Dodaj do ulubionych

depresja a ewolucja

20.01.09, 00:49
w najnowszym numerze New Scientist jest ciekawe dosc omowienie niedawno
wydanych dwoch ksiazek (Horwitz & Wakefield oraz Keedwell depresji
przyjmuejacych perspektywe ewolucyjna. autorzy przyjmuja, ze skoro depresja
przetrwala do dzisiaj (a na dodatek przyjmjuja jej bilogiczne podloze), nalezy
zakladac, ze musi miec jakies pozytywne funkcje. Autorze wskazuja na przyklad
ze silny smutek ma funkcje ochronna, na przyklad wobec stresu. pozwala sie nam
skupic na czym innym jak mowi Wakefield.

z tego wynika jednak ze przynajmniej czesc depresji nie jest choroba, a
jedynie reakcja organizmu na nieprzyjazne otoczenie. i taka jest wymowa
ksiazki The Loss of Sadness - H & W twierdza ze dzisiaj dochodzi do
katastrofalnej wrecz medykalizacji depresji. autor w NS cytuja badania w
ktorych lekarze byli proszeni o przepisanie leku przeciwdepresyjnego i na
zadanie dostawali go.

tak nawiasem mowiac w naukach spolecznych medycyny pojawia sie watek o
nadmiernej medykalizacji smutku. tu jednak wyraznie autorzy przyjmjuja
ewolucyjna perspektywe.
Obserwuj wątek
    • adept44_ltd Re: depresja a ewolucja 20.01.09, 10:03
      kilka pytań,
      co to znaczy skupić się na czym innym??? bo ewentualnie funkcję pozytywną
      widziałbym w byciu syndromem, to znaczy wskazywaniu na problem, ale co z tym
      skupieniem?
      co myślisz o dowodzie ewolucyjnym, bo zjawisko przetrwania wiąże się także z
      wieloma innymi sprawami, których wartości pozytywnej nie będziemy bronić,
      i - w związku z medykalizacją - ostatnio słyszałem, że wg standardów światowej
      organizacji zdrowia depresja nie jest jednostką chorobową (zresztą chyba
      psychiatrzy nigdy nie twierdzili, przynajmniej ostatnio, że coś takiego
      istnieje), tylko dysfunkcją (zdaje się wszelkie zaburzenia psychiczne są tak
      kwalifikowane), co zresztą może mieć różne konsekwencje, bo może pozwalać
      traktować to zjawisko jako "inne" doświadczenie (już nie chorobę), ale i może
      prowadzić właśnie do wizji koniecznej naprawa źle funkcjonującego organizmu.
      • ap13579 [...] 20.01.09, 10:23
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • adept44_ltd Re: Ta medykalizacja medycyny jest winna 20.01.09, 10:34
          Leoś, nie musisz chodzić do dentysty, nie ma takiego obowiązku...
      • dala.tata Re: depresja a ewolucja 20.01.09, 19:54
        skupic sie na czymkowliek innym niz stresor. chocby na sobie i swoim smutku.

        musze powiedziec, ze mnie nei do konca przekonuje to ewolucyjne tlumaczenie (nie
        dlatego ze to jest ewoulucyjne), ale glwonie dlatego ze jest bardzo biologiczne.
        a na biologicznosc depresji nie ma spoecjalnie dowodow. hipoteza serotoninowa
        jest nadal tylko hipoteza. my o depresji nie wiemy glownie.

        natomiast to co mi sie podoba to pokazanie poztywow depresji, czy chocroby
        psychicznej. politycznie ta koncepcja jest bardzo ciekawa i pozadana.
        poszukiwanie sensu wlasnego smutku moze byc zrodlem zwiekszonej samowiedzy,
        kreatywnosci itd itd.

        co do jednostki chorobowej, depresja zdecydowanie nia jest (kod F32 i F33).
        rozroznienie miedzy dysfunkcja a choroba mi umyka :-)
    • ap13579 [...] 20.01.09, 10:52
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • adept44_ltd Re: Nieleczona depresja to dobrodziejstwo 20.01.09, 11:05
        oj kolega nieoczytany w podstawowych dla chrześcijaństwa tekstach, nieoczytany -
        acedia to grzech!
        • charioteer1 Re: Nieleczona depresja to dobrodziejstwo 20.01.09, 11:11
          Adept, jakbys same ze soba gadal ;-)
          • adept44_ltd Re: Nieleczona depresja to dobrodziejstwo 20.01.09, 11:18
            Chario, mam nadzieję, że jak już dopadnie mnie powszechne na tym forum
            zwielokrotnienie osobowości, to moim alter ego będzie raczej Lesio niż Leoś...
            (jeśli mam taką alternatywę), a klikanie jednak działa, zmieniam strategię!
            • charioteer1 Re: Nieleczona depresja to dobrodziejstwo 20.01.09, 11:30
              adept44_ltd napisał:

              > jak już dopadnie mnie powszechne na tym forum
              > zwielokrotnienie osobowości,

              To ja znikam z forum, zeby nie przejsc na Ciemna Strone Mocy...
    • ap13579 dlaczego stygma wokol antydepressantow? 20.01.09, 12:16
      Dlaczego nie ma stygmy wobec zażywania srodkow przeciwko bolowi głowy
      a jest infamia wobec zażywania stodkow antydepresyjnych?
      Można w kiosku kupic przciwbólowy NSIAD ibuprofen , kory jako skutek
      uboczny molże cie zabic aplastyczna anemią z nie można kupic
      bezpiecznego srodka przeciwdepresyjnego nowej generacji.
      A przecież bol głowy to nic w porownaniu z depresja, ktora wyłącza
      człowieka z normalnego życia.
      • adept44_ltd Re: dlaczego stygma wokol antydepressantow? 20.01.09, 12:26
        idź na całość w głupocie i domagaj się wszystkich leków w kioskach...
        • ap13579 Re: dlaczego stygma wokol antydepressantow? 20.01.09, 12:43
          Swiat oczammi ptymitywa forumowego, ręce opadają. Przecież nikt w
          nie domaga sie wszystkich lekjow jako OTC. Większosc musi byc na
          receptę. Domagac sie nalezy racjonalizmu.
          Jest w sprzedaży w kioskach duża liczba lekow przciwbolowych z grupy
          niesterydowych lekow prezeciwzapalnych, ktore kiedys były wylącnie
          na recepte jak: naproxen ,diclofenac , ibuprofen etc., ktore maja
          wiele działan ubocznych mogacych prowadzic nawet do smierci.
          W porownaniu do nich leki przeciwdepresyjne nowej generacj9i są
          bardzo bezpieczne:
          Nie możnma ich przedawkowac
          Nie uzalezniają
          Mają niewiele skutkow ubocznych
          Więc po co to gęganie ignorantow? Antydepressanty powinny byc w
          wolnej sprzedaży bez recepty.
          • adept44_ltd Re: dlaczego stygma wokol antydepressantow? 20.01.09, 12:49
            jak się nauczysz czytać i rozumieć, możesz to wrócić...

            choćby po to, byś poszedł do specjalisty...a nie do Goździkowej, no ale mózg
            zlasował się, nie?
            • ap13579 Re: dlaczego stygma wokol antydepressantow? 20.01.09, 12:56
              Bol glowy to moze być nowotwor albo tetniak albo wylew albo zator. b
              Więc zapieprzaj koles za każdym razem na catscan do
              specjalisty ,zamiast tabletke przeciwbolową kupowac w kiosku.
              A tak nawiasem mowiąc w jaiej galaktyce żyjesz? Tam chyba NFZ nie
              ma?
              • adept44_ltd Re: dlaczego stygma wokol antydepressantow? 20.01.09, 12:59
                przemyśl raz jeszcze i napisz tym razem z sensem???
          • dr.rehabilitowany Depresanty mozna zas kupic bez recepty 20.01.09, 18:56
            Np. Al-kohol...
          • dala.tata Re: dlaczego stygma wokol antydepressantow? 20.01.09, 19:58
            ta wypowiedzi pokazujesz co najwyzej ze sam jestes ignorant.
      • dala.tata Re: dlaczego stygma wokol antydepressantow? 20.01.09, 19:57
        nie slyszalem o stygmie wobec anty-depresantow. i nie ma chyba specjlanie
        literatury na ten temat.

        problem raczej w tym, ze rosnie ich zazywanie. rozdajemy je wiadrami juz. a 1.
        ich dzialanie, jak pokazuja najnowsze badania, jest nielepsze niz placebo. 2. sa
        uzalezniajace. 3. udowodniono korelacje miedzy zazywaniem ich a samobojstwami.
    • ap13579 [...] 20.01.09, 12:20
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • ap13579 Człowiek to smutna małpa 20.01.09, 14:28
      Tak, nasz mozg ma niewiele mechanizmow podnosazących nastroj.
      Troche neuronow z receptorami serotoniny, adrenaliny i endorfin.
      Bardzo niewiele z nich jest rozmieszczonych w korze mozgowej.
      Dlatego bardzo trudno jest farmakologicznie "wygasić" smutek typu
      medytacyjnego. Jezeli ktos sie "wmedytuje" w smutek
      egzystencjonalny, to tylko psychoterapeuta, spowiednik czy guru może
      ci pomoc z niego wyjsc,
      Srodki antydepresyjne działaja na pod-korowe neurony mozgu.
      Po zazyciu seroxatu człowiek odzyskuje przyjemnosc s funkcji
      wegetatywnych swego ciała. Na przykład proste przeżuwanie orzechow
      przynosi przyjemnosc i ukojenie. Jeszcze bardziej zadziwająca jest
      odzyskana pryjemnosc z urynacji i defekacji. To własnie
      przywrocenie najprostszyh przyjemnosci biologicznego funkcjonowania
      przywraca zwierzęcą rownowage psychiczną zestresowanemu Homo Sapiens.
      • dala.tata Re: Człowiek to smutna małpa 20.01.09, 20:00
        Leos, ale juz wszyscy wiedza ze ty jestes wyznawca Boga Seroxata. i juz daj se
        spokoj, co?
        • dr.rehabilitowany Re: Człowiek to smutna małpa 20.01.09, 20:50
          Leos jest ateitsa, nie wierzy ani w Boga, ani w niesmeiertelna
          dusze, stad ten jego paniczny (od Bozka Pana) strach przed smiercia
          jego wlasnego (leosiowego) ciala...
      • dr.rehabilitowany Re: Człowiek to smutna małpa 20.01.09, 20:52
        Leos! Gdybys wierzyl w Boga, to bys wiedzial,ze nie myslimy mozgiem,
        a niesmiertelna dusza! A depresja to tylko rodzaj opetania przez
        Szatana, a wiec leczymy ja EGZORCYZMAMI!
    • adept44_ltd Re: CZy tylko nabzdyczeni znają sztukę myslenia? 20.01.09, 14:41
      kompletne dno, dwa błędne założenia... u podstaw, wyłączam się, jak dopracujesz
      styl, chętnie pogadam, miłego dnia!
    • asteroida2 Re: depresja a ewolucja 20.01.09, 15:41
      > Autorze wskazuja na przyklad ze silny smutek ma funkcje ochronna,
      > na przyklad wobec stresu.

      To akurat nie ma za wiele sensu. Sam stres jest przecież wewnętrznym mechanizmem
      organizmu, więc gdyby był zagrożeniem dla przekazywania genów, to by był w
      takich sytuacjach wyłączany.

      > (...) pozwala sie nam skupic na czym innym jak mowi Wakefield.

      A rzeczywiście pozwala? Jeśli np. reakcją matki na śmierć dziecka jest
      popadnięcie w depresje i unikanie jakiejkolwiek aktywności, to potencjalnie może
      to ją uchronić przed tym co zabiło dziecko (czy to była choroba czy jakiś
      drapieżnik). Ale tę samą funkcję chyba skuteczniej spełnia strach.
      Czy autorzy proponują jakieś scenariusze, w których zachowanie depresyjne jest
      ewolucyjnie optymalne?
      • dala.tata Re: depresja a ewolucja 20.01.09, 20:05
        nie wiem czy nie ma sensu. natomiast autorzy wskazuja, ze w wypadku nieustannego
        stresu, organizm moze ulec wycienczeniu. depresje widza jako mechanizm ochronny.

        i oni nie mowia o przekazywaniu genow. raczej o tym, ze tracisz wszystko w
        biznesie, albo dziecko ci umiera. depresja moze (choc nie musi) uratowac cie
        przed samobojstwem - nie masz sily sie zabic.

        ja nie czytalem tych ksiazek, choc leza przede mna. to na czym sie oparlem to
        tekst w NS. jak przeczytam ksiazki to napisze wiecej. na razie jednak to wlasnie
        mowia o depresji jako o wylaczeniu sie. nawiasem mowiac sa rowniez takie
        tlumaczenia psychoz. gdy rzeczywistosc jest zbyt trudna do zaakceptowania,
        uceikamy w swoj swiat, we wlasne science-fiction. w takim scenariuszu psychoze
        rzeczywiscie mozna uznac za ewolucyjnie przydatne, choc nie wiem czy optywmalne.
        • adept44_ltd Re: depresja a ewolucja 20.01.09, 20:08
          chyba można też potraktować depresję jako sposób radzenia sobie z czymś, co
          przerasta???
          • dala.tata Re: depresja a ewolucja 20.01.09, 20:18
            tak tak i oni wlasnie o tym mowia. tyle ze oni zaczynaja od biologii - skoro
            ewolucja zostawila, argumentuja, taki potezny mechanizm biochemiczny, to jest on
            po cos. problem tylko z tym mechanizmem.
    • ap13579 Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 16:52
      Depresja jest dysfunkcją a czasem chorobą.
      Ale w najszerzej rozumianym znaczeniu , depresja to cena za nasze
      człowieczenstwo. Wsazyscy odczuwamy smutek egzystencjonalny, ktory
      wynika z wyjątkowej, ludzkiej świadomosci nieuchronnosci naszej
      smierci. Smutek egzystencjonalny (depresja egzystencjonalna) pojawił
      sie 100 tysięcy lat temu jak czesc triady:
      Mysl abstrakcyjna
      Mowa strukturalna
      Rozpoznanie Boga (świadomosc nieuchronnosci naszej smierci)
      Zeby uchronic sie przed depresją egzystencjonalną ,człowiek w
      ewolucji kulturowej doskonalił swe rozpoznanie Boga w formie
      coraz doskonalszych religii.
      Ateisci popełniają o wiele więcej samobojstw niż ludzie religijni.
      • dr.rehabilitowany Re: Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 18:58
        Ludzie wierzacy w Boga powinni chciec sie pozbyc jak najszybciej
        swej powloki cielesnej, ktora im tylko utrudnia kontakt z Panem
        Zastepow.
        • adept44_ltd Re: Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 19:37
          natomiast niewierzący powinni za wszelką cenę oddalać moment spotkania z
          zatroskanym obliczem stwórcy...
          • dr.rehabilitowany Re: Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 20:14
            Stad wniosek, ze Jan Pawel II byl ateista.
            adept44_ltd napisał: natomiast niewierzący powinni za wszelką cenę
            oddalać moment spotkania z zatroskanym obliczem stwórcy...
      • dala.tata Re: Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 20:12
        Leos, o ile pamietam to z tymi samobojstwami ateistow jest to bujda na kolkach,
        ktora zreszta juz nam proponowales kiedys. gdyby tak bylo to w katolickeij (he
        he) Polsce powinno byc zdecydowanie mniej samobojstw niz w ateistycznych
        Czechach. tak nie jest.

        en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_suicide_rate
        tu z kolei, dosc uproszczony przeglad problemow zwizanych z samobojstwem
        tiny.pl/v99t
        nie pieprz Leos i pamietaj ze klamstwo jest zle nawet w wypadku takiego
        zatwardzialego ateisty jako ty.
        • petrucchio Re: Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 20:26
          dala.tata napisał:

          > Leos, o ile pamietam to z tymi samobojstwami ateistow jest to bujda na kolkach,
          > ktora zreszta juz nam proponowales kiedys. gdyby tak bylo to w katolickeij (he
          > he) Polsce powinno byc zdecydowanie mniej samobojstw niz w ateistycznych
          > Czechach.

          Nie wspominając o Duńczykach, Szwedach czy Holendrach. Przoduje natomiast
          katolicka Litwa (ledwo 13% ludności deklaruje się jako ateiści).
      • kala.fior Re: Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 20:37
        Smutne jest to ze trolle ściągają wszystkie tematy na swoje osobiste
        monotematyczne zajoby.

        J.S.Bach był Świadkiem smierci obojga rodziców i dziesięciorga własnych dzieci,
        w jego czasach śmierć i strach przed nią były stale obecne. Dziś o śmierci się
        nie myśli, jest nieobecna (napewno ktoś to studiował). Nawet na odwrót, wiele
        starszych osób ostrzega swoich bliskich ze nie chcą żyć niegodnie przypięci do
        masy sztucznych organów.

        memento mori - to takie hasełko z Halloweenu.

        Znajdź Leoś lepsze hasełko do zapędzania do KRK.
        • adept44_ltd Re: Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 20:41
          lęk, cierpienie, smutek, choroba, śmierć - to doświadczenia, które nowoczesność
          poddaje refutacji, chce odsunąć je w imię utopii szczęścia i produkcji, no ale
          zapomina o niesionej przez nie mądrości.
          Studiował - np. Heidegger
          • kala.fior Re: Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 22:05
            czy znasz jakieś współczesne socjologiczne studia o postawach wobec smierci?
            --
            • adept44_ltd Re: Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 22:13
              stricte socjologicznych niestety nie, ale kilka, że tak powiem,
              antropologicznych tak, jak działa twój mail gazetowy, to napiszę.
              • kala.fior Re: Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 22:18
                działa, dzięki

                pzdr Kala
                • adept44_ltd Re: Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 22:26
                  poszło
        • dr.rehabilitowany Re: Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 20:44
          1. No coz, to forum opanowane jest przez nieswieta troyce troli:
          madcia, dalatate i adepta...
          2. Za czasow Bacha ludzie byli gleboko religijni i uwazali, ze
          smierc ciala to radosne wyzwolenie niesmiertelnej duszy z okowow
          krepujacej ja materii. Jesli bowiem rzeczywiscie uwierzymy w
          istnienie niesmiertelnej duszy, to naszym lekarzem zostanie dr
          Nitschke.
          en.wikipedia.org/wiki/Philip_Nitschke
          • adept44_ltd Re: Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 20:46
            Lechu, tobie to się już wszystko dokładanie popierdzieliło, ale i tak cię wolę
            od tego drugiego, no marsz do łuzia, kolorowych!
            • dr.rehabilitowany Re: Depresja a smutrek istnienia 20.01.09, 20:48
              1. Jesli wierzysz w istnienie niesmiertenej duszy, to cialo uwazasz
              za byt zbedny, a wiec ciach je brzytwa Ockhama.
              2. Pozdr. :)
    • zosiasamosia333 [...] 20.01.09, 23:07
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • madcio Re: To czarni wymyslili depresję 20.01.09, 23:21
        Co tak dużo ostatnio trolli i ich pacynek wylazło? Przecie jeszcze nie wiosna. :))
        • zosiasamosia333 A co to za ministrant klerykał? 20.01.09, 23:33
          O la boga, a co to za ministrant klerykał wyskoczył.? Kto to taki
          ten madcio , jakis religiant jezuicki? Wyglada , że go ksiądz
          proboszcz poszczuł na zosię ateistkę.
    • madcio Już ja z wami zatańcuję. 22.01.09, 00:22
      Piski trolla ucięte. Tradycyjnie odpowiedzi też.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka