Dodaj do ulubionych

Warszawiaków lubią, warszawiacy innych mniej

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 21:02
A mówimy o rdzennych warszawiakach czy "napływowych" ? Bo to wieeeelka
różnica.
Obserwuj wątek
    • Gość: placyfista oto skutki paranoi busza IP: *.net.autocom.pl 04.04.04, 21:08
      ple ple pleple planstwo zla
      • Gość: safira Re: oto skutki paranoi busza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 21:52
        proszeczków dzisiaj nie zjedliśmy?
      • Gość: WARSZAWIAK Re:WSIOCHY Z MALYCH MIASTECZEK IP: *.proxy.aol.com 05.04.04, 05:35


        Warszawa jest miastem , reszta Polski oprocz Gdanska to WIES !!!!
        Do Warszawy przyjechalo duzo ludzi z prowincji, oni oraz ich wsiowe dzieci
        urodzone w Warszawie nazywaja sie Warszwiakami , zaraza .
        • Gość: jojo Wiekszość Warszawiaków to buraki... IP: 195.117.16.* 05.04.04, 06:27
          ...jakich mało. Gdy gdzieś wyjadą od razu ich poznać po chamskim
          zachowaniu...Zresztą rdzennych warszawiaków prawie wogóle nie ma. W czasie
          wojny znaczna część wyprowadziła się m. in. do Krakowa. Tzw. "rdzenni"
          warszawiacy to potomkowie pochodzących z zapyziałych mazowieckich i podlaskich
          wiosek..
          .."Każdy z Warszawy jest na głowie swej kulawy...."
          • Gość: Beret Re: Wiekszość Warszawiaków to buraki... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.04, 12:14
            Przez takich jak ty powstają uprzedzenia do warszawiaków. Zapomnijmy o wojnie.
            Obecne pokolenia, urodzone w powojennej Warszawie są już rdzennymi
            warszawiakami. To na ogół w zdecydowanej większości spokojni, poczciwi i
            życzliwi ludzie!!! Chętni i pomocni. Warszawiacy, którzy są "Warszawiakami" od
            10-ciu, 5-ciu, trzech lat, albo od roku - to jest element, któremu odbija
            sodówka. Przyjechał taki z Pcimia Dolnego, i po roku już jest WARSZAWIAK,
            zapominający o swoichj korzeniach i "brylujący" swoją warszawskością wobec
            wszystkich. Przez takich własnie typków, takie ciemniasy jak ty, buraczku, mają
            o nas taką opinię. Niesprawiedliwą :-)
        • michalszymanski6 KOCHAM WAWĘ, ALE LUBIĘ TEŻ INNE MIASTA 05.04.04, 07:48
          Gdańsk to super miasto. Fajnymi miastami są także Poznań, Wrocław, Łódź,
          Rzeszów i Szczecin. Natomiast największą wiochą w Polsce jest Kraków. To chyba
          najbardziej nielubiana miejscowość w kraju. Co do ludzi ze wsi, to nic do nich
          nie mam. Ale napływowych (szczególnie tych, co zajmują nam, rodowitnym intratne
          stanowiska) nie lubię. Co innego napływowi, którzy pracują w znacznie mniej
          prestiżowych zawodach (śmieciarz, dozorca, sprzątaczka, babcia klozetowa,
          kasjerka itp.). Prawdziwi Warszawiacy, ci rodowici, nie powinni wykonywać
          takiej pracy. A ktoś to przecież robić musi.

          POZDRAWIAM!!!

          PS: Zapraszam na moją stronkę internetową o Warszawie:
          www.warsawnews.republika.pl/INDEX.html
          • Gość: radeks Re: KOCHAM WAWĘ, ALE LUBIĘ TEŻ INNE MIASTA IP: *.altkom.pl 05.04.04, 10:01
            Ty baranie. To jaką się pracę wykonuje i czy jest to intratna dobrze płatna
            praca czy też praca, którą "trzeba wykonać" zależy nie od miejsca pochodzenia,
            tylko od wiedzy, inteligencji, umiejętności. Widać tobie tych trzech ostatnich
            brakuje. Nienawidzę ludzi nietolerancyjnych (przez co niestety nie jestem dla
            nich tolerancyjny)
            Radek
            pochodzę z Łodzi (tam skończyłem studia) i od 7 lat pracuję w Warszawie.
          • Gość: mt Jest taka podgrupa ludzi... IP: 217.153.179.* 05.04.04, 20:29
            która specjalnie nic nie osiągnęła poza tym że jest z Warszawy. Zresztą
            wątpliwe to osiągnięcie... wiesz że potrzebujesz pomocy...
          • Gość: pan nikt Re: KOCHAM WAWĘ, ALE LUBIĘ TEŻ INNE MIASTA IP: *.visp.energis.pl 05.04.04, 21:36
            mistrzu,

            Czy jestes prawdziwym warszawiakiem w pierwszym pokoleniu, a tatus wczesniej
            obrabial skibke pod Białą Podlaską?
            A może jestes prawdziwkiem z niedawnej wsi Tarchomin, ZDM przesunął znak "teren
            zabudowany" i chcąc nie chcąc awansowałeś do "ekstraklasy"?
            Czy te chamy ze wsi, gorsi (pewnie Żydzi!)odbierają Ci chlebek z masełkiem , a
            Ty sam zasuwasz Roburem dezynfekując ToiToje?(znasz czasownik "konkurować"?)
            Czy nie sądzisz, że prawdziwi warszawiacy powinni byc specjalnie oznakowani, by
            automatycznie wzbudzać szacunek u przyjezdnych?
            Kochasz Wawe i inne miasta, ale nienawidzisz ludzi z tych miast.
            Jestes, mistrzu, Prawdziwym Wiesniakiem (a nie warszawiakiem) i założę sie, że
            jak wszyscy "Prawdziwi" na pytanie czym jedziesz, z mozliwych odpowiedzi:
            a. autobusem
            b. tramwajem
            c. samochodem
            Ty odpowiedziałbys, że czosnkiem.

            Bujaj sie frajerze
          • Gość: rodaczka Re: KOCHAM WAWĘ, ALE LUBIĘ TEŻ INNE MIASTA IP: 65.38.215.* 05.04.04, 22:30
            No prosze, warszawiacy to tez rasisci!!! Wiedzialam, dlaczego ich nie lubia.
          • Gość: Tadzik Krakow-my kind of town! IP: *.client.comcast.net 06.04.04, 02:06
            Jako Tarnowianin kocham Krakow,tutaj(obok mojego Tarnowa) czuje sie
            najlepiej,jestem dumny,ze mieszkam w Malopolsce,kibicuje krakowskim druzynom
            (Wisle i Cracovii),kupuje glownie produkty z Malopolski,mam konto w BPH i jest
            mi z tym dobrze.
            Ps.Sorki,jezeli cie zdenerwowalem,uwazaj,zeby ci zylka nie pekla!
        • Gość: Jaca -- Ślązok Re:WSIOCHY Z MALYCH MIASTECZEK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.04, 09:43
          Oprócz gdańska powiadasz hmmm no ciekawa teoria naprawde ciekawa :D hehehe
          Inteligencją to ty nie grzeszysz warszawiaku :D
        • Gość: Warszawiak Re:WSIOCHY Z MALYCH MIASTECZEK IP: 128.100.106.* 05.04.04, 17:29
          Gość portalu: WARSZAWIAK napisał(a):

          > Do Warszawy przyjechalo duzo ludzi z prowincji, oni oraz ich wsiowe dzieci
          > urodzone w Warszawie nazywaja sie Warszwiakami , zaraza .

          Bzdura. Jezeli urodziles sie w Warszawie to jestes czescia tego miasta czyli
          Warszawiakiem. Wszyscy mieszkancy duzych miast kiedys do nich przyjechali,
          jezeli nie oni to ich przodkowie.
        • Gość: Janosik Re:WSIOCHY Z MALYCH MIASTECZEK IP: *.tac.net 05.04.04, 17:29
          Warszawa to jest duza wioska. Wsiory z Ursusa tez sie nazywaja Warszawiakami i
          ogolnie cala Polska ich nie lubi, to kazdy wie. W czym problem?
          • Gość: Sprawiedliwy Re:WSIOCHY Z MALYCH MIASTECZEK IP: *.crowley.pl 05.04.04, 21:59
            janosik ale to to jesteś takim BURASEM, że aż żal !!!
        • Gość: Gdańszczanin Re:WSIOCHY Z MALYCH MIASTECZEK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 22:26
          Czemu oprócz Gdańska?

          -----------
          whr
          whr[at]wp.pl
          "and it makes me wonder..."
        • Gość: Marcin, Wiesbaden A gdzie lezy ta cala Warszawa? IP: *.arcor-ip.de 06.04.04, 08:34
          To jakies duze miasto?
      • Gość: s... Re: oto skutki paranoi busza- brawo IP: *.anhmca.adelphia.net 05.04.04, 05:40
        Dziekuje za dobry dowcip. Usmialem sie niezle..
    • Gość: ukke roznica, wlasnie! IP: *.chello.pl 04.04.04, 21:08
      jest! oczywiscie. jestem z warszawy, a mieszkam w warszawie to dwie rozne
      rzeczy...a niestety Ci drudzy robia sporo sporo glupich rzeczy reklamujac
      rzekomych mieszkancow stolicy....
    • Gość: MANIEK JO TEJ IP: *.hipernet.ras.pl 04.04.04, 21:10
      BO to b-u-r-a-k-i sa
    • Gość: Kris Re: Warszawiaków lubią, warszawiacy innych mniej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.04, 21:10
      JEst jakas totalna nagonka na Warszawiakow czemu nikt nie patrzy na swoje
      podworko???
    • Gość: Userrr Re: Warszawiaków lubią, warszawiacy innych mniej IP: *.mtnet.com.pl / *.mt.pl 04.04.04, 21:10
      ech wiadomo stolyca wszytskim im sie wydaje że są pępkiem świata z z reguły to
      kupa snobizmu i chamstwa :(:(:(
      • Gość: sunnypol Uwazam ze Krakusy nie sa lepsi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 22:30
        Jestem z Malopolski - od 5 lat pracuje i mieszkam w Warszawie. Szczerze
        powiedziawszy to Warszawiacy sa o wiele bardziej tolerancyjni do przyjezdnych
        niz np. Krakusy:). Dla Krakusa to wstyd wyjsc z Warszawiakiem lub kims kto
        akurat tam mieszka, a dla Warszawiaka to zadna róznica skad jest przyjezdny....
        Ja i tak lubie i tych i tych i innych
        Pozdrawiam
        M
        • Gość: prowincjał Re: Uwazam ze Krakusy nie sa lepsi:) IP: *.core.lanet.net.pl 05.04.04, 02:36
          Nie denerwuj się, krakusy też mają złą opinię, jak i poznaniaki.
          Ciekawe co o nas myślą w stolycy i Polsze.
          pozdr.
          Wrocławianin
          PS: A jaką włocławiaki mają opinię... OK, mieli :)
          PS2: Myślę, że opinię wyrabiaja - niestety - skarjne mniejszości. Tak
          jak złodzieje samochodów wyrobili nam opinię w Berlinie, tak pseudofani
          koszykówki włocławskiej wyrobili złą opinię Włocławkowi we Wrocławiu.
          Myślę, że podobnie jest z zawodnikami wyścigów szurów w Wawie. Garstka,
          która buduje opinię miastu, do tego w dużej mieże napływowa. Ale w sumie
          się cieszę, że ci ludzie opuszczją m.in. moje miasto. Tylko wspólczuć wawie.
        • Gość: a Warszawa to takie duze miasto na pln od michalowic IP: 217.96.95.* 06.04.04, 10:14
          pewnie z 95% to naplywowe buraki ale dzieki nim 100% warszawiakow postrzeganych
          jest zle
    • Gość: sphi Re: Warszawiaków lubią, warszawiacy innych mniej IP: *.ksk.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.04, 21:12
      Nie prawda... Ja nie lubie Warszawiakow, szczególnie w górach...
    • Gość: pseudowarszawiak Niech zapytaja ludzi z Krakowa, Poznania itp... IP: *.camk.edu.pl 04.04.04, 21:16
      a nie spod Garwolina. Zaloze sie, ze wyszloby na odwrot: Warszawiacy pewnie by
      nie mieli zbytnio nic przeciwko, a tamci by Warszawiakow nie darzyli sympatia.
      Sam do pewnego stopnia sie o tym przekonalem. 9 lat temu przyjechalem do
      Warszawy na studia i poznalem wielu Warszawiakow, ktorzy nie wykazywali nawet
      sladu niecheci nie tylko wobec mnie (Wloclawek) ale tez wobec innych
      przyjezdnych (z Krakowa, Gdanska, Poznania). Tymczasem gdy w czasie wakacji
      mialem okazje przebywac z ludzmi z innych (duzych) miast, ktorzy w Warszawie
      nie przebywali na co dzien, dawalo sie zaobserwowac z ich strony wyrazna
      niechec wobec Warszawiakow, jeszcze zanim ich poznali (czego generalnie
      unikali). Oczywiscie mowie o sytuacji w sensie statystycznym, zawsze zdarzaja
      sie ludzie ktorzy zachowuja sie inaczej (po obu stronach).
      • Gość: ztew Prawda jest taka IP: *.acn.waw.pl 04.04.04, 21:25
        Lepiej sie nie przyznawać sie do bycia krawaciarzem, ja jestem urodzonym
        Warszawiakiem a mówie ze jestem z Ursynowa. Oczywiście nie ma co uogólniać ale
        bylem juz kilka razy swiadkiem sytuacji kiedy zajechało buractwo i zamiast
        dzień dobry było "jestem z warszawy". Szkoda ze to miasto które tak mocno
        doświadczyła historia jest zamieszkana w cześci przez BURAKÓW.
        ps. W Radomiu też nie jest dobrze ;>
      • Gość: w. Re: Niech zapytaja ludzi z Krakowa, Poznania itp. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 21:28
        to sie zgadza z moimi obserwacjami, przy zachowaniu aktualnosci zastrzezenia,
        ze mowimy o jakims wrazeniu ogolnym, a nie rzeczywistej, statystycznej
        sredniej. W dodatku zgadza sie z to z obserwacjami moich rodzicow, dziadkow i
        tak dalej - jestem warszawiakiem 'w piatym pokoleniu'. z tym, ze przed pierwsza
        wojna swiatowa, czyli w czasie zaborow, niechec do warszawiakow ponoc byla
        zupelnie niespotykana.
        • Gość: tomcat Tę niechęć do warszawiaków potwierdzają zródła IP: *.acn.pl 04.04.04, 21:50
          pisane. Przykładem mogą być Reymont, słynny matematyk z Lwowa Steinhoff a
          gazety krakowskie pisały o Warszawie jako o małym prowincjonalnym rosyjskim
          miasteczku ( miała wówczas 5 razy więcej mieszkańców niż Kraków).
          Ja prowincję nie darzę sympatią od czasu poznania jej mieszkańców a dokładnie
          jej awersji do Warszawy i osoby z niej przybyłej jeszcze przed jej poznaniem.
          Natomiast w czasie wakacji chamstwo które mówiło iż jest z Warszawy po moim
          przedstawieniu się i zapytaniu z jakiej są dzielnicy z reguły na pytanie
          odpowiadało nazwą miejscowości podwarszawskiej.
          • Gość: w. Re: Tę niechęć do warszawiaków potwierdzają zródł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 22:01
            > pisane.

            Masz racje. z tym, ze mowimy o innych niecheciach. Wpominasz
            niechec 'zartobliwo-salonowa', a mnie chodzilo raczej o te przasno-
            upowszechniona. Krakow zas i widzenia Warszawy przez krakowian (moja zona to
            krakowianka :-) to jest historia calkiem specjalna...
          • Gość: Robson Re: Tę niechęć do warszawiaków potwierdzają zródł IP: *.tvk / *.tvk-gaj.pl 04.04.04, 22:23
            tak gwoli ścisłości: ten słynny matematyk ze Lwowa to Hugo Steinhaus :)
            • Gość: tomcat Re: Tę niechęć do warszawiaków potwierdzają zródł IP: *.acn.pl 04.04.04, 22:56
              Oczywiście że przekręciłem nazwisko - fakt że ostatni raz słyszałem je kilka
              lat temu ( a po trzydziestce to już skleroza), zdaję się że nawet ma uliczkę w
              Warszawie. O tyle zabawne iż tyle jadu na temat mieszkańców Warszawy co w jego
              przedwojennej wypowiedzi nie przeczytałem nigdy przedtem i potem.
              • Gość: Robson Re: Tę niechęć do warszawiaków potwierdzają zródł IP: *.tvk / *.tvk-gaj.pl 05.04.04, 17:17
                ciekawe więc jak znosił to, że zaliczono go do tzw. warszawskiej szkoły
                matematycznej
          • Gość: Jaro Re: Tę niechęć do warszawiaków potwierdzają zródł IP: *.fnet.pl / *.fnet.pl 04.04.04, 23:32
            >Ja prowincję nie darzę sympatią

            PROWINCJĘ. I oto właśnie mi chodzi, warszawskie buce.
            • Gość: tomcat Biedny prowincjonalny nieuku IP: *.acn.pl 05.04.04, 00:50
              W każdym kraju europejskim pisze się o stolicy i prowincji. Tak to już jest od
              wieków.
              • Gość: Robson Re: Biedny prowincjonalny nieuku IP: *.tvk / *.tvk-gaj.pl 05.04.04, 18:23
                Może i tak piszą, ale jestem przekonany, że tylko ci co w tych stolicach
                mieszkają...
                Do Warszawy nie żywię żadnych negatywnych uczuć, aczkolwiek lubie się czasem z
                panujacych tam zwyczjów pośmiać. Np. znajomy miał przesiadkę w W-wie, więc
                poszedł do knajpki na piwo, a tam za żywca zażyczyli sobie 9zł (we Wrocławiu
                kosztuje średnio 5zł - nawet w rynku). Zapytał się więc co to piwo takie
                drogie, a kelner powiedział mu, że tu się płaci za miejsce. Na propozycję, że
                on wypije na stojąco kelner nie zareagował :)
          • michalszymanski6 STARE DZIEJE 05.04.04, 07:59
            Kiedy Warszawa miała 5 razy mniej mieszkańców od Krakowa, to Kraków miał 5 razy
            mniej mieszkańców od Gdańska, który był w owym czasie polską stolicą handlową i
            jednym z największych miast w Europie (podobnie jak Amsterdam). Widać to
            zresztą we wspaniałych zabytkach tego miasta. Jego uwczesna świetność znacznie
            przewyższała uwczesny Kraków. Swoją drogą ciekawe czy Gdańszczanie uważali
            wtedy Kraków za prowincję.
            Ja urodzxiłem się w Warszawie i bardzo kocham to miasto, ale niewykluczone, że
            jak szczęście mi dopisze, to postawię sobie donmek gdzieś pod miastem. Mimo to
            wciąż będę mówił, że jestem z Warszawy (a nie np. z Konstancina) i będę czuł
            się pełnoprawnym Warszawiakiem. W Warszawie mieszka niecałe 2 mln. ludzi, ale
            wstrefie podmiejskiej żyje ich jeszcze ponad 0,5 mln.

            POZDRAWIAM!!!
    • Gość: pkin Re: Warszawiaków lubią, warszawiacy innych mniej IP: *.acn.waw.pl 04.04.04, 21:37
      Nie przesadzajmy z tymi napływowymi. Są i buraczani i są tacy, o których warto
      się starać, by przyjechali do naszego miasta.
      Niechęć do Warszawiaków ma zresztą jeszcze inne podłoże. Ludzie kojarzą
      Warszawę z państwową władzą i ze wszystkimi jej wadami, nie rozumieją różnicy
      między tym, co stołeczne a tym co warszawskie. Wydaje im się także, że Warszawa
      pochłania niewiadomo ile pieniędzy i że wszystkie inwestycje i miejsca pracy
      powstające w Warszawie to wynik okradania innych polskich miast. Niestety
      ignorancja w pewnych sprawach jest czasami chorobą reginalną i przewlekłą.
      Prawda statystyczna jest taka, że to inne regiony okradają Warszawę, która
      procentowo w porównaniu z innymi stolicami (ba, dużymi miastami) w Europie
      wypada naprawdę najgorzej (wystarczy spojrzeć na Berlin, Wilno, Pragę,
      Ljubljanę, czy Madryt; Bratysława jest w podobnej sytuacji co Warszawa, a
      przynajmniej była ze dwa lata temu). Zalecam więc wszystkim Warszawiakom nie
      przejmowanie się tymi prowincjonalnymi wynurzeniami (osoby patrzące na świat
      bez zawiści i z otwartością, a mieszkające nawet w Pcimiu Dolnym, to już moim
      zdaniem nie prowincja), dbanie o interes naszego miasta, jak tylko się da,
      pamiętajmy, że to my jesteśmy najbardziej otwarci (gdyby w Krakowie było tylu
      przyjezdnych doszło by zapewne do zamieszek), to nasze miasto poświęcało się
      przez ostatnie dwieście lat za tą nielubiącą nas Polskę, więc nie jesteśmy
      nikomu nic winni, a już napewno za jakąś odbudowę, bo to był po tym wszystkim
      ich obowiązek.
      Powtórzę jeszce raz: olewać ludzi ograniczonych i popierać tych z otwartymi
      umysłami, czy to w Wawie czy z pod Wrocławia.
      • Gość: Robson Re: Warszawiaków lubią, warszawiacy innych mniej IP: *.tvk / *.tvk-gaj.pl 04.04.04, 22:39
        Wszystko zależy od tego z której strony popatrzeć na to okradanie. Bo jeśli
        chodzi o procent z podatków, które ściąga się w Warszawie i które tam zostają,
        to możecie czuć się pokrzywdzeni. Z drugiej jednak strony każda szanująca się
        zagraniczna firma ma przedstawicielstwo w Warszawie, ale moim skromnym zdaniem
        nie dlatego, że jest takim super-ekstra miejscem do inwestycji a dlatego, że
        jest stolicą... Jak sie ma taki przywilej, to i trzeba podzielić się z innymi.
      • sunday bucowatość... 05.04.04, 00:10
        > pamiętajmy, że to my jesteśmy najbardziej otwarci (gdyby w Krakowie
        > było tylu przyjezdnych doszło by zapewne do zamieszek),

        Nu, Wrocławia w liczbie przyjezdnych i tak nie przebijecie. :)

        > to nasze miasto poświęcało się przez ostatnie dwieście lat
        > za tą nielubiącą nas Polskę, więc nie jesteśmy
        > nikomu nic winni, a już napewno za jakąś odbudowę,
        > bo to był po tym wszystkim ich obowiązek.

        No cóż, teraz właśnie wyszła Twoja bucowatość.
        Nie, nie mająca związku z Warszawą.
        Prędzej z Twoją kulturą lub raczej jej brakiem.

        pozdrawiam, Luki
        • Gość: pkin Re: bucowatość... IP: *.acn.waw.pl 05.04.04, 00:51
          Moja "bucowatość" wynika z roszczeniowości całej Polski w stosunku do Wawy,
          gdyby tak nie było, nie musiałbym tego pisać. Twój komentarz jest tego
          znakomtym dowodem. Podtrzymuję tezę o braku długu, jaki to Warszawa ma wobec
          całego narodu. Wystarczy tylko wspomnieć o tym, że człowiek chciałby jak
          najlepiej dla swojego miasta, a nie źle dla innych miast (co widzisz w moim
          stwierdzeniu bucowatego?!, mógłbym postawić tezę o jeszcze niespłaconym długu
          wobec Warszawy, ale nie przesadzam, w odróżnieniu od Ciebie, nie uważam
          Warszawy za lepsze i ważniejsze miasto od pozostałych, ale nie uważam jej też
          za gorsze, najwyraźniej w odróżnieniu od Ciebie, czyżbyś zaprzeczał(a) wysiłowi
          miasta dla całego narodu, czyżbyś zapomniał(a), że odbudowa Warszawy po wojnie
          wcale nie była oczywista, że większość kraju w latach pięćdziesiątych
          utyskiwała na fundusze jakie pochłania odbudowa, że ).

          Warszawa przyjmuje na siebie inwestycje finansowe nie tylko z powodu swojej
          stołeczności (jak byś zobaczył(a), gdzie powstają inwestycje-centra światowych
          koncernów, to z pewnością zauważył(a)byś, że odchodzi się od modelu "wszystko w
          centrum", coraz częśćiej wybiera się miasta na uboczu a nawet ich
          przedmieścia). Przykładami mogą być Poznań i wspomniany przez Ciebie Wrocław,
          które radzą sobie bez obecności posłów, senatorów i prezydenta. Warszawa ściąga
          inwestycje zresztą głównie swą wielkością i zamożnością, centralę, szczególnie
          regionalną, sytuuje się najczęściej tam, gdzie jest najwięcej klientów.
          Wrócę jeszcze do tematu obrony interesów własnego miasta. Kiedyś myślałem, że
          ważne są subsydiaryzm, altruizm i wsparcie ekonomiczne słabszych, ale od
          pewnego czasu zauważam, że nie ma to żadnego sensu (oczywiście wyłączając
          stosunki międzyludzkie, chodzi o instytucje, społeczności, itd.). Słabsi nigdy
          się nie odwdzięczją, a gdy stają się silniejsi lub zamożniejsi nie pędzą innym
          z pomocą. Na forum dotyczącym lotniska koło Warszawy znalazła się wypowiedź
          Łodzianina, który namawia innych Łodzian do optowania za wszelką cenę, za
          lotniskiem jak najbliżej jego miasta. Dość to egoistyczne i jednostronne,
          zgoda, ale rozumiem go, bo kocha Łódź i chce dla niej jak najlepiej, nawet
          jeżeli się z nim nie zgadzam.

          Stołeczność zresztą pociąga za sobą pewne koszty, związane z urzędowaniem
          administracji. Ponosi też koszty tego, że przyjeżdża tu dużo przyjezdnych,
          którzy zabierają miejsca pracy ludziom i czasami niestey podnoszą poziom
          przestępczośći - znam z autopsji, którzy tu się urodzili i którzy chcą tu
          mieszkać. Czy to źle, oczywiście, że nie, jest to normalna kolej rzeczy, w
          pierwszym pośćie napisałem zresztą comyśle o wytykaniu palcem przyjezdnych, do
          czego nie jestem przyzwyczajony, bo mimo wszystko, w Wawie bardzo mało ludzi to
          praktykuje, wiedzą, że ich rodzice albo dziadkowie byli w tej samej sytuacji.

          Zgoda co do Wrocławia, jakoś nie pomyślałem, choć chodziło mi raczej o ludność
          napływoającą w ostatnim czasie. Pozdrawiam Warocławian (Wrocław i Poznań
          statystycznie-podatkowo też są zresztą okradane, chociaż nie w tym stopniu, co
          Wawa).

          Preprasza, że post jest taki długi, ale się wkurzyłem.
          • sunday Re: bucowatość... 05.04.04, 01:45
            Ależ kochany Pkinie,

            > Moja "bucowatość" wynika z roszczeniowości całej Polski
            > w stosunku do Wawy, gdyby tak nie było, nie musiałbym tego pisać.
            > Twój komentarz jest tego znakomtym dowodem.

            Gdzie ja sobie w moim poście czegoś od Wa-wy życzyłem? To raczej Ty pisałeś
            o "poświęcaniu się" Warszawy, mając na uwadze "obowiązek odbudowy". Kolego, nie
            te czasy!

            Ja Warszawiaków (lub Warszawianki) ani lubię, ani nie lubię, bo lubić (lub nie
            lubić) mogę tylko konkretne osoby. To Ty w swoim poście zacząłeś uogólniać.

            > Podtrzymuję tezę o braku długu, jaki to
            > Warszawa ma wobec całego narodu.

            A czy ja (lub ktokolwiek inny) napisał, że Warszawa ma jakiś dług!? Skąd wzięły
            Ci się te pomysły o rzekomym długu?

            > mógłbym postawić tezę o jeszcze niespłaconym długu
            > wobec Warszawy, ale nie przesadzam, w odróżnieniu od Ciebie,
            > nie uważam Warszawy za lepsze i ważniejsze miasto od pozostałych,
            > ale nie uważam jej też za gorsze, najwyraźniej w odróżnieniu od Ciebie,

            Hmmm, to co ja w końcu, wg Ciebie uważam? - Troche sie pogubiłem pomiędzy
            Twoimi "w odróżnieniu opd Ciebie" :) Wa-wa to ani lepsze ani gorsze miasto. Po
            prostu miasto, a bucowate co najwyżej moga być tezy o "niespłaconym długu
            Polaków wobec Wa-wy". Tak samo, jak i o "długu Wa-wy wobec reszty kraju". Lub
            o "wysiłku miasta dla całego narodu". :)

            > czyżbyś zaprzeczał(a) wysiłowi miasta dla całego narodu,

            Terminologia jak z lat pięćdziesiątych: "cały naród odbudowuje swoję stolicę".
            Skąd w ogóle u Ciebie ten kompleks odbudowy? Ja nie powiedziałem na ten temat
            ani słowa i problem dla mnie nie istnieje, choć mógłby, bo to przecież z
            Wrocławia (mojego rodzinnego miasta, w którym zresztą już nie mieszkam)
            wywożono cegły do Wa-wy.

            Piszesz o wysiłku miasta dla całego kraju... na czym właściwie polegał
            ten "wysiłek" i w czym był różny od wysiłku "ludu pracującego miast i wsi"
            całego kraju?

            > czyżbyś zapomniał(a), że odbudowa Warszawy po wojnie
            > wcale nie była oczywista, że większość kraju w latach pięćdziesiątych
            > utyskiwała na fundusze jakie pochłania odbudowa, że ).

            No dobrze, utyskiwała, ale co z tego?
            Mam wrażenie, że sam sobie strzelasz w nogę. :)

            > Zgoda co do Wrocławia, jakoś nie pomyślałem, choć chodziło mi
            > raczej o ludność napływoającą w ostatnim czasie. Pozdrawiam
            > Warocławian

            Wielkie dzięki i nawzajem! :)

            > Preprasza, że post jest taki długi, ale się wkurzyłem.

            Nie ma sprawy, przeczytałem.

            No, ale pora juz spać, jutro (dziś) trzeba do roboty. Dobranoc.

            pozdrawiam, Luki
            • Gość: pkin Re: bucowatość... IP: *.acn.waw.pl 05.04.04, 02:56
              Moje stwierdzenia o odbudowie nie odnoszą się do twojego postu (bo pierwszy raz
              poruszyłem ten wątek od siebie), ale do jednej z dyskusji sprzed paru tygodni,
              gdzie ktioś właśnie to wypominał (sam byłem zaskoczony). Po chwili analizy
              można jednak dojść do wniosku, że jest to jedna z przyczyn niechęci, być może
              odnosi się do rodziców, ale to oni wpajają dzieciom pewne stereotypy. Fakt, że
              na tym forum nikt nie poruszył tego tematu, być może nie pojawiły się takie
              osoby, ale postanowiłem wyprzedzić atak i uciąć dyskusję, bo temat fakt, że
              przedpotopowy. Chciałem przy okazji podpowiedzieć Warszawiakom sposób obrony
              przed takimi zarzutami. Fakt podbierania cegły z Wrocławia i Gdańska na cel
              odbudowy uważam, podobnie zresztą jak Ty, za przejaw barbarzyństwa, podobnie
              jak z Elblągiem, którego połowa jest na gdańskim Długim Targu i na Długiej, a
              połowa na Wawskim Nowym Mieście. Nie zmienia to moim zdaniem jednak stosunku
              Wawa - Kraj w tej konkretnej kwestii. Na zamówienie Wawiaków Bieruta w końcu
              nie importowali. ;-)
              Moje odniesienia "do Ciebie" tyczą się przede wszystkim nazwania mnie "bucem",
              szczególnie po bardzo ostrożnym i w sumie przyjacielskim sformuowaniu mojego
              pierwszego posta (albo postu, nie wiem). Nie wiem po co w ogóle z tym
              wyskoczyłeś, od razu można było tak jak teraz. Pozdrawiam
              • sunday Re: bucowatość... 05.04.04, 11:32
                Witaj Pkinie, parę słów w przerwie roboty.

                Masz rację, z tym bucem przesadziłem, wybacz. Czasem coś napiszę zanim pomyślę,
                zdarza się nie tylko mnie :). Była to spontanicza reakcja na Twoją obronną
                postawę, sugerowanie poświęcania się Wa-wy i długu reszty kraju wobec niej.

                > W kwestii uzupełnienia: napisałeś, że nie lubisz człowiaka za to,
                > skąd pochodzi, tylko za to kim jest (taka parafraza), wydaje się to
                > oczywiste, ale niestety nie dla wszystkich. Jako Wrocławiak nie czujesz
                > tego, ale ja, jako Warszawiak niestety tak. I to nie tylko w Krakowie.
                > Czasami jest to bardzo przykre, czasami nie wiadomo, czy w ogóle
                > podejmować dyskusję, czasami powiedzą Ci, że Ty jesteś znośny,
                > ale Warszawiacy to barachło, a Warszawa to syf. Jeżeli ktoś,
                > tak jak ja, naprawdę kocha swoje miasto, to jednak takie stwierdzenia
                > bolą, choćby z tego powodu, że sa dość powszechne.

                OK, teraz rozumiem Cię nieco lepiej. Zwróć jednak uwagę, że
                takimi "uprzedzającymi" postami potwierdzasz antywarszawskie uprzedzenia i
                prowokujesz niechętne reakcje - jak moja.

                Zresztą tych uprzedzeń mnóstwo - warszawka, centusie, Ukraińcy, poznaniacy, nie
                mówiąc już o takim np. Wąchocku... na każdego się coś znajdzie. Więc nie ma się
                czym przejmować.

                > Co do chodzenia spać, to mam kolosa z historii PRLu we wtorek
                > i to forum jest takim krótkim przerywnikiem w całonocnym maratonie
                > Gierków, Jaroszewiczów, Moczarów i Kisielewskich.

                Historia? Politologia? Ech, studia - to był złoty czas... No nic, teraz tez nie
                jest źle. Kto jak kto, ale ja nie mam na co narzekać. Szkoda tylko, że czasu
                tak mało.

                pozdrawiam i powodzenia na kolokwium,

                Luki
                --
                Czym jest węgierskość? Żartem, tańczącym ponad katastrofami.
                /Tibor Déry/
            • Gość: pkin Re: bucowatość... IP: *.acn.waw.pl 05.04.04, 03:07
              W kwestii uzupełnienia: napisałeś, że nie lubisz człowiaka za to, skąd
              pochodzi, tylko za to kim jest (taka parafraza), wydaje się to oczywiste, ale
              niestety nie dla wszystkich. Jako Wrocławiak nie czujesz tego, ale ja, jako
              Warszawiak niestety tak. I to nie tylko w Krakowie. Czasami jest to bardzo
              przykre, czasami nie wiadomo, czy w ogóle podejmować dyskusję, czasami powiedzą
              Ci, że Ty jesteś znośny, ale Warszawiacy to barachło, a Warszawa to syf. Jeżeli
              ktoś, tak jak ja, naprawdę kocha swoje miasto, to jednak takie stwierdzenia
              bolą, choćby z tego powodu, że sa dość powszechne.

              Co do chodzenia spać, to mam kolosa z historii PRLu we wtorek i to forum jest
              takim krótkim przerywnikiem w całonocnym maratonie Gierków, Jaroszewiczów,
              Moczarów i Kisielewskich. Swoją drogą takie animozje, o ile nie są wrogie, to
              taki przyjemny nawet folklor, nadający życiu odrobinkę smaczku.
      • Gość: pkin Re: Warszawiaków lubią, warszawiacy innych mniej IP: *.acn.waw.pl 05.04.04, 01:30
        Przepraszam za błąd nie "z pod" tylko spod, zdarza się.
      • michalszymanski6 ZGADZAM SIĘ 05.04.04, 08:03
      • Gość: SIKORSKI Re: Warszawiaków lubią, warszawiacy innych mniej IP: *.bb.online.no 05.04.04, 08:41
        Nie pamietam czy Pan Brzechwa byl z warszawiakiem ale uja cos czego dzis nie
        wielu forumowiczow dalej nie kapuje...
        "W Szczebrzyszynie chrzaszcz brzmial w trzcinie..."

        Moj kuzym arystokrata opowiadal latami o Prowicji kontra Warszawa
        ale jedno mi pozosyalo i to jest ogolnoeuropejskie i odnosi sie do wszystkich
        co sie nie uchowli albo nie dochowali alb nie wychowali
        Regula jest jedna i wraca jak fala..
        pedz chamie bo ci sloma z butow wystaje..
        Jako wpelni zdrowy na umysle i napweno 6 generacji Warszawiak i jako ze nie
        mieszkam w tym miescie cwanie stwirdzam ze nie umywam sie do rowiesnikow co
        Warszawy nie opuscili znam ten bol dzis na wlasnej skorze ale
        z "warszawy" spadles do "Miasta" wrocisz.
        Pytanie tylko ile tej "choloty" tam sie zadomowi i czy bedzie do czego wracac
        Jest duza sztuka zlapac przyslowionego blusa jakiegos miasta.
        Mnie to sie udalo w Oslo
        TO JEST WARSZAWA z mlodych lat 1972.75 nie wierzysz to przyjedz i zobacz--
        pelen komunizm
    • Gość: Warszawski Rodak Warszawiakiem jest sie dopiero w kolejny pokoleniu IP: *.proxy.aol.com 04.04.04, 22:01
      Zawsze mialem w szkole kompleks tego, ze kiedy niemal wszyscy moi koledzy i
      kolezanki wyjezdzali do babci lub rodziny na wies ja zostawalem w Warszawie.
      Moi dziadkowie mieszkali na Dolnym Mokotowie niedaleko ,,Lazienek" a drudzy
      dziadkowie na Woli. Dziadkowie opowiadali mi, ze kiedy spotykali sie ze swoimi
      dziadkami np. na Wielkanoc to obyczaje byly czysto miejskie, bardzo zblizone do
      tych we Lwowie czy Krakowie. Polewanie ludzi kublami wody, to obyczaj
      przyniesiony przez imigracje wiejska po 1945 roku. Mezczyzna czy chlopiec
      oblewajacy kublem wody kobiete czy dziewczyne moglbyc przed wojna jedynie
      przyjezdnym chamem. Kuchty, wiejskie dziewuchy, pracujace za poslugiwaczki
      radosnie oczekiwaly wielkanocnych polewan. Warszawiak nigdy sie do tego nie
      znizyl. Warszawiakiem mozna byc albo z czystej sympatii dla tego miasta albo z
      wielopokoleniowej tradycji. Brzydza mnie takie typy jak Durczok czy Lepper,
      ktorzy przyjezdzaja skads tam do mojego miasta, zabieraja warszawskim rodakom
      prace i jeszcze obrazaja to miasto, porownujac je chocby do takich Katowic za
      przeproszeniem. Ja do Katowic czy innej dziury nigdy nie wyjade i nie bede
      okradal tamtejszych ludzi z ich dorobku.Podobnie rzecz dotyczy niektorych,
      podkreslam niektorych, centusiow. Takich chocby jak ta polciota Rokita. Nie
      podoba sie lysej szkapie w warszawie to paszol won wachac truchla i kruchty w
      Krakowku.
      Warszawa jest zawsze krytykowana z dwoch prostych powodow: po pierwsze to
      jedyne naprawde cywilizowane miejsce w Polsce, po drugie tak naprawde to piekne
      miasto daleko dystansujace reszte miast w Polsce. Nienawisc do Warszawy ma
      tylko jedno podloze i jest nim zawisc i zazdrosc. I tak jak mieszkancy
      Pierdziszewa Dolnego maja prawa do zachowania swojego klepiska dla siebie, tak
      Warszawiacy maja prawo bronic swoje miasto przed najazdem z reszty Polski. W
      XIX wieku Warszawa miala rogatki, podobnie jak inne wielkie miasta Europy,
      mieszkancy Warszawy z pokolenia na pokolenie mieli tytul obywatela Warszawy.
      Inwazja prowincji uczynila to miasto jednym wielkim gettem buractwa i niesmaku.
      Nie potrzebujemy jak centusie zaczytywac sie ,,Szwejkiem", Warszawiacy maja
      Wiecha i swoj szemrany jezyk. Jesli ktos sie ze mna zgadza niech pisze, nie
      dajmy sie zakrzyczec chamom. Chamy do widel i gnoju, a nie do naszego miasta!
      Kocham Warszawe i mam w dupie reszte Polski!
      • Gość: Krakowianin Re: Warszawiakiem jest sie dopiero w kolejny poko IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.04.04, 22:31
        a ja twierdze ze Wwa to przeludniony zlepek snobow i dorobkiewiczow, i to
        obojetne czy tam sa od pokolen czy nie, sa w Wwie bo Wwa zyje kosztem reszty
        Polski przywlaszczajac sobie wszystkie przywileje " no najpierw to musi to i
        owo byc w Wwie a potem gdzie inndziej" agumentem jest zawsze ze reprezentuja
        polske. Ja jestem Krakowianinem i mam tych snobow z Wwy dosc. Wystarczajaco
        dlugo wmawiaja reszcie polski ze wszyscy musza na wszystko czekac jak dlugo Wwa
        nie zdecyduje. Gdyby reszta polski na was nie placila bylibyscie mniej od zera.
        Dajcie nam decentralizacje i zaraz zobaczymy jak szybko bedzie sie posuwac
        budowa metra bez naszej kasy
        • Gość: pk Re: Warszawiakiem jest sie dopiero w kolejny poko IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.04.04, 22:38
          Niestety Twoje argumenty sa troche nietrafione. Tak sie sklada, ze to
          mieszkancy stolicy dokladaja do inwestycji w innych czesciach kraju. Poczytaj
          troche i sprobuj znalezc inny argument. Dla mnie szufladkowanie kogos swiadczy
          o ograncizeniu.
          Poza tym moja rodzina mieszka w Malopolsce, jakies 60 km na poludnie od
          Krakowa. Niestety nikt tam nie lubi Krakowiakow, a o Warszawiakach prawie wcale
          sie nie mowi. I wiekszosc mieszkancow tych okolic ma Krakowiakow za snobow. Cos
          Ci to przypomina?
          Moze te uprzedzeai wynikaja z jakiegos kompleksu?
        • Gość: sunnypol Wieddzialam ze jestes Krakusem ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 22:40
          Wiesz, smiesznie piszesz. Ale sie usmialam. Tak,tak Warszawa zabiera wszystko
          Krakusom ha ha ha...., calej Polsce ha ha ha. Boze czy ten kompleks Krakowski
          sie nigdy nie skonczy???? Eh...
          Dobrze ze Warszawiacy nie maja takich kompleksow. :)
          Z pochodzenia Malopolanka
          Obecnie zamieszkala Mazowszanka

        • Gość: rr Re: Warszawiakiem jest sie dopiero w kolejny poko IP: *.tvk.pl / 212.160.197.* 04.04.04, 22:41
          ...nieee, warszawiacy wcale nie są zadufani w sobie, wcale... "warszawski
          robak" -ups- "rodak" jest najlepszym tego przykładem... bravo krakowianin...
          • Gość: pkin Re: Warszawiakiem jest sie dopiero w kolejny poko IP: *.acn.waw.pl 05.04.04, 01:27
            Nie są, ale nerwy im puszczają po tych wszystkich atakach. Zyją sobie
            normalnie, nikomu nie chcą przeszkadzać, stoją w największych korkach w kraju
            (kiedyś w Krakowie miałem małą scysję z Krakowianinem na temat korków i
            pieniędzy włąśnie - pokazał mi relatywnie mały zator przy światłach i
            stwierdził, że Wawa - nie wiedziałem na początku czy stolica, czy Warszawa -
            nie daje pieniędzy na krakowską komunikację, no tak nie daje, bierze dla
            siebie, tylko dlaczego na Uniwerek warszawski z Targówka rano jadę na rowerze
            23 minuty, a autobusem nawet 50 i to przyspieszonym, który jedzie prosto, bez
            kręcenia się po osiedlach. Takie myślenie). Wejdźcie sobie na krakowskie fora:
            jak coś ktoś powie złego na Kraków, to od razu Warszawiak, albo pada odpowiedź:
            do Warszawy jedź jak Ci się nie podoba (to z lżejszych, niektórzy postulują
            eksterinację i zmianę siedziby władz państwowych, możnaby się zastanowić, bo
            Wawie taka zamiana w tym momencie może się nawet opłacać). Co ja, jako
            Warszawiak, tym Krakusom zrobiłem. Jak kiedyś byliśmy z klasą na wycieczce w
            Krakowie (wczesne lata 90-te, chyba się to wreszcie zmieniło) to ktoś nam
            porysował autokar, bo rejestracja była z Warszawy, jakby jego właściciel był
            osobiście winny za Zygmunta III, że przeniósł na północ główną królewską
            rezydencję. Podobne "emocjonalnej treści" wynurzenia trafiają się nawet w
            wypowiedziach mieszkańców uwielbianego przeze mnie Poznania, który akurat
            kompleksów mieć nie powinien.

            Nawołuję ponownie Warszawiaków (tych rodowitych, których dziadkowie, tak jak w
            moim przypadku poginęli w powstaniu i tych przybyłych, dla których Warszawa
            jest w tej chwili miejscem do życia na tym świecie) do odbudowy naszej dumy
            warszawskiej, jest nam ona potrzebna nie tylko do obrony przed niesłusznymi
            atakami, ale też do stworzenia pożądnej społeczności, z którą mogliby
            identyfikować się także przyjezdni (atak Rodaka uważam za niepotrzebny).
            Skierujmy naszą dumę nie preciw innym, ale do siebie. Nie miejmy nic do
            mieszkańców innych miast, jeżeli oni nie przesadzają w opiniach na nasz temat.
            Warszawiacy, poznajcie piękno swojego miasta. Wiemy wszyscy jak wygląda
            Centralny i otoczenie PKiNu, ale to nie jest całe miasto, to nie jest nawet
            jego ułamek. Mamy tyle zieleni, tyle zacisznych zakątków, coraz więcej fajnych
            knajp (zakładajmy kolejne, bo w sobotę nie ma gdzie pujść, bo większość w miarę
            tanie i fajne miejsc jest całkowicie zapchana i przeładowana). Rozwijajmy się,
            chodźmy na Warszawską Jesień, nawetr na siłę, jeszcze bardziej szturmujmy
            teatry, żeby nasi reżyserzy bardziej się starali, nie pozwalajmy na zaśmiecanie
            miasta plakatami i ulotkami, bierzmy przykład ze Szczecina, jeżeli chodzi o
            nacisk na władze miasta. Niech nadejdzie czas nowego miasta, które jak będę
            umierał będzie jednym z centrów Europy. Życzę wszystkim Poznaniakom,
            Wrocławianom, ludziom z Trójmiasta, Lublina i... a niech tam, Krakowa, żeby
            działali w tym samym kierunku. Niektórym się już udaje. My mamy 2 mln ludności,
            gdybyśmy się wszyscy spięli, to może nie stworzylibyśmy turystycznej atrakcji
            (no bo po co, niech każdy robi na swojej działce), ale na pewno najlepsze w
            naszej części Europy miejsce do życia.

            strasznie patetycznie się zrobiło, aż Amen na końcu chciałem napisać, ale piszę
            w 100% serio. Każda społeczność potrzebuje idei, wystarczyłby nam drugi
            Starzyński, myślę, ech...
            • Gość: pkin Re: Warszawiakiem jest sie dopiero w kolejny poko IP: *.acn.waw.pl 05.04.04, 01:43
              proszę nie odbierać mojego postu, jako usprawiedliwienie wynurzeń Rodaka
            • Gość: Patton Drogi Warszawski Rodaku serdecznie pozdrawiam! IP: *.proxy.aol.com 05.04.04, 04:56
              Bardzo madry i bardzo warszawski tekst. Jestesmy mieszkancami miasta, ktore
              pewien tapeciarz austriacki kazal wymazac z mapy swiata, ale nadal jestesmy!
              Moze jeszcze wieksi niz zawsze. Ciesze sie, ze na tym forum jest tyle
              wspanialych glosow za Warszawa. Wiem, ze tylko moi warszawscy rodacy tak
              potrafia myslec i tylko oni umieja chamom powiedziec gdzie ich miejsce. Zyjac w
              Ameryce zawsze snie o Warszawie, nie o Polsce, ale o Warszawie. Wierze, ze to
              najwspanialsze miejsce na swiecie.
      • Gość: lukas Re: Warszawiakiem jest sie dopiero w kolejny poko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.04, 22:37
        Dziekuje, bardzo, bardzo dziekuje. W ten sposob udalo Ci sie wyjasnic dlaczego -
        tak niewielu "prowincjuszy" kocha Warszawiakow. Bo i po Twojej wypowiedzi
        widac dlaczego...

        Jeszcze raz dziekuje...
      • Gość: sunnypol Re: Warszawiakiem jest sie dopiero w kolejny poko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 22:46
        I Ty sie nazywasz Warszawiakiem? Twoja wypowiedz swiadczy wlasnie o kulturze i
        urodzeniu... Nawet kolejne pokolenie Ci nie pomoze, moze Twoje dzieci, lub
        wnuki zaskocza ale po takim tatusiu....:)
        S
        • Gość: Cc Re: Warszawiakiem jest sie dopiero w kolejny poko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 22:59
          Eeee tam macie problemy. Ja tu od trzech lat żadnego warszawiaka nie spotkałem! Da się życ! Ponoć są
          jeszcze jacyś na Pradze. Jak kto zainteresowany, można podjechać, obejrzeć. Samochodu popilnują, ale
          trzeba dać dwa złote :)
      • Gość: miriam Re: Warszawiakiem jest sie dopiero w kolejny poko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 23:06
        No i niestety swoim postem utwierdzasz wszystkich w przekonaniu że jednak
        warszawka a nie Warszawa...Ja mieszkałam w Warszawie przez siedem lat,mam wielu
        wspaniałych znajomych z Warszawy,wielu znajomych,którzy pracują w Warszawie.Nie
        masz prawa zabraniać innym w stolicy pracować.Skoro ich tam chcą to znaczy że
        są potrzebni.Widać mało fachowców wśród rdzennych warszawiaków.Na całym świecie
        ludzie migrują z miast do miast i tyle,mamy takie czasy.Tylko nie czepiaj się
        innych miast.To wszystko zależy od ludzi, a nie od samego miasta.Wylewasz kubeł
        pomyj na resztę Polski,a właściwie dlaczego?Nie ma czego zazdrościc i za co
        nienawidzieć Warszawy,jeżeli ktos tak myśli to jego problem.W każdym mieście
        znajdziesz chamstwo i buractwo.Wytłumacz mi tylko dlaczego to zawsze tzw
        warszawiacy odzywają się w sklepie tekstem:a wie pani bo ja z Warszawy
        jestem,czy ten twarożek to taki jak u nas,w Warszawie?Dlaczego tak to
        podkraślacie?Jakiś kompleks?Jest to tekst z pewnego sklepu nad morzem,nawiasem
        mówiac właściciel tegoż sklepu urodził i wychował się na Pradze.I jak go znam
        nigdy się nie przechwalał że on ze stolicy.Po prostu porządny człowiek.I nie
        odsyłaj innych do wideł i do gnoju tylko dlatego że się w stolicy nie
        urodzili.A może niechęć do Warszawy własnie bierze się stąd,że są w tym mieście
        tacy jak Ty?Dlaczego dajecie odczuć swoją wyższość?I właściwie jaką wyższość?
      • mrode Re: Warszawiakiem jest sie dopiero w kolejny poko 04.04.04, 23:07
        Najpierw pozwolcie, ze sie przedstawie. Jestem rodowitym Warszawiakiem ,,od
        dziada pradziada", ale zgadam sie z ,,Rodowitym Warszawiakiem" TYLKO w jednym
        miejscu;
        "Niechec do Warszawiakow i Warszawy spowodowana jest zawiscia i zazdroscia".
        Mam wielu znajomych spoza Warszawy. Wsrod nich jest duzo, duzo wiecej osob,
        ktore przyjechaly do Warszawy, niz tych rodowitych jej mieszkancow. Najpierw
        przyjechali oni na studia, potem podjeli prace.
        Chyba mnie lubia, ja ich bardzo. Moj zawod, naukowiec, pozwala mi wiele
        podrozowac, rowniez za granice. Poznaje tam nowe osoby, czesto z Polski.
        Juz sie przyzwyczailem do tego, ze gdy wkoncu sie przedstawie ( w Polsce),
        pierwsze co uslysze to jakis docinek pod adresem "Warszawiaka" - ale nie moim (
        O !! z Warszawy - z przekasem)
        Co mnie najbardziej zdziwilo, ze to rwoniez dziala ZA GRANICA ! Nie liczy sie
        to, ze jestesmy Polakami ! jedziemy na tym samym wozku!
        Potrafie sie zaprzyjaznic z kazdym, kto mnie akceptuje z racji mojego POGLADU,
        ele nie z racji mojego MIEJSCA ZAMIESZKANIA. Rozumiem Was tez doskonale, Wy,
        spoza Stolecznej Warszawy, ze po przecyztaniu listu ,,Radka Warszawskiego" nikt
        nie odpisal :), bo mi tez rece opadly i nogi, mimo iz kocham moje rodzinne
        miasto. Gdybym byl spoza Warszawy to wlasnie taki list by mnie rozsierdzil
        najmocniej. Polska jest piekna, bo jest roznorodna; ma miasta i wsie i lasy i
        gory i morze i co kto sobie wymazy. Ale prosze Was, nie ublizajacie
        Warszawiakom, bo tak samo wsrod nich sa buraki jak i normalni ludzie,
        statystycznie rzecz ujmujac, jak to ktos wczesniej napisal, bo to jest 2.5
        milionowe miasto !
        Pozdrawiam wszystkich nie-Waraszawiakow i Warszawiakow.
        Sle rowniez uklony w strone przyszlej Pani Doktor. Piekny temat, moze niezbyt
        skomplikowany, ale jakze dzisiaj potrzebny!
        Warszawiak, Michal
        • Gość: miriam Re: Warszawiakiem jest sie dopiero w kolejny poko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 23:10
          No i takich nam trzeba.Poadrawki
      • Gość: Eyre Re: Warszawiakiem jest sie dopiero w kolejny poko IP: *.neta-si.us 04.04.04, 23:59
        "Warszawski Rodak" napisał:

        >"Zawsze mialem w szkole kompleks tego, ze kiedy niemal wszyscy moi koledzy i
        >kolezanki wyjezdzali do babci lub rodziny na wies ja zostawalem w Warszawie."

        Myślę że nie był to twój jedyny kompleks, po przeczytaniu twojego posta
        odnoszę wrażenie że jesteś jedna wielką kupą kompleksów...

        -------
        "...Los Angeles ma dwudziestu a Warszawa ponad 700 radnych..."
        Kazik Staszewski
        • Gość: Warszawski Rodak Dziekuje wszystkim za ich wypowiedzi! IP: *.proxy.aol.com 05.04.04, 05:16
          Mam wrazenie, ze kazdy kto odpisal na moj tekst to dumny mieszkaniec swojego
          miasta. Kochajmy nasze lokalne ojczyzny. Badzmy rozni!
          Jezeli ktos kocha Poznan to ja to w pelni rozumiem, wiem dlaczego mieszkancy
          Wroclawia uwielbiaja swoje miasto, ja tez na ich miejscu kochalbym to miasto.
          Uwielbiam atmosfere Krakowa i starego miasta w Gdansku. Torun jest cudowny. A w
          ogole najurokliwszy jest Kazimierz nad Wisla. Ale to co chcialem wyrazic w
          swoim tekscie to nie wrogosc wobec innych miejscowosci w Polsce, ale krytyke
          zwalania wszystkiego co najgorsze na Warszawe. Za samo to, ze Warszawa i jej
          mieszkancy wkurwili Hitlera w 1944 roku, nalezy to miasto przynajmniej
          szanowac. Czy dzisiaj macie pretensje do mnie i mojej rodziny za rzady Millera
          z Lodzi? A moze za Walese z Gdanska? Czy nie zauwazyliscie, ze nigdy glowa
          panstwa nie byl rodowity warszawiak? W czasach Gierka mielismy inwazje Katowic,
          w czasach Walesy Gdanska, teraz mamy Oleksego z Bialej Podlaskiej, Millera z
          Lodzi, Kwacha gdzies spod Kolobrzegu, Jaruzelskiego z kresow itd. itp. Dlaczego
          Karkusy odmawiaja nam praw do naszej dumy? Dlaczego w Warszawie jest wszystko
          najgorsze, kiedy naprawde ( juz widze kamienie lecace w moim kierunku) to
          najwspanialsze miejsce na Ziemi? Czy wy tak nie myslicie o Krakowie?
          Ja uwielbiam Poznan, Wroclaw, Torun, Poznan, Lublin, Gdansk, Szczecin a nawet
          najbardziej Krakow. Ale Warszawa jest dla mnie miejscem najwspanialszym! POD
          KAZDYM WZGLEDEM! I to jest moja opinia, nic wiecej!
      • Gość: Warszawiak Do warszawskiego rodaka - buraka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 00:01
        Twoja wypowiedź świadczy o żenująco niskim poziomie twojej kultury, żeby nie
        powiedzieć - chamstwie, tudzież nienawiści do innych, które wyzierają z każdego
        twojego słowa. Jesteś zaprzeczeniem tezy, że rodowici od pokoleń warszawiacy są
        inni, aniżeli napływowi. To ty swoją wypowiedzią potwierdzasz, że jesteś
        BURAKIEM TOTALNYM, na dodatek głupim, ograniczonym i zaściankowym. A twoja
        teza, że Polacy z innych rejonów kraju zabierają pracę warszawiakom świadczy o
        szybko postępujących procesach gnilnych w twoim mózgu.

        Z całej twojej wypowiedzi wypływa pogarda dla reszty kraju (cytuję: "...
        obrazaja to miasto, porownujac je chocby do takich Katowic za przeproszeniem.
        Ja do Katowic czy innej dziury nigdy nie wyjade ..." albo "I tak jak mieszkancy
        Pierdziszewa Dolnego maja prawa do zachowania swojego klepiska dla siebie...").

        To przez takich CHAMÓW, PROSTAKÓW i INTELYGENCKICH ĆWIERĆWAŁKÓW jak ty reszta
        Polski nas nie lubi. I nawet jeżeli stereotypy się zmieniają, nawet jeżeli
        warszawiacy i reszta kraju usilnie pracują nad zasypywaniem dzielących nas
        różnic, to dzięki takim baranim łbom, jak ty, prędko to nie nastąpi.
    • Gość: natan warszawiaki to cwaniaki...a warszawka to synonim IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 04.04.04, 23:11
      przekrętów, lewizny itp Ciekawe dlaczego ???
      • Gość: pkin Re: warszawiaki to cwaniaki...a warszawka to syno IP: *.acn.waw.pl 05.04.04, 01:42
        Włąśnie przeciw takim osobom należy się zjednoczyć, powinno się ignorować, ale
        rzadko wychodzi to wszystkim na dobre, więc mimo wszystko namawiam. "Rodak i
        Radek" w sumie zasługują na podobną krytykę, ale "ich" zdenerwowanie wyjaśniłem
        w poprzednim poście
    • Gość: Jaro Re: Warszawiaków lubią, warszawiacy innych mniej IP: *.fnet.pl / *.fnet.pl 04.04.04, 23:29
      Warszawka to z reguły buce, myślące, że skoro oni są STOLYCA, to wszystkich
      innych mogą mieć głęboko pod ogonem. Wszędzie to widać, a szczególnie wyraźnie
      w polityce.
      • Gość: pkin Re: Warszawiaków lubią, warszawiacy innych mniej IP: *.acn.waw.pl 05.04.04, 01:39
        typowe i prymitywne
    • Gość: Max Bzdurny wybór IP: 81.210.116.* 05.04.04, 00:00
      Wybór liceum w Miętnym nie jest chyba najlepszy do takiego badania. Po pierwsze
      to jest to samo województwo, a więc niechęć do warszawiaków z natury mniejsza
      niż w innych regionach. Po drugie co najmniej 30% absolwentów z Miętnego
      znajdzie pracę właśnie w Warszawie, bo w Garwolinie nie ma prawie żadnej roboty
      z wyjątkiem mieszania kremów w Avonie za 800 zł/m-c. Zresztą wystarczy zobaczyć
      ile ludzi codzień rano dojeżdża z Garwolina (Pilawy) do Warszawy i już wiadomo,
      że Garwolin dla Warszawy, to jak Malbork dla Gdańska czy Wieliczka dla Krakowa.
      • Gość: maruda Re: Bzdurny wybór IP: *.gdynia.mm.pl 05.04.04, 00:31
        Gość portalu: Max napisał(a):

        > Wybór liceum w Miętnym nie jest chyba najlepszy do takiego badania. Po pierwsze
        >
        > to jest to samo województwo, a więc niechęć do warszawiaków z natury mniejsza
        > niż w innych regionach. Po drugie co najmniej 30% absolwentów z Miętnego
        > znajdzie pracę właśnie w Warszawie, bo w Garwolinie nie ma prawie żadnej roboty
        >
        > z wyjątkiem mieszania kremów w Avonie za 800 zł/m-c. Zresztą wystarczy zobaczyć
        >
        > ile ludzi codzień rano dojeżdża z Garwolina (Pilawy) do Warszawy i już wiadomo,
        >
        > że Garwolin dla Warszawy, to jak Malbork dla Gdańska czy Wieliczka dla Krakowa.

        **********************

        To jeden z błędów w badaniu. Drugim jest brak uwzględnienia emocjonalnego
        nastawienia badanych do osób na zdjęciach. Tu błąd może być spory.

        Jednak nie dyskredytuje to wartości pracy magisterskiej. Sam fakt
        przeprowadzania badań na tym poziomie jest godzien pochwały oraz podjęcie
        trudnego tematu. Liczy się umiejętność zostosownia mechanizmu badań, ich
        opracowania oraz wyciągania wniosków. Temu mają służyć studia wyższe.
        Podejrzewam też, że autorka sama sponsorowała badania, więc wyjazdy na głeboką
        prowincję - do Krakowa, Gdańska czy Szczecina nie zmieściły się budżecie.

    • sunday Ludzie, ludzie... 05.04.04, 00:20
      ... dajcie sobie na wstrzymanie. Nawet nie podejrzewałem, że tyle w ludziach
      kompleksów. I w "Warszawiakach" wymyślającym innym od prowincjuszy i w
      pozostałych wymyślającym "Warszawce". Miejsce urodzenia czy zamieszkania
      naprawdę NIC nie mówi o człowieku. Wydawało mi się, że to takie oczywiste...
      • Gość: pkin Re: Ludzie, ludzie... IP: *.acn.waw.pl 05.04.04, 01:36
        Sam tego w innych swoich postach nie potwierdzasz, ale zgoda.
    • Gość: gość Ty głupia kobieto!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 00:32
      Trzeba było przyjechać do Poznania, a w szczególności na mecz Lech-Legia, to
      wyniki badań by cię jeszcze bardziej zaskoczyły... ;)
      Tu dzieci w przedszkolu już sie uczą nienawiści do "warszawki"
    • Gość: szakal jestem warszawiakiem i nie wstydze sie tego IP: *.sympatico.ca 05.04.04, 00:43
      od 15 lat jestem w Toronto ale ciagle czuje sie warszawiakiem. To moje
      miasto... W Polsce moglbym mieszkac w dwoch miastach ; Warszawie i
      Trojmiescie...to moje ulubione miejsca...Kocham Warszawe...i to co dalo mi to
      miast kilkanascie lat temu owocuje dzis tu w Toronto... mysle ze kazdy kocha
      swoje miasto....mam duzo znajomych z innych polskich miast ... moja zona jest z
      Rzeszowa... i jakos tu na wygnaniu nie ma roznic .... zartujemy sobie z roznic
      typu krakow - warszawa...i tak trzymac....:)))
    • Gość: rem Re: Warszawiaków lubią, warszawiacy innych mniej IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 05.04.04, 00:53
      W kwestii czysto technicznej. Czy na pewno promotor pracy magisterskiej dr
      Hanna Hamer, z tego co wiem to żeby być promotorem to trzeba być co najmniej dr
      hab.
      • Gość: oki promotor IP: *.itc.pw.edu.pl 05.04.04, 08:43
        aby być promotorem pracy doktorskiej trzeba być tzw. samodzielnym pracownikiem
        naukowym (teoretycznie może to byc doktor albo nawet magister/bakałaż lub
        inżynier :-))). Aby być promotorem pracy magisterskiej wystarczy doktor
        (adiunkt dokładnie) zatem znów teoretycznie magister może promować magistra.
        Pozdrawiam.
    • Gość: Jurek Re: Warszawiaków lubią, warszawiacy innych mniej IP: *.rosvle01.mi.comcast.net 05.04.04, 05:30
      NIE LUBIE KRAWATOW !
    • Gość: Baba-w-oknie Moje trzy grosze... IP: *.tvk / *.tvk-gaj.pl 05.04.04, 05:48
      W jakiejs "podziemnej" gazetce z czasow niemieckiej okupacji przeczytalam
      kiedys dowcip:
      Przychodzi Polak do urzedu i prosi o zmiane w dokumentach.
      Urzednik (niemiecki): Nazywa sie pan Adolf Szajs, rozumiem ze pan chce zmienic
      nazwisko.
      Polak: Nie. Imie. Na Antoni Szajs.
      Urzednik: Jak to? Chce pan zmienic imie choc ma piekne jak nasz wodz, Adolf
      Hitler i urodzil sie pan w Berlinie, znaczy jest pan Niemcem...
      Polak (wsciekly): Panie! Jak sie kura wylegnie z jajka w chlewie to znaczy ze
      jest swinia?!!!

      A tak w ogole to pomieszkalam kilka lat w Warszawie (gdzie indziej tez),
      pracowalam tam z roznymi ludzmi i moim zdaniem ta dziewczyna ktora ma zamiar
      pisac prace magisterska na temat stosunku mieszkancow Warszawy do mieszkancow
      innych miast/miejscowosci i odwrotnie - popelni niewybaczalny blad badawczy
      jesli nie uwzgledni pozycji spolecznej badanych i srodowiska z ktorego
      pochodza. Warszawiak (nawet wyksztalcony) ze srodowiska o niskim statusie
      spolecznym - z braku innych powodow do chluby - podkresla ze w odroznieniu od
      pospolstwa ON jest lepszy BO z Warszawy. Inteligent od kilku pokolen ma kilka
      innych powodow zeby sie chwalic, gdyby chcial, wiec nie uzywa takiego
      argumentu, a na ludzi patrzy przez pryzmat ich dokonan a nie miejsca urodzenia
      czy zamieszkania. Dokladnie tak samo patrzy na innych (w tym Warszawiakow)
      inteligent (taki od kilku pokolen) nawet z Koziej Wolki, choc moze zazdroscic
      Warszawiakowi dostepu do wiekszego rynku: kultury, pracy, handlowego, a nawet
      towarzyskiego. Za to dla prymitywow ktorych Warszawa nie potrzebuje, bo ma
      nadmiar wlasnych, miejsce zamieszkania jest atutem, powodem do zazdrosci i
      niecheci.

      W dobie powszechnosci telewizji, internetu i... telefonu - mozna by sie
      spodziewac, ze nastapia zmiany, ale przeciez dla prymitywow swiat dalej konczy
      sie na sasiadach i znajomych ze szkoly (przewaznie podstawowej), pracy i
      miejsca sobotnich "popijaw", wiec pewnie bedzie jak jest. Ale moze warto to
      zbadac?
      • Gość: gosc Los Angeles Re: Moje trzy grosze.USA.. IP: *.proxy.aol.com 05.04.04, 06:34
        ja ma inne spostrzezenia, otoz mieszkam w Stanach od 12 lat i od czasu do czasu
        jestem w srodowisku polskim , ci z Warszawy bardzo podkreslaja swoje
        pochodzenie , i byla sytuacja gdzie poklocili sie z Krakowiakami, smiesza mnie
        te warszawki , i kazdorazowo podkreslam ze z zona jestesmy z Gorzowa Wlkp o
        bserwuje rakcje. Moj wniosek , inteligencja, wyksztalcenie, kultura osobista i
        pozycja spoleczna oraz zamoznosc nie zaleza od tego czy ktos jest z Warszawy,
        Gorzowa czy Tacomy , ( Tacoma to w tutejszej opini najgorsze miasto)
    • Gość: Daleko od Wawy Re: Warszawiaków lubią, warszawiacy innych mniej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.04, 07:17
      Nie ma cwaniaka nad warszawiaka .Poznałam wiele warszawiaków i każdy potwierdza
      tą regułe. Chodz lubiłam wawe ,ale teraz nie ,to są zadufani w sobie ludzie .
    • Gość: Konrad WIELKOPOLSKA I ŚLĄSK TO PRAWDZIWA POLSKA IP: *.leon.com.pl 05.04.04, 07:18
      Trzeba wreszcie oddzielić Azję zachodinią od reszty ze stolicą w Warszawie.
      Nie mam tu na myśli, że Azja ze stolicą w Warszawie to źli ludzie itd., ale z
      pewnością to mentalna grupa zbliżona kulturą pracy i ORGANIZACJI do Moskwy.
      Czyli jak najmniej robić a mieć - cwaniactwo, do siebie, ...
      Przez to (przez nich) tak wyglądta ten kraj - Mentalność!
    • Gość: dr ŁODZIANIN!!! CAŁA POLSKA WAS NIENAWIDZI.... IP: 62.29.134.* 05.04.04, 07:55
      Reasumując wypociny Joasi ma szczęście,że nie sprawdzałem jej pracy
      mgr "Uprzedzenia młodzieży z małych miast wobec warszawiaków"... :) Skoro
      Łódź,Poznań,Gdańsk,Kraków (i mógłbym tak jeszcze wymieniać i wymieniać) są
      małymi miastami,to gratuluję poziomu intelektualnego Joasi chciałbym poznać jej
      ocenę z tej pracy!
      • Gość: Krakowianin Re: CAŁA POLSKA WAS NIENAWIDZI.... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.04.04, 08:04
        nistety moja teza o wyzysku polski przez wwe sie potwierdza, wystarczy zobaczyc
        ilu szanownych dyskutantow podaje sie za warszawiakow majac jako przeciwnikow
        tylku niewielu z innych rejonow, no bo oczywiscie maja lepszy dostep do
        internetu. przecietny czlowiek w krakowie tej mozliwosci nie ma (nie ma kasy)
        wwa ma bo ma miejsca pracy ktore przez centralistyczny system warszawski
        wyrwala innym ludziom, ile w warszawie np. bylo gadania zeby pozwolic Krakowowi
        miec miedzynarodowe polaczenia lotnicze, bo jak zwykle argumentowano ze nasze
        biedne okecie nie bedzie mialo obrotow, i tak jest z wszystkimi innymi
        rzeczami, zdecentralizujcie kraj to wtedy zobaczycie snoby warszawskie kto
        wygra wyscig
        • michalszymanski6 DECENTRALIZACJA=ŚMIERĆ KRAKOWA 05.04.04, 08:19
          Zastanów się!
          To by tylko zwiększyło dominację Warszawy.
          Do stolicy dołączyłyby takie miasta jak Poznań, Wrocław, Łódź czy Gdańsk, no i
          może jszcze Katowice. Te miasta z otwartymi ramionami czekają na inwestorów, są
          otwarte na nowe inwestycje, nie boją się wyzwań i cechują się dynamizmem.
          Kraków, ze swoją niechęcią do nowości, szybko stałby się skansenem (zabytki i
          nic poza tym). Jedynie turyści podtrzymywaliby jakoś egzystencję tego miasta.
          Kraków jest za mało dynamicznym miastem, by móc konkurować z Poznaniem czy
          Wrocławiem, a co dopiero z Warszawą. Niestety w dużej mierze winna jest tu
          elita kulturalna tego miasta, która pomimo całej swej mądrości nie dostrzega
          tego problemu. Wystarczy porównać wielkość inwestycji w Krakowie z innymi
          największymi miastami w Polsce. Na razie więc Kraków jest kompletnie
          nieprzygotowany do tego wyścigu. To miasto jest zbyt senne i zbyt
          konserwatywne. Może za 20 lat to się zmieni. Wtedy pogadamy. :)

          POZDRAWIAM!!!
        • Gość: Locogringo Re: CAŁA POLSKA WAS NIENAWIDZI.... IP: *.tele2.pl 05.04.04, 08:29
          Warszawa jest najwieksza, najbardziej rozwinieta gospodarczo, kulturowo itp.
          Nie da sie temu zaprzeczyc. Ta nienawisc do Warszawy i jej mieszkancow bierze
          sie z kompleksow i z zazdrosci. Nie raz slyszalem opinie ze Warszawa to syf,
          brud, smrod itp. A na pytanie czy byl ten ktos kto tak uwaza w Warszawie
          slyszalem ze albo nie albo przejazdem na dworcu centralnym. Straszne
          uproszczenia. Z jednym sie zgodze, ze zla opinie o Warszawie, Warszawiakach
          robi sorry za slowo bydlo z prowincji. Dla rdzennych Warszawiakow takich jak np
          ja jest to juz calkiem zwyczajne skad jestem. Jestem dumny i kocham moje miasto
          ale nie musze udowadniac i pokazywac calemu swiatu ze jestem Warszawiakiem.
          mam apel do wszystkich zakompleksionych... przyjedzcie do Warszawy na pare dni.
          Wezcie rower i pojezdzijcie troszeczke a zobaczycie ze Warszawa da sie lubic....
    • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Potwierdzam, ze w Internecie... 05.04.04, 09:15
      ... wszelkie przejawy mojej asertywnosci (np. czysto pragmatyczna niechec do
      rozmowy z kims z innego miasta) brana jest za wywyższanie sie. Przeraza mnie
      ogrom kompleksow. Przecież prowincja jest tylko w glowie. Tylko tam.
    • toja3003 chcialbym zobaczyc te zdejecia 05.04.04, 09:44
      wiem, ze byly jednakowe dla obu grup
      ale byc moze odpowiadaly bardziej
      okreslonym stereotypom np. Marek
      w gumowcach, z ktorych wystawala sloma
      i z widlami w raczkach a Kasia
      w stroju lowickim.

      • Gość: Olaf Re: chamy IP: 217.8.161.* 05.04.04, 10:11
        Witam elektorat Samoobrony!
        Caly ten watek jest ponizej wszelkiej krytyki
        to jest jedna wielka bzdura, ktora podsyca tylko ludzkie kompleksy - to jest
        wrecz "quasi-rasizm".

        jakie ma znaczenie kto jest z jakiego miasta?
        czy przez fakt urodzenia sie/ mieszkania w tym czy innym miescie ludzie dziela
        sie na gorszych lub lepszych??
        w kazdym miescie mozna znalezc Chama i Pana. W Pcimu Dolnym, Warszawie, Paryzu,
        NY - wszedzie.
        co to znaczy "rdzenny" warszawiak, poznaniak?

        Ludzie, ktorzy oceniaja innych na podstawie ich miejsca pochodzenia to sa
        wlasnie przedstawiciele "prowincji intelektualnej".
    • Gość: Studencicho Warszawianki.. IP: *.acn.waw.pl 05.04.04, 10:04
      Moim zdaniem (nieodosobnionym) Warszawianki sa zarozumiałe, zadzieraja nosa, sa
      mniej kreatywne niz dziewczyny z mniejszych miast (jesli chodzi o relacje
      damsko- meskie).
      • Gość: Olaf Re: Warszawianki.. IP: 217.8.161.* 05.04.04, 10:13
        jak ktos jest impotentem, to kazdy powod jest dobry, zeby ponarzekac na brak
        powodzenia u kobiet

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka