Dodaj do ulubionych

Małżeństwo suwakowe

28.01.09, 21:53
Wyobraź sobie zamek błyskawiczny spinający poły kurtki. Można rzec,
iż w zamku prawdziwym, plastikowym lub metalowym, lewa połowa jest
ciągiem takich elementów, które dokładnie pasują do swoich
odpowiedników po stronie prawej. Na użytek tych rozważań przyjmijmy,
że właśnie tak pasuje zero do jedynki; w realu zatem po lewej
stronie są zera, po prawej zaś jedynki (albo na odwrót). Jednak
dokładnie ten sam efekt (idealne zapięcie) otrzymalibyśmy wówczas,
gdyby ciąg po lewej stronie nie był ciągiem zerowym ani ciągiem
jedynkowym, lecz dowolnym ciągiem zerojedynkowym - byle tylko jego
prawy odpowiednik był stosowną jego odwrotnością, czyli aby każdej
lokalnej lewej sekwencji (np. 110100010) odpowiadała właściwa
sekwencja prawa (tu: 001011101). Takich zamków nie robi się w
fabrykach, gdyż wygodniej jest produkować zamki z jedną połową
zerową, drugą zaś jedynkową. Jednak zamki takie (no, inne, ale
analogia jest silna) masowo występują w świecie ożywionym jako
skręcone żerdzie helisy DNA.
Przejdźmy teraz do ludzkiej osobowości i przyjmijmy upraszczająco,
że jest ona zespołem cech reprezentowanych przez długie
zerojedynkowe fragmenty "psychofiozycznego DNA". Załóżmy jeszcze
bardziej upraszczająco, że kobieta i mężczyzna łączą się w suwakowe
małżeństwo podług stopnia wzajemnego dopasowania. Wtedy, w
małżeństwie idealnie zgodnym - i, Bogu dzięki, nie istniejącym w
rzeczywistości! - każdej jedynce u męża odpowiadałoby zero u żony i
na odwrót, w małżeństwie zaś idealnie niemożliwym żona i mąż byliby
permutacyjnie identyczni.
Niech ludzka osobowość da się przedstawić jako dość długi (np.
milionowo- (miliardowo, bilionowo, etc.) elementowy ciąg zer i
jedynek. Zauważmy, że jeśli przystawić do siebie dowolne dwa takie
ciągi, odsetek pozycyjnych par "zgodnych" będzie z dokładnością do
epsilona równy odsetkowi par "sprzecznych", jako że na się mogą
wpaść jeno 1-1 i 0-0 oraz 1-0 i 0-1 (quintum non datur). Uznajmy, że
taką zgodność - na poziomie 50% - wykazuje każda losowa para damsko-
męska w każdej kulturowo homogenicznej populacji. No i na koniec
tego modelowania ustalmy arbitralnie to, co podpowiada intuicja:
w "normalnych dobrych małżeństwach" czysto statystyczne dopasowanie
przeciętnego męża do średniej żony (lub, jak kto woli, na odwrót)
mieści się w przedziale jakichś 75% - 90% (może 67% - 80%; precyzja
tej szacunkowej oceny nie ma znaczenia wobec jej charakterystycznej
wyrazistości).
W tym świetle odnoszę wrażenie, że, po 36 wspólnych latach, żona A.
zmieniła się w ostatnim okresie (pół roku? rok? półtora?) tak
bardzo, że mąż S. pasuje jej dziś na 10%-25%. Taki zamek
błyskawiczny spina kurtkę nieszczelnie i tylko na chwilę, a potem
jej poły znów powiewają na wietrze. Zdaje się też, że takiego zamka
się nie naprawia, tylko funduje sobie nowy albo chodzi w kurtce
rozpiętej.
Ze względów czysto imaginacyjnych dobrze jest zobaczyć jedynki
bolcami, zera zaś otworami. [Tu przychodzi na myśl, oczywiście,
podtekst seksualny, lecz jest on chybiony, gdyż damy też mają bolce,
panowie zaś otwory.] Idzie o czysto mechaniczne ujrzenie i
usłyszenie takiego (nie)dopasowania - więc także konfliktowy zgrzyt
metalu o metal, gdy trafiają na siebie rozpychające się jedynki albo
niemożność wzajemnego połączenia (na przykład: zrozumienia) przy
styku zera z zerem.
Obserwuj wątek
    • marksistowski Alez to jest dużo prostsze 28.01.09, 22:25
      CZy wy w małzenstwie zyli?
      Wystarczy tylko dbac aby milosc nie wygasła,szanowac partnera i
      kontrolowac wybuchy gniewu aby mieć szczęsliwei małżenstwo.
      • adept44_ltd wigilia??? n/t 28.01.09, 22:32

      • charioteer1 Re: Alez to jest dużo prostsze 28.01.09, 22:49
        O Booze, ale wam sie dyskusja rozwija...
    • dr.niekoszerny Re: Małżeństwo suwakowe? 28.01.09, 22:32
      Kolejna zalosna i z gory skazana na porazke proba redukcji zlozonej
      rzeczywistosci do trywialnego zero-jedynkowego modelu...
      • asteroida2 Re: Małżeństwo suwakowe? 29.01.09, 10:02
        > Kolejna zalosna i z gory skazana na porazke proba redukcji
        > zlozonej rzeczywistosci do trywialnego zero-jedynkowego modelu...

        Przecież model zero-jedynkowy może z dowolną dokładnością odzwierciedlać
        dowolnie złożone zachowanie. Od czasu odczytania DNA już nikt w to wątpić nie
        powinien.
        Prostszy przykład: oglądając cyfrowy film, oglądasz tak naprawdę zera i jedynki,
        a wydaje ci się że śledzisz losy jakichś ludzi.

        Co prawda akurat to modelowanie dopasowania w małżeństwie nie jest specjalnie
        zaawansowane, ale już daje jakieś konkretne, testowalne przewidywania. Chociażby
        takie, że jeśli znajdę osobę kompletnie niepasującą do mnie (dajmy na to, 10%),
        a potem inną osobę kompletnie niepasującą do tamtej (znów 10%), to ta trzecia
        osoba będzie dobrze pasować do mnie (co najmniej 80%). Podejrzewam że w
        rzeczywistości tak nie jest i ten model jest po prostu fałszywy, ale jak widać,
        nie jest trywialny.
        • dr.niekoszerny Re: Małżeństwo suwakowe? 29.01.09, 12:30
          1. Ad filmu - mylisz zludzenie optyczne z rzeczywistoscia.
          2. O DNA nie mamy zielonego pojecia. Jstesmy jak ktos, kto sie
          nauczyl alfabetu, ale nie rozumie zadnego tekstu, bo nie zna jego
          tla (w przypadku ksiazek jest to tzw. tlo kulturowe)...
          • asteroida2 Re: Małżeństwo suwakowe? 29.01.09, 12:55
            > 1. Ad filmu - mylisz zludzenie optyczne z rzeczywistoscia.

            Niewątpliwie. Przecież wyraźnie to napisałem. Rzecz w tym że te zera i jedynki
            mogą tworzyć dowolnie dokładne złudzenia, nie do odróżnienia od rzeczywistości.
            Wiesz że to jest złudzenie tylko dlatego, że wiesz jak działa film.

            > 2. O DNA nie mamy zielonego pojecia. Jstesmy jak ktos, kto sie
            > nauczyl alfabetu, ale nie rozumie zadnego tekstu, bo nie zna jego
            > tla (w przypadku ksiazek jest to tzw. tlo kulturowe)...

            Ale książki tak czy inaczej składają się z literek i kopiując same literki
            kopiujesz całą książkę. Czy przez analogię akceptujesz że złożone międzyludzkie
            relacje składają się z zer i jedynek, tylko masz wątpliwości czy my je rozumiemy?
            • dr.niekoszerny Re: Małżeństwo suwakowe? 29.01.09, 18:23
              1. To nie zera i jedynki wywoluja to zludzenia, a obrazy wyswietlane
              na podstawie tych zer i jedynek, ale po przetworzeniu tyche 0 i 1 na
              sygnal analogowy (ciagly, a nie dyskretny) przez przetwornik cyfrowo-
              analogowy.
              2. Skopiowac moge, ale nic z niej nie rozumiejac, moge ja skopiowac
              z bledami, albo tez popelnic glupie, szkodliwe bledy przy jej
              kopiowaniu... Wyobraz sobie, ze jest to podrecznik dla lekarzy czy
              tez instrukcja obchodzenia sie z bronia palna albo mina...
              • entelepentele pani doktor niekoszerna 29.01.09, 18:53
                nieprawda.
                komputery nic nie rozumieją, a kopiują bez błędów.
                • funnyangel Re: pani doktor niekoszerna 29.01.09, 22:29
                  Może i kopiują bezbłędnie, ale kopiują bezmyślnie - również błędy :)
                  • entelepentele siostra pani doktor? 29.01.09, 23:24
                    Obaliłam tezę niekoszernej, która brzmi: "jeśli nie rozumiesz
                    kopiowanego, możesz popełnić błędy przy kopiowaniu".
                    To, że "komputery kopiują błędy", znaczy w tym kontekście mniej
                    więcej tyle damo, co "trawa jest zielona". Czyli nie ma nic
                    wspólnego z obaloną tezą.
                    • dr.niekoszerny Re: siostra pani doktor? 30.01.09, 10:52
                      Nic nie obalilas. To ja dowiodlem nieslusznoci twej tezy wskazujac
                      na jeden konkretny przypadek, ktory ja obala...
                    • dr.niekoszerny Re: siostra pani doktor? 30.01.09, 10:52
                      Komunikat forum:
                      Brak połączenia z bazą forum, proszę spróbować ponownie za chwilę.
                      I co wy na ta rzekoma nieomylnosc i niezawodnosc komputerow?
                  • dr.niekoszerny Re: pani doktor niekoszerna 30.01.09, 10:50
                    Otoz to - nie dosc, ze komputery powielaja bledy, to jeszcze w
                    procesie kopiowania dodaja kolejne... Jesli kopiuje sie miliardy
                    bitow, to prawdopodobienstow pomylenia 0 z 1 rosnie, i to
                    wykaldniczo, w miare zwiakszania sie ilosci tychze bitow.
                    Oczywiscie, odnosi sie to tylko do naprawde DUZYCH ilosci owych 0 i
                    1. Przy kopiowaniu informacji rzedu kilobajtow to prawdopodobienstwo
                    pomylenia o z 1 (badz tez na odwrot) nie jest wiec duze, ale juz
                    przy megabajtach daje o sobie znac...
                    • madcio Re: pani doktor niekoszerna 30.01.09, 19:52
                      Oho, widzę, ze pan kagan do znawstwa matematyki, historii ekonomii i
                      niezliczonych innych nauk dołożył również informatykę. :)

                      > Przy kopiowaniu informacji rzedu kilobajtow to prawdopodobienstwo
                      > pomylenia o z 1 (badz tez na odwrot) nie jest wiec duze,
                      > ale juz przy megabajtach daje o sobie znac...
                      Jakby przy ledwo megabajtach tak było, to by ci się współczesny komputer wieszał
                      setki razy na sekundę.

                      Oczywiście, komputer nie jest bezbłędny, lecz błąd w kopiowaniu odbywa się tak
                      rzadko, że w ogóle nie jest niczyim zmartwieniem.
                • dr.niekoszerny Re: pani doktor niekoszerna 30.01.09, 10:46
                  Czyzby? Ile razy mi komputer nie byl w stanie przekopiowac zwyklego
                  CD ROM...
        • stefan4 Re: Małżeństwo suwakowe? 30.01.09, 16:34
          asteroida2:
          > Co prawda akurat to modelowanie dopasowania w małżeństwie nie jest specjalnie
          > zaawansowane, ale już daje jakieś konkretne, testowalne przewidywania. Chociażby
          > takie, że jeśli znajdę osobę kompletnie niepasującą do mnie (dajmy na to, 10%),
          > a potem inną osobę kompletnie niepasującą do tamtej (znów 10%), to ta trzecia
          > osoba będzie dobrze pasować do mnie (co najmniej 80%). Podejrzewam że w
          > rzeczywistości tak nie jest i ten model jest po prostu fałszywy, ale jak widać,
          > nie jest trywialny.

          Model jest tyle wart, ile generuje sprawdzalnych wniosków, dających się z niego
          wysnuć. Dlatego masz rację, że zamiast oceniać literacką wartość tej metafory
          (jak to czyni reszta uczestników tej dyskusji), zastanawiasz się nad dalszymi
          konsekwencjami.

          Ja chciałbym poruszyć jeszcze jeden aspekt. Otóż to założenie

          boog2006:
          > Na użytek tych rozważań przyjmijmy, że właśnie tak pasuje zero do
          > jedynki; w realu zatem po lewej stronie są zera, po prawej zaś
          > jedynki (albo na odwrót).

          nie jest wcale takim niewinnym ,,ustaleniem uwagi'', na jakie wygląda na
          pierwszy rzut oka. Boog2006 przemycił tu poważne ograniczenie pojęcia
          ,,dopasowanie''. Mianowicie uznał, że pasować do siebie mogą tylko rzeczy
          różne. To nie jest ogólne prawo natury; np. jeśli wpadłeś do wody i ktoś z
          brzegu podaje Ci PRAWĄ rękę, to lepiej uchwyć ją taką samą prawą ręką; chwyt
          będzie mocniejszy, niż gdybyś zaczął kombinować z lewą.

          Ale Boog2006 przemycił nie tylko różność jako warunek dopasowania, jeszcze
          dwubiegunowość. Rzeczy pasujące mają być swoimi przeciwieństwami. Fakt,
          podział ludzi na płcie jest dwubiegunowy; co do innych gatunków... hmmm...
          dwubiegunowość jest bardzo powszechna, ale nie wyłączna. Niektóre
          prymitywniejsze organizmy (np. pleśń) dzielą się na bardzo dużo grup z grubsza
          odpowiadających pojęciu płci; to znaczy każdy może wydać potomstwo z członkiem
          dowolnej innej grupy, ale nie moze z członkiem własnej.

          W naszej 3-wymiarowej przestrzeni łatwo się wkłada bolec do otworu, albo wiesza
          kółko na haczyku. Stąd mamy wrażenie, że dobrze pasują do siebie
          przeciwieństwa. To jest oczywiście tylko geometryczne złudzenie. Już w
          przestrzeni 2-wymiarowej (czyli na płaszczyźnie) tak nie jest, nie ma żadnych
          otworów z pasującymi bolcami, natomiast silnie będą trzymać dwa zagięte haczyki
          zaczepione o siebie. Natomiast w przestrzeni 4-wymiarowej kółko z haczyka
          będzie notorycznie spadać; a żeby było mocno, to należy zaczepić kółko o kółko,
          jak ogniwa w łańcuchu. U nas takie połączenie nie dałoby się rozczepić bez
          przerwania któregoś kółka. W przestrzeni 4-wymiarowej jest dosyć miejsca, żeby
          można było zaczepiać i odczepiać
          • boog2006 Poprawki 30.01.09, 18:59
            1. Uważam, że nie wszyscy z "reszty uczestników dyskusji"
            ograniczają się do "oceny literackiej wartości". Powiedziałbym
            nawet, że żaden poważny uczestnik dyskusji nie porusza tego aspektu
            w ogóle (lub przynajmniej nie czyni tego pierwszoplanowo).
            2. Gdyby nie (odnotowywany przez automat z minutową dokładnością)
            czas wpisu, mógłbym Stefanowi IV tylko przyznać rację. A tak dodam
            do podziękowań, że nie jest całkiem pierwszy w swych poglądach
    • ftpsk Re: Małżeństwo suwakowe 29.01.09, 09:24
      >>>w "normalnych dobrych małżeństwach" czysto statystyczne
      dopasowanie przeciętnego męża do średniej żony (lub, jak kto woli,
      na odwrót) mieści się w przedziale jakichś 75% - 90% (może 67% -
      80%; precyzja tej szacunkowej oceny nie ma znaczenia wobec jej
      charakterystycznej wyrazistości).<<<
      Ciekawy problem. Czy istnieją jakieś poważne badania na dużych
      populacjach małżeńskich, które by powyższe intuicyjne szacunki
      empirycznie potwierdzały?
    • misztal1000 Zgrabna alegoria 29.01.09, 16:45
      Oczywiście przy założeniu, że chodzi o wyrafinowane dopasowanie w
      sensie "fitness", a nie prymitywne parowanie kołka z dziurą czy
      plusa z minusem.
      Wspieram ftpsk w pytaniu o empirię. Może odezwie się jakiś psycholog
      albo światły ksiądz?
      Asteroidzie odradzam przekonywanie niekoszernego trolla, który nie
      rozumie, co Pani do niego mówi.
      Swoją drogą, ciekawe byłoby poznanie kryteriów, którymi kierują się
      wielkobazowe biura matrymonialne przy wyszukiwaniu i wzajemnym
      proponowaniu kandydatów :-)
    • funnyangel Re: Małżeństwo suwakowe 29.01.09, 22:37
      Ty się zastanów, jak człowiek, a nie maszyna: co się stało, co zrobiłeś, że żona
      po tylu latach ucieka od Ciebie? Jakie świństwa popełniłeś? Kobiety nie odchodzą
      tak sobie. Nie po 30 latach. Więc zamiast tu brednie tworzyć o zerach i
      jedynkach, zrób rachunek sumienia i walnij się w piersi. Nam wyznawać swoich
      grzechów nie musisz: SOBIE je wyznaj, uświadom, przemyśl.
    • boog2006 Dopasowanie 30.01.09, 11:12
      Opowiedziałem to, dla optycznej prostoty, za pomocą zer i jedynek,
      ale, rzecz jasna, chodzi o dopasowanie na wysokim poziomie
      komplikacji strukturalnej i funkcjonalnej. Przypuszczam, że w
      ludzkiej rzeczywistości ważne są nie pojedyncze ząbki suwaka
      (cechy), lecz ich zespoły. Przypuszczam, że dopasowanie konkretnej
      pary zasadza się także na przeciwieństwach i uzupełnieniach. Lecz
      prawie nic na ten temat nie wiem. Psychologia nie dysponuje
      weryfikowalną i powszechnie uznaną teorią osobowości. Jedynych
      twardszych argumentów mogłoby dostarczyć doświadczenie, ale nikt
      jakoś nie odpowiada na rozsądne apele w tej sprawie ftpsk i
      misztala1000 (do których z przekonaniem się dołączam). A zastępczy
      pomysł z kryteriami biur matrymonialnych uważam za wprost świetny!
      • kala.fior Re: Dopasowanie 30.01.09, 22:28
        Zdrówko,
        Twój suwakowy model dopasowania wydaje mi się za bardzo statyczny. Wyobraźmy
        sobie takie pełne dopasowanie, suwak zamknięty, harmonia i ... hm.. nuda.
        Rzeczywiste relacje ludzkie są chyba bardziej dynamiczne, konfliktowe (co nie
        musi by czymś negatywnym), nieprzewidywalne i niepewne.
        Wiec może zdolność adaptacji do zmian, niepewności i rozwiązywania
        rozwiązywalnych konfliktów są ważniejsze niż cechy charakteru?

        Jest na ten temat ("dlaczego małżeństwa trwają?") trochę badan, przeczytałem
        parę lat temu książkę dr. Gottmana "The seven principles for making marriage
        work", Gottman obserwował dobre małżeństwa przez wiele lat i ma wiele ciekawych
        obserwacji.
        Inne dynamiczne modele tez są mozliwe, na przystawkę :

        www.aifs.gov.au/institute/pubs/parker2.html
        Czytając o tych różnych dynamicznych modelach zdaje sobie pytanie o ich
        uniwersalności a raczej stosowalności do różnych kultur.
        Na przykład na północy Europy i w krajach anglosaskich z trudem znosi się
        sprzeczności i nierozwiązane konflikty. Przykładem tego mogą to być 'Sceny z
        życia małżeńskiego' Bergmana, niekończące się próby wzajemnego zrozumienie,
        gadanie które nie doprowadza ani do zrozumienia ani do bliskości. Natomiast we
        Francji (tej merydionalnej a nie "kartezjańskiej") sprzeczności i konflikty są
        częścią codzienności.
        Ciekawe czy Francuzi, Polacy i Amerykanie maja te same problemy małżeński.
        --
        • boog2006 Racja absolutna 31.01.09, 10:44
          Ma Pan stuprocentową rację. Tyle że ja przedstawiłem zarys nie
          jakiegoś poważniejszego modelu, lecz raczej poglądową przypowieść o
          tym okresie, w którym ludzie się szukają i łączą w stadła (mój
          chłopak - moja dziewczyna, narzeczeństwo) - nie zaś, jak w nich żyją
          potem, przez lata, po ślubie.
          Prawdziwe życie jest pełne dynamiki, konfliktów i zmian (o czym
          zresztą wspomniałem jednozdaniowo, pisząc o pewnej autentycznej
          parze po kilkudziesięciu latach).
          BTW: zmienność, zdolność do adaptacji itp. są dla mnie cechami
          osobowości, nie charakteru, który jest jednym z jej aspektów,
          podobnie jak temperament.
          • kala.fior Re: Racja absolutna 31.01.09, 17:18
            cieszy mnie ze się zgadzamy, u tych młodych tez jest same dynamiki, wzajemnego
            testowania i ucierania rogów
            pozdrowienia

            kala
    • sie90 Re: Małżeństwo suwakowe 30.01.09, 11:54
      przecież to jeden wielki bełkot o dupku i masochistce
      • marksistowski Dopasowanie czy niedopasowanie ..... 30.01.09, 21:43
        ...... o niczyn w małżenstwie nie przesądza. Niedopasowanie może
        byc zrodłem calożyciowej fascynacji a dopasowanie żrodłem nudy.
        I odwrotnie. O wiele ważniejsze jest przestrzeganie dekalogu przez
        obydwu małzonkow. Jeżeli kobieta uważa , ze "nie cudzołoz" jest
        tylko katolickim przesądem ,to takie małżenstwo juz umarło.
        • charioteer1 Re: Dopasowanie czy niedopasowanie ..... 30.01.09, 22:52
          Za to mezczyznie zapewne nie wolno tylko pozadac zony blizniego jego, a jak
          nie-zona, to juz jest w leosiowej moralnosci ok.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka