madee1
02.10.13, 15:26
Dzień dobry, może na tym forum uzyskam jakąś radę lub pomoc.
Już trzeci rok chodzę na nauczanie indywidualne do chorego ucznia. Uczę języka angielskiego i w przypadku nauczania indywidualnego przysługuje mi jedna godzina w tygodniu. Do tej pory to wystarczało, jednak mój uczeń jest już w czwartej klasie SP, materiału jest coraz więcej, chłopiec jest bardzo chętny do pracy i ambitny, ma możliwości, więc chciałabym chodzić do niego 2 razy w tygodniu. (normalnie uczniowie klasy czwartej mają trzy godziny angielskiego w tygodniu więc nie chcę żeby od nich odstawał zwłaszcza, że za rok ma wrócić do szkoły i kontynuować naukę w klasie). Nie mogę do niego chodzić w ramach godzin kartowych (mam je już zajęte na obowiązkowe zajęcia wyrównawcze), więc postanowiłam robić to społecznie. Zgłosiłam to wice-dyrektorce, wszystko ok, wpisano to w jego plan lekcji, zajęcia rozpoczęłam dwa tygodnie temu, i nagle dziś, pani dyrektor (główna, nie wice) drze się, że nie mogę SOBIE prowadzić żadnych lekcji społecznie, bo szkoła nie jest fundacją!! Zdębiałam i ręce mi opadły. Jutro będę musiała iść do niej na rozmowę i nie wiem, jak się do niej przygotować. Do mojej szefowej przemawiają głównie przepisy a ja nie mogę znaleźć niczego konkretnego. Czy ktoś słyszał o podobnym problemie? Pomóżcie!