Dodaj do ulubionych

nowy pomysł menisu?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 16:07
Doszły mnie słuchy, że nowy minister planuje likwidację gimnazjów przy
liceach ogólnokształcących. Motywacji nie słyszałem.
Pięknie będzie, jeśli to prawda :(
Zdolne, bogate dzieciaki z wielkich miast trafią do szkół prywatnych, a z
mniejszych miast (gdzie jest 1 prywatna lub wcale) i biedniejsze wrócą do
swoich rejonówek ...
A co się mają kształcić we własnym, intelektualnym środowisku - do średniej
równać marsz!
I będzie demokratycznie...:((
Obserwuj wątek
    • gdabski Re: nowy pomysł menisu? 09.06.04, 00:52
      To byłby już (albo i nie już ale kolejny) upadek :(

      /Gdabski
    • Gość: MP Re: nowy pomysł menisu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 08:55
      Gimnazja przy liceach mają wyższy poziom nie dzięki lepszej pracy lepszych
      nauczycieli, ale dlatego, że znajdują sposoby na obchodzenie przepisów o
      rejonizacji i udaje im się nabierać część uczniów metodą konkursową. Nie chodzi
      więc o to, czy będą przy liceach czy też nie, ale o to, czy nadal będą gimnazja
      dokonujące selekcji. Myślę, że jest potrzebne takie gimnazjum dla szczególnie
      uzdolnionych - jedno na ileś setek tysięcy mieszkańców, albo odpowiednio klasy
      olimpijskie w niektórych zwykłych szkołach. Powinny one działać na jasnej
      podstawie, przyjmować uczniów na jasnych zasadach i powinien być pomysł co
      dalej z uczniami robić po przerobieniu np. całej matematyki gimnazjalnej w 3
      semestry. Nie muszą być przy liceach. Raczej powinno się dążyć by licea były
      możliwie liczne, bo to stwarza możliwość racjonalniejszego komponowania
      zestawów przedmiotów rozszerzonych nie koniecznie zachowując sztywny podział na
      klasy. Gimnazjum przy liceum blokuje możliwość rozszerzenia oferty tego
      ostatniego, a to chyba nie jest bez sensu, by - gdy jest na to baza lokalowa -
      pozwalać rozwijać się dobremu liceum mającemu co roku kilkunastu chętnych na
      jedno miejsce. Budynków szkolnych ostatnio nie brakuje (jeśli nie zostały
      sprzedane :-( ) więc miejsce dla dobrego gimnazjum też powinno się znaleźć.
      • Gość: jola Re: nowy pomysł menisu? IP: *.wroclaw.mm.pl 09.06.04, 10:24
        Popieram przedmówcę. Według mnie każda szkoła powinna działać samodzielnie.W
        moim liceum jest gimnazjum i powoduje to wiele konfliktów.Trudno nad tym
        zapanować. Jeszcze gorzej jest wtedy, gdy gimnazja są przy podstawówkach.14-16
        lat to najtrudniejszy okres w rozwoju młodego człowieka. Trzeba się nad tymi
        dziećmi głęboko pochylić, by nie przegapić wielu trudnych i niebezpiecznych
        momentów w ich zyciu . Im mniej uczniów w szkole , tym większa szansa na
        to.Ideą gimnazjów było właśnie wyselekcjonowanie tej grupy wiekowej i
        otoczenie jej szczególną opieką. W szkołach łączonych to niemożliwe. Nie
        potępiałabym w czambuł ministerialnego pomysłu.
        • Gość: Majka Re: nowy pomysł menisu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 11:33
          Przy naszym liceum też jest gimnazjum (po 2 klasy ). Sprawdza się znakomicie,
          nie ma żadnych konfliktow. Tak funkcjonują od lat szkoly STS i SSA i nikt nie
          narzeka...
          Oczywiscie, MP ma rację, poziom zalezy przede wszystkim odd naboru. Ale gdzies
          te dzieci musza trafic, by nie byly traktowane jak rarogi w swoich klasach...
          Marku, zapominasz o jednym: jesli w mojej szkole zlikwiduja gimnazjum, beda
          staly puste sale - mimo natloku kandydatow. Gmina, ratujac kiepskie szkoly,
          daje przydzialy klas :( My dostalismy 5 klas! pierwszych, choc np. do jednej
          (humanistyczna) na 30 miejsc jest prawie 150 kandydatow...
          • Gość: MP Do Majki :-) IP: *.fuw.edu.pl 09.06.04, 13:29
            Mimo wszystko uważam, że dwa większe licea stwarzają więcej możliwiości
            ułożenia sensownej oferty dla uczniów niż trzy mniejsze. Pamiętasz,
            rozmawialiśmy kiedyś o problemie Twojej znakomitej szkoły, której miejscy
            włodarze obcięli limity na zasadzie "wszystkim po równo"? Wtedy Cię to
            martwiło. Czy gdyby nie było administracyjnych limitów, to mielibyście problemy
            z naborem do klas, które zapełniłyby te sale, o które obawiasz się, że będą
            stały puste? Jakoś trudno mi w to uwierzyć znając pozycję Twojej szkoły w
            ogólnopolskich rankingach. Problem z zapełnieniem klas powinny mieć szkoły
            słabe. Jeśli jest to problem duży, to ich mury powinny zacząć służyć
            samodzielnym dobrym gimnazjom. W Warszawie są licea mające po 30 chętnych na
            jedno miejsce w klasie i są takie, gdzie jest ledwie jeden chętny w ramach
            trzeciego wyboru. Czy nie szkoda, że wielu dobrych kandydatów odejdzie z tych
            dobrych szkół z kwitkiem i trafią w jakieś przypadkowe miejsca? Czy gimnazja
            przy dobrych liceach utworzone w 2001 roku w walce o nauczycielskie przetrwanie
            (przypominam, że w tym jednym roku nie było rekrutacji do szkół średnich) nie
            powinny jednak ustąpić miejsca tym tysiącom chętnych do nauki w dobrych, a nie
            w kiepskich liceach?
            • Gość: MP Re: Do Majki :-) (errata) IP: *.fuw.edu.pl 09.06.04, 13:33
              Wybacz, powieliłem to co sama napisałaś. Chyba nie doczytałem do końca :-(
            • Gość: Majka proza życia :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 13:42
              Problemu z naborem nie byłoby żadnego. Nawet w tej chwili, przy funkcjonującym
              gimnazjum, spokojnie zmieściłyby się dodatkowe 2 klasy liceum.
              Niestety, limitowanie klas dla "dobra ogólnego" trwa.

              Natomiast gimnazjum sprawdza się nie tylko jako ratowanie etatów :)
              Te dzieciaki (a uczę w liceum drugi rocznik) są zdecydowanie lepiej
              przygotowane do pracy w szkole średniej.
              Wieści, o których pisze myslak, docierają i do nas ze szkół STS. Kuluarowe
              plotki ze stolicy....
              Żal by mi było zdolnych dzieci, które trafiają do licealnych gimnazjów często z
              małych miejscowości, spoza granic miasta, z takich dzielnic, gdzie ja się boję
              przejść obok gimnazjum rejonowego.
              • Gość: MP Re: proza życia :( IP: *.fuw.edu.pl 09.06.04, 13:59
                Podzielam Twój żal i dlatego nie pisałem, że to dobrze bez zastrzeżeń. Pisałem,
                że musi temu towarzyszyć pomysł na to jak zająć się dziećmi szczególnie
                uzdolnionymi, także tymi, które nawet do gimnazjum rejonowego mają dwie godziny
                drogi. Nie chodzi o bezmyślne zniszczenie dobrych gimnazjów pozarejonowych.
                Chodzi o znalezienie dla nich właściwego mijsca, miejsca świadomie
                przewidzianego w systemie. I to wcale nie musi być miejsce w murach liceów.
                Wracam też do myśli, że musi być to także miejsce "programowe". Szczególnie
                jeśli chodzi o matematykę, której poziom w gimnazjum tak żałośnie "dostosowano"
                do najniższych możliwości uczniów, że uczniowie nawet o zdolnościach ciutkę
                większych niż przeciętne, ale bez zalegości z podstawówki, są w stanie
                zrealizować program w połowie przewidzianego czasu.
      • Gość: age Re: nowy pomysł menisu? IP: *.icpnet.pl 09.06.04, 12:21
        Moje dziecko właśnie kończy gimnazjum - zwykłe, państwowe. Po 6. klasie
        rozważaliśmy krótko gimnazjum przy liceum - pomysł upadł, bo te szkoły prowadzą
        tylko klasy dwujęzyczne, a języki nie były naszym priorytetem.

        Popieram ideę szkół dla młodzieży szczególnie uzdolnionej. Mało kto zdaje sobie
        sprawę, że dziecko o wybitnych i ukierunkowanych zdolnościach to uczeń o
        SPECJALNYCH potrzebach edukacyjnych. Syn jest laureatem konkursu
        ogólnopolskiego i finalistą konkursu wojewódzkiego. Te osiągnięcia to przede
        wszystkim jego własna zasługa, ale również duża zasługa szkoły, która pozwalała
        mu się rozwijać (indywidualny program nauczania z dwóch przedmiotów), a
        przynajmniej nie przeszkadzała, choć z tym bywało różnie. Nie mam szczególnych
        pretensji, ale nie zawsze nauczyciele rozumieją, że uczeń wybitny w danej
        dziedzinie nie zawsze będzie przejawiał równy entuzjazm do innych przedmiotów,
        że nie jest w stanie wygrać wszystkich konkursów z nauk ścisłych, że
        przygotowanie do dwóch konkursów (syn brał udział w siedmiu w ciągu roku
        szkolnego, zakwalifikował się do czterech finałów) wymaga czasu na
        przygotowanie, że przydałaby się taryfa ulgowa z innych przedmiotów, choćby w
        postaci możliwości napisania sprawdzianu w innym terminie niż reszta klasy.

        Jeszcze raz, wdzięczna jestem przede wszystkim dyrekcji szkoły za wykazane
        zrozumienie i otwartość, bo nie każdą szkołę powszechną stać na taki stosunek
        do zdolnego ucznia. W szkole podstawowej syn był raczej za swoje zdolności
        tępiony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka