Dodaj do ulubionych

"Patologia"

08.05.11, 10:16
Podczas porannej kawki trafiłem na całkiem ciekawy felieton. Ciekawy, bo przypomniała mi się pewna dyskusja na tym forum, w której jedna czy dwie mamy, całkiem "głośno" wyrażały swoje niezadowolenie i dezaprobatę dla decyzji dyrekcji jednej ze szkół podstawowych, na temat "wyrzucania" dzieci na mróz (chodziło o przerwy międzylekcyjne, spędzane na boisku, przy temperaturze ~10 stopni poniżej zera).
Polecam tym, jak i rzecz jasna innym młodym rodzicom, przeczytanie tego tekstu. Może przypomni im się, jak wyglądało prawdziwe dzieciństwo, o którym chyba zapomnieli.
Tekst nie zmieścił się w całości w jednej wiadomości, więc podzieliłem go na dwie. Polecam jednak doczytać do końca.


„Dzieci innej rzeczywistości”
Kinga Joanna Ochendowska

Od jakiegoś czasu, w sieciach społecznościowych krąży tekst, zaczynający się od słów: Byliśmy wychowywani w sposób, który psychologom śni się zazwyczaj w koszmarach zawodowych, czyli patologiczny. Na szczęście, nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. Nikt już chyba nie wie, kto jest autorem tego tekstu. Ja znalazłam go w profilu kolegi z ogólniaka. Potem widziałam go już wszędzie, podawanego ze ściany na ścianę, z profilu na profil. Tekst prosty sam w sobie, jednak zaskakująco trafny. Zarówno my, jak i nasze dzieci, należymy do zupełnie innych rzeczywistości.

Oryginalny tekst możecie sobie wygooglać w Internecie, jeśli jeszcze go nie widzieliście. Wystarczy wrzucić w wyszukiwarkę pierwsze zdanie. Wersji znajdziecie kilka, mniej lub bardziej do siebie podobnych, ale pryncypia są takie same. I jeden wniosek. Coś bardzo schrzaniliśmy.
Moje dzieciństwo było podobne do tego opisanego w tekście. Może z małymi wyjątkami – nie byłam członkiem osiedlowego gangu i nie bawiłam się na placach budowy, zapewne dlatego, że żadnej nie było w pobliżu. To ulotne podobieństwo wynika bardziej z generalnej idei, niż z potwierdzanych, krok po kroku, faktów.
Na przykład takie chodzenie do szkoły. W trzeciej klasie podstawówki, każdy chciał już chodzić do szkoły sam, chyba że mieszkał po drugiej stronie miasta. W czwartej klasie, jeśli kogoś odprowadzali wciąż rodzice, to był cieniasem. Dzieciaki zamykały za sobą drzwi kluczem, klucz wieszały na tasiemce na szyi, bo wiadomo, że dziecko to cielę i z kieszeni klucz może wypaść. Sami chodziliśmy do szkoły, sami wracaliśmy, bo nikt nie chciał zostawaćw świetlicy, która była po prostu nudna. Czasem urywaliśmy się, zwłaszcza w piątki, do pobliskiego muzeum Wojska Polskiego, pospacerować pomiędzy czołgami i armatami i pogadać o swoich sprawach. Telefonów w domach wtedy nie było, nie wspominając już o komórkach, więc trzeba było tylko pamiętać, żeby wrócić do domu, zanim pojawią się w nim rodzice. Na szczęście, zawsze ktoś miał zegarek. Byliśmy bezpieczni, pod uważnym okiem sąsiadów i znajomych sklepikarek.
Mieliśmy działkę za miastem. Całymi dnami biegałam na bosaka, taplałam się w błocie, jadłam jabłka prosto z ziemi, grzebałam patykami w liściach, na które zapewne sikały wcześniej dzikie, wściekłe lisy. I jakoś nie umarłam. Brat miał „kolarzówkę” – taki fajny rower. Duuuży. Kiedyś namówiłam go, żeby mnie przewiózł na bagażniku. Obaj z Tatą powiedzieli mi, że mam trzymać nogi z daleka od kół, ale wiadomo – dziecko to takie cielę, że zaraz zapomina, co do niego mówili przed chwilą. No i wkręciłam sobie stopę w szprychy. Bolało jak diabli. Nikt się na Tatę i Brata nie wydarł, że: „Jak to można tak nieodpowiedzialnie!”. Wszyscy się pukali w czoło i mówili: „To Ty nie wiesz, że się trzyma nogi z daleka od szprych?!” No. I potem to już zawsze wiedziałam.
Innym razem, skakałam przez kamienne oczko – stawik. Wiedziałam, że nie wolno, ale byłam święcie przekonana, że skakać to potrafię jak nikt inny. No i skoczyłam tak skutecznie, że wylądowałam na zadzie w samym środku oczka. Woda zalała mnie po sam czubek głowy, tak, że przez chwilę nie mogłam złapać oddechu. Stanęłam, ociekająca wodą i zachłystująca się powietrzem, w drzwiach. Obraz nędzy i rozpaczy. Usłyszałam coś o głupim cielęciu, dostałam ręcznik i gorącą herbatę. Więcej nie skakałam przez stawik.
Skakałam za to przez inne rzeczy. Na przykład z trzech ostatnich schodków w szkole, prowadzących do szatni w podziemiu. Wszyscy skakali. To był punkt honoru, że trzeba zeskoczyć i trzepnąć ręką w przebiegającą nad głową rurę. Tyle że ja byłam najwyższa w klasie i jak podskoczyłam za którymś razem, to zamiast ręką, wyryłam w rurę czołem i rąbnęłam na ziemię. Szatniarka pomogła mi się podnieść, pogroziła szmatą i powiedziała, że wszystko powie Tacie, jak przyjdzie mnie odebrać. Nie pisnęła ani słowem. Skoro rura zagrażała mojej głowie, to skakałam z trzech schodków prowadzących na górę, do pokoju nauczycielskiego. Na schodkach nie było stoperów, bo by się dzieciaki pozabijały biegając. Przy którymś skoku poślizgnęłam się i walnęłam kością ogonową w krawędź schodka. Nie mogłam chodzić, siedzieć, leżeć. Nic nie mogłam. Któryś z nauczycieli wziął mnie za fraki i zaciągnął (dosłownie!), do szkolnej pielęgniarki, która kazała siedzieć na krześle półdupkiem i się nie ruszać. Na lekcjach musiałam zostać i jeszcze wlepili mi uwagę do dzienniczka, za nieodpowiednie zachowanie na przerwie. Nikt się nad moją głupotą nie rozczulał. Potem skakałam już tylko na WF-ie.
Nie będę już wspominać, o zjeżdżaniu po poręczy na drugim piętrze, wychodzeniu za okno, żeby przespacerować się po parapecie i wyskakiwaniu z parteru na szkolne boisko, wprost na rosnące pod nim krzaki, bo tak bliżej. Pominę również milczeniem rzucanie się śnieżkami twardymi jak lód, jak również rzucanie tymi samymi śnieżkami w otwarte okna szkoły, na wysokości drugiego piętra. I te dzikie okrzyki radości, gdy któraś wpadła do środka. Żadna szyba nie została wybita.
W zasadzie, była to zapewne wina mojego Dziadka, który zabierając mnie na spacer do pobliskiego parku, pozwalał mi bez krępacji wspinać się po drzewach, podczas gdy on sam socjalizował się na ławeczce z innymi dziadkami. Za to Babcia nauczyła mnie mniej groźniej zabawy – robienia „becika” dla mini laleczek, poprzez odpowiednie zwijanie materiałowej chusteczki. Taka Babcia, to ostoja bezpiecznego świata.
Zawsze wracałam do domu z pozdzieranymi kolanami, podrapana i umorusana jak dziki stwór, z wielkimi dziurami w rajstopach na kolanach. Babcia i Ciocia załamywały ręce, ale cóż miały robić? Cerowały. Na grzybkach. Nikt tak fajnie rajstop nie cerował.
Bawiłam się ze wszystkimi, pańskimii bezpańskimi zwierzakami. W piwnicy mieszkały koty. Kotom wynosiło się mleczko na spodeczku, ale bydlaki były tak nażarte, że nie chciały podchodzić. To się nazywało polowanie – capnąć takiego kota. Kotom się to nie bardzo podobało, więc raz na jakiś czas trzepnęły po ręce brudnymi pazurami. Jakoś nie wdała mi się gangrena. I te nie szczepione psy, upaprane jak nie boskie stworzenia. Przytulało się do nich czule i udawało, że to koniki, albo dzikie lwy. I co? I nic. Jak pies zaczynał na ciebie patrzeć złym wzrokiem to był znak, że lepiej żeby znów zamienił się w psa i przestał być wyimaginowanym lwem. Dzięki temu instynktowi, żaden mnie nigdy nie użarł. Przynajmniej niezbyt poważnie.
Taplaliśmy się na bosaka w kałużach. Zjeżdżaliśmy na rowerach z górki, względnie jeździliśmy bez trzymanki po piaszczystych drogach. Albo śmigaliśmy na tyłkach z ośnieżonego zbocza. Ręce mieliśmy czerwone i zamarznięte na kość, a w nasze czapki, szaliki i rękawiczki ubieraliśmy bałwany. Do domu wracaliśmy obwieszeni soplami, z groźbą śmiertelnego zapalenia płuc nad głową. I nadal żyjemy.

ciąg dalszy w następnym wpisie >
Obserwuj wątek
    • kulfon131 Re: "Patologia" 08.05.11, 10:17
      ciąg dalszy felietonu z poprzedniego wpisu

      Kiedyś, ktoś sprzedał mi fajną historię. Że niby Indianie, jak szli na grzyby (!), to strzelali z łuku i tam gdzie strzała spadła, w okolicy metra musiał być grzyb. No to zrobiłam sobie łuk i strzały i całymi dniami latałam po lesie, w towarzystwie dzikich mrówek, jadowitych kleszczy i żmijek miedzianek. Strzelałam i szukałam tych grzybów. Znajdowałam tylko huby. Musi być, że to był łuk na dzikie grzyby. Nigdy nie postrzeliłam żadnej miedzianki.
      A jak się to ma do naszych dzieci? Ano zupełnie inaczej. Wprowadza się te, jak im tam, zasady bezpieczeństwa. Zasady, które egzekwuje się od rodziców. Nie wolno pozwalać dzieciom chodzić po drzewach, bo to nieodpowiedzialne. Takie dziecko może przecież spaść i zabić się na śmierć. Same do szkoły chodzić nie powinny, bo przecież może je ktoś porwać i zjeść. Poza tym, co to za rodzic bezmyślny, który nie roztacza właściwej pieczy nad swoim dzieckiem. Zaraz go do sądu trzeba podać, do dzielnicowego albo chociaż do opieki społecznej. Jak stado chodzi podrapane i poobijane, znak to jasny, że maltretowanym jest srodze. Kiedyś, taki nauczyciel doskonale wiedział, co się u którego dzieciaka w domu dzieje. Jak było nie tak, to wysyłał do Pedagoga, czy gdzie tam. Wszyscy chcieli chodzić do Pedagoga, bo był fajny i zabawny. Potrzebowali, czy nie. Dziś, podrapany urwis to ciężki przypadek. Zaraz trzeba go przepytać, czy krzywda nijaka mu się nie dzieje. Jak mówi, że nie, to na pewno kłamie, bo się boi. Trzeba wezwać rodziców i odpytać. Oczywiście, zdarzają się przypadki, że dziecko naprawdę potrzebuje pomocy, tyle, że z tymi rodzicami, którym się należy, to nikt nie chce specjalnie rozmawiać. Bo bardzo krzyczą i używają wulgaryzmów.
      Dzieciaki nie powinny skakać, w gumę, na skakance, bo się zgrzeją i przeziębią albo poobijają. Śnieżkami też się nie można rzucać, bo można komuś zrobić krzywdę. Z drugiej strony, nie można się też do nich odezwać autorytatywnie, bo maluchy mają przecież swoje prawa. I doskonale o tym wiedzą. Wiedzą, że rodzic nie może strzelić w tyłek, nauczyciel krzyczeć, mama kolegi – nie ma prawa nawet zwrócić uwagi. Teraz są zasady i procedury. Jak małoletni nie dostanie tego, co chce, to będzie się darł, kopał i krzyczał. I co będzie jak sąsiedzi usłyszą? Zaraz doniosą, że na pewno biją, piją, głodzą i maltretują. Ci rodzice. Patologiczni.
      W sumie cieszę się, że Nastolatka Młodsza załapała się jeszcze na łażenie po drzewach, taplanie w błocie i strzelanie z łuku. To strzelanie, to musi jakieś genetyczne być. I że za płotem rosną dzikie jeżyny, jabłka i śliwki, które dzieciaki zbierają i znoszą do domów całymi siatkami. A czego nie zniosą, to zeżrą po drodze. Bez groźby nagłej niestrawności. Czy to czerwone, bo jeszcze zielone, czy zielone, bo już czerwone. Za to Młoda niezwykle zdrowa jest, antybiotyków nigdy na oczy nie widziała. Boję się, że ktoś mnie za to kiedyś pociągnie do odpowiedzialności, bo powinnam dać, profilaktycznie. Chora, czy nie. Może to dlatego, że u w domu nikt nie psikał poręczy środkami bakteriobójczymi i nie starał się trzymać mnie pod sterylnym kloszem. Nie mam takich doświadczeń, więc i metod zabójczych dla wszystkiego co żywe nie stosowałam. Pewnie też źle. Jak się ktoś dowie, to pójdę za kratki. Nie mówcie nikomu.
      Równie patologicznie, nazywam ją głupim cielęciem, gdy wytnie zakazany numer. Nie wiedzieć czemu, zwija się wtedy w kułak na podłodze i chichocze. Ciekawe dlaczego? Chyba to mało, jak to się teraz mówi? Wychowawcze?
      Ale nie myślcie, że życie naszych pociech, pozbawione jest nutki niebezpieczeństwa. Co to to nie. Czyhają na nich straszne gry, hackerzy z Facebooka i wirusy na smartfony. Ciekawe, czy daje to jakąś realną, biologiczną odporność? Tak? Nie? Życie przyniesie odpowiedź?
      Za powyższy wywód nie zamierzam przepraszać żadnego z moich profesorów, wykładających psychologię ogólną, kliniczną, rozwojową i wychowawczą czy kreatywności. Również ci od socjologii, psychiatrii i pedagogiki nie doczekają się przeprosin. W ferworze tworzenia ustaw do ustaw i kontroli odgórnej, coś strasznie schrzaniliśmy. Nadmiernie chroniąc młode pokolenie przed niebezpieczeństwami życia codziennego, odebraliśmy im szansę na wykształcenie podstawowych umiejętności, związanych z funkcjonowaniem na tej niebezpiecznej, pełnej dzikich zwierząt i groźnych bakterii, planecie. Zafundowaliśmy im sterylizację, zarówno psychiczną, jak i biologiczną. A kiedy zaangażowani działacze na rzecz ochrony poczętych i planowanych, narodzonych i wyrośniętych, sami będą dziadkami, współczuję im spotkania z przedstawicielami młodego pokolenia w zatłoczonym autobusie. Nie liczyłabym na ustąpienie miejsca, bo przecież oni już od najmłodszych lat wiedzą, że stojąc, można się przewrócić.
      • zana781 Re: "Patologia" 08.05.11, 13:28
        Kulfon bedziesz mial swoje dzieci, to pogadmy.A teraz niestety wymadrzasz sie na tematy dla Ciebie zupelnie obce.
        Ty chyba jednak nie masz dziewczyny, ni przyjaciol.Tyle czasu spedzac na forum...

