05.09.02, 13:15
czy dyrektor szkoły ma prawo kazać usunąć uczniowi dredy?
jakie zapisy prawne są po stronie uczniów w tej sprawie?
Obserwuj wątek
    • magdalena.wantola Re: dredy 16.09.02, 14:34
      Nie ma prawa, chyba ze statut szkoły zakazuje dredów - jesli nie - co nie jest
      zabronione jest dozwolone.
      • n-l Niezupełnie 11.11.02, 02:30
        Wystarczy, że statut szkoły zawiera sformułowanie:
        Uczeń ma obowiązek ubierać i nosić się schludnie, stosownie do miejsca, wieku i
        okoliczności.

        Ocena zaś, czy spełnione są te warunki, należy wyłącznie do nauczyciela.

        Bez zapisu w statucie też bym zabronił. Uważam, jako osoba dorosła, że dredy
        nie są normą estetyczną w naszym społeczeństwie. Dla dobra ucznia zabroniłbym,
        bo ewentualny szef na rozmowie kwalifikacyjnej także może nie spojrzy na to
        przychylnym okiem. A ja mam za zadanie przygotować ucznia do życia w dorosłym
        społeczeństwie.

        Prawo oświatowe nie zabrania mi zabraniać takich rzeczy. Mam swoje prawa.
        Jestem nauczycielem.

        A uczniowie jeszcze polską szkołą nie kierują i nie ustalają w niej zasad.
        • avild Re: Niezupełnie 14.11.02, 09:56
          z całym szacunkiem...

          "Nikogo nie można zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje" (Art
          31, Rozdz. II, Konstytucja RP). Wydaje mi się że pan dosyć swobodnie traktuje
          prawa o szkolnictwie i prawa statutowe, a prawa te są złe, niesprecyzowane i z
          tego tytułu pozwalają na liczne nadużycie i tzw. "nadinterpretacje".
          Z tego co zrozumiałam jest pan pedagogiem (a może się mylę?) i skrupulatnie
          korzysta pan z powyższych możliwości, jakie daje nam złe prawo. Ma pan prawo do
          własnych sądów i opinii, może pan zabronić noszenia dredów własnym dzieciom,
          ale uczniom w szkole może pan jedynie zwrócić uwagę i wyrazić swoje zdanie. Na
          litość boską, nie jesteśmy już państwem totalitarnym, gdzie każdy musi chodzić
          w uniformie lub fartuszku, respektujemy prawa człowieka, a o ile dobrze
          pamiętam to gwarantują one pełną swobodę w zakresie osobistych upodobań, czy
          chodzi o modę, czy o fryzurę lub makijaż. Uczęszczałam do szkoły w której
          nauczycielem fizyki był transwestyta (autentycznie), mimo że wielu nauczycieli
          i rodziców uznawało to za "demoralizujące" (mam wrażenie, że pan podpisałby się
          pod tą opinią), szkoła uznawała jego prawo do wolności osobistej i nie
          dyskryminowała go (a przecież, idąc za pańską opinią, mężczyzna teoretycznie
          nie powinien zapuszczać włosów, nosić spódnic i staników, a już tym bardziej
          nie w szkole)... Gdyby uczniowie nie byli tak zmęczeni tą walką z wiatrakami,
          indywidualnymi upodobaniami nauczycieli i żmudnym procesem dochodzenia swoich
          praw, bez gwarancji, że nie odbije się to później na ich życiu szkolnym,
          mielibyśmy mnóstwo pozwów związanych z naruszeniem nietykalności osobistej (ze
          mną miałby pan kłopot na pewno, hehe:)

          pozdrawiam wszystkich, którzy walczą o prawo do własnej indywidualności
          • n-l Niezupełnie po raz kolejny 14.11.02, 11:45
            avild napisała:

            > "Nikogo nie można zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje"
            (Art
            > 31, Rozdz. II, Konstytucja RP).

            Szanowna Młoda Damo!
            Art. 31. ust. 3 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej:
            Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być
            ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym
            państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony
            środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób.
            Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

            Art. 4 Ustawy o systemie oświaty:
            Nauczyciel w swoich działaniach dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych ma
            obowiązek kierować się dobrem uczniów, troską o ich zdrowie, postawę moralną i
            obywatelską z poszanowaniem godności osobistej ucznia.

            Art. 6 Karty nauczyciela:
            Nauczyciel zobowiązany jest rzetelnie realizować zadania związane z powierzonym
            mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i
            opiekuńczą […], dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich
            […]

            Art. 12.2 Karty nauczyciela:
            Nauczyciel[...] ma prawo do swobody stosowania takich metod nauczania i
            wychowania, jakie uważa za najwłaściwsze spośród uznanych przez współczesne
            nauki pedagogiczne […]

            Artykuł 10 KONWENCJi O OCHRONIE PRAW CZŁOWIEKA I PODSTAWOWYCH WOLNOŚCI

            WOLNOŚĆ WYRAŻANIA OPINII (potraktujmy wygląd zewnętrzny jako manifestację
            poglądów)
            1. Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii [...].
            2. Korzystanie z tych wolności pociągających za sobą obowiązki i
            odpowiedzialność może podlegać takim wymogom formalnym, warunkom, ograniczeniom
            i sankcjom, jakie są przewidziane przez ustawę i niezbędne w społeczeństwie
            demokratycznym w interesie bezpieczeństwa państwowego, integralności
            terytorialnej lub bezpieczeństwa publicznego ze względu na konieczność
            zapobieżenia zakłóceniu porządku lub przestępstwu, z uwagi na ochronę zdrowia i
            moralności, ochronę dobrego imienia i praw innych osób oraz ze względu na
            zapobieżenie ujawnieniu informacji poufnych lub na zagwarantowanie powagi i
            bezstronności władzy sądowej

            Artykuł 29 POWSZECHNEJ DEKLARACJI PRAW CZŁOWIEKA
            (1) Każdy człowiek ma obowiązki wobec społeczeństwa, bez którego niemożliwy
            jest swobodny i pełny rozwój jego osobowości.
            (2) W korzystaniu ze swoich praw i wolności każdy człowiek podlega jedynie
            takim ograniczeniom, które są ustalone przez prawo wyłącznie w celu zapewnienia
            właściwego uznania i poszanowania praw i wolności innych i w celu uczynienia
            zadość słusznym wymogom moralności, porządku publicznego i powszechnego
            dobrobytu w demokratycznym społeczeństwie.

            Deklaracja Praw Dziecka
            Zasada 7:
            [...]Dziecko powinno otrzymać takie wychowanie, które podnosi jego kulturę
            ogólną i umożliwia mu, w warunkach równych szans, rozwinięcie swych zdolności,
            wyrobienie zdrowego rozsądku oraz poczucia odpowiedzialności moralnej i
            społecznej, a także stanie się pożyteczną jednostką społeczeństwa. (…)Dziecku
            należy dać wszelkie możliwości do zabaw i rozrywek, które powinny zmierzać do
            tych samych celów, co nauka(…).

            Konwencja o prawach dziecka
            Art. 12.
            Państwa-Strony zapewniają dziecku(…) prawo do swobodnego wyrażania własnych
            poglądów we wszystkich sprawach dotyczących dziecka, przyjmując je z należytą
            uwagą, STOSOWNIE DO WIEKU ORAZ DOJRZAŁOŚCI DZIECKA (podkr. moje).

            Załącznikiem do Konwencji są zastrzeżenia sformułowane podczas jej ratyfikacji
            przez Parlament, m.in. poniższa deklaracja:
            Rzeczpospolita Polska uważa, że wykonania przez dziecko jego praw określonych w
            Konwencji, w szczególności praw określonych w artykułach od 12 do 16 [czyli o
            swobodzie wyrażania poglądów, ingerencji w życie prywatne i korespondencję]
            dokonuje się z poszanowaniem władzy rodzicielskiej, zgodnie z polskimi
            zwyczajami i tradycjami dotyczącymi miejsca dziecka w rodzinie i POZA RODZINĄ
            (podkr. moje).

            Polskie prawo - jak widzisz - w celu wzmocnienia wychowawczej kontroli nad
            nieletnimi - przewidziało, prócz rodziców, jeszcze trochę osób, których trzeba
            słuchać i poddać się ich "władzy". Są to m.in. nauczyciele, wychowawcy
            kolonijni, opiekunowie w internatach, a nawet obcy ludzie bez wykształcenia
            pedagogicznego zatrudnieni przez szkołę np. jako opiekunowie w czasie dowozu do
            szkół czy na wycieczkach szkolnych.

            "Szczególna" troska o nieletnich, jaką wykazuje tu ustawodawca, ma na celu to,
            aby w społeczeństwie panował porządek, ma na celu również zapobieganie
            przestępstwom poprzez wpojenie dzieciom i młodzieży określonych zasad moralnych.
            Każdy dorosły oczywiście ma nieco inne poglądy i będzie wpajał Wam być może
            nieco inne wartości. Ma jednak do tego prawo; w przypadku osób zatrudnionych
            przez państwo wymagania te nie mogą być tylko jawnie sprzeczne z duchem prawa
            oświatowego.
            Zatem z osobami tymi - jeśli ich wymagania są "dla Waszego dobra" - możecie
            dyskutować i starać się przekonać do swoich racji, ale jeśli to się nie uda,
            trzeba się po prostu zastosować.

            > może pan zabronić noszenia dredów własnym dzieciom,
            > ale uczniom w szkole może pan jedynie zwrócić uwagę i wyrazić swoje zdanie.

            Nie wiem, skąd to przekonanie. Gdyby rygorystycznie interpretować cytowany
            przez Ciebie fragment Konstytucji, to i rodzic nie ma do tego prawa :-)))
            Uprawnienia nauczyciela wzorowane są na władzy rodzicielskiej, zgodnie z
            polskim prawem zwyczajowym.

            > nie jesteśmy już państwem totalitarnym, gdzie każdy musi chodzić
            > w uniformie lub fartuszku, respektujemy prawa człowieka, a o ile dobrze
            > pamiętam to gwarantują one pełną swobodę w zakresie osobistych upodobań, czy
            > chodzi o modę, czy o fryzurę lub makijaż.

            Wymóg szkół co do ubioru, wyglądu zewnetrznego i odpowiedniego zachowania nie
            ma nic wspólnego z totalitaryzmem. Nie operujmy tu stereotypami i kliszami
            myślowymi.
            Jednolite stroje szkolne i tarcze - od czego ku mojemu ubolewaniu odeszliśmy -
            były (i nadal są w niektórych szkołach) m.in. skutecznym środkiem walki z
            przestępczością i demoralizacją nieletnich.

            > Uczęszczałam do szkoły w której
            > nauczycielem fizyki był transwestyta (autentycznie), mimo że wielu
            nauczycieli
            > i rodziców uznawało to za "demoralizujące" (mam wrażenie, że pan podpisałby
            się
            > pod tą opinią), szkoła uznawała jego prawo do wolności osobistej i nie
            > dyskryminowała go (a przecież, idąc za pańską opinią, mężczyzna teoretycznie
            > nie powinien zapuszczać włosów, nosić spódnic i staników, a już tym bardziej
            > nie w szkole)...

            Jako dyrektor nie miałbym nic do życia prywatnego nauczycieli, pod warunkiem że
            nie popełniają przestępstwa i nie manifestują swoich wątpliwych moralnie
            upodobań w szkole, a od powierzonych ich oddziaływaniom uczniów wymagają
            właściwej postawy.
            Jako rodzic zaś skarżyłbym tę szkołę. Nauczyciel taki musiałby odejść.

            > Gdyby uczniowie nie byli tak zmęczeni tą walką z wiatrakami,
            > indywidualnymi upodobaniami nauczycieli i żmudnym procesem dochodzenia swoich
            > praw, bez gwarancji, że nie odbije się to później na ich życiu szkolnym,
            > mielibyśmy mnóstwo pozwów związanych z naruszeniem nietykalności osobistej
            (ze
            > mną miałby pan kłopot na pewno, hehe:)

            Zapewniam Cię, że Twojej "nietykalności cielesnej" na pewno nie naruszałbym :-)
            Do indywidualnych upodobań i wymagań nauczycieli, jeśli są one zgodne z prawem
            i zdrowym rozsądkiem, musicie się po prostu przystosować.
            Gdzie dzieci rządzą, tam dorośli błądzą.

            Pozdrawiam i gratuluję znajomości prawa, umiejętności kulturalnego i pięknego
            wyrażania swoich myśli oraz umiejętności prowadzenia dyskursu.
            • avild Niezupełnie: Niezupełnie po raz kolejny cz 1 14.11.02, 14:29
              n-l napisał:

              Szanowny (Młody/Niemłody) Nauczycielu! :)

              > Szanowna Młoda Damo!

              A to dopiero komplement! :)))

              > Art. 31. ust. 3 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej:
              > Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą
              być
              > ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym
              > państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony
              > środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych
              osób.
              > Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

              W pełni się zgadzam z tym zapisem, aczkolwiek nie uważam, że dredy mogłyby
              zagrażać bezpieczeństwu, porządkowi publicznemu, środowisku, zdrowiu lub
              wolności i praw innych osób :))) Przy moralności publicznej zatrzymałabym się
              na chwilkę, ponieważ uważam, że jest to pojęcie odrobinę relatywne. Niektóre
              pojęcia, tak jak np. ekscibicjonizm, są jednoznacznie postrzegane, nawet przez
              prawo, jako nielegalne i podlegające odpowiedniej karze. Natomiast istnieje
              wiele zachowań względnych - prosty przykład - całowanie się "niepełnoletniej"
              pary w szkole lub na ulicy bywa postrzegane jako niemoralne, a tu wchodzi już
              kwestia indywidualnego odbioru. Niestety nie spotkałam się z jednoznacznym
              zapisem prawnym, który określałby granice "moralności publicznej", który mógłby
              ograniczyć ilość nadużyć.

              > Art. 4 Ustawy o systemie oświaty:
              > Nauczyciel w swoich działaniach dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych
              > ma obowiązek kierować się dobrem uczniów, troską o ich zdrowie, postawę
              > moralną i obywatelską z poszanowaniem godności osobistej ucznia.

              Tu podkreśliłabym:
              "z poszanowaniem godności osobistej ucznia"

              > Art. 6 Karty nauczyciela:
              > Nauczyciel zobowiązany jest rzetelnie realizować zadania związane z
              > powierzonym mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną,
              > wychowawczą i opiekuńczą […], dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych
              > i obywatelskich

              Hmm.. i znów pojawia się niejasna kwestia moralności - czy "ostry" makijaż może
              być niemoralny? A tatuaż? Czy szkoła może nakazać uczniowi jego usunięcie? :)))

              > Art. 12.2 Karty nauczyciela:
              > Nauczyciel[...] ma prawo do swobody stosowania takich metod nauczania i
              > wychowania, jakie uważa za najwłaściwsze spośród uznanych przez współczesne
              > nauki pedagogiczne […]

              Dlatego właśnie uważam, że każdy nauczyciel powinien być zobowiązany do pojęcia
              odpowiedniego kursu pedagogicznego (niestety nie zawsze nauczyciel = pedagog)
              oraz przejścia odpowiednich testów psychologicznych :)))

              > Artykuł 10 KONWENCJi O OCHRONIE PRAW CZŁOWIEKA I PODSTAWOWYCH WOLNOŚCI
              >
              > WOLNOŚĆ WYRAŻANIA OPINII (potraktujmy wygląd zewnętrzny jako manifestację
              > poglądów)
              > 1. Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii [...].
              > 2. Korzystanie z tych wolności pociągających za sobą obowiązki i
              > odpowiedzialność może podlegać takim wymogom formalnym, warunkom,
              > ograniczeniom i sankcjom, jakie są przewidziane przez ustawę i niezbędne w
              > społeczeństwie demokratycznym w interesie bezpieczeństwa państwowego,
              > integralności terytorialnej lub bezpieczeństwa publicznego ze względu na
              > konieczność zapobieżenia zakłóceniu porządku lub przestępstwu, z uwagi na
              > ochronę zdrowia i moralności, ochronę dobrego imienia i praw innych osób oraz
              > ze względu na zapobieżenie ujawnieniu informacji poufnych lub na
              > zagwarantowanie powagi i bezstronności władzy sądowej

              Na ten temat już wypowiedziałam się na samym początku tego postu.

              > Artykuł 29 POWSZECHNEJ DEKLARACJI PRAW CZŁOWIEKA
              > (1) Każdy człowiek ma obowiązki wobec społeczeństwa, bez którego niemożliwy
              > jest swobodny i pełny rozwój jego osobowości.
              > (2) W korzystaniu ze swoich praw i wolności każdy człowiek podlega jedynie
              > takim ograniczeniom, które są ustalone przez prawo wyłącznie w celu
              zapewnienia
              > właściwego uznania i poszanowania praw i wolności innych i w celu uczynienia
              > zadość słusznym wymogom moralności, porządku publicznego i powszechnego
              > dobrobytu w demokratycznym społeczeństwie.

              "podlega JEDYNIE"

              > Deklaracja Praw Dziecka
              > Zasada 7:
              > [...]Dziecko powinno otrzymać takie wychowanie, które podnosi jego kulturę
              > ogólną i umożliwia mu, w warunkach równych szans, rozwinięcie swych
              zdolności,
              > wyrobienie zdrowego rozsądku oraz poczucia odpowiedzialności moralnej i
              > społecznej, a także stanie się pożyteczną jednostką społeczeństwa. (…)Dzi
              > ecku
              > należy dać wszelkie możliwości do zabaw i rozrywek, które powinny zmierzać do
              > tych samych celów, co nauka(…).
              > Konwencja o prawach dziecka
              > Art. 12.
              > Państwa-Strony zapewniają dziecku(…) prawo do swobodnego wyrażania własny
              > ch
              > poglądów we wszystkich sprawach dotyczących dziecka, przyjmując je z należytą
              > uwagą, STOSOWNIE DO WIEKU ORAZ DOJRZAŁOŚCI DZIECKA (podkr. moje).

              Chciałabym zauważyć jeden drobny fakt: dziecko w wieku 16,17,18 , lat nie jest
              już dzieckiem w dosłownym słowa tego znaczeniu. Oczywiście, że z punktu
              widzenia prawa jest nim do czasu ukończenia 18 lat lub zawarcia związku
              małżeńskiego, a w przypadku alimentów - do czasu ukończenia nauki, w tym też
              studiów (o ile dobrze pamiętam jest to ograniczenie wiekowe do lat 24). Jednak
              praktyka pokazuje coś zupełnie innego. To nie są już dzieci, ale MŁODZIEŻ,
              która chce i pragnie kształtować siebie (także zewnętrznie). Podchodzi pod to
              wiele aspektów psychologicznych, których nie sposób teraz przytoczyć.

              > Załącznikiem do Konwencji są zastrzeżenia sformułowane podczas jej
              ratyfikacji
              > przez Parlament, m.in. poniższa deklaracja:
              > Rzeczpospolita Polska uważa, że wykonania przez dziecko jego praw określonych
              w Konwencji, w szczególności praw określonych w artykułach od 12 do 16 [czyli o
              > swobodzie wyrażania poglądów, ingerencji w życie prywatne i korespondencję]
              > dokonuje się z poszanowaniem władzy rodzicielskiej, zgodnie z polskimi
              > zwyczajami i tradycjami dotyczącymi miejsca dziecka w rodzinie i POZA RODZINĄ
              > (podkr. moje).

              "dotyczącymi MIEJSCA"

              > Polskie prawo - jak widzisz - w celu wzmocnienia wychowawczej kontroli nad
              > nieletnimi - przewidziało, prócz rodziców, jeszcze trochę osób, których
              trzeba
              > słuchać i poddać się ich "władzy".

              Tak, np. pan policjant, kurator sądowy, straż miejska, kontroler biletów w
              autobusie :))) Jest bardzo wiele takich osób, których władzy muszą się poddawać
              nie tylko dzieci, ale i osoby pełnoletnie. Niestety, mamy taką sytuację w
              kraju, gdzie ta władza często jest nadużywana lub staje się częścią mechanizmu
              korupcji.

              Są to m.in. nauczyciele, wychowawcy
              > kolonijni, opiekunowie w internatach, a nawet obcy ludzie bez wykształcenia
              > pedagogicznego zatrudnieni przez szkołę np. jako opiekunowie w czasie dowozu
              do szkół czy na wycieczkach szkolnych.

              Tak, widzę to i jestem przerażona. Niestety jest wiele osób, którym nigdy nie
              powinno się zawierzyć opieki nad dziećmi (np. pijani kierowcy gimbusów),
              ponieważ może to pozostawić trwałe ślady na psychice "dzieci"

              • n-l Małe uzupełnienie 14.11.02, 16:54
                Droga Pani!

                No cóż, przedstawiliśmy swoje poglądy i bardzo dobrze. Mam jednak wrażenie, że
                każde z nas pozostanie przy swoich :-).

                > W pełni się zgadzam z tym zapisem, aczkolwiek nie uważam, że dredy mogłyby
                > zagrażać bezpieczeństwu, porządkowi publicznemu, środowisku, zdrowiu lub
                > wolności i praw innych osób :))) Przy moralności publicznej zatrzymałabym się
                > na chwilkę, ponieważ uważam, że jest to pojęcie odrobinę relatywne. Niektóre
                > pojęcia, tak jak np. ekscibicjonizm, są jednoznacznie postrzegane, nawet przez
                > prawo, jako nielegalne i podlegające odpowiedniej karze. Natomiast istnieje
                > wiele zachowań względnych - prosty przykład - całowanie się "niepełnoletniej"
                > pary w szkole lub na ulicy bywa postrzegane jako niemoralne, a tu wchodzi już
                > kwestia indywidualnego odbioru. Niestety nie spotkałam się z jednoznacznym
                > zapisem prawnym, który określałby granice "moralności publicznej", który
                > mógłby ograniczyć ilość nadużyć.

                To nie ten poziom ogólności. Tu chodzi o zasadę wyższego poziomu. Prawa
                obywatelskie nieletnich ze względu na ich niedojrzałość są ograniczone.
                Ustanawia się nad dziećmi kontrolę: rodzice ze swoją władzą rodzicielską i
                obowiązkiem pieczy nad dzieckiem oraz szeroko rozumiani nauczyciele, mający
                również prawa do wychowywania i opieki.
                Nie określa się przy tym w prawie szczegółowych metod sprawowania tychże
                funkcji społecznych, bo jest to niemożliwe. Nawet dokładne wymagania co do
                obowiązków ucznia zostawia się do uregulowania w statutach szkół, ufając
                nauczycielom jako ludziom po prostu.
                Najważniejsze jest tu to, że jako rodzic czy nauczyciel mam prawo - kierując
                się moim oglądem sytuacji i moimi przekonaniami moralnymi i estetycznymi -
                zabronić uczniowi noszenia dredów, a żaden sąd nawet nie może mi tego odmówić.
                Mam prawo również użyć wszelkich metod wychowawczych - prócz bicia - aby uczeń
                dostosował się do moich wymagań.

                >Tu podkreśliłabym:
                >"z poszanowaniem godności osobistej ucznia"

                Nie narusza to tejże.

                >niestety nie zawsze nauczyciel = pedagog

                Tu dotknęłaś ważnego problemu, którego jednak nie demonizujmy. Jeśli działania
                nauczyciela nie przynoszą naprawdę zgubnych skutków, nie zostawiają w psychice
                dziecka trwałych i jednoznacznie negatywnych śladów (bo z problemami
                tzw. "życia codziennego" i samym faktem, że inni ludzie mogą mieć inne zdanie,
                dziecko musi sobie nauczyć radzić), jeśli nauczyciel nie popełnia rażących
                błędów metodycznych i wychowawczych, wszystko jest w porządku.
                Rodzice również nie kończą specjalnych kursów. Wystarczy z jednej strony
                kierować się miłością do dziecka, z drugiej strony konsekwentnie od niego
                wymagać i nakładać określone obowiązki, a będzie dobrze.
                Nawet "normalni" rodzice nie są idealni i popełniają błędy, dziecku z tego
                powodu korona z głowy nie spadnie.
                Oczywiście mówię w sensie czysto ludzkim, z zastrzeżeniem, że od nauczyciela
                można i trzeba wymagać więcej, przede wszystkim w sferze dydaktyki jednak; od
                wychowania są głównie rodzice.

                > To nie są już dzieci, ale MŁODZIEŻ, która chce i pragnie kształtować siebie
                > (także zewnętrznie).

                Tu zgoda, praca z młodzieżą wymaga innych metod, wymaga uwzględnienia ich
                większej - no, nie zawsze :-) - dojrzałości (nawiasem mówiąc o
                swojej "dorosłości" młodzież jakoś głośno nie krzyczy, gdy mowa o obowiązkach).
                Ze smutkiem stwierdzam jednak, że niewątpliwą winą rodziców ostatnimi czasy
                jest to, że nauczyciele w szkołach średnich dostają pod opiekę coraz gorszych
                statystycznie uczniów, a młodzieńczy bunt nie przejawia się jak jeszcze
                niedawno paleniem papierosów w szkolnej ubikacji. W szkołach coraz więcej jest
                po prostu narkomanów i przestępców, z którymi - skrępowani ich rzekomymi
                prawami i wolnościami obywatelskimi - nauczyciele nie bardzo sobie radzą.
                Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Jeśli rodzice nie
                wpajają zasad od maleńkości, potem już często nic już nie można zrobić.
                Nie znaczy to jednak, że nie trzeba próbować. Bez strachu, że rzecznik praw
                dziecka o byle co wsiądzie nam na głowę.
                Ludzie dorośli dziś często w praktyce mają mniejsze prawa niż dzieci. Bo gdy
                jadą na wczasy, o 22.00 muszą zachować ciszę nocną. Młodzież zaś na wycieczkach
                chciałaby całonocnych zabaw (że użyję tego eufemizmu) i co najgorsze potrafi
                coraz częściej to osiągnąć. Dopiero, gdy zdarzy się śmiertelny wypadek, szuka
                się kozła ofiarnego, którym zostaje wtedy nauczyciel, chociaż jeszcze w
                przeddzień pyskaci rodzice krzyczeli: młodzież musi się wyszaleć.

                > A czy prawo oświatowe nie gwarantuje uczniom swobody rozwoju? Nie uważa Pan,
                że mówienie im jak się mają ubierać ogranicza tę swobodę?

                Swobody rozwoju na pewno nie. Swobodę tak - i jest to słuszne.

                > Ostatnio pewnien katecheta molestował uczniów "dla ich dobra"..

                Nie, to nie było dla ich dobra.

                > Prawo zwyczajowe istnieje jedynie w Wielkiej Brytanii

                Nieprawda, polskie sądy także biorą pod uwagę zwyczaje panujące w danym
                środowisku. Tu jeszcze w sukurs przychodzi teoria wychowania. Znalazłoby się
                trochę cytatów na poparcie takich działań.

                > Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami

                Tak, WSZYSCY rodzice. A więc nauczyciel musi stać na straży ogólnie przyjętych
                w społeczeństwie norm, bo tego wymagają od szkoły "normalni" rodzice, którzy
                nie życzą sobie, aby ich dziecko w szkole przebywało w towarzystwie czubatych,
                dredowatych, nosokolczykowatych (Pani wybaczy, nie jest to norma estetyczna),
                papierosowatych, alkoholowatych itd. Zauważmy, że niecodzienny wygląd
                zewnętrzny jest najczęściej sygnałem, że dziecko w ogóle nie zamierza się
                stosować do wymaganych zasad.

                > Bo w takim fartuszku trudniej jest ukryć paczkę papierosów? Wybaczy mi Pan,
                > ale nie znam statystyk, które by to potwierdzały - bazujmy na faktach! Moim
                > zdaniem to zabija indywidualizm, kreatywność i ogranicza szanse rozwoju
                > młodego człowieka.

                Nie dlatego.
                Dlatego, że na ulicy uczeń nie jest anonimowy i w przypadku demoralizacji od
                razu widać, do której szkoły chodzi.
                Indywidualizm zabija również obowiązek kasowania biletów, noszenia ubrań, zakaz
                picia alkoholu w miejscach publicznych, obowiązek finansowania dzieci do czasu
                ukończenia studiów, nawet jak okażą się wyrodne i samolubne (to oczywiście nie
                przytyk osobisty - są takie przypadki) oraz wiele innych rzeczy.
                Szczęśliwy jest ten, kto swoją wolność umie pogodzić z oczekiwaniami innych.

                > Prawdopodobnie przegrałby Pan, ponieważ:
                > "1.Wszyscy wobec prawa są równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania
                > przez władze publiczne.
                > 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, SPOŁECZNYM lub
                > gospodarczym z JAKIEJKOLWIEK PRZYCZYNY" ("Konstytucja", Rozdz. II, Art.32

                Nikt też go nie dyskryminuje. po prostu nie może wykonywać pewnych zawodów.
                Nikt nie zmusi pracodawcy do zatrudnienia kierowcy z poważną wadą wzroku,
                nieprawdaż?
                Wyobraża sobie Pani mężczyznę w spódnicy i pończochach na przykład za stołem
                sędziowskim? :-)))

                > No nie wiem..nie wiem, jak poradziłby Pan sobie z tatuażem, dziesięcioma
                > kolczykami w uszach, z kolczykiem w pępku, w nosie, z czarnym makijażem
                > i z czarnym skrórzanym prochowcem:)))

                Na moje lekcje przychodziłaby Pani normalnie ubrana.

                Pozdrawiam serdecznie

                P.S. Ja też ukończyłem nierenomowaną szkołę i bardzo się po latach cieszę, że i
                w takiej znalazło się kilku nauczycieli, którzy mnie - młodego buntownika -
                umieli przywołać do porządku. To ICH zapamiętam do końca życia, część ICH
                wartości przekażę - mam nadzieję - moim dzieciom.
                • avild Re: Małe uzupełnienie 17.11.02, 12:16
                  n-l napisał:

                  ) No cóż, przedstawiliśmy swoje poglądy i bardzo dobrze. Mam jednak wrażenie,
                  że każde z nas pozostanie przy swoich :-).

                  Też mi się tak wydaje :)))

                  ) To nie ten poziom ogólności. Tu chodzi o zasadę wyższego poziomu. Prawa
                  ) obywatelskie nieletnich ze względu na ich niedojrzałość są ograniczone.
                  ) Ustanawia się nad dziećmi kontrolę: rodzice ze swoją władzą rodzicielską i
                  ) obowiązkiem pieczy nad dzieckiem oraz szeroko rozumiani nauczyciele, mający
                  ) również prawa do wychowywania i opieki.
                  ) Nie określa się przy tym w prawie szczegółowych metod sprawowania tychże
                  ) funkcji społecznych, bo jest to niemożliwe. Nawet dokładne wymagania co do
                  ) obowiązków ucznia zostawia się do uregulowania w statutach szkół, ufając
                  ) nauczycielom jako ludziom po prostu.

                  Ale w statutach szkół te sprawy nie są dokładnie uregulowane i "tu jest pies
                  pogrzebany". A ponieważ zapis dotyczący "schludnego ubioru" jest bardzo uległy
                  wobec różnych interpretacji, nie może służyć jako prawne uzasadnienie w tej
                  kwestii. Z drugiej strony nie sądzę, żeby Pański pogląd podzielało 100 %
                  nauczycieli (niektórzy nawet jak im się taki sposób manifestowania siebie nie
                  podoba - akceptują to). I to też są ludzie, którzy mają inne poglądy. Jeden
                  zabroni, drugi machnie ręką, inny powie: dobrze, rozwijasz w ten sposób swoją
                  indywidualność:) To jest bardzo ludzkie. I dlaczego akurat ta grupa, w której
                  Pan się znajduje miałaby mieć prymat władzy nad tymi innymi?

                  ) Najważniejsze jest tu to, że jako rodzic czy nauczyciel mam prawo - kierując
                  ) się moim oglądem sytuacji i moimi przekonaniami moralnymi i estetycznymi -
                  ) zabronić uczniowi noszenia dredów, a żaden sąd nawet nie może mi tego
                  odmówić.

                  Najważniejsze jest to, że uczeń nie ma obowiązku Pana w tej kwestii wysłuchać i
                  żaden sąd go do tego nie zmusi:)

                  ) Mam prawo również użyć wszelkich metod wychowawczych - prócz bicia - aby
                  uczeń dostosował się do moich wymagań.

                  A mógłby Pan je bliżej sprecyzować?

                  ) )niestety nie zawsze nauczyciel = pedagog

                  ) Tu dotknęłaś ważnego problemu, którego jednak nie demonizujmy.

                  Nie demonizuję, pokazuję raczej skrajne przypadki. Oczywiście że nauczyciel też
                  ma własne prawa i równie często i nagminnie są one łamane przez uczniów. Ten
                  medal ma dwie strony, ale trzeba go rozpatrywać na równym poziomie.

                  ) Rodzice również nie kończą specjalnych kursów.

                  A powinni :))) (to jest moja autentyczna opinia poparta osobistymi obserwacjami)

                  Wystarczy z jednej strony
                  ) kierować się miłością do dziecka, z drugiej strony konsekwentnie od niego
                  ) wymagać i nakładać określone obowiązki, a będzie dobrze.

                  Niestety czasem "tylko" to nie wystarcza:(

                  ) Tu zgoda, praca z młodzieżą wymaga innych metod, wymaga uwzględnienia ich
                  ) większej - no, nie zawsze :-) - dojrzałości

                  Niech mi Pan wierzy, ale dojrzałość nie ma aż tak silnego związku z wiekiem.
                  Bywają (ostatnio co raz częściej) dojrzałe jednostki, któym dojrzałością nie
                  jeden dorosły nie dorasta do pięt:))) (o dziwo, częściej dotyczy to mężczyzn:))

                  (nawiasem mówiąc o
                  ) swojej "dorosłości" młodzież jakoś głośno nie krzyczy, gdy mowa o
                  obowiązkach).

                  Głośno krzyczy, ale przecież nie od tak dawna:)

                  ) Ze smutkiem stwierdzam jednak, że niewątpliwą winą rodziców ostatnimi czasy
                  ) jest to, że nauczyciele w szkołach średnich dostają pod opiekę coraz gorszych
                  ) statystycznie uczniów, a młodzieńczy bunt nie przejawia się jak jeszcze
                  ) niedawno paleniem papierosów w szkolnej ubikacji. W szkołach coraz więcej
                  jest
                  ) po prostu narkomanów i przestępców, z którymi - skrępowani ich rzekomymi
                  ) prawami i wolnościami obywatelskimi - nauczyciele nie bardzo sobie radzą.
                  ) Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Jeśli rodzice nie
                  ) wpajają zasad od maleńkości, potem już często nic już nie można zrobić.

                  Demoniczny piętnastolatek trafia więc do cudownej szkoły? :))) Dobrze, ale
                  teraz na poważnie: "Demoralizacja" młodzieży może odbywać się na róznych
                  poziomach, coraz częściej, niestety, już od podstawówki. Ale faktycznie, wiele
                  problemów bierze swoje źródło z domu. Tylko co powinien nauczyciel w takiej
                  sytuacji zrobić??? Zgodnie ze statutowym prawem wyrzucać, czy może spróbować
                  jakoś tej młodzieży pomóc? Narkomania a przestępczość nie zawsze idą w parze
                  (narkoman rzadko kiedy zostaje dilerem, ponieważ nie jest w stanie sprzedać
                  niczego, bo wszystko "zużywa"), a przestępczość młodzieży również jest szeroko
                  rozumiana (od wybijania szyb i chuligaństwa, któe jest często pewnego rodzaju
                  manifestacją, do zorganizowanych grup przestępczych, ciągnących zyski ze swojej
                  działalności - tutaj też trzeba dokonać pewnego rozgraniczenia). Moja opinia
                  jest taka - pomagać o ile się da, narkomanom (to również szerokie pojęcie -
                  narkotyki pojawiają się w życiu młodego człowieka ze skrajnie różnych powodów i
                  tym "manifestującym", a z tymi pozostałymi powinna sobie radzić policja i
                  prokurator (wiem, że często nie potrafi, ale w tym przypadku prawa ucznia
                  niekoniecznie takiej osoby dotyczą). Ale to jest chyba zbyt skomplikowany temat
                  jak na forumową dyskusję - "kiedyś wierzyłam, że zmienię świat, a dziś jestem
                  po prostu dorosła" :))

                  ) Nie znaczy to jednak, że nie trzeba próbować. Bez strachu, że rzecznik praw
                  ) dziecka o byle co wsiądzie nam na głowę.

                  Tu poruszył Pan poważniejszy problem. Często winą pedagogów jest "wypuszczanie
                  ze szkół" trudnej młodzieży, z którą nijak nie mogli sobie poradzić - tu też
                  sytuacja nie jest jednostronna.

                  ) Ludzie dorośli dziś często w praktyce mają mniejsze prawa niż dzieci. Bo gdy
                  ) jadą na wczasy, o 22.00 muszą zachować ciszę nocną.

                  A niech mi Pan pokaże takich, co jej przestrzegają ;)

                  Młodzież zaś na wycieczkach
                  ) chciałaby całonocnych zabaw (że użyję tego eufemizmu) i co najgorsze potrafi
                  ) coraz częściej to osiągnąć. Dopiero, gdy zdarzy się śmiertelny wypadek, szuka
                  ) się kozła ofiarnego, którym zostaje wtedy nauczyciel, chociaż jeszcze w
                  ) przeddzień pyskaci rodzice krzyczeli: młodzież musi się wyszaleć.

                  Dorośli też szaleją i równie często ze śmiertelnym skutkiem..

                  ) ) Ostatnio pewnien katecheta molestował uczniów "dla ich dobra"..
                  )
                  ) Nie, to nie było dla ich dobra.

                  A w jego uznaniu było. Czyż nie dana mu jest pewna władza nad dziećmi, według
                  jego własnego uznania? Bo jest człowiekiem?? Jak sam Pan widzi, trzeba bardzo
                  starannie dobierać personel szkolny i nieustanie go kontrolować, a nie dawać
                  władzę do ręki, tak, po prostu, bo jest nauczycielem, bo jest człowiekiem..
                  (wiem, co Pan powie - "a uczniowie?" tak i to jest szeroki problem, ale w tej
                  chwili poruszam tylko jedną jego stronę)

                  ) ) Prawo zwyczajowe istnieje jedynie w Wielkiej Brytanii
                  )
                  ) Nieprawda, polskie sądy także biorą pod uwagę zwyczaje panujące w danym
                  ) środowisku. Tu jeszcze w sukurs przychodzi teoria wychowania. Znalazłoby się
                  ) trochę cytatów na poparcie takich działań.

                  W takim razie zwracam honor :)) Chętnie się z nimi zapoznam, ale może nie na
                  forum, tylko poprzez mail (?)

                  ) Tak, WSZYSCY rodzice. A więc nauczyciel musi stać na straży ogólnie
                  )przyjętych w społeczeństwie norm, bo tego wymagają od szkoły "normalni"
                  )rodzice, którzy nie życzą sobie, aby ich dziecko w szkole przebywało w
                  )towarzystwie

                  Szkoły niepubliczne mogą sobie wprowadzać taką selekcję i tam tacy "normalni"
                  rodzice powinni w takim razie wysyłać swoje dzieci. W ten sposób izolują je od
                  prawdziwego życia i robią im ogromną krzywdę. Różnorodność charakterów jest
                  zaletą, a w życiu nie takie rzeczy się spotyka.. Szkoły publiczne na szczęście
                  nie mogą sobie na taką selekcję pozwolić.

                  ) czubatych, dredowatych, nosokolczykowatych (Pani wybaczy, nie jest to norma
                  )estetyczna)

                  Nie poczułam się urażona:))) Ale powiem szczerze, że "naruszenie" tychże norm
                  estetycznych nie przeszkadza wcale w prowadzeniu normalnego życia, w
                  studiowaniu ani w podjęciu pracy. 18 rok życia n
                • avild Re: Małe uzupełnienie cz.2 17.11.02, 12:18
                  > czubatych, dredowatych, nosokolczykowatych (Pani wybaczy, nie jest to norma
                  >estetyczna)

                  Nie poczułam się urażona:))) Ale powiem szczerze, że "naruszenie" tychże norm
                  estetycznych nie przeszkadza wcale w prowadzeniu normalnego życia, w
                  studiowaniu ani w podjęciu pracy. 18 rok życia nie jest magiczną barierą, po
                  przekroczneniu której człowiek zdejmuje skrórę, wyjmuje wszystkie kolczyki i
                  ścina dredy. Jeżeli czuje się z tym dobrze, to idzie tak przez życie, szukając
                  sobie wśród znajomych takich ludzi, któzy to zaakceptują.

                  >, papierosowatych, alkoholowatych itd. Zauważmy, że niecodzienny >wygląd
                  >zewnętrzny jest najczęściej sygnałem, że dziecko w ogóle nie zamierza >się
                  >stosować do wymaganych zasad.

                  Nie zgodzę się. Przestępczość wśród młodzieży nie jest naznaczona wyglądem,
                  ponieważ byłaby ona zbt charakterystyczna. Dilerzy to normalnie ubrani,
                  schludni uczniowie, którzy nie lubią się rzucać w oczy i jestem prawie pewna że
                  miałby Pan problem, by rozpoznać go pośród tych uczniów, których Pan prowadzi.
                  Oczywiście od każdej zasady są wyjątki, ale używanie wyglądu zewnętrznego dla
                  takiego uogólnienia jest dosyć niebezpieczne. Najczęściej jest to młodzież
                  manifestująca siebie w, przyznam że dość niezwykły, sposób.

                  > Nie dlatego. Dlatego, że na ulicy uczeń nie jest anonimowy i w przypadku
                  >demoralizacji od razu widać, do której szkoły chodzi.

                  A jak Pan to sobie wyobraża??? Że uczeń na ulicy, zanim nie popełni
                  przestępstwa, nie zdejmie fartuszka?? Nie odepnie tarczy?? To jest gwarancja
                  pozorna, nic nie daje i dlatego z niej zrezygnowano.

                  >Indywidualizm zabija również obowiązek kasowania biletów, noszenia ubrań,
                  >zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych, obowiązek finansowania dzieci do
                  >czasu ukończenia studiów, nawet jak okażą się wyrodne i samolubne (to
                  >oczywiście nie przytyk osobisty - są takie przypadki)

                  A i owszem, są:))) A obowiązek alimentacyjny też nie jest bezwzględny. Isnieją
                  okoliczności prawne, które pozwalają na jego zaniechanie.

                  > oraz wiele innych rzeczy. Szczęśliwy jest ten, kto swoją wolność umie
                  >pogodzić z oczekiwaniami innych.

                  To jest zbyt skrajne pojmowanie wolności i indywidualizmu. Wolność nasza kończy
                  się tam, gdzie zaczyna wolność innych. A poza tym nikt nie żyje na bezludnej
                  wyspie, a żyjąc w społeczeństwie i korzystając z praw, jakie nam przysługują,
                  trzeba również przyjąć obowiązki, które na nas nakłada państwo, czy jest to
                  kasowanie biletów, czy płacenie podatków (to są skrajne porównania, ponieważ
                  obie te sprawy kwalifikują się jako okradanie państwa, korzystanie z pewnych
                  przywilejów bez płacenia za nie)

                  > > Prawdopodobnie przegrałby Pan, ponieważ:
                  > > "1.Wszyscy wobec prawa są równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania
                  > > przez władze publiczne.
                  > > 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, SPOŁECZNYM lub
                  > > gospodarczym z JAKIEJKOLWIEK PRZYCZYNY" ("Konstytucja", Rozdz. II, Art.32
                  >
                  > Nikt też go nie dyskryminuje. po prostu nie może wykonywać pewnych zawodów.
                  > Nikt nie zmusi pracodawcy do zatrudnienia kierowcy z poważną wadą wzroku,
                  > nieprawdaż?

                  To jest zupełnie inna sytuacja, ponieważ kierowca taki stwarzałby zagrożenie
                  dla zdrowia i życia innych. Są ograniczenia w wykonywaniu pewnych zawodów, ale
                  dotyczą one przede wszystkim pewnych wad i "niezdolności", które mogą stwarzać
                  takie zagrożenie i uważam, że jest to w pełni uzasadnione. Nikt jednak nie
                  zabroni wykonywania danego zawodu z powodu określonej lub bliżej nieokreślonej
                  orientacji seksualnej, wyznania itd. To znaczy inaczej, może zabronić, ale
                  wtedy poniesie określone konsekwencje, ponieważ konstytucja i odpowiednie
                  ustawy są w tej kwestii jednoznaczne.

                  > Wyobraża sobie Pani mężczyznę w spódnicy i pończochach na przykład za stołem
                  > sędziowskim? :-)))

                  Ależ dlaczegoby nie?? Przecież pod togą i tak nie byłoby tego widać :))))

                  > > No nie wiem..nie wiem, jak poradziłby Pan sobie z tatuażem, dziesięcioma
                  > > kolczykami w uszach, z kolczykiem w pępku, w nosie, z czarnym makijażem
                  > > i z czarnym skrórzanym prochowcem:)))
                  >
                  > Na moje lekcje przychodziłaby Pani normalnie ubrana.

                  Hmm.. Wielu aspirowało do tego, ale niestety z marnym skutkiem - byłam tą
                  właśnie wyrodną częścią młodzieży, która lubiła się powoływać na swoje prawa
                  (nie zapominając oczywiście o obowiązkach:) A może mnie Pan nieco oświeci - jak
                  zamierzałby Pan to zrobić? A kwestia tatuażu?? Mam go na ramieniu, czy więc w
                  lecie na Pana lekcje miałabym przychodzić w bluzce z długim rękawem? Jak
                  zamierzałby Pan to wyegzekwować? Chciałabym poznać Pana koncepcję:))

                  > Pozdrawiam serdecznie
                  >
                  > P.S. Ja też ukończyłem nierenomowaną szkołę i bardzo się po latach cieszę, że
                  i
                  >
                  > w takiej znalazło się kilku nauczycieli, którzy mnie - młodego buntownika -
                  > umieli przywołać do porządku. To ICH zapamiętam do końca życia, część ICH
                  > wartości przekażę - mam nadzieję - moim dzieciom.

                  Świat i społeczeństwo się zmieniają proszę Pana i czasem nic się nie da z tym
                  zrobić. Prawdopodobnie za 20 lat temat podobny temu nie będzie miał w ogóle
                  racji bytu.

                  Pozdrawiam
            • avild Re: Niezupełnie po raz kolejny cz. 2 14.11.02, 14:30
              > "Szczególna" troska o nieletnich, jaką wykazuje tu ustawodawca, ma na celu
              to,
              > aby w społeczeństwie panował porządek, ma na celu również zapobieganie
              > przestępstwom poprzez wpojenie dzieciom i młodzieży określonych zasad
              moralnych

              Tak.. znów te zasady moralne..

              > Każdy dorosły oczywiście ma nieco inne poglądy i będzie wpajał Wam być może
              > nieco inne wartości. Ma jednak do tego prawo; w przypadku osób zatrudnionych
              > przez państwo wymagania te nie mogą być tylko jawnie sprzeczne z duchem prawa
              > oświatowego.

              A czy prawo oświatowe nie gwarantuje uczniom swobody rozwoju? Nie uważa Pan, że
              mówienie im jak się mają ubierać ogranicza tę swobodę?

              > Zatem z osobami tymi - jeśli ich wymagania są "dla Waszego dobra"

              Ostatnio pewnien katecheta molestował uczniów "dla ich dobra".. Przecież to
              jest sprawa tak maksymalnie indywidualna, że nie można tego generalizować!!

              - możecie
              > dyskutować i starać się przekonać do swoich racji, ale jeśli to się nie uda,
              > trzeba się po prostu zastosować.

              Niestety, nigdy nie zastosuję się do tego, czego mi prawo nie nakazuje, a z
              czym nie pozostaję w wewnętrznej zgodzie, bo jak już wspomniałam - prawo
              gwarantuje każdemu możliwość takiego wybóru.

              > Nie wiem, skąd to przekonanie. Gdyby rygorystycznie interpretować cytowany
              > przez Ciebie fragment Konstytucji, to i rodzic nie ma do tego prawa :-)))
              > Uprawnienia nauczyciela wzorowane są na władzy rodzicielskiej, zgodnie z
              > polskim prawem zwyczajowym.

              Prawo zwyczajowe istnieje jedynie w Wielkiej Brytanii i tylko tam jest
              respektowane przez ustawodawstwo, ponieważ konstytucja sensu sticte nie
              istnieje :)))

              Nie popadajmy w skrajności - to byłaby już nadinterpretacja:))
              A poza tym: "Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi
              przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a
              także WOLNOŚĆ JEGO SUMIENIA I WYZNANIA ORAZ JEGO PRZEKONANIA" ("Konstytucja"
              Rozdz. II, Art. 48, p. 1). Tym samym pojawia się jeszcze jeden ważny aspekt -
              religia - nikt nie ma prawa zmusić ucznia by uczęszczał na zajęcia religii, lub
              do kościoła - ani rodzic, ani nauczyciel. Jak Pan widzi, są pewne zapisy
              świadczące o wolności wyboru, nawet dziecka.

              > > nie jesteśmy już państwem totalitarnym, gdzie każdy musi chodzić
              > > w uniformie lub fartuszku, respektujemy prawa człowieka, a o ile dobrze
              > > pamiętam to gwarantują one pełną swobodę w zakresie osobistych upodobań, c
              > zy
              > > chodzi o modę, czy o fryzurę lub makijaż.
              >
              > Wymóg szkół co do ubioru, wyglądu zewnetrznego i odpowiedniego zachowania nie
              > ma nic wspólnego z totalitaryzmem. Nie operujmy tu stereotypami i kliszami
              > myślowymi.

              To była swobodna analogia:)

              > Jednolite stroje szkolne i tarcze - od czego ku mojemu ubolewaniu odeszliśmy -
              > były (i nadal są w niektórych szkołach) m.in. skutecznym środkiem walki z
              > przestępczością i demoralizacją nieletnich.

              Bo w takim fartuszku trudniej jest ukryć paczkę papierosów? Wybaczy mi Pan, ale
              nie znam statystyk, które by to potwierdzały - bazujmy na faktach! Moim zdaniem
              to zabija indywidualizm, kreatywność i ogranicza szanse rozwoju młodego
              człowieka. ("Teachers! Leave the kids alone!" Pink Floyd :)))

              > Jako dyrektor nie miałbym nic do życia prywatnego nauczycieli, pod warunkiem
              że nie popełniają przestępstwa i nie manifestują swoich wątpliwych moralnie

              Wątpliwych??? Prosze pana..szanuję Pańskie zdanie, ale tu ocieramy się o
              dyskryminację!

              > upodobań w szkole, a od powierzonych ich oddziaływaniom uczniów wymagają
              > właściwej postawy.
              > Jako rodzic zaś skarżyłbym tę szkołę. Nauczyciel taki musiałby odejść.

              Prawdopodobnie przegrałby Pan, ponieważ:
              "1.Wszyscy wobec prawa są równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania
              przez władze publiczne.
              2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, SPOŁECZNYM lub
              gospodarczym z JAKIEJKOLWIEK PRZYCZYNY" ("Konstytucja", Rozdz. II, Art.32)
              :)))

              Oczywiście inna byłaby sytuacja, gdyby taki nauczyciel postępował niezgodnie z
              prawem lub naruszał porządek publiczny. Jednak dopóki jest dobrym nauczycielem
              i pedagogiem, nikt nie ma prawa do zabraniać mu wykonywania zawodu.

              > Zapewniam Cię, że Twojej "nietykalności cielesnej" na pewno nie naruszałbym :-
              )

              No nie wiem..nie wiem, jak poradziłby Pan sobie z tatuażem, dziesięcioma
              kolczykami w uszach, z kolczykiem w pępku, w nosie, z czarnym makijażem i z
              czarnym skrórzanym prochowcem:))) [ale bez obaw - z tego się zazwyczaj wyrasta,
              a przynajmniej częsciowo:)))]

              > Do indywidualnych upodobań i wymagań nauczycieli, jeśli są one zgodne z
              prawem
              > i zdrowym rozsądkiem,

              Pojęcie zdrowego rozsądku niestety również często podlega nadinterpretacji.

              > musicie się po prostu przystosować.
              > Gdzie dzieci rządzą, tam dorośli błądzą.

              Gdzie rządzi nietolerancja...

              > Pozdrawiam i gratuluję znajomości prawa, umiejętności kulturalnego i pięknego
              > wyrażania swoich myśli oraz umiejętności prowadzenia dyskursu.

              Dziękuję (aż się spłoniłam) za taką masę komplementów:) Mam nadzieję że godnie
              reprezentuję UW jako studentka I roku Polonistyki :))))))))))))))))
              :>

              Panu również gratuluje, chociaż absolutnie nie podzielam Pańskich poglądów..

              Pozdrawiam Serdecznie

              PS: Bardzo się cieszę, że ukończyłam nie-renomowaną szkołę, ponieważ (z
              nilicznymi, niechlubnymi wyjątkami) doświadczyłam tam niezwykłej tolerancji,
              która wpłynęła pozytywnie na mój rozwój:)))

        • jezjezy hmm 30.06.03, 23:48
          Z punktu widzenia osoby posiadajacej dready cale zamieszanie wydaje mi sie dosc
          smieszne. NA cale szczescie uczeszczalem do takiej szkoly w ktorej byl
          wyrozumialy dyrektor oraz cala kadra nauczycielska. Nigdy nie mialem
          najmniejszego problemu z powodu mojego wygladu... Tak prosciutko- Dready to
          przeciez fryzura. To sa wlosy! Takie jak ma (zapewne) Pan tylko ze pod inna
          postacia. Czym moze ona przeszkadzac, gorszyc czy bulwersowac a przede
          wszystkim szkodzic? Nalezy spojrzec na to obiektywnie! Mam wrazenie ze popadl
          Pan w niezdrowe tendencje do oceny ludzi w kategorii- "Wygladam wiec jestem"
          Byc moze ta fryzura nie jest Panu zbyt dobrze znana wiec radze sie doedukowac w
          tej dziedzinie choc by z czystej ciekawosci. Moze pozwoli obalic wiele mitow
          dotyczacych jakze interesujacej fryzury (w koncu ma ona b. bogate
          tlohistoryczne). Jezeli jest Pan osoba starsza prosze o siegnieci w przeszlosc
          i przypomnienie Pana czasow w liceum- tylko prosze szczerze i bez
          obludy...Pozdrawiam i prosze o wiecej wyruzomialosci! w koncu- "Mysle wiec
          jestem" Jestem=istnieje. ach jeszcze jedna mysl- moim zdaniem jest Pan
          calkowicei bezsliny! Nie moze PAn calkowicie NIC a NIC!~Chybe ze w swoim maly
          panstewku (szkole) uporczywie ganiac za tymi "odmiennymi" Ale jest PAn skazany
          juz z gory na porazke (jakie to romantyczne) bo przeciez z czasem nie da sie
          wygrac a dla Pana mam wrazenie ze czas juz stanol... Co do uniformow w szkole-
          jestem za!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka