Gość: Kika
IP: *.chello.pl
19.02.04, 12:13
Mój syn ( gimnazjum) jest bardzo dobry z przedmiotów ścisłych , ma też pewne
zacięcie i, chyba talent, pedagogiczny, bo często i skutecznie uczy kolegów z
klasy do sprawdzianów i klasówek. Ostatnio nie ma dnia, zeby nie pojawio się
u nas w domu 5-6 kolegów, żeby pomógł. Syn wpadł na pomysł, żeby to robic
odpłatnie - za symboliczną kwotę 5 ( pięciu) PLN od osoby. Nie
protestowalismy - nie robił tego w szkole, nie odrabiał za kolegów lekcji,
nie warunkował swoich usług od pieniędzy ( jak ktos nie miał nie płacił),
robił to za zezwoleniem rodziców i zarobione sumy nie były astronomiczne. Na
lekcje poświęcał swój czas i wykorzystywał jakieś umiejętności. Mocno oboje z
mężem sie zdziwilismy gdy wezwał nas dyrektor szkoły ( prywatnej zresztą) z
awantura, że syn prowadzi działalność gospodarczą niezgodna ze statutem
szkoły ( tak dokładnie to określił). Nie udostepnił jednak statutu do wglądu,
a to co pamiętam z czasów gdy zapisywałam syna do szkoły , nie zawierało
takiego zapisu.
Co Państwo na to? Będę wdzięczna za opinie - i uczniów i rodziców i
nauczycieli.