Dodaj do ulubionych

Zuza wedrowniczek....

14.06.06, 13:26
...normalnie slow mi brakuje...dziecko cycowe, spi ze mna,
bo leniwa jestem i nie bede na kazde jekniecie sie zrywac, wykladam biusty i
dziecko sie czestuje kiedy chce...zrezygnowalismy z lozka na rzecz duzego
materaca na podlodze...tatul do pracy wstaje o 6-tej, robi to dyskretnie i
cicho nawet nie wiem kiedy...wiec obudzilam sie pare minut po szostej, i z
przyzwyczajenia badz co badz szukam dzieciecia...popatrzylam w bok - nie ma -
popatrzylam w druga strone - nie ma - w nogi to samo. W pierwszej chwili
naiwnie pomyslalam, ze ojciec ja zwinal do roboty niech sie mlodziez uczy...
ale lekkuchno zdziwiona usiadlam...a ta diablica zwinieta jak kot w klebek
spala tuz za moja glowa...oddychala tak cichutko,ze nie uslyszalam wlasnego
dziecka...
Obserwuj wątek
    • enja11 Re: Zuza wedrowniczek.... 14.06.06, 14:19
      Ja parę razy mało zawału nie dostałam ,bo nie pamiętałam, że w nocy odłożyłam
      Jacha do łóżeczkawink) Myślałam, że z łóżka zleciał.
    • kubona Re: Zuza wedrowniczek.... 14.06.06, 23:27
      mójkiedyś zawędrował na sam brzeg łózka. wielka krzywda by mu się nie stała,
      ale pod spodem jest sypialnia dziadkówsmile i od razu pytaliby dlaczego on spadł?
      • agga_27 Re: Zuza wedrowniczek.... 16.06.06, 12:00
        mi raz Julka w nocy spadła z łóżka, na szczęście mamy bardzo niskie, upadła na
        dywan i jak ją podniosłam to spała dalej, mało co zawału nie dostałam, jakimś
        cudem przecisnęła się nad moją głową i przeczołgała na brzeg łóżka. Od tej pory
        jak ją nad ranem tradycyjnie biorę do naszego łóżka to już się od tej pory nie
        wysypiam, bo ciagle mi się wydaje że się jakims cudem znów prześliźnie i wypadnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka