezliczone sposoby ukazana złożoność,
                                        wielość i struktura życia wręcz krzyczy, że to musiało zostać zaprojektowane, by
                                        mogło tak działać jak działa.
                                        Kim jest więc nauka, jeśli nie mówi prawdy i szkaluje tych co ją dostrzegają i
                                        próbują pokazać innym, jeśli nie zwykłym oszustem i sprzedajną dziwką na
                                        usługach ewolucyjnej religii.

                                        P.N.
                                        • petrucchio Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 15:18
                                          nabukomb napisał:

                                          > Ty ani nikt nie potrafi udowodnić, że Zillmer jest nieobiektywny,
                                          > lub oszukuje.

                                          Chyba kpisz. Akurat to łatwo udowodnić przez pokazanie, jak Zillmer przeinacza
                                          fakty, powiela niesprawdzone plotki lub po prostu zmyśla. Nawet ten króciutki
                                          cytat w twoim poście zawiera same bzdury, które łatwo zweryfikować. Oczywiście
                                          możesz nie przyjąć tej weryfikacji do wiadomości i powiedzieć "a ja wierzę
                                          Zillmerowi". Będzie to wówczas argumentum ab auctoritate, a "Kłamstwo ewolucji"
                                          uzyska status świętej księgi.

                                          • nabukomb Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 15:22
                                            petrucchio napisał:

                                            > nabukomb napisał:
                                            >
                                            > > Ty ani nikt nie potrafi udowodnić, że Zillmer jest nieobiektywny,
                                            > > lub oszukuje.
                                            >
                                            > Chyba kpisz. Akurat to łatwo udowodnić przez pokazanie, jak Zillmer przeinacza
                                            > fakty, powiela niesprawdzone plotki lub po prostu zmyśla. Nawet ten króciutki
                                            > cytat w twoim poście zawiera same bzdury, które łatwo zweryfikować. Oczywiście
                                            > możesz nie przyjąć tej weryfikacji do wiadomości i powiedzieć "a ja wierzę
                                            > Zillmerowi". Będzie to wówczas argumentum ab auctoritate, a "Kłamstwo ewolucji"
                                            > uzyska status świętej księgi.

                                            Ja nikomu nie wierzę w nic, wszystko oceniam w kategoriach p-stwa, miałem
                                            nadzieję że choć minimalnie "lekcję odrobiłeś".

                                            Pokaż ten jego nie obiektywizm i udowodnij, że wypisał brednie, a ja ocenię na
                                            ile prawdopodobniejsze są jego słowa, a na ile Twoje.

                                            P.N.
                                            • petrucchio Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 15:37
                                              nabukomb napisał:


                                              > Pokaż ten jego nie obiektywizm i udowodnij, że wypisał brednie, a
                                              > ja ocenię na ile prawdopodobniejsze są jego słowa, a na ile Twoje.

                                              OK, ale zrobię to wieczorem, bo w tej chwili wzywają mnie inne zajęcia, a pełne
                                              udokumentowanie wymaga trochę pracy. To jest właśnie problem z pseudonauką.
                                              Skonfabulować kilka linijek jest łatwo, ale udowodnić, że hochsztapler jest
                                              hochsztaplerem
                                              • petrucchio OK, już jestem 22.08.08, 23:35
                                                > "Tuż pod powierzchnią pokładu węgla w Price(Utah) znaleziono kości dinozaurów,
                                                > liczące sobie jakoby 80mln lat, a Scott R. Woodward wydzielił z nich DNA! Jak
                                                > długo DNA jest w stanie przetrwać? Białko psuje sie w ciągu paru dni, a
                                                > tymczasem materiał genetyczny miałby przetrwać niezwykle długi okres, liczony w
                                                > dziesiątkach milionów lat? To znalezisko skłoniło już w 1995 roku prof. dr.
                                                > Gunnara Heinsohna do zadania jakże zasadnego pytania,"czy nie należałoby raczej
                                                > zadowolić się skromnymi tysiącami lat, zamiast próbować imponować 80 000 000?"

                                                Po pierwsze, Zillmer z pewnością nie widział na oczy oryginalnego artykułu
                                                Woodwarda, Weyanda i Bunnella (Science 266, 1994):

                                                www.sciencemag.org/cgi/reprint/266/5188/1229.pdf

                                                Kości (właściwie dwa fragmenty kostne o długości ok. 20 cm) nie zostały
                                                znalezione "tuż pod powierzchnią pokładu węgla", tylko tuż w warstwie piaskowca
                                                30 cm NAD pokładem węgla, na głębokości 610 m. Pokład, w którym je znaleziono,
                                                był kiedyś łożyskiem rzeki wpadającej do dużego śródlądowego morza (tzw. morze
                                                Mancos); jego wiek oceniono na 80-85 mln lat. Nie wiadomo, czy kości należały do
                                                dinozaura/dinozaurów; autorzy piszą tylko, że ponieważ w pokładach węgla tej
                                                formacji znaleziono tropy wielu gatunków dinozaurów, dinozaurowe pochodzenie
                                                kości jest prawdopodobne.

                                                Ewentualne DNA zawarte w preparatach z fragmentów kości zostało wykorzystane
                                                jako matryca do amplifikacji DNA z jednego locusu (fragment mitochondrialnego
                                                genu cytochromu b; dokładne uzasadnienie wyboru można znaleźć w artykule)
                                                techniką PCR. Na 2880 wykonanych amplifikacji Woodward uzyskał 9 przypadków
                                                "czystych" (amplifikacja DNA wyekstrahowanego z kości się powiodła, a zarazem
                                                wykluczono zanieczyszczenie ludzkim DNA, które stwierdzono w 3 innych
                                                przypadkach). Chociaż sekwencje uzyskane w tych 9 amplifikacjach nie były
                                                identyczne (co tłumaczono śladową ilością i uszkodzeniami matrycy), a przy tym
                                                były zdaniem autorów zbyt krótkie, żeby można je było wykorzystać do analizy
                                                filogenetycznej i ustalenia pokrewieństwa z ptasim, gadzim lub ssaczym DNA, sam
                                                fakt uzyskania fragmentu DNA nadającego się do amplifikacji uznano za sukces i
                                                dowód na możliwość przetrwania DNA w skamieniałościach przez dziesiątki milionów
                                                lat.

                                                Po drugie, Zillmer nie przedstawia tła historii "dinozaurowego DNA" i nie
                                                wspomina o późniejszej dyskusji na ten temat:

                                                W latach 1990-2000 w ogóle pokładano duże nadzieje w kopalnym DNA i
                                                przeprowadzono kilka rzekomo udanych ekstrakcji DNA np. z owadów zachowanych w
                                                bursztynie, mioceńskich magnolii, a nawet bakterii w kryształach soli kamiennej
                                                z permu (250 mln lat!). Żadna z tych prób nie wytrzymała jednak krytyki. Próby
                                                uzyskania DNA z kości dinozaurów także podejmowano, tym chętniej, że prasa
                                                popularna rozgłaszała tego rodzaju osiągnięcia na fali zainteresowania "Parkiem
                                                Jurajskim"; np. wybitny badacz dinozaurów Jack Horner i jego współpracownicy
                                                byli bliscy opublikowania doniesienia o znalezieniu DNA w kości udowej
                                                tyranozaura, ale w końcu sami uznali, że ich wyniki są zbyt wątpliwe. Obecnie
                                                nie ma dowodu na możliwość przetrwania dających się zidentyfikować fragmentów
                                                DNA dłużej niż kilkaset tysięcy lat.

                                                Jeśli chodzi o DNA uzyskane przez Woodwarda, okazało się, co następuje.
                                                Największym problemem przy amplifikacji (syntezy miliardów kopii) genomowego DNA
                                                jest wykluczenie zanieczyszczenia, które może się przydarzyć mimo największej
                                                ostrożności (i zwykle pochodzi od samych badaczy). W 1994 nie wiedziano jeszcze,
                                                że oprócz mitochondrialnego genu cytochromu b człowiek i niektóre inne
                                                zaawansowane naczelne mają niedoskonałe i niefunkcjonalne kopie tego genu
                                                (pseudogeny), które prawdopodobnie przeskoczyły do genomu jądrowego ok. 30 mln
                                                lat temu. Te pseudogeny odkryli Stewart i Collura w 1995, a w 1996 zbadano je u
                                                człowieka (Zischler) i ponownie przejrzano się wynikom Woodwarda (Blair Hedges).
                                                Okazało się, że ludzkie pseudogeny cytochromu b są o wiele bliższe sekwencjom
                                                uzyskanym przez Woodwarda niż ptasie lub gadzie DNA. Ponieważ Woodward wykluczył
                                                zanieczyszczenie ludzkim DNA tylko na podstawie porównania z mitochondrialnym
                                                genem cytochromu b człowieka, narzuca się wniosek, że próbki zostały
                                                zanieczyszczone ludzkim DNA zawierającym wspomniany pseudogen. To jest właściwie
                                                koniec historii. Dokładne namiary na artykuły, o których wspominam, mogę podać
                                                na każde życzenie każdemu, kto chciałby do nich zajrzeć.

                                                Zillmer oczywiście nic nie pisze o wątpliwościach, dyskusjach, krytyce wyników
                                                itp.; nie wydaje się, żeby był w ogóle świadom tych problemów, a całą historię
                                                Woodwarda cytuje bez refleksji, niewątpliwie z trzeciej ręki. Wspomina tylko o
                                                opinii Gunnara Heinsohna, która jest o tyle mało istotna, że Heinsohn jest z
                                                wykształcenia socjologiem (skądinąd cokolwiek ekscentrycznym, ale to już inna
                                                historia) i nic nie wiadomo, żeby posiadał jakiekolwiek kompetencje w
                                                dziedzinach takich jak paleontologia, genetyka lub geologia:

                                                en.wikipedia.org/wiki/Gunnar_Heinsohn

                                                O naukowości takich stwierdzeń jak "białko psuje się w ciągu paru dni" z litości
                                                nie wspomnę.
                                                • petrucchio PS 23.08.08, 00:21
                                                  petrucchio napisał:

                                                  > www.sciencemag.org/cgi/reprint/266/5188/1229.pdf

                                                  Jeśli link jest niedostępny, można spróbować zajrzeć tutaj:

                                                  tinyurl.com/5qhl8y

                                                  i kliknąć na "Full Text (PDF)".
                                                • nabukomb Re: OK, już jestem 23.08.08, 01:36
                                                  Bardzo dziękuję za czas poświęcony na przygotowanie tych informacji, są dla mnie
                                                  dużą pomocą, nie tyle ze względu na jakieś nieznane mi informacje, co na
                                                  pokazany sposób analizy cytatu, który rozpracowywałeś, a wnioskuję z Twojej
                                                  wypowiedzi o braku czasu (" kosztuje niewspółmiernie wiele wysiłku i czasu, a
                                                  tych dóbr >>naukowcy<< często nie mają w nadmiarze"), że jesteś lub uważasz się
                                                  za naukowca.

                                                  MOJA ANALIZA PORÓWNAWCZA

                                                  A. Zillmer.

                                                  Zillmer informację umieścił jako jedną z wielu wskazujących na błędnie oceniane
                                                  przez naukę okresy geologiczne. Rozdział nosi tytuł: "Kuracja odmładzająca",
                                                  podrozdział "Świerze szczątki", informacja podana jest jako ciekawostka bo dwa
                                                  zdania wcześniej zaczyna się akapit tak:
                                                  "Istnieją jednak znaleziska jeszcze bardziej zadziwiające. W poważnym
                                                  czasopiśmie naukowym 'Science' ukazał się artykuł, który przeszedł bez większego
                                                  odzewu. Tuż pod powierzchnią pokładu węgla w (...)"

                                                  Potem jest reszta mojego cytatu i akapit się kończy. A następny mówi o następnej
                                                  ciekawostce tak:

                                                  "W kwietniu 2000 roku naukowcy z Uniwersytetu Alabamy opublikowali nowe wyniki
                                                  badań: udało im się wyizolować materiał genetyczny z liczących sobie jakoby 65
                                                  000 000 lat kości triceratopsa znalezionych w Dakocie Północnej. Ciekawy jest
                                                  stan tych kości: nie są one mocno zmineralizowane.(...)

                                                  Kolejny akapit to:
                                                  " Dwa różne amerykańskie zespoły badawcze pod kierunkiem H.R.Millera
                                                  przeprowadziły datowanie kości arkokantozaura znalezionych w rejonie Paluxy
                                                  River w Teksasie. Zastosowano metodę węgla C14 i pomiary spektroskopem masowym
                                                  (Ivanov i in. 1993). Wyniki przeczą powszechnie przyjętym koncepcjom ewolucji,
                                                  bo dla kości tych uzyskano wiek 36 500, względnie 32 000 lat. (...)

                                                  Potem są następne i następne, jest także opis odkrycia tej kości tyranozaura o
                                                  której wspomniałem wcześniej podając link z takim cytatem z wypowiedzi Mary
                                                  Schweitzer ze stanowego Uniwersytetu Karoliny Północnej: ""To był absolutny
                                                  szok. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, ale powtórzony 17 razy test nie
                                                  pozostawiał wątpliwości"" i jej kolegi Lawrenca Witnera z Uniwesytetu Ohio
                                                  :""Jeżeli znajdujemy tkankę, która nie jest skamieniała, to powinniśmy być w
                                                  stanie z niej DNA"".

                                                  Obiektywnie i bezstronnie oceniam, że Zillmer w podaniu tej informacji w taki
                                                  właśnie sposób jak ją podałem, w niczym nie uchybił naukowemu obiektywizmowi.
                                                  Każdy cytat i informacja jest wraz z podanym źródłem gdzie go szukać, kto i
                                                  kiedy daną informację podał. Dodaje swoje wnioski ale zupełnie uprawnione
                                                  patrząc na całość podrozdziału, rozdziału i całej książki.

                                                  B. Petrucchio

                                                  petrucchio napisał:

                                                  > > "Tuż pod powierzchnią pokładu węgla w (....)
                                                  > ...
                                                  > Po pierwsze, Zillmer z pewnością nie widział na oczy oryginalnego artykułu
                                                  > Woodwarda, Weyanda i Bunnella (Science 266, 1994):

                                                  Emocjonalne domniemanie zupełnie nie do udowodnienia. Skąd taki wniosek, że nie
                                                  widział?
                                                  Byłoby to bardzo dziwne, bo niby jak tę informację wyszukał?

                                                  > Kości (właściwie dwa fragmenty kostne o długości ok. 20 cm) nie zostały
                                                  > znalezione "tuż pod powierzchnią pokładu węgla", tylko tuż w warstwie piaskowca
                                                  > 30 cm NAD pokładem węgla, na głębokości 610 m.

                                                  Jestem skłonny uznać, że albo nastąpiła pomyłka w tłumaczeniu i z tuż nad
                                                  zrobiono tuż pod, albo Zillmer uznał, że "powierzchnia pokładu" to nie sam
                                                  podkład, a 30 cm nad pokładem węgla natomiast 610 m pod powierzchnią gruntu ("na
                                                  głębokości 610 m") pasuje do określenia pod powierzchnią. Nie widzę w tym
                                                  niczego co czyniło by z niego oszusta, lub naciągacza, bo niezależnie od tego
                                                  czy sformułujemy to jako nad pokładem węgla, czy pod powierzchnią pokładu w
                                                  istocie chodzi o to samo, Pan natomiast wychodzi na naciągacza robiącego "z igły
                                                  widły".

                                                  Dalsza Pańska informacja, choć wydaje się bardziej szczegółowa w niczym nie
                                                  przeczy informacji Zillmera.
                                                  Co najwyżej można mówić, że informacje petrucchia poszerzają i rysują tło
                                                  dalszych dyskusji o odkryciu. Nie mam nic do zarzucenia Zillmerowi, że nie zajął
                                                  się tym tak szeroko, bo nie o tym jest książka i nie było w niej miejsca na tak
                                                  szczegółowe dywagacje o każdej z podawanych przez niego informacji.

                                                  > Po drugie, Zillmer nie przedstawia tła historii "dinozaurowego DNA" i nie
                                                  > wspomina o późniejszej dyskusji na ten temat:

                                                  Nie widzę takiej potrzeby, ani sensu książka jest zbiorem dużej liczby
                                                  informacji, Zillmer nie nadaje żadnej z nich jakiegoś szczególnego znaczenia,
                                                  czytelnik ma wyrobić sobie pogląd sam na podstawie całości książki, on się w
                                                  ogóle nie upiera, że to było na pewno DNA dinozaurów i że idealnie czyste, pisze
                                                  Pan nie na temat.

                                                  > Jeśli chodzi o DNA uzyskane przez Woodwarda, okazało się, co następuje.
                                                  (...) .
                                                  >... narzuca się wniosek, że próbki zostały
                                                  > zanieczyszczone ludzkim DNA zawierającym wspomniany pseudogen. To jest właściwi
                                                  > e
                                                  > koniec historii.

                                                  Analiza artykułu być może właściwa, ale wnioski o tym, że to było tylko
                                                  zanieczyszczenie nie budzą mojego zaufania, mam tylko słowo, którego nie jestem
                                                  w stanie sprawdzić.
                                                  Ale ja nie opieram się na pojedynczych doniesieniach o czymkolwiek ani nie,
                                                  przydaję żadnym informacjom statusu prawda nie prawda. Być może ma Pan w tym
                                                  przypadku rację, ale w niczym to nie umniejsza obiektywizmowi Zillmera, a już na
                                                  pewno nie czyni prawdopodobnymi zarzutów:
                                                  >"" Zillmer przeinacza
                                                  > fakty, powiela niesprawdzone plotki lub po prostu zmyśla. Nawet ten króciutki
                                                  > cytat w twoim poście zawiera same bzdury, które łatwo zweryfikować""


                                                  petrucchio napisał:
                                                  > Zillmer oczywiście nic nie pisze o wątpliwościach, dyskusjach, krytyce wyników
                                                  > itp.; nie wydaje się, żeby był w ogóle świadom tych problemów,..

                                                  Kolejne emocje, przecież to, że on jest tego świadom jest że tak powiem
                                                  "oczywistą oczywistością", co kawałek w jego książce są daty i poglądy
                                                  ewolucyjne, a dopiero potem fakty temu przeczące i logiczne wnioski co do
                                                  podawanych informacji. Gdyby miał pisać o wątpliwościach i poglądach
                                                  ewolucjonistów na każde znalezisko ze szczegółami to miejsca by mu nie
                                                  starczyło, a książka stałaby się kompletnie nieczytelna. Niech Pan uczciwie
                                                  przyzna, że ewolucjoniści w zatajaniu wątpliwości i poglądów strony przeciwnej
                                                  biją na głowę każdego Zillmera i wszystkich razem wziętych. Nawet sądownie biją
                                                  się o zakaz informowania w szkołach o wątpliwościach i odmiennych poglądach na
                                                  powstanie i bogactwo życia na ziemi.

                                                  >...a całą historię
                                                  > Woodwarda cytuje bez refleksji, niewątpliwie z trzeciej ręki.

                                                  Kolejne bezpodstawne domniemanie, wstyd mi już za takich naukowców jak petrucchio.

                                                  >Wspomina tylko o
                                                  > opinii Gunnara Heinsohna, która jest o tyle mało istotna, że Heinsohn jest z
                                                  > wykształcenia socjologiem (skądinąd cokolwiek ekscentrycznym, ale to już inna
                                                  > historia) i nic nie wiadomo, żeby posiadał jakiekolwiek kompetencje w
                                                  > dziedzinach takich jak paleontologia, genetyka lub geologia

                                                  Taki sam prymitywny atak osobisty jak na Zillmera, to tylko zmniejsza moje
                                                  zaufanie do Pana analizy.


                                                  > O naukowości takich stwierdzeń jak "białko psuje się w ciągu paru dni" z litośc
                                                  > i
                                                  > nie wspomnę.

                                                  Bo i nie powinien Pan, słowo psuje się jest zupełnie adekwatne do tego co chciał
                                                  przekazać Zillmer w tym zdaniu. Może ma Pan jakieś naukowy opis, że się nie
                                                  psuje w ciągu kilku dni, to z chęcią posłucham.


                                                  Podsumowując.

                                                  Z całym obiektywizmem, nie wierząc ani Zillmerowi, ani Panu, Zillmer bije Pana
                                                  na głowę pod względem naukowości. W niczym nie udokumentował Pan zarzutów wobec
                                                  niego, a wręcz jeszcze bardziej umocnił jego pozycję w moich oczach. Obawiam
                                                  się, że to co zarzuca Pan jemu doskonale pasuje do Pana, czy czytał Pan jego
                                                  książkę, którą tak wyraziście krytykuje, wątpię nawet nie spytał Pan o stronę
                                                  gdzie znaleźć ten cytat, nie interesował więc Pana kontekst, co jest wielkim
                                                  uchybieniem naukowej analizy.

                                                  Nabukomb

                                                  PS.
                                                  • winoman Re: OK, już jestem 23.08.08, 02:01
                                                    A nie prościej napisać, że Zillmer pisząc co pisał, był akurat w Australii (bo
                                                    może był) i dlatego pisząc "pod" miał na myśli "nad"?

                                                    Zachowałby Pan w ten sposób przynajmniej jakieś pozory, bo tak to naprawdę ręce
                                                    opadają i rzeczywiście szkoda czasu, Pana nikt nie przekona, a inni i tak
                                                    wszystko widzą.

                                                  • nabukomb Re: OK, już jestem 23.08.08, 02:12
                                                    winoman napisał:

                                                    > A nie prościej napisać, że Zillmer pisząc co pisał, był akurat w Australii (bo
                                                    > może był) i dlatego pisząc "pod" miał na myśli "nad"?
                                                    >
                                                    > Zachowałby Pan w ten sposób przynajmniej jakieś pozory, bo tak to naprawdę ręce
                                                    > opadają i rzeczywiście szkoda czasu, Pana nikt nie przekona, a inni i tak
                                                    > wszystko widzą.
                                                    >

                                                    Brednie jakieś winoman wypisuje. Co w tym poście ma jakąś wartość, to tylko
                                                    wyraz frustracji człowieka bez argumentów.
                                                    Po prostu na mnie trzeba prawdziwych argumentów, a nie pozorowanych sztuczek
                                                    logicznych.

                                                    Naukowość i logika w wydaniu winomana, czy petrucchia czy innych tutaj to
                                                    żałosne umizgi do mądrości opartej na czystej logice, którą ja reprezentuję.

                                                    To nie mnie nie można przekonać, tylko Wy nie macie żadnych wartościowych
                                                    argumentów na człowieka, który myśli obiektywnie i w kategoriach
                                                    prawdopodobieństwa a nie wiary. Za to ja mogę Was robić jak małych chłopców,
                                                    niezależnie czy doktor czy profesor, bo ja siedzę w tej tematyce ponad 30 lat,
                                                    od dziecka myślę globalnie i całościowo, po prostu jestem profesjonalistą w
                                                    logicznej analizie i tylko ktoś taki jest mi w stanie stawić czoła.

                                                    Dajcie mi takiego, a wtedy sobie pogadamy na naszym pułapie.

                                                    P.N.
                                                  • petrucchio Re: OK, już jestem 23.08.08, 12:25
                                                    nabukomb napisał:

                                                    > Dajcie mi takiego, a wtedy sobie pogadamy na naszym pułapie.

                                                    To znaczy chcesz rozmawiać z równie wielkim megalomanem, który gardzi
                                                    "dżdżownicami nauki" i ogarnia wszystko orlim wzrokiem z najwyższego pułapu? Na
                                                    tym forum jest tylko jeden taki
                                                  • petrucchio Re: OK, już jestem 23.08.08, 12:18
                                                    nabukomb napisał:


                                                    > MOJA ANALIZA PORÓWNAWCZA
                                                    >
                                                    > A. Zillmer.
                                                    >
                                                    > Zillmer informację umieścił jako jedną z wielu wskazujących na błędnie oceniane
                                                    > przez naukę okresy geologiczne. Rozdział nosi tytuł: "Kuracja odmładzająca",
                                                    > podrozdział "Świerze szczątki", informacja podana jest jako ciekawostka bo dwa
                                                    > zdania wcześniej zaczyna się akapit tak:
                                                    > "Istnieją jednak znaleziska jeszcze bardziej zadziwiające. W poważnym
                                                    > czasopiśmie naukowym 'Science' ukazał się artykuł, który przeszedł bez większeg
                                                    > o
                                                    > odzewu. Tuż pod powierzchnią pokładu węgla w (...)"
                                                    >
                                                    > Potem jest reszta mojego cytatu i akapit się kończy.

                                                    No więc kolejna niedokładność. Artykuł nie przeszedł bez echa (w oryginale:
                                                    "virtually unnoticed"). Był szeroko cytowany i dyskutowany. Natomiast Zillmerowi
                                                    najwyraźniej nie obił się echem po uszy rezultat tej dyskusji.

                                                    > A następny mówi o następnej ciekawostce tak: [...]

                                                    Nie zamierzam się odnosić osobno do każdej rewelacji Zillmera. O każdej z nich
                                                    można by długo mówić, co praktycznie uniemożliwia pełną replikę. Nie chodzi o
                                                    to, ile tych ciekawostek jest, ale jak Zillmer je przdstawia i jakie wnioski z
                                                    nich wyciąga.

                                                    > Emocjonalne domniemanie zupełnie nie do udowodnienia. Skąd taki
                                                    > wniosek, że nie widział?
                                                    > Byłoby to bardzo dziwne, bo niby jak tę informację wyszukał?

                                                    Od kogoś innego, tak jak ty ją cytowałeś za Woodwardem. Przy takim powtarzaniu
                                                    pojawiają się zniekształcenia, jak w zabawie w "głuchy telefon". Jest zresztą
                                                    jeszcze gorzej, niż myślisz. Polski tłumacz co prawda popełnił błąd, ale w
                                                    angielskim oryginale mamy dodatkową bzdurę:

                                                    Scott R. Woodward retrieved DNA from an 80 million year dinosaur bone from the
                                                    upper edge of a coal seam in Price (Utah) that was LYING BARELY BENEATH THE
                                                    SURFACE! How long can DNA remain preserved at all?

                                                    Czyli to, co naprawdę napisał Zillmer, oznacza, że kość leżała tuż pod
                                                    powierzchnią ziemi. Tymczasem w artykule stoi czarno na białym, że kość leżała
                                                    610 m pod powierzchnią. Jeszcze jeden dowód, że artykuł zna tylko pośrednio.

                                                    > Dalsza Pańska informacja, choć wydaje się bardziej szczegółowa w
                                                    > niczym nie przeczy informacji Zillmera. Co najwyżej można mówić,
                                                    > że informacje petrucchia poszerzają i rysują tło dalszych dyskusji
                                                    > o odkryciu. Nie mam nic do zarzucenia Zillmerowi, że nie zajął
                                                    > się tym tak szeroko, bo nie o tym jest książka i nie było w niej
                                                    > miejsca na tak szczegółowe dywagacje o każdej z podawanych przez
                                                    > niego informacji.

                                                    Czyli wyciąga pochopne wnioski z informacji, których dokładniej nie zbadał.
                                                    Doniesienia o ekstrakcji DNA dinozaurów były szeroko nagłośnione i dobrze znane
                                                    każdemu, kto się tym rzetelnie interesował, podobnie jak krytyka tych wyników
                                                    (ważna z punktu widzenia Zillera, bo skoro jednak nie mamy DNA z kredowych
                                                    kości, Ziller nie może użyć swojej "ciekawostki" jako argumentu). Nie wiedział o
                                                    tej krytyce, czy celowo o niej nie wspomniał? I tak źle, i tak niedobrze.

                                                    > Taki sam prymitywny atak osobisty jak na Zillmera, to tylko
                                                    > zmniejsza moje zaufanie do Pana analizy.

                                                    Jaki znów atak osobisty? Podważam tylko kompetencje Heinsohna, na którego
                                                    Zillmer wielokrotnie powołuje się w kwestiach paleontologicznych i
                                                    geologicznych. Kto pyta o takie rzeczy socjologa, choćby najmądrzejszego? Żaden
                                                    sąd nie powołałby go na biegłego w którejkolwiek z tych dziedzin, i nikt nie
                                                    uznałby tego za osobistą ujmę.
                                                  • petrucchio Errata 23.08.08, 12:20
                                                    petrucchio napisał:

                                                    > Od kogoś innego, tak jak ty ją cytowałeś za Woodwardem.

                                                    Oczywiście "za Zillmerem".
                                                  • nabukomb Re: OK, już jestem 23.08.08, 17:11
                                                    petrucchio napisał:

                                                    > nabukomb napisał:
                                                    >
                                                    > > Zillmer ...(..)

                                                    >>... W poważnym czasopiśmie naukowym 'Science' ukazał się artykuł, który
                                                    przeszedł bez większego
                                                    > > odzewu. .....

                                                    >
                                                    > No więc kolejna niedokładność. Artykuł nie przeszedł bez echa (w oryginale:
                                                    > "virtually unnoticed"). Był szeroko cytowany i dyskutowany.

                                                    Widzę, że schodzimy na następny poziom analizy, dobrze mi to odpowiada:)

                                                    Zapewne zdaje sobie petrucchio sprawę, że sformułowanie "przeszedł bez większego
                                                    odzewu", jest bardzo szerokie i jeśli nawet przyjąć za prawdę Twoje (nie wiem
                                                    czy mogę tak bezpośrednio do naukowca) "Był szeroko cytowany i dyskutowany", to
                                                    mamy tylko słowo "bez większego" przeciw słowu "był szeroko". Przypominam, że
                                                    twierdziłeś, że "Zillmer przeinacza
                                                    fakty, powiela niesprawdzone plotki lub po prostu zmyśla.". Jak chcesz takimi
                                                    domniemaniami, plotkami czy wręcz zmyśleniami udowodnić, że Zillmerowi nie obił
                                                    się temat o uszy skoro pisze "bez większego echa". Na jakiej podstawie chcesz
                                                    oceniać co miał na myśli i jakie przyjął kryteria używając sformułowania "bez
                                                    większego".

                                                    No chyba, że wycofujesz swoje oskarżenia i stopniowo przechodzimy od zmyśleń do
                                                    niedokładności, od plotek do niedokładnie przytoczonych naukowych informacji
                                                    itd. Tracisz, cały czas tracisz jako analityk.


                                                    > > A następny mówi o następnej ciekawostce tak: [...]
                                                    >
                                                    > Nie zamierzam się odnosić osobno do każdej rewelacji Zillmera. O każdej z nich
                                                    > można by długo mówić, co praktycznie uniemożliwia pełną replikę. Nie chodzi o
                                                    > to, ile tych ciekawostek jest, ale jak Zillmer je przdstawia i jakie wnioski z
                                                    > nich wyciąga.

                                                    No właśnie czyli miałem rację, nie możesz mu udowodnić tego co insynuowałeś, jak
                                                    zwykle okazuje się to co cały czas powtarzam, metody badawcze i dane są
                                                    identyczne dla TE i IP różnica jest we wnioskach i sposobie interpretacji
                                                    wyników badań.


                                                    > > Byłoby to bardzo dziwne, bo niby jak tę informację wyszukał?
                                                    >
                                                    > Od kogoś innego,(...) Przy takim powtarzaniu
                                                    > pojawiają się zniekształcenia, jak w zabawie w "głuchy telefon".

                                                    Dlatego właśnie ja nikomu nie wierzę i do każdego doniesienia podchodzę z
                                                    dystansem, szczególnie jak są to tłumaczenia i tłumaczenia tłumaczeń. Każda
                                                    informacja jest dla mnie jedynie poszlaką, a dopiero ich zbiór, czy zgodność z
                                                    resztą danych pozwala mi nadawać im większe prawdopodobieństwo.
                                                    Analizując całą książkę wyraźnie widać, że Zillmer także traktuje poszczególne
                                                    informacje z "przymrużeniem oka", może rzeczywiście przed oddaniem do druku nie
                                                    sprawdza jeszcze raz wszystkiego na co się powołuje. Skoro jednak z tego skąpego
                                                    cytatu byłeś w stanie odszukać całe zdarzenie i artykuł źródłowy, to znaczy, że
                                                    Zillmer liczy się z tym, że jeżeli nawet coś podał nieściśle to ktoś dociekliwy
                                                    może sobie odszukać źródło i wyciągać wnioski jakie tylko chce.


                                                    > Jest zresztą
                                                    > jeszcze gorzej, niż myślisz. Polski tłumacz co prawda popełnił błąd, ale w
                                                    > angielskim oryginale mamy dodatkową bzdurę:
                                                    >
                                                    > Scott R. Woodward retrieved DNA from an 80 million year dinosaur bone from the
                                                    > upper edge of a coal seam in Price (Utah) that was LYING BARELY BENEATH THE
                                                    > SURFACE! How long can DNA remain preserved at all?
                                                    >
                                                    > Czyli to, co naprawdę napisał Zillmer, oznacza, że kość leżała tuż pod
                                                    > powierzchnią ziemi. Tymczasem w artykule stoi czarno na białym, że kość leżała
                                                    > 610 m pod powierzchnią. Jeszcze jeden dowód, że artykuł zna tylko pośrednio.

                                                    Może zna pośrednio, a może zrobił sobie nieprecyzyjne notatki, to czy kość
                                                    leżała metr pod powierzchnią czy 610 metrów nie ma, tu żadnego znaczenia, więc
                                                    jeśli nawet podał to nieprecyzyjnie, to trudno mówić tu o jakimś kłamstwie czy
                                                    plotkach, istotą informacji było to, że kość przypisywana dinozaurom była na
                                                    tyle dobrze zachowana po rzekomych 80mln lat, że próbowano z niej uzyskać DNA do
                                                    badań.
                                                    Jako badacz i analityk mam takie samo prawo podejrzewać pomyłkę i "głuchy
                                                    telefon" także w tym rzekomym artykule źródłowym jak i u Zillmera. Fakt
                                                    pozostaje niezmienny, nie wykazałeś Zillmerowi, że zmyślił tę informację, albo
                                                    nie czytał art. źródłowego. Mógł nawet czytać i popełnić błąd przy robieniu
                                                    notatki, istotą tej informacji nie była głębokość znalezienia kości, ale to, że
                                                    zdarzają się znaleziska, datowane na dziesiątki milionów lat, a z kości badacze
                                                    próbują pozyskiwać DNA.
                                                    Zbiór tego typu doniesień z różnych dziedzin nauki konsekwentnie wyklucza
                                                    możliwość zajścia ewolucji, natomiast choćby nie wiem jak "mądre" naukowe
                                                    podważanie faktów sprzecznych z TE w niczym jej nie uprawdopodabnia, jedynie
                                                    przedłuża agonię tej koncepcji w nauce, którą obalić można zwykłym rachunkiem
                                                    prawdopodobieństwa i odrobiną wiedzy biologicznej, żaden Zillmer do tego nie
                                                    jest nawet potrzebny. On jedynie pokazuje w jakim kierunku pójdzie nauka, jak
                                                    już TE upadnie.

                                                    >
                                                    > Czyli wyciąga pochopne wnioski z informacji, których dokładniej nie zbadał.

                                                    No i widać obiektywizm Twój w tej analizie. Wygląda jakbyś do tej książki nie
                                                    zajrzał, bo przy tej informacji wniosków nijakich nie ma. Jest jedynie pytanie:
                                                    Jak długo DNA jest w stanie przetrwać? Moim zdaniem zupełnie zasadne pytanie do
                                                    naukowców. Może Ty odpowiedz jak długo?
                                                    Do tego opisywanie faktów i doniesień prasowych, nawet jeśli z jakimiś błędami
                                                    jest o niebo uczciwsze badawczo i obiektywniejsze, niż to co robią ewolucjoniści
                                                    typu Dawkinsa pisząc książki popierające TE. Gdy palną jakiekolwiek zdanie o
                                                    Biblii, to tylko usiąść i płakać nad ich ignorancją i głupotą, a wyciągane
                                                    wnioski to już po prostu cyrk.
                                                    Powtarzam po raz kolejny, dane i wyniki badań wszyscy mamy te same. Jedni
                                                    rozumieją i znają je lepiej inni gorzej, ale dopiero interpretacja i przyjęte
                                                    dogmaty pokazują komu warto ufać bardziej a komu mniej.

                                                    Ja nie mam ani dogmatów, ani wiary, widzę gdzie naciąga i dopowiada sobie
                                                    Zillmer i gdzie np.Dawkins, ale hipotezy Zillmera są przynajmniej sensowne i
                                                    zgodne częściowo z rzeczywistością przeze mnie poznaną, a wszelkie wywody
                                                    ewolucjonistów nie pasują do tej rzeczywistości i jak na dłoni widać ich naiwną
                                                    jednokierunkowość w wyjaśnieniach.

                                                    > > Taki sam prymitywny atak osobisty jak na Zillmera, to tylko
                                                    > > zmniejsza moje zaufanie do Pana analizy.
                                                    >
                                                    > Jaki znów atak osobisty? Podważam tylko kompetencje Heinsohna,

                                                    Podważanie czyichś kompetencji, to właśnie rodzaj ataku osobistego.
                                                    Podtrzymywanie dogmatu naukowego, że myśleć umieją na dany temat jedynie
                                                    specjaliści najbardziej utytułowani w danej dziedzinie, oczywiście podnosi gaże
                                                    tychże ekspertów. Ale człowiek jako istota inteligentna i myśląca, jeśli ma
                                                    pewną intelektualną bazę poznawczą jest w stanie w każdej chwili zapoznać się z
                                                    wynikami badań tej czy innej dziedziny i dokonać uczciwego obiektywnego osądu
                                                    wyciągając własne wnioski. Paleontologiem nie trzeba być, by widzieć proste
                                                    zależności i wyciągać logiczne wnioski.A już na pewno wnioski z nie swojej
                                                    dziedziny może wyciągać socjolog.
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Socjologia#Socjologia_a_inne_dziedziny_wiedzy
                                                    ""Trudne jest też odróżnienie socjologii od starszych dyscyplin naukowych jak
                                                    historia czy filozofia, które często poszukiwały odpowiedzi na pytania podobne
                                                    do tych, które stawia socjologia. Istnieją też młodsze od socjologii, pokrewne
                                                    dziedziny wiedzy: antropologia i socjobiologia.
                                                    Socjologowie posługują się zróżnicowanymi metodami i technikami badań, zarówno o
                                                    charakterze ilościowym, jak i jakościowym.""

                                                    >...na którego
                                                    > Zillmer wielokrotnie powołuje się w kwestiach paleontologicznych i
                                                    > geologicznych. Kto pyta o takie rzeczy socjologa, choćby najmądrzejszego? Żaden
                                                    > sąd nie powołałby go na biegłego w którejkolwiek z tych dziedzin, i nikt nie
                                                    > uznałby teg
                                                  • nabukomb Re: OK, już jestem 23.08.08, 17:26
                                                    Nie zauważyłem, że końcówka się nie zmieściła, bo bym coś przerobił a tak
                                                    dopisuję ją tutaj:
                                                    >Kto pyta o takie rzeczy socjologa, choćby najmądrzejszego? Żaden
                                                    > sąd nie powołałby go na biegłego w którejkolwiek z tych dziedzin, i nikt nie
                                                    > uznałby tego za osobistą ujmę.



                                                    Wiedza ekspercka, to jedno, mądrość to drugie, a sądy to jeszcze "inna para
                                                    kaloszy", lepiej już Ci daruję dywagacje na temat tego, kto do czego się nadaje
                                                    i jak obiektywne są sądy:)

                                                    P.N.




                                                    ============================

                                                    petrucchio napisał:

                                                    > nabukomb napisał:
                                                    >
                                                    > > Dajcie mi takiego, a wtedy sobie pogadamy na naszym pułapie.
                                                    >
                                                    > To znaczy chcesz rozmawiać z równie wielkim megalomanem, który gardzi
                                                    > "dżdżownicami nauki" i ogarnia wszystko orlim wzrokiem z najwyższego pułapu? Na
                                                    > tym forum jest tylko jeden taki
                                                  • petrucchio EOT 23.08.08, 17:35
                                                    nabukomb napisał:

                                                    > Wiedza ekspercka, to jedno, mądrość to drugie, a sądy to jeszcze "inna para
                                                    > kaloszy", lepiej już Ci daruję dywagacje na temat tego, kto do czego się nadaje
                                                    > i jak obiektywne są sądy:)

                                                    I rest my case. Powiedziałem już wszystko, co w tej sprawie miałem do
                                                    powiedzenia. Nie chodzi mi o to, żeby przegadać ciebie i mieć ostatnie słowo.

                                                    > Megalomanię też trzeba udowodnić, potrafisz mi ją wykazać. Gdybym mówił głupio
                                                    > to dostałbym takie cięgi aż strach. Ale jakoś nie widzę tych, którzy potrafią
                                                    > wykazać mi błędy w logice i analizie, co raczej proste powinno być, gdybym był
                                                    > megalomanem.

                                                    E, koń jaki jest, każdy widzi.
                                                • noveyy777 Re: OK, już jestem 23.08.08, 10:07
                                                  petrucchio napisał:

                                                  Okazało się, że ludzkie pseudogeny cytochromu b są o wiele bliższe
                                                  sekwencjom
                                                  uzyskanym przez Woodwarda niż ptasie lub gadzie DNA. Ponieważ
                                                  Woodward wykluczył
                                                  zanieczyszczenie ludzkim DNA tylko na podstawie porównania z
                                                  mitochondrialnym
                                                  genem cytochromu b człowieka, narzuca się wniosek, że próbki zostały
                                                  zanieczyszczone ludzkim DNA zawierającym wspomniany pseudogen.....

                                                  K/K
                                                  Albo jest jak piszesz,albo podobieństwa nie świadczą o
                                                  pokrewieństwach:-)




                                                  > O naukowości takich stwierdzeń jak "białko psuje się w ciągu paru
                                                  dni" z litośc
                                                  > i
                                                  > nie wspomnę.
                                                  >
                                                  A co jest złego w tym stwierdzeniu? Nienaukowego. Białka się psują i
                                                  to jest fakt naukowy.
                                                  Ty się lepiej więcej dowiedz o technikach PCR, bo ci się jakieś
                                                  MILIARDY uzyskanych w termocyklerze produktów amplifikacji uroiło
                                                  (ROTLF--znowu coś zle przepisał,albo całkiem bezmyślnie).
                                                  • petrucchio Re: OK, już jestem 23.08.08, 11:11
                                                    noveyy777 napisał:

                                                    > Albo jest jak piszesz,albo podobieństwa nie świadczą o
                                                    > pokrewieństwach:-)

                                                    To nie ma znaczenia. Istotne jest, że wyniki Woodwarda tracą wiarygodność, skoro
                                                    nie wykluczono kontaminacji ludzkim DNA.

                                                    > A co jest złego w tym stwierdzeniu? Nienaukowego. Białka się psują
                                                    > i to jest fakt naukowy.

                                                    W sprzyjających warunkach białka mogą przetrwać w stanie kopalnym przez bardzo
                                                    długi czas. Zsekwencjonowano już np. osteokalcynę z kości neandertalczyków z
                                                    Szanidar (75 tys. lat) i bizona stepowego, _Bison priscus_ (co najmniej 55 tys.
                                                    lat). Kolagen tyranozaura to wciąż sprawa dyskusyjna: krytycy podważyli wyniki i
                                                    dyskusja nadal trwa, ale według oszacowań biochemików niektóre białka powinny
                                                    dać się wyekstrahować ze skamieniałości przynajmniej po kilku, jeśli nie
                                                    kilkudziesięciu milionach lat. W każdym razie argument Zillmera jest typu non
                                                    sequitur.

                                                    > Ty się lepiej więcej dowiedz o technikach PCR, bo ci się jakieś
                                                    > MILIARDY uzyskanych w termocyklerze produktów amplifikacji uroiło
                                                    > (ROTLF--znowu coś zle przepisał,albo całkiem bezmyślnie).

                                                    To może przepiszę słowa jednego z odkrywców metody PCR, laureata Nagrody Nobla:

                                                    "Beginning with a single molecule of the genetic material DNA, the PCR can
                                                    generate 100 billion similar molecules in an afternoon. The reaction is easy to
                                                    execute. It requires no more than a test tube, a few simple reagents, and a
                                                    source of heat."

                                                    Kary Mullis. "The unusual origin of the polymerase chain reaction". Scientific
                                                    American 262 (1990).

                                                    Woodward amplifikował DNA przez 40 cykli (tak długie powielanie jest konieczne,
                                                    jeśli szacuje się, że molekuł matrycy może być mniej niż 10 sztuk). Przy
                                                    idealnej wydajności powielania dałoby to 2^40, czyli nieco ponad bilion kopii
                                                    matrycy. Oczywiście w praktyce wydajność jest niższa, ale do miliarda mogli w
                                                    tym przypadku spokojnie dociągnąć.
                                                  • noveyy777 Re: OK, już jestem 23.08.08, 18:40
                                                    petrucchio napisał:

                                                    > noveyy777 napisał:
                                                    >
                                                    > > Albo jest jak piszesz,albo podobieństwa nie świadczą o
                                                    > > pokrewieństwach:-)
                                                    >
                                                    > To nie ma znaczenia. Istotne jest, że wyniki Woodwarda tracą
                                                    wiarygodność, skor
                                                    > o
                                                    > nie wykluczono kontaminacji ludzkim DNA...

                                                    Ej, ale ty w swoich wnioskach poszedłeś trochę dalej:) Reszta OK.

                                                    >
                                                    > > A co jest złego w tym stwierdzeniu? Nienaukowego. Białka się
                                                    psują
                                                    > > i to jest fakt naukowy.
                                                    >
                                                    > W sprzyjających warunkach białka mogą przetrwać w stanie kopalnym
                                                    przez bardzo
                                                    > długi czas. Zsekwencjonowano już np. osteokalcynę z kości
                                                    neandertalczyków z
                                                    > Szanidar (75 tys. lat) i bizona stepowego, _Bison priscus_ (co
                                                    najmniej 55 tys.
                                                    > lat). Kolagen tyranozaura to wciąż sprawa dyskusyjna: krytycy
                                                    podważyli wyniki
                                                    > i
                                                    > dyskusja nadal trwa, ale według oszacowań biochemików niektóre
                                                    białka powinny
                                                    > dać się wyekstrahować ze skamieniałości przynajmniej po kilku,
                                                    jeśli nie
                                                    > kilkudziesięciu milionach lat. W każdym razie argument Zillmera
                                                    jest typu non
                                                    > sequitur.

                                                    Ale w tej chwili piszesz nie na temat kolego, zdajesz sobie z tego
                                                    sprawę, ponieważ nie zmienia to faktu ,że białka się czasami psują
                                                    (np. denaturują). Ty miałeś odpowiedzieć na pytanie, co
                                                    złego//nienaukowego jest w stwierdzeniu;"białka się czasami psują"?


                                                    >
                                                    > > Ty się lepiej więcej dowiedz o technikach PCR, bo ci się jakieś
                                                    > > MILIARDY uzyskanych w termocyklerze produktów amplifikacji
                                                    uroiło
                                                    > > (ROTLF--znowu coś zle przepisał,albo całkiem bezmyślnie).
                                                    >
                                                    > To może przepiszę słowa jednego z odkrywców metody PCR, laureata
                                                    Nagrody Nobla:
                                                    >
                                                    > "Beginning with a single molecule of the genetic material DNA, the
                                                    PCR can
                                                    > generate 100 billion similar molecules in an afternoon. The
                                                    reaction is easy to
                                                    > execute. It requires no more than a test tube, a few simple
                                                    reagents, and a
                                                    > source of heat."
                                                    >
                                                    > Kary Mullis. "The unusual origin of the polymerase chain
                                                    reaction". Scientific
                                                    > American 262 (1990).
                                                    >
                                                    > Woodward amplifikował DNA przez 40 cykli (tak długie powielanie
                                                    jest konieczne,
                                                    > jeśli szacuje się, że molekuł matrycy może być mniej niż 10
                                                    sztuk). Przy
                                                    > idealnej wydajności powielania dałoby to 2^40...

                                                    Jak rozumiesz stwierdzenie ;"idealna wydajność powielania"?
                                                  • petrucchio Re: OK, już jestem 23.08.08, 19:29
                                                    noveyy777 napisał:

                                                    > Ty miałeś odpowiedzieć na pytanie, co
                                                    > złego//nienaukowego jest w stwierdzeniu;"białka się czasami psują"?

                                                    Jeśli tak to sformułujesz, to OK. Ale oryginalne zdanie brzmiało: "Białko psuje
                                                    sie w ciągu paru dni". To nie jest zdanie prawdziwe, podobnie jak nie jest
                                                    prawdziwe zdanie: "Nowy samochód psuje się w ciągu tygodnia." Czasem tak się
                                                    zdarza, tak jak białka czasem ulegają szybkiemu rozkładowi. Zresztą choćby
                                                    białko "psuło się" w ciągu minuty, trwałość DNA nie ma z tym faktem związku.

                                                    > Jak rozumiesz stwierdzenie ;"idealna wydajność powielania"?

                                                    Zakładając, że każdym cyklu ilość produktu się podwaja, bo każda molekuła już
                                                    wyprodukowana staje się matrycą dla nowej kopii. Tak (w przybliżeniu) jest na
                                                    początku reakcji; później wydajność spada, wzrost przestaje być wykładniczy, aż
                                                    po iluś tam dziesiątkach cykli produktu w ogóle nie przybywa.
                                        • winoman Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 15:46
                                          > Problem nie polega na tym, że "demaskatorzy", mają jakieś inne tajne dane. Oni
                                          > są po prostu obiektywni i szukają prawdy,
                                          (...)
                                          > Dane są identyczne, chodzi jedynie o ich interpretacje, do tego nie trzeba być
                                          > specjalistą danej dziedziny, bo to wręcz przeszkadza,

                                          Lenin mawiał, że państwem może rządzić kucharka, teraz kolejny "wizjoner
                                          proponuje", by nauką zajmowali się ignoranci. Oczywiście obiektywni ignoranci,
                                          przecież każdy nawet najmniejszy ślad "wiedzy" będzie deformował "obiektywny"
                                          ogląd rzeczywistości.
                                          • nabukomb Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 15:57
                                            winoman napisał:

                                            > > Problem nie polega na tym, że "demaskatorzy", mają jakieś inne tajne dane
                                            > . Oni
                                            > > są po prostu obiektywni i szukają prawdy,
                                            > (...)
                                            > > Dane są identyczne, chodzi jedynie o ich interpretacje, do tego nie trzeb
                                            > a być
                                            > > specjalistą danej dziedziny, bo to wręcz przeszkadza,
                                            >
                                            > Lenin mawiał, że państwem może rządzić kucharka, teraz kolejny "wizjoner
                                            > proponuje", by nauką zajmowali się ignoranci. Oczywiście obiektywni ignoranci,
                                            > przecież każdy nawet najmniejszy ślad "wiedzy" będzie deformował "obiektywny"
                                            > ogląd rzeczywistości.

                                            Z braku argumentów dowcipy, to chociaż rozsądne z twojej strony. No bo jak
                                            obalać dowcipy, chyba tylko innymi dowcipami.

                                            No to ja podam też jakieś, a może to nie dowcipy:)

                                            "Uczony jest człowiekiem, który wie o rzeczach nieznanych innym i nie ma pojęcia
                                            o tym, co znaja wszyscy."

                                            "Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który
                                            nie wie, że się nie da, i on to robi."

                                            "Dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i głupota ludzka. Co do tej pierwszej
                                            istnieją jeszcze wątpliwości."

                                            P.N.
                                    • petrucchio Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 14:38
                                      nabukomb napisał:


                                      > Tak argumenty to macie mocne, danych niezgodnych z nauką nie
                                      > zbierze nigdy naukowiec na posadzie, bo by go wykopali...

                                      I ty twierdzisz, że nie reprezentujesz myślenia spiskowego?

                                      > dane od nie naukowców są nieważne i kółko się zamyka. Hura niech
                                      > żyje ewolucjonizm !!!!

                                      Ach, więc Zillmer zebrał jakieś dane? Pozwól się poinformować, że nie wszystko,
                                      co ktoś twierdzi w jakiejś książce, to są "dane". Mogą to być przeinaczenia lub
                                      brednie wyssane z palca
                                      • nabukomb Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 15:41
                                        petrucchio napisał:
                                        ......
                                        > Nie słyszałem jeszcze o hipotezie naukowej, która zostałaby ogólnie przyjęta od
                                        > razu, bez dyskusji krytycznej i starannego sprawdzania. ..

                                        A to bardzo ciekawe, czyżbyś nie słyszał o TE:) To właśnie ewidentny przykład
                                        teorii uznanej bez starannego sprawdzenia za obowiązujący paradygmat nauki.
                                        Gdzie są empiryczne dowody wykluczające teorię alternatywną, czyli inteligentne
                                        projektowanie. Pewnie z tej staranności i obiektywizmu schowali gdzieś pod dywan:)

                                        >Obawiam się, że spóźniłeś się o dwa lub trzy stulecia.

                                        Według mojej oceny, nie spóźniłem się 200-300 lat, tylko jestem za wcześnie o
                                        jakieś 20-30 lat, a może tylko 2-3 lata, kto wie?

                                        P.N.
                          • noveyy777 Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 11:54
                            petrucchio napisał:

                            > noveyy777 napisał:
                            >
                            > > Czy zaprezentował ci ktoś jakieś badania genetyczne sugerujące
                            > > pokrewieństwa tych dinozaurów do ptaków?
                            >
                            > Dobrze wiesz, że nie ma żadnej nadziei na wyodrębnienie DNA ze
                            skamieniałości
                            > mezozoicznych, więc w tym punkcie skazani jesteśmy na pogodzenie
                            się z luką
                            > informacyjną. Co do _dzisiejszych_ organizmów, badania genetyczne
                            wskazują na
                            > siostrzane pokrewieństwo ptaków i krokodyli, co jak najbardziej
                            zgadza się z
                            > hipotezą, że ptaki są archozaurami....

                            Nie-ponieważ nie porównano genów ptasich z genami archeozarów i tych
                            ostatnich z genami krokodyli. Być może przodka ptaka należy szukać
                            wśród krokodyli,podobieństwa nie świadczą o pokrewieństwach. (ROTLF)


                            >Jeśli to dla ciebie nie jest argumentem, to
                            > nie byłoby argumentem także pokrewieństwo genetyczne współczesnych
                            ptaków i
                            > teropodów. Przecież ogólnie nie akceptujesz analiz genetycznych
                            jako dowodu na
                            > ewolucję. "Pokrewieństwo", tak jak ty je rozumiesz, niczym się nie
                            różni od
                            > "podobieństwa", tyle że jest to podobieństwo na poziomie
                            molekularnym, a nie
                            > anatomicznym.
                            >
                            Kolego--dałem ci linka do mojej dyskusji z biologiem i stamtąd
                            możesz się czegoś nauczysz. Wyjaśniłem ci dlaczego analizy narzędzia
                            filogenetyki molekularnej są niepewne. Ja ich nie akceptuje (NIE DO
                            KOŃCA--WYJAŚNIŁEM DLACZEGO) nie dlatego,że postanowiłem sobie ich
                            NIEAKCEPTOWAĆ tylko dlatego,że są metodologicznie mało wiarogodne.
                            usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1021624&pid=1021672&MID=%3Cg6cknq%24gh0%
                            241%40inews.gazeta.pl%3E
                            I proszę się odnosić do wszystkich moich argumentów.
                            Sprawa nie jest takas prosta, jak usiłujesz tutaj sugerować,ponieważ
                            filogenetycy molekularni natrafiają na całe zapory problemów
                            związanych z tą
                            metodą. Pomijając już fakt,że (między takim np. hipopotamem a
                            wielorybem)
                            wyginęły już dawno wszelkie rzekome formy przejściowe, które rzekomo
                            żyły,
                            to oprócz mutacji podobnych/identycznych w genach ortologicznych
                            nagromadziło się setki innych mutacji,z rewersjami włącznie. A więc
                            żeby
                            dokonać korelacji u tych rzekomo ewolucyjnie spokrewnionych gatunków
                            filogenetycy molekularni zmuszeni są stosować szereg zabiegów
                            opartych na
                            arbitralnych założeniach. Czasami po komputerowych analizach
                            uzyskują
                            (zwłaszcza przy analizie dłuższych sekwencji,a takie tylko mogą być
                            wiarygodne) otrzymują tysiące,a NAWET MILIONY możliwych do przyjęcia
                            drzew
                            rodowych. No i wówczas stosuje się wiele metod eliminacji tych
                            zbędnych.
                            Najważniejszą metodą jest metoda OSZCZEDNOSCI, wówczas to (BARDZO
                            CZESTO)
                            stosując arbitralne metody ,oparte na z góry przyjętych założeniach
                            eliminuje się drzewa niepasujące do przewidywań TE i zostawia tylko
                            te,
                            które pasują do ogólnego modelu. A więc jak widzisz; metoda ta (choć
                            ciekawa
                            i godna uwagi) wcale nie prowadzi do ostatecznych roztrzygnięć! A
                            jeśli
                            chodzi o zapis kopalny, to pokaż choć jeden przykład dobrze
                            paleontologicznie udokumentowany przykład powstawania zupełnie
                            nowego
                            taksonu!~To co widzimy w skałach, te nieliczne przykłady rzekomych
                            form
                            pośrednich, które w najlepszym przypadku (przy założeniu,że TE to
                            teoria
                            prawdziwa) mogą być kuzynami dalekich kuzynów kuzynów prawdziwej
                            formy
                            przejściowej tak naprawdę niczego nie dowodzą i praktycznie
                            korelacja z
                            wynikami filogenwetyki molekularnej to wnioski wyssane z palca
                            (daruję już
                            sobie opisy metod korelacji ,jakie stosują ewolucyjni
                            paleontologowie. I
                            wcale nie chodzi tu o spisek, tylko o prostą zasadę trzymania się (z
                            założenia) prawdziwej drogi i wytyczonego programu badawczego ,z
                            którym
                            wszystko musi się zgadzać). Obejrzyj sobie te "formy przejściowe" i
                            spróbuj
                            skonstruować bardziej przekonujący argument niż ten odwołujący się
                            do
                            ubogości zapisu kopalnego (argumentu z niewiedzy)
                            pl.wikipedia.org/wiki/Brakuj%C4%85ce_ogniwo_ewolucji




                            • petrucchio Re: raz jeszcze powtórze--udowodnij brak logiki! 22.08.08, 12:17
                              noveyy777 napisał:

                              > Nie-ponieważ nie porównano genów ptasich z genami archeozarów

                              Archo-, nie archeo-.

                              > i tych
                              > ostatnich z genami krokodyli. Być może przodka ptaka należy szukać
                              > wśród krokodyli,podobieństwa nie świadczą o pokrewieństwach.
                              > (ROTLF)

                              Ty nie żartujesz? Naprawdę studiowałeś na kierunku, gdzie wykładają zoologię? I
                              zdałeś wszystkie egzaminy? I nie wiesz, co to są archozaury vel gady naczelne, i
                              że od jakichś 140 lat zalicza się do nich krokodyle?

                              Co do reszty, dosłownie nikt (z Alanem Feduccią włącznie) nie kwestionuje faktu,
                              że krokodyle i ptaki są współcześnie taksonami siostrzanymi. Wskazuje na to
                              wszystko: od anatomii porównawczej przez dane paleontologiczne aż do porównań
                              DNA. Oznacza to tyle, że ptaki i krokodyle miały wspólnego przodka, który nie
                              był przodkiem żadnych innych współczesnych zwierząt. Możesz odrzucić tę wiedzę
                              • noveyy777 ślepy ślepego nie poprowadzi.... 22.08.08, 16:10
                                petrucchio napisał:

                                .....bo obaj w dól wpadną..


                                > noveyy777 napisał:
                                >
                                > > Nie-ponieważ nie porównano genów ptasich z genami archeozarów
                                >
                                > Archo-, nie archeo-.
                                >
                                > > i tych
                                > > ostatnich z genami krokodyli. Być może przodka ptaka należy
                                szukać
                                > > wśród krokodyli,podobieństwa nie świadczą o pokrewieństwach.
                                > > (ROTLF)
                                >
                                > Ty nie żartujesz? Naprawdę studiowałeś na kierunku, gdzie
                                wykładają zoologię? I
                                > zdałeś wszystkie egzaminy? I nie wiesz, co to są archozaury vel
                                gady naczelne,
                                > i
                                > że od jakichś 140 lat zalicza się do nich krokodyle?

                                Kolego ja jestem niedyplomowanym biochemikiem nie zoologiem.



                                >
                                > Co do reszty, dosłownie nikt (z Alanem Feduccią włącznie) nie
                                kwestionuje faktu
                                > ,
                                > że krokodyle i ptaki są współcześnie taksonami siostrzanymi.

                                No i co z tego ,ja kwestionuje i tyle, bo nie ma dowodów,że tak
                                jest na pewno. Argumenty ad numeram wsadz sobie gdzieś. Ty masz mi
                                pokazać konkretne skorelowane dowody pochodzące z różnych dziedzin,
                                a nie oparte na domysłach i załopżeniach spekulacje.


                                >Wskazuje na to
                                > wszystko: od anatomii porównawczej przez dane paleontologiczne aż
                                do porównań.....

                                A gdzie ty widzisz podobieństwa anatomiczne pomiędzy krokodylami ,a
                                ptakami? Znowu coś zle przeczytałeś:) Jakie dane paleontologiczne
                                potwierdzają pokrewieństwo ptaków z krokodylami, co ty chrzanisz
                                petrucchio? A nawet jakby,dygresja, to podobieństwa nie świadczą o
                                pokrewieństwach (wiesz,że żyły dwónożne bestie zaliczane do
                                krokodyli--choć nie wiem czy jeszcze zaliczane).


                                > DNA. Oznacza to tyle, że ptaki i krokodyle miały wspólnego
                                przodka, który nie...

                                Nic nie oznacza, bo to tylko ich i twoja wiara (UZASADNIŁEM ,MÓJ
                                DYSKUTANT BIOLOG POTWIERDZIŁ).


                                > był przodkiem żadnych innych współczesnych zwierząt. Możesz
                                odrzucić tę wiedzę...

                                TO NIE ŻADNA WIEDZA, ,TYLKO WIARA OPARTA O ZAŁOŻENIA--KTÓRA BIORĄC
                                POD UWAGĘ REWOLUCJĘ W SYSTEMATYCE PTAKÓW--PROWADZI W NIEZGODNĄ Z
                                WCZEŚNIEJSZYMI PRZEWIDYWANIAMI ŚLEPĄ ULUCZKĘ:)
                                • petrucchio Re: ślepy ślepego nie poprowadzi.... 22.08.08, 16:41
                                  noveyy777 napisał:

                                  > Kolego ja jestem niedyplomowanym biochemikiem nie zoologiem.

                                  Pisałeś tu jakiś czas temu, że jesteś "...absolwentem Akademii Rolniczej o
                                  kierunku hodowla i genetyka zwierząt hodowlanych i roślin uprawnych. Miałem
                                  otwarta furtkę, aby zrobić specjalność w
                                  dziedzinie genetyki molekularnej, wybrałem jednak zootechnikę." Jeśli przyszłych
                                  zootechników nie egzaminują z zoologii, to biada nam wszystkim i trzodom naszym.

                                  > No i co z tego ,ja kwestionuje i tyle, bo nie ma dowodów,że tak
                                  > jest na pewno. Argumenty ad numeram wsadz sobie gdzieś.

                                  Konsensus specjalistów nie jest argumentem samym w sobie, ale przynajmniej
                                  pokazuje, że właściwych argumentów nikt nie uznał za nieprzekonujące.

                                  > A gdzie ty widzisz podobieństwa anatomiczne pomiędzy krokodylami
                                  > ,a ptakami? Znowu coś zle przeczytałeś:) Jakie dane
                                  > paleontologiczne potwierdzają pokrewieństwo ptaków z krokodylami,
                                  > co ty chrzanisz petrucchio?

                                  Zajrzyj do podręczników, jeśli ich nie wyrzuciłeś.
                                  • noveyy777 znowu leżysz badko petrucchio:) 23.08.08, 01:10
                                    petrucchio napisał:

                                    > noveyy777 napisał:
                                    >
                                    > > Kolego ja jestem niedyplomowanym biochemikiem nie zoologiem.
                                    >
                                    > Pisałeś tu jakiś czas temu, że jesteś "...absolwentem Akademii
                                    Rolniczej o
                                    > kierunku hodowla i genetyka zwierząt hodowlanych i roślin
                                    uprawnych. Miałem
                                    > otwarta furtkę, aby zrobić specjalność w
                                    > dziedzinie genetyki molekularnej, wybrałem jednak zootechnikę."
                                    Jeśli przyszłyc
                                    > h
                                    > zootechników nie egzaminują z zoologii, to biada nam wszystkim i
                                    trzodom naszym...

                                    Kolego,ale najpierw skończyłem liceum o profilo bio--chem i pózniej
                                    studium analityczne (technik analityk). Pózniej Akademie Rolniczą, o
                                    kierunku zootechnicznym. Poczuwam się do pewnej wiedzy w dziedzinie
                                    zootechniki (hodowla zwierząt hodowlaqnych,a nie ich anatomia--teraz
                                    widzę jakie ty masz pojęcie o tych kierunkach),a nie anatomia
                                    zwierząt. Jeśli chodzi o biologie ewolucyjną, biotechnologie, to
                                    jestem czystej miary samołukiem,ty natomiast nie masz ŻADNEGO
                                    MERYTORYCZNEGO przygotowania do dyskusji technicznych dotyczących
                                    dziedzin przyrodniczych, jesteś natomiast zwykłym przepisywaczem z
                                    wikipedii i każdy (nawet biolog, który potrafi wytknąć mi błędy)
                                    powie ,że mi nie dorównujesz.


                                    > .
                                    >
                                    > > No i co z tego ,ja kwestionuje i tyle, bo nie ma dowodów,że tak
                                    > > jest na pewno. Argumenty ad numeram wsadz sobie gdzieś.
                                    >
                                    > Konsensus specjalistów nie jest argumentem samym w sobie, ale
                                    przynajmniej
                                    > pokazuje, że właściwych argumentów nikt nie uznał za
                                    nieprzekonujące.

                                    Jeśli chodzi o filogenetyke molekularną ,to nawet Behe dał się kupić
                                    na te tanie spekulacje. Ja jestem gotów dyskutować o sprawach
                                    technicznych związanych z tą dziedziną i jeśli ty nie jesteś, bo
                                    czegoś nie rozumiesz, to albo zapytaj--szerzej wyjasnie--albo daj
                                    sobie spokój z naciąganymi ogólnikami. Przeanalizuj sobie moją
                                    dyskusję--do której dałem link i jeśli stawiasz jakieś merytoryczne
                                    weto to opisz z czym się nie zgadzasz, albo odbierz sobie głos, bo
                                    się ewidentnie ośmieszasz. Ja nie muszę się podpisywać pod ogółem
                                    uczonych do czegoś tam przekonanych--wszyscy ewolucjoniści//ateiści
                                    wierzą w samoistne powstanie życia, i co z tego, skoro nie ma na to
                                    dowodów?--wystarczy ,że POKAŻE BŁĘDY W ICH ARGUMENTACJI!
                                    Kiedyś komuś podpadła podobna do twojej "argumentacja":

                                    groups.google.pl/group/pl.sci.biologia/browse_thread/thread/a3e8aea0fceedbad/a406cc0491a5166a?
                                    lnk=gst&q=trzeciaki+ewidentnie#a406cc0491a5166a
                                    Doktor Lech Trzeciak (biolog komórki, pracownik Instytutu Komórki w
                                    Warszawie)
                                    > To ty twierdzisz, że samoistne powstanie życia jest niemożliwe,
                                    więc na
                                    > tobie spoczywa ciężar dowodu.
                                    Trzeciak ma poważne problemy z logiką. Dowodzi się bowiem tezy a nie
                                    antytezy. Ciężar dowodu spoczywa na wykazaniu, że życie powstało
                                    samoistnie
                                    a nie że NIE mogło tak powstać. Z abiogenezą jest tak jak z
                                    krasnoludkami.
                                    Trzeciak pewnie też w nie wierzy, bo nie można udowodnić że ich nie
                                    ma. :)
                                    K/K nie musi "udowadniać" że abiogenezy nie było. Wystarczy że
                                    wykaże błędy
                                    w przedstawianych dowodach na jej istnienie. Tak wiec Trzeciaki,
                                    Adamale i
                                    inne Trytole musicie się bardziej przyłożyć, bo K/K was ewidentnie
                                    ośmiesza.



                                    >
                                    > > A gdzie ty widzisz podobieństwa anatomiczne pomiędzy krokodylami
                                    > > ,a ptakami? Znowu coś zle przeczytałeś:) Jakie dane
                                    > > paleontologiczne potwierdzają pokrewieństwo ptaków z krokodylami,
                                    > > co ty chrzanisz petrucchio?
                                    >
                                    > Zajrzyj do podręczników, jeśli ich nie wyrzuciłeś.
                                    >
                                    Jęśli uważasz,że serce itd. stanowią jakieś dowody, to pokaż
                                    podobieństwa w szkielecie (podobieństwa nie świadczą o
                                    pokrewieństwach!!--wbijesz sobie wreszcie ten fakt do głowy???). NO
                                    TO JAKIE TY WIDZISZ PODOBIEŃSTWA POMIĘDZY KROKODYLAMI--żywymi czy
                                    kopalnymi--ANATOMICZNE I PTAKAMI????
                                    • noveyy777 ...bo się opierasz na założeniach nie dowodach... 23.08.08, 01:12
                                      ...nawet jeśli cały świat nauki staje za tymi założeniaqmi (nie
                                      dowodami!!) , to i tak nie stanowi o twojej racji. Zrozum to
                                      wreszcie:)
                                    • winoman Re: znowu leżysz badko petrucchio:) 23.08.08, 01:51
                                      > Jeśli chodzi o biologie ewolucyjną, biotechnologie, to
                                      > jestem czystej miary samołukiem,ty natomiast nie masz ŻADNEGO
                                      > MERYTORYCZNEGO przygotowania do dyskusji technicznych dotyczących
                                      > dziedzin przyrodniczych, jesteś natomiast zwykłym przepisywaczem z
                                      > wikipedii i każdy (nawet biolog, który potrafi wytknąć mi błędy)
                                      > powie ,że mi nie dorównujesz.

                                      Moim jednak zdaniem to Ty nie dorównujesz petrucchiowi i to pod niemal każdym względem (nie wiem, może w zootechnice jesteś lepszy ...). Nie jestem co prawda "każdym", nie jestem też biologiem, ale potrafię odróżnić Twoją skostniałą dogmatyczność od prezentowanej przez petrucchia chęci poznania, dociekliwości i po prostu większej sprawności intelektualnej.

                                      (...)

                                      > Kiedyś komuś podpadła podobna do twojej "argumentacja":
                                      >
                                      (...)
                                      >
                                      > Doktor Lech Trzeciak (biolog komórki, pracownik Instytutu Komórki w Warszawie)
                                      > > To ty twierdzisz, że samoistne powstanie życia jest niemożliwe, więc na
                                      > > tobie spoczywa ciężar dowodu.
                                      > Trzeciak ma poważne problemy z logiką. Dowodzi się bowiem tezy a nie
                                      > antytezy.

                                      Bzdura, i gdybyś miał jakiekolwiek pojęcie o logice, byłoby to dla Ciebie oczywiste (każde zdanie logiczne jest jednocześnie jakąś tezą i jakąś antytezą, używając Twego języka). Dość jest przykładów w matematyce (jest mnóstwo twierdzeń o nieistnieniu lub też niemożności zrobienia czegoś, które pracowicie się dowodzi - niewymierność pierwiastka kwadratowego z dwóch, niealgebraiczność liczby pi, nieprzeliczalność zbioru liczb rzeczywistych ...), w fizyce (niemożliwość ruchu z prędkością większą niż światło w próżni, nieistnienie perpetuum mobile ...).

                                      > Ciężar dowodu spoczywa na wykazaniu, że życie powstało
                                      > samoistnie
                                      > a nie że NIE mogło tak powstać.

                                      Bzdura. Co bowiem zrobisz, jeśli ja stwierdzę, że życie nie mogło powstać w wyniku cudownej ingerencji Stwórcy? Będziesz musiał udowodnić, że właśnie tak powstało. Podejmujesz się tego?

                                      > K/K nie musi "udowadniać" że abiogenezy nie było. Wystarczy że
                                      > wykaże błędy
                                      > w przedstawianych dowodach na jej istnienie. Tak wiec Trzeciaki,
                                      > Adamale i
                                      > inne Trytole musicie się bardziej przyłożyć, bo K/K was ewidentnie
                                      > ośmiesza.

                                      Jak dotąd ośmiesza głównie siebie.
                                      • noveyy777 Re: znowu leżysz badko petrucchio:) 23.08.08, 09:53
                                        winoman napisał:

                                        > Moim jednak zdaniem .....

                                        Ale mnie, już od dawna, pańskie zdanie nie interesuje.
                                    • petrucchio Re: znowu leżysz badko petrucchio:) 23.08.08, 11:33
                                      noveyy777 napisał:

                                      > Kiedyś komuś podpadła podobna do twojej "argumentacja":
                                      > "Trzeciak ma poważne problemy z logiką... [itd.]"

                                      A kim był nikomu bliżej nie znany kreacjonistyczny lurker Pancrase, i dlaczego
                                      jego opinia miałaby kogokolwiek obchodzić?

                                      > Jęśli uważasz,że serce itd. stanowią jakieś dowody, to pokaż
                                      > podobieństwa w szkielecie (podobieństwa nie świadczą o
                                      > pokrewieństwach!!--wbijesz sobie wreszcie ten fakt do głowy???).

                                      Mogę ci wyliczać synapomorfie gadów naczelnych obecne u obu grup, ale po co,
                                      skoro nie istnieje dla ciebie różnica między homologią a "podobieństwem"? A co
                                      twoim zdaniem byłoby dowodem na pokrewieństwo?
                                      • noveyy777 przysiądz portki petrucchio.. 23.08.08, 18:49
                                        petrucchio napisał:

                                        > noveyy777 napisał:
                                        >
                                        > > Kiedyś komuś podpadła podobna do twojej "argumentacja":
                                        > > "Trzeciak ma poważne problemy z logiką... [itd.]"
                                        >
                                        > A kim był nikomu bliżej nie znany kreacjonistyczny lurker
                                        Pancrase, i dlaczego
                                        > jego opinia miałaby kogokolwiek obchodzić?

                                        Ponieważ--co najistotniejsze--pisał prawdę, po drugie jest
                                        przyrodnikiem.

                                        >
                                        > > Jęśli uważasz,że serce itd. stanowią jakieś dowody, to pokaż
                                        > > podobieństwa w szkielecie (podobieństwa nie świadczą o
                                        > > pokrewieństwach!!--wbijesz sobie wreszcie ten fakt do głowy???).
                                        >
                                        > Mogę ci wyliczać synapomorfie gadów naczelnych obecne u obu grup,
                                        ale po co,
                                        > skoro nie istnieje dla ciebie różnica między homologią
                                        a "podobieństwem"? A co
                                        > twoim zdaniem byłoby dowodem na pokrewieństwo?
                                        >
                                        Ahhhh,więc szpony sokoła i sowy już nie są homologiczne do szponów
                                        jastrzębia?:)
                                        Badko, pojęcie HOMOLOGIE--to twór arbitralny i zależny od założeń.
                                        Równie dobrze można użyć słowa PODOBIEŃSTWO,ANALOGIA.
                                        Dowodem na pokrewieństwo byłaby precyzyjna metoda-a nie oparta o
                                        założenia (np. genetyczna) UDOWADNIAJĄCA TAKIE POKREWIEŃSTWO! Np.
                                        taka na zasadzie jakiej ustala się ojcostwo,a nie interpretowana na
                                        zasadzie eliminacji milionów możliwości w korelacji ze złudnymi
                                        rzekomo pasującymi do niej danymi (również ustaloanymi na zasadzie
                                        założeń--tłumaczyłem to tyle razy,odesłałem do merytorycznej
                                        dyskusji i więcej nie mam zamiaru się produkować. Niechcesz przyjąć
                                        do wiadomości ,to nie. Proponuję ci ,żebyś sam przysiadł portki i
                                        nauczył się na czym polega filogenetyka molekularna. Nie jest to
                                        temat prosty do zrozumienia,ale jak ci się uda, to sam się więcej
                                        nie dasz oszukać i przestaniesz nieświadomie wprowadzać w błąd
                                        innych ludzi.
                                        • petrucchio Re: przysiądz portki petrucchio.. 23.08.08, 20:53
                                          noveyy777 napisał:

                                          > Ponieważ--co najistotniejsze--pisał prawdę, po drugie jest
                                          > przyrodnikiem.

                                          Chyba mało aktywnym, bo na pl.sci.biologia odezwał się półgębkiem ze trzy razy w
                                          ciągu paru lat, nie biorąc udziału w dyskusjach na tematy biologiczne. Widzę
                                          jednak, że bardzo ci pochlebiła jego laurka, bo cytujesz ją na FN po raz czwarty
                                          lub piąty.

                                          > Ahhhh,więc szpony sokoła i sowy już nie są homologiczne do szponów
                                          > jastrzębia?:)

                                          A dlaczego miałyby nie być? Są, podobnie jak ich dzioby. Ale np. pierwszy palec
                                          ptasiego skrzydła (alula) jest homologiczny z ludzkim palcem wskazującym i z
                                          wewnętrzną raciczką przedniej nogi świni, choć nie przypomina ich ani z wyglądu,
                                          ani z funkcji.

                                          > Badko, pojęcie HOMOLOGIE--to twór arbitralny i zależny od założeń.
                                          > Równie dobrze można użyć słowa PODOBIEŃSTWO,ANALOGIA.

                                          Nie, bo choćby wspomniane wyżej części kończyn nie są ani podobne, ani nie
                                          pełnią analogicznych funkcji.
                                          • noveyy777 "logika"..naciągana pod paradygmat... 24.08.08, 18:55
                                            petrucchio napisał:

                                            > noveyy777 napisał:
                                            >
                                            > > Ponieważ--co najistotniejsze--pisał prawdę, po drugie jest
                                            > > przyrodnikiem.
                                            >
                                            > Chyba mało aktywnym, bo na pl.sci.biologia odezwał się półgębkiem
                                            ze trzy razy
                                            > w
                                            > ciągu paru lat, nie biorąc udziału w dyskusjach na tematy
                                            biologiczne. Widzę
                                            > jednak, że bardzo ci pochlebiła jego laurka, bo cytujesz ją na FN
                                            po raz czwart
                                            > y
                                            > lub piąty....

                                            Może ma na tyle rozumu,że niechce się w dawać w jałowe polemiki.
                                            Zazdroszcze mu, niemniej moje dyskusje i brak logiki oponentów
                                            musiały go ruszyć,a to istotne w takim przypadku.


                                            >
                                            > > Ahhhh,więc szpony sokoła i sowy już nie są homologiczne do
                                            szponów
                                            > > jastrzębia?:)
                                            >
                                            > A dlaczego miałyby nie być? Są, podobnie jak ich dzioby. Ale np.
                                            pierwszy palec
                                            > ptasiego skrzydła (alula) jest homologiczny z ludzkim palcem
                                            wskazującym i z
                                            > wewnętrzną raciczką przedniej nogi świni, choć nie przypomina ich
                                            ani z wyglądu

                                            A skąd wiesz,że alula nie juest u nich wynikiem konwergencji czy
                                            wspólnego planu? Szpony i dzioby nie alula tak, gratuluje
                                            bezstronności i logiki (pamiętaj,że dzioby w obrębie gatunków
                                            potrafią być bardzo różne ,jak u zięb Darwina).


                                            > ani z funkcji.
                                            >
                                            > > Badko, pojęcie HOMOLOGIE--to twór arbitralny i zależny od
                                            założeń.
                                            > > Równie dobrze można użyć słowa PODOBIEŃSTWO,ANALOGIA.
                                            >
                                            > Nie, bo choćby wspomniane wyżej części kończyn nie są ani podobne,
                                            ani nie
                                            > pełnią analogicznych funkcji.
                                            >
                                            U ptaków niepęłnią?

                                            • noveyy777 dodatek inny niż zawsze... 24.08.08, 18:56
                                              Petrucchio--ty nie argumentujesz, ty stosujesz zapchajdziury, bijesz
                                              piane.
                                            • petrucchio Re: "logika"..naciągana pod paradygmat... 24.08.08, 19:15
                                              noveyy777 napisał:

                                              > A skąd wiesz,że alula nie juest u nich wynikiem konwergencji

                                              Konwergencji z czym?

                                              > czy wspólnego planu?

                                              Stwórca miał wśród swoich klocków taki dynks, który wciskał w różne kończyny,
                                              żeby pełnił różne funkcje? To, co łączy twój palec wskazujący z alulą kurczaka
                                              jest wspólne pochodzenie (od drugiego palca pięciopalczastej dłoni pierwotnych
                                              czworonogów). Ta wspólnota pochodzenia jest zakonserwowana w programach
                                              genetycznych, kierujących rozwojem kończyn. Embrion ptaka ma pięć chrzęstnych
                                              zawiązków palców, z których rozwijają się dalej tylko trzy środkowe; rozwój
                                              dwóch pozostałych zostaje zahamowany. Takie nakładanie się na siebie sprzecznych
                                              instrukcji ("wytwórz pięć palców"
    • petrucchio PS: nowa klasyfikacja ptaków 21.08.08, 12:37
      Dla zainteresowanych. Zmiany proponowane w _Science_ przez Hacketta et al.
      uwzględniono już w dużej mierze tutaj:

      tolweb.org/Neoaves/26305
      • noveyy777 Re: PS: nowa klasyfikacja ptaków 21.08.08, 13:58
        hi,hi...to petrucchio pochodzi od kukułki? Nie wiedziałem ,że tak
        szybko podrzuci nowe jajko w postaci nowego linka:)
    • mwookash Uwielbiam obserwować ewolucję kreacjonizmu :) nt 24.08.08, 22:12

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka