Dodaj do ulubionych

Problem z nauczycielką

12.10.11, 15:11
Witam,

Mam problem z nauczycielką mojego dziecka i właściwie nie wiem jak to rozwiązać. Zdecydowałam się już wprawdzie iść do Niej na rozmowę, ale trochę mam obawy czy moja córka nie będzie mieć potem przykrości. Skoro na tym forum sa nauczyciele, to proszę o podpowiedź jak to załatwić kulturalnie a skutecznie.

Może powiem o co chodzi. Pani jest nauczycielką nauczania początkowego, a moja córka jest teraz w 3ciej klasie. Nigdy nie przepadałam za tą Panią, ponieważ jest to osoba kompletnie roztrzepana i niezorganizowana. Wielokrotnie w ostatnich dwóch latach robiła pewne rzeczy, które mnie delikatnie mówiąc drażniły, ale nie interweniowałam, tym bardziej że słyszałam że ma problemy osobiste. Generalnie co mnie to obchodzi, ja też mam problemy a nie wyżywam się na innych. No ale ok, uległam namowom innych aby to zostawić. Niestety w tym roku pojawiło się kilka sytuacji, które mną wstrząsnęły i powiedziałam że dłużej nie wytrzymam.

Oto kilka przykładów:
1. Pani wciąż wymaga od dzieci przynoszenia do szkoły różnych rzeczy - a to na dekorację klasy, a to na różne akcje. I wszystko byłoby ok, bo to normalne, tylko że Pani nie akceptuje tego, że ktoś czegoś nie ma, albo że nie stać go na kupno nowej rzeczy. Ja zupełnie nie widzę powodu dla którego dla Pani widzimisie miałabym wydawać moje pieniądze na dekoracje szkoły. Wiele razy dawałam coś córce - coś co miałyśmy w domu, ale Pani nie przyjmowała, bo nie było nowe i Jej nie odpowiadało. Natomiast jak coś się Jej wyjątkowo spodobało, to od razu informowała że ona to zabiera dla swoich dzieci. Od tamtej pory powiedziałam że nic nie przyniosę. A wczoraj dowiedziałam się że Pani teraz wymyśliła że dzieci mają przynieść jakieś książki i gry na wyposażenie sali. Powiedziałam córce, że to czego Ona już nie używa jest dla Jej młodszej siostry, więc nie widzę powodu aby dawać to do klasy. Na co dziecko mi ze łzami w oczach powiedziało, że Pani na nich krzyczy że nic nie przynoszą i mówi im że "są do bani". Szlag mnie trafił, chyba nie muszę tego mówić. Generalnie Pani wśród swoich wychowanków ma opinię że "lubi tylko te dzieci które coś przynoszą". A to chyba o czymś świadczy. Zbieranie różnych rzeczy i przynoszenie na akcje jest fajne, pod warunkiem że nie jest pod przymusem. Wydaje mi się że Pani trochę zagalopowała się w swoich ambicjach i odbija sobie na dzieciach.

2. Jedna z Mam zbierała pieniążki na bilety do teatru. Miała zbierać do końca tygodnia, a ja się z nią umówiłam że zapłacę we środę, bo wcześniej nie miałam. Pani do mnie zadzwoniła w poniedziałek z pytaniem czy córka idzie do teatru, bo trzeba zapłacić. Poinofrmowałam Ją o swojej umowie z Mamą, która zbiera pieniążki i na tym rozmowa się skończyła. Następnego dnia okazało się, że Pani zrobiła mojej córce awanturę przy calej klasie, że jest jedyną która nie zapłaciła, że jak nie zapłaci to nie tylko nie pójdzie do teatru, ale Pani wyśle Ją na lekcje do innej klasy. A następnie powiedziała dziewczyce, której Mama załatwiała bilety, że ma iść do naszego domu i ODEBRAĆ! pieniądze na teatr. Jak dla mnie włączanie dzieci w sprawy finansowe dorosłych, to jest w ogóle nieporozumienie, ale żeby ośmieszać dziecko przy całej klasie takim zachowaniem to jak dla mnie w ogóle nie jest dopuszczalne.

3. Moja córka ma koleżankę która Jej dokucza. Kiedy powiedziała o tym Pani, ta tylko machnęła ręką i nic Jej nie pomogła. Powiedziałam więc córce aby się broniła sama i też dokuczała tej koleżance. Na to Ona się rozpłakała, że Ona nie chce, bo kiedyś tak zrobiła, to koleżanka poskarżyła się Pani i moja córka miała awanturę o złe zachowanie. Wygląda na to że dla Pani są "równi i równiejsi", bo inaczej nie umiem tego wyjaśnić.

A jeszcze wczoraj córka powiedziała mi z przerażeniem, że Pani "ukarała" jednego kolegę, który gadał na WFie tak, że złapała Go za kark i pociągnęła na drugą stronę sali. A potem się okazało że miał na szyi rany od Jej paznokci. Dzieciak się popłakał, a Pani powiedziała że teraz każdego kto będzie Jej przeszkadzał tak "przeciągnie", a On miał pecha bo ma paznokcie nie obcięte. Niby nie jest to moja sprawa, bo to powinni zgłosić gdzieś rodzice tego chłopca, ale jak to usłyszałam, to mi ciśnienie chyba na 300ta skoczyło. Jak tak można!

Przez ostatnie lata było wiele takich "kwiatków" i ja mam tego dość. Dziecko mi się zniechęca do szkoły, a ja już nerwowo nie wytrzymuję. Tłumaczyłam sobie że jeszcze tylko 9 miesięcy i uwolnię się od tej kobiety, żeby wytrzymać, ale z drugiej strony, dlaczego tolerować takie zachowania??? Poradźcie coś, proszę.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • zerorhd Re: Problem z nauczycielką 12.10.11, 16:52
      Jeżeli drażnią cię niektóre zachowania nauczycielki, to nie rozumiem, dlaczego nie zapytasz jej osobiście. Być może dowiesz się, jak to wygląda z jej perspektywy. Punkt 2. to raczej problem z mamą dziecka, która zbierała pieniądze na teatr, nie z nauczycielką.
      Wszystko, o czym tu napisałaś, możesz powiedzieć nauczycielce i zapytać ją, o co chodzi oraz wyjaśnić, z jakich powodów różnych rzeczy nie chcesz lub nie możesz zrobić.
      Czy inni rodzice dzieci też mają podobne zdanie?
      • ewa9717 Re: Problem z nauczycielką 12.10.11, 17:00
        Jeżeli choć częśc z tego, co piszesz, miała miejsce, porozmawiałabym (na początek grzecznie i spokojnie) z dyrektorką/dyrektorem.
    • fun88 Re: Problem z nauczycielką 12.10.11, 17:33
      Czytanie odpowiedzi zerorhd możesz sobie podarować, bo wyraźnie widać w niej solidarność zawodową, powątpiewanie w prawdziwość Twoich słów.
      Odpowiedź ewy9717 pozwolę sobie rozwinąć. Dobrze byłoby pójść do dyrektora z kimś (najlepiej w grupie rodziców dzieci z tej klasy). Bardzo dobry byłby rodzic pobitego dziecka (to zdarzenie kwalifikuje się już do prokuratora). Dyrektorowi przedstawić spokojnie zarzuty (wiele zachowań nauczycielki to wyłudzanie albo nawet kradzież). Zapytać, jakie widzi rozwiązanie problemu. Jak zacznie kręcić (solidarność zawodowa albo układy), zapytać czy potrafi to załatwić, czy masz iść wyżej. Jeśli obieca, że załatwi i nic nie zrobi w sensownym czasie, napisać formalną skargę i złożyć w sekretariacie biorąc potwierdzenie złożenia na kopii. Potem iść wyżej.
      Jeżeli chcesz uniknąć tego wszystkiego, przepisz dziecko do innej klasy lub szkoły, jeżeli to możliwe. W końcu to twoje dziecko i powinnaś walczyć o jego dobro, jak lew.
      • zerorhd Re: Problem z nauczycielką 13.10.11, 12:38
        (wielkie oczy) Czy ja w swojej odpowiedzi solidaryzuję się z nauczycielką?
        Kto czytał inne wątki na tym forum wie, że mam dwójkę dzieci, nie pracuję w szkole, a od szkoły wymagam pewnych standardów.
        W którym miejscu opowiadam się po stronie tej wspomnianej nauczycielki, może mi to wskażecie?

        Poradziłam autorce wątku, żeby porozmawiała z nauczycielką osobiście wyjaśniając te sprawy. Gdyby zaś okazało się, że inni rodzice mają podobne zdanie, o wsparcie z ich strony w tej rozmowie. Do niczego zaś prowadzi sytuacja, kiedy mama dziecka w domu złości się, wypowiada się o nauczycielce przy dziecku w sposób obraźliwy, a nie ma odwagi iść i porozmawiać, najpierw z nauczycielką, potem z dyrektorem, a następnie, jeśli to nie poskutkuje, szukać rozwiązań w kuratorium. Dziecko też uczy się rozwiązywania konfliktów przez obserwację rodzica, czy ów ucieka od problemu, skupiając się tylko na wyładowaniu własnych emocji, czy DZIAŁA.
    • amancjuszka Re: Problem z nauczycielką 12.10.11, 18:04
      Fun TY z kolei przesadzasz w strone z dziecmi, a zorhid z nauczycielami. Obydwoje jestescie z "fiksem" tylko kazde w inna strone, ale to tak na boku.

      Wracajac do meritum sprawy:
      Po pierwsze zle zrobilas ze od razu nie reagowalas kiedy bylo trzeba, zawsze trzeba isc i wyjasnic sytuacje z nauczycielem, zauwaz ze TY tez tu przedstawiasz sytuacje wylacznie ze swojego punktu widzenia. I z punktu widzenia dziecka, niemniej:
      Punkt 1. Jezeli dzieci maja przynosic, to trzeba sie zebrac z rodzicami i powiedziec ze nie jestescie od przynoszenia rzeczy do szkoły, bo nie macie takiego obowiazku, natomiast owszem na dekoracje mozecie przynosic ale to sie zalatwia inaczej, takie rzeczy finansuja rodzice i przynosza gotowe, np na Boze Narodzenie, jakies gwiazdy, mala choineczke itd ale to wyjdzie po 5 zl na dziecko i macie gotowy zestaw na 3 lata. Wszystko jest do rozwiazania :-)
      Punkt 2 absolutnie niedopuszczalne jest traktowanie w taki sposob dziecka ze wrzask za to ze nie pojdzie do teatru, jezeli zbieraliscie Wy jako rodzice to nie powinna sie tym w ogole interesowac, nie wnikac, TYM BARDZIEJ ze ponformowalas nauczyciela.
      Punkt 3 Co do tego ze dokucza, pewnie Twoje dziecko tez czasami dokucza i nauczyciel nie moze dojsc kto ma racje, ale powinna w takiej sytuacji wstawic obojgu dzieciom uwagi.
      PUnkt 4 Niedopuszczalne jest takze "targanie dziecka" , owszem moze wziac za reke i ewentualnie posadzic w kacie, ale to wszystko. Powinnas te sytuacje omowic z innymi rodzicami, jezeli reszta dzieci to potwierdzi ze pani ma zamiar przeciagnac dzieci, to jest to dosc mocne stwierdzenie do tego, zeby juz interweniowac u dyrektora.
      Najlepsze wyjscie: po 1) porozmawiac z rodzicami, jezeli nie bedziesz osamotniona ze swoim podejsciem na zebraniu wspolnie powiedziec co chcecie zmienic i przedystkutowac z nauczycielka, jezeli po 2) bedzie tak ze tylko Ty masz takie uwagi to tez najpierw porozmawiaj z nauczycielka ze mialas takie sygnaly od dziecka, jaki jest jej punkt widzenia, powiedz ze jezeli krzyki sie beda powtarzaly zglosisz sprawe do dyrektora.
      • fun88 Re: Problem z nauczycielką 12.10.11, 19:57
        To dziwne, że w kraju, gdzie rządzą historycy, politycy, politykierzy i politolodzy (czyli z wykształcenia "humaniści" - tzn. matołki w przedmiotach ścisłych) pewna grupa nauczycielek nie zauważyła, że dawno skończyło się niewolnictwo i feudalizm. Ciągle uważają się za Panie w sensie władczynie a nie panie w sensie grzecznościowym. Trzeba iść poprosić grzecznie, żeby nie biły człowiekowi dziecka, żeby nie kazały znosić sobie daniny. Wystarczy poczytać wątek o stawianiu jedynki za brak podręcznika (przypięty pinezką) na tym forum i włos się jeży. I w tym wątku też się zaczyna. Przecież ta "nauczycielka" sama powinna wiedzieć, co uchodzi, co jej wolno i co powinna robić w swoim zawodzie. O czym z nią rozmawiać?
        • amancjuszka Re: Problem z nauczycielką 13.10.11, 09:20
          Fun ja uwazam ze trzeba zawsze spojrzec na sytuacje z dwoch stron. Co do jedynek to juz skonczylam w tamtym temacie pisac bo to juz nie dyskusja a przepychanki w stylu JA MAM RACJe, a to nie chodzi o to kto pzepchnie swoje i kto bedzie gora, ale o to, zeby dzieci uczyc kontaktów spolecznych, wpajac zasady, wychowywac a nauczyciele z kolei powinni jak wczesniej pisalam czas na kupno podrecznika oraz ewentualnie szukac innych rozwiazan. Rodzice tez uwazaja ze im wszystko wolno, co nie jest prawda. Owszem nauczyciel powien starac sie "madrze" pracowac z dziecmi, ale jest tylko czlowiekiem i tez ma prawo do zlego dnia itd, chociaz to jest taka praca ze zazwyczaj nie mozesz sobie na to pozwolic i w sumie nie powinnas, ale znowu powtorze czlowiek jest tylko czlowiekiem i idealnych ludzi nie ma. Rodzice powinni wspolpracowac ze szkola i nauczycielami, starac sie i pokazywac dzieciom jak roziwazywac takie sytuacje, przeciez jak dziecko pojdzie do pracy, do ludzi to tez bedzie krzykiem i TYM ZE JEST W OGOLE -jak Ty piszesz ze czasy minely WYMAGAC i tupac nogami ze chce i ma byc jak on chce? To jest typowo dziecinne zachowanie, trzeba szukac wspolnie rozwiazan, kompromisow, wyjasniac sytuacje i trzymac wspolnie front -to jest gwarancja sukcesu podwojnego i tego ze dziecko w miare sie bedzie uczylo i tego ze da sie go wychowac na :porzadnego: czlowieka, czego wszystkim nam zycze :-)
    • truten.zenobi ad1 wymuszenie rozbujnicze? 12.10.11, 22:51
      tak to chyba KK określa?
      • scher Re: ad1 wymuszenie rozbujnicze? 13.10.11, 17:28
        truten.zenobi napisał:

        > tak to chyba KK określa?

        Masz jakieś wydanie kk z błędami ortograficznymi?
        • fun88 Re: ad1 wymuszenie rozbujnicze? 14.10.11, 12:46
          Umiesz wychwycić sens wypowiedzi i czepiasz się szczegółów dla odwrócenia uwagi od problemu czy nie wiesz na ogół o co chodzi? To pytanie nie jest komentarzem tylko do tego twojego postu.
          • scher Re: ad1 wymuszenie rozbujnicze? 14.10.11, 16:30
            Sens taki sam jak i ta ortografia.
    • angrusz1 Re: Problem z nauczycielką 13.10.11, 09:34
      Do dzagudka :

      Tak ogólnie masz racje . Dekorowanie klasy to dobra wola a nie obowiązek .
      Co do biletów nie masz racji . Miałaś się umówić z mamą i dla tej mamy miało być tak jakby zapłacone, choćby tamta mama miała ze swoich dołożyć .
      Co do chłopaka chuliganiącego to jestem za nauczycielką - dawniej za takie zachowanie dostawało się oficjalnie przy całej klasie po łapach .
      I tak należy robić , bo dzieci nie są zdyscyplinowane a rodzice też nie reagują na chuligańskie zachowanie swoich dzieci , ba !! czasem podburzają .

      Co do niezorganizowania i roztrzepania pań nauczycielek to niestety ludzka wada i dość powszechna . Do pracy w szkole nie idą najbardziej zorganizowani ludzie , zwłaszcza kobiety .
      Feminizacja zawodu nauczycielskiego ma swoje poważne negatywne konsekwencje .
      • dzagudka Re: Problem z nauczycielką 13.10.11, 10:18
        Dziękuję bardzo za wszystkie wypowiedzi.

        Kilka informacji dodatkowych.
        Ja z Mamą która zbierała pieniądze byłam umówiona na konkretny dzień. Po telefonie od Pani (tym w którym pytała czy córka idzie do teatru) na wszelki wypadek jeszcze raz do tej Mamy zadzwoniłam i się dopytałam czy na pewno jest ok jak zapłacę w środę (zresztą dobrze się znamy, bo nasze dzieci razem do przedszkola chodziły). Ta Mama powiedziała mi że pieniądze zbiera do piątku więc środa jest jak najbardziej ok. Ja Panią poinformowałam w poniedziałek o terminie zapłaty, a we wtorek córka miała aferę - nie rozumiem o co. Pani pieniędzy nie zbierała więc po co się wtrąca?

        A pytanie czemu nie interweniowałam od razu? Chyba z tego samego powodu co większość ludzi - bałam się o dziecko. Nauczyciel ma spore pole manewru aby się mścić. Ja córce mówiłam żeby się nie przejmowała Pani uwagami czy tym że Pani Jej nie lubi (za nie przynoszenie do szkoły żądanych przez nią rzeczy). No ale to jest dziecko i ono chce być przez Panią lubiane. Nic się na to nie poradzi.
        Inni rodzice też mają problem z zaakceptowaniem Pani, ale nikt się specjalnie nie chce podkładać. Rozmawiałam z Mamą z Rady Rodziców i też mi doradzała odpuścić (już w zeszłym roku miałam iść). Każdy psioczy na Panią, ale większość się nie odzywa, przyjęła metodę - przetrwać jeszcze ten rok i się uwolnić.

        Natomiast zupełnie nie rozumiem czemu ktoś proponuje przenosiny do innej szkoły lub klasy? Jest to szkoła najbliżej mojego miejsca zamieszkania, dziecko chodzi samo, bo nie musi przechodzić przez ulicę. Do tej klasy chodzi trzeci rok, przyzwyczaiła się do dzieci, ma przyjaciół, więc czemu mam Ją przenosić?

        Jeśli chodzi o dokuczającą dziewczynkę, to znam Ją dobrze i wiem, że ma bardzo trudny charakte. W zeszłym roku udało mi się z nią załatwić pewną sprawę - właśnie dokuczania, ale jest coraz starsza i będzie coraz gorzej. Moja córka (niestety) ma zadatki na kozła ofiarnego, za to ta Jej koleżanka ma skłonności do bycia psychicznym terrorystą. Ja wcale bym nie chciała plątać w to Pani, wolałabym żeby córka sama sobie z tą dziewuchą poradziła (nawet jeśli miałaby dostać uwagę za złe zachowanie), ale jeśli tylko Ona ma być karana, a tamtej ma przechodzić ulgowo, to tego nie rozumiem.

        A co do dziecka zranionego (nie pobitego!) przez Panią, to wybacz angrusz, ale w życiu się z tym nie zgodzę. Owszem, dzieci nie są zdyscyplinowane, chuliganią i ciężko sobie z tym poradzić, ale absolutnie nie zgodzę się na stosowanie przemocy fizycznej przez nauczyciela. Czasy gdy nauczycielowi wolno było walić dziecko po łapach linijką albo wyrywać mu ucho minęły. Nie wolno i koniec, to jak dla mnie nie podlega dyskusji!!!
        • angrusz1 Re: Problem z nauczycielką 13.10.11, 15:01
          Do dzagudka :

          Piszesz :" Nie wolno i koniec, to jak dla mnie nie podlega dyskusji!!! "

          Taak, wiem, że nie wolno , pracowałem jako nauczyciel 13 lat .
          W jednym gimnazjum dyrektorka - w czasie dyskusji ze mną , a w zasadzie w czasie zgłaszania kolejnego chuligańskiego wybryku : wejście ucznia do klasy z gestem i okrzykiem hitlerowskim -

          nachyliła się do mnie bliżej i ciszej powiedziała " Cóż zrobić, taki jest status prawny ucznia ".

          No i chuligaństwo czuje się bezkarne .
          " ta dziewucha" będzie dorastać i w gimnazjum już ostrzej będzie sobie pozwalać z twoją córką , która" ma zadatki na kozła ofiarnego ".

          Wtedy będzie za późno .

          Dawniej było przyzwolenie na karanie łapami i wielu chuliganów powściągało swoje zapędy a inni zostali skutecznie odstraszeni od chuliganienia .

          Teraz nie wolno tak karać , no i uczniowie widzą, że nie ma żadnej dolegliwej kary , bo czym jest uwaga w zeszycie : " a może pan se pisać i sto uwag " .
          Obniżenie stopnia z zachowania ? To w ogóle nie działa na pewnych uczniów - często z patologicznych rodzin, gdzie rodzic rozmyślnie instruuje, jak przeszkadzać na lekcji .

          Poczekasz kilka lat i zmienisz zdanie , jeśli Twojej córce ktoś będzie niszczył sprzęt szkolny , kradł pieniądze i inne rzeczy , obmawiał, szturchał , przezywał i ogólnie zakłócał tok lekcji ze szkodą dla Twojej córki .
          • dzagudka Re: Problem z nauczycielką 13.10.11, 15:55
            Angrusz, rozumiem Twój punkt widzenia, skoro byłeś nauczycielem i sam miałeś do czynienia z chuliganami i "przeszkadzaczami". Uwierz mi że są sytuacje gdy sama bym przylała łobuzowi, który się źle zachowuje, ale wiem że mi nie wolno. I to jest ta różnica - to ja będę za to ukarana, nie on.

            Poza tym mnie chodzi tylko o dwie rzeczy - po pierwsze, jeśli ja nie stosuję wobec mojego dziecka kar fizycznych, nie życzę sobie aby robili to inni - obcy ludzie. Po drugie, dziecko w trzeciej klasie podstawówki, czyli 9cio-latek, to wciąż jest dziecko. I uważam że jeszcze w tej chwili są inne sposoby na to aby doprowadzić go do porządku. Ta nauczycielka stosując takie metody jak teraz łatwo straci pracę i prawo wykonywania zawodu. Bo ja na miejscu rodziców już napisałabym skargę do kuratorium. I co? Pomoże Jej to?

            Tak, masz rację, też pewnie będę się czuć bezsilna gdy ta dziewczyna będzie mi maltretować dziecko, ale czy uważasz że jak Ją stłukę na ulicy to wtedy odczepi się od mojego dziecka? Ja na razie znalazłam na Nią sposób i podziałało. A mojej córce mówię że musi się bronić, nawet kosztem uwagi w dzienniczku. Nie chcę aby się bała innych. Ale to będzie równy z równym, a nie dorosły przeciwko dziecku.
            • angrusz1 Skargi do kuratorium 13.10.11, 18:00
              dzagudka :

              Pisze :"Bo ja na miejscu rodziców już napisałabym skargę do kuratorium. I co? Pomoże Jej to? "

              Hmm, można napisać skargę do kuratorium . Na mnie też pisano , zapewne nie pomagało to ale ze skargami każdy nauczyciel winien się liczyć i jeśli jest uczciwy to nie powinien się tak przejmować .
              Ludziom wolno pisać , to piszą .
              Ale i w kuratorium o tym wiedzą .
              A jeśli ktoś ma silne układy w pracy i poparcie zwłaszcza polityczne to taka skarga nic nie znaczy .
              Nauczyciele tracą pracę z różnych powodów , najczęściej jest to brak uczniów no i konkurencja ze strony innych , często ze strony tych , którzy mają lepsze układy .
              I dyrektorzy podporządkowują się tym naciskom , często politycznym . Wybory wygra ten wójt to ów nauczyciel jest do odstrzału po popierał konkurencyjną partię albo sam kandydował .

              To nie takie proste. Tylko naiwnym ludziom wydaje się, że dyrektor zatrudnia najlepszego nauczyciela .
              Bo tak zwykle nie jest .
          • scher Re: Problem z nauczycielką 14.10.11, 10:54
            angrusz1 napisał:

            > W jednym gimnazjum dyrektorka - w czasie dyskusji ze mną , a w zasadzie w czasie
            > zgłaszania kolejnego chuligańskiego wybryku : wejście ucznia do klasy z gestem i okrzykiem
            > hitlerowskim -
            > nachyliła się do mnie bliżej i ciszej powiedziała " Cóż zrobić, taki jest status prawny ucznia ".

            Miałeś dyrektorkę idiotkę - zdarza się.
            Czy musisz jednak publicznie cytować głupców, popularyzując w ten sposób ich mniemania?
            • angrusz1 Re: Problem z nauczycielką 14.10.11, 13:14
              Do scher :

              A możesz wytłumaczyć dlaczego oceniłeś , że ta dyrektorka jest / była idiotką ?

              Jeśli nie zrobisz tego rozsądnie to ty wyjdziesz na idiotę / idiotkę .

              Dla mnie to ta dyrektorka w sposób dość oględny oceniła władze MEN tzn : oceniła głupoty jakie MEN od lat wciska dyrektorom i nauczycielom .
              To te dzirżawskie i radziwiły na czele z hantkimi
              • scher Re: Problem z nauczycielką 14.10.11, 16:28
                angrusz1 napisał:

                > Dla mnie to ta dyrektorka w sposób dość oględny oceniła władze MEN

                Nie chcesz chyba powiedzieć, że podzielasz pogląd, jakoby stan prawny i pozycja prawna ucznia w społeczeństwie nakazywały nauczycielom bezczynnie przyzwalać zdemoralizowanym młodym ludziom na hajlowanie w miejscu publicznym?

                To może zacytuj jakieś uregulowania mówiące o tym, że uczeń w szkole może hajlować, a nauczyciele i dyrektor szkoły nie mają prawa go ukarać.
                • angrusz1 Re: Problem z nauczycielką 14.10.11, 22:08
                  Do scher :

                  Hmm, hajlowanie to widoczny i oczywisty znak i jasne , że takie wykroczenie musi być karane .
                  Jak został uczeń ukarany to nie wiem . Dyrektorka poprosiła mnie o pisemne zgłoszenie sprawy .
                  Potem było przesłuchanie na policji i policjant od razu na początku zadał pytanie , czy chcę , aby prokurator został powiadomiony . Nie chciałem , więc wszystko po rozmowie na policji przycichło a powinna być sprawa sądowa .
                  Natomiast dyrektorka swoją uwagę powiedziała mając na myśli ogólne warunki skutecznego karania . Inny z uczniów już po sprawie sądowej oczekiwał zesłania do poprawczaka - oczekiwał kilka miesięcy no i robił swoje przez te kilka miesięcy , oczywiście, kiedy był w szkole .
                  I tak to właśnie działa - prawa ucznia , bez obowiązków .
                  Przegięcie z naciskiem na prawa ucznia a zapominanie o obowiązkach .
                  Bo takie zasady narzucają władze MEN i na niższych szczeblach - także dyrektorzy : wolą tuszować niż ostentacyjnie , przykładnie , pokazowo ukarać .

                  Inna dyrektora - a i owszem to była wg mnie idiotka - na moją sugestię , by ukarać na apelu naganą ucznia za bójkę , powiedziała, że to niepedagogiczne no i co z prawem do prywatności o danych osobowych - czyli informację o karze ma mieć tylko uczeń . Hm czyli taka nagana wyszeptana na ucho .
                  Taak , są takie dyr . które tak rozumują .
                  I poczucie totalnej bezkarności się szerzy .
                  Ktoś za to odpowiada .
                  Nie sądzisz scher ?
                  • ewa9717 Re: Problem z nauczycielką 14.10.11, 22:27
                    angrusz1 napisał:

                    >
                    > Potem było przesłuchanie na policji i policjant od razu na początku zadał pytan
                    > ie , czy chcę , aby prokurator został powiadomiony . Nie chciałem , więc wszyst
                    > ko po rozmowie na policji przycichło a powinna być sprawa sądowa

                    A kto to miał zrobić, skoro się wycofujesz rakiem, sierotka Marysia czy krasnoludki?
                    • angrusz1 Re: Problem z nauczycielką 15.10.11, 06:48
                      Do ewa9717 : policja z urzędu ma obowiązek to zrobić
    • claratrueba Re: Problem z nauczycielką 15.10.11, 07:25
      Popełniłaś duży błąd nie interweniując od początku. Rodzice w strachu, że "zaszkodzą dziecku" właśnie mu szkodzą, pokazując, że temu dziecku można robić wszelkie przykrości bezkarnie, bo rodzic się za nim nie ujmie.
      Nie byłam aniołkiem jako uczennica i wiele rzeczy uchodziło mi bezkarnie, bo moja matka zawsze interweniowała, kiedy uznała, że potraktowano mnie niewłaściwie. Potem już nawet jak kara mi sie należała to mnie omijała, bo istniało ryzyko, że znowu będą mieli z nią do czynienia.
      Przez parę lat uczyłam w szkole i dokładnie to samo widziałam. Jak rodzic interweniował, dziecko miało spokój. Bo dla nauczyciela to jest duży dyskomfort tłumaczyć się matce czy ojcu, lepiej unikać. Nawet oko przymknąć, dopóki poważnie nie narozrabia.
      Jako rodzic mam dokładnie takie same doświadczenia. Nieliczne, bo jedna góra dwie moje lub męża interwencje wystarczyły by załatwić sprawę. A młody pewny naszego wsparcia nieraz sam sobie poradził.
      To, co piszesz, że Twoje dziecko" ma zadatki na ofiarę" to niestety, wynika ze świadomości, że nikt jej nie obroni. Wiem, że to dla Ciebie bardzo przykre słowa, ale postaw się w jej sytuacji.
      Na interwencję czyli zdecydowaną, ostrą rozmowę z nauczycielką zaczynająca się od słów "nie życzę sobie..." jest bardzo późno. Ale spróbować warto. Jeśli nie pomoże- rozmowa z dyrekcją. Też bardzo nie lubią takich rozmów.
      A przede wszystkim, przestać się bać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka