Dodaj do ulubionych

Cząstki elementarne. Kwarki, superstruny, złożo...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 01:06
Z trendem związanym z unifikacją spotykam sie w literaturze dość
często, nie sposób sie więc nd tym nie zastanawiać, tym
bardziej, że mówi o tym sam M.Gell-Mann. Nauka od stanu analizy -
rozdrabniania sie i podziałów na różne specjalizacje i ich
pochodne, zmierza w kierunku syntezy - globalnego spojrzenia na
różne zjawiska. I słusznie, moim zdaniem, bo jest to droga do
odkrycia prawdy podstawowej. Najnowsze osiągnięcia matematyki i
fizyki wskazują, że natura wciąż przekracza granice uznawanych
przez nas praw natury, co zmusza nas do ogromnej elastyczności i
otwartości umysłów na nowe koncepcje, które naruszają
niejednokrotnie ogónie przyjęte paradygmaty.Taką koncepcją jest
niewątpliwie teoria superstrun, która ma jeszcze wiele luk, ale
mimo to najbardziej wartościowe i inspirujące w niej jest
połączenie całej masy cząstek i oddziaływań(nawet tej
nieszczęsnej grawitacji)w jeden logiczny twór.
Obserwuj wątek
    • Gość: m&m Re: Cząstki elementarne. Kwarki, superstruny, zło IP: *.zsm.bochnia.pl 29.03.04, 13:57
      Nie znam się dobrze na zagadnieniu cząstek elementarnych, ale b. mnie one
      interesują. Wezmę się z zapałem do nauki;)
      • Gość: Kagan Re: Cząstki elementarne. Kwarki, superstruny, zło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 15:44
        Zachowaj tylko odrobine krytycyzmu i nie wierz na slowo komus, bo sie nazywa
        Newton czy Einstein... ;) Oni tez robili bledy...
    • Gość: dżej Czemu nie mamy kwantowej grawitacji? Pytaj Kagana. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 19:35
      Nie znam się zupełnie na cząstkach elementarnych, ale wiem na pewno, że
      superstruny połączą oddziaływania elektrosilne z grawitacją. Bowiem tako rzecze
      Gell-mann, Witten i paru innych twardzieli od fizyki. A poza tym wszechmocny
      Einstein twierdził, że to możliwe, więc musi to być prawdą. Co więcej taką
      wiarę wyrażają Michio Kaku i Stephen Hawking w swoich popularnych książkach, a
      to już ostateczne potwierdzenie słuszności wiary w unifikację.

      Dlaczego Einsteinowi nie udało się stworzyć kwantowej grawitacji? Musiały być
      jakieś specjalne przyczyny, albowiem - jak wiadomo - Einstein mógł stworzyć w
      fizyce wszystko, jeśli tylko chciał. Współcześni uczeni bogatsi o 50 lat
      doświadczeń do pięt mu nie dorastają i przez to jeszcze długo będziemy czekać
      na unifikację.

      Więc dlaczego Einstein nie znalazł teorii ostatecznej? Któż to wyjaśni? Z
      odsieczą przychodzi nam niespodziewanie jeden z forumowiczów, ten który
      osiągnął szczyty rozumu, którego umysł jest ostry jak świeżo naostrzona brzytwa
      Ockhama. Aha, i który czytywał podręczniki akademickie z zakresu fizyki. Ten
      istny tytan, który swoją potęgę osiągnął przez odrzucenie niecnych zabobonów
      związanych z wiarą w chrześcijańskiego Boga, to nikt inny tylko Kagan vel
      Rejchman! Zadrżyjcie, o ograniczone w swoich zabobonach pętactwo! On sprowadza
      na nas głupich oświecenie. Otóż Einstein wierzył w Boga! A, jak sam Einstein
      powiedział w chwili swojej klęski "Bóg nie gra z Wszechświatem w kości". Czyli:
      wiara w Boga = niewiara w mechanikę kwantową -> nie da się stworzyć teorii
      unifikacji. Zaiste proste mamy tu rozumowanie, nie potrzebujemy tu nawet
      geniuszu Kagana, gdyż jak on sam twierdzi "wie o tym każdy fizyk".

      Choć nie możemy tu nie doceniać Kagana, którego zdolność do zabójczo prostych i
      jednoznacznych dedukcji wyostrza się, gdy tylko do problemu można wprowadzić
      takie pojęcia, jak Żyd czy Bóg (Bóg, a raczej zbiór żydowskich bożków jak woli
      Kagan, jak "Jeszua", "Miriam" oraz "jakis duch ktory we mnie wstapi i mi kaze",
      bo jak wiadomo to jedno i to samo). Tak więc obserwacje Kagana w takich
      wypadkach są zawsze wolne od uprzedzeń i wyłącznie racjonalne. Tak, emocje i
      uprzedzenia nam tu nie przeszkodzą, bo w czystej myśli Kagana ich po prostu nie
      ma.

      Jednak jako nie do końca (ze skruchą stwierdzam) pozbawiony zabobonów muszę
      zadać kilka (wybacz o Kaganie) pytań.

      1. Może Einstein nie wyraził pewności, tylko wiarę właśnie, w to że przyroda
      jest deterministyczna? Czy ta wiara musiała mu przeszkodzić we wprowadzaniu
      niezgodnych z nią założeń w pracach naukowych (ach cóż za głupiec - naukowiec
      nie może wierzyć i być naukowcem, toż byłby to schizofrenik! "Ktoś kto wierzy
      albo nie jest naukowcem albo jest schizofrenikiem" - Kagan. Tak, Einstein
      musiał cierpieć na schizofrenię i tylko dobrze to ukrywał).

      2. No właśnie przyroda. Może Einstein użył tylko takiego środka stylistycznego,
      metafory utożsamiającej przyrodę z Bogiem. Kagan, który wszystko wie, a nawet
      jeśli nie, to zaraz sprawdzi i doniesie, skoro jest związane z "żydowskimi
      bożkami", wie na pewno dużo o życiu religijnym Einsteina.

      3. Jeżeli chodzi o te prace naukowe - Einstein opublikował wiele (dziesiątki)
      prac związanych mechaniką kwantową i nie chodzi tylko o tę przekorną, napisaną
      razem z Podolskim i Rosenem. Np. o emisji wymuszonej w atomie. Zaopiniował też
      pozytywnie kilka prac związanych z MKwantową. M.in. dzięki niemu w "Zeischruft
      fur Fizik" pojawiła się praca Satyendry Bosego z uwagami Einsteina i stąd mamy
      statystykę Bosego-Einsteina dla bozonów. Ale jak to możliwe, skoro twierdził,
      że "Bóg nie gra z Wszechświatem w kości"?

      4. Czy to możliwe, że nawet taki kolos jak Einstein za słabo znał formalizm
      matematyczny mechaniki kwantowej, żeby móc dokonować w jej dziedzinie wielkich
      odkryć? Przecież to niewykluczone, bo Einsteinowi nie chciało się chodzić na
      wykłady z matematyki, kiedy był na studiach. A jak wiadomo, czego nie nauczysz
      się na wykładach, tego już nigdy umieć nie będziesz. Wie o tym każdy fizyk ;)

      5. Czy unifikacja jest w ogóle możliwa, nawet jeśli twierdzą tak lub wierzą w
      to wielcy fizycy? Ajaj, głupie pytanie. Przecież Kagan wie, że jest możliwa, bo
      inaczej by nie twierdził, że Einstein zawiódł nie stwarzając jej - to wszystko
      rozstrzyga. Zresztą "wie o tym każdy fizyk".

      6. Czy jeśli unifikacja jest możliwa, to właśnie poprzez mechanikę kwantową? A
      może Einstein się nie mylił, twierdząc, iż można stworzyć lepszą teorię
      mikroświata, nawet deterministyczną?

      To tyle.
      • Gość: dżej Prosta odpowiedź na głupie pytanie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 20:04
        Właśnie. Tak to jest z prostymi odpowiedziami - "znają je tylko idioci", że
        zacytuję Kagana. Oczywiście, Kagan zna proste odpowiedzi, zwłaszcza, gdy do
        głosu dochodzi jego wojujący, religiancki ateizm, ale od narzucającego się
        wniosku się powstrzymam, bo Kagan zbyłby wszystkie obiektywne argumenty,
        zasłaniając się jednym atakiem ad personam.

        Trzeba jednak dodać, że samo pytanie tutaj postawione jest śmieszne. Dlaczego
        Einstein nie stworzył teorii unifikacji?

        A dlaczego na przykład Edison nie zbudował promu kosmicznego? Pewnie powiedział
        kiedyś coś Bogu w kontekście innym niż potępianie zabobonów ;)
        • Gość: dżej Do czego piję? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 20:43
          A oto link do komentowanego przeze mnie fragmentu "dyskusji wybranych" Kagana:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12056885&a=12078459
          Normalny człowiek nie ma czasu na dyskusję ze wszystkimi fałszywymi tezami
          Kagana. Ja wybrałem jedną z tych - moim zdaniem - śmieszniejszych i w dodatku
          takich, które mogłyby przejść niezauważone, chyłkiem.

          Żeby być uczciwym dodam, że Kagan nie zawsze plecie głupoty, czasem mówi z
          sensem. Tylko, że jako ateista wojujący zawsze w pewnym momencie dyskusji
          odwołuje się do swoich podyktowanych emocjami argumentów antyreligijnych. Gdyby
          jeszcze te argumenty jednak były sensowne... Cóż, zwykle nie są.

          pozdr
          • Gość: kagan Re: Do czego piję? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 15:12
            Ano do tego, ze Einstein w cos wierzyl, miamowicie ze:
            1) Bog istnieje
            2) Istniejacy Bog nie gra w kosci
            Na dodatek zawiodla go, bo musiala, Newtonowska analiza matematyczna,
            opierajaca sie da facto na dzieleniu przez zero - stad te absurdalne
            nieskonczonosci w fizyce czastek elementarnych i jeszcze bardziej watpliwa
            technikia renormalizacji! Ludzie! Nie dajcie sie zwariowac! Newton I Einstein
            byli dobrymi w zasadzie uczonymi, ale tez sie mylili, bo byli tylko ludzmi.
            Stad teraz inni uczeni moga poprawic ich bledy, jesli nie beda sie czuli
            oniesmieleni ich autorytetami!
            • Gość: Ja Świat w skorupce orzecha ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.04, 19:02
              To z kolei dewiza Hawkingsa. Ten to musi być niezły trep, nie Kagan ...
              Badałeś się już?
              • rajchman Re: Świat w skorupce orzecha ... 12.05.04, 19:13
                Spadaj z tego watku, bo tu sie mowi nie o twych obsesjach religijnych, ale o
                fizyce kwantowej i hipotezie superstrun...
                • Gość: Ja Ale jajarz! Jeszcze f. kwantowej naucza...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.04, 17:47
                  Przejdź do rzeczy! Wal od razu, że nie lubisz KK, a nie bredź na tematy, na
                  których się nie znasz.!
      • Gość: Kagan Re: Czemu nie mamy kwantowej grawitacji? Pytaj Ka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 15:10
        Znow ad personam? Sam napisales, ze Einstein w cos wierzyl, miamowicie ze:
        1) Bog istnieje
        2) Istniejacy Bog nie gra w kosci
        Na dodatek zawiodla go, bo musiala, Newtonowska analiza matematyczna,
        opierajaca sie da facto na dzieleniu przez zero - stad te absurdalne
        nieskonczonosci w fizyce czastek elementarnych i jeszcze bardziej watpliwa
        technikia renormalizacji! Ludzie! Nie dajcie sie zwariowac! Newton I Einstein
        byli dobrymi w zasadzie uczonymi, ale tez sie mylili, bo byli tylko ludzmi.
        Stad teraz inni uczeni moga poprawic ich bledy, jesli nie beda sie czuli
        oniesmieleni ich autorytetami!
        Pozdr.
        Kagan
        • Gość: dżej Re: Czemu nie mamy kwantowej grawitacji? Pytaj Ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.04, 18:43
          > Znow ad personam? Sam napisales, ze Einstein w cos wierzyl, miamowicie ze:
          > 1) Bog istnieje
          > 2) Istniejacy Bog nie gra w kosci
          A skąd wiesz, że Einstein wierzył w Boga? Sprawdziłeś to? Wydaje mi się raczej,
          że przyczepiłeś się do jednego sformułowania Einsteina (chyba najbardziej
          znanego) i z niego wysnułeś bez zbadania i rozpatrzenia tematu wniosek, który
          najlepiej pasuje do twojej wizji świata. To metody naiwne i oszukańcze względem
          innych uczestników forum, a może i względem siebie samego.

          Żeby uniknąć - przynajmniej częściowo - pustej dyskusji, napiszę trochę więcej
          na temat stosunku Einsteina do Boga. Krótko: Einstein nie wierzył w
          chrześcijańskiego ani judaistycznego Boga.
          Bardziej szczegółowo:
          Czasami warto odróżniać Boga Cudów od Boga Porządku. Gdy uczeni używają
          słowa »Bóg« mają na myśli zwykle pewien ukryty Porządek. Einstein wierzył że we
          Wszechświecie istnieje jakiś tajemniczy boski Porządek. Można powiedzieć, że
          większość uczonych wierzy w istnienie pewnego rodzaju kosmicznego Porządku we
          Wszechświecie. Jednak dla ludzi nie zajmujących się nauką, słowo Bóg prawie
          zawsze odnosi się do Boga Cudów. Einstein nie wierzył w Boga osobowego, a jego
          argument był zresztą standardowy - Bóg nie pozwoliłby na istnienie zła.
          Czyli to, co Einstein nazywa Bogiem w swojej słynnej dewizie jest po prostu
          pewną metaforą, która opisuje pewien nadrzędny porządek, Porządek, który wielu
          uczonych czuje, że odkrywa, że obcuje z nim (ale nie w jakimś religijnym
          sensie!), przez wiele lat pracując teorytycznie nad poznaniem świata.

          Oczywiście, niektóre hipotezy co do działania tego porządku mogą być
          nieprawdziwe, a Einstein tak często powtarzał swoją dewizę, że wielu ludzi,
          również naukowców czy historyków nauki, mogła uznać, że Einstein powtarza jakąś
          świętą dla niego prawdę. Ale to jednak przesada i nieraz Einstein publikował
          prace, które w jakimś stopniu przeczyły tej zasadzie. A może należy uznać, że
          po prostu zaakceptowanie mechaniki kwantowej przez Einsteina było za dużym dlań
          wysiłkiem myślowym i tak czy owak był nieodpowiednią osobą do pracy nad
          kwantową grawitacją, niezależnie od jakichś tam mających usprawiedliwić własną
          niemoc dewiz. Tak czy owak dyskusja od początku jest trochę śmieszna i czysto
          akademicka, bo Einstein i jemu współcześni po prostu NIE MOGLI połączyć teorii
          mikroświata i grawitacji. Nie mieli po temu ani wiedzy fizycznej ani
          matematycznej. Nawet dziś potrzeba najpewniej jeszcze wielu lat pracy
          najtęższych głów, żeby taka zunifikowana teoria powstała. Jeśli w ogóle da się
          stworzyć taką teorię do opisania przyrody!

          > Na dodatek zawiodla go, bo musiala, Newtonowska analiza matematyczna,
          > opierajaca sie da facto na dzieleniu przez zero - stad te absurdalne
          > nieskonczonosci w fizyce czastek elementarnych i jeszcze bardziej watpliwa
          > technikia renormalizacji!
          Nie bardzo rozumiem, o co ci w tym momencie chodzi. Newton znał nie do końca
          sformalizowane, blade podstawy analizy matematycznej, a jego "Principia
          Matematica" składają się głównie z geometrii, więc analiza matemaczna nie jest
          newtonowska. Raczej np. eulerowska, lagranżowska, laplacowska i hamiltonowska.
          Może chciałeś przez to powiedzieć, że rozwijana po Newtonie fizyka klasyczna
          (zwana czasem newtonowska) opierała się na analizie matematycznej. Ale analiza
          matematyczna jest właściwie w każdym dziale fizyki i w teorii Einsteina jak
          najbardziej tez (w geometrii różniczkowej). W ogóle nic nie wiem o tym, żeby
          Einstein twierdził coś jak: "Bóg uprawia analizę matematyczną jako jedynie
          słuszną" ;)

          Analiza zawiodła w mechanice kwantowej? Przecież mechanika kwantowa działa,
          mimo że jej aparat matematyczny jest częściowo oparty na analizie mat.
          Renormalizacja może być wątpliwa dla matematyka, ale istniejąca dzięki niej
          elektrodynamika kwantowa (QED) jest dla fizyka na pewno niewątpliwa i realna,
          ponieważ oprócz OTW jest najdokładniej zgodną z doświadczeniem teorią fizyczną.

          Czyli analiza matematyczna nie zawiodła w QED, a już na pewno nie Einsteina,
          który nie brał udziału przy jej tworzeniu. Ani nie twierdził, że analiza mat.
          go zawodzi.

          > Ludzie! Nie dajcie sie zwariowac! Newton I Einstein
          > byli dobrymi w zasadzie uczonymi, ale tez sie mylili, bo byli tylko ludzmi.
          Oczywiście. Moja apologeza Einsteina jest ironiczna (może zauważyłeś). Nie
          zgadzam się też, że teoria superstrun jest właściwą drogą tylko dlatego, że
          twierdzą tak wielcy fizycy jak Gell-Mann lub Witten.

          > Stad teraz inni uczeni moga poprawic ich bledy, jesli nie beda sie czuli
          > oniesmieleni ich autorytetami!
          Nie są i nie będą :>

          > Pozdr.
          > Kagan

          pozdrawiam również
          dżej
          • rajchman Re: Czemu nie mamy kwantowej grawitacji? (1) 12.05.04, 18:58
            K: Znow ad personam? Sam napisales, ze Einstein w cos wierzyl, miamowicie ze:
            1) Bog istnieje
            2) Istniejacy Bog nie gra w kosci
            Gość portalu: dżej napisał(a): A skąd wiesz, że Einstein wierzył w Boga?
            Sprawdziłeś to? Wydaje mi się raczej, że przyczepiłeś się do jednego
            sformułowania Einsteina (chyba najbardziej znanego) i z niego wysnułeś bez
            zbadania i rozpatrzenia tematu wniosek, który najlepiej pasuje do twojej wizji
            świata. To metody naiwne i oszukańcze względem innych uczestników forum, a może
            i względem siebie samego.
            K: Czyzby? To bylo wyrazne stwierdzenie wiary: On powiedzial wyraznie po
            niemiecku "Herr Gott" i dalej o grze w kosci, a wiec? Wyraznie potwierdzil, iz
            w danym momencie wierzyl w "Herr Gott", czyli wyraznie w Boga Judeo-
            chrzescijanskiego (Jehowe?). Moze nie zawsze wierzyl, ale mowiac te slowa, na
            99.99% czyli praktycznie na 100%...

            - Żeby uniknąć - przynajmniej częściowo - pustej dyskusji, napiszę trochę
            więcej na temat stosunku Einsteina do Boga. Krótko: Einstein nie wierzył w
            chrześcijańskiego ani judaistycznego Boga.
            K: Czyzby? To skad mu przypisal, zgodnie z tradycja judeochrzescijanska, plec
            meska (HERR Gott)?

            - Bardziej szczegółowo: Czasami warto odróżniać Boga Cudów od Boga Porządku.
            Gdy uczeni używają słowa »Bóg« mają na myśli zwykle pewien ukryty Porządek.
            Einstein wierzył że we Wszechświecie istnieje jakiś tajemniczy boski Porządek.
            K: Czyli, ze byl Deista, a jako zyd, widzial Boga, chocby podswiadomie, jako
            mezczyzne (Jehowe). Bog zydowski, pamietaj, jest znacznie bardziej tajemniczy
            niz Bog chrzescijan... I co wazniejsze: Einstein wierzyl, a wiec wiara mu
            przeslaniala rozsadek... :(

            - Można powiedzieć, że większość uczonych wierzy w istnienie pewnego rodzaju
            kosmicznego Porządku we Wszechświecie.
            K: I to jest wlasnie ich problem: zamiast wiedziec, wierza, bo to jest
            prostsze... :(

            - Jednak dla ludzi nie zajmujących się nauką, słowo Bóg prawie zawsze odnosi
            się do Boga Cudów. Einstein nie wierzył w Boga osobowego, a jego argument był
            zresztą standardowy - Bóg nie pozwoliłby na istnienie zła.
            K: To skad ten Herr Gott? Moze stracil wiare, jak moj ojciec (przed wojna
            katecheta) podczas wojny, ale wtedy juz byl Einstein w fazie schylkowej (fizyk
            tworzy do ok. 30-40 lat, pozniej tylko porzadkuje i publikuje swe wczesniejsze
            odkrycia).

            - Czyli to, co Einstein nazywa Bogiem w swojej słynnej dewizie jest po prostu
            pewną metaforą, która opisuje pewien nadrzędny porządek, Porządek, który wielu
            uczonych czuje, że odkrywa, że obcuje z nim (ale nie w jakimś religijnym
            sensie!), przez wiele lat pracując teorytycznie nad poznaniem świata.
            K: Ale komplikujesz prosta sprawe - powiedzial Herr Gott, i tyle...

            - Oczywiście, niektóre hipotezy co do działania tego porządku mogą być
            nieprawdziwe, a Einstein tak często powtarzał swoją dewizę, że wielu ludzi,
            również naukowców czy historyków nauki, mogła uznać, że Einstein powtarza jakąś
            świętą dla niego prawdę. Ale to jednak przesada i nieraz Einstein publikował
            prace, które w jakimś stopniu przeczyły tej zasadzie. A może należy uznać, że
            po prostu zaakceptowanie mechaniki kwantowej przez Einsteina było za dużym dlań
            wysiłkiem myślowym i tak czy owak był nieodpowiednią osobą do pracy nad
            kwantową grawitacją, niezależnie od jakichś tam mających usprawiedliwić własną
            niemoc dewiz. Tak czy owak dyskusja od początku jest trochę śmieszna i czysto
            akademicka, bo Einstein i jemu współcześni po prostu NIE MOGLI połączyć teorii
            mikroświata i grawitacji. Nie mieli po temu ani wiedzy fizycznej ani
            matematycznej. Nawet dziś potrzeba najpewniej jeszcze wielu lat pracy
            najtęższych głów, żeby taka zunifikowana teoria powstała. Jeśli w ogóle da się
            stworzyć taką teorię do opisania przyrody!
            K: Tego nie wiem, ale nie rozumiem tego oporu przed statystyka matematyczna,
            ktora tak dobrze opisuje zjawiska masowe (np. spoleczne)... A ze nie zgadza sie
            z religijnym pogladem na swiat? This is not my problem! :)
            CDN
          • rajchman Re: Czemu nie mamy kwantowej grawitacji? (2) 12.05.04, 19:10
            K: Na dodatek zawiodla go (Alberta E.), bo musiala, Newtonowska analiza
            matematyczna, opierajaca sie da facto na dzieleniu przez zero - stad te
            absurdalne nieskonczonosci w fizyce czastek elementarnych i jeszcze bardziej
            watpliwa technika renormalizacji!
            - Nie bardzo rozumiem, o co ci w tym momencie chodzi. Newton znał nie do końca
            sformalizowane, blade podstawy analizy matematycznej, a jego "Principia
            Matematica" składają się głównie z geometrii, więc analiza matemaczna nie jest
            newtonowska. Raczej np. eulerowska, lagranżowska, laplacowska i hamiltonowska.
            K: OK, ale to on wymyslil rozniczki i uzywal je w swych pracach. Na studiach w
            Australii uzywalismy zreszta owej, przyznaje dla mnie zawilej, symboliki
            nwetonowskiej...

            - Może chciałeś przez to powiedzieć, że rozwijana po Newtonie fizyka klasyczna
            (zwana czasem newtonowska) opierała się na analizie matematycznej. Ale analiza
            matematyczna jest właściwie w każdym dziale fizyki i w teorii Einsteina jak
            najbardziej tez (w geometrii różniczkowej). W ogóle nic nie wiem o tym, żeby
            Einstein twierdził coś jak: "Bóg uprawia analizę matematyczną jako jedynie
            słuszną" ;)
            K: Nie przesadzaj! Mi chodzilo tylko o to, ze cala wspolczesna fizyka jest
            skazona tym newtonowsko-leibnitzowskim dzieleniem przez zero, stad sie
            pojawiaja te nieskonczonosci, gdy rozwazamy bardzo male wielkosci, np. mase czy
            ladunek elektronu... Inzynierowie nie maja tego problemu, bo operuja najwyzej
            w skali mikronow, a nie w skali subatomowej...

            - Analiza zawiodła w mechanice kwantowej? Przecież mechanika kwantowa działa,
            mimo że jej aparat matematyczny jest częściowo oparty na analizie mat.
            K: Dziala i nie dziala, bo skad ta potrzeba owej renormalizacji - dla mnie to
            wrecz religijny chwyt oparty na wierze, ze mozna usunac magicznym sposobem owe
            paradoxalne nieskonczonosci... Ale oczywiscie, nie jestem ani fizykiem, ani
            matematykiem...

            - Renormalizacja może być wątpliwa dla matematyka, ale istniejąca dzięki niej
            elektrodynamika kwantowa (QED) jest dla fizyka na pewno niewątpliwa i realna,
            ponieważ oprócz OTW jest najdokładniej zgodną z doświadczeniem teorią fizyczną.
            K: Teoria geocentryczna Ptolemeusza tez byla dosc zgodna z obserwacjami, i byla
            dokladniejsza niz teoria Kopernika (dopiero Kepler osiagnal lepsza dokladnosc
            niz Ptolemeusz)...

            - Czyli analiza matematyczna nie zawiodła w QED, a już na pewno nie Einsteina,
            który nie brał udziału przy jej tworzeniu. Ani nie twierdził, że analiza mat.
            go zawodzi.
            K: Nie wiedzial jeszcze o tym...

            K: Ludzie! Nie dajcie sie zwariowac! Newton i Einstein byli dobrymi w zasadzie
            uczonymi, ale tez sie mylili, bo byli tylko ludzmi.
            - Oczywiście. Moja apologeza Einsteina jest ironiczna (może zauważyłeś). Nie
            zgadzam się też, że teoria superstrun jest właściwą drogą tylko dlatego, że
            twierdzą tak wielcy fizycy jak Gell-Mann lub Witten.
            K: Ja na ten temat nie powinienem sie w zasadzie wypowiadac - za slaby jestem z
            matmy aby zrozumiec te wszystkie wywody, ale spodobala mi sie estetyka i
            elegancja tej teorii, bo primo ladnie tlumaczy dwoisty charakter elektronu czy
            fotonu, a po drugie potafie sobie latwo wyobrazic przestrzenie n-wymiarowe.
            Oczywiscie, to zaden dowod, ale matematycy i fizycy tez sie czesto kieruja
            elegancja danej hipotezy...

            K: Stad teraz inni uczeni moga poprawic ich bledy, jesli nie beda sie czuli
            oniesmieleni ich autorytetami!
            - Nie są i nie będą :>
            K: Mam taka nadzieje! :)

            Pozdr. Kagan
            - pozdrawiam również, dżej
            K: Nawzajem! :)
    • Gość: Kagan Re: Cząstki elementarne. Kwarki, superstruny, zło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 15:05
      - Jako pierwszy przestrzen i czas polaczyl w jedno matematyk Minkowski, ktory
      powiedzial, ze czas i przestrzen traktowane oddzielnie przestalyby istniec.
      Tzw. zakrzywienie czasoprzestrzeni i teoria superstrun maja tylko sens w
      polaczeniu z grawitacja. Zabrac z przestrzeni materie zniknie grawitacja. Wtedy
      niema zakrzywienia czasoprzestrzeni i niema superstrun. Pozostaje tylko
      przestrzen bo czas wtedy rownierz nie istnieje.
      K: Przestrzen tez chyba wtedy zniknie, dokl. zapadnie sie!

      - Innymi slowy czas to nie parametr za pomoca ktorego mozna cos zmienic, tylko
      nazwa biernego pomiaru zmian zachodzacych w materii. Trzeba wiec zapomniec o
      bajkach z filmow nafaszerowanyh paradoksami o podrozach w czasie, bo
      czasoprzestrzen nie istnieje.
      K: Zbyt pochopny wniosek! Fizycy zgodnie twierdza, ze tylko w ekspandujacym
      uniwersum czas plynie do przodu, czyli tak jak nam to sie wydaje naturalne...

      - Teoria superstrun to teoria fizyczna próbująca wyjaśnić wszystkie znane
      rodzaje cząstek elementarnych oraz sił natury jako wibracji supersymetrycznych
      strun. Teoria superstrun jest uznawana, za jedną z bardziej obiecujących
      teorii kwantowej grawitacji.
      K: OK!

      - Nierozwiązany problem. Współczesna fizyka zmaga się z problemem połączenia
      ogólnej teorii względności, która opisuje grawitację w skalach kosmicznych
      (gwiazdy, planety, galaktyki) z mechaniką kwantową opisującą pozostałe trzy
      podstawowe siły, działające w skali atomowej. Nieudana unifikacja. Rozwój
      fizyki doprowadził do powstania kilku kwantowych teorii pola. Niestety każda z
      nich daje w odpowiedzi nieskończone wartości sił, co czyni ten wynik
      bezużytecznym. Dzięki wynalezieniu matematycznej techniki renormalizacji
      nieskończoność udało się wyeliminować dla sił elektromagnetycznych, silnych i
      słabych oddziaływań jądrowych. Niestety ta sama technika nie dała się
      zastosować do grawitacji, co oznacza, że kwantowa teoria grawitacji musi mieć
      inną postać niż dzisiaj stosowane.
      K: Pisalem w innych watkach o problemach z nieskonczonoscia, i ze ona realnie
      nie istnieje: problem jest w analizie mat. Newtonowskiej, ktora de facto opiera
      sie na dzieleniu przez 0, stad te absurdalne nieskonczonosci!

      - Brak unifikacji wszystkich sił oznacza, że współczesna fizyka nie może
      poprawnie opisać zjawisk zachodzących w czarnej dziurze albo w chwili wielkiego
      wybuchu. W starszych teoriach cząstki traktowane są jako punkty w przestrzeni.
      W teorii superstrun cząstki są strunami mających rozmiary zbliżone do długości
      Plancka (około 10-35m), które wibrują z pewnymi ściśle określonymi
      czestotliwościami. Struny te cechuje supersymetria. Każdy rodzaj drgań określa
      wystąpienie innej cząstki elementarnej. Podobnie jak w innych teoriach
      kwantowych, fundamentalne siły przenoszone są poprzez odpowiednie cząstki.
      Przykładem może być tutaj grawiton, który przenosi siłę grawitacji. Grawitonowi
      odpowiada struna drgająca amplitudą równą zero.
      K: OK

      - Niestety obecność dodatkowych wymiarów prowadzi do dużych trudności w
      budowaniu praktycznych rozwiązań opartych na teorii superstrun. Niektóre wersje
      tej teorii przewidują jednak istnienie nowych, nieprzewidzianych przez inne
      teorie, cząstek elementarnych nazwanych supersymetrycznymi. Roboczo ich nazwy
      pochodzą od "zwykłych" cząstek z dodatkiem przedrostka "s". Teoria przewiduje
      istnienie m.in: selektronów, smionów, staonów, skwarków itd. "Scząstki" powinny
      mieć większą masę i energię od ich "zwykłych" odpowiedników. Aktualnie dostępne
      możliwości techniczne nie pozwalają na sztuczne uzyskanie i detekcję tych
      cząstek, twórcy teorii strun mają jednak nadzieję, że uda się przeprowadzić
      konieczne eksperymenty do 2008 r.
      K: Let us hope... ;)

      - Spieniona przestrzeń. Oddziaływanie superstrun wpływa nie tylko na cząstki,
      ale również na samą przestrzeń. W teorii superstrun, przestrzeń nie jest
      gładka, tylko ciągle drży i wibruje tworząc coś w rodzaju piany.
      Zniekształcenie te w dużej skali ulegają uśrednieniu o obserwowana przez nas
      przestrzeń jest gładka. Jakiś czas problem stanowiło istnienie pięciu
      niezależnych teorii superstrun. Jednak podczas konferencji naukowej 2nd
      Superstring Revolution w roku 1990 okazało się, że każda z tych teorii stanowi
      szczególny przypadek jednej podstawowej teorii którą nazwano M-teorią...
      • Gość: Nath Re: Cząstki elementarne. Kwarki, superstruny, zło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 17:36
        Dla mnie temat zamknięty - brak możliwości przeprowadzenia doświadczeń... To
        nadal teoria.
      • arcykr Re: Cząstki elementarne. Kwarki, superstruny, zło 26.01.05, 17:48
        > K: Zbyt pochopny wniosek! Fizycy zgodnie twierdza, ze tylko w ekspandujacym
        > uniwersum czas plynie do przodu, czyli tak jak nam to sie wydaje naturalne...
        Wychodzi na to, że wg. Kagana Hawking w ogóle nie jest fizykiem. :-)
    • arcykr Re: Cząstki elementarne. Kwarki, superstruny, zło 26.01.05, 18:03
      "Dziś przypisujemy cząstkom elementarnym takie własności jak dziwność lub czar,"
      "Charm" przyjęło się tłumaczyć w tym kontekście jako "powab".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka