01.12.03, 16:49
o dobra, przyjechaliscie na postdoc i zostaliscie...jak daliscie sobie rade
z grantami na poczatek? Mysle, ze mozemy podzielic sie pomyslami, bo mam
wrazenie, ze nie jestesmy konkurencja dla siebie nawzajem i nie musimy sie
bac o podkradanie idei...
Ja na razie jestem na grancie mojego profesore (NIH), ale probuje dostac
wlasny. Mam nadzieje, ze bedzie to poczatek wzglednej niezaleznosci.
Obserwuj wątek
    • kot.behemot Re: granty 01.12.03, 19:17
      > Ja na razie jestem na grancie mojego profesore (NIH), ale probuje dostac
      > wlasny. Mam nadzieje, ze bedzie to poczatek wzglednej niezaleznosci.

      Nie jest łatwo. Co prawda jesteśmy konkurencją, :) ale pomysłami i
      doświadczeniami mogę się podzielić. Otóż zdaje mi się, że dostawanie grantów
      to, oprócz jakości projektu, prawdopodobieństwo trafienia na normalnego
      recenzenta, w dodatku w dobrym nastroju i nie pod wpływem środków
      ograniczających poczytalność. Oto, co mi się przydarzyło, jak wysłałem projekt
      do NIH na to tzw. biodefense:

      Ten kawałek recenzent napisał w części Significance/Weaknesses:
      "[...] a malevolent group engineering a disease vector would adopt as
      first stratagem enabling it to resist the current antibiotics, and this
      would largely bypass the stratagem being developed in this proposal."

      Fajnie. Tyle, że w następnym paragrafie, już jako "Approaches/Strengths":
      "This approach would be antibiotic independent".

      Czysta schizofrenia (nie jedyna zresztą w tej recenzji), a pozytywną opinię
      drugiego recenzenta mogłem sobie najwyżej w ramki oprawić, bo przez pierwszego
      projekt został odrzucony. Nie należy więc liczyć na siedzenie nad proposalem i
      szlifowanie go do perfekcji, tylko wysłać kilka na nieco różne (choć zbliżone)
      tematy. Tyle się nauczyłem z wysłania mojego pierwszego projektu.

      Oczywiście, to dotyczy nie tylko NIH (ale przede wszystkim NIH). Normalne, że
      na recenzentów wybiera się ludzi z dorobkiem i "nazwiskiem", ale nieuchronnym
      tego skutkiem jest obecność w szacownym gronie kilku z Alzheimerem (więcej w
      NIH, bo czym wyższa ranga instytucji, tym bardziej szacowne musi być grono).
      Znajomemu profesorowi (pracuje nad antybiotykami aminoglikozydowymi) NIH odwala
      granty regularnie, mimo, że te antybiotyki są aktywne in vitro (a są potrzebne,
      wiesz, jaki jest wyścig między rozwojem odporności bakterii a wprowadzaniem
      nowych antybiotyków).

      Finansowanie można jednak zdobyć i z innych źródeł. Biznes bywa zainteresowany
      nowymi pomysłami i technologiami i czasem nieco zainwestuje. Zaleta
      finansowania z biznesu jest taka, że nie trzeba czekać, jak z NIH, pół roku na
      recenzję.

      Pozdrowienia,
      B.


      • staua Re: granty 01.12.03, 21:25
        No coz, samodzielnego grantu z NIH na razie nie dostane, bo oni chyba nie maja
        dla ludzi na wizach :-) Aplikuje do kilku fundacji na grant dla mlodych
        postdokow, w ciago pierwszego roku po obronie. Wyniki na wiosne. napisze, jak
        poszlo, czy dostane, czy nie...na pewno to bedzie interesujace. Ale
        zastanawiam sie, co potem (po postdocu, zeby zaczac cos bez szefa), tzn.
        startup grant na poczatek? Nie wiem jeszcze za duzo, wlasciwie przydalyby sie
        jakies ogolne wiadomosci, a wiem, ze na pewno wiecie wiecej niz ja...
        Behemocie, chyba nie jestesmy jednak tak dokladnie konkurencja, nawet w NIH o
        ile wiem ustalono odrebne pole dla glikobiologii ostatnio (ale moge sie
        mylic, bo nie znam jeszcze tych struktur dokladnie)
        • kot.behemot Re: granty 01.12.03, 22:14

          > zastanawiam sie, co potem (po postdocu, zeby zaczac cos bez szefa), tzn.
          > startup grant na poczatek?

          Z pierwszym grantem jest mniej więcej tak, jak z pierwszym kredytem - musisz
          wykazać, że Twoja sytuacja jest na tyle dobra, że go właściwie nie
          potrzebujesz. :-)
          Jest to rodzaj błędnego koła: nie każdy szef zgodzi się, żeby jego postdoc
          robił coś własnego. Jeśli postdoc jednak nie zrobi, to będzie bardzo trudno się
          usamodzielnić. Dlatego właśnie NIH, NSF etc. mają te specjalne granty dla
          młodych naukowców. Jak jednak słusznie zauważyłaś, nie sa to granty dla
          obcokrajowców. Trudno, musimy być lepsi od miejscowych i konkurować z już
          ustawionymi naukowcami. Szef też może pomóc, dając swobodę w badaniach. Mój na
          szczęście dał, dlatego mogłem skręcić odrobinę w dziedzinę dla Niego niezbyt
          interesującą (w zamian dostał współautorstwo patentu).
          • staua Re: granty 01.12.03, 22:40
            Moj tez sie zgodzi, wkrotce...na razie jeszcze za wczesnie. Musze mu rozkrecic
            spektrometrie mas w labie, bo po to glownie mnie zatrudnil. Ale sam dal mi
            taki projekt, dzieki ktoremu bede mogla sie odlaczyc od jego labu, jak dobrze
            pojdzie. Mam nadzieje, ze sie uda.
            A te granty dla mlodych naukowcow sa tylko dla obywateli, czy tez dla
            rezydentow (na razie takie gdybanie, ale zastanawiam sie, czy jest sens
            ubiegac sie w ogole o prawo stalego pobytu, czy nie)?
            • kot.behemot Re: granty 02.12.03, 01:01
              > A te granty dla mlodych naukowcow sa tylko dla obywateli, czy tez dla
              > rezydentow

              Dla rezydentów też.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka