Dodaj do ulubionych

sprytne mamy ;)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 01:10
Aktualności

7 stycznia 2005
Epidemia nadpobudliwości

Rodzice uczniów podstawówek i gimnazjów w regionie łódzkim masowo dostarczają
do szkół lekarskie zaświadczenia o tym, że ich dzieci cierpią na tzw. zespół
nadpobudliwości psychoruchowej.

Chcą nimi usprawiedliwić karygodne zachowanie pociech, bo dzięki temu uczniom
nie wystawia się ocen ze sprawowania.

Oceny te brane są pod uwagę podczas rekrutacji do gimnazjów i liceów.
Nauczyciele nie podważają wiarygodności lekarskich zaświadczeń (bo nie mogą),
ale nadpobudliwi uczniowie to dla nich duży problem. (GAZETA ŁÓDZKA)
Obserwuj wątek
    • Gość: age Re: sprytne mamy ;) IP: *.icpnet.pl 08.01.05, 01:16
      Ocena z zachowania na świadectwie to jakiś komunistyczny wymysł. Znieść i spokój.
      • fan_gazety Re: sprytne mamy ;) 08.01.05, 20:28
        > Ocena z zachowania na świadectwie to jakiś komunistyczny wymysł.
        *** Czy komunistyczy, to wątpię, natomiast że mało sensowny, to się zgadzam
        zwłaszcza, gdy przy pomocy prostej skali oceniamy skomplikowane zachowania
        rosołych ludzi w szkołach ponadgimnazjalnych.

        > Znieść i spokój.
        *** Znieść - przynajmniej w szkołach ponadpodstawowych. Wiem, że dla większości
        uczniów LO te oceny są prawie bez znaczenia, a ci, dla których mają znaczenie,
        często czują się bardzo niesprawiedliwie oceniani.
      • yoosh Re: sprytne mamy ;) 08.01.05, 22:22
        oczywiście znieśc-zachowania nie da sie ocenić stopniem.
        Czy ktoś może podać przyklad,jak ocena z zachowania wplynela na jego dalsze
        losy edukacyjne?
        Wedlug mnie to mozna sobie tym tylek podetrzec.
        • Gość: age Re: sprytne mamy ;) IP: *.icpnet.pl 09.01.05, 00:48
          Ocena z zachowania zależy od subiektywnych kryteriów oceniającego bardziej niż
          jakakolwiek inna ocena, a niestety przekłada się na punkty przy przyjęciu do
          szkoły ponadgimnazjalnej albo gimnazjum poza rejonem. Komuś może tych punktów
          zabraknąć, bo nie zaprzyjaźnił się z klasą lub wychowawcą. To jest absurd.
          Wystarczyłaby ocena opisowa. Przy nowej skali ocen z zachowania sytuacja robi
          się całkiem groteskowa.
        • Gość: yellow10 Re: sprytne mamy ;) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.05, 16:22
          Również jestem za zniesieniem. Obawiam się jednak, że może wpłynąć na dalsze
          losy edukacyjne, bo np. aby dostać się do dobrego liceum trzeba mieć min. dobre
          z zachowania ( tak już na wstępnie) . A jak się ma ocena poprawna za gadanie na
          lekcji do poprawej za bycie agresywnym /wulgarnym / wagarującym itp.? Taki
          uczeń od razu jest odrzucany jako coś gorszego.
      • Gość: Belfer Czy Piłsudski albo car byli komunistami;-)????? IP: *.netcafe.waw.pl 09.01.05, 17:46
        A jeszcze w ich czasach na świadectwach były oceny z zachowania, tyle, że nie
        zafałszowane przez statuty, WSO i paniusie z kuratorium!!
        • fan_gazety Taaa.... widać bardzo lubisz oceniać... 09.01.05, 19:46
          Nie tylko uczniów zresztą. Panie z kuratorium - też, uczestników forum - a
          jakże.

          Ale to, że:
          1) ocena jedną liczbą ludzjkiego zachowania nie ma żadnego sensu, bo nie
          przystaje w żaden sposób do złożonych ludzkich zachowań,
          2) jest oceną skrajbnie subiektywną,
          3) mało kogo ona obchodzi w szkole średniej,

          to juz pestka, no nie? Grunt to mieć tę możliość i z lubością "OCENIĆ". Jasne.
          Wszystko.
          • Gość: Belfer Nie lubię idiotycznych argumentów!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.05, 22:59
            • fan_gazety Nie rozumiem 10.01.05, 07:21
              Odnosisz się teraz do argumentu o komunistycznym pochodzeniu oceny za
              sprawowanie (faktycznie chybionego), czy też do tych trzech, które wymieniłem
              wyżej?
              • Gość: age Re: Nie rozumiem IP: *.icpnet.pl 10.01.05, 20:00
                Będę polemizować. Nie wiem, w jaki sposób wystawiano ocenę ze sprawowania za
                cara czy w drugiej rzeczpospolitej, ale odczułam na własnej skórze, jak to
                robiono w PRL. Między tamtym systemem a obecnym różnice są niewielkie i zależą w
                dużym stopniu od szkoły i konkretnego wychowawcy. Nie zapomnę, jak w nauczaniu
                początkowym wychowawczyni przedstawiała kryteria wystawiania oceny z zachowania:
                coś tam, coś tam..., praca na rzecz szkoły. "No wiecie Państwo, na tym etapie to
                chodzi przede wszystkim o Wasz wkład w życie szkoły..." Inny kwiatek: dziecko ma
                obniżoną ocenę z zachowania, bo matka za bardzo podskakuje, a to była jedyna
                ocena, która decydowała czy świadectwo na koniec szkoły będzie z paskiem, czy
                bez. Ocena z zachowania w polskiej szkole jest komunistycznym wymysłem, bez
                względu na cara i Piłsudskiego.
              • Gość: Belfer Re: Nie rozumiem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.05, 21:23
                Argument o "komunistycznym" pochodzeniu jest idiotyczny i często nadużywany(za
                komunizmu chodziliśmy na dwóch nogach - czy z tego powodu mamy teraz chodzić na
                czworakach.Co do reszty - głupi wychowawcy zdarzają się we wszystkich
                epokach.Tym niemniej szkoła powinna móc ocenić zachowanie ucznia, podobnie jak
                pracodawca ocenia np.pracownika choćby w świadectwie pracy.Niekiedy
                komplikowanie prostych narzędzi wcale nie powoduje, że są lepsze.A oceny
                zachowania w takiej czy innej formie występują prawie na całym świecie.
                Mam znakomitą młodzież i tak naprawdę nawet zwykłe(przedmiotowe) oceny są mi
                średnio potrzebne.Ale ja mam to szczęście...99% młodzieży jest niestety inne;-)
                • Gość: age Re: Komunistyczne wymysły ;-) IP: *.icpnet.pl 10.01.05, 22:37
                  Za moich szkolnych czasów na wysokość oceny z zachowania wpływały "prace
                  społeczne na rzecz szkoły". Żeby na daną ocenę zasłużyć, trzeba było
                  przepracować konkretną liczbę godzin. Przepracowane godziny musiały być
                  poświadczone podpisem pracownika szkoły. W praktyce oznaczało to zbieranie
                  karteczek z liczbą godzin i podpisem. Najbardziej opłacał się układ z panią
                  sprzątaczką. Sprzątaczka szła pić herbatę z cukrem, a myśmy machali pół godziny
                  miotłą na ochotnika. Pani sprzątaczka własnoręcznym podpisem poświadczała
                  przepracowane 2 godz. Określając ocenę ze sprawowania komunistycznym wymysłem,
                  mam na myśli raczej sposób jej wystawiania, a nie genezę. Mam wrażenie, że
                  obecnie przeważają dwie szkoły: albo punktuje się jakieś rzeczywiste i wydumane
                  osiągnięcia, na zasadzie kto lepiej umie kombinować, albo jest to ocena oparta
                  na tzw. ogólnym wrażeniu. W tym drugim przypadku ocena wyjściowa często oznacza,
                  że nauczyciel niewiele o uczniu wie, poza tym, jak się nazywa. Takie pomieszanie
                  FIKCJI z RZECZYWISTOŚCIĄ niestety jest przeliczane na punkty przy przechodzeniu
                  do szkoły wyższego typu. Z problemem tej strasznej młodzieży, który nas nie
                  dotyczy, to też nie przesadzajmy. Ci panowie, co zakładali angliście na głowę
                  kosz na śmieci, byli podobno grzeczni jak aniołki na wszystkich pozostałych
                  lekcjach. Przypuszczam, że oceny z zachowania też mieli nie najgorsze. Do czasu.
                • Gość: MP Re: Nie rozumiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 00:42
                  Tylko, że na świadectwie pracy ocena jest opisowa, a niechby znalazło się tam
                  cokolwiek, na co pracodawca nie miałby silnych papierów, to pracownik zaraz
                  może pobiec do sądu pracy. Ocena wychowawcy jest ostateczna. Poza tym
                  pracodawcę się wybiera, można też nim samemu zostać. Możliwość wyboru szkoły na
                  wcześniejszych etapach edukacji jest zwykle iluzoryczna.
                  • Gość: Jacek Re: Nie rozumiem IP: *.brzesko.net.pl 11.01.05, 08:13
                    Szanowni Państwo! Uważam, że jeśli już musi być na świadectwie (typ szkoły
                    obojętny) ocena ze sprawowania, to powinna ona mieć charakter opisowy, np. dużo
                    o uczniu mówi jego podchodzenie do obowiązków, czyli uczęszczanie na lekcje,
                    spóźnienia, różnoraka działalność na terenie szkoły i poza nią, konflikty z
                    prawem, itp. Taka ocena powinna być wystawiana tylko na świadectwie ukończenia
                    danego typu szkoły i tylko takie świadectwo winno być wystawiane. Pisanie
                    świadectw po ukończeniu danej klasy jest tylko marnowaniem papieru i czasu
                    nauczyciela. Z poważaniem - Jacek.
    • if_ona do belfra 08.01.05, 12:46

      Nie wklejaj na forum artykułów. Zajrzyj do gazetowej netykiety (punkt "Czego
      unikać"): forum.gazeta.pl/forum/1,47474,1617503.html
    • Gość: m-s Re: sprytne mamy ;) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 11.01.05, 18:07
      a co powiecie na sytuację, gdy uczennica [co tu kryć - ja] udzielająca się w
      szkole [samorząd] z powodu liczby nieusprawiedliwonych ocen ma mieć obniżoną
      ocenę z zachowania? I to wcale nie jest kosmiczna liczba, tylko poprostu
      przekroczyłam limit ilości tych godzinek do wzorowego.

      żadnych innych zarzutów, tylko te kilka godzin ... ;/
      • Gość: age Re: sprytne mamy ;) IP: *.icpnet.pl 11.01.05, 19:18
        Przepraszam, ale czegoś nie rozumiem. Bez względu na to, czy uczeń zaśpi, czy
        cała klasa pójdzie na wagary, to rodzice piszą usprawiedliwienie. A jak nie
        piszą, to znaczy, że się wychowaniem dziecka nie interesują. Za moich czasów...
        itd., ale obecnie tak jest niemal wszędzie.
        • roman.gawron Re: sprytne mamy ;) 15.01.05, 13:15
          Gość portalu: age napisał(a):

          > Przepraszam, ale czegoś nie rozumiem. Bez względu na to, czy uczeń zaśpi, czy
          > cała klasa pójdzie na wagary, to rodzice piszą usprawiedliwienie.

          ...a nauczyciel nie ma obowiązku go uwzględnić.
          • Gość: age Re: sprytne mamy ;) IP: *.icpnet.pl 15.01.05, 21:57
            A jeżeli to nauczyciel do pisania takich lipnych usprawiedliwień zachęca?
            Fikcję zwaną oceną z zachowania tworzą wspólnie szkoła, dom i uczeń.
      • fan_gazety Dobry przykład 11.01.05, 21:29
        To jest właśnie przykład na to, że stopniowanie zachowania na skali porządkowej
        (czyli takiej, która pozwala zachowanie porównywać na zasadzie "lepsze-gorsze"
        między uczniami i latami) nie ma sensu. Są osoby, które są bardzo aktywne,
        emocjonalne. Takie, które działają na rzecz innych osób, insprują, robią
        mnóstwo rzeczy na korzyść szkoły, ale zdarza się im - jak to osobom
        spontanicznym - coś czasem zrobić "nie tak", a to np. dać się złapać na paleniu
        papierosów, a to pójść na wagary. Ale jest z nimi dobry kontakt, wiedzą czego
        chcą, i robią wiele dobrego dla innych. I co? Wychodzi z tego jakaś ocena
        średnia, która kompletnie nie przystaje to takich aktywnych osób.
        • fan_gazety Ten dobry przykład - to przykład M-S, rzecz jasna 11.01.05, 21:31
        • Gość: yellow10 Re: Dobry przykład IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.05, 16:06
          Witam, Czy jest jakaś szansa na to, aby ocena z zachowania zostałą zlikwidowana
          albo żeby była oceną opisową? Zbliża się koniec semestru , a moja 14-letnia
          córka znowu ma ocenę poprawną z zachowania za tzw. gadanie na lekcjach. Zdaję
          sobie sprawę,że nauczyciel wolałby, aby na jego lekcjach panowała cisza " jak
          makiem zasiał" , ale to jest młodzież i to w takim trudnym do okiełznania wieku.
          Jeśli składając podanie do liceum na świadectwie będzie taka ocena, to przecież
          nikt nie będzie zastanawiał się co jest przyczyną takiej oceny. Może ona pali
          papierosy, pije alkohol , może jest agresywna w stosunku do innych uczniów albo
          nauczycieli. Uważam ,że jest to bardzo krzywdzący sposób oceniania.
          • Gość: DaDa Re: Dobry przykład IP: *.chello.pl 12.01.05, 16:13
            Uważam, że bardzo dobrze, że panienka przeszkadzająca w prowadzeniu lekcji
            (nauczycielowi) i w korzystaniu z zajęć ( kolegom) ma obnizone zachowanie.
            14 latka nie jest przedszkolakiem, i powinna mieć świadomość, że są rzeczy,
            których robić nie wolno.
            To, że nauczyciel stracił czas na upominanie Twojej córki , powodowało, że inni
            musieli uczyć się w domu, tych partii materiału, których nie omówiono w szkole.
            W szkole mojego dziecka obniża się za gadanie stopnie - i jest to POWSZECHNIE
            akceptowane!
          • Gość: Azka Re: Dobry przykład IP: *.chello.pl 14.01.05, 21:05
            A my-rodzice czwartoklasistów w warszawskiej podstawówce dowiedzieliśmy się na
            ostatnim zebraniu,że właściwie nie będzie ocen powyżej poprawnej.
            Powód ? Nie zachowanie uczniów ,które generalnie jest dobre(poza paroma
            wyjątkami),ale tzw.Wewnątrzszkolny System Oceniania.
            Jest to dokument stworzony w szkole ostatnio ,obowiązujący wstecz , czyli od
            września, który mówi między innymi, że uczeń,który zgłosił choć JEDNO
            nieprzygotowanie na dowolnej lekcji, nie może dostać oceny wzorowej ani bardzo
            dobrej z zachowania.
            Nie mówię już o godnym reprezentowaniu szkoły na różnych zawodach i konkursach
            przedmiotowych(trzeba zająć jakieś punktowane miejsce!!)i wykazywaniu
            inicjatywy w organizowaniu prac społecznie pożyteczych.
            Po prostu włos mi się zjeżył na głowie.
            • Gość: m-s Re: Dobry przykład IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 14.01.05, 23:20
              uczeń,który zgłosił choć JEDNO
              > nieprzygotowanie na dowolnej lekcji, nie może dostać oceny wzorowej ani
              bardzo
              > dobrej z zachowania.

              a to to już ja zupełnie nie wiem co jest.

              co ma poziom wiedzy [a raczej jej jednorazowy brak] do zachowania - pan raczy
              wiedzieć...

              ps. zachowanie mam bardzo dobre. Biorąc pod uwagę, że zaraz znów będzie trzeba
              przygotować coś na walentynki w szkole, dyskotekę, zająć się balem
              trzecioklasistów, to coś mi się wydaje, że ocena ze sprawowania mi podupadnie.
              Tak więc albo zachowanie, albo robienie czegoś fajnego [a lubię to!] dla
              szkoły. Faaajnie.
              • Gość: Zibi Re: Dobry przykład IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 19:48
                >
                > co ma poziom wiedzy [a raczej jej jednorazowy brak] do zachowania - pan raczy
                > wiedzieć...
                >
                To jest proste: jednym z czynników podlegających ocenie jest stosunek do
                obowiązków szkolnych a uczenie się jest podstawowym obowiązkiem ucznia.
                Nieprzygotowanie do lekcji jest niewykonaniem tego obowiązku. Jeżeli więc uczeń
                nie przygotwał się do lekcji, to nie jest wzorem, nie jest też bardzo dobrym
                ani dobrym uczniem. Jest poprawny.
                No, może tylko wydaje mi się, że jedno nieprzygotwanie to mało i może zdarzyc
                się dobremu uczniowi.
          • roman.gawron Re: Dobry przykład 15.01.05, 13:16
            Gość portalu: yellow10 napisał(a):

            > Zbliża się koniec semestru , a moja 14-letnia córka znowu ma ocenę poprawną
            > z zachowania za tzw. gadanie na lekcjach.

            Łatwo można zmienić ten stan rzeczy. Mocą swojej władzy rodzicielskiej
            wyegzekwować od córki, żeby nie gadała na lekcjach.
          • Gość: wychowawca Re: Dobry przykład IP: *.lubin.sdi.tpnet.pl 15.02.05, 23:46
            ocena poprawna, jak sama nazwa wskazuje, nie jest oceną obniżoną; stanowi ona
            wyjściową ocenę, od której sprawowanie bądź się podwyższa (dobre i wyżej), bądź
            też obniża (nieodpowiednie lub naganne)
            • Gość: MP Re: Dobry przykład IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 14:48
              A z matematyki lub polskiego "wyjsciowa" jest dostateczna?
              Skąd wytrzasnąłeś te pojęcia "wyjściowa" i "obniżona"?
              Z pewnością nie z rozporządzenia!
          • Gość: Zibi do yellow10 IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 19:40
            14-latka nie jest niemowlęciem i ma już swój rozum. I powinna go użyć do tego,
            żeby osiągnąć zamierzony cel, np. uzyskanie zadowalającej oceny zachowania.
            Jeżeli jednak będziesz ją przekonaywać, że jest w cielęcym wieku i ze względu
            na to wszystko jej wolno, że ocenę zachowania powinna mieć taką, jaką chce bez
            poprawy zachowania i żadnego wysiłku, to wychowasz ją na bezmózgowca nie
            widzącego związku przyczynowo-skutkowego między zachowaniem i jego oceną (nie
            tylko w szkole) a może i innych związków logicznych.
            Ostatnio podczas dyżuru na korytarzu zostałem "podhaczony" przez nieuważnego,
            siedzącego na korytarzu ucznia. Odrabiał na kolanie lekcje i wyprostował nogi w
            nieszczęśliwym momencie. Na moją uwagę odparł: "trzeba patrzeć, jak się
            chodzi". Podaję to jako przykład na to, że uczniowie bywają teraz całkowicie
            źle wychowywani. Np. cakowicie bezkrytyczni wobec swojego zachowania.
            • if_ona Re: do yellow10 19.02.05, 19:43
              Gość portalu: Zibi napisał(a):

              > Na moją uwagę odparł: "trzeba patrzeć, jak się
              > chodzi".

              A co Ty na to?
              • Gość: Zibi Re: do yellow10 IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 19:58
                Najpierw starałem się uczniowi wytłumaczyć, że korytarz nie jest miejscem do
                siedzenia, że trzeba kontrolować swoje odruchy, np. wyciągając nogi na środek
                korytarza, po którym się chodzi, trzeba spojrzeć, czy się nie zrobi komuś
                krzywdy. Uczeń jednak uparcie powtarzał swoje. Więc zakończyłem uwagą, że
                ponieważ on nie rozumie oczywistych spraw, to może ukaranie go przez wychowawcę
                sprawi, że dotrze do niego, że zachowuje się źle. Na to uczeń, że no to wobec
                tego on przeprasza. Nic nie zrozumiał a zadziałała dopiero groźba "kija".
      • roman.gawron Re: sprytne mamy ;) 15.01.05, 13:14
        Gość portalu: m-s napisał(a):

        > żadnych innych zarzutów, tylko te kilka godzin ... ;/

        Te kilka "nieusprawiedliwionych" godzin...

        I co w tej ocenie wydaje Ci się nie w porządku? Jak chodzisz na wagary, nie
        jesteś wzorem. Proste.
        • Gość: age wagary IP: *.icpnet.pl 15.01.05, 22:03
          Moje dziecko miało kiedyś nieusprawiedliwiony dzień, bo brało udział w
          konkursie, ale nikt o tym nie poinformował wychowawczyni. To był etap szkolny
          konkursu. Kiedy sprawa się wyjaśniła, nie można było tego usprawiedliwić, bo
          usprawiedliwienia szkoła przyjmowała do dwóch tygodni od nieobecności. To jest
          ciąg dalszy fikcji zwanej oceną z zachowania.
          • Gość: Zibi Re: wagary IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 20:03
            To niekompetencja i nieuczciwość wychowawcy. Każdy człowiek jest omylny ale jak
            się zorientuje, że popełnił błąd (zwłaszcza krzywdzący kogoś), to powinien
            przeprosić i naprawić szkodę (najlepiej, jak to możliwe). Nieraz myliłem się w
            sprawach usprawiedliwień i zawsze, gdy to zauważyłem, naprawiałem błędy (choć
            trzeba było "grzebać" w statystykach semestralnych).
        • Gość: m-s Re: sprytne mamy ;) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 16.01.05, 00:11
          > I co w tej ocenie wydaje Ci się nie w porządku?

          fakt, że kilka nieusprawiedliwionych godzin jest ważniejsze niż moje dobre
          zachowanie na lekcjach, praca na rzecz szkoły, startowanie w konkursach, nie ma
          ze mną problemów, jest tylko 5 godzin. Natomiast pewne dziewczę rozwaliło już
          kilka godzin, ale usprawiedliwienia zawsze przynosi w terminie. I ma wzór.

          Proste.
          • roman.gawron Re: sprytne mamy ;) 16.01.05, 14:27
            Gość portalu: m-s napisał(a):

            > Natomiast pewne dziewczę rozwaliło już kilka godzin, ale usprawiedliwienia
            > zawsze przynosi w terminie. I ma wzór.

            Więc to jej ocena jest niesprawiedliwie zawyżona. Twoja jest sprawiedliwa.
            Wagarujesz, nie jesteś wzorem.

            Masz prawo nie chcieć być chodzącym ideałem. Lecz nie domagaj się wtedy
            nieadekwatnej oceny Twojego zachowania.
    • Gość: Zibi To nie nowość. IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.01.05, 14:08
      To nie jest nowość w szkole. Kto uczy w szkole średniej wie, że w czasie matur
      była niespotykana gdzie indziej i o innym czasie epidemia zapalenia pęcherza
      moczowego. Chorych bywało często ponad 50%. Czy to tylko przypadkiem nie jest
      jakaś choroba lekarzy na nadczulicę społeczną lub bezdenność kieszeni? Gdzie
      jest etyka zawodowa tej grupy społecznej?
    • Gość: j.ziomek Re: sprytne mamy ;) IP: *.chello.pl 20.02.05, 02:21
      Załącznik na świadectwie o innym trybie nauczania i kwalifikowania.Myślę ,że
      matki o tym wiedzą,a nadpobudliwość to faktyczna epidemia związana z reformą
      kultury fizycznej w szkołach.Ile trwa faktyczny ruch na godzinie wychowania
      fizycznego?(20-23 minut)?
      Reszta to przebieranie.Siedzenie pod salą,bo jest zajęta przez inne klasy(liczba
      mnoga).
      Szczecin w ciągu 10 lat zniknęły czynne boiska,place zabaw,podwórka
      przystosowane do gier i zabaw dla dzieci.Wszędzie samochody,spaliny.
      Złe odżywianie.Dużo soli,cukru , chipsy z papryką oraz chili w frytkach.
      Mama gotuje zupki błyskawiczne -przecież emancypacja zajmuje sporo czasu przed
      telewizorem.
      Sen dziecka rozregulowany-internetem,filmem,muzyką ze słuchawek do białego rana.
      Wymagania niedowartościowanych postkomunistycznych nauczycieli 40-50 letnich("bo
      my jesteśmy straceni,nie znając 3 języków zachodnich").
      Rodzice na wypowiedzeniu.Brak bezpieczeństwa socjalnego-pewności zabezpieczenia
      egzystencji.
      Ciasne klitki -zamieszkiwanie po kątach u rodziny.
      Tytuł Pana postu powinien brzmieć -"kochające jeszcze dzieci".
      Teraz jeszcze zagęszczanie klas.
      Forsa,kasa,flota,budżet-ach jeszcze koszt jednego dziecka
      w szkole,klasie.
      Dziecko to koszt i wyrzeczenie,z rzadka dobro oczywiste.
      Ludzie dorośli narzucają styl-mieć i brać za wszelką cenę.
      Ceną jest zdrowie psychczne naszych dzieci .Ciężka jest praca z takim dzieckiem.
      A jeśli w zespole klasowym jest kilku takich uczniów?- Zdarza się to często.
      Nie dziwię sie frustracji wychowawców.Sam też bywałem sfrustrowany.Lekiem jest
      ciepła rozmowa z dzieckiem i jego rodzicami.
      Dziecko wie co jest przyczyną złej oceny otoczenia,ale wie że samo jest kochane
      i zauważane jako człowiek.Życzę powodzenia i kochanych dzieci.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka