Gość: kainita IP: *.messagelabs.net 23.10.08, 10:29 eeeetam, jeśli potrzebna wizja siebie bedzie spójna to i ten test zda się psu na budę :D nowy test po prostu odsieje od drobnych kłamchuchów gigantów marketingu Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: chario Re: Test, którego nie oszukasz IP: *.icpnet.pl 23.10.08, 20:30 A ja nie rozumiem, co ma wielka piatka do osiagow akademickich. No, nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kotavenusa Re: Test, którego nie oszukasz IP: *.subscribers.sferia.net 27.10.08, 02:17 ostatnie zdanie mnie rozbroiło XD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kangur Re: Test, którego nie oszukasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 21:31 Nie zrozumiałem tego artykułu. To znaczy, że jak zrobią "uszeregowanie pięciu charakterystyk" zamiast skali o 1 do 10, to już się go nie oszuka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kangur Re: Test, którego nie oszukasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.08, 18:45 nawiasem mówiąc ci goście na tej fotografii są pocieszni. Dorosły facet wyglądający na introwertyka spogląda przez ramię na odpowiedzi, jakie udzielił w teście wyluzowany facet z bródką i w czapeczce. Widocznie facet po lewej też by chciał być luzakiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kurzasta Re: Test, którego nie oszukasz IP: *.wroclaw.mm.pl 17.11.08, 14:34 chyba nigdy nie widzieliście na oczy testu osobowości. Są tam właśnie pytania typu tych w tym "nowym" teście! To o ocenianiu nasilenia cechy wzięliście chyba z jakiegoś psychotestu z Bravo! Testy osobowości mają dodatkowo osobną skalę kłamstwa która pozwala pozbyć się wyników powodowanych chęcią poprawienia swojego wizerunku! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Loos Re: Test, którego nie oszukasz IP: *.chello.pl 04.04.09, 18:03 Kurzasta, masz naprawdę blade pojęcie o testach osobowości, więc przyhamuj troszkę. W kwestionariuszowych badaniach osobowości b.często wykorzystuje się skale punktowe (np. 5-cio lub 7-mio punktowe) oparte na modelu Likerta. Skala kłamstwa nie służy do "pozbywania się wyników", ale np. do oceny potrzeby akceptacji społecznej, wymiarów takich jak konformizm etc. oraz oczywiście do stwierdzenia tego, w jakim stopniu badanie jest diagnostyczne. Do autora: "Wielka piątka" to nie jest pięć "ogólnie przyjętych wymiarów osobowości". Co to jest, można się łatwo przekonać, wrzucając temat w google. Autorzy zaczerpnęli wymiary z testu Costy i McCrae. Wymiary użyte w tym teście nie są "ogólnie przyjęte" (choć jest to bardzo popularny test). Są to wymiary, które zdefiniowali autorzy tego testu i które ten test mierzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klo Re: Test, którego nie oszukasz IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.04.09, 21:07 Ekstrawersja w wielkiej piątce. A co z zawodami, do których preferowane są cechy introwertyczne? Kiepski ten test :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Loos Re: Test, którego nie oszukasz IP: *.chello.pl 04.04.09, 21:52 klo: a jak myślisz, co w Wielkiej piątce oznacza niski wynik w skali ekstrawersji? :) Ekstrawersja i introwersja to nie są osobne wymiary. Przy okazji: ekstra i introwersja w ujęciu Costy i McCrae nie są tym samym, czym są u Junga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q Re: Test, którego nie oszukasz IP: *.telpol.net.pl 04.04.09, 23:15 Kolejne bzdury, magia i pseudonauka, po prostu dramat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hlz Re: Test, którego nie oszukasz IP: *.toya.net.pl 04.04.09, 23:23 W obu testach, które badają osobowość w ujęciu Wielkiej Piątki nie ma skali kłamstwa. Metoda ciekawa, tylko jak zbada się nią osoby majace wysokie wyniki w kilku skalach? Nie wspominam już o osobach, które będą miały wyniki niskie, w przykładowym zadaniu uporządkowania 5 pytań nie ma opcji, że nie jest się żadną z opisanych osób. Lipa psychometryczna i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Loos Re: Test, którego nie oszukasz IP: *.chello.pl 05.04.09, 01:02 Hlz: nie szafowałbym łatwymi ocenami. Odpowiedzi w ramach jednego itemu nie muszą być diagnostyczne dla kilku skal (w normalnym teście osobowości złożonym z jednowymiarowych skal taka sytuacja byłaby niedopuszczalna). Wystarczy, że będą diagnostyczne (lub diagnostyczne negatywnie) dla jednej. Wtedy nie byłoby problemu z uzyskaniem skrajnych wyników dla wielu skal. Dodatkowo zwróć uwagę na fakt, że jest to test stworzony prawdopodobnie do celów selekcyjnych dla dużych firm. Czyli ma różnicować osoby w ramach wąskiej grupy: w psychologicznej normie, zapewne względnie przekonane o swojej interpersonalnej zaradności i ogólnej skuteczności w działaniu. Dodatkowo głównym celem tego testu nie musi być ocena nasilenia poszczególnych cech, ale wytypowanie cechy/cech dominujących. Prawdopodobnie nie służy on do ogólnej ewaluacji osobowości, bardziej do klasyfikowania pracowników do kątem konkretnych zadań. Tego rodzaju test w normalnej praktyce diagnostycznej/klinicznej nie byłby zbyt przydatny. W sytuacji badań na życzenie nie ma powodów, by nie ufać badanym. Problem akceptacji społecznej i kłamania nie jest wtedy w przypadku testów Wielkiej piątki dokuczliwy, jako że nie zadają jakoś szczególnie kontrowersyjnych pytań ;). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hlz Re: Test, którego nie oszukasz IP: *.toya.net.pl 05.04.09, 21:34 Według koncepcji Costy i McCrae wszystkie opisy ludzkich zachowań należą do jednego z pięciu wymiarów (w dużym , ogromnym uproszczeniu), gdyż wychodzą oni z analizy słownikowej. W związku z tym niemożliwe jest skontruowanie takiego itemu, bo każda alternatywa w stosunku do zakładanej diagnostycznej odpowiedzi będzie jednocześnie odpowiedzią świadczącą za innym wymiarem. Jeżeli test ma służyć do różnicowania, to musi być trafny psychometrycznie. Jako rekruter chciałbym wiedzieć, jak wygląda sumienność czy neurotyzm kandydata, jednak bez odniesienia do populacji uzyskane wyniki mi nic nie powiedzą. Poza tym, możliwe, że ktoś ma skrajne wyniki we wszystkich wymiarach, one są od siebie zupełnie niezależne, więc nie może być mowy o "cechach dominujących". Można kombinować nad konstrukcjami skali, ale trzeba pamiętać, że test to miara próbki zachowania i w każdym wypadku będzie możliwe jego oszukanie, o to stosuje się przedziały ufności do odczytywania wyników i ich interpretacji. Jak dla mnie, korzyści z zastosowania metody opisanej w artykule (mniejsza podatność na manipulację) nie rekompensują kosztów w postaci niedokładnego pomiaru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Loos Re: Test, którego nie oszukasz IP: *.chello.pl 06.04.09, 02:30 "Według koncepcji Costy i McCrae wszystkie opisy ludzkich zachowań należą do jednego z pięciu wymiarów (w dużym , ogromnym uproszczeniu), gdyż wychodzą oni z analizy słownikowej. W związku z tym niemożliwe jest skontruowanie takiego itemu, bo każda alternatywa w stosunku do zakładanej diagnostycznej odpowiedzi będzie jednocześnie odpowiedzią świadczącą za innym wymiarem." Tak, tyle, że ma to się nijak do pomysłu panów powyżej. Niemożność, o której piszesz, występuje w przypadku oryginalnych testów Costy McCrae i jest związana jedynie z właściwościami konstrukcyjnymi tych skal (koniecznością umiejscowienia siebie na jednowymiarowym indeksie), a nie z założeniem teoretycznym twórców Wielkiej piątki. Skonstruowanie niediagnostycznych pozycji w itemie jest banalnie proste. Wystarczy użyć skali nominalnej i dać badanemu możliwość wyboru pozycji stawiającej go w dobrym świetle, ale nie będącej składową któregoś z interesujących nas wymiarów (tak być może zrobili autorzy testu powyżej). Postulat, że w wymiarach Wielkiej piątki można zawrzeć symboliczną reprezentację każdego ludzkiego zachowania jest, no cóż, bardzo teoretyczny. W podręczniku do polskiej edycji NEO-FFI przytoczono badania, w świetle których został on odrzucony. "Jeżeli test ma służyć do różnicowania, to musi być trafny psychometrycznie. Jako rekruter chciałbym wiedzieć, jak wygląda sumienność czy neurotyzm kandydata, jednak bez odniesienia do populacji uzyskane wyniki mi nic nie powiedzą." Wręcz przeciwnie. Normy popualcyjne w przypadku badań selekcyjnych mogą być wręcz zbędne. Dla pojedynczego kandydata grupą odniesienia nie jest populacja, ale reszta kandydatów, którzy się zgłosili. Wybiera się najlepszych spośród tych, którzy się zgłosili, a nie spośród populacji. Podobnie jak w badaniach naukowych, w których porównujemy stopień nasilenia zmiennej w dwóch różnych grupach. Do takiego porównania nie są potrzebne polskie normy. Jeśli chodzi o kwestie takie jak rzetelność czy trafność, to zakładam, że panowie zadbali o nie jak należy. "Poza tym, możliwe, że ktoś ma skrajne wyniki we wszystkich wymiarach, one są od siebie zupełnie niezależne, więc nie może być mowy o "cechach dominujących"." Zgadza się, ale wszystko zależy od tego, jakie pytanie zadaje na wstępie badający (czy raczej osoba zlecająca konstrukcję testu i badanie). Może powiedzieć: proszę mi wytypować osobę jak najbardziej ugodową, która w drugiej kolejności będzie ekstrawertykiem. To jest dość typowe postawienie problemu. W podobny sposób wykorzystuje się popularne skale w stylu Myers-Bricks. Możliwość, o której piszesz, może wystąpić, tyle że nie musi być problemem. "Można kombinować nad konstrukcjami skali, ale trzeba pamiętać, że test to miara próbki zachowania i w każdym wypadku będzie możliwe jego oszukanie, o to stosuje się przedziały ufności do odczytywania wyników i ich interpretacji. Jak dla mnie, korzyści z zastosowania metody opisanej w artykule (mniejsza podatność na manipulację) nie rekompensują kosztów w postaci niedokładnego pomiaru." Przedziały ufności niekoniecznie służą do walki z kłamczuszkami. W przypadku złej woli badanego żadne przedziały ufności nie pomogą i test musi być po prostu bardziej kompetentny od niego (artykuł, jak rozumiem, dotyczy właśnie próby stworzenia takiego testu). Tak naprawdę niewiele wiemy o samej metodzie, bo z oczywistych względów brakuje zasadniczych detali. Pomysł jest interesujący, chociaż sam test zapewne bardzo hermetyczny. Odpowiedz Link Zgłoś