gregoryzc
03.04.14, 20:45
Miałem parę wizyt w przychodni Awicenna przy ul.Cyganerii i za każdym razem jestem zirytowany zachowaniem pań z rejestracji. Owe panie (z wyjątkiem jednej) uważają się za nie wiadomo kogo, nie potrafią udzielić podstawowych informacji, a jeżeli już udzielą to robią to z wielką łaską. Cechuje je arogancja i chamstwo rodem z epoki PRL-u. Pacjenta traktuje się tam jak intruza. O ile z endokrynologa, do której tam chodzę z dzieckiem jestem zadowolony, to dziwi mnie, że takie osoby jak panie z rejestracji jeszcze tam pracują. Ostatnio pani doktor zleciła mojemu dziecku badanie krwi. A, że w owej przychodni małym dzieciom krwi nie pobierają skierowano mnie do Szpitala. Zostałem poinformowany, że za badania muszę tam zapłacić, ale Przychodnia na podstawie faktury zwróci mi całą kwotę za owe badanie. Gdy pojawiłem sie w Przychodni z fakturą po odbiór pieniędzy zostałem zignorowany przez panie z rejestracji. Powiedziały mi, że one się tym nie zajmują. Na moje pytanie kto się tym zajmuje odpowiedziały, że od tego jest tylko jedna z pań, której akurat teraz nie i one nie wiedzą kiedy będzie. Na większość moich pytań padała tylko odpowiedź: nie wiem. W końcu powiedziały mi, że mam przyjść na następny dzień. Następnego dnia sytuacja sie powtórzyła i znów musiałem przyjść jutro. W końcu miałem to ,,szczęście", że zastałem tam panią ,,która się tym zajmuje". Jakież było moje zdziwienie, gdy ta pani powiedziała mi, że nie ma czasu i mam próbować za tydzień. Gdy jej tłumaczyłem, ze jestem tu już trzeci raz i nie mam czasu tu wiecznie przyjeżdżać pani ta odwróciła się na pięcie i bez słowa sobie poszła. Tak właśnie w tej przychodni traktuje sie pacjentów przez panie rejestratorki. W żadnej innej przychodni nie spotkałem sie z takim zachowaniem. Jeżeli ktoś chce poczuć atmosferę rodem z PRL-u to polecam wizytę w przychodni AWICENNA.