Dodaj do ulubionych

nowe liceum- korepetycji będzie 100%

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 15:14
Moje dziecko będzie zdawało maturę rozszerzoną z matematyki (ma 3 godz.
tygodniowo), fizyki (2 godz. tygodniowo) i j. obcego (3 godz.). Takie
wymagania stawia uczelnia, którą chce wybrać.
Konia z rzędem temu, kto opanuje materiał na maturę rozszerzoną (bardzo
trudna) przy takiej ilości godzin .
Nauczyciele stają na głowie (są dobrzy!), ale nie ma kiedy ćwiczyć, utrwalać,
powtarzać.
Ministerstwo ustala siatki godzin, gmina nie dołoży ani jednej (raczej
zabiera).
I jak tu dać radę bez korepetycji???
Narzekacie na stare licaum. Zobaczycie, co będzie już za rok :(
Obserwuj wątek
    • dori7 Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% 17.03.04, 09:19
      > Nauczyciele stają na głowie (są dobrzy!), ale nie ma kiedy ćwiczyć, utrwalać,
      > powtarzać.

      A nie mozna samemu w domu...? Albo uczyc sie wspolnie z kolegami...? Tanio,
      przyjemnie i skutecznie. Po co placic ciekkie pieniadze za korki, jesli nei ma
      tak naprawde potrzeby??

      Jesli maturzysta nie potrafi sam dac sobie rady w tej sytuacji, to moze nie
      powinien isc na takie wymagajace studia... Rozumiem Pani/Pana niepokoj, ale
      przez takich nadopiekunczych rodzicow potem ze szkol wychodza ludzie, ktorzy
      nie potrafia samodzielnie myslec ani sie uczyc :((
    • Gość: km Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.net-serwis.pl 17.03.04, 18:54
      Zgodnie z obowiązującymi przepisami w każdej klasie liceum ogólnokształcącego
      (nowego, ponadgimnazjalnego) od 2 do 4 przedmiotów relizowane jest w zakresie
      rozszerzonym. Ministerstwo ustala ramowy plan nauczania, w którym 14 godzin
      jest do "rozdysponowania" przez szkołę, między innymi właśnie z przeznaczeniem
      na "rozszerzenia".
      Rzeczywiście ramowy plan przewiduje w całym cyklu kształcenia (klasa I - III)
      tylko 9 godzin obowiązkowych na matematykę (np 3 lata po 3 godziny tygodniowo) -
      ta liczba godzin matematyki powinna być powiększona z puli rozszerzeń do np 15
      w klasie z rozszerzoną matematyką i przygotowującej do matury z matematyki.
      Mogę się domyślać tylko, że Pani dziecko chodzi do klasy z innymi przedmiotami
      rozszerzonymi. Trudno mi oceniać dlaczego:
      - może w wybranej szkole nie było takich klas
      - może miało za mało punktów, aby się dostać do wybranej klasy i szkoły
      - może zmieniło zainteresowania i zdecydowało się na matematykę dopiero po
      wybraniu innej klasy (np z językami rozszerzonymi)

      Pozdrawiam serdecznie
      Krzysztof Mirowski
      dyrektor LXVII LO Mokotowska, Warszawa
      • Gość: myslak Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.04, 19:52
        1. Z pańskich wyliczeń wynika, że po rozszerzeniu matematyki niewiele godzin
        pozostanie na rozszerzanie innych (pozostałych 3 ) przedmiotów...
        Osiem godzin na 3 lata - na 3 przedmioty ?
        Żenujące...nawet nie po godzinie :(

        A gdzie język obcy, j. polski? Przydział ministerialny wystarczy?
        • Gość: km Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.net-serwis.pl 17.03.04, 21:43
          W przypadku rozszerzania matematyki i przeznaczenia na to 6 godzin z puli 14
          pozostaje 8. To powinno wystarczyć co najmniej na jeszcze jeden przedmiot (np
          fizykę). Już poprzednio pisałem, że w klasie powinno być rozszerzonych od 2 do
          4 przedmiotów - to oznacza, że mogą być 2 przedmioty rozszerzone. Nie
          napisałem, że 14 godzin wystarczy na 4 przedmioty, ale z całą pewnością są
          klasy, w których jest więcej niż 3 godziny tygodniowo matematyki. Szkoda, że
          Pani dziecko nie chodzi do takiej klasy. Nie jest prawdą, że siatka godzin
          wymusza korepetycje. Prawdą jest natomiast, że jeżeli uczeń chce zdawać na
          maturze inne przedmioty niż "rozszerza" jego klasa to nie może liczyć na to że
          w ramach lekcji zostanie przygotowany do matury, szczególnie na poziomie
          rozszerzonym.

          Pozdrawiam serdecznie
          Krzysztof Mirowski
          dyrektor LXVII LO Mokotowska
          • Gość: rodzic Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.gorzow.mm.pl 17.03.04, 22:30
            Czy zechciałby pan przybliżyć nam rodzicom jak w pana szkole wygląda przydział
            godzin dla klasy z rozszerzoną matematyką i fizyką w trzyletnim cyklu
            kształcenia i ile godzin przypada wówczas na tzw pierwszy język obcy?
            • Gość: km Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.net-serwis.pl 17.03.04, 23:09
              Zapraszam na stronę LXVII LO:
              www.lo67.waw.ids.pl
              oraz na zebranie informacyjne we wtorek 23 marca o godz. 17.30 (ul. Mokotowska
              16/20).
              Wyjaśniam, że w mojej szkole nie ma możliwości rozszerzania fizyki, ani chemii
              czy biologii.
              Wszyscy uczniowie relizują zaawansowany rozszerzony program z angielskiego (po
              6 godz. tygodniowo przez trzy lata) oraz trzy przedmioty do wyboru z listy
              obejmującej matematykę, historię, polski, niemiecki, wiedzę o społeczeństwie,
              geografię i informatykę (zajęcia o zróżnicowanym poziomie i wymiarze godzin w
              grupach międzyklasowych). Przykładowo uczniowie rozszerzający matematykę mają w
              klasie I 4 godziny, a w II i III po 6 godzin tygodniowo.
              Część godzin rozszerzeń jest realizowana w ramach godzin na rozszerzenia z
              ramowego planu naucznia (pisałem o tym w poprzednich postach), część z tak
              zwanych godzin miejskich (o statusie godzin nadobowiązkowych), a część jest
              finansowana przez stowarzyszenie rodziców - jako zajęcia dodatkowe.
              Pozdrawiam serdecznie
              Krzysztof Mirowski
              dyrektor LXVII LO Mokotowska
              • Gość: myslak proponuję zapamiętać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.04, 23:58
                "Prawdą jest natomiast, że jeżeli uczeń chce zdawać na
                maturze inne przedmioty niż "rozszerza" jego klasa to nie może liczyć na to, że
                w ramach lekcji zostanie przygotowany do matury, szczególnie na poziomie
                rozszerzonym."
                Tu, niestety, zgadzam się z dyr. Mirowskim.
                Szczególnie w odniesieniu do obecnych klas II, które nadal nie mają pełnych
                informacji, jakich przedmiotów będą wymagać ich uczelnie.

                A pies pogrzebany w tych "godzinach miejskich" - w większości gmin ich nie
                uświadczysz :(((
                • Gość: km Re: proponuję zapamiętać IP: 213.195.141.* 18.03.04, 09:11
                  Sytuacja obecnych klas II jest o tyle trudna, że jest to pierwszy rocznik
                  nowego systemu. Natomiast jest ona w dużym stopniu przewidywalna, ponieważ
                  wyższe uczelnie w ramach racjonalnego zachowania zachowują swego rodzaju
                  ciągłość "przedmiotową".
                  Przykład SGH:
                  dotychczas: egzaminy wstępne z matematyki, historii lub geografii do wyboru,
                  dwóch języków obcych
                  w roku 2005: wyniki nowej matury z matematyki, historii lub geografii do
                  wyboru, dwóch języków obcych.
                  Każdy rozsądny kandydat po zapoznaniu się ze stopniem trudności poziomu
                  podstawowego matury bez trudu zrozumie dlaczego dobre uczelnie wymagają poziomu
                  rozszerzonego. Przykładowo zdanie poziomu podstawowego z matematyki nawet z
                  wynikiem powyżej 90% jest zbyt łatwe, aby mogło być podstawą do przyjęcia na
                  oblegane studia specjalistyczne (matematyka, informatyka).

                  Zainteresowanym podaję link do strony KRASP (Konferencji Rektorów Akademickich
                  Szkół Polskich):
                  www.krasp.org.pl/indexb.html
                  Sa tam podane linki do wszystkich stron wyższych uczelni w całej Polsce. Na
                  stronach poszczególnych wyższych uczelni są aktualne informacje dotyczące
                  rekrutacji na studia w roku 2004, a na niektórych także w roku 2005 (uczelnie
                  są zobowiązane do podania zasad naboru do końca maja).

                  Oczywiście zdaję sobie sprawę, że istnieje problem godzin miejskich / gminnych -
                  wiem, że w wielu gminach takich godzin nie ma. W tej sprawie trzeba rozmawiać
                  z samorządami terytorialnymi - do nich należy decyzja. Samorządy pochodzą z
                  wyboru....

                  Pozdrawiam serdecznie
                  Krzysztof Mirowski
                  dyrektor LXVII LO Mokotowska
              • Gość: L. Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.europolgaz.com.pl 18.03.04, 14:33
                Z tego, co wiem w LO przy Mokotowskiej za rozszerzenie j.angielskiego trzeba
                dopłacić. Licea warszawskie, które rzeczywiście nauczą języka obcego bez
                konieczności uczęszczania na kursy językowe, można policzyć na palcach jednej,
                no moze obu rąk. Ja chodziłam do liceum w latach 1976-79 - klasa matematyczno-
                fizyczna z rozszerzonym językiem niemieckim. Na cztery lata tygodniowo 24
                godzin matematyki, 16 fizyki, 35 (w jednym roku było 7 godzin w tygodniu)
                niemieckiego, 20 języka polskiego, 8 biologii, chemii, geografii ( w tym 2
                astronomii). Obecnie mój syn w klasie ścisłej ma np 3 h/tydz na całe liceum
                biologii, geografii czyli praktycznie tyle co nic. Wtedy było o tyle gorzej, że
                lekcje odbywały się także w soboty. No i były 2 godziny WF tygodniowo zamiast
                3, ale sal gimnastycznych za wiele nie przybyło od tej pory. Jak to zestawienie
                ma się do obecnego liceum, wszystko jedno czy chodzi o przedmioty wiodące, czy
                te realizowane w zakresie podstawowym (czytaj żadnym)? Nie sądzę żeby komuś
                udało się przekonać mnie do nowego liceum. Ale w końcu rodzic jest jedynie
                petentem, co wyraźnie dano mi do zrozumienia już w szkole podstawowej, gdzie
                nie miałam wpływu nawet jakiego języka obcego będzie się uczyć moje dziecko.
                • Gość: Syzyf Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.c.net.pl 19.03.04, 20:36
                  Nie ma się co łudzić, polskie szkoły ponadgimnazjalne często z ok. 35 -
                  osobowymi klasami nie są w stanie świadczyć usług edukacyjnych na wysokim
                  poziomie. Większość czasu pozalekcyjnego zajmuje obecnie nauczycielom robota
                  papierkowa (plany, sprawozdania, ewaluacje,ścieżki międzyprzedmiotowe,
                  opracowywanie lub modyfikowanie przeróżnych wymagan edukacyjnych, kryteriów
                  oceniania itp.), a nie przygotowywanie się do zajęć, bo na to często nie
                  starcza już po prostu siły. Szkoła po reformie tonie w papierach.
                  Kolejnym problemem są przeładowane, nieracjonalne, niepragmatyczne programy
                  nauczania (np. z biologii), zazwyczaj niedostosowane do możliwości
                  percepcyjnych przeciętnego ucznia. Dobre opanowanie przez przeciętnego ucznia
                  przeciętnego liceum wymagań do nowej matury to utopia (nie wspominając o
                  liceach profilowanych, w których poziom jest zbliżony do dawnych zawodówek, a
                  wielu uczniów to funkcjonalni analfabeci). W tej sytuacji wielu rodziców woli
                  pomóc dzieciom (czasem dmuchają na zimne)i zafundować im przedmaturalne
                  korepetycje czy kurs jezyka obcego (przecież nowa matura będzie decydowała o
                  dostaniu się lub nie na wymarzone studia).
                  Jeśli nie "odchudzi" się klas i nie zracjonalizuje programów nauczania, nie ma
                  mowy o podniesieniu jakości ksztalcenia, chyba ze będziemy tworzyć fikcję z
                  prawie powszechną zdawalnoscia matury, jak to było do tej pory.
              • Gość: rodzic Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.gorzow.mm.pl 19.03.04, 21:32
                Z pana wypowiedzi mogę wnioskować, że uczniowie wiążący swoją przyszłość z
                kierunkami politechnicznymi lub medycyną są pozostawieni sami sobie. Czyżby
                rzeczywiście w nowym liceum o to chodziło?
                • Gość: Majka Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 21:41
                  Uczeń dokonuje wyboru liceum. Jest informowany o ofercie szkoły. Wybiera
                  szkołę , potem nachylenie (profil), na którym mu zależy.
                  A resztę i tak musi sam. Nie każda gmina stwarza takie warunki, jak opisywane
                  przez dyrektora warszawskiego LO :(
                • Gość: Zielicz To nikogo nie obchodzi! IP: 212.160.235.* 19.03.04, 21:46
                  W roku 1980 uczeń miał w klasie mat-fiz w czteroletnim cyklu 18 godzin fizyki i
                  astronomii w tygodniu, dziś może się bardzo cieszyc jesli ma tych godzin w
                  trzyletnim cyklu 9.Miał 24 godziny matematyki, dziś może się cieszyć mając 15.
                  A jednocześnie uczeń po gimnazjum jest z matematyki i fizyki przygotowany
                  znacznie gorzej niż był po ośmiolatce i egzaminie do liceum (np. nie zna wcale
                  funkcji trygonometrycznych nawet w trójkącie prostokątnym).Wnioski może Pan
                  wyciągnąć sam.Oczywiście w klasach z najlepiej (aktualnie )przygotowanymi
                  kolegami i dobrymi nauczycielami(np.zainteresowanymi olimpiadami i pomocą
                  uczniowi zdolnemu) prowadzącymi koła fizyczne z prawdziwego zdarzenia uczeń ma
                  szansę nie zmarnować swoich zdolności i zainteresowań.Ale to np. w Warszawie
                  będzie miało miejsce tylko w jakichś 10 liceach.
                  • Gość: MP Re: To nikogo nie obchodzi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.04, 10:48
                    Gość portalu: Zielicz napisał(a):

                    > W roku 1980 uczeń miał w klasie mat-fiz w czteroletnim cyklu 18 godzin
                    fizyki ...

                    Te 18 + 24 to jakoś trudno mi odszukać w pamięci. Z całą pewnością kilka lat
                    wcześniej w klasie mat-fiz w Traugucie nie miałem 18 godzin fizyki! Może było
                    10?
                    Jednak nie ma co wracać do prehistorii. Ostatnia siatka godzin dla
                    niezreformowanego liceum przewidywała 10 godz matematyki, 3 godz fizyki z
                    astronomią + 6 godzin do podziału na wszystkie przyrodnicze + 15 na
                    fakultatywne. Wydaje mi się nieprawdopodobne istnienie klasy mat-fiz, w której
                    biologii uczono by wówczas mniej niż 6 godzin, a chemii mniej niż 4, co przy
                    zaplanowanych w siatce liczbach 3 i 3 na te przedmioty, zmniejsza liczbę godzin
                    dodatkowych do ewntualnego wykorzystania na fizykę do ledwie dwóch. Nie wierzę
                    w to, by w klasach mat-fiz na informatykę przeznaczano jedynie 2 godziny w 4
                    lata, więc trzeba uciąć co najmniej kolejne dwie z przypisanych fakultetów.
                    Zakładając, że z puli godzin fakultatywnych nie zwiększano geografii czy języka
                    (a to mało prawdopodobne!) mamy łącznie na matematykę i fizykę raptem 28 godzin
                    w 4 lata (tyle gwarantował MEN - co dawały powiaty, to inna bajka!).
                    W nowym liceum mamy 9h matematyki, 3+2 fizyki + 10h na fakultety + 4h
                    dyrektorskich (nie było ich w starym). Wszystko to w 3 lata. To znów jest 28
                    godzin, trzeba tylko chcieć to tak wykorzystać.
                    Gimnazjum - co by złego o nim nie mówić - ma znacznie szerszy program fizyki,
                    biologii, chemii, geografii, informatyki i przede wszystkim języka niż była
                    ośmiolatka. Tylko z matemtyką jest trochę inaczej. Szerszy program nie oznacza
                    oczywiście jeszcze większej liczby godzin i lepszego przygotowania. Np. w
                    fizyce pozornie godzin jest mniej. Pozorność wynika z tego, że z grubsza 2-3
                    godziny są przypisane treściom fizycznym już w podstawówce. Gdyby tam na
                    przyrodzie rzeczywiście pokazano uczniom (choćby tylko pokazano!) to, co
                    znalazło się np. w broszurce pani Elbanowskiej wydanej w tym roku przez Nową
                    Erę (przy nieznacznej mojej pomocy - uwaga: spam!) to zrealizowanie potem w
                    gimnazjum tego co zaplanowane nie byłoby nierealne. Tak w praktyce oczywiście
                    nie jest, ale moim zdaniem marnotrawienie czasu zaczyna się przede wszystkim w
                    zreformowanej podstawówce zatrudniającej niezreformowanych nauczycieli. W
                    liceum na naprawienie wielu szkód w ramach programowych godzin jest już zbyt
                    późno.
                    Natomiast rachunek godzin wcale nie jest taki oczywisty.
                    • Gość: UFO Re: To nikogo nie obchodzi! IP: 213.241.34.* 20.03.04, 12:52
                      Ciekawe kto Pana uczył fizyki:Zuzga, Łoskot,Jońca , Lipiński czy Kotarski?
                      1.W klasach mat-fiz było w każdym roku 4 godziny fizyki tygodniowo + 2 godziny
                      astronomii w klasie 4 (razem 18 w cyklu!).Matematyki było 6 godzin tygodniowo w
                      kazdej klasie co razem daje 24 godziny.
                      2.Uczeń gimnzajum ma w sumie mniej godzin fizyki w cyklu kształcenia (4) niz
                      miał w ośmiolatce(6).I to, a nie bogactwo programu ( ;-) )jest istotne!
                      Absolwent gimnazjum z matematyki mógł nie mieć ( i najczęściej nie miał) np.
                      funkcji trygonometrycznych nawet w trójkącie prostokątnym. Bogaztwo różnych
                      programów powoduje, że do liceum trafia mieszanka uczniów o bardzo
                      zróżnicowanych umiejetnościach. Podobnie zresztą z podstawówki do gimnzajum. W
                      przypadku przedmiotów pamieciowych(np.humanistyczne czy biologia) to moze nie
                      ma wiekszego znaczenia. W przypadku przedmiotów sekwencyjnych jak matematyka
                      czy fizyka(gdzie zdobycie jednych umiejetności warunkuje zdobycie następnych)
                      oznacza to poświecenie w klasie I sporej ilości czasu na "wyrównywanie frontu"!
                      • Gość: MP Re: To nikogo nie obchodzi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.04, 16:00
                        :-) Trochę Zuzga, trochę Łoskot, a wcześniej jeszcze Helena Rawa. Ale to
                        głównie Jackowi Łoskotowi zawdzięczam, że potem na kolokwia do IBB mogłem
                        przychodzić sobie z biegu. Stare dzieje. Nie bedę się spierał o te 18 wówczas,
                        choć pamięć podpowiada mi co innego. Ale to już 30 lat niemal. Natomiast
                        rachunek, który przedstawiłem odnośnie porównania ostatniego roku liceum
                        czteroletniego i sytuacji obecnej jest obowiązujący i w godzinach nie widać
                        żadnej radykalnej zmiany na gorsze.
                        Co do gimanajum, to podtrzymuję, że te 4 godziny powinny być ciągiem dalszym
                        dwóch lub trzech godzin wykorzystanych wcześniej w podstawówce. Podstawa jest
                        tu jednoznaczna. Tak też podpowiada zdrowy rozsądek. Jest kompletnym absurdem,
                        że uczniowie najpierw poznają sformalizowane zasady mechaniki czy prawo Ohma, a
                        dopiero gdzieś po sporej dawce teorii mają jedną lekcję na oglądanie obrazków z
                        maszynami prostymi czy z obwodami. W ten sposób nie da się nauczyć niczego!
                        Żelana zasada dydaktyki pojęć wstępnych, mówiąca o tym, że nalezy wychodzić od
                        konkretów i na ich bazie stopniowo budować pojęcia, abstrakcje, formułować
                        zależności formalne, nie może być naruszana, bo to zawsze prowadzi do braku
                        rezultatów lub do rezultatów krótkotrwałych i pozornych. Chciałbym zobaczyć
                        kiedyś czarną listę naszych kolegów, którzy pozytywnie recenzują programy
                        przyrody kompletnie ogołocone z wymaganych podstawą treści fizycznych. Kiedy
                        dziecko ma bawić się żaróweczkami, magnesami, wagami i dźwigniami (łącznie z
                        podważaniem szafy :-)) jeśli nie w wieku 10 lat?
                        • Gość: UFO Re: To nikogo nie obchodzi! IP: 212.160.235.* 21.03.04, 13:29
                          Te dane dotyczące roku 80 są istotne o tyle, że matematyka ani fizyka się nie
                          zmieniły.Natomiast od roku 1980 zarówno z powodów pseudopolitycznych (każdy
                          Polak musi wiedzieć, pod którą gruszką siusiał Kościuszko), oszczędnościowych
                          itd.systematycznie obcinano czas przeznaczony na uczenie się przedmiotów
                          scisłych nawet tym, którym one były potrzebne do wybranej kariery zawodowej. W
                          matematyce (w fizyce też), podobnie jak w jzyku obcym. pewnych rzeczy mozna się
                          dobrze nauczyć wyłącznie do określonego wieku.
                          I tak dotarlismy do dnia dzisiejszego.Pańskie wyliczenia nie są przecyzyjne -
                          (w klasach mat-fiz było ostatnio 2+2+3+4 = 11 godzin fizyki)Dziś dyrektor,
                          ktory naprawdę chce maksymalnie rozszerzyć matematykę i fizykę może na nie
                          przeznaczyć 15(matematyka) + 9(fizyka) = 24 godziny!
                          • Gość: MP Re: To nikogo nie obchodzi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.04, 13:56
                            1) Moje obliczenia opierają się o obowiazujące aktualnie dokumenty.
                            2) Żaden przepis nie zabrania obecnie by do 9 godzin matematyki i 3+2 godzin
                            fizyki dołożyć całe 10+4 godzin fakultatywno-dyrektorskich.
                            • Gość: UFO Re: To nikogo nie obchodzi! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.04, 22:34
                              Znajomość języków obcych (zwłaszcza angielskiego!) też jest niezbedna w naukach
                              ścisłych i technicznych i też może być uzyskana na najwyższym poziomie tylko do
                              matury! I tez wymaga odpowiedniej ilości godzin! Tak więc Panskie kalkulacje są
                              nieco ;-) naciagane!
                              • Gość: MP Re: To nikogo nie obchodzi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 03:25
                                > Tak więc Panskie kalkulacje są
                                > nieco ;-) naciagane!

                                Ależ skąd! :-)))
                                dla ośmiolatki + stare liceum było 10+18 godzin na 2 języki
                                dla nowej szkoły mamy 8+9+15
                                Czyli o 2 godziny do przodu! Jeśli teraz trzeba coś zabrać
                                na języki z fakultetów to tym bardziej trzeba było zabrać dawniej!

                                Podtrzymuję opinię, że problemem nie jest liczba godzin bruuto, ale
                                to, że fakt, iż obecne podstawówka i gimnazjum, mimo przypisanych
                                godzin i podstawy, nie trzymają poziomu, jest faktem rodzącym poważniejsze
                                skutki niż nietrzymanie poziomu przez ośmiolatkę.
                                Zacząć należy od poziomu podstawówki. To nie może być sześć lat,
                                po których pozostaje jedynie abecadło i dodawanie do dziesięciu!
                                (Bo poziom - wg. p. minister - ma wyrównywać gimnazjum; robi to, ale
                                najczęściej w dół!)
                                • Gość: UFO Re: To nikogo nie obchodzi! IP: 213.241.34.* 23.03.04, 07:32
                                  A jak może trzynac poziom szkoła do której zapisani są wszyscy (i kandydat do
                                  Nobla i kandydat do Wronek i kandyd do Tworek)i nie wolno (ze względów
                                  ideologicznych) ich dzielić! Kiedyś oni trafiali do własciwych sobie szkół
                                  wcześniej!
                                  • Gość: MP Nie ideologia tylko bieda produkuje "kandydatów"! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 10:01
                                    "Produkcja" kandydatów do Wronek i Tworek rozpoczyna się w nauczaniu
                                    początkowym. To tam w trzydziestoosobowych i większych klasach rozpoczyna się
                                    proces gubienia dzieci. I to nie żadna ideologia. To zwykła oszczędność.
                                    Systemu po prostu nie stać, by dostrzec, że dzieci w różnym tempie dorastają
                                    zarówno intelektualnie jak i emocjonalnie, a różnice na poziomie szkoły
                                    podstawowej mogą sięgać dwóch i trzech lat i wcale nie świadczy to o
                                    rokowaniach na trwały niedorozwój w przyszłości. Efekt jest taki,
                                    że "emocjonalni" rozwalają porządek lekcji. "Intelektualni" szybko przekonują
                                    się, że ta zabawa nie dla nich, bo i tak nie nadążą i zaczynają
                                    wspomagać "emocjonalnych" dla zwykłego zabicia nudy i dla zaspokojenia potrzeby
                                    jakiejkolwiek samorealizacji. A potem są dalsze etapy szkolne, czyli równia
                                    pochyła lub schody (do piwnicy) jak kto woli. Rad jest wiele: mniej liczne
                                    klasy, system wyciszania emocji (ktoś musi sprowować nadzór na dzieckiem
                                    odesłanym z klasy na 3 minuty dla wyciszenia), racjonalne, fachowe zajęcia
                                    wspomagające dojrzewanie do kolejnych progów edukacyjnych (nie od dziś wiadomo,
                                    że tępa reedukacja polegająca na mnożeniu dawki trudnych czytanek czy słupków
                                    to działanie równie sensowne jak szorowanie schodów szczoteczką do zębów) i
                                    kilka innych. Także rzeczywiste przeniesienie głównego ciężaru programowego z
                                    treści wykuwalnych na pojęcia "budowalne", z "wiedzy" na realne umiejętności.
                                    Ale każda z tych rad kosztuje!

                                    Spór ideologiczny rozpoczyna się dopiero, gdy po kilku latach przychodzi pora
                                    zbierania żniwa. Ale jest to spór o to jak sobie poradzić z katarem, co zrobić
                                    z tymi, których katarem obdarowaliśmy, a przynajmniej - będąc za nich
                                    odpowiedzialnymi (jako system) - przed katarem nie ustrzegliśmy. Nie jest to
                                    spór ideologiczny o to jak nie mieć kataru.
                                    • Gość: UFO Biedni bywają b.zdolni i porzadni!!!! IP: 213.241.34.* 23.03.04, 12:48
                                      To nie szkoła(przynajmniej nie głownie- nikomu nigdzie(!) nie udało się
                                      wyrównanie na dużą skalę przy pomocy tej instytucji), ale genetyka i środowisko
                                      rodzi zróżnicowania! Ludzie są różni, mają różne zdolności i aspiracje!Gdy
                                      jednak już u progu gimnazjum(niezależnie od przyczyn - to inna bajka!)jedni
                                      umieją to co trzeba, a inni z trudem czytaja i liczą(albo i to nie),wpychanie
                                      ich na siłę do jednej klasy można wytłumaczyć tylko ideologicznym
                                      zacietrzewieniem! Szkodzi to bowiem i jednym i drugim!!!
                                      • Gość: MP Re: Biedni bywają b.zdolni i porzadni!!!! IP: *.fuw.edu.pl 23.03.04, 15:33
                                        > Gdy
                                        > jednak już u progu gimnazjum(niezależnie od przyczyn - to inna bajka!)... z
                                        > trudem czytaja i liczą(albo i to nie),

                                        To ta sama bajka!
                                        W populacji nie rodzi się połowa dzieci, które w wieku 13 lat nie są w stanie
                                        nauczyć się czytać i liczyć! Takich rodzą się jednostki na setki czy tysiące
                                        innych, całkiem dobrze wyuczalnych. Te setki i tysiące trzeba tylko nauczyć! I
                                        trzeba mieć do tego warunki.

                                        Co do 3-4 godzin w nauczaniu początkowym, to znów Pan nie sprawdził faktów: w
                                        nauczaniu początkowym są 72 godziny na 3 lata czyli po 24 średnio rocznie. W
                                        takim czasie nauczyć czytać i liczyć można nie tylko dziecko, ale i średnio
                                        zdolnego szympansa! Trzeba tylko chcieć, móc i umieć. Dziecko "typowe" nauczy
                                        się niemal samo przy niewielkiej tylko inspiracji i przy stworzeniu warunków.
                                        Ale są dzieci z różnorodnymi przeszkodami - przeszkodami dającymi się pokonać i
                                        nie pozostawiającymi śladu na przyszłość - do których trzeba czasu i fachowca.
                                        Najbardziej emocjonalnie zaangażowani rodzice mogą zwyczajnie nie wiedzieć jak
                                        poprawić koncentrację (bez tego nic się nie uda!), jak usprawnić lub obejść
                                        zaburzenia szybkości pracy analizatorów bodźców (10-20% populacji z mniejszymi
                                        lub większymi dysfunkcjami na tym tle) jak łagodnie, cierpliwie, bez budowania
                                        blokad psychicznych, przejść drogę od operacji na konkretach do operacji na
                                        abstrakcjach itp. Związek emocjonalny może wręcz to utrudniać, bo czasem
                                        potrzebny jest właśnie profesjonalny dystans.
                                        Prawdą jest też, że wielu rodziców - poza tym, że nie potrafi - dodatkowo nie
                                        chce, nie lubi, nie ma czasu, nie widzi potrzeby skoro i tak "tyle podatków
                                        płaci na szkołę" itp. Nie mi to oceniać moralnie, ale wiem jedno, że to nie
                                        rodzina tylko szkoła jest instytucja publiczną i to nie rodzic, ale nauczyciel
                                        jest wynajętym pracownikiem, przed którym stawia się jakieś zadania i można
                                        (bez popadania w myślenie życzeniowie) zastanawiać się czy te zadania i warunki
                                        do ich wykonania sa odpowiednie. Co nam przyjdzie z konstatacji, że rodzice
                                        poświęcają dzieciom zbyt mało czasu? Możemy sobie tylko biadolić, ale przecież
                                        nie zadekretujemy, że mają go poświęcać więcej! A co do szkoły, to co nieco da
                                        się jednak zadekretować.

                                        Co do selekcji:

                                        Oczywiście, że idealnie by było, gdyby uczniowie jednej klasy byli na podobnym
                                        poziomie. Ale skoro poziom populacji wypuszczanej po podstawówce jest tak
                                        różnorodny jak jest, to trzeba (przynajmniej do czasu uporania się z poziomem
                                        podstawówek) i ten problem rozwiązać. Pan chce selekcji. To może być dobre
                                        rozwiązanie, ale nie musi. Innym dobrym rozwiązaniem może być zwiększenie pracy
                                        pozalekcyjnej z odstającymi, ale bez selekcji klas. Jakie rozwiązanie by nie
                                        było, powinno być nastawione na nadrobienie zaległości u tych, którzy je mają,
                                        a nie na puszczenie ich bocznym torem, spacyfikowanie i machnięcie ręką. Jeśli
                                        taki pogląd chce Pan nazwać ideologicznym, to Pana wola. Ja nazwałbym to
                                        racjonalną troską o przyszłość w wymiarze ogólnospołecznym, czy choćby tylko
                                        sąsiedzkim. Bo niebezpieczną alternatywą może być zepchnięcie na boczny tor
                                        znacznej części (50%? 70%?) populacji. Czy mam tłumaczyć - bez ideologii i
                                        komunałów o równości i sprawiedliwości - dlaczego na dłuższą metę nie jest to
                                        bezpieczne?

                                        Podsumowując: uważam, że należy wyrównywać, ale przede wszystkim należy od
                                        podstaw dbać o to by jak najmniej było do wyrównywania. To rozwiąznie najtańsze.
                                        • Gość: UFO To co słuszne jest możliwe!!! ;-) IP: 213.241.34.* 24.03.04, 12:00
                                          To jest właśnie klasyczna ideologizacja rodem z chyba z Mao!Otóż pewne rzeczy
                                          niesą mozliwe w skali masowej.Oczywiście mozna nastepcę tronu o omal dowolnie
                                          niskich zdolnosciach wykształcić na wysokim poziomie.Tych kilku czy kilkunastu
                                          fachowców ( a nawet grupę rówiesniczą!)mozna mu wynając.Problem zaczyna się,
                                          gdy fachowiec ma być "fachowcem" od wszystkiego i dzielić swoją uwagę na
                                          trzydzieści czy 25 osób( w nauczaniu poczatkowym!). Żeby osiągnąć indywidualne
                                          efekty w przypadku indywidualnych dysfunkcji trzeba indywidualnie(!) poświęcić
                                          czas.Może pan łatwo policzyc ile czasu mozna poświęcić pojedynczemu dziecku.
                                          Dlatego rodzić będzie zawsze efektywniejszy.Po rodzicach dziedziczy się tez
                                          postawy życiowe - a tu więź emocjonalna ma ogromne znaczenie w wyborze osób do
                                          nasladowania(modeli).Może pan oczywiście napisać, ze społeczeństwo wynajmuje
                                          fachowca i stawia mu zadania. Jeżli jednak nie są to zadania realne ....
                                          Dlaje upieram sie, że wspólna lekcja półanalfabetów(albo całych) i uczniow
                                          normalnie funkcjopnujacych w szkole na poziomie gimnazjum nie ma sensu - tracą
                                          jedni i drudzy To jest coś na kształt nauczania w klasach łączonych.
                                          • Gość: MP Re: To co słuszne jest możliwe!!! ;-) IP: *.fuw.edu.pl 24.03.04, 13:26
                                            Obawiam się, że znów spieramy się o jakieś nieporozumienia.

                                            > Otóż pewne rzeczy niesą mozliwe w skali masowej

                                            Co to za "pewne rzeczy"? Czy ma Pan na myśli wiadomości i umiejętności z
                                            zakresu szkoły podstawowej? A może z nauczania początkowego? Skąd Pan czerpie
                                            taką wiedzę, że to niemożliwe? W skali masowej rzeczywiście nie da się nauczyć
                                            liczyć szympansów, ale to przecież była jedynie figura polemiczna!

                                            > Problem zaczyna się,
                                            > gdy fachowiec ma być "fachowcem" od wszystkiego i dzielić swoją uwagę na
                                            > trzydzieści czy 25 osób( w nauczaniu poczatkowym!).

                                            No przecież ja o niczym innym nie piszę! Tylko do jakich dochodzimy wniosków?
                                            W Pana wypowiedzi odczytuję postawę: skoro się nie da, to zarządźmy gęstą
                                            selekcję po podstawówce i niech rodzice, a nie szkoła (podstawowa), martwią się
                                            o to co będzie dalej z dzieckiem. Ci, których ktoś douczy, pójdą dalej. Resztę
                                            wyślijmy na przyspieszony kurs obsługi kasy w supermarkecie.
                                            Ja tego nie akceptuję. Z dwóch powodów:
                                            Uważam, że się nie udaje nie dlatego, że jest to niewykonalne racjonalnymi
                                            siłami, ale że jest robione źle: nieracjonalnie małymi nakładami, w chorym,
                                            sobiepańskim systemie, bez jednoznacznych, precyzyjnych koncepcji programowych,
                                            bez niezbędnego arsenału narzędzi wychowawczo-dyscyplinujących, przez
                                            przypadkowo i zbyt często negatywnie wyselekcjonowaną kadrę o niskich
                                            kompetencjach, a wysokich gwarancjach socjalnych itp. (Wyliczyłem jedynie
                                            przeszkody po stronie systemu, a pominąłem wcale nie mniej liczne i ważne
                                            przeszkody środowiskowo-rodzinne; ale tych nie da się zmienić działaniami
                                            nakazowo-systemowymi, więc to zupełnie inny temat.)
                                            Uważam też, że w interesie wąskiej grupy nauczycieli renomowanych liceów jest
                                            istotne by trafiali do nich uczniowie na bardzo wysokim poziomie. Ale ten
                                            interes pokrywa się z interesem przeciętnego podatnika tylko wtedy, gdy
                                            statystycznie nie skazuje on jego dziecka na przedwczesne odstawienie na boczne
                                            tory (i prowadzące na zupełne manowce), w dodatku z powodów, na które nie ma on
                                            wpływu lub ma przeświadczenie, że możliwość wpływania go przerasta. Jeśli
                                            chcemy by ten cel (w sumie słuszny) był akceptowalny, nie możemy do niego dążyć
                                            po trupach, bo to nie ja, ale rodzice tych, których chce Pan tak szybko i bez
                                            wysiłku odstawić, płacą za Pańską (i moją) pensję i banialuki o "postępie elit"
                                            mogą nie do końca trafiać im do przekonania.

                                            > Dlaje upieram sie, że wspólna lekcja półanalfabetów(albo całych) i uczniow
                                            > normalnie funkcjopnujacych w szkole na poziomie gimnazjum nie ma
                                            > sensu - tracą jedni i drudzy

                                            i ma Pan pełną moją zgodę. Tylko Pana domyślny wniosek, to zorganizować
                                            specjalne szkoły/klasy dla tych półanalfabetów - niech groźba trafienia do tych
                                            szkół zmobilizuje rodziców (jak Pan wie, w wielu miejscach tak to już działa!).
                                            Mój wniosek, to najpierw zrobić znacznie więcej niż obecnie jest robione, by
                                            półanalfabeta nie opuścił nie tylko szkoły podstawowej, ale nawet trzeciej
                                            klasy. Jeśli stworzymy realne warunki by podstawówki nie były rzeczywiście
                                            masowymi fabrykami półanalfabetów, a mimo to jakiś niewielki procent populacji
                                            nie będzie dawał się podciągnąć na wymagany poziom, to obiema rękami podpiszę
                                            się pod propozycją kształcenia specjalnego (obowiązkowego i bez pytania o
                                            zgodę, jeśli w ramach systemu publicznego) dla takich jednostek. Obecnie takich
                                            warunków nie stwarzamy. Obecnie, w zależności od poziomu kryteriów, takie
                                            kształcenie specjalne musiałoby objąć 30-50% populacji, a może i więcej.
                                            • Gość: UFO Re: To co słuszne jest możliwe!!! ;-) IP: 213.241.34.* 24.03.04, 16:12
                                              " ma Pan pełną moją zgodę. Tylko Pana domyślny wniosek, to zorganizować
                                              specjalne szkoły/klasy dla tych półanalfabetów - niech groźba trafienia do tych
                                              szkół zmobilizuje rodziców (jak Pan wie, w wielu miejscach tak to już
                                              działa!)."
                                              Przypisuje Pan intencje, których nie mam.To nie chodzi o gróźbę - tym
                                              pólanalfaberom potrzebna jest nauka czytania ze zrozumieniem, liczenia, i paru
                                              jeszcze elementarntch rzeczy oraz opowiednia praca terapreutyczna
                                              psychologa.Ich kolegom potrzebne jest co innego!Pogodzić sie tego sencownie w
                                              jednej, na dodatek licznej klasie sie nie da!Pan patrzy na to z góry, ja
                                              próbuję z punktu widzenia nauczyciela, np. gimnazjum, któremu pan takie
                                              niewykonalne zadanie chce wcisnąć! Naprawdę jest wszystko jedno jakie są ogólne
                                              (!) przyczyny tego analfabetyzmu etc. z punktu widzenia kogoś , kto już ma
                                              dostawać takich a nie innych uczniów.
                                              Co do elitarnych liceów - sam Pan jest promotorem takiego liceum , tyle, że
                                              płatnego i to słono! Więc ....Takie licea są społeczeństwu potrzebne, bo są
                                              potrzebni wysokowykwalifikowani fachowcy (informatycy, naukowcy,
                                              lekarze,inżynierowie, etc,)A podstawy do takich kwalifikacji(np.języki,
                                              matematyka) nie da się uzyskać później (!) niz w liceum.Publiczne liceum na
                                              poziomie daje choć szansę bardzo zdolnym a niezamoznym.Płatne takiej szansy
                                              nie daje!
                                              Zwracam Panu uwagę,że Pańskie postulaty próbowało spełnić wiele krajów znacznie
                                              od Polski bogatszych.Nigdzie sie nie udało!
                                              • Gość: MP Re: To co słuszne jest możliwe!!! ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 08:22
                                                > Przypisuje Pan intencje, których nie mam.To nie chodzi o gróźbę - tym
                                                > pólanalfaberom potrzebna jest nauka czytania ze zrozumieniem, liczenia, i
                                                paru
                                                > jeszcze elementarntch rzeczy oraz opowiednia praca terapreutyczna
                                                > psychologa.

                                                To proszę łaskawie wyjaśnić lepiej i intencje i rozwiązania, do których Pan
                                                namawia. Kluczowe jest to, jak dużą grupę gotów jest Pan określić mianem
                                                półanalfabetów itp. Jeśli byłby to ułamek procenta, to rzeczywiście nie
                                                rozumiem o co ten spór (no może poza szczegółem, który polega na tym, ze to
                                                system samodzielnie powinien decydować o objęciu ich kształceniem specjalnym, a
                                                zgoda rodziców nie powinna być tu niezbedna; mogliby najwyżej przejść z systemu
                                                do szkoły prywatnej). Ja jednak wyraźnie odczytuję, że chodzi o grupę znacznie
                                                większą. W niektórych Warszawskich gimnazjach rejonowych - tych, które stosują
                                                selekcję - klasa normalna jest zwykle jedna, są ze dwie klasy środka, z silną
                                                tendencją do dryfowania w dół, a reszta to skazani na starcie. W tych klasach
                                                kategorii D czy F nikt nie stosuje "terapii" i nie uczy czytania. Nie są ani
                                                mniej liczne, nie mają rozszerzonej siatki godzin, nauczyciele trafiają do nich
                                                jak do karnej kompanii (ci, którzy podpadli i nie udało im się wykręcić).
                                                Program często się "przerabia" metodą wpisu w dzienniku. Lekcja, to szkoła
                                                przeżycia - do dzwonka.

                                                > Pan patrzy na to z góry, ja
                                                > próbuję z punktu widzenia nauczyciela, np. gimnazjum, któremu pan takie
                                                > niewykonalne zadanie chce wcisnąć!

                                                Pan, patrząc na odległość czubka nauczycielskiego nosa, chce wypracować i
                                                zalegalizować system podmiatania problemu pod dywan. Ja przekonuję, że to złe
                                                rozwiazanie. To walka z rakiem metodą środków przeciwbólowych. Zwalczyć trzeba
                                                przede wszystkim źródło problemu. Oczywiście trzeba też rozsądnie radzić sobie
                                                ze skutkami problemu, który już jest. Toteż nie mam nic przeciwko systemowej
                                                selekcji, która rzeczywiście prowadziłaby do "terapii" i "uczenia czytania".
                                                To, co praktycznie wynika z Pańskich wypowiedzi wcale do tego nie prowadzi. To
                                                pomysły nie na rozwiązanie problemu (bo nie da się go rozwiązać, twierdząc,
                                                że "jest wszystko jedno jakie są ogólne (!) przyczyny tego analfabetyzmu"). To
                                                pomysły na wpisanie problemu w system i nauczenie się z nim żyć.

                                                > Publiczne liceum na
                                                > poziomie daje choć szansę bardzo zdolnym a niezamoznym.

                                                Czy Pan naprawdę nie dostrzega, że zmiata Pan śmieci tylko o stopień w dół? Do
                                                publicznego LO na poziomie trafią absolwenci gimnazjum na poziomie. Do
                                                gimnazjum na poziomie trafią tylko absolwenci podstawówek, którzy nie są
                                                półanalfabetami. Którzy to będą? Ci, których rodzice mają czas, umiejętności
                                                lub pieniądze by wyedukować dzieci w domu lub w prywatnej podstawówce? To może
                                                pójdźmy dalej i zróbmy też selekcję sześciolatków? Bo czy to rozsadne, by
                                                półniemowlak, który kredki w ręku trzymać nie umie i nie usiedzi w ławce trzech
                                                minut, uczył się w jednej klasie z dzieckiem, które płynnie czyta, rachuje do
                                                stu, a nawet gra na instrumencie?
                                          • Gość: ataner Re: To co słuszne jest możliwe!!! ;-) IP: *.eu.org 24.03.04, 14:41
                                            Poczytałam trochę tę polemikę. Uczę właśnie w takich "łączonych" klasach
                                            gimnazjalnych. Jedni mają zajęcia ciche, bo umieją pracować samodzielnie. Drudzy
                                            głośne, bo nie potrafią czytać ze zrozumieniem instrukcji, treści zadania.
                                            Selekcja dokona się w sposób naturalny: rodzice zdolnych uczniów, nie bacząc na
                                            koszty (wyrzeczenia dla dziecka), będą zabierali ich z masowych szkół do
                                            prywatnych, społecznych. Publiczne będą jak w murzyńskiej dzielnicy w USA.
                                            Pozdrawiam.
                                        • Gość: UFO Re: Biedni bywają b.zdolni i porzadni!!!! IP: 213.241.34.* 24.03.04, 12:06
                                          Ponieważ jednocześnie popiera pan szkolnictwo niepubliczne, to Pańskie
                                          koncepcje w praktyce (!) prowadzą do tego, że porządna i bezpieczna edukacja
                                          bedzie wyłączne dla zamoznych.Pozostałym chce Pan zafundować żenujący poziom
                                          ksztalcenia, bo tylko taki może się urodzic z wyrównywania w dół.Najbardziej
                                          starcą na tym b.zdolni i ambitnia ala biedni!Dewiantowi kiepskie wykształcenie
                                          nic w życiu nie zmieni!!!I jeszcze jedno!Próby wprowadzenia Pańskich pomysłow w
                                          znacznie bogatszych od Polski krajach nie udały się i przyniosły po prostu
                                          upadek szkolnictwa publicznego. O to Panu chodzi?
                                          • Gość: MP Re: Biedni bywają b.zdolni i porzadni!!!! IP: *.fuw.edu.pl 24.03.04, 13:47
                                            > Ponieważ jednocześnie popiera pan szkolnictwo niepubliczne

                                            Nie! Popieram elementarną arytmetykę jako niezbędny atrybut dyskusji. Popieram
                                            dostrzeganie różnic, tam gdzie są one oczywiste. Popieram dobre argumenty
                                            przeciw złym argumentom, bo złe argumenty - nawet przytoczone w dobrej sprawie -
                                            przynoszą zawsze więcej szkody niż pożytku.

                                            > Pozostałym chce Pan zafundować żenujący poziom
                                            > ksztalcenia, bo tylko taki może się urodzic z wyrównywania w dół

                                            :-O

                                            To bardzo twórcze odczytanie tego co piszę! Uważa Pan, że mniejsze klasy w
                                            podstawówkach prowadzone przez lepiej przygotowanych i wyselekcjonowanych
                                            nauczycieli (a byłoby z kogo wybierać, gdyby nie nieszczęsna karta!)
                                            pracujących dla jasno określonych, konkretnych wymagań programowych itp.
                                            to program dla zamożnych i dewiantów?

                                            > Próby wprowadzenia Pańskich pomysłow w
                                            > znacznie bogatszych od Polski krajach nie udały się i przyniosły po prostu
                                            > upadek szkolnictwa publicznego

                                            Nie bardzo rozumiem, co ma Pan na myśli. Czyżby do upadku szkolnictwa
                                            doprowadziło gdzieś wprowadzenie górnego limitu uczniów w klasach,
                                            zlikwidowanie dożywotniego zatrudnienia w zawodzie (chyba, że reorganizacja),
                                            precyzyjne rozpisanie standardów kształcenia na grube księgi, zewnętrzna
                                            kontrola ich realizacji na każdym poziomie raz na rok, albo i
                                            częściej, "skoszarowanie" nauczycieli, wprowadzenie możliwości
                                            dziewięciogodzinnej aktywnej opieki w szkole itp.? Proszę napisać o co
                                            konkretnie Panu chodzi, bo jakoś się pogubiłem.
                                            • Gość: UFO Re: Biedni bywają b.zdolni i porzadni!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.04, 20:22
                                              Oczywiście o to, że każdy nawet najmniej chętny i umiejący, najbardziej
                                              odchylony od normy(a nawet stanowiący zagrożenie fizyczne dla innych) powinien
                                              (wg.stosownej utopii Deweya, politycznego i nietylko przyjaciela L.D.Trockiego)
                                              jak najdłużej chodzic do jednej klasy z tym kto chce i potrafi się doskonalić i
                                              ma nieco wyzsze aspiracje niż dobra pozycja w gangu i forsiasty narzeczony!
                                              Co do standardów - czy sądzi Pan, że Łoskot(i jego koledzy!) uczyliby Pana
                                              lepiej dzięki standardom i intensywnej kontroli urzędników.Akurat znam ich od
                                              trzydziestu paru lat - oni akurat mieli system w nosie, urzedników i ich
                                              pomysly tez!
                                              • Gość: MP Re: Biedni bywają b.zdolni i porzadni!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 08:38
                                                > Oczywiście o to, że każdy nawet najmniej chętny i umiejący, najbardziej
                                                > odchylony od normy(a nawet stanowiący zagrożenie fizyczne dla innych)
                                                > powinien ...

                                                Nie spieramy się o "każdego odchylonego", tylko o połowę populacji lub więcej!
                                                Jak Pan myśli: jaka część klasy, o której pisała wyżej atander, jest
                                                przygotowana do tego, by pracować na tym, nad czym Pan chciałby, by pracowała?

                                                > Co do standardów - czy sądzi Pan ...

                                                Nie sądzę! Ale to pokolenie znika ze szkoły. Nie można kreować systemu pod
                                                kilka wybitnych jednostek (choć warto zadbać, by tym wybitnym zbytnio nie
                                                przeszkadzał). System trzeba tworzyć do tego, by był sprawanie obsługiwany
                                                przez 700 tys. dość przypadkowych osób. I by sam dbał o to, by trafiały do
                                                niego jednostki coraz mniej przypadkowe.
                                                • Gość: UFO Wystarczy 1 dewiant na klasę (3%populacji) IP: 213.241.34.* 26.03.04, 11:47
                                                  żeby ta reszta nie mogla sie normalnie uczyć, bo on to uniemozliwia!.
                                                  (Oczywiście dewiant, ktory zgodnie z utopia musi(!) w tej klasie być!)Jednym to
                                                  zrekompensują rodzice, a innym nie.Jeszcze inni będą mieli dosyc
                                                  samozaparcia.Niektórzy szczęsliwi nie trafią na dewianta.Dewiant daje tez
                                                  przykład(model) zachowań, ktore pozostaja bezkarne, a niosą liczne nagrody
                                                  psychologiczne!
                                                  • Gość: MP Re: Wystarczy 1 dewiant na klasę (3%populacji) IP: *.fuw.edu.pl 26.03.04, 12:16
                                                    No, nareszczie zaczynamy się rozumieć! Oczywiście, że jeden dewiant na klasę
                                                    czy szkołę powinien móc być skutecznie okiełznany i nie mam nic przeciwko temu,
                                                    by zawieszany był od zaraz (po wykazaniu dewiacji) decyzją dyrektora, a
                                                    umieszczany w szkole mającej szczególne metody radzenia sobie z dewiantami
                                                    szybką decyzją kuratora (za pierwszym razem np. na czas określony, ale z
                                                    możliwościa przedłużenia przy negatywnej opinii szkoły dla dewiantów). Z lekcji
                                                    powinien móc być usunięty na czas określony (np. kilka minut) decyzją samego
                                                    nauczyciela.
                                                    Tylko czy rzeczywiście o to się spieraliśmy? Czy chodzi o jeden procent
                                                    dewiantów, czy o 50% analfabetów? Czy nigdy nie spotkał Pan dziecka, które tak
                                                    naprawdę nikomu niczego złego nie zrobiło, a zwyczajnie samo się nie było w
                                                    stanie nauczyć (obojętne, czy zabrakło potencjału startowego, intelektu,
                                                    motywacji czy innych warunków) i nikt nie postarał się o to, by mu w tym pomóc
                                                    (zginęło w 35 osobowej klasie, w której standardem były wymagania na poziomie
                                                    alfabetu i rachowania na palcach)? Nie ma podstaw, więc na lekcji siedzi jak na
                                                    tureckim kazaniu. Ile godzin dziennie jest Pan w stanie pozostać niemal bez
                                                    ruchu w sytacji przymusowej, a całkowicie bezproduktywnej, w poczuciu
                                                    całkowitego bezsensu tego, co się wokół dzieje?
                                                  • Gość: UFO Re: Wystarczy 1 dewiant na klasę (3%populacji) IP: 213.241.34.* 26.03.04, 13:09
                                                    Tą samą ideologia co Pan posługują sie przeciwnicy jakiegokolwiek(!)
                                                    specjalnego traktowania dewiantów.Motywując to np, faktem, że to nie wina
                                                    dewianta iz takim jest, że nie można etykietkować, że mozna sie pomylić etc.
                                                    W istocie chodzi niektórym o ideologię, a biurokracji o to, że specjalne
                                                    traktowanie dewianta kosztuje!!!
                                                  • Gość: MP Re: Wystarczy 1 dewiant na klasę (3%populacji) IP: *.fuw.edu.pl 26.03.04, 13:24
                                                    Ale przecież ja wyraźnie napisałem, że popieram specjalne traktowanie tego 1
                                                    czy 3% dewiantów! I jestem przekonany, że muszą być na to specjalne spore
                                                    środki, bo w sumie koszt społeczny zaniechania jest znacznie wyższy (zarówno
                                                    pozostawiania ich w zwykłych szkołach jak i usuwania po prostu na ulicę!)
                                                    Ja jestem przeciwny traktowaniu jak dewiantów połowy populacji, która nie
                                                    wykazuje dewiacji większych niż Pan (siebie nie przywołam, bo mółby Pan to może
                                                    zakwestionować :-)) tylko elementarne niedouczenie "wyniesione" z poprzednich
                                                    edukacyjnych etapów. Ten stan trzeba zmianić, a nie wymyślać jak z nim wygodnie
                                                    żyć.
                                                  • Gość: gucio Re: Wystarczy 1 dewiant na klasę (3%populacji) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 23:07
                                                    Jak "tego dewianta" okiełzać kiedy to w szkole prywatnej to dziecko hojnego
                                                    sponsora a w szkole publicznej dziecko urzędnika z "organu zarządzającego
                                                    szkołą" a w urzędzie miejskim miasta wojewódzkiego urzędników moc a ci mają
                                                    także kolegów w innych urzędach. A jak trafi się takich (rodzice - bardzo dbali
                                                    o swoje pociechy "odpowiednio" ustawiając nauczycieli lub dyrekcje w
                                                    poprzednich szkołach) dwójka w jednej klasie to i klasa - uczniowie i
                                                    nauczyciele mają przechlapane. Nauczyciel chcący zrobić porządek z
                                                    takimi "perełkami" nie może liczyć na pomoc dyrekcji bo i ta "dba"o swoją
                                                    pracę. Rodzice pozostałych dzieci w znakomitej większośi potrafią dokładnie
                                                    określić przyczyny problemów w klasie ale nie udzielą pomocy wychowawcy - bo to
                                                    przecież zadanie szkoły. Jedyna nadzieja że sama społeczność klasowa zacznie
                                                    izolować tych "idoli" ale doprowadzić do tego udaje się czasami nielicznym
                                                    nauczycielom - wychowawcom. Finał tego to taki (przecież - bardzo dobry)
                                                    wychowawca ma na długo szczerych wrogów czekających tylko okazji aby "pomóc".
                                                    Jedyna nadzieja dla tego wychowawcy to karta nauczyciela - ale tę "trzeba
                                                    przecież znieść" bo go chroni.
                                    • Gość: UFO(cd) Re: Nie ideologia tylko bieda produkuje "kandydat IP: 213.241.34.* 23.03.04, 12:52
                                      W szkoe uczeń nauczania poczatkowego spędza 3-4 godziny dziennie przez 5 dnie w
                                      tygodniu, w domu resztę!I ta reszta go bardziej kształtuje.Co więcej -
                                      emocjonalne zwiazki z rodziną są w 99.9% silniejsze niż związki z najlepszą
                                      nawet szkołą!
                  • Gość: delawega Ktoś mąci IP: *.imp.gda.pl 13.04.04, 11:54
                    To jest tragiczne nieporozumienie. Zwiekszono zakres materiału, obcieto liczbę
                    godzin i lat nauki fizyki. Wiedzy przybywa i jeżeli chcemy rozumieć otyaczajacy
                    świat choćby telefony komórkowe komputery, telewizje itp . tyo godzin fizyki
                    powinno przybywac nie ubywać. Ponadto fizyka powinna być zsynchronizowana z
                    nauka matematyki chemii i techniki , a obecnie nie ma nawet ścieżek fizyczno
                    matematycznych. Pytanie kto w ministerstwie zatwierdza programy , gdzie na 35
                    godzin w roku materiał jest rospisany na 30 godzin + 2 godziny na powtórzenie
                    +2 godziny na sprawdzian wiadomości. Nie ma godzin na pokazy , filmy ,o pracy w
                    grupach i samodzielnym odkrywaniu praw niewspomnę. Jak mo/żna nauczyć fizyki
                    robiąc 2 sprawdziany w ciągu roku? . Jak to zrobić ,żeby w ciągu roku
                    rzeczywiście odbyuło się 35 godzin , przecież sa święta akademie,
                    uroczystości , wycieczki itp.
                    • Gość: myslak psychoterapeuci ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 13:49
                      Cytuję (artykuł ukazał się w Remedium nr 12/2002):
                      Przeciwnie, wszystko wskazuje na to, że oświata nadal tkwi w błędnym
                      przekonaniu, że najważniejszy jest intelekt i wtłoczenie do nie­go jak
                      największej liczby informacji o świecie zewnętrznym. W większości
                      nieprzydatnych w codziennym funkcjonowaniu. Przekonanie o wartości intelektu i
                      wiedzy specjalistycznej jest - owszem - prawdziwe, ale im dalej od podstawowego
                      (i ogólnego) poziomu naucza­nia, a bliżej zaś studiów wyższych.



                      W swojej książce „Mit szczęśliwego dzieciń­stwa” Andrzej Samson trawestuje znane
                      przy­słowie: „czego Jaś się nie nauczy, tego... (no wła­śnie?)... Jan nauczy się
                      szybciej i skuteczniej”. Przedwczesne inwestowanie w intelekt i zanie­dbania
                      sfery emocjonalnej grożą zaburzeniami emocjonalnymi, które w przyszłości
                      skutecznie zablokują także i właściwe wykorzystanie inte­lektu, z ucznia zaś
                      uczynią - jeśli nie pacjenta placówek pomocy psychiatrycznej, to psycholo­
                      gicznej, a jeśli nie psychologicznej, to socjalnej.



                      • Gość: UFO Re: psychoterapeuci ;) IP: *.batory.edu.pl 13.04.04, 18:20
                        1.Samson jest odchylony od normy i sam się powinien leczyć!
                        2.Matematyki (podstaw)i języków obcych (podobnie jak umiejetności
                        psychoruchowych) nie można się dobrze nauczyć po 20 roku zycia!!!
                    • Gość: k Re: Ktoś mąci IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.04.04, 19:36
                      no, ja w tym roku szkolnym juz mialam 7 sprawdzianow z fizyki...
                • Gość: km do rodzica IP: *.net-serwis.pl 19.03.04, 23:31
                  Gość portalu: rodzic napisał(a):

                  > Z pana wypowiedzi mogę wnioskować, że uczniowie wiążący swoją przyszłość z
                  > kierunkami politechnicznymi lub medycyną są pozostawieni sami sobie. Czyżby
                  > rzeczywiście w nowym liceum o to chodziło?

                  Jeżeli dobrze rozumiem, to nawiązuje Pan do mojej poprzedniej wypowiedzi.
                  Moim zdaniem w nowym liceum "chodzi" o specjalizację - realizowaną przez
                  odpowiedzi dobór przedmiotów rozszerzonych.
                  W LXVII LO są po trzy klasy na każdym poziomie - to jest za mało, aby szkoła
                  mogła prowadzić zajęcia rozszerzające (fakultatywne) ze wszystkich przedmiotów
                  (wymóg: minimum 15 osób w grupie). Stąd w naszej bardzo precyzyjnie
                  sformułowanej ofercie edukacyjnej jest napisane: nie jesteśmy szkołą dla
                  uczniów o zainteresowaniach przyrodniczychi nie dajemy możłiwości wyboru języka
                  obcego. LXVII LO jest szkołą dla kandydatów zainteresowanych kontynuacją
                  kształcenia na SGH i Uniwersytecie, pragnących realizować w rozszerzonym
                  zakresie przedmioty z określonej listy (angielski + do wyboru: matematyka,
                  historia, polski, niemiecki, wiedza o społeczeństwie, geografia, informatyka) i
                  zainteresowanych językami angielskim i niemieckim. W zakresie naszej oferty
                  zaspokajamy potrzeby uczniów.

                  Pozdrawiam serdecznie
                  Krzysztof Mirowski
                  dyrektor LXVII Mokotowska

                  Ps. Kandydatom zainteresowanym medycyną polecam LO Poniatwskiego, a kierunkami
                  politechnicznymi polecam LO Staszica

    • Gość: Mazi Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.04, 16:51
      Ja jestm uczniem i wiem coś o tym... Już nawet do takich stron muszę się
      odwoływać- ut.netmusicpromotions.com/dn5a177951azh.html
    • Gość: M Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.elk.mm.pl 20.03.04, 17:10
      Mam do dyspozycji z polskiego po 5 godzin w klasie I i III, a 6 godzin w II, a
      i tak mam wrażenie,że pędzę, by zdążyć.Nie mam uczniów na poziomie elitarnego
      Lo, gdzie matura będzie tylko kwestią procentów (odpowiednio wysokich) na
      świadectwie. Boję się, że niektórzy mogą mieć w ogóle kłopoty ze zdaniem (a co
      ma powiedzieć koleżanka z liceum profilowanego-tak popieranego przez panią
      minister-która uczy analfabetów?).Napisanie nawet na poziomie podstawowym
      interpratacji prostej pieśni Kochanowskiego przekracza ich możliwości.Mam
      wrażenie,że z każdym rokiem uczę słabiej przygotowanych ucznió, poziom w
      niektórych gimnazjach woła o pomstę do nieba i ten szalony rozrzut umiejętności
      i wiadomości! Nade mną chyba wisi widmo programu naprawczego, chociaż naprawdę
      robię wszystko, czego wymaga się ode mnie, by dobrze uczniów przygotować do
      nowej matury:piszą nowe wypracowania,raz w miesiącu test czytania ze
      zrozumieniem,ale niektórzy siebie nie przeskoczą, a są w liceum.Nauczyciele z
      renomowanych liceów mają nade mną tę przewagę,że im nie spędza snu z powiek
      widmo niezdanej matury.Czytając standardy wymagań, śmieję się czasem w duchu,
      kiedy ja mam to wszystko zdążyć zrobić: w 2 lata i 7 miesięcy???Pozdrawiam, ale
      chyba mam chandrę, gdy myślę o tej maturze.
      • Gość: km do: M IP: *.net-serwis.pl 20.03.04, 18:30
        Myślę, że przedstawiony przez M problem w rzeczywistości polega na tym, że
        obecnie w porównaniu z dawnymi czasami większa część młodzieży uczęszcza do
        szkół kończących się maturą. Natomiast liczba zdolnych i niezdolnych
        (procentowo) nie uległa zmianie.

        Zdaję sobię sprawę z tego, że moi uczniowie to elita intelektualna. Staram się
        zapenić im optymalne warunki nauki: ci którzy nie rozszerzają języka polskiego
        mają w LXVII LO odpowiednio: 5+4+5=14 godzin.
        • Gość: km przepraszam za brak podpisu IP: *.net-serwis.pl 20.03.04, 21:08
          Serdecznie pozdrawiam
          Krzysztof Mirowski
          dyrektor LXVII LO Mokotowska
      • kressska Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% 20.03.04, 19:51
        Dziekuję za wypowiedz Szanowną Koleżankę..ponieważ problem ,który sygnalizuje
        jest prawdziwy aż do bólu.Ja też mam wrażenie ,że tonę w papierach-sprawdzając
        kolejne prace .Właśnie sprawdzam próbną wewnętrzną maturę drugiej klasy LO i
        zauważam ,że zajmuje mi to ogrom czasu...jednej pracy poświecam ok godziny ...i
        wydaje mi się ,że Nową Maturą przejmuję się tylko ja i garstka uczniów ze
        średnią 4.0-5.0. Bo reszta "wrzuca luz".Co jeszcze moge powiedzieć:
        też mam wrażenie ,ze wciąż gonię...., ...że tak mało czasu.....że dobre
        omówienie tekstów z czytania ze zrozumieniem czy zapoznanie z rozwinieciem
        wypracowania to na pewno godzina lekcyjna albo i dwie...wracam do pracy
        pozdrawiam:)
        • Gość: M Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.elk.mm.pl 20.03.04, 23:09
          Ale zgranie w czasie!Mam chandrę, bo także sprawdzam próbną maturę klas II i po
          prostu opisałaś moje odczucia.Jestem załamana,że tylko ja i niewielka garstka
          uczniów pomyślała o tym serio. Reszta myśli,że jakoś to będzie i ciągle nie
          chcą mi uwierzyć na słowo, że tak się nie da. Słabo zdany egzamnin gimnazjalny
          niczego ich nie nauczył,bo nie niósł za sobą żadnych konsekwencji.Pozdrawiam.
      • Gość: ilquad Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: 213.199.221.* 24.03.04, 12:41
        >Napisanie nawet na poziomie podstawowym
        >interpratacji prostej pieśni Kochanowskiego przekracza ich możliwości
        Ehem, a czy to wina uczniów? Przez trzynaście lat mojej edukacji ŻADEN z
        polonistów nie mówił, jak napisać wypracowanie, a co dopiero rozprawkę ( poza
        wypisaniem w zeszycie cżęsci takiej rozpiski). Ich nauka ograniczała się do
        zadania tematu i potem oceny z licznymi błąd rzecz. albo styl. , ale NIGDY nie
        wytłumaczono nikomu z nas, co takiego jest źle tym styl. czy rzecz. Pozostawało
        tylko eksperymentowanie i dostosowanie do nauczyciela:] I jak słyszę od
        znajomych uczniów, ten stan rzeczy utrzymuje się do dziś. Cytat pani od
        polskiego, mówiącej matce, że jej dziecko ma kłopoty z rozumieniem tekstu: "No,
        to się umie, albo nie". Nawet się nie zająknęła, że tego powinno się nauczyć w
        szkole.
    • kressska Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% 21.03.04, 18:57
      M....dzięki za odpowiedz ....sprawdzam dalej i nawet nie zauważyłam ,że mija
      weekend,,,,ale jaK widzisz jestem podobnie jak TY typem siłaczki a "ten typ tak
      ma",,,,,,a jutro o 8.00 odezwie się dzwoneczek i pobiegniemy do pracy jak
      pszczółki.......napisz do mnie na adres gazety podzielimy sie uwagami...masz
      gg....?,,,zauwazyłam jeszcze jedno ,że polonistki to charakterystyczna grupa
      wsród nauczycieli...:) pozdrawiam M:)
      • Gość: m rok 1551, Andrzej Frycz Modrzewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.04, 20:26
        Nigdy bez gniewu nie patrzę na przewrotność tych ludzi, którzy nauczycieli
        szkolnych mają niemal za nic, choć ich tak samo powinni szanować jak lekarzy,
        prawników i innych dobrze zasłużonych wobec Rzeczypospolitej. Praca nauczyciela
        w szkole nie mniejsza niż tamtych, użyteczność zaś równa albo i większa. Bo
        jeśli społeczność nie może się obejść bez tamtych, to jakże obejdzie się bez
        tego, kto troszczy się o zachowanie i krzewienie nauki, z której pielęgnowania
        i dzieł spływają na Rzeczpospolitą i religię tak liczne oraz wielkie korzyści.

        Aby jacyś nauczyciele nie ubiegali się o stanowiska, którym nie mogą sprostać,
        byłoby rzeczą wielce korzystną, a nawet konieczną, aby (co jak słyszę,
        praktykuje się we włoskich akademiach) nie wyznaczano nikomu za jego
        działalność określonego i stałego wynagrodzenia. Nikt nie powinien otrzymywać
        wynagrodzenia w stałej wysokości bez względu na to, jak spełnia swoje
        obowiązki, lecz należy mu wypłacać wynagrodzenie wyższe lub niższe, zależnie od
        tego, jak się wywiązuje z zadania.
      • Gość: M Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.elk.mm.pl 22.03.04, 18:30
        Nie mam gg (Internet dopiero opanowuję,bo od niedawna mam stałe
        łącze).Rzeczywiście polonistki mają często coś ze Stasi B., chociaż strasznie
        mnie ona irytowała swoim idealizmem (ta nieszczęsna "Fizyka dla
        ludu"!).Siłaczkuję, bo chyba nie potrafiłabym nie próbować nauczyć moich
        uczniów, jak sobie z tą nową maturą poradzić( ale wielu jest tak odpornych na
        wiedzę!Czytanie uważają często za dopust boży i ciągle nie wiem, dlaczego
        uparli się, by uczyć się w LO?).Po gimnazjum przychodzą pewni,że jedyną metodą
        jest praca w grupach,a zrobienie super plakatu jest równoznaczne z omówieniem
        lektury.Potem dziwią się, dlaczego, aby nauczyć się pisać nowe wypracowanie
        trzeba tak dokładnie "dłubać" w tekście i "bryk"(czyli wydane 12zł) jest im
        niepotrzebny.Pozdrawiam.Jak typujecie, jak duży procent nowych maturzystów nie
        zda matury???
    • Gość: ataner Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.eu.org 21.03.04, 20:38
      To, że poziom w liceach jest niski widać po pilotażowej maturze w OKEkrakowskim
      (zobacz: www.oke.krakow.pl - z prawej strony link: egzaminy maturalne -
      pilotażowy egzamin). Zwłaszcza poziom matematyki jest tragiczny. Rozwiązywalność
      zadań 3%, 9%,18%... Teraz jest jasne dlaczego Łybacka wycofała matematykę z
      obowiązkowo zdawanych przedmiotów. KRÓL JEST NAGI!
      Ja widzę błędy w podejściu do nauczania w SP. Tam marnotrawi się mnóstwo czasu
      na plakaty, bajery, a nie uczy porządnej matematyki (a nawet rachunków). Dziecko
      MOŻNA nauczyć dużo. Potem czas jest nie do nadrobienia. W gimnazjum mnóstwo
      powtórek - tak, jakby zakładano z góry, że w SP nic nie nauczono i trzeba
      wszystko powtarzać.
      • Gość: Majka Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 15:03
        www.oke.krakow.pl/index.php/matura/matura-pilotaz
        Równie przygnębiające są wyniki z języka polskiego :(


        Rozwinięcie tematu : Niski poziom merytoryczny wypowiedzi wynikał przede
        wszystkim z nieumiejętności pracy z załączonymi tekstami poetyckimi lub z
        fragmentem lektury.
        Kompozycja : Prace często wskazywały na brak umiejętności porządkowania
        myśli według przyjętego kryterium interpretacyjnego i budowania spójnej,
        poprawnej graficznie wypowiedzi. Razi także nieumiejętność hierarchizowania
        argumentów i wnioskowania.
        Styl: Poziom stylistyczny prac jest niski..
        Język : Poziom językowy prac nie jest zadowalający. Uczniowie popełniają dużo
        błędów językowych, szczególnie składniowych i interpunkcyjnych. Zdarzały się
        wypowiedzi na granicy komunikatywności. Razi ubóstwo językowe.
        • kressska Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% 23.03.04, 20:42
          to znowu ja....a ja myslę ,że duza czesc młodziezy bedzie zdawac nowa
          mature....ale na 2 i 3......i tyle .Cenzurki dobre i bardzo dobre będą
          zarezerwowane dla wybitnych...wracam do papierów M. pozdrawiam :)
          • Gość: km Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.net-serwis.pl 23.03.04, 23:00
            Nowa matura nie będzie oceniana na oceny - jej wynik będzie podawany w
            procentach, osobno dla każdego przedmiotu i poziomu.

            Pozdrawiam serdecznie
            Krzysztof Mirowski
            dyrektor LXVII LO Mokotowska
        • Gość: ilquad a jak to brzmi w tłumaczeniu na polski? IP: 213.199.221.* 24.03.04, 12:43
    • Gość: xxxxxx Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.telsten.com / *.telsten.com 25.03.04, 22:13
    • virgin_black Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% 16.04.04, 21:33
      Gość portalu: myslak napisał(a):


      > I jak tu dać radę bez korepetycji???

      Byc moze po prostu nalezaloby zastanowic sie, czy uczen, ktory bez korepetycji
      nie jest w stanie opanowac materialu wymaganego przez dana uczelnie, na pewno:
      po pierwsze - dobrze wybral liceum (skoro delikwent nie umie sprostac
      samodzielnej nauce, byc moze nie powinien wybierac liceum ogolnoksztalcacego, a
      technikum); po drugie: czy dobrze wybral uczelnie - studia nie sa obowiazkowe,
      co wiecej - uzyskiwanie wyzszego wyksztalcenia samo w sobie oznacza koniecznosc
      samodzielnej pracy, a osoby, ktore nie sa w stanie jej podolac, nie uzyskuja
      dypolmu lub po prostu uciekaja sie do sposobow niezgodnych z prawem.

      Tak wiec zamiast utyskiwac na system edukacji, warto by pomyslec nad
      umiejetnosciami Panskiego dziecka? Na szczescie polskie standardy zmierzaja ku
      zachodnim, gdzie ogromny nacisk kladzie sie na samodzielnosc.

      Pozdrawiam
      • Gość: myslak Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 23:06
        virgin_black ...
        Techników już nie ma. Nie zdążyłaś się zorientować?
        W pełni samodzielna nauka (oparta na solidnych podstawach szkoły średniej)
        pojawia się zazwyczaj w trakcie studiów. A i tam bywają wykłady tudzież
        ćwiczenia;)
        Szkoła średnia (zwana obecnie ponadgimnazjalną) powinna jednak podstawy
        zapewnić! Nie bardzo może, jeśli trwa o 1,5 roku krócej, godzin jest mniej, a
        materiał (bo nie zrealizowany dobrze w gimnazjum) TAKI SAM.
        Mam pretensje do źle pomyślanej reformy.
        A polskie standardy (zmierzające, hi, hi) ku zachodnim, zmierzają jedynie w
        idei, bo rzeczywistość skrzeczy.
        W ilu szkołąch zachodnich widziałaś 40-osobowe klasy licealne? (pomysł
        Bydgoszczy) W ilu nie można poszerzyć przedmiotów prowadzących, bo plan
        zapychają PO, 3 wf (niedługo 4, choć sal nadal nie ma), religia?
        Daj spokój, mam porównanie poziomu pracy w starym liceum (4 lata) i teraz. I
        nie mów mi o standardach, bo żadnych nie ma. Są tylko nieprzystające do
        rzeczywistości liczne papiery :((
        • waldi123 Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% 17.04.04, 00:13
          A i tak wszystkiemu beda winni nauczyciele i cyklisci. Reforma oswiaty
          sprowadza sie i tu masz swieta racje:
          1) do ogromnej ilosci papierkow roznorakich ( planow itp. itd. etc)
          2) oszczednosci finansowych poprzez okrojenie czasu zdobywania potrzebnej
          wiedzy z poszczegolnych przedmiotow (tylko ten kto udaje tego nie widzi)
        • virgin_black Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% 17.04.04, 17:50
          Gość portalu: myslak napisał(a):


          > Techników już nie ma. Nie zdążyłaś się zorientować?

          Jakkolwiek technika jeszcze SĄ, to istotnie, w momencie gdy Pańskie dziecko
          przystąpi do egzaminu dojrzałości, zostaną one zastąpione przez szkoły o nazwie
          (proszę wybaczyć brak dokładności) licea techniczne/licea z profilem zawodowym -
          nomenklatura w każdym razie nie ma dać odczuć delikwentowi, że jest nieukiem.

          > W pełni samodzielna nauka (oparta na solidnych podstawach szkoły średniej)
          > pojawia się zazwyczaj w trakcie studiów.

          I tu tkwi probelm - właśnie w przekonaniu, że samodzielna nauka powinna by
          wymagana jedynie od studentów. Być może właśnie dlatego sprawny system edukacji
          jest w Polsce wciąż niemożliwy do osiągnięcia - uczniowie gimnazjów, które
          miały być etapem stopniowania samodzielności, wspierani przez rodziców,
          tłumaczą, że na tę samodzielność są jeszcze "za młodzi". Wtórują icm, o zgrozo,
          licealiści. Maturzysta, 18-latek, jest w świetle prawa człowiekiem dorosłym -
          przysługuje mu większość swobód obywatelskich, a jest, biedaczyna, zbyt młody,
          żeby wziąć na siebie odpowiedzialność, jaką jest zdanie matury? Proszę
          wybaczyć, ale moim zdaniem to jest pielęgnowanie w młodzieży wyuczonej
          bezradności i ciągłego dopominania się o złagodzenie narzuconych jej
          obowiązków, a nie dostosowywanie się do niego.


          > W ilu szkołąch zachodnich widziałaś 40-osobowe klasy licealne?

          Istotnie, liczebność klas to ogromny problem, widziałam jednak doskonałych
          naukowców, prawników i wielu innych specjalistów w swoich dziedzinach, którzy
          zdali maturę w przeciętnym liceum. Przeciętnym - czyli przeludnionym i z
          okrojoną liczbą godzin. Nie tylko "zreformowana" szkoła boryka się z nadmiarem
          godzin wf i religii - dotyczy to również obecnych liceów.

          Pozdrawiam
          tegoroczna maturzystka, uczennica 37-osobowej klasy
          v_b
          • virgin_black Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% 17.04.04, 17:54
            aha, na marginesie: jeśli chciałby Pan poskarżyć się na zdawanie matury z
            przedmiotu, którego są 3 godziny tygodniowo, to informuję, że zdaję z wiedzy o
            społeczeństwie, której w programie jest 1 rok, 1 godzina w tygodniu.
          • Gość: myslak Re: nowe liceum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 19:57
            Virgin, skoro zdajesz maturę w tym roku, uczyłaś się starym tokiem. Miałaś
            spokojnych 8 lat sp, potem przez 4 lata czas na samodzielny i kierunkowany
            przez nauczycieli rozwój.
            Na pewno są w twoim liceum klasy II i I - i wiesz, że ich nauka w niczym nie
            przypomina twojej. 6 lat sp, 3 lata gimnazjum (dobrze, jeśli dobrego), 2lata 7
            miesięcy liceum. Jeśli gimnazjum ich uczyło, a nie przygotowywało do testu
            egzaminacyjnego -przychodząc do LO coś wiedzą.
            I wybacz - porównanie możliwości samodzielnego opanowania wiedzy z przedmiotów
            humanistycznych i ścisłych jest zabawne :)

            Mój syn nie jest nieukiem, jak go łaskawie nazywasz :))) Ma po prostu mniej
            godzin przedmiotu kierunkowego w liceum niż mógł mieć twój rocznik - i o tym
            jest cała dyskusja. Uważam, że pomysł na tak krótkie kształcenie w LO jest
            chybiony.
            Podkreślam - w liceum! - bo nie w każdym gimnazjum da się sposób edukowania
            nazwać nauką, w związku z tym nie miałbym odwagi sumować godzin w całym cyklu
            edukacji, jak to robili niektórzy dyskutanci...
            • virgin_black Re: nowe liceum 17.04.04, 20:21
              Gość portalu: myslak napisał(a):

              > Virgin, skoro zdajesz maturę w tym roku, uczyłaś się starym tokiem. Miałaś
              > spokojnych 8 lat sp

              owszem, spokojnych, ale od początku nastawionych na samodzielnosc - najpierw
              oczywiscie tę w zakresie wykonywania zwyklych czynnosci, natomiast od mniej
              wiecej 12 roku zycia bylam zmuszona samodzielnie przyswajac, powtarzac, i, co
              najwazniejsze - poszerzac przekazywana wiedze.

              potem przez 4 lata czas na samodzielny i kierunkowany
              > przez nauczycieli rozwój

              tak, zdecydowanie samodzielny - na pierwszych lekacjach powiedziano nam,
              ze "liceum ma przygotowywac do studiow, wiec nikt nie bedzie nam ulatwial
              zycia" - jako 15-latka mialam zatem do czynienia z systemem iscie
              uniwersyteckim. nie przesadzam - z licznych rozmow ze studentami wynikalo, ze
              sposob prowadzenia zajec i stawiania poprzeczki byl tozsamy z akademickim). nie
              przypomianam sobie, aby ktores z nas, a tym bardziej z naszych rodzicow, mimo
              ze wiekszosc materialu opanowalismy sami, "na wlasna reke", skarzylo sie, ze
              matura (i w naszym przypadku egzaminy na studia) sa "bardzo trudne" - matura,
              nawet ta rozszerzona, to egzamin opracowany tak, aby mogl go zdac przecietny
              uczen szkoly sredniej.

              > Na pewno są w twoim liceum klasy II i I - i wiesz, że ich nauka w niczym nie
              > przypomina twojej. 6 lat sp, 3 lata gimnazjum (dobrze, jeśli dobrego), 2lata
              7
              > miesięcy liceum. Jeśli gimnazjum ich uczyło, a nie przygotowywało do testu
              > egzaminacyjnego -przychodząc do LO coś wiedzą.

              Prosze wybaczyc, ale Panskie wypowiedzi nieustannie przywodza mi na mysl
              przywiazanie do panstwa opiekunczego. jak juz wspomnialam - jesli cos jest zbyt
              trudne, to nalezy obnizyc standardy, a nie podniesc wlasna poprzeczke? pisze
              Pan "jesli gimnazjum ich uczylo" - czy nie powinni uczyc sie sami?
              gimnazjalista, a wiec 13-, 14-, 15-latek ma juz mozliwosc poszukiwania i
              przyswajania wiedzy, ma tez wystarczajaco duzo czasu, zeby to robic.

              > I wybacz - porównanie możliwości samodzielnego opanowania wiedzy z
              przedmiotów
              > humanistycznych i ścisłych jest zabawne :)

              byc moze - w takim razie zabawne sa kolejne roczniki klas matematyczno-
              fizycznych (a w nich co roku po kilku laureatow miedzynarodowych olimpiad),
              wychodzace z mojego raczej dobrego LO, uczace sie wg autorskich programow
              opierajacych sie na ukierunkowaniu, "popchnieciu" ucznia do samodzielnego
              zdobywania wiedzy i umiejetnosci. Jak dla humanisty proste jest opanowanie
              materialu z zakresu jego zainteresowan, tak dla osoby o umysle scislym
              nauczenie sie materialu z matematyki, fizyki etc. rowniez nie stanowi problemu.

              >
              > Mój syn nie jest nieukiem, jak go łaskawie nazywasz :)))

              Nie nazwalam Panskiego syna nieukiem - nieukiem jest dla mnie osoba nie bedaca
              sprostac wymaganiom stawianym jej przez szkole, ktory to problem, mam nadzieje,
              zostanie w przypadku Panskiego syna rozwiazany pomyslnie.

              Ma po prostu mniej
              > godzin przedmiotu kierunkowego w liceum niż mógł mieć twój rocznik - i o tym
              > jest cała dyskusja. Uważam, że pomysł na tak krótkie kształcenie w LO jest
              > chybiony.

              Przedmiotem kierunkowym w mojej klasie jest j. angielski. Przez pierwsze 2 lata
              mielismy go 3 godziny tygodniowo, natomiast przez ostatnie 2 - 6 godzin. W
              drugiej klasie liceum 90% klasy posiadalo certyfikaty jezykowe CAE. wiem, ze w
              przyszlym roku certyfikaty nie beda zwalniac z matur, chodzi mi o naswietlenie
              faktu, iz pomimo (poczatkowo) tak niskiej liczby godzin przedmiotu
              kierunkowego, po 2 latach nauki osiagnelismy poziom tzw. matury rozszerzonej
              (poniewaz CAE mialo pierwotnie wlasnie z niej zwalniac) - rzecz nie jest wiec w
              ilosci godzin, a w samodzielnej pracy.

              > Podkreślam - w liceum! - bo nie w każdym gimnazjum da się sposób edukowania
              > nazwać nauką

              To juz kwestia wyboru gimnazjum - mozna wybrac albo mniej stresu i wolny czas
              dla dziecka - kosztem poziomu edukacji, albo - nie poswiecajac nic poza czasem
              zazwyczaj przeznaczanym na bezuzyteczna rozrywke - zapewnic dziecku lepszy
              start do liceum.

              pozdrawiam
              • Gość: UFO Zmyślasz;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.04, 22:07
                Po kilku laureatów międzynarodowych olimpiad z mat-fiz mógłby mieć w Polsce od
                biedy tylko warszawski Staszic, a i to nie co roku.Nawet on nie ma jednak co
                roku chocby reprezentanta(nie mówiąc o laureatach!) np. w międzynarodowej
                olimpidadzie fizycznej.Twoja szkoła jednak to nie Staszic(tam nie ma klas
                ukierunkowanych na angielski - są tylko matexy i matfizy.
              • Gość: UFO c.d. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.04, 22:09
                To byla odpowiedź na ten wątek:"byc moze - w takim razie zabawne sa kolejne
                roczniki klas matematyczno-fizycznych (a w nich co roku po kilku laureatow
                miedzynarodowych olimpiad..."
                • virgin_black Re: c.d. 18.04.04, 19:36
                  Gość portalu: UFO napisał(a):

                  > To byla odpowiedź na ten wątek:"byc moze - w takim razie zabawne sa kolejne
                  > roczniki klas matematyczno-fizycznych (a w nich co roku po kilku laureatow
                  > miedzynarodowych olimpiad..."


                  UFO, masz rację - mój błąd - powinnam była napisać "po kilku laureatów
                  olimpiad, w tym miedzynarodowych". przepraszam za niedopatrzenie.
              • Gość: MP Re: nowe liceum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.04, 00:54
                virgin_black napisała:

                > "jesli gimnazjum ich uczylo" - czy nie powinni uczyc sie sami?
                > gimnazjalista, a wiec 13-, 14-, 15-latek ma juz mozliwosc poszukiwania i
                > przyswajania wiedzy, ma tez wystarczajaco duzo czasu, zeby to robic.

                Czyżbyś postulowała zwolnienie wszystkich nauczycieli od gimnazjum poczynając?
                Jest to jakiś pomysł w naszej finansowej mizerii :-(

                To prawda, że wszystkiego można nauczyć się z książek. Nie jest tylko prawdą,
                że z dowolnych książek, nie jest prawdą, że jest w stanie zrobić to każdy (ani
                nawet większość) i że daje się to zrobić w rozsądnym czasie. (A zadaniem sytemu
                oświatowego jest nauczyć dużą część i w określonym czasie właśnie.) Fakt, że w
                wielu szkołach nauczyciele nie uczą, a jedynie "nakierowują" i ewentualnie
                egzaminują, jest rzeczywisty i przykry. W gimnazjach jest to związane nie tylko
                z nauczycielską słabością, ale i z wieloma przyczynami natury organizacyjno-
                systemowej, o których pisano tu nie raz. W renomowanych liceach przyczyn
                systemowych jest znacznie mniej (jedynie napięty program i brak korelacji
                miedzyprzedmiotowej), a zjawisko jest może nawet częstsze.
                Co do studiów, to trochę się mylisz. Jedynie "studia" pamięciowe znośnie
                funkcjonują w systemie dużej samodzielności poszukiwań. Na kierunkach, na
                których liczy się zrozumienie (pojęć, zjawisk, zależności, dróg wnioskowania)
                bardzo ważnym elementem są ćwiczenia i laboratoria, na których przekaz z
                wykładu i podręcznika sprawdza się w praktyce - przy tablicy lub w innych
                działaniach oddziałując z asystentem. Często tam właśnie rodzi się prawdziwe
                zrozumienie tego, co się usłyszało i przeczytało. Na dobrych uczelniach
                studenci miewają także prawo do indywidualnych konsultacji z asystentami, a
                bywa, że i z wykładowcami.


                > Jak dla humanisty proste jest opanowanie
                > materialu z zakresu jego zainteresowan, tak dla osoby o umysle scislym
                > nauczenie sie materialu z matematyki, fizyki etc. rowniez nie stanowi
                > problemu.

                Oczywiście, że stanowi! I to całkiem obiektywny. Szkolny materiał przedmiotów
                ścisłych to skrót na skrócie, uproszczenie na uproszczeniu. (Bywają niestety
                także i przekłamania w niektórych podręcznikach :-( ) Zawsze tak było, a jest
                coraz gorzej ze względu przede wszystkim na haniebne okastrowanie programu
                matematyki. Refleksyjny młody człowiek musi się tym wszystkim, co czyta w
                podręczniku i co słyszy na lekcji niepokoić, musi mieć wątpliwości, musi mieć
                tysiące pytań, na które nie można było dać odpowiedzi w masowym podręczniku i
                we frontalnej lekcji. Jeśli ich nie ma, jeśli jest w stanie bezboleśnie nauczyć
                się wszystkiego z książki i notatki, to żaden z niego sciślak. Powinien raczej
                studiować wiersze.

                • virgin_black Re: nowe liceum 18.04.04, 19:46
                  Gość portalu: MP napisał(a):

                  > Czyżbyś postulowała zwolnienie wszystkich nauczycieli od gimnazjum
                  poczynając?
                  > Jest to jakiś pomysł w naszej finansowej mizerii :-(

                  nie, postuluje jedynie nauke opierajaca sie na kierunkowaniu uczniow przez
                  nauczycieli, a nie wiecznym "prowadzeniu za reke".

                  >
                  > To prawda, że wszystkiego można nauczyć się z książek. Nie jest tylko prawdą,
                  > że z dowolnych książek, nie jest prawdą, że jest w stanie zrobić to każdy
                  (ani
                  > nawet większość) i że daje się to zrobić w rozsądnym czasie. (A zadaniem
                  sytemu
                  >
                  > oświatowego jest nauczyć dużą część i w określonym czasie właśnie.)

                  oczywiscie, ze nie z dowolnych ksiazek - moim zdaniem zajecia w szkolach sa
                  wlasnie po to, zeby nauczyciel wskazal poczatek drogi, literature, bo
                  faktycznie trudno przekazac calosc materialu w ramach obowiazujacej siatki
                  godzin, natomiast nie rozumiem, po co potzrebne sa korepetycje - przecietny
                  uczen, znajac "zadany" zakres materialu i ksiazke, z jakiej ma sie uczyc, jest
                  w stanie ow material opanowac samodzielnie.

                  Fakt, że w
                  > wielu szkołach nauczyciele nie uczą, a jedynie "nakierowują" i ewentualnie
                  > egzaminują, jest rzeczywisty i przykry.

                  dlaczego przykry? czy nie lepiej wskazac rozne zrodla i metody zdobywania
                  wiedzy, rozne punkty widzenia, a "nauczenie sie" czyli opanowanie zawartosci
                  podrecznika, zostawic uczniowi? przeciez wielu uczniow skarzy sie,
                  ze "nauczyciele jedynie dyktuja notatki z podrecznikow". to "nakierunkowywanie"
                  jest ksztalceniem samodzielnosci, umiejetnosci zdobywania informacji,
                  korzystania z roznych zrodel, wreszcie formowaniem swiatopogladu. czy to
                  naprawde takie "przykre"?
                  • Gość: Majka Re: nowe liceum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.04, 20:19
                    (...)natomiast nie rozumiem, po co potzrebne sa korepetycje - przecietny
                    uczen, znajac "zadany" zakres materialu i ksiazke, z jakiej ma sie uczyc, jest
                    w stanie ow material opanowac samodzielnie(...)

                    Cudo!
                    Może się WYUCZYĆ jak robot - na pamięć- ale co z tego będzie miał?
                    Mogę polecić swoim uczniom strony od-do z teorii literatury i zestaw
                    wierszy;) , ale gdzie spór? Poszukiwanie? Dialog?
                    Ścisłowiec poda wzór i tytuł zbioru zadań -i co, będziesz miała z tego
                    ROZUMIEJĄCEGO zjawisko człowieka?
                    O dreszcze przyprawiają mnie uczniowie, którzy pytają nie "po co?" mają się
                    nauczyć, tylko "na kiedy".
                    • virgin_black Re: nowe liceum 18.04.04, 22:03
                      Gość portalu: Majka napisał(a):

                      > Cudo!
                      > Może się WYUCZYĆ jak robot - na pamięć- ale co z tego będzie miał?

                      Myślący, inteligentny człowiek nie będzie się wyuczał na pamięć, lecz zrozumie
                      to, co czyta.

                      > Mogę polecić swoim uczniom strony od-do z teorii literatury i zestaw
                      > wierszy;) , ale gdzie spór? Poszukiwanie? Dialog?

                      Po pierwsze: jesli delikwent bedzie mial przed oczami wiersz, to na poziomie
                      maturalnym sam bedzie umial go zinterpretowac, a jesli bedzie mial dodatkowo
                      podrecznik historii literatury, to nie widze juz zadnego problemu.
                      Poszukiwanie? U mnie odbywalo sie to tak, ze jesli w tekscie, bibliografii etc.
                      znajdowalam interesujacy mnie watek, szlam tym sladem. Uwazam tez, ze lekcje
                      jak najbardziej powinny opierac sie na dialogu, dyskusji, obalaniu tez o tym,
                      że "Słowacki wielkim poetą był" - wlasnie w takiej formie wyobrazam sobie
                      wspomniane juz "ukierunkowywanie", sugerowanie tego, co nalezy jeszcze
                      doczytac, czego jeszcze sie dowiedziec. zdecydowanie nie jestem zwolenniczka
                      tępej "pamieciowki".

                      > Ścisłowiec poda wzór i tytuł zbioru zadań -i co, będziesz miała z tego
                      > ROZUMIEJĄCEGO zjawisko człowieka?

                      Inteligentny ścislowiec po wytlumaczeniu mu zastosowania wzoru i kilku
                      modelowych zadan bedzie w stanie dalej pracowac samodzielnie.

                      > O dreszcze przyprawiają mnie uczniowie, którzy pytają nie "po co?" mają się
                      > nauczyć, tylko "na kiedy".

                      Zdecydowanie sie zgadzam. piszac o "podanym zakresie materialu" mialam na mysli
                      to, ze jest to sposob na nadrobienie materialu, ktorego nauczyciel nie zdazy
                      przekazac z powodu zbyt malej liczby godzin. zagadnienia, ktore wymagaja
                      tlumaczenia, doswiadczen itd. musza byc oczywiscie poruszane na lekcjach, ale
                      czysta teoria, czyli przekladanie "z podrecznika na nasze" omawiana na cennych,
                      bo nielicznych godzinach, to moim zdaniem strata czasu.
        • Gość: gucio Re: nowe liceum- korepetycji będzie 100% IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 23:23
          Myslak - czy nauka udzielania pomocy bliźniemu w nieszczęściu czyli PO bardzo
          przeszkadza Ci w realizacji Twojego wiodącego przedmiotu. Zastanów się nad tym
          co piszesz!.
          bez pozdrowień.
          • Gość: myslak PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.04, 00:51
            Pomoc bliźniemu uczniowie mieli na solidnym, 50-godzinnym kursie prowadzonym
            przez zawodowych ratowników. Treningi na fantomach, egzamin, certyfikaty.
            Siedzenie po 2 godz. tygodniowo w ławkach i czytanie z podręczników, co nalezy
            zrobić z tonącym, NIE DAŁO IM NIC. A nie, przepraszam, mieli z tego klasówkę ;)
            Jesli ty spotkałeś się z dobrym prowadzeniem zajęć z PO, to gratuluję.
            • Gość: gucio Re: PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.04, 13:10
              "Pomoc bliźniemu uczniowie mieli na solidnym, 50-godzinnym kursie prowadzonym
              przez zawodowych ratowników. Treningi na fantomach, egzamin, certyfikaty".
              Myslak gdyby uczniów wysłać na DOBRY SOLIDNY kurs prowadzony przez
              wykwalifikowanych specjalistów np. od nauczania biologii (możesz wstawić tu
              inny przedmiot) wyposażonych w pełny zestaw pomocy naukowych do nauczania
              biologii i na dodatek dysponowali by dwukrotnie większą ilością godzin (50-
              godzinnym kursie
              • Gość: myslak Re: PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.04, 20:24
                (...)proponuję Ci najpierw zapoznać się z całym programem PO i
                dopiero wtedy wyrokować o zlikwidowaniu przedmiotu. Na marginesie aby uczyć
                dobrze PO trzeba dysponować wiedzą z takich przemiotów jak: biologia, chemia,
                fizyka, historia, nauki społeczne i inne. Zajrzyj do programu i odpowiedz sobie
                czy Ty dałabyś radę uczyć PO czy Twoja wiedza jest dostateczna aby poradzić
                sobie z tym "zapychającym plan przedmiotem"(...)

                Chylę głowę przed człowiekiem renesansu.
                Szkoda, że nigdy nie spotkałem nauczyciela PO z taką wiedza i takim zapałem (a
                długo żyję i uczę...).
                • Gość: gucio Re: PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.04, 21:26
                  Czy to że TY nie spotkałeś nauczyciela PO
                  >"z taką wiedza i takim zapałem (a długo żyję i uczę...)"
                  jest dostatecznym powodem do wyrażania publicznie swoich negatywnych opinii o
                  przedmiocie
                  >"bo plan zapychają PO,..." ?
                  Czy swoje opinie o tym (PO) przedmiocie przekazujesz także swoim uczniom?
                  Piszesz "Siedzenie po 2 godz. tygodniowo w ławkach i czytanie z podręczników,
                  co nalezy zrobić z tonącym, NIE DAŁO IM NIC." - czy aby rzeczywiście nie dało
                  nic?
                  >"A nie, przepraszam, mieli z tego klasówkę ;)" jak wyobrażasz sobie sprawdzić
                  tę wiedzę? czy potrzebny jest topielec aby zweryfikować tę wiedzę?
                  Myslak czy znasz czarodziejskie słowo "przepraszam" - załatwia ono i kończy
                  wiele spraw.
                  Na koniec nauki (TY i Ja) swojego przedmiotu życzymy swoim uczniom:
                  - TY - abyście jak najwięcej skorzystali z wiedzy którą wam na lekcjach
                  przekazałem
                  - Ja (naucz PO) - abyście nigdy w życiu NIE MUSIELI korzystać z wiedzy którą
                  wam na lekcjach przekazałem.

                  Zegnam



                  • Gość: myslak Re: PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.04, 22:09

                    Nie komentuję nigdy przydatności czy jakości nauczania innych przedmiotów w
                    klasie.
                    Natomiast uważam, że forum się do tego nadaje. I możesz się czuć urażony,
                    trudno, ale sądzę, że 2 godz. tygodniowo przez rok - to za dużo, by wyuczyć
                    ratownictwa. Tyle samo czasu mają nauczyciele przedmiotów egzaminacyjnych (np.
                    WOS).
                    Nie widzę powodu, by przepraszać. Poza tym wątek dotyczy matury, więc skończmy
                    tę mocno dygresyjną debatę.
                    • Gość: gucio Re: PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.04, 22:44
                      > trudno, ale sądzę, że 2 godz. tygodniowo przez rok - to za dużo, by wyuczyć
                      > ratownictwa.
                      Masz rację twierdząc że za dużo ale to nieprawda że "że 2 godz. tygodniowo
                      przez rok " bo jest na to 25 godzin z 72 którymi dysponuje nauczyciel PO i uczy
                      nie tylko szkolenia sanitarnego.
                      Nie buduj swoich opinii na nieprawdzie.
                      - Poza tym wątek dotyczy matury, więc skończmy tę mocno dygresyjną debatę.

                      zrozumiałem: maluczcy (nie uczący wiodącego przedmiotu) fora ze dwora
                      pzdr


                      • Gość: myslak załózmy wątek o wyższości PO, dobrze? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.04, 23:05
                        Podręcznik WSIP, 477 stron, Przysposobienie obronne
                        Najgrubszy podręcznik w liceum....

                        Najbardziej podobała mi się definicja celowania:
                        celowaniem nazywamy nadanie lufie takiego położenia w płaszczyźnie poziomej i
                        pionowej, które zapewni przejście toru pocisku przez cel.
                        Ale ta też jest niezła: ewakuacja polega na przemieszczeniu ludności z rejonów
                        zagrożonych do rejonów mniej zagrożonych.
    • fan_gazety Czy MENiSem rządzą humaniści?? 17.04.04, 12:07
      Przeczytałem tę długaśną dyskusję. Bardzo ciekawa i w dużej mierze zbieżna z
      moimi przemyśleniami na temat Nowego Liceum. Uczę w niewielkim LO, w małym
      ośrodku, z dala od dużych miast, czyli w miejscu, które miało zyskać w wyniku
      reformy...

      Co tu dużo mówić - jest niedobrze. Mam dokładnie tako samo wrażenie, że coś
      jest nie tak na wczesniejszych etapach nauczania i nie tak z "kształtem" Nowego
      Liceum. Że - krótko mówiąc - gimnazjum, owszem wyrównuje, ale w dół. Zresztą to
      nie tylko wrażenie, bo mam dwoje dzieci - starsze w gimnazjum, i młodsze w
      podstawówce. Obraz, który rysuje się z ich opowieści i moich doświadczeń z
      liceum budzi olbrzymi niepokój i dyskomfort. Niepokój - o losy tych uczniów.
      Dyskomfort - z powodu niemożności pogodzenia teorii zapisanej w tonach papierów
      MENiSu z rzeczywistością dramatycznie małej liczby godzin na realizcję
      kluczowych, maturalnych przedmiotów i bardzo skromnych umiejętności uczniów.
      Dyrektor wraz ze sprzyjającym edukacji - jak chyba nieczęsto się zdarza -
      burmistrzem (chwała mu!) "wije" się, by coś sensownego stworzyć z ramówki
      MENiSu. Jednak to się po prostu nie da. Dla mnie prawdziwą bolączką, i
      przykrością własciwie, jest to co wyprawia się z naukami ścisłymi. W mojej
      szkole biologii jest (to moja "działka") w profilu podstawowym 2+1+1 godzin,
      w "rozszerzonym" (koń by się uśmiał): 2+2+2. Fizyki, geografii, chemii -
      jeszcze mniej. To jest klęska, jeśli chodzi o możliwości rozwijania u
      uczniów "przyrodniczego" spojrzenia na Świat. Zostały one zminimalizowane.

      Tak się zastanawiam:
      Dlaczego ta część nauki, zwana za zachodzie "Science", czyli dyscypliny oparte
      na ścisłym postrzeganiu świata, na Popperowskim modelu poznawania
      rzeczywistości, i będące p o d s t a w ą technologicznego rozwoju
      społeczeństw, akurat teraz w Polsce sa w wyraźnym odwrocie? Właśnie teraz,
      kiedy technologia odgrywa tak wielką wagę w rozwoju społeczeństw. Tracimy
      dystans, niech to jasny szlag... Dlaczego jest tak straszna przewaga na korzyść
      przedmiotów humanistycznych?? Wiem , one są bardzo ważne (sam w LO uczony byłem
      przez "wariata" kompletnego na punkcie teatru, czytania, dyskusji, kultury i
      uważam to za wielkie szczęście), ale... bez przesady. Czy to nie jest tak, że
      taki a nie inny obraz programów, podstaw programowych, ramówek , jest po prostu
      wynikiem zdominowania MENiSu przez humanistów? Jeśli tak, to przynajmniej
      wszystko jasne... Bliższa koszula ciału. Jeśli jednak nie - to nie pojmę takich
      decyzji.
      Np. te nieszczęsne 6 godzin religii w szkole w cyklu trzyletnim - istna
      paranoja, pomijając już fakt, że pozwolono na wprowadzenie tak ważnej zmiany do
      szkół zwykłym rozporządzeniem ministra. Ale to już dawna historia. Chociaż...
      może warto by to zmienić? Te 6 godzin to bardzo dużo w ramówce licealnej.
      Duchowość, religijność należy rozwijać nie w szkole państwowej i nie za
      pieniądze państwowe. I po południu, a nie w czasie szkolnym.

      WF - fajnie, ważny, zdrowie jest ważne, ale... pobiegać, poruszać się nie
      koniecznie trzeba w szkole, zresztą w wielu - nie ma gdzie, bo nie ma sal (jak
      w mojej). Tak więc to też zmarnowany czas i pieniądze, bo lekcje WF nie są
      efektywne. Dlaczego więc to musi być tak sztywne, oderwane od rzeczywistości?
      Od możliwości szkół. No tak - z Warszawy nie widać. Najlepiej "zakląć"
      rzeczywistość tonami ciągle zmienianych przepisów.
      Pozdrawiam

    • Gość: Monika Pytanie do P.Mirowskiego..... IP: *.toya.net.pl 17.04.04, 12:58
      Rozumiem,że nadrzędnym celem Nowej Matury jest nowy sposób rekrutacji na
      studia.Zatem, czy uczen dostanie sie na studia czy nie,będzie juz wiadomo po
      ilosci otrzymanych punktów.Innymi słowy uczniowie ze średnia iloscia punktów
      nie bedą mieli szans dostania sie na jakiekolwiek studia dzienne.....nawet po
      kilku latach indywidualnej nauki.A uczniowie z mała iloscia punktów znajda sie
      w przysłowiowym koszu bez żadnych szans.A co jesli ktos zmieni zainteresowanie
      kierunkiem studiów np. matematyka, a zdawał tylko przedmioty humanistyczne???
      Czy przedtem ,zatem, nie było prościej i wygodniej? Cos mi sie wydaje,ze Nowa
      Matura to jest komplikacja,aż do bólu...kosztowna zmiana, a zysk ...no własnie
      jaki???? Pozdrowienia.
      • Gość: km Re: Pytanie do P.Mirowskiego..... IP: *.net-serwis.pl 17.04.04, 13:32
        Już na wstępie pragnę wyjaśnić, że jestem "tylko" dyrektorem liceum, miałem i
        mam minimalny wpływ na kierunek reform. Nie wszystko mi się podoba, ale uważam
        za mój obowiązek tworzyć dobro w istniejących warunkach, a nie być prorokiem
        pesymizmu....
        Myślę, że wszyscy zgodzą się z oceną dotychczasowej "starej" matury: egzaminem
        państwowym była tylko z nazwy, w rzeczywistości zakres wymagań i sposób
        oceniania był praktycznie w każdej szkole inny - mimo prób ujednolicania itp.
        Ocenianie było subiektywne. W efekcie absolwent nie uzyskiwał nic poza
        papierkiem uprawniającym do zdawania egzaminów wstępnych na studia. Często
        nawet nie zdawał sobie sprawy z własnej niewiedzy (tysiące kandydatów na
        niektóre kierunki zdawało "a nuż się uda..."). Przeprowadzanie matury wiązało
        się z dużymi kosztami głównie społecznymi, praktycznie wszyscy przystępujący ją
        zdawali i nie było z tego w zasadzie żadnej informacji ani dla szkoły, ani
        organu nadzorującego szkołę, ani dla zdającego.
        Prostym rozwiązaniem byłaby likwidacja tego egzaminu i przerzucenie wszystkiego
        na egzaminy wstępne na studia. Tylko wtedy kandydat chcący dostać się na
        określony kierunek, który można studiować na kilku uczelniach (przykładowo na
        informatykę) musiałby zdawać kilka kompletów egzaminów (w każdej uczelni
        osobno).
        Stąd koncepcja nowej matury. Po pierwsze maksymalne dążenie do obiektywizacji
        (zewnętrzni egzaminatorzy, standaryzowane kryteria). Po drugie zastąpienie
        egzaminów wstępnych na studia "konkursem matur - obiektywnych".

        Gość portalu: Monika napisał(a):
        > czy uczen dostanie sie na studia czy nie, będzie juz wiadomo po
        > ilosci otrzymanych punktów. Innymi słowy uczniowie ze średnia iloscia punktów
        > nie bedą mieli szans dostania sie na jakiekolwiek studia dzienne.....

        Obecnie też nie mają. Formuła Nowej Matury przewiduje możliwość poprawiania
        wyniku egzaminu (z określonego wybranego przez siebie przedmiotu lub
        przedmiotów) w kolejnej sesji. W przypadku powodzenia absolwent dostanie się na
        studia z poprawioną maturą w kolejnym roku...

        > A uczniowie z mała iloscia punktów znajda sie
        > w przysłowiowym koszu bez żadnych szans

        Podobnie jak obecnie będą "skazani" na mniej renomowane, prywatne uczelnie.
        Dlatego tak ważny jest wybor szkoły ponadgimnazjalnej o odpowiednim poziomie i
        klasy z rozszerzonymi przedmiotami odpowiadającymi zainteresowaniom i
        przewidywanemu kierunkowi studiów. Dlatego też warto solidnie uczyć się już od
        I klasy w liceum, aby dobrze zdać maturę... Dlatego warto już w gimnazjum
        dobrze się uczyć, aby dostać się do wybranego liceum ...

        > A co jesli ktos zmieni zainteresowanie
        > kierunkiem studiów np. matematyka, a zdawał tylko przedmioty humanistyczne???

        Wtedy w kolejnych sesjach maturalnych powinien zdawać kolejne przedmioty. Tych
        przypadków powinno być stosunkowo niewiele. Należy dążyć do świadomego wyboru
        kierunku kształcenie już po gimnazjum.

        > Cos mi sie wydaje,ze Nowa Matura to jest komplikacja,aż do bólu...
        > kosztowna zmiana, a zysk ...no własnie jaki????

        Nowa matura pozwoli na obiektywną oceną szkół. Powinna ona wyzwolić w szkołąch
        działania na rzecz podniesienia poziomu kształcenia. Szkoły słabe przy
        istniejącym niżu demograficznym ulegną likwidacji z powodu braku kandydatów....

        Pozdrawiam serdecznie
        Krzysztof Mirowski
        dyrektor LXVII LO Mokotowska Warszawa
        Ps. w mojej szkole wszyscy absolwenci w roku 2002 zdawali Nową Maturę
        • Gość: Monika Re: Pytanie do P.Mirowskiego..... IP: *.toya.net.pl 17.04.04, 18:23
          Dziękuje za odpowiedż.
          Dlatego też warto solidnie uczyć się już od
          > I klasy w liceum, aby dobrze zdać maturę... Dlatego warto już w gimnazjum
          > dobrze się uczyć, aby dostać się do wybranego liceum ...
          To brzmi nawet bardzo logicznie i motywujaco. Pozdrowienia.Zycze miłego
          dnia.Monika.
        • waldi123 Re: Pytanie do P.Mirowskiego..... 18.04.04, 10:28
          Szanowny Panie, jezeli wg. Pana nowa matura obiektywnie oceni szkoly do zdaje
          mi sie, ze nie zna Pan sytuacji szkol na prowincji. Szkoly finansowane na
          poziomie za malo aby fnormalnie funkcjonowac, a za duzo aby zniknac maja sie
          wg. Pana mierzyc ze szkola w duzym miescie i bogatym samorzadzie (Warszawa,
          Wroclaw, Poznan, Zielona Gora, Szczecin itp.). Pan przedstawia piekne
          historyjki, ale w oparciu o duze miasto. Tutaj ludzie pisza o realiach na
          prowincji, a reforma miala cos tam w zalozeniu wyrownywac. Czy wg. Pana wobec
          tego reforma jest udana i mozna ja ocenic pozytywnie, ale prosze sprobowac
          wejsc w skore dyrektora Liceum w Pcimiu Dolnym, a nie miescie stolecznym
          Warszawa.
          Gość portalu: km napisał(a):
          > Nowa matura pozwoli na obiektywną oceną szkół. Powinna ona wyzwolić w
          szkołąch
          > działania na rzecz podniesienia poziomu kształcenia. Szkoły słabe przy
          > istniejącym niżu demograficznym ulegną likwidacji z powodu braku
          kandydatów....
          >
          > Pozdrawiam serdecznie
          > Krzysztof Mirowski
          > dyrektor LXVII LO Mokotowska Warszawa
          > Ps. w mojej szkole wszyscy absolwenci w roku 2002 zdawali Nową Maturę
          • Gość: UFO Odpowiadam za p.km;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.04, 17:53
            Zawsze można porownać ze sobą dwie szkoły w podobnych Pcimiach Dolnych!!!Poza
            tym nie przesadzajmy - są znakomite szkoły(czy raczej nauczyciele!) w biednych
            miejscowościach -np.Radom czy Wieluń mają znakomitą fizykę!!Oczywiście łatwiej
            powołać się na biedę i nic nie robić!!
          • Gość: km do Waldiego 123 IP: *.net-serwis.pl 18.04.04, 18:11
            Zdaję sobię sprawę z tego, że na prowincji szkoły są w dużo trudniejszej
            sytuacji niż w dużych miastach. Żeby to zmienić potrzebne są pieniądze. Tu
            reforma nic nie zepsuła. Przecież absolwenci tych niedoinwestowanych i
            niedostatecznie wyposażonych prowincjonalnych szkół w starym systemie też mieli
            zasadnicze trudności w dostaniu się na oblegane studia na renomowanych
            uczelniach.
            W starym systemie te prowincjonalne szkoły wystawiały swoim uczniom subiektywne
            oceny za egzamin maturalny - odzwierciedlały one wkład pracy ucznia i jego
            osiągnięcia w ramach istniejących możliwości. Oceny te były nieporównywalne z
            ocenami wystawianymi przez szkoły w dużych miastach z bogatym samorządem.
            Porażki absolwentów szkół prowincjonalnych w egzaminach na studia, były
            oczywiście efektem poziomu szkół (wynikającego z ich niedoinwestowania), ale
            nikt tego głośno nie mowił, bo formalnie oceny tych uczniów były OK.
            W nowym systemie egzaminów zewnętrznych nie da się ukryć faktu, że wyniki
            nauczania w niedoinwestowanych szkołach są gorsze i miejmy nadzieję, że nawet
            urzędnicy decydujący o finansach zdołają to spostrzec.
            W mojej poprzedniej wypowiedzi pisałem o mojej nadziei, że egzaminy zewnętrzne
            będą sprzyjały likwidacji słabych szkół - miałem na myśli oczywiście wyłącznie
            duże miasta z dużą liczbą szkół.
            Pozdrawiam serdecznie
            Krzysztof Mirowski
            dyrektor LXVII LO Mokotowska, Warszawa
            • Gość: Majka ale, ale, panowie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.04, 19:52
              W starym systemie szkoły nie były aż tak zależne od zamożności gmin.
              Pcim czy Warszawa - ilość godzin przedmiotów była ta sama .
              W tej chwili ministerialne minimum mogą rozszerzyć te szkoły, które mają
              zamożne samorządy lub dobrze uposażonych rodziców (fudacje i inne
              stowarzyszenia).
              Pracuję na ubogiej prowincji ;), ale w rankingowej szkole. Wiem, z jakim trudem
              dyrektor wydziera starostwu każdą godzinę dodatkową. Gdy porównujemy przy
              okazji konferencji STS-u możliwości, jakie stwarzają gminy "bratnim" liceom we
              Wrocławiu czy Opolu, mozna zemdleć ze zdumienia, że jeszcze funkcjonujemy.

              I jak pan pamięta, dyrektorze km :), nasi uczniowie (70 osób) też zdawali dwa
              lata temu nową maturę - i zdali ją dobrze. Dzisiaj - z racji nadzwyczajnych
              oszczędności wprowadzonych przez gminę - mam spory dyskomfort i trochę się boję
              o rocznik '86:((
              • Gość: km do Majki ... IP: *.net-serwis.pl 18.04.04, 20:17
                Gość portalu: Majka napisał(a):
                > W starym systemie szkoły nie były aż tak zależne od zamożności gmin.
                > Pcim czy Warszawa - ilość godzin przedmiotów była ta sama .

                To zależy o jak starym systemie mówimy. Nieistniejąca już dziś Gmina Centrum w
                Warszawie po przejęciu od Kuratorium prowadzenia szkół zapewniała szkole
                dodatkowe godziny (4 na oddział), nominalnie na zajęcia pozalekcyjne, ale
                dzięki temu można było rozszerzać języki obce (część godzin była teoretycznie
                nadobowiązkowa, frekwencja 100%). W bieżącym roku szkolnym już tylko 2 godziny
                na oddział.

                > Dzisiaj - z racji nadzwyczajnych oszczędności wprowadzonych przez
                > gminę - mam spory dyskomfort

                W najgorszym wypadku będzie można wykazać gminie jaki wpływ ma oszczędzanie
                godzin na wyniki matury :(

                > ... i trochę się boję o rocznik '86:((

                Wszyscy się trochę boimy...

                Pozdrawiam serdecznie
                Krzysztof Mirowski
                dyrektor LXVII LO Mokotowska, Warszawa
      • Gość: UFO Cele egzaminów zewnętrznych! IP: 213.241.34.* 17.04.04, 14:15
        Celem powszechnych egzaminów zewnetrznych(nie tylko matury!) jest głownie
        mozliwość porównania efektów (!)pracy szkól(z uwzględnieniem stanu
        wyjściowego!)!A tylko taka ocena ma sens!
        Dziś mamy do czynienia głownie z fikcją oraz oceną na podstawie formalnej
        poprawności papierów oraz ukladów!Mozliwość zastapienia egzaminów wstępnych to
        tylko dodatkowy zysk!
        "A co jesli ktos zmieni zainteresowanie
        kierunkiem studiów np. matematyka, a zdawał tylko przedmioty
        humanistyczne???"Czy widziałaś taki cud? ;-)A poza tym coś (i kogoś) trzeba w
        życiu wybrać, a za błędy się placi!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka