dala.tata
20.01.09, 00:49
w najnowszym numerze New Scientist jest ciekawe dosc omowienie niedawno
wydanych dwoch ksiazek (Horwitz & Wakefield oraz Keedwell depresji
przyjmuejacych perspektywe ewolucyjna. autorzy przyjmuja, ze skoro depresja
przetrwala do dzisiaj (a na dodatek przyjmjuja jej bilogiczne podloze), nalezy
zakladac, ze musi miec jakies pozytywne funkcje. Autorze wskazuja na przyklad
ze silny smutek ma funkcje ochronna, na przyklad wobec stresu. pozwala sie nam
skupic na czym innym jak mowi Wakefield.
z tego wynika jednak ze przynajmniej czesc depresji nie jest choroba, a
jedynie reakcja organizmu na nieprzyjazne otoczenie. i taka jest wymowa
ksiazki The Loss of Sadness - H & W twierdza ze dzisiaj dochodzi do
katastrofalnej wrecz medykalizacji depresji. autor w NS cytuja badania w
ktorych lekarze byli proszeni o przepisanie leku przeciwdepresyjnego i na
zadanie dostawali go.
tak nawiasem mowiac w naukach spolecznych medycyny pojawia sie watek o
nadmiernej medykalizacji smutku. tu jednak wyraznie autorzy przyjmjuja
ewolucyjna perspektywe.