        :)))
        • kulfon131 Re: "Patologia" 08.05.11, 17:25
          > Kulfon bedziesz mial swoje dzieci, to pogadmy.A teraz niestety wymadrzasz sie n
          > a tematy dla Ciebie zupelnie obce.
          > Ty chyba jednak nie masz dziewczyny, ni przyjaciol.Tyle czasu spedzac na forum.

          Widzę, że chyba zbyt trudno pojąć Ci, że to nie ja pisałem a co za tym idzie - nie traciłem czasu na forum, ani tym bardziej się nie wymądrzałem. :)
      • nie_bo-nie Re: "Patologia" 09.05.11, 23:32
        Zupełnie tej całej gadki nie kumam. Ten wątek dotyczy felietonu a zrobiła się z tego dyskusja, której logowanie się na forum miało zapobiegać. :(
        Jeśli chodzi o felieton to bardzo mi się podoba i jest trafny. Mówię to jako matka mimo, że narażam się teraz o krytykę z Waszej strony. Moim zdaniem jest zabawny bo miałam to szczęście przeżyć podobne dzieciństwo jak autorka i jak by nie patrzeć zawiera w sobie dużo prawdy. Ile ludzi tyle opini więc każdy odbiera to na swój sposób szkoda tylko, że nie można zwyczajnie podyskutować.
        Pozdrawiam
    • zana781 cd 08.05.11, 13:30
      A jeszcze jedno inteligencie, wystarczylo dac linka do artykulu.
      A, rozumie, to za duzo jak na Ciebie.
      • kulfon131 Re: cd 08.05.11, 17:24
        > A jeszcze jedno inteligencie, wystarczylo dac linka do artykulu.
        > A, rozumie, to za duzo jak na Ciebie.

        Inteligentko, racz pojąć, że niektóre artykuły nie są publikowane wprost w internecie, a co za tym idzie, nie można podać linka. :)
        Oczywiście rozumiem, że zrozumienie takich rzeczy, to jednak za dużo jak dla ciebie. ;)
    • tobacco123 Re: "Patologia" 08.05.11, 17:30
      heh moze i tak kiedys byl inny świat , inaczej wychowywalo sie dzieci. ale teraz jest inaczej i inaczej sie je wychowuje, chociazby dlatego ze maja obnizona odpornosc, alergie (zanieczyszczenie srodowiska, przetworzona i naszprycowana chemia żywnosc itp), sa inne zagrozenia, inne choroby, to wszystko sprawia, że NIE MOZNA porownywac tego jak bylo kiedys do tego jak jest teraz. Kazde pokolenie wychowuje sie inaczej i to normalna kolej rzeczy. gdybys mial dzieci, wiedzialbys o czym mowie. moze wtedy zrozumialbys zachowanie matek, ktore wypowiadaly sie w innym wątku.
      kulfon idz na spacer , potrzeba ci przewietrzyc umysl.
      • kulfon131 Re: "Patologia" 08.05.11, 17:59
        > heh moze i tak kiedys byl inny świat , inaczej wychowywalo sie dzieci. ale tera
        > z jest inaczej i inaczej sie je wychowuje, chociazby dlatego ze maja obnizona o
        > dpornosc, alergie

        Inny świat? W artykule tym jest mowa o okresie ~30 lat temu, a nie 300. :)
        Odpowiedz sobie na pytanie - dlaczego dzisiaj dzieci maja obniżoną odporność? Właśnie dlatego, że są trzymane pod kloszem. Dzisiaj nadopiekuńcza matka biega z butelką chemii i wyciera z drobin zarazków każdy skrawek domu. Kiedyś starło się kurz szmatą (kiedy go było widać, a nie asekuracyjnie 2x dziennie) i było po problemie. Dzieci najadły się zarazków, organizm wytworzył przeciwciała i już był odporny. Teraz nikt na działce nie pozwoli zjeść dziecku jabłka podniesionego z ziemi i przetartego koszulką, za to bezkrytycznie podaje mu szajs z marketu, który urósł także dzięki chemii, a na koniec jeszcze został nią opryskany.
        Kiedyś dzieci wracały ze szkoły oblepione śniegiem i przemoczone aż do gaci, a teraz nadopiekuńcze mamuśki po uzbrojeniu ich w ciuchy z goretexu, boją się je wypuszczać na 10-minutową przerwę szkolną. :) Kiedyś po kilkugodzinnej walce na śniegu wystarczyło dziecku podać gorące mleko z miodem, a teraz w 90% przypadków - także asekuracyjnie - faszerują je tabletkami, po tym, jak dziecko wróci z kilkunastominutowej przejażdżki na sankach i ma zmarznięte policzki. :)



        > Kazde pokolenie wychowuje sie inaczej i to normalna kolej rzeczy

        Nie widzę w tym żadnej normalnej kolei rzeczy. Normalna kolej rzeczy jest wtedy, kiedy jedynie udoskonala się poprzednie procesy (zakończone powodzeniem), a nie całkowicie je przekabaca.



        > gdybys mial dzieci, wiedzial bys o czym mowie.

        Widzę, że bardzo popularna jest teza, iż nie posiadam dzieci. Wyjaśnij mi tylko, co ciebie skłoniło do takiego rozumowania? Tak samo bezpodstawna wypowiedź poprzedniczki? :)



        > kulfon idz na spacer , potrzeba ci przewietrzyc umysl.

        To wszystko co miałaś do dodania? Może jednak wysil się na jakąś bardziej merytoryczne zakończenie? Rozumiem, że ty już ze spaceru wróciłaś? To może zajmij się czymś pożytecznym, skoro wg ciebie okaleczanie dzieci jest "normalną koleją rzeczy".

        • tobacco123 Re: "Patologia" 08.05.11, 20:11
          Inny świat? W artykule tym jest mowa o okresie ~30 lat temu, a nie 300. :)
          > Odpowiedz sobie na pytanie - dlaczego dzisiaj dzieci maja obniżoną odporność? W
          > łaśnie dlatego, że są trzymane pod kloszem. Dzisiaj nadopiekuńcza matka biega z
          > butelką chemii i wyciera z drobin zarazków każdy skrawek domu. Kiedyś starło s
          > ię kurz szmatą (kiedy go było widać, a nie asekuracyjnie 2x dziennie) i było po
          > problemie. Dzieci najadły się zarazków, organizm wytworzył przeciwciała i już
          > był odporny. Teraz nikt na działce nie pozwoli zjeść dziecku jabłka podniesione
          > go z ziemi i przetartego koszulką, za to bezkrytycznie podaje mu szajs z market
          > u, który urósł także dzięki chemii, a na koniec jeszcze został nią opryskany.
          > Kiedyś dzieci wracały ze szkoły oblepione śniegiem i przemoczone aż do gaci, a
          > teraz nadopiekuńcze mamuśki po uzbrojeniu ich w ciuchy z goretexu, boją się je
          > wypuszczać na 10-minutową przerwę szkolną. :) Kiedyś po kilkugodzinnej walce na
          > śniegu wystarczyło dziecku podać gorące mleko z miodem, a teraz w 90% przypadk
          > ów - także asekuracyjnie - faszerują je tabletkami, po tym, jak dziecko wróci z
          > kilkunastominutowej przejażdżki na sankach i ma zmarznięte policzki. :)

          ja nie trzymam moich dzieci pod kloszem, tak jak to opisales, zadna z moich znajomych
          tez nie. nie wycieram kurzu 2x dziennie itp , wiec nie wiem skad to wziales. odpowiadasz kontra tylko na te rzeczy, dla ktorych wydaje ci sie ze masz odpowiedz. czy ty naprawde nie wiesz jak ma sie nasze zanieczyszczone srodkowisko do tego sprzed 30 lat? ty nie wiesz ze chemia jest wszedzie a nie tylko w pozywieniu z marketow?? nie wiesz ze bakterie potrafia mutowac? dziwi cie obawa niektorych matek o zdrowie ich dzieci, ktore choruja czesciej niz kiedys?? (i to nie z powodu trzymania ich pod kloszem?). czy wiec choroby nowotworowe, alergie, i inne choroby przewlekłe (których jest coraz wiecej wsrod dzieci) tez są wynikiem trzymania dzieci pod kloszem???? zreszta stwierdzam ze chyba nie warto wchodzic z toba w dyskusje, bo płytko myslisz co widac po wielu twoich wywodach (ktorych nie chce mi sie przytaczac ani z umiłowaniem krytytykowac zdanie po zdaniu tak jak ty to robisz). i uprzedzam ciebie: nie stac mnie na lepsza wypowiedz, nie umiem poszczycic sie innymi wywodami, bo nie chce mi sie , i uwazam ze dla ciebie nie warto . miłego komentwania dziwaku:)
          • kulfon131 Re: "Patologia" 09.05.11, 09:39
            > ja nie trzymam moich dzieci pod kloszem, tak jak to opisales, zadna z moich zna
            > jomych tez nie. nie wycieram kurzu 2x dziennie itp , wiec nie wiem skad to wziales.

            A czy ja pisałem konkretnie o tobie czy twoich znajomych? Że jest to fakt ogólnie znany, to jest to oczywiste. Idealnym przykładem "wychowywania pod kloszem" jest wątek, o którym na początku przypomniałem.


            > z. czy ty naprawde nie wiesz jak ma sie nasze zanieczyszczone srodkowisko do te
            > go sprzed 30 lat? ty nie wiesz ze chemia jest wszedzie a nie tylko w pozywieniu
            > z marketow?? nie wiesz ze bakterie potrafia mutowac? dziwi cie obawa niektoryc
            > h matek o zdrowie ich dzieci, ktore choruja czesciej niz kiedys?? (i to nie z
            > powodu trzymania ich pod kloszem?). czy wiec choroby nowotworowe, alergie, i in
            > ne choroby przewlekłe (których jest coraz wiecej wsrod dzieci) tez są wynikiem
            > trzymania dzieci pod kloszem????

            Malujesz wizję apokalipsy. :) Pomyśl logicznie, bo to nie jest trudne. Jeśli tylko 30 lat dzieli nas od sytuacji, kiedy dzieci w czapkach i szalikach robionych na drutach przez ich babcie, mogły kilka godzin spędzać (moczyć się śniegiem, przemarzać) na mrozie, a teraz dzieci opatulone w ubrania z najlepszych, wodoodpornych i oddychających tkanin nie mogą wyjść na 10 minutową przerwę międzylekcyjną, to ile lat dzieli nas od tego, że ludzie zaczną umierać po samym tylko otwarciu okna? :) Po twoim wywodzie na temat szkodliwości wszystkiego, można wysnuć wniosek, że za 5 lat trzeba będzie dzieci ubierać w klimatyzowane kombinezony kosmiczne, i utrzymywać w nich idealne proporcje azotu i tlenu, bo... "taka jest kolej rzeczy". Wg ciebie, rzecz jasna... ;)

            Takie właśnie opowiastki nawiedzonych rodziców, są przyczynkiem do chuchania i dmuchania na dzieci. Efekt tego jest taki, że dzieci stają się nieodporne, a winę zrzuca się na środowisko, mutujące bakterie i inne bzdury. Gdyby dzieciństwo wyglądało tak, jak lata wcześniej, organizmy same by się dostosowały. Trzeba tylko trochę rozsądku.
        • speckaijuz Re: "Patologia" 08.05.11, 20:50
          specjalnie dla CIEBIE KULFON !! zalozylam konto bo nie moge juz sluchac tych TWOICH wpisow ;(( po pierwsze widac ze nie masz dzieci bo pokazujesz jak NIE MASZ szacunku do NORMALNYCH kobiet i koniecznie chcesz pokazac ze jestes LEPSZY i wymyslasz sobie ta swoja kobiete ,, SNISZ ze taka istnieje ale prawda jest taka ,, ze to TWOJA WYOBRAZNIA ja kreuje bo ty poprostu lubisz dopiekac ludziom i nawet jak nie maja CI czego zazdroscic to cieszysz sie ze chociaz niektorzy uwierza w TWOJE BAJKI i zazdroszcza ze mozna tak dobrze trafic na niecodzienna osobe !! wiec skoro nie masz z kim uprawiac normalnego sexu bo watpie zeby ktos sie po rozmowie z TOBA na to decydowal to ojcem NIE JESTES .. po drugie KULFON NIKT nic nie przekabaca tylko taka prawda SWIAT idzie do przodu a TY tkwisz w martwym punkcie i nie widzisz REWOLUCJI w roznych dziedzinach zycia ;(( KULFON trzeba patrzyc DALEJ niz na czubek swojego nosa !! po trzecie znajdz SOBIE w koncu jakas prace bo wszyscy widzimy ze jestes BEZROBOTNY .. normalny czlowiek ktory sie nie obija i ZARABIA na chleb albo sie UCZY nie wymadrza sie bezprzerwy na forum !! po czwarte TY gadasz ze ludzie zakladaja bezsensowne watki a SAM PO CO zaczynasz ,, he ?? ja wiem !! zeby moc sie poklocic POCISNAC komus bo nie masz komu wygarnac w realu ;(( nie wierze ze istnieje ktokolwiek moze oprocz matki kto ZNA CIEBIE i ma z toba doczynienia dluzej niz TYDZIEN i sie z TOBA nie sprzecza !! ANIOLA bys wyprowadzil z rownowagi swoim wymadrzaniem !! chyba ze z ciebie TAKI CHOJRAK tutaj a w realu POTULNY BARANEK
          • beduinin Re: "Patologia" 09.05.11, 08:31
            heh kobitki przegadaly kulfona i chyba go zamurowalo ;p
            • katod Re: "Patologia" 09.05.11, 09:49
              Tak sobie myślę, że bardzo bym chciała zobaczyć Kulfona i jego rodzinkę.

              Po pierwsze Jego wspaniałą i idealną kobietę, która oprócz pracy ma czas na:
              1.uprawianie sportów, kosmetyczkę, fryzjera, solarium, zakupy itd. (i to nie tylko kilka razy w roku!!!)
              2.idealne wychowywanie dzieci (na pewno Kulfon je ma jeśli tak dużo ma do powiedzenia o wychowywaniu dzieci) ;
              3.zajmowanie się domem tzn. pranie, sprzątanie, gotowanie itd.;
              4.spędzanie czasu ze swoim mężczyzną i ogółem z rodziną.

              Po drugie Kulfona, który:
              1.na pewno jest wysportowanym, wysokim i przystojnym mężczyzną (jakby mogło być inaczej!!!); nie zapominajmy, że na pewno też bardzo dba o siebie bo w końcu jak mógłby mówić takie rzeczy o kobietach jeśli sam byłby zapuszczony;
              2.ma super pracę, w której płacą mu za nic (ma czas na ciągłe siedzenie na forum);
              3.ma czas dla rodziny (no może oprócz momentów, w których pisze na forum a te się zdarzają o każdej porze dnia);
              4.jest niewątpliwym wsparciem dla żony w obowiązkach domowych, wychowywaniu dzieci itd., (no może oprócz wspomnianych wyżej momentów); w końcu ona też musi mieć czas na uprawianie sportów, fryzjera, kosmetyczkę itd.

              Pewnie Kulfon odpowie, że przecież to normalne, że kobieta pracuje, zajmije sie domem, wychowuje dzieci i przy okazji dba o siebie. Zgadzam się, to normalne i można ze wszystkim dać sobie świetnie radę, ale tylko wtedy gdy ma się mężczyznę, który nie siedzi wciąż przy komputerze na forum i zajmuje się wypisywaniem farmazonów, ale również uczestniczy w życiu rodziny.

              • kulfon131 Re: "Patologia" 09.05.11, 13:46
                > Pewnie Kulfon odpowie, że przecież to normalne, że kobieta pracuje, zajmije sie
                > domem, wychowuje dzieci i przy okazji dba o siebie. Zgadzam się, to normalne i
                > można ze wszystkim dać sobie świetnie radę, ale tylko wtedy gdy ma się mężczyz
                > nę, który nie siedzi wciąż przy komputerze na forum i zajmuje się wypisywaniem
                > farmazonów, ale również uczestniczy w życiu rodziny.

                Co wy z tym rzekomym "przesiadywaniem na forum"? :) Żeby dać wam powód kilkudniowego roztrząsania tematu, wystarczy przecież od kilkunastu do kilkudziesięciu sekund. Fakt, iż większości z was, napisanie kilku sensownie skleconych zdań, zajmuje pewnie kilkanaście minut, to już jest wasz problem. Nie mierzcie wszystkich swoja marną miarką. :)

                Co do mojego rzekomego bezrobocia... Parafrazując Adasia Miauczyńskiego; nie trzeba wstawać o 5 rano i zasuwać łopatą, żeby zarabiać pieniądze. :) Nie trzeba nawet pracować 8 godzin dziennie, ani nawet codziennie. :) Mając w głowie tylko jeden model rodziny, w którym każdego dnia znika się na 8-9 godzin pracy, żeby później wrócić i w brudnych dresach miotać się między pieluchami, problemami z samochodem, czy niezapłaconymi rachunkami, a kończyć go siedząc przed telewizorem i popijając piwo z Biedronki rozumiem, że dziwi was to, iż ktoś może mieć czas na dbanie o swój wygląd, uprawianie sportu, czy dyskusje na forum.
                Świat jest tak poukładany, że jeśli za młodu "rzucasz w szkołę kamieniami", niczym się nie interesujesz, a spędzanie wolnego czasu ograniczasz do imprezek i innych, mało pożytecznych czynności, to życie układasz sobie wg typowego schematu. Wygląda on w 90% tak samo:
                - w przypadku kobiet: pindrować się, imprezować, znaleźć faceta, z pieniędzy rodziców zorganizować wesele, żeby ten raz w życiu poparadować w białej sukni i być gwiazdą wieczoru, urodzić dziecko, w świętym spokoju móc oglądać telewizję, zapychając się czekoladkami i w końcu przestać przejmować się swoim wyglądem.
                - w przypadku facetów: imprezować, znaleźć jakąś prostą robotę, kupić starego golfa, zrobić mu tuning, wyrwać wypindrowaną dziołchę, nauczyć się kilku łóżkowych sztuczek, żeby bezstresowo wyrywać następne, po pijaku zapłodnić jakąś zdesperowaną grubaskę, przymknąć oko na jej wygląd, mając na uwadze, że potrafi gotować, ożenić się z nią, oglądać mecze w telewizji, kiedy żona w drugim pokoju przeżywa problemy bohaterów telenoweli.

                Siedzi sobie taka parka, i się nudzi, bo w końcu jak długo można się fascynować takim życiem? Po którejś z kolei reklamie kupują sobie laptopa i podłączają się do internetu. Rozgrywki się skończyły, nowy sezon serialowy się jeszcze nie zaczął, więc zaglądają na forum. Wszystko co odstaje od normy, postanawiają stłamsić, bo przecież inni nie mogą żyć i wyglądać lepiej niż oni, w tym swoim stereotypowym modelu rodziny. :) Jak ktoś napisze na forum więcej niż jedną wiadomość dziennie, to na pewno jest bezrobotny, bo przecież gdyby zarabiał pieniądze, to nie miałby czasu pisać (nie zastanawiają się jednak, że oni mają czas, mimo, że bezrobotni nie są). ;) Jeśli ktoś napisze, że głupotą jest trzymanie dziecka pod kloszem, to koniecznie muszą mu zrobić wykład z degradacji środowiska. ;) Gdy ktoś skomentuje, że kobieta przy wzroście 170 kg i wadze 70 kg nie należy do szczupłych, to trzeba go zwymyślać od perwersów lubiących kościotrupy, bo przecież one mają 75 kg i czują się szczupłe, a poza tym ich mąż mówi im, że wyglądają ślicznie. :)

                Dziękuję za uwagę i polecam się na przyszłość. :)
                • katod Re: "Patologia" 09.05.11, 21:41
                  Miałam rację, Kulfon ma super pracę, która w ogóle nie zajmuje mu czasu. Do całego idealnego życia Kulfona trzeba jeszcze dopisać, że ma super furę, jest demonem seksu (nie jakieś tam byle sztuczki dla prostaków), no i nie pije piwa z Biedronki (no tak, w końcu Biedronka to podobno sklep dla biedaków). Ach, zapomniałam, że rachunki płacą mu się same (Kulfon tutaj proponuję wykład na temat korzystania z kont bankowych, poleceń zapłaty itd.; oczywiście wszystko po to by jak najwięcej zyskać czasu na fryzjera, jogging itd.)
                  Ale dowiedzieliśmy się również, że wszyscy na tym forum (oprócz Kulfona oczywiście) jesteśmy niedoukami bądź grubasami, nie umiemy pisać, myśleć logicznie, zadawać pytań na forum bądź udzielać na nie odpowiedzi, nie mamy zainteresowań (no może poza imprezami jeśli nazwać je zainteresowaniem). Poza tym nie umiemy wychowywać dzieci (tak jak to robi Kulfon oczywiście czyli idealnie w Jego idealnym życiu), które poczęły się po pijaku. Nasza praca to zasuwanie łopatą na budowie no a wolny czas spędzamy na obżeraniu się i oglądaniu TV, podczas gdy Kulfon już z samego rana przy kawce czyta felietony by nas - ciemniaków później oświecić na tym forum. Kulfon dobrze, że piszesz na tym forum. Od razu czuję, że mam do czynienia z kulturą. Dzięki Tobie tyle ciekawych rzeczy się dowiedziałam o sobie. No i jak pociśniesz… . Ach, Kulfon po prostu jesteś naszym mentorem!
                  PS. Nie zapomnij sprawdzić ortografii, interpunkcji i stylistyki mojej wypowiedzi. Będę wdzięczna za wytyczne.
                  • kulfon131 Re: "Patologia" 09.05.11, 22:34
                    > Miałam rację, Kulfon ma super pracę, która w ogóle nie zajmuje mu czasu. Do cał
                    > ego idealnego życia Kulfona trzeba jeszcze dopisać, że ma super furę, jest dem
                    > onem seksu (nie jakieś tam byle sztuczki dla prostaków), no i nie pije piwa z B
                    > iedronki (no tak, w końcu Biedronka to podobno sklep dla biedaków). Ach, zapo
                    > mniałam, że rachunki płacą mu się same (Kulfon tutaj proponuję wykład na temat
                    > korzystania z kont bankowych, poleceń zapłaty itd.; oczywiście wszystko po to b
                    > y jak najwięcej zyskać czasu na fryzjera, jogging itd.)

                    Cieszę się, że w końcu to pojęłaś. :)
                    • katod Re: "Patologia" 09.05.11, 22:37
                      Tylko na tyle Cię stać? Jedno zdanie? Czuję się zawiedziona, że tak mało uwagi poświęciłeś mojej wypowiedzi:(
                      • kulfon131 Re: "Patologia" 09.05.11, 22:44
                        > Tylko na tyle Cię stać? Jedno zdanie? Czuję się zawiedziona, że tak mało uwagi
                        > poświęciłeś mojej wypowiedzi:(

                        Co tu się więcej rozpisywać. Napisałaś wszystko. :)
                        Jeśli chcesz więcej, to w aktualnej zapomniałaś kropki i spacji na końcu zdania. :)
                        • katod Re: "Patologia" 09.05.11, 22:48
                          Dziękuję!:) Wiedziałam, że sprawię Ci przyjemność!:) Taka drobnostka a jak cieszy, prawda?
                          • kulfon131 Re: "Patologia" 09.05.11, 22:54
                            > Dziękuję!:) Wiedziałam, że sprawię Ci przyjemność!:) Taka drobnostka a jak cies
                            > zy, prawda?

                            Nie mas pojęcia jak bardzo! Tak się dowartościowałem, że chyba już więcej nie odezwę się w tym wątku. ;)
                            • katod Re: "Patologia" 09.05.11, 23:00
                              Oj, myślę, że my wszyscy malutcy (ale grubiutcy:) ) będziemy zawiedzeni.:(
          • kulfon131 Re: "Patologia" 09.05.11, 09:42
            > specjalnie dla CIEBIE KULFON !! zalozylam konto bo nie moge juz sluchac tych TW
            > OICH wpisow ;((

            Nie możesz słuchać? To zmień lektora... Niech ci to forum czyta ktoś z milszym głosem. :)
            Dalszej części nie skomentuję, bo bełkot, który wyprodukowałaś - nie nadaje się do czytania. O godzinie 20.50 powinnaś już spać, żeby dobrze przygotować swój organizm do przyswajania wiedzy w szkole. Chociaż jak widać - masz z tym poważne problemy. :)
            • tobacco123 Re: "Patologia" 09.05.11, 10:56
              kulfon , mam prosbe doCiebie: czy mogłbys sie ze mna spotkac w realu??? bardzo chetnie Cie poznam. takich paranoików i dziwaków nie poznaje sie codziennie, a ja naprawde bardzo chetnie porozmawiam z toba na zywo. to jak?
              • kulfon131 Re: "Patologia" 09.05.11, 12:51
                > kulfon , mam prosbe doCiebie: czy mogłbys sie ze mna spotkac w realu??? bardzo
                > chetnie Cie poznam. takich paranoików i dziwaków nie poznaje sie codziennie, a
                > ja naprawde bardzo chetnie porozmawiam z toba na zywo. to jak?

                Nie spotykam się z ludźmi, którzy nie mają nic do powiedzenia oprócz pustych, zasłyszanych gdzieś frazesów, które logicznymi argumentami można przeskoczyć w kilka sekund. :)
                • tobacco123 kulfon szkoda mi ciebie 09.05.11, 20:14
                  tak własnie przypuszczałam. hahahahahahah. jest to dla mnie śmieszne - to twoje wytłumaczenie. gdybys nie był tchórzem to miałbys tyle odwagi, żeby się spotkać i udowodnić , że masz rację i potrafisz rozmawiać. jestes pustakiem i tyle, tchórzem i własnie udowodniłes jaki naprawdę jestes, nie masz nawet odwagi spojrzeć w oczy komuś na żywo, potrafisz tylko tutaj anonimowo krytykować ludzi, co wiele mówi o tobie.
                  krytykowaniem ludzi, ich wypowiedzi i specyfiki pisowni próbujesz siebie dowartościować. tak naprawdę jestes nijakim człowieczkiem, któremu brak odwagi. jeszcze nie zauwazylam (albo przeczoczyłam- w co wątpię)aby ktos wypowiedział sie przychylnie na twoj temat.

                  hahahaahah kulfon jaki ty śmieszny jestes :D aż mi ciebie szkoda, i naprawde jednocześnie bardzo mi ciebie żal bo musisz byc bardzo nieszczesliwym czlowiekiem. zycze ci abys chociaz w polowie byl tak szczesliwy jak ja, może wtedy wydobedziesz z siebie zamiast krytyki, troche zyczliwosci dla innych
                  • kulfon131 Re: kulfon szkoda mi ciebie 09.05.11, 22:32
                    > gdybys nie był tchórzem to miałbys tyle odwagi, żeby się spotka
                    > ć i udowodnić , że masz rację

                    Swoje racje potrafię udowodnić bez spotykania się, co zresztą czynię cały czas. Ty nie potrafisz, więc kierujesz rozmowę na inne tory - prosta, dziecinna zagrywka. :)



                    > krytykowaniem ludzi, ich wypowiedzi i specyfiki pisowni próbujesz siebie dowart
                    > ościować.

                    Znam swoja wartość, więc takie niskie pobudki pozostawiam wam - krzykaczom, którzy nawet nie potrafią brać udziału w prostej dyskusji. :)



                    > hahahaahah kulfon jaki ty śmieszny jestes :D

                    Potrafisz napisać coś sensowniejszego, ot chociażby w temacie wątku, czy takie wczesnoszkolne komentarze są szczytem twoich możliwości? :)
            • speckaijuz Re: "Patologia" 09.05.11, 20:18
              i znowu NIE WIESZ co powiedziec i tylko lapiesz za slowka i wyrywasz zdania z KONTEKSTU KULFON !! wszystko jasne NIKT nie wytrzymuje utrzymywania z TOBA kontaktu w realu i SZUKASZ rozmowcow na forum ,, skad mozesz wiedziec jak wyglada zycie wiekszosci ?? skad mozesz wiedziec czy te wszystkie kobiety ktore tu obrazasz i uwazasz za grube nie sa ATRAKCYJNE ?? zaloze sie ze nie raz i nie dwa ogladasz sie na ulicy za apetycznym kraglym cialem a tak tylko tu mowisz ze CIEBIE takie kobiety brzydza .. nie mam RACJI??
              • kulfon131 Re: "Patologia" 09.05.11, 22:27
                > i znowu NIE WIESZ co powiedziec i tylko lapiesz za slowka i wyrywasz zdania z
                > KONTEKSTU KULFON !

                Podaj przykład wyrywania z kontekstu. Zacytowałem całe zdanie z twojej wypowiedzi, które nie miało ciągu dalszego, więc na pewno nie było wyrwane z kontekstu. :) Chyba, że nie rozumiesz pojęcia słowa kontekst. Jeśli nie odróżniasz czytania od słuchania, to masz niestety problem. :)



                > zaloze sie ze nie raz i nie dwa o gladasz sie na ulicy za apetycznym kraglym cialem a tak
                > tylko tu mowisz ze CIEBIE takie kobiety brzydza .. nie mam RACJI??

                Nie. Nie masz. :) Gruba kobieta to gruba kobieta - nic innego. Gust mam niezmienny. :)
                • speckaijuz Re: "Patologia" 10.05.11, 21:28
                  nawet nie rozumiesz PRZENOSNI KULFON ! jak czytam twoje dziwacke teksty to przeciesz slysze to w myslach .. o to mi chodzilo PRZENOSNIA KULFON !! nie umiesz rozmawiac powaznie tylko omijasz SEDNO sprawy i to jest najwiekszy problem !! uparles sie na te GRUBE baby i obrazasz tylko ,, nie umiesz powiedziec puszyste KOBIETY albo inaczej ?? co ci one tak przeszkadzaja jak masz juz ten swoj WYPACZONY gust i koscista lalke ?? tobie i tak nie przetlumacze bo juz od dawna wmawiasz ze LICZA sie tylko chuderlaki .. coz predzej czy pozniej i tak sie przekonasz ze NIE warto obrazac normalnych kobiet bo TO MY jestesmy bardziej wartosciowe
                  • kulfon131 Re: "Patologia" 10.05.11, 21:41
                    > jak czytam twoje dziwacke teksty

                    Wytłumacz mi proszę, co to znaczy "dziwackie"? Może chociaż wskaż słownik, z którego tę pokrakę wyciągnęłaś. ;)


                    > uparles sie na te GRUBE baby i obrazasz tylko

                    W którym miejscu je obrażam? Potrafisz zacytować? To, że grube kobiety są grube, nie ulega wątpliwości. To, że nie przepadam za grubymi kobietami, to moja osobista sprawa, i jeśli gdzieś toczy się dyskusja, a ja mam ochotę w niej uczestniczyć, to mam równie prawo wyrazić swoją opinię.



                    > bo TO MY jestesmy bardziej wartosciowe

                    Czyli stąd się bierze jad, którym tryskasz. ;) Z sadła się wydziela! :) Uderz w stół, a nożyce się odezwą. ;) Co do tej waszej domniemanej wartości - widzę ją na twoim przykładzie. Zarówno myśleć jak i wysłowić się nie potrafisz, więc skończ to jojczenie, bo żal wzbiera. Nie ma nic gorszego niż grube babsko, które myśli, że jest szczupłe, a do tego jeszcze "bardziej wartościowe" niż zgrabne, prawdziwie szczupłe i inteligentne kobiety. :)
    • pracownikzsp Re: "Patologia" 09.05.11, 18:27
      Są takie dzieci ,co nawet tego jabłka pryskanego chemią z markietu ze smakiem zjedzą a nie mają ,kto nakarmi ja się pytam .?Są takie dzieci co chodzą na ogródki kraść z głodu .Są takie dzieci co pod szkolnym sklepem stoją i patrzą jak kupują inne dzieci bogatych rodziców drożdżówki ,pączki ,i ciastka .Same to na bułkę , na chleb nie mają .Tyle razy kupiłam jedzenie dla nich ,daje tak żeby nikt nie widział ,bo im i mi przykro .Nikt z tym nic nie robi i władza ,szkoła ,dyrektor ,nauczyciele ,biją się tylko o podwyżki ,bo sami mało mają , a dzieci wokół głodują .Sklep w szkole i jakie ceny ,ktoś na tym zarabia .?Kto ma układ .? To moja prywatna opinia ;nie obrażam .Nie uczą się ,bo jak mdleją z głodu .
      • arvena-1 Re: "Patologia" 11.05.11, 11:28
        jakoś nie chce mi się wierzyć, że stoją pod sklepikiem i co. na papierosy maja ? jak nie ma kasy na sklepik to się robi kanapki w domu do szkoły - trzeba kombinować. I nie wierze, że nie mogą się uczyć bo głodne chodzą - większość takich rodzin dostaje pieniądze od państwa i to nie małe. Co ma powiedzieć Polak, który o 5zł przekracza najniższe kryterium dochodowe i nie dostaje dodatków? Musi sam opłacić mieszkanie,opłaty zrobić i podstawowo zapewnić jedzenie. A jak dziecko chce mieć z życia więcej to musi się uczyć - zsp, szkoła, którą tak trudno zdać ;/
        • nemezis1978 Re: "Patologia" 16.05.11, 21:06
          niestety tekst KULFONA jest jak najbardziej na czasie,(znam to z autopsji), a co do samego autora tematu to niestety gościu ale jesteś zbyt agresywny i wulgarny, więc gorzały bym z Tobą nie pił, ale za tekst i prawdy w nim zawarte masz u mnie +.
    • musia_20 Re: "Patologia" 18.05.11, 18:42
      Po pierwsze-Jeśli chodzi o artykuł to faktycznie jest ciekawy i godny polecenia. Ja również uważam, że dzieci nie powinno chować się pod kloszem. Przecież nikomu jeszcze odrobina, powtarzam odrobina, brudu czy zimna nie zaszkodziła.
      Po drugie-Jeśli chodzi o dalszą dyskusję prowadzoną w tym wątku to zastanawiam się jak wygląda z Tobą drogi Kulfonie normalna rozmowa prowadzona twarzą w twarz. Jestem ciekawa czy jesteś taki mądry tylko tutaj, czy w rzeczywistości również prawisz wszystkim takie mądrości i wypowiadasz się w taki sposób na różne tematy.
      Po trzecie-Stwierdzam, że zbyt szybko i zbyt powierzchownie wysuwasz wnioski.
      Po czwarte- Mógłbyś być bardziej tolerancyjny. Skoro Tobie nie podobają się grube kobiety to Twoja sprawa. Masz swój gust i to najważniejsze. Jednak nie masz prawa obrażania i krytykowania osób grubych, i tych którym takie się podobają. (Zauważyłam w jednej z Twoich wypowiedzi, że wyśmiewasz się z mężczyzn lubiących "tłuste baby" - jak to napisałeś). Poza tym stwierdzenie gruba baba=głupia baba, jest całkowicie nie na miejscu. W ogóle nie wiem co ma jedno do drugiego....Wiem, że zaraz napiszesz, że ja zapewne też jestem taka gruba, że ledwo co mieszczę się w drzwiach, no bo przecież stanęłam w obronie takich osób....ale to pozostawię bez komentarza.
      Po piąte i ostatnie- Stwierdzam także i szczerze się do tego przyznaję, że uwielbiam czytać Twoje komentarze. Już się nimi nie denerwuje. Wręcz przeciwnie:P Pokładam się ze śmiechu czytając je. Masz niesamowite spojrzenie na świat, ludzi i w ogóle całe życie. Pozdrawiam Cię serdecznie i w sumie fajnie, że jest na tym forum taki ktoś jak Ty:P Może masz i rację, że ludzie dzięki Tobie mają choć trochę urozmaicone życie na tym forum :P
      :)
      Pozdrawiam po raz kolejny Ciebie Kulfonie i tych którzy to wszystko tutaj czytają;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka