Dodaj do ulubionych

A może jesteśmy z Marsa?

31.08.09, 11:43
Ad łapanki usańskiej w eurolandzie.


Astrobiologom, czyli uczonym poszukującym życia pozaziemskiego na
gwiazdach
- prorokuję szybkie zejście śmiertelne na owej
gwieździe.

Lub - przejście na postsowieckie nazewnictwo, bardziej odpowiadające
realiom i domysłom życia w kosmosie:
"kosmobiologia".
Może jest nawet i 3. droga?
Tajkobiologia?

Silikobiolodzy zapewne kiedyś udowodnią karbobiologom, by przestał
węgiel się panoszyć w biologii...
Obserwuj wątek
    • pomruk Re: A może jesteśmy z Marsa? 31.08.09, 23:28
      Eee tam, czepiasz się :) Najlepszy dowód: był kiedyś (już zapomniany) astronom
      radziecki Gawrił Tichow. W latach 50-tych był przedstawiany jako astrobiolog i
      astrobotanik własnie. Jest nawet przetłumaczona na polski jego książka
      "Astrobiologia". A więc "astro", nie "kosmo"! Nawiasem: hipoteza "wszyscy
      jesteśmy Marsjanami" wydaje mi się dorzeczna - wierzę w możliwość panspermii na
      skalę systemu planetarnego. Niedawno zresztą czytałem też o hipotezie "wszyscy
      jesteśmy ceresjanami" - pochodzimy z ogromnego dawnego oceanu wodnego na
      planecie karłowatej Ceres.
      • tomalamas No to już jest życie poza Ziemią... 02.09.09, 10:21
        Amerykańscy astronauci, którzy spacerowali po Księżycu, mieli ze sobą instrumenty badawcze, które zostały źle wysterylizowane.
    • jezdziec_apokalipsy A może jesteśmy z Marsa? 01.09.09, 00:17
      (...)"Wiemy, że niektóre zmiany w organizmach zachodzą także poza ich DNA.(...)"

      Na przykład jakie? Gdzie one zachodzą i jak się utrwalają bez udziału kwasów
      nukleinowych? Chyba, że chodzi o zmiany w RNA...(?)
    • magicbox Re: A może jesteśmy z Marsa? 01.09.09, 11:00
      A ja o wiele częściej spotykałem się w literaturze ze słowem egzobiologia i
      uważam że trafniejszej nazwy nie znajdziemy.

      Astrobiologię prawdopodobnie wymyślili przedstawiciele mediów żeby przyciągnąć
      uwagę masowego odbiorcy do swoich "niusów".
    • madcio Re: A może jesteśmy z Marsa? 01.09.09, 12:26
      Pewnie zemdlejesz, jak się dowiesz o HYDROsferze na Tytanie(1), gdzie ani kropli płynnej wody nie ma (no, chyba że w kirowulkanach, ale nie o to chodziło).

      > Silikobiolodzy zapewne kiedyś udowodnią karbobiologom, by przestał
      > węgiel się panoszyć w biologii...
      Ja wolę "geologa" jednego, zamiast "aresologa", "ceresologa", "selenologa" i około 10^30(2) innych -logów w kosmosie.

      Im więcej cię czytam, tym bardziej mam wrażenie, że jesteś gramatycznym, ortograficznym i ogólnie językowym trollem. Może byś tak się przestał czepiać?

      (1) A propo.
      (2) Wyciągnięte z kapelusza. Dokładna liczba nie jest tu istotna.
      • kornel-1 Jeden z Marsa, drugi z Wenus 01.09.09, 13:51
        madcio napisał:

        > Pewnie zemdlejesz, jak się dowiesz o HYDROsferze na Tytanie(1),
        > gdzie ani kropli płynnej wody nie ma (no, chyba że w
        > kirowulkanach, ale nie o to chodziło).


        Skąd twoje przypuszczeniem że "hydrosfera" kojarzy sie innym ludziom wyłącznie z ciekłą wodą? Nawet na Ziemi hydrosfera obejmuje również lód i parę wodną!
        Dla mnie to oczywiste.


        > Ja wolę "geologa" jednego, zamiast "aresologa", "ceresologa",
        > "selenologa" i około 10^30(2) innych -logów w kosmosie.

        Tu, moim zdaniem, mylisz pojęcia.
        Selenolog zajmuje się całością Księżyca. Podobnie wymyślony przez ciebie aresolog i ceresolog. Co innego geolog - który zajmuje się tylko wycinkiem Ziemi.

        > Im więcej cię czytam, tym bardziej mam wrażenie, że jesteś gramatycznym, ortograficznym i ogólnie językowym trollem. Może byś tak się przestał czepiać?

        Posty Dara61 zachęcają do myślenia.
        Mnie.
        A ciebie?

        Kornel
        • magicbox Re: Jeden z Marsa, drugi z Wenus 01.09.09, 14:14
          A nie ma gdzieś czasem forum językowo-słowotwórczego na takie dywagacje??

          Język służy do zrozumiałej komunikacji - dopóki się rozumiemy użyte formy
          językowe spełniają swoją funkcję. A dla ortograficznych ekstremistów są do
          postowania inne miejsca niż ten temat.
          • kornel-1 A ja tu sobie podywaguję ;-) 01.09.09, 15:06
            magicbox napisał:

            > A nie ma gdzieś czasem forum językowo-słowotwórczego na takie
            > dywagacje??
            >
            > Język służy do zrozumiałej komunikacji - dopóki się rozumiemy
            > użyte formy językowe spełniają swoją funkcję. A dla ortograficznych
            > ekstremistów są do postowania inne miejsca niż ten temat.

            Madcio cię chętnie przysposobi :-p

            Ale jeszcze podywaguję. Można komunikować się na różnych poziomach. Inne formy językowe mają panowie spod butki z piwem, inne - osadzeni w ZK, blogujące nastolatki, księża na ambonie, profesorowie z forum. Wszyscy w obrębie swej grupy (na ogół) rozumieją się.
            Ale zauważyłem, pewną zależność. Tę oto mianowicie, że im niższa jakość logiczno-estetyczna języka, tym większe przyzwolenie jego użytkownika na popełnianie błędów wszelkiego rodzaju.

            Kornel
        • madcio Re: Jeden z Marsa, drugi z Wenus 01.09.09, 16:39
          > > Pewnie zemdlejesz, jak się dowiesz o HYDROsferze na
          > > Tytanie(1), gdzie ani kropli płynnej wody nie ma (no, chyba że
          > > w kirowulkanach, ale nie o to chodziło).
          > Skąd twoje przypuszczeniem że "hydrosfera" kojarzy sie innym
          > ludziom wyłącznie z ciekłą wodą?
          Para wodna czy lód to wciąż stare, dobre H2O. Miałem na myśli to, że hydrosfera dotyczy dominującej cieczy (1) na danym globie.

          > Co innego geolog - który zajmuje się tylko wycinkiem Ziemi.
          Jakim wycinkiem Ziemi? Geologia, nawet wedle tradycyjnej definicji, bada budowę i zawartość całej Ziemi.

          A ponieważ niejednokrotnie zetknąłem się już z wyrażeniami typu "geolog marsjański" czy "geologia Księżyca" itp, śmiem sądzić, że już dawno słowo "geologia" znaczeniowo uogólniła się na naukę badającą budowę i zawartość jakiegokolwiek ciała niebieskiego. Zresztą podany artykuł o tym wspomina pod "Geologią planetarną".

          (1) Tak, dominującej. Wszystko w parze lub stanie stałym oznaczałby brak hydrosfery.
          • kornel-1 Re: Jeden z Marsa, drugi z Wenus 01.09.09, 17:56
            madcio napisał:

            > Para wodna czy lód to wciąż stare, dobre H2O. Miałem na myśli to,
            > że hydrosfera dotyczy dominującej cieczy (1) na danym globie.


            Tak, w linkowanym artykule jest określenie "hydrological cycle" [of methane] jako analogu ziemskiego cyklu obiegu wody. I rzeczywiście w popularnych źródłach internetowych zdecydowanie częściej spotyka się określenie "hydrosphere" niż "methanosphere" w stosunku do Tytana. Być może prawadziwi tytanolodzy też wolą hydrosferę, ale nie sprawdziłem. ;-)


            > > Co innego geolog - który zajmuje się tylko wycinkiem Ziemi.
            > Jakim wycinkiem Ziemi? Geologia
            > , nawet wedle tradycyjnej definicji, bada budowę i zawartość całej Ziemi.

            Oj...! Ziemia, to nie tylko to, co pod nogami! Geolog nie zajmuje się ani atmosferą z ptaszkami ani oceanami z rybkami. Ani nawet geomorfologią (chociaż geologia dynamiczna się o nią ociera!)...

            W tym sensie jest to wycinek Ziemi. Natomiast moje rozumienie selenologii opieram na SJP nie Wikipedii. Wikipedyści, co prawda, częściowo utożsamiają ją z geologią Księżyca, jednakże wpadli we własną pułapkę: tworzenie (powstanie) ciał kosmicznych (w tym Ziemi i Księżyca) jest przedmiotem kosmologii nie geologii; a dalej: formami powierzchniowymi czy to na Księżycu czy Ziemi zajmuje się interdyscyplinarna geomorfologia nie geologia w wąskim pojęciu.

            > A ponieważ niejednokrotnie zetknąłem się już z wyrażeniami typu
            > "geolog marsjański" czy "geologia Księżyca" itp, śmiem sądzić, że
            > już dawno słowo "geologia" znaczeniowo uogólniła się na naukę
            > badającą budowę i zawartość jakiegokolwiek ciała niebieskiego.
            > Zresztą podany artykuł o tym wspomina pod "Geologią planetarn
            > ą".

            Zgadzam się. Co prawda o geologii Jowisza nie słyszałem, ale może się kiedyś dokopiemy do jego litosfery ;-)

            Kornel
            • madcio Re: Jeden z Marsa, drugi z Wenus 02.09.09, 10:38
              > Oj...! Ziemia, to nie tylko to, co pod nogami! Geolog nie zajmuje
              > się ani atmosferą z ptaszkami
              To akurat jest nad nogami. ;)

              > ani oceanami z rybkami.
              O, to już lepiej.

              > Zgadzam się. Co prawda o geologii Jowisza nie słyszałem, ale może
              > się kiedyś dokopiemy do jego litosfery ;-)
              Obawiam się, że to, co znajduje się we wnętrzu Jowisza, równie ciężko nazwać "atmosferą", co "litosferą".

              Nazwa "gazowy olbrzym" (czy też "lodowy gigant", jak już o tym mowa) jest tak naprawdę mylna - takie planety we wnętrzu mają bardzo interesujące stany materii (olbrzymie ciśnienie, wysoka temperatura - to daje różne cuda w rodzaju cieczy superkrytycznych, paręnaście odmian lodu i inne ciekawostki, które dopiero zaczynamy poznawać), lecz nie mające nic wspólnego z zwyczajną atmosferą gazową. Takie coś istnieje tylko na "powierzchni" olbrzymich planet.
      • dar61 A tnij ... 01.09.09, 14:25
        A tnijże Waść. Do woli!
        I wstydu [sobie] oszczędź...

        Mnie osobiście zależy i na treści przekazu [w artykule], i na formie.

        ---

        Streszczenie i uproszczenie dla inaczej myślących:

        Astrobiologom, czyli uczonym poszukującym życia pozaziemskiego na
        gwiazdach - prorokuję szybkie zejście śmiertelne na owej
        gwieździe.

        Lub - przejście na postsowieckie nazewnictwo, bardziej odpowiadające
        realiom i domysłom życia w kosmosie:
        "kosmobiologia".
        Może jest nawet i 3. droga?
        Tajkobiologia?


        Dar61 nie zachwyca się terminologią hamerykańską, dla podboju
        kosmosu [gwiazd?] wymyśloną. Wątpi, a nawet pokpiwa, z możliwości
        życia na powierzchni gwiazd.
        Życie pozaśmiertelne?

        Silikobiolodzy zapewne kiedyś udowodnią karbobiologom, by przestał
        węgiel się panoszyć w biologii...


        Dar61 niniejszym oczekuje usilnie znalezienia innych form życia w
        kosmosie [na gwiazdach?], nie tylko przemądrzałych sepulek na węglu
        obudowanych.

        ***

        Słowniczek trudniejszych wyrazów:
        Sepulka - forma życia utajonego, odkryta w czasie wypraw na Mars, na
        Saturn, na Jowisz.
        Nie mylić z madciem.
        • magicbox Re: A tnij ... 01.09.09, 14:43
          Przestańcie się popisywać i spamować. Piszcie na temat.
          • dar61 A może jesteśmy z Onetu? 01.09.09, 15:16
            Któż lubi dywagacje na poziomie zoneciałym?

            W kwestii szukania życia w kosmosie [na gwiazdach?] nie ma jeszcze
            wiele do analiz.
            Dzisiesza kosmobiologia ma wiele wspólnego z dorobkiem stwórcy
            słowa 'sepulka' - a co najmniej z astrologią.

            Jako, że są to artykuły na poziomie popularnonaukowym, to zamykanie
            dyskusji do rozmów naukowców - i pozujących się na naukowców - jest
            w tym forum pomyłką.
            Lub zamordyzmem.

            1 września - tym bardziej odrażającym.

            ***

            Palmy żagwie kaganka oświaty - nie Kaganów!
        • asteroida2 Re: A tnij ... 01.09.09, 14:43
          > Słowniczek trudniejszych wyrazów:
          > Sepulka - forma życia utajonego, odkryta w czasie wypraw na Mars, na
          > Saturn, na Jowisz.

          Wybawco! Od wielu lat szukałem znaczenia tego słowa. ;-)
          • kornel-1 Pisz na temat! 01.09.09, 15:19
            magicbox napisał:

            > Przestańcie się popisywać i spamować. Piszcie na temat.

            Czytelnik łatwo się zorientuje, że sam wziąłeś udział w dywagacjach językowo-słowotwórczych (Post z 01.09.09, 11:00).

            Posypiesz sobie teraz głowę popiołem?

            k.
    • andrewleonard Jesteśmy tylko z ziemi 01.09.09, 20:50
      Na pewno z Marsa nie jestesmy ani z żadnego innego zakątka kosmosu,
      tylko z unikalnej planety ziemi.
      Oprócz optymalnych warunkow temperatury, cisnienia,obfitosci wody
      koniecznych dla życia opartego an wodzie i węglu ,istnieje jescze
      jeden unikalny aspekt planety ziemi. Dno ziemskiego oceanu zawiera
      wszystkie pierwiastki kosmosu. Jest to nietypowe i możliwe dlatego,
      że wczesna ziemia na skutek zderzenia z inna planetą, ulegla
      roztopieniu i wyniesieniu ku powierzchni wszystkich jej składowych
      pierwiastkow.
      Występowanie extremo-fili swiadczy tylko o olbrzymiej plastycznosci
      istniejącego WCZESNIEJ życia. Zycie w ekstremalnie niesprzyjających
      warunkach powstac nie mogło
      • jezdziec_apokalipsy Re: Jesteśmy tylko z ziemi 01.09.09, 23:14
        No tak ale ja mam wrażenie,że w tym wszystkim zostałem zignorowany a naprawdę
        chciałbym poznać odpowiedź na to pytanie:
        (...)"Wiemy, że niektóre zmiany w organizmach zachodzą także poza ich DNA.(...)"

        Na przykład jakie? Gdzie one zachodzą i jak się utrwalają bez udziału kwasów
        nukleinowych? Chyba, że chodzi o zmiany w RNA...(?)
        Zaznaczam, że nie pozuje na naukowca. Po prostu nie wiem o co chodzi.
        • andrewleonard Re: Jesteśmy tylko z ziemi 01.09.09, 23:48
          "zmiany zacodza w organizie poza DNA". To tylko nowomowa truizmowa.
          Tak . W organizmie zachodzi tysiące zmian ; pod wpływem starzenia,
          stressu, warunkow otoczenia. I DNA nie bierze w tym udzialu.
          Ale przekazywanie zmian następnemu pokoleniu odbywa się wyłącznie za
          pomocą DNA.
          • mreck Re: Jesteśmy tylko z ziemi 02.09.09, 08:29
            Pirx latał tam towarowym Terra-Ares, żadnych bakterii nie
            widział.Nie mam powodu wierzyć,że było inaczej.
          • eeeee1 Re: Jesteśmy tylko z ziemi 02.09.09, 12:31
            > Ale przekazywanie zmian następnemu pokoleniu odbywa się wyłącznie
            za
            > pomocą DNA.



            1/. gdyby nie istnialo rozmnazanie bezplciowe to Twoja wypowiedz
            bylaby prawdziwa
            2/. gdyby komorka jajowa i plemnik zbudowane byly wylacznie z DNA to
            Twoja wypowiedz bylaby prawdziwa
            3/. wreszcie, istnieja oranella komorkowe ktore nie sa syntetyzowane
            de novo ale wlasnie przekazywane z komorki do komorki na drodze
            podzialu


            • jezdziec_apokalipsy Re: Jesteśmy tylko z ziemi 02.09.09, 13:15
              eeeee1 napisała:

              1/. gdyby nie istnialo rozmnazanie bezplciowe to Twoja wypowiedz
              > bylaby prawdziwa
              > 2/. gdyby komorka jajowa i plemnik zbudowane byly wylacznie z DNA to
              > Twoja wypowiedz bylaby prawdziwa
              > 3/. wreszcie, istnieja oranella komorkowe ktore nie sa syntetyzowane
              > de novo ale wlasnie przekazywane z komorki do komorki na drodze
              > podzialu

              Przecież rozmnażanie bezpłciowe również opiera się na przekaywaniu DNA tyle, że
              jego(prawie)dokładnej kopii. To takie klonowanie ale przecież rola DNA nie jest
              tu w żaden sposób mniejsza niż podczas rozmnażania płciowego.
              Komórka jajowa i plemnik nie są zbudowane z samego DNA ale jedynie DNA ma wpływ
              na cechy przyszłego organizmu, który z tej komórki i tego plemnika powstanie.
              Które organella są przekazywane podczas podziału bez ich syntetyzowania? Gdyby
              to była prawda to oznaczało by to, że organizm wyjściowy (ulegający podziałowi)
              miałby po podziale deficyt organelli a każdy następny nie mógł by się podzielić
              ze względu na niewystarczającą ich ilość do przekazania swojemu klonowi. W
              dodatku takie organella musiały by być nieśmiertelne, żeby bez ich
              syntetyzowania gatunek mógł przetrwać więcej niż jedno pokolenie.
      • m_caliban Re: Jesteśmy tylko z ziemi 02.09.09, 09:27
        Warunki panujące na Ziemi w momencie powstawania życia były trochę
        inne niż te panujące dzisiaj i z pewnością dużo mniej "optymalne".
        Zresztą to życie optymalizuje się do warunków (w rozsądnych
        granicach, oczywiście) a nie vice versa, więc warunki na Ziemi
        są "optymalne" dla życia tylko dlatego, że ewoluowało ono na Ziemi.
        Szokujące, nie?
    • solardragon lepiej eksplorować świat podwodny 02.09.09, 08:34
      niż wydawać teraz miliardy USD na latanie w kosmos - sondy bezzałogowe
      rozumiem, ale załogowa misja na Marsa jest wg. mnie nie potrzebna póki co.
      Uważam ważniejszym eksplorować świat pod wodą.

      -----------------------------------------
      www.slodkiezycie.pl -
      portal społecznościowy dla CUKRZYKÓW, ich rodzin i LEKARZY DIABETOLOGÓW
      • zdzisiek_2 Re: lepiej eksplorować świat podwodny 02.09.09, 13:52
        solardragon napisała:

        > niż wydawać teraz miliardy USD na latanie w kosmos - sondy bezzałogowe
        > rozumiem, ale załogowa misja na Marsa jest wg. mnie nie potrzebna póki co.
        > Uważam ważniejszym eksplorować świat pod wodą.

        Jeden człowiek jest w wstanie dokonać więcej badań niż dziesiątki sond. Dopuki
        nie będzie prawdziwej sztucznej inteligencji dorównującej ludzkiej to lepiej
        jest wysłać człowieka niż sondę (o ile jesteśmy w stanie).
        Na Marsa powinniśmy polecieć nie tylko ze względu na badania naukowe ale przede
        wszystkim ze względu na impuls gospodarczy i naukowy jaki może to dać naszej
        cywilizacji.
        Analizy wskazują że loty na Księżyc nie tylko dały impuls w wielu dziedzinach
        techniki (elektronika, technika materiałowa) ale spowodowały że całe pokolenie
        młodych ludzi wybrało studia techniczne. Dało to podstawy rewolucji komputerowej.
    • mozart Szukajcie zycia, gdzie jest jakis cykl wymiany 02.09.09, 12:37
      materii i energii. Reszta jest nie istotna...
    • turtlezzz Dziękuję. Bardzo ciekawy dla mnie wywiad 02.09.09, 13:48
      Nie miałem pojęcia, że skorupa Ziemi "żyje".

      Tak przyszło mi do głowy - czy możemy wykluczyć, że nasz Wszechświat jest życiem ? O ile model wielu wszechświatów jest prawidłowy, i o ile słuszne są hipotezy o różnych prawach fizyki w nich panujących, to może jest to wynik licznych mutacji pośród tych rozmnażających się tworów ? ;)
      • jezdziec_apokalipsy Re: Dziękuję. Bardzo ciekawy dla mnie wywiad 02.09.09, 14:03
        To chyba już nie są hipotezy tylko teorie.
        • turtlezzz Re: Dziękuję. Bardzo ciekawy dla mnie wywiad 02.09.09, 14:07
          A, przepraszam. Biedny humanista ze mnie. Pamiętam tylko z literatury popularnonaukowej funkcję falową (?) Hawkinga, która miała rzekomo empirycznie dowodzić istnienia innych kosmosów. Ale może i tu pamięć spłatała mi figla.
      • turtlezzz Re: Dziękuję. Bardzo ciekawy dla mnie wywiad 02.09.09, 14:36
        Mam jeszcze jedno pytanie - czy możemy wykluczyć, że taki wszechświat byłby życiem inteligentnym ?

        I czy w ogóle ta kategoria ma sens ? Powinniśmy przecież respektować prawo do samookreślenia. Tak jak nie wmawiamy nikomu np., że jest Polakiem, jeżeli nie chce nim być. Czy zatem słyszeliście kiedyś o istotach (albo potraficie sobie takowe wyobrazić), które określałyby siebie jako nieinteligentne ?

        Nie, znamy tyko gatunki, których ten problem nie zajmuje, gdyż najwyraźniej nie mają kompleksów w tej materii. Istoty reprezentujące kognitywny nonkognitywizm, w odróżnieniu od właściwego nam narcyzmu.

        Przepraszam za offtop, nudzi mi się.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka