Gość: Niezadowolony
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.06.06, 11:28
Wczoraj spotkala mnie niemila niespodzianka, wybralem sie z kolegami do deczna. Wyobrazcie sobie jakie ogarnelo nas zdziwienie, gdy kobieta w okienku przy wejsciu zarzadala pieniedzy za wstep. Zaplacilismy jej z nieukrywana niechecia, po czym udalismy sie na "plaze". Na pierwszy rzut oka razi zaniedbana miejscami trawa, nalezy takze wspomniec ze nietrudno natrafic na mrowisko (z tym przeciez da sie cos zrobic). Jeden z pomostow jest zapadniety, inne (oprocz tego odnowionego w ksztalcie litery T) sa zaniedbane, deski nadaja sie do wymiany. Pomine to ze woda smierdzi, bo to nie wina zarzadzajacych kompieliskiem. Nie ma mozliwosci wypozyczenia sprzetu wodnego. Na koniec zostawiam najlepsze: NIE MA RATOWNIKA. Sam bylem wczoraj swiadkiem jak 2 chlopakow w wieku ok 10 lat wyplynelo dosc daleko od brzegu i ledwie starczylo im sil aby wrocic. Podsumowujac, wszystko w decznie wskazuje na to ze sezon sie jeszcze nie rozpoczal, a jednak pieniadze za wstep potrafia kasowac. Nie chodzi tu bynajmniej o te glupie pare zl, tylko chcialbym placic za cos wiecej niz kawalek trawy na rozlozenie recznika.