Dodaj do ulubionych

18-letni uczeń sam się usprawiedliwi?

16.09.05, 07:14
Od wielu lat, w klasach w których jestem wychowawcą, honoruję
usprawiedliwienia uczniów pełnoletnich. Nie nadużywają ich, bowiem w
przypadkach gdy uczeń i ja wiemy, że usprawiedliwienie jest nieprawdziwe,
uczeń jest pytany ze wszystkich tematów, które były w danym dniu na
wszystkich zajęciach. Owocuje to zwykle pewną ilością ocen niedostatecznych,
co skutkuje usprawiedliwianiem tylko w sytuacjach niezbędnych.
Obserwuj wątek
    • hella11 Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 07:22
      Oczywiscie, ze 18 - letni uczniowie powinni sie sami usprawiedliwiac. Przeciez
      to dorosli ludzie!. Malo tego, uwazam, ze inne osoby (np. rodzice) tylko za ich
      zgoda, moga miec wglad do ich arkuszy ocen. Na rozmowe rodzicow z nauczycielem
      18 - letniego ucznia powinien ten uczen wyrazac zgode. Tak to jest w krajach
      daleko bardziej demokratycznych niz my i tak tez bedzie u nas, to tylko kwestia
      czasu. Pozdrawiam wszystkich osiemnastolatkow, gnebionych, przez idiotyczny
      system szkolny.
      Matka dwoch doroslych synow.
      • co.ty.powiesz Co ma piernik do wiatraka? 16.09.05, 07:43
        hella11 napisała:

        > Oczywiscie, ze 18 - letni uczniowie powinni sie sami usprawiedliwiac. Przeciez
        > to dorosli ludzie!.

        Hmmm. A czy Ty jesteś dorosłym człowiekiem? Mniemam, że tak. Wytłumacz więc to
        swojemu pracodawcy czy ZUS-owi, że zbędne są durnowate zaświadczenia od
        lekarza - przecież powinni Ci uwierzyć na słowo, że byłaś chora. Wytłumacz też
        panience w banku, że do podjęcia gotówki nie potrzebujesz okazywania dowodu
        tożsamości - przecież jesteś dorosła i doskonale wiesz, że nazywasz się
        Iksińska.
        Niestety, ludzie aniołami nie są, dlatego od dawna wymyślono pewne zasady,
        które pozwalają w sposób ujednolicony potwierdzać ich prawdomówność. Jedną z
        tych zasad jest potwierdzanie powodu nieobecności ucznia w szkole przez jego
        rodziców/opiekunów, a nieobecności pracownika w miejscu pracy - przez lekarza.
        I jedno, i drugie nie ma nic wspólnego ani z dorosłością, ani z ukończeniem 18
        lat (pomijam tutaj taki drobiazg, że zarówno dorosłość, jak i 18 lat też mają
        sobą mało wspólnego).
        • jaro191063 Re: Co ma piernik do wiatraka? 16.09.05, 08:45
          To co napisales/napisalas moznaby podsumowac wlasnie " co ma piernik do wiatraka".
          18-ek jest w swietle prawa dorosla osoba i chroniony powinien byc konstytucja.
          Jesli zasadu ustalone przez poszczegolne instytucje koliduja z konstytucja to
          powinny byc zmienione ...... albo konstytucja powinna byc zmieniona.
          Jeden z poprzednikow napisal, ze w krajach demokratycznych jest to czyms normalnym
          a w Polsce to tylko kwestia czasu....kiedy betony szkolne pojda na emeryture
          lub po prostu wymra jak innym zwierzetom sie to zdarzalo:-)

          Trzymajcie sie 18-latkowie i walczcie o swoje prawa....

          Pozdrawiam
          • papista Re: Co ma piernik do wiatraka? 16.09.05, 09:03
            Nie zrozumiałeś co przedmówca napisał, a napisał bardzo logicznie.
            • ironlord Re: Co ma piernik do wiatraka? 16.09.05, 11:13
              ale niestety, nie do końca zrozumiał o co chodzi więc użył złych argumentów.
              Istotą usprawiedliwiania się 18-latków jest fakt że są pełnoletni czyli mogą
              napisać sobie usprawiedliwienie, ale to jeszcze nie jest powód,jak zreszta
              zauważył to prawnik, żeby mu je uznać. Jeżeli powód absencji jest mało
              wiarygodny to zostanie takie usprawiedliwienie odrzucone.
              Przekładając to na przykład z bankiem że przecież iksińska jest pelnioletnia to
              Pani z banku powinna jej wypłacić kasę. Czysto teoretycznie kasjerka mogła by
              jej wypłacić te pieniądze bo iksińska przychodzi do tego okienka np. codziennie
              i kasierka ją zna, więc wiarygodność iksińskiej jest tak duża że kasjerka
              mogłaby wypłacać jej pieniądze bez okazania dowodu. Co innego jeśli przychodzi
              igrekowski który jest tu pierwszy raz i chce wypłacić gotówkę wtedy jest
              niewiarygodny więc musi się uwiarygodnić poprzez dowód. Tu jest istota.
              Niestety poprzednik chyba jej nie zauważył.
            • rafal_koko Re: Co ma piernik do wiatraka? 16.09.05, 11:38
              Papisto, Twoja ignorancja jest przerażająca! Nie masz pojęcia o czym piszesz i
              jeszcze śmiesz innym zarzucać niewiedzę. Nie zrozumiałeś nawet sensu artykułu,
              w którego końcowej części pojawia się pytanie, czy prawo oświatowe ma być
              nadrzędne względem konstytucji. Dla osoby cokolwiek zorientowanej odpowiedź
              jest aż nadto oczywista.
          • adamalbonie Re: Co ma piernik do wiatraka? 16.09.05, 09:42
            Tenże 18tolatek również z własnej nieprzymuszonej woli idzie do szkoły i zgadza
            się z warunkami tam panującymi. Jeżeli nie to niech idzie gdzie indziej. Nie ma
            obowiązku. Nie zgadzam się również z tym, że tylko za zgodą ucznia rodzice mogą
            mieć wgląd w jego oceny. Jak będzie się utrzymywał na własny rachunek to może
            sobie być niezależny...
            • tommii Re: Co ma piernik do wiatraka? 16.09.05, 10:53
              Czyli po tym co mówisz trzeba jak najszybciej zmienic konstytucjie RP i zapisać w niej że osoba pełnoletnią jest osoba która nie jest na niczyjm utrzymaniu wiec 1/4 polaków nie miala by glosu w zblizajacych sie wyborach!!
            • dzioobas Zgodnie z taka logiką banki mogłyby nas 16.09.05, 12:11
              ubezwłasnowolnić w przypadku gdybyśmy zaciągnęli kredyt. W końcu jesteśmy od
              nich "zależni finansowo" niczym ci 18-latkowie od rodziców. A co powiesz na
              wychowanków domów dziecka, którzy np. są na tyle obrotni, że w wieku lat 18
              przechodzą na swoje utrzymanie, ucząc się nadal w szkole średniej. Czy oni muszą
              sobie dobrać kuratora?

              Wiem co tak naprawdę boli. Pamiętam jak zaczynałem studia to mój ojciec nie mógł
              się nadziwić, że nie może uzyskać moich danych o zaliczeniach w dziakanacie choć
              co miesiąc płacił mi wynajem mieszkania i dawał kieszonkowe.
              Niestety rozgoryczeni rodzice - kiedy przyjdzie wasz czas i staniecie się
              niezdolni do samodzielnego życia (życzę jednak pogodnej jesieni) my
              konstytucyjnie będziemy zobligowani do niesienia wam pomocy bez ingerencji w
              wasze życie. Nie będziemy mogli odbierać odcinków waszych rent i emerytur,
              przesiedlać was ani usypiać (przepraszam za brutalność).

              ...and justice for all.
          • regis32 Dorosły?To niech sam się utrzyma i płaci za szkołę 18.09.05, 20:48
            Jak w temacie. Potrafi się usprawiedliwić, to niech zwolni mnie z obowiązku
            alimentacyjnego. Płacę za tę szkołe, utrzymuję go i WYMAGAM w takim przypadku
            prawa do kontroli czy nie wagaruje. Będę tak mógł powiedzieć dokładnie za 10
            lat ale będę wymagał SWOICH praw - rodzica. Owszem, jeśli bedzie
            samowystarczalny i mieszkał będzie również sam. Jeśli jednak państwo wymaga ode
            mnie łożenia na dziecko, to muszę mieć kontrolę czy nauka (ani młody uczeń) nie
            idzie w las. Wszystko oczywiście jest kwestią wychowania i zaufania ale nie
            bądzmy naiwni - nie wszyscy rodzice maja dobre stosunki z dziećmi. Jeśli uczeń
            sam się chce usprawiedliwiać, to zaraz zażąda jeszcze tajemnicy i nie pozwoli
            donieść rodzicom, że wagaruje. Zasada jest tu prosta - da się palec - zażądają
            ręki. No i jeszcze jedno, co wywoła burzę - 18-to latek to jeszcze gó..arz
            (choć nie wszyscy). Często nie wie czego chce i często słowo ODPOWIEDZIALNOSC
            to dla niego tylko słowo.
        • amhu Re: Co ma piernik do wiatraka? 16.09.05, 08:55
          Jedną z
          tych zasad jest potwierdzanie powodu nieobecności ucznia w szkole przez jego
          rodziców/opiekunów,
          -------------
          Czy mozesz mi zatem wytlumaczyc pewien paradoks: 19 - letni uczniowie szkol
          srednich powinni/musza przynosic usprawiedliwienia od rodzicow/prawnych
          opiekunow, podczas gdy studenci - takze 19-letni tego czynic nie musza
          (usprawieliwaja sie sami).
          • mlody_junak można się samemu usprawiedliwić! 16.09.05, 09:08
            skończyłem III L.O. w Gdyni im, Marynarki Wojennej RP (najlepsze w Polsce:)

            po ukonczeniu 18 lat samemu pisalem sobie usprawiedliwienia. malo tego - na
            lekcji wychowawczej nauczycielka dyktowala nam kiedy i ile godzin mamy
            nieusprawiedliwinej nieobecnosci!
            tyle tylko, że na wywiadówkach dawała te usprawiedliwienia rodzicom. i to oni
            rozliczali swoje pociechy z ewentualnych wagarów - bo tylko oni maja do tego
            prawo - szkoła jest od nauczania, a osoby dorosłe w świetle prawa już wychowuja
            tylko nauczyciele!

            inna rzecz, że do mojej szkoły chodzili odpowiedzialni uczniowie i nikt nie
            pozwolił sobie na bezsensowne, długotrwałe wagary (ale wiecie, zdarzały się
            jakieś wypady w ważnej sprawie;) ale 18 lat to juz blisko do matury. komu
            zależy nie nadużyje swojego prawa do samousprawiedliwiania się.
            • gisla2 Re: można się samemu usprawiedliwić! 16.09.05, 09:27
              też skończyłam to liceum (8 lat temu) i również mogłam się sama usprawiedliwiać
              ta szkoła jak widać wyprzedzała inne o co najmniej dekadę
            • nemo123 mowiac krotko 16.09.05, 09:35
              znieniesienie obowiazku usprawiedliwiania przez rodzicow uczniow pelnoletnich
              to nawet bron obosieczna - skoro nauczyciel nie musi respektowac wszystkich
              zwolnien od rodzicow to bedzie tez mial prawo decydowac w przypadku zwolnienia
              od pelnoletniego ucznia; a jesli chodzi o wiarygodnosc uczen - chocby ze
              wzgledu na swoj wiek - jest w gorszej sytuacji niz rodzic
          • nemo123 Re: Co ma piernik do wiatraka? 16.09.05, 09:30
            Jezeli obecnosc na zajeciach jest obowiazkowa i wykladowca nie pojdzie na reke,
            to jedynym usprawiedliwieniem studenta jest zwolnienie lekarskie lub pismo
            urzedowe KROPKA. Student formalnie ma takie same prawo do usprawiedliwiania sie
            co uczen podstawowki - ma zwolnienie lekarskie - rodzic nie musi go podpisywac,
            przedstawia to w szkole/uczelni i wtedy jest usprawiedliwiony. Malo tego -
            czesto jest przymus weryfikacji usprawiedliwien lekarskich w uczelnianej
            przychodni lekarskiej :) . Owszem jest pewien procent zajec ktore student ma
            prawo opuscic - ale nie potrzebuje do tego usprawiedliwien. Reszta
            usprawiedliwien studenta zalezy wylacznie od widzimisie prowadzacego zajecia.
            Trzeba powiedziec, ze uczen ma nawet lepiej, pomimo braku formalnych podstaw
            zwolnienia od rodzicow sa najczesciej respektowane (choc przeciez nie musza -
            prawnie rodzice nie moga sobie zazyczyc by ich dzieci nie uczyly sie). Uczen ma
            prawo do tego ze material nauczania bedzie mu przedstawiony i to zgodnie z
            padagigicznymi prawidlami. Student - student ma prawo znac tematy, terminy,
            posluchac wykladu, korzystac z biblioteki - a reszta - to jego sprawa a
            wlasciwie problem.
            Poza tym jest jedna kapitalna roznica miedzy uczniem a studentem. Uczen jest na
            utrzymaniu rodzicow, ktorzy jako jego "sponsorzy" powinni miec prawo do
            rozliczania ucznia ( dlatego ze musza lozyc na utrzymanie ucznia ). Student -
            nawet jak nie jest na wlasnym utrzymaniu - zwykle jest na swoim wlasnym
            gospodarstwie - najczesciej czesciowo dofinansowanym przez niego.

          • kero20 Re: Co ma piernik do wiatraka? 16.09.05, 11:18
            Jest tylko jedno male ale student musi okazac zwolnienie od lekarza wbite w
            jego ksiazeczke zdrowia. Przynajmniej tak jest na mojej uczelni.
            Jezeli mam zwolnienie od lekarza z Gdanska a studiuje w Krakowie to musi
            mi je zarejestrowac moj lekarz z przychodni studenckiej w Krakowie.
            Taka mala biurokracja :)
            • mieczu RCo ma piernik do wiatraka 16.09.05, 11:43
              ano ma. bo jak by nie bylo wiatraka nie bylo by maki. ajak by nie bylo maki
              nie bylo by piernika. 18 uczen sie sam usprawiedliwi. smiechu warte. a
              wychowanie seksualne od zerowki.
        • xxxxyyyyzzzz REGULAMIN SZKOLY JEST NADRZEDNY 16.09.05, 10:58
          A jesli ktos powie, ze jest pelnoletni i chce papieroska zapalic na przerwie?
          Nie, bo wg regulaminu tego nie wolno robic. To samo z usprawiedliwieniami.
          Koniec, kropka. Jesli sie regulamin tej szkoly nie podoba, mozne go nie
          akceptowac i poszukac innej szkoly, z "lepszym" regulaminem. Do czego to
          podobne? Jesli uczen bedzie sam na siebie zarabial, niech pisze sobie
          zwolnienia sam, ale poki co ssie rodzicow, niech ich prosi o usprawiedliwianie
          nieobecnosci, bo jest to jednak forma kontroli poczynan malolata.
          • jaro191063 Re: REGULAMIN SZKOLY JEST NADRZEDNY 16.09.05, 11:04
            Nadrzedna jest konstytucja !!!

            jakiego malolata ??? On jest pelnoletni !!! Tak czuje przez skore, ze ty
            nalezysz do tych co by jeszcze przlozyli po tylku:-)))
            Jesli ma 18 lat, to ma rowniez prawo palic papierosy, w miejscach gdzie jest to
            dozwolone. jesli w szkole jest to niedozwolone, to powino to dotyczyc wszystkich,
            z nauczycielami wlacznie

            Trzymajcie sie dorosli...i protestujcie na kazdym kroku ...warto !!!

            Pozdr...
          • critto Re: REGULAMIN SZKOLY JEST NADRZEDNY 16.09.05, 12:33
            > A jesli ktos powie, ze jest pelnoletni i chce papieroska zapalic na przerwie?
            > Nie, bo wg regulaminu tego nie wolno robic.

            w szkole nie wolno palic ani uczniom, ani nauczycielom, gdyz zakazane jest
            palenie tytoniu *w miejscu pracy*. Ale jesli po szkole (poza szkola) bedzie
            mial chec sobie zapalic papierosa, albo nawet cala paczke, albo polaczyc to z
            piciem alkoholu, to ma do tego pelne prawo i nikt nie moze mu zabronic.

            >jesli uczen bedzie sam na siebie zarabial, niech pisze sobie
            > zwolnienia sam, ale poki co ssie rodzicow,

            skad o tym wiesz?? a moze zarabia??

            >niech ich prosi o usprawiedliwianie

            a jesli ktos (nie twierdze ze bohater tego artykulu) nie zarabia na siebie, a
            utrzymuje go narzeczona?? to co, ma przyniesc zwolnienie od narzeczonej?? :))

            > nieobecnosci, bo jest to jednak forma kontroli poczynan malolata.

            malolatem jest
          • martinka_1 Re: REGULAMIN SZKOLY JEST NADRZEDNY 07.10.05, 15:21
            "xxxxyyyyzzzz napisała:
            Jesli uczen bedzie sam na siebie zarabial, niech pisze sobie
            zwolnienia sam, ale poki co ssie rodzicow, niech ich prosi o usprawiedliwianie
            nieobecnosci, bo jest to jednak forma kontroli poczynan malolata."
            Uparliscie sie z tym "samoutrzymywaniem sie" przez 18latkow. Utrzymywanie
            18letniego ucznia opiera sie na tej samej zasadzie co utrzymywanie żony czy
            kochanki!Nie ma to nic wspolnego z usprawiedliweniami w szkole.Jesli komus
            zalezy na swojej przyszlosci to nie nadużyje tego, że może się sam
            usprawiedliwiać
          • weishaupt Re: REGULAMIN SZKOLY JEST NADRZEDNY 11.11.05, 03:41
            Piszesz, że "skoro nie pracuje i jeszcze ssie rodziców, to nie powinien sam się usprawiedliwiać", ale nie możesz sobie wyobrazić sytuacji, w której pełnoletni licealista mieszka samodzielnie, pracuje czy korzysta z pomocy rodziców tylko sporadycznie. A takie przypadki istnieją i są całkiem częste.

            Poza tym - przedstawione obawy nauczycieli wykazują, że wypełnianie norm statutowych jest dla nich ważniejsze, niż faktyczna edukacja i wychowywanie młodziezy. Obawiają się, że uczeń będzie nadużywał tego prawa do nadmiernego zwalniania się z lekcji, zapominając o tym, że przecież nieobecność albo będzie przekładać się na kiepskie wyniki w nauce (ale to już jest problem ucznia, jeśli zostanie wyrzucony ze szkoły) albo nie wpływnie na wyniki (co oznacza, że chodzenie do szkoły jest mu średnio potrzebne).

            Mało kto zauważa, że pisanie usprawiedliwień przez rodziców podyktowane jest tym, że do ukończenia 18 lat to oni są odpowidzialni za dziecko. Natomiast po uzyskaniu pelnoletności człowiek samodzielnie ponosi odpowiedzialność za swoje czyny. Wymaganie od pełnoletnich uczniów usprawiedliwień rodzicielskich zaburza jedną z najważniejszych zasad prawnych.
        • rafal_koko Re: Co ma piernik do wiatraka? 16.09.05, 11:32
          "Jedną z tych zasad jest potwierdzanie powodu nieobecności ucznia w szkole
          przez jego rodziców/opiekunów, a nieobecności pracownika w miejscu pracy -
          przez lekarza. I jedno, i drugie nie ma nic wspólnego ani z dorosłością, ani z
          ukończeniem 18 lat"

          Groch z kapustą.
          Zasadniczo w wieku 18 lat właśnie kończy się przedstawicielstwo ustawowe
          rodziców względem dziecka, więc co masz na myśli pisząc
          o "rodzicach/opiekunach"?
          Co wg Ciebie mają ze sobą wspólnego: uzyskanie uprawnienia do zasiłku
          chorobowego i uzyskanie pełnej zdolności do czynności prawnych?
          Ja rozumiem, że dla osób nie mających zielonego pojęcia o prawie naturalną
          rzeczą jest tworzenie sobie takich potocznych analogii, ale rzeczowej polemiki
          Twoja argumantacja nie ma szansy przetrwać.
        • critto Re: Co ma piernik do wiatraka? 16.09.05, 12:28
          > Hmmm. A czy Ty jesteś dorosłym człowiekiem? Mniemam, że tak. Wytłumacz więc
          to
          > swojemu pracodawcy czy ZUS-owi, że zbędne są durnowate zaświadczenia od
          > lekarza - przecież powinni Ci uwierzyć na słowo, że byłaś chora.

          zwolnienie od _lekarza_ to zupelnie co innego: lekarz ma prawo orzekac, czy
          ktos jest zdrowy czy chory i potwierdzac stan faktyczny, ryzykujac sprawe karna
          w wypadku poswiadczenia nieprawdy. Podobnie jak np. notariusz sadowy. Natomiast
          zwolnienie PELNOLETNIEGO ucznia przez RODZICOW jest zupelnie absurdalne i nie
          powinno miec zadnej mocy prawnej, gdyz *RODZICE NIE MAJA ZADNEJ WLADZY NAD
          OSOBA, KTOAR UKONCZY 18 LAT* (sorry za kapitaliki, chcialem aby bylo bardzo
          wyrazne). A co, jesli sie wyprowadzi od rodzicow, sam zarabia na swoje
          utrzymanie i mieszka np. z dziewczyna (tez pelnoletnia)? Ma przyniesc
          zaswiadczenie od dziewczyny?? :)))

          Dodam, ze mnie to od dawna nie dotyczy. Mam juz 28 lat i wyksztalcenie wyzsze:))

          Pozdrawiam,
          Critto
          liberter.webpark.pl
      • ikcyzor Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 09:39
        Ja tak też uważam wiec jak mi córka powiedziała że jest dorosła to ja jej
        powiedziałem że niech nie zagląda do mojej lodówki u u mnie nie mieszka
        dostanie mimimum socjalne, bo musze ją utrzymywać dopuki się uczy i nie będę
        się interesował !! A dopuki jest u mnie ja decyduję !!!!!!!!!! Nie musze
        mieszkać z kimś kto mi powie że ja to sobie mogę pana majstra w ..... pocałować
        • dziaaba Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 10:29
          ....
          w zyciu bym tak wlasnemu dzieku nie powiedziala
          ....
        • titta Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 11:17
          A nie zauwazyla dotad pani ze "zamordyzm" zawsze powoduje chec buntu?
          Troche wolnosci na jasno okreslonych regolach i stosunki sie poprawia!
        • kasita2 Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 11:43
          ikcyzor!!!
          naprawde madra z Ciebie kobieta, ale jej powiedzialas HA! Super naprawde pewnie
          jej w piety poszlo! Mi tez tak mama powiedziala jak mialam 18 lat.
          Powiedziala mi, ze tak dlugo jak jestem pod jej dachem to bede ich sluchala.
          Moji rodzice byli tak pomocni, ze mi nawet studia wybrali, bo przeciez mi za
          jedzenie placili.
          Tak wiec ja sie wyprowadzilam w wieku 18 lat i juz nigdy za mnie placic nie
          musieli, a ja ich sluchac tez nie musialam, bo wiesz ja bylam dorosla w wieku 18
          lat. Wyjechalam za granice i teraz w wieku 27 lat z rodzicami rozmawiam raz w
          miesiacu. Jezeli chcesz miec taki zwiazek z twoimi dziecmi to gratuluje, jestes
          na dobrej drodze.
          • unefille Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 06.10.05, 06:25
            hej tez nie moge zrozumiec jak ludzie moga tak do swoich dzieci mowic! to
            swiadczy ze ich w ogole nie kochaja chyba, nie powinni zajac sie ich
            wychpowaniem i przede wszystkim ze nie nadaja sie na rodzicow.
            mialas racje wyprowadzajac sie
            tak kazdy powinien zrobic , tylko, ze ejst wiele co tej mozliwosci nie maja
      • roman.gawron Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 10:59
        hella11 napisała:

        > Oczywiscie, ze 18 - letni uczniowie powinni sie sami usprawiedliwiac. Przeciez
        > to dorosli ludzie!

        Dlaczego w sądzie ani w pracy czy na studiach nie możesz się sama
        usprawiedliwiać? Przecież jesteś dorosła!

        > Na rozmowe rodzicow z nauczycielem 18 - letniego ucznia powinien ten uczen
        > wyrazac zgode.

        Rodzice są wolnymi ludźmi, a Polska to wolny kraj. Mogą sobie rozmawiać, z kim
        chcą i niczyjej zgody nie potrzebują.
        • dziaaba Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 11:02
          ale w przypadku nauczyciela jak i lekarza obowiazuje cos takiego jak tajemnica
          zawodowa.zarowno nauczyciel jak i lekarz nie ma prawa dzielic sie z kazdym
          spostrzezeniami na moj temat, jesli ja na to nie wyraze zgody.
    • adamw8 Prawda 16.09.05, 07:31
      U mnie to była norma, czyli jakieś 13 lat temu to prawo praktycznie działało.
      Powiem więcej, jest obowiązek nauki do 18 roku życia.
      Czyli po 18 urodzinach można już legalnie zupełnie rzucić szkołę - WYKSZTAŁCENIE NIE JEST OBOWIĄZKOWE! ZOSTAŃCIE MATOLAMI BEZ MATURY!
      • amhu Re: Prawda 16.09.05, 07:42
        Obowiazek nauki jest do 16 roku zycia.
        • roman.gawron Re: Prawda 16.09.05, 09:19
          amhu napisała:

          > Obowiazek nauki jest do 16 roku zycia.

          Do 18. Przynajmniej tak jest w wersji Konstytucji, którą znalazlem przez gugla.
          • nemo123 a jak to sie ma do obowiazkow rodzicielskich 16.09.05, 09:37
            czy rodzica maja obowiazek utrzymywac ucznia jak skonczy 18 lat?
            tak pytam z ciekawosci
            • dziaaba Re: a jak to sie ma do obowiazkow rodzicielskich 16.09.05, 09:46
              oczywiscie, ze nie. i to jest glowny problem tych usprawiedliwien. ja mialam
              osobiscie taka sytuacje, ze moja mama wyprowadzila sie do wawy )zaraz po moich
              18 urodzinach), a ja musialam zostac w moim miescie, bo zostalo mi pol roku do
              matury.i mialam duzy problem, bo wiele spraw w szkole zwiazanych bylo z
              podpisem mojej mamy. cale szczescie mialam wyrozumiala wychowawczynie i
              usprawiedliwiala mi wszystko bez glupich karteczek nawet z mojej strony:)
              • hrjr Re: a jak to sie ma do obowiazkow rodzicielskich 16.09.05, 10:03
                No nie zupełnie jest tak, o ile sie nie mylę, rodzice mają wobec uczącego sie
                dziecka obowiazek alimentacyjny do 25 roku życia
            • roman.gawron Re: a jak to sie ma do obowiazkow rodzicielskich 16.09.05, 10:10
              nemo123 napisał:

              > czy rodzica maja obowiazek utrzymywac ucznia jak skonczy 18 lat?

              Dopóki się uczy mają obowiązek alimentacyjny.
              • dziaaba Re: a jak to sie ma do obowiazkow rodzicielskich 16.09.05, 10:15
                hehehe, a komu sie chce latac po sadach? zanim sprawa by sie zakonczyla,
                czlowieczek skonczylby 30:)
                a tak serio, to problem polega na tym, ze np. zasilek rodzinny przysluguje
                tylko w momencie, gdy alimenty zostaly zasadzone do 18 roku zycia
              • ikcyzor Re: a jak to sie ma do obowiazkow rodzicielskich 16.09.05, 10:41
                > nemo123 napisał:
                >
                > > czy rodzica maja obowiazek utrzymywac ucznia jak skonczy 18 lat?
                >
                > Dopóki się uczy mają obowiązek alimentacyjny

                A powiedz kochany "nemo" ile one wynoszą w przypadku ojciec 1200 ( czyli
                dobrze zarabia patrząc z punktu widzenia państwa )a matka bezrobotna i jest
                jeszcze młodsze rodzeństwo ???????
                A w konstytucji jest jeszcze o darmowej opiece zdrowotnej dla obywatela a za
                darmo nie chcą leczyć tylko trzeba być ubezpieczonym lub zarejestrowanym jako
                bezrobotny nie wystarczy być obywatelem A obywatelstwa nie można się pozbyć :)
    • amhu Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 07:41
      "Gazeta": - Statut szkoły jest ważniejszy od konstytucji!?

      Radziwiłł: - Tak. To umowa społeczna, która określa reguły gry w konkretnej
      szkole, zaakceptowane przez nauczycieli, uczniów i rodziców.
      -------------------------
      Od kiedy to "umowa spoleczna" jest aktem prawnym (?) wyzszego rzedu niz
      konstytucja? Skoro umowa społeczna, to kto z kim ja zawieral? Nie przypominam
      sobie by jedna ze stron byli pelnoletni uczniowie. Nie przypominam tez sobie
      aby taka umowa spoleczna byla kiedykolwiek zawierana.
      Pani Radziwill radze by w koncu zamilkla. Ma na swoim rachunku wystarczjaca
      liczbe bzdurnych wypowiedzi, oswiadczen i dzialan, o wprowadzeniu religii do
      szkol kuchennym drzwiami nie wspominajac.
      • co.ty.powiesz Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 07:57
        amhu napisała:

        > Od kiedy to "umowa spoleczna" jest aktem prawnym (?) wyzszego rzedu niz
        > konstytucja? Skoro umowa społeczna, to kto z kim ja zawieral? Nie przypominam
        > sobie by jedna ze stron byli pelnoletni uczniowie. Nie przypominam tez sobie
        > aby taka umowa spoleczna byla kiedykolwiek zawierana.

        Wybacz, ale chyba tylko wczesną porą można usprawiedliwić przedstawione przez
        Ciebie tezy.
        1. Wspomniałam wyżej o obowiązku przedstawienia przez pracownika zaświadczenia
        od lekarza, żeby mógł usprawiedliwić nieobecność w pracy i uzyskać odpowiednie
        świadczenia. Czy taki obowiązek jest zapisany w konstytucji? Wydaje mi się, że
        nie. Czy ktokolwiek w związku z tym może podważać prawomocność przepisów
        nakładających taki obowiązek, a ograniczających wolność dorosłego obywatela?
        Sama sobie odpowiedz.
        2. Mylisz umowę społeczną z umową o pracę lub o najem lokalu. Otóż umowa
        społeczna nie polega na tym, że każdy obywatel indywidualnie podpisuje jakąś
        umowę (ciekawe też byłoby, z kim miałby ją podpisywać, bo przecież nie z
        państwem, bo to jako takie fizycznie nie istnieje). Umowa społeczna może być
        zarówno skodyfikowana w postaci konkretnych przepisów, jak i nie - np. tak
        zwane zasady współżycia społecznego. Jeśli chodzi o umowę społeczną w postaci
        przepisów, to zawierana jest ona nie między obywatelami i jakimś państwem,
        tylko między samymi obywatelami, za pośednictwem ich przedstawicieli. Czyli:
        obywatele wybierają posłów, którzy w imieniu obywateli tworzą przepisy
        ułatwiające funkcjonowanie społeczeństwa. Ponadto posłowie wybierają aparat
        wykonawczy, który w ich imieniu także tworzy przepisy niższego rzędu,
        uszczegóławiające przepisy rzędu wyższego. Czy to aż tak trudne do zrozumienia?
        Przecież o tym mówi się już w szkole podstawowej!
        • amhu Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 08:09
          Ad.1. Czesiowo zgoda - owe usprawiedliwienie musi byc wiarygodne i nauczycioele
          maja parwo je zweryfikowac.Czesiowo, albowiem analogia do zasilku chorobowego
          jest niepurawniona. Uczen za czas nieobecnosci nie otrzymuje zadnego
          ekwiwalentu. I slusznie, bo nie jest pracownikiem i nie placi stosownych
          skladek.
          Ad.1. Z niczy wymienionym przez Ciebie umowa spoleczna mi sie nie myli. W
          interesujacym nas przypadku z bardzo prostego powodu: takiej umowy spolecznej
          po prostu nie ma. Jest dyktat MENiS, ktory to Pani Radziwill probuje
          przedstawiac jako pozrozumienie stron.
          I juz na koniec: osiemnastoletni uczen jest czlowiekiem formalnie doroslym z
          wszelkimi wiazacymi sie z tym prawami i obowiazkami i - jesli nie upowazni
          kogolwiek do dzialan w jego imieniu - nikt w jego imieniu wystapowac nie ma
          prawa. Nawet rodzice.
        • bajanek.lipcowy Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 08:23
          Wczesną porą wytłumaczę to, że nie mam istotnie siły wnikać w to wszystko co
          napisałaś. Naprawdę! To nie lekceważenie, tylko czuję, że nie podołam (właśnie
          jestem po serii ćwiczeń fizycznych i umysłowych ;-) i już mi wystarczy...)
          Więc polemizować nie będę. Chcę tylko zwrócić uwagę, że MIMO WSZYSTKO wygląda
          idiotycznie taka odpowiedź (odpowiedź wiceministra edukacji!) - jeszcze raz
          zacytuję:
          ========
          "Gazeta": - Statut szkoły jest ważniejszy od konstytucji!?
          Radziwiłł: - Tak. To umowa społeczna, która określa reguły gry w konkretnej
          szkole, zaakceptowane przez nauczycieli, uczniów i rodziców.
          ========
          Jak można pisać, że umowa społeczna jest WAŻNIEJSZA od konstytucji???!!!
          Przecież to jakiś obłęd! Każde dziecko wie, że konstytucja jest NAJWAŻNIEJSZYM
          aktem prawnym (nawet jeśli nie wie co to jest akt prawny;-). Ty napisałaś (jak
          rozumiem, tak właśnie definiujesz umowę społecznę): "obywatele wybierają
          posłów, którzy w imieniu obywateli tworzą przepisy ułatwiające funkcjonowanie
          społeczeństwa" - czyli w takim rozumieniu ta niepisana umowa społeczna tworzy
          podwaliny funkcjonowania państwa i dopiero wtedy można stworzyć konstytucję
          (nota bene w konstytucji jest jednak mowa o owym wybieraniu - czyż nie?)
          Gdyby tak rozumieć umowę społeczną to można byłoby ją jeszcze uznać może za nie
          tyle ważniejszą ile PIERWSZĄ od konstytucji, bo warunkującą jej powstanie. Ale
          to tak naprawdę dotyczy jednego tylko momentu w historii Państwa, kiedy ową
          konstytucję się tworzy (no, chyba że chodzi o nas - my mieliśmy nieco
          zagmatwane losy). Ale pani Radziwił pisze o umowie społecznej, która określa
          reguły gry w KONKRETNEJ SZKOLE! To naprawdę absurd - stwierdzić, że "regułu gry
          w konkretnej szkole" są ważniejsze od reguł zapisanych w konstytucji. Jeśli
          nawet miała dobre intencje to wyraziła to fatalnie.
          • bajanek.lipcowy Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 08:26
            Jednak trochę wniknąłem w Twój tekst, jak widzisz ;-)
            A zatem - czy nie sądzisz, że na takie pytanie dziennikarza to była
            baaaaaaaardzo zła odpowiedź?
      • yottsche Radziwił na gałąź! 16.09.05, 08:25
        suchą! czy nie ma nikogo władnego ichętnego do jej wymiany? przecież ona
        kompromituje nie tylko siebie, ale całą edukację.... żenada
    • lucho_83 Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 07:45
      Ja w technikum po ukończeniu 18-go roku życia bez problemu sam sobie pisałem
      usprawiedliwienia, nie tylko ja ale wiekszość i wychowawca nie widział w tym
      nic złego. Nie podraiałem podpisu własnoręcznie dawałem parawke !!
    • kubz Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 07:47
      u mnie w szkole jest tak,ze pelnoletni uczen sam moze sie usprawiedliwiac,
      jednak pozniej wychowawczyni pokazuje wszystkie usprawiedliwienia rodzicom na
      zebraniu...do zaakceptwania...nie wiem czy to jest wporzadku, wg mnie
      usprawiedliwienie napisane przez 18 latka samo w sobie powinno zmywac wszelkie
      watpliwosci, jestem pelnoletni i sam odpowiadam za siebie;]
      • fnx1 Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 08:01
        Wiecie co? To zabawne jest niezmiernie jak dzieci starają się usilnie stać się
        tymi paskudnymi zgredami... A na marginesie - tendencje dla starych pryków
        (takich jak ja!) są coraz lepsze !!! Gó..arze zamiast zdobywać wykształcenie i
        odbierać zgredom z trudem wypracowane miejsca pracy - ćpają i robią wszystko
        żeby nie dożyć pełnoletniości. Albo przynajmniej robią wszystko aby
        wykształcenia nie zdobyć! I jest super!!! A bałem się że jakiś młodziak mnie z
        pracy wygryzie... Ale jaja... TAK TRZYMAĆ!!! Walczcie o swoje! (czyli właściwie
        o moje lepsze jutro!)
      • amikina Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 10:31
        W moim kochanym, byłym już, LO teoretycznie po ukończeniu 18 roku życia i wyrażeniu zgody przez jednego z rodziców, uczeń sam mógł usprawiedliwiać swoje nieobecności.Tyle teoria, w praktyce bowiem nasza wychowawczyni już od drugiej klasy prowadziła bardzo restrykcyjną politykę usprawiedliwiania nieobecności (żadne tam usprawiedliwienia od rodziców tylko zwolnienia lekarskie), czemu w gruncie rzeczy trudno się dziwić bo frekfencję moja klasa miała fatalną. Efektem zaś wprowadzonego systemu, było wymyslenie szeregu rozwiązań umożliwiających ominięcie tego sita. Do najpowszechniej stosowanej strategii należało skanowanie pieczątek lekarskich, masowe drukowanie zwolnień a nastepnie proszenie kogoś o brzydkim charakterze pisma (najczęściej mnie)o ich wypełnienie. Konsekwencją całej tej sytuacjii był fakt, iż po uzyskaniu pełnoletności mało kto korzystał z przysługującego mu prawa do samousprawiedliwiania. Dodam jeszcze,że wychowawczyni nie była tak do końca tępa i doskonale zadawała sobie z tego sprawę, tyle, że już niczego lepszego nie była w stanie wymyśleć:) A co do wątku, jeżeli 18-latek będzie chciał wagarować, to i tak będzie to robił bez względu na to czy może się sam usprawiedliwiać czy nie. Pomysłowość młodzieży jest bowiem nieograniczona.
        • roman.gawron Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 10:41
          amikina napisała:

          > Efektem zaś wprowadzonego systemu, było wymyslenie szeregu rozwiązań
          > umożliwiających ominięcie tego sita. Do najpowszechniej stosowanej strategii
          > należało skanowanie pieczątek lekarskich, masowe drukowanie zwolnień a
          > nastepnie proszenie kogoś o brzydkim charakterze pisma (najczęściej mnie)
          > o ich wypełnienie.

          Kodeks karny:

          Art. 270.
          § 1. Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub
          takiego dokumentu jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze
          ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

          § 2. Tej samej karze podlega, kto wypełnia blankiet, zaopatrzony cudzym
          podpisem, niezgodnie z wolą podpisanego i na jego szkodę albo takiego dokumentu
          używa.

          § 3. Kto czyni przygotowania do przestępstwa określonego w § 1, podlega
          grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

          Art. 18.
          § 1. Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje czyn zabroniony sam
          albo wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, ale także ten, kto kieruje
          wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub wykorzystując uzależnienie
          innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu.

          § 2. Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu
          zabronionego, nakłania ją do tego.

          § 3. Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu
          zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności
          dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji;
          odpowiada za pomocnictwo także ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu
          obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim
          zaniechaniem ułatwia innej osobie jego popełnienie.
          • amikina Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 14:59
            hmm.. o kurde:)chyba muszę sprawdzić po ilu latach natępuje przedawnienie. Ehh może nikt na mnie nie doniesie do prokuratury:)Pozostaje tylko mieć nadzieje, że sąd uzna to za czyn o znikomej szkodliwości społecznej.
    • el_bigos 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 16.09.05, 07:55
      chyba zaraz z krzesła spadnę, zero jakiejkolwiek odpowiedzialności, ale prawa by
      chcieli mieć pełne, to nawet nie jest śmieszne tylko tragiczne, patrząc na
      dzisiejszą młodzież podniósł bym wiek nabywania statusu pełnoprawnego obywatela
      do 21 lat (tak samo jak prawo jazdy), dzisiejsza młodzież jest chamska,
      beszczelna i zupełnie nieodpowiedzialna.
      • msyl Re: 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 16.09.05, 07:59
        Jak chcą być dorośli, należy im to ułatwić. Jak w pracy - żadnych
        usprawiedliwień, a jedynie zwolnienia lekarskie.
        • fnx1 Re: 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 16.09.05, 08:08
          Czyli może poprostu zamiast wywalczyć możliwość usprawiedliwiania przez siebie
          nieobecności - wywalczą sobie konieczność przedstawiania zwolnienia lekarskiego
          i nic innego. I tak być powinno. Zero stresu. Zero konfliktów między uczniem-
          nauczycielem-rodzicem.
          • t324911 Re: 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 16.09.05, 08:26
            Jezeli sprawa trafi do trybunalu konstytucyjnego to szkoly straca resztke
            autorytetu . Umowy spoleczne ??. Wolne zarty to bylo dobre za komuny .
          • papista Re: 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 16.09.05, 09:07
            Otóż to.
      • angelene Re: 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 16.09.05, 08:50
        tak, 18-latkowie dorośli. w przeciwieństwie do bardzo wielu starszych osób.
        ostatnio jechałam z moją małą córką i jej wózkiem autobusem a następnie
        pociągiem. w autobusie usłyszałam od pana mniej więcej 60-letniego, ze
        gó..arze dzieci robią, a potem zastawiają pół autobusu(stałam w miejscu
        przeznaczonym na wózki)- co poparł popchnięciem mnie i szarpaniem wózka. w
        pociągu pani ok 50-letnia i pan ok 70-letni przez godzinę wyzywali mnie i
        wszystkie matki ogółem, bo muszą podróżować z bachorami i ich gó..arskimi
        matkami, co sie puszczają, etc. Ja z reguły nie reaguję na chamskie zaczepki,
        ale tym osobom powiedziałam w uprzejmy i nie wulgarny sposób, co o nich myślę.
        zaczęli krzyczeć i wyzywać jeszcze bardziej, więc z pomocą młodego chłopaka
        zmieniłam przedział. dodam, że mam 25 lat. dorośli? oni?
      • dziaaba Re: 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 16.09.05, 09:40
        najlatwiej powiedziec, ze mlodziez jest beznadziejna. ale tak naprawde jest to
        oznaka lenistwa i checi zmycia z siebie odpowiedzialnosci za to, ze wychowana
        zostala w tak zapyzialym srodowisku.i to dzieki takim jak ty mlodzi ludzie
        przestaja wierzyc w to ze cos zmienia, bo ciagle kladziecie im klody pod nogi.
        a przeciez mlodzi maja jasniejszy i bardziej innowatorski umysl od starych
        prykow, ktorzy umieja tylko narzekac:P
        • el_bigos Re: 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 16.09.05, 09:55
          mam 29 lat więc nie mogę być raczej uważany za starego pryka , poza tym skoro
          tak bardzo chcą być dorośli to nie ch biorą odpowiedzialnośc za swoje
          zachowanie, a nie zwalać winę na innych za to jakim sie jest. A jak na razie to
          sytuacja przedstawia się tak:jeśli chodzi o poszerzenie swoich praw to chcą być
          nagle dorośli a jak przyjdzie co do czego to zachowują się jak zwykli
          gó..arze.Prawa tak, ale obowiązki nie????
          • dziaaba Re: 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 16.09.05, 09:59
            nie mozesz generalizowac.bo to czy ktos jest dorosly czy nie zalezy od jego
            wieku.ale jesli w swietle prawa dorosly czlowiek, ktory ma juz jakas swoja
            madrosc zyciowa nabyta i ktory byc moze jest o wiele dojrzalszy psychicznie od
            niejednego trzydziestolatka , chce korzystac z prawa jakie daje mu konstytucja
            to czemu mielibysmy mu tego zabraniac?
            a w ogole skad u ciebie taka zgorzknialosc w tym wieku???
            • el_bigos Re: 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 16.09.05, 10:27
              jak to nie mogę generalizować?mam rozpatrywać każdy przypadek
              indywidualnie?przeciez nie jest to możliwe podczas tej dyskusji. Zgodzę, się, że
              są osoby w tym wieku, które są odpowiedzialne, ale w całej tej sprawie uczniom
              chodzi tak naprawdę o to , żeby na kawałku świstku papieru mogli napisać
              własnoręcznie, że "usprawiedliwiają swoja nieobecność" vbez podania przyczyny,
              jeśli chcą być dorośli o korzystać z tych prwa co dorośli to ja podpisuję sie
              pod pomysłem, żeby honorowane były tylko usprawiedliwienia od lekarza (L4) i
              nadzwyczajnych okoliczności (śmierć bliskiej osoby). Czyż nie mają takich
              własnie praw dorośli, których domagają się ci osiemnastolatkowie?
              Nie uważam się za zgorzkniałego:)) pod moją klatką (właściwie nie wiadomo
              dlaczego) każdego wieczora zbiera się całkiem sporo młodzieży (w wieku od 17 do
              24 lat) i jak tylko mam czas siedzę z nimi, wypije browca, zapalę fajkę, często
              pogadamy sobie na tematy kontrowersyjne, oczywiście nie we wszystkich kwesntach
              się zgadzamy:)Reszta ludzi z klatki aolbo ich zupełnie ignoruje albo przepędza.
              • dziaaba Re: 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 16.09.05, 10:34
                :)
                zagranie godne poltyka:D jestem z wami, ale na naduzycia nie pozwole:D
                a tak serio to ja widze inny problem w tej sprawie, uwazam, ze walka toczy sie
                o cos zupelnie innego... byc moze dlatego nigdy sie nie dogadamy;)
                • el_bigos Re: 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 16.09.05, 10:41
                  nie jest mi raczej bliskie porównanie do polityka (puki co brzydzę się tą
                  "elita" społeczną).
                  "...jestem z wami, ale na naduzycia nie pozwole..." -chciałabyś abym napisał
                  :"jestem z Wami i zezwalam na jakiekolwiek nadużycia"???
                  "...a tak serio to ja widze inny problem w tej sprawie, uwazam, ze walka toczy sie
                  > o cos zupelnie innego..." - o co???:) może się jednak dogadamy?:))
                  • dziaaba Re: 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 16.09.05, 11:16
                    moim zdaniem ta walka toczy sie o to:
                    *zeby ukazac kolejny absurd w naszym systemie - czlowiek, ktory odpowiada w
                    pelnym wymiarze za zabojstwo, kradzieze, rozboje, przestepstwa podatkowe ( :) )
                    w obliczu nieusprawiedliwionych godzin w szkole musi poprosic rodzicow o to by
                    napisali pani wychowawczyni karteczke pt."dlaczego nie bylo mnie w szkole".
                    Uwazam, ze wyjasnienie rodzicow jest na rowni w wyjasnieniem ucznia, jesli
                    brzmi tak samo.przeciez sa inne sposoby (obowiazywaly przynajmniej w moim
                    liceum) na to by wyegzekwowac obecnosc ucznia na zajeciach: jesli np. jego
                    frekwencja na danym przedmiocie w roku szkolnym wynosila ponizej 50% to bylo to
                    podstawa do nieklasyfikowania go z danego przedmiotu.i w takim wypadku obywa
                    sie bez wycieczek rodzicow do szkoly i zawstydzaniu, badz co badz, doroslego
                    czlowieka przy rodzicach, ze jest "niegrzeczny".
                    • el_bigos Re: 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 16.09.05, 11:45
                      nie rozumiemy się:))
                      "dlaczego nie bylo mnie w szkole" - oczywiście jestem za tym aby uczeń mógł
                      wypisywać takie usprawiedliwienia, ale sam świstek z jego podpisem nie jest
                      wiarygodny i prowadzi do wielu nadużyć, dlatego tak jak dorośli musialby
                      potwierdzić wiarygodność np zwolnieniem lekarskim(L4).Tak robia dorośli.Skoro
                      młodzież chce byc dorosła to niech kieruje się takimi prawami jak dorośli,
                      nieprawdaż?
        • el_bigos zapomniałbym... 16.09.05, 09:59
          możesz napisać coś więcej o tych kłodach pod nogi??????
          • dziaaba Re: zapomniałbym... 16.09.05, 10:06
            oczywiscie:)
            prawda jest taka ze wiekszosc ludzi dzieli sobie innych wg grup wiekowych i
            porzadkuje sobie je w glowach w kryteriach waznosci. ci mlodzi sa na szarym
            kocu bo:
            *nie maja duzego doswiadczenia
            *niewiele jeszcze wiedza
            *(najglupsze ze stwierdzen) co oni moga wiedziec o zyciu
            i wiekszosc pomyslow zaproponowanych przez mlodych jest albo przyjmowana z
            lekkim usmieszkiem albo totalnie lekcewazona "bo gów...arz sobie cos wymyslil i
            uwaza sie za nie-wiadomo-co". malo jest doroslych, ktorzy na powaznie analizuja
            pomysly mlodych.dlatego trudno zmienic osad, ze maja oni "fju-bżdziu"w
            glowach.ale! gdyby problem usprawiedliwien poruszyl jakis polityk czy inne
            ziolko, poniekad powazane, to zaraz by bylo: no tak, przeciez to problem... a
            moze zrobic to a moze tamto... i dyskusja na tym forum bylaby uksztaltowana w
            zupelnie innym kierunku
            • el_bigos Re: zapomniałbym... 16.09.05, 10:37
              Z pierwszą cześcią się nie zgodzę, ale nie będę tego komentował, bo za bardzo
              odbiegamy od sedna sprawy. Z mlodzieża jest tak, że do swoich praw i obowiązków
              podchodza bardzo wybiórczo, wyciągają z "praw i obowiązków" tylko to co im
              wygodne. Jetem równiez przekonany, ze gdyby jakiś polityk wystąpil z takim
              pomyslem to opinia społeczna równiez by go potraktowała w taki sam sposób, ja na
              pewno był skrytykował takiego polityka.
      • weishaupt Re: 18-sto latkowie dorośli???:)))))))) 11.11.05, 03:47
        Oczywiście. Prawa są prawem i powinny być należne każdemu. A to, że jakieś instytucje nie egzekwują odpowiedzialność świadczy o chrobie tych instytucji, a nie młodzieży. A niby gdzie ma się młodzież tej odpowiedzialności nauczyć, jeśli nie na własnej skórze?

        Młodzież jest tak samo chamska i nieodpowiedzialna, jak dorośli, od których zresztą przejmują te cechy. Poza tym, państwo opiekuńcze właśnie do takich zachowań prowokuje.
    • camel_3d 18 lat i co z tego? 16.09.05, 08:26
      to moze takie gadki w wojsku? brzuch mnie bolal i nie ide na cwiczenia...
      Doroslosc.. to tylko teoria...
    • mago13 prawo szczegółowejest nad prawem ogólnym 16.09.05, 08:33
      i nie ma o czym dyskutować.Np. gdy należysz do spółdzielni mieszkaniowej to
      zapisy w prawie spółdzielczym są ważniejsze.Prawo do czynności prawnym nie może
      wyszczególniac jakie to są prawa np. w szkole i to rozwiązuje statut czy
      regulamin
      • jaro191063 Re: prawo szczegółowejest nad prawem ogólnym 16.09.05, 08:48
        ...jakies prawa szczegolowe nie moga lamac np.konstytucji....
        • amhu Re: prawo szczegółowejest nad prawem ogólnym 16.09.05, 09:04
          A ponadto istnieje cos takiego jak prawo spoldzielcze o statusie ustawy z ktora
          wszelkie postanowienia statutu spoldzielni MUSZA byc zgodne.
        • mago13 Re: prawo szczegółowejest nad prawem ogólnym 16.09.05, 10:58
          bo nie łamią ,bo żeby obowiązywać nie mogą stać w sprzeczności
      • el_bigos Re: prawo szczegółowejest nad prawem ogólnym 16.09.05, 09:35
        bzdury piszesz, przepisy szczegółowe MUSZĄ być zgodne z konstytucją
        • mago13 Re: prawo szczegółowejest nad prawem ogólnym 16.09.05, 10:59
          el_bigos napisał:

          > bzdury piszesz, przepisy szczegółowe MUSZĄ być zgodne z konstytucją

          a gdzie piszę że nie muszą byc zgodne?
      • 13sw Re: prawo szczegółowejest nad prawem ogólnym 16.09.05, 11:06
        To prawda, lex specialis derogat legi generali, ale przede wszystkim Konstytucja
        i ustawy mają pierwszeństwo przed wszystkimi regulaminami.
    • mopciu Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 08:35
      Informuje dyrektorów szkół, że wszelkie statuty i regulaminy nie mogą stać w
      sprzeczności z obowiązującym w Polsce prawem, w tym k.c. i konstytucją, a
      skreślanie 18letnich uczniów w list tzn. wyrzucanie ich ze szkół bez powodu
      (nie łamią oni prawa sami się usprawiedliwiając) może być początkiem końca
      Państwa kariery na stanowisku szefa szkoły.
      • rs_gazeta_forum Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 10:02
        mopciu napisał:
        > Informuje ...

        A mógłbyś poinformować o treści jakiegoś statutu czy regulaminu sprzecznego
        itd., jaki widziałeś? Bo jak nie widziałeś, to twój post jest zwyczajnie dziecinny.
    • angelene sama sie usprawiedliwiałam 16.09.05, 08:41
      ja w liceum(2 LO w Jaworznie), jak skończyłam 18 lat, to się sama
      usprawiedliwiałam. wychowawczyni na zebraniu zapytała rodziców, kto wyraża
      zgodę, żeby ich pełnoletnie dzieci mogły same uspr. nieobecności. tylko moja
      mama sie zgodziła:)
      • kol.3 Re: sama sie usprawiedliwiałam 16.09.05, 08:47
        XXI LO w Łodzi należy do tych z najwyższej półki, toteż trafia tam młodzież
        myśląca i niezależna. Uczniowi chodzi o zasadę, a nie o prawo do obijania
        się.Ten konflikt jest porażką pedagogiczną dyrektora szkoły.
        • tbernard Re: sama sie usprawiedliwiałam 16.09.05, 09:18
          Porażką większości placówek szkolnych jest respektowanie usprawiedliwień od
          rodziców pełnoletnich uczniów. Skoro dorosłość, to dorosłość, tak więc
          honorowane powinny być tylko zwolnienia lekarskie i dokumenty potwierdzające
          nadzwyczajne okoliczności typu śmierć w rodzinie, wypadek itp. Żadne
          usprawiedliwianie na gębę lub własnoręcznie napisanym świstku. Materiał
          przerobiony oczywiście obowiązuje natychmiast. Tak jak dorosłych studentów.
    • gref Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 08:46
      Co za bzdury opowiada Pani Radziwiłł? Jako funkcjonariusz Państwa odpowiada za
      jego porządek prawny! Sugestia "niech się dogadają" brzmi jak anegdota, chociaż
      przeraża poziomem infantylizmu było nie było Ministra Rządu RP.
    • roman.gawron Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 08:47
      Proponuję zwrócić należną uwagę na ten fragment tekstu, bo jest on kluczowy dla
      całej sprawy:

      "Jerzy Szczepaniak, łódzki adwokat, uważa, że rację ma chłopak: - Gdy skończy
      18 lat, będzie mógł przedstawiać własne usprawiedliwienia, a szkoła będzie
      musiała je honorować.

      Nie znaczy: uznać.

      Jeśli napisze: "Nie przyszedłem na lekcje, bo bolał mnie brzuch", ale nie
      przyniesie zaświadczenia od lekarza, szkoła może ocenić jego tłumaczenie za
      mało wiarygodne i nie usprawiedliwić nieobecności. Jeśli jednak
      napisze: "Miałem wypadek" i przedstawi np. zaświadczenie z policji, dyrektor
      nie będzie miał podstaw do odrzucenia usprawiedliwienia. Bo nieważne, kto się
      podpisał - uczeń czy rodzic. Oboje są pełnoletni. Ważna jest wiarygodność
      powodów nieobecności."

      Ani nie ma racji pani Radziwiłł, że statut szkoły jest ważniejszy od
      Konstytucji, ani nie ma racji chłopak myśląc, że pełnoletność pozwoli mu pisać
      sobie dowolnie brzmiące usprawiedliwienia, a nauczyciel automatycznie będzie
      musiał nieobecność mu usprawiedliwić.
      Zasady, na jakich uznawane będą przez szkołę _prośby_ o usprawiedliwienie
      przedstawiane przez samych uczniów lub ich rodziców, ustala szkoła. Z jednej
      strony nie ma przeszkód, aby nauczyciel uznał usprawiedliwienie przedstawione
      przez ucznia niepełnoletniego, z drugiej strony nie ma przeszkód, aby od ucznia
      pełnoletniego zażądał dodatkowych dowodów w postaci zaświadczenia lekarskiego
      lub oświadczenia rodziców.
      • dziaaba usprawiedliwienia od rodzicow 16.09.05, 09:53
        ale spojrzmy na to z innej strony: sposob w jaki rodzice pisza
        usprawiedliwienia. znam osobiscie uczniow(i to niepelnoletnich), ktorzy stali
        nad rodzicem z dlugopisem w reku i dyktowali mu tresc usprawiedliwienia, bo nie
        mowgl sobie poradzic z zebraniem odpowiednio brzmaicych slow do kupy. ja
        osobiscie nie raz glowilam sie z mama, jakie by tu napisac usprawiedliwienie,
        zeby brzmialo oryginalniej(co nie znaczy glupio). i tak zazwyczaj konczylo sie
        ono "z powodu spraw rodzinnych". i nie bylo tematu - jak sprawa osobista to
        osobista - nauczyciel nie ma prawa wypytywac...
        • dziaaba Re: usprawiedliwienia od rodzicow 16.09.05, 09:55
          aha, zeby nie bylo watpliwosci - ja nie chodzilam na notoryczne wagary, bo mnie
          to osobiscie nie bawilo, dlatego mama miala do mnie pelne zaufanie, bo nie
          odwalalam numerow;)
        • roman.gawron Re: usprawiedliwienia od rodzicow 16.09.05, 10:05
          dziaaba napisała:

          > osobiscie nie raz glowilam sie z mama, jakie by tu napisac usprawiedliwienie,
          > zeby brzmialo oryginalniej(co nie znaczy glupio). i tak zazwyczaj konczylo
          > sie ono "z powodu spraw rodzinnych". i nie bylo tematu - jak sprawa osobista
          > to osobista - nauczyciel nie ma prawa wypytywac...

          Dla mnie takie usprawiedliwienie nie jest żadnym usprawiedliwieniem i jako
          nauczyciel odmówiłbym. Uczeń ma obowiązek podać powód ważny i prawdziwy,
          załączając na żądanie nauczyciela dowody na tę prawdziwość.
          • dziaaba Re: usprawiedliwienia od rodzicow 16.09.05, 10:12
            ale kto tego tak naprawde przestrzega???
            chodzilam do (lacznie) 6 szkol - w tym 4 podstawowki - i jakos nigdy nikt nie
            mial nic przeciwko takiemu wytlumaczeniu.jestes jednym z niewielu nauczycieli,
            ktrym tak naprawde zalezy:
            a)na tym by dzieciaki chodzily do szkoly i uczyly sie, bo jestes cudownym
            pedagogiem i kochasz dzieci
            b)surowym potworem, ktory czeka tylko na to az kogos usadzi, bo sprawia ci to
            sadystyczna przyjemnosc:)
            • roman.gawron Re: usprawiedliwienia od rodzicow 16.09.05, 10:13
              dziaaba napisała:

              > a)na tym by dzieciaki chodzily do szkoly i uczyly sie, bo jestes cudownym
              > pedagogiem i kochasz dzieci
              > b)surowym potworem, ktory czeka tylko na to az kogos usadzi, bo sprawia ci to
              > sadystyczna przyjemnosc:)

              Zdecydowanie wybieram bramkę A :)
    • henry.bulski Aprawna Radziwiłl na konserwantach! 16.09.05, 08:48
      W polskiej szkole publicznej aktualnie pod wezwaniem katolickich ortodoksów A.
      Radziwiłł i M. Sawickiego w zamian Konstytucji-najświętszej relikwii każdego
      cywilizowanego narodu, obowiązuje powszechnie bliżej mi nie znane prawo
      naturalne oraz tzw. "dobra wola" publicznych edukatorów. Czego przykładem jest
      krzyż na ścianie każdej klasy szkoły publicznej, katolicka kateheza i w
      większości szkół brak etyki z brakiem edukacji w zakresie oświaty seksualnej,
      włącznie. W zamian dla wszystkich dzieci i świadomych pełni swych obywatelskich
      praw ich rodziców oraz uczniów innowierców i ateistów ...środkowy palec w
      wiadomym geście! W kwestii samodzielnego usprawiedliwiania nieobecności w
      szkole publicznej konstytucja gwarantuje pełnoletniemu uczniowi pełne prawa
      obywatelskie w każdym rodzaju szkoły. I żadna nawiedzona, czy niedouczona
      edukatorka absolutnie nie może bezkarnie kwestionować i gwałcić pełni praw
      obywatelskich pełnoletniego ucznia! Natomiast każda szkoła, jej dyrektor i
      wychowawca klasy może w przypadku uzasadnionego braku zaufania do ucznia, żądać
      poświadczeń usprawiedliwień nieobecności ucznia w szkole przez uprawnione do
      tego osoby, czy instytucje. Czyli oczywiście przez lekarza i np. urzędnika na
      usprawiedliwieniu napisanym przez ucznia, w urzędzie, w którym uczeń załatwia
      jakieś ważne sprawy. Czy wreszcie poświadczyć usprawiedliwienie może np.
      zawiadowca stacji, o odwołanym lub znacznie opóźnionym pociągu. Jak również
      sołtys np. o awarii gimbusa, czy chorobie konia, w przypadku końbusa, jakim to
      środkiem lokomocji wożą ostatnio dzieci w jednej z gmin Polski B. /info z Super
      Expressu/. W sentencji należy orzec-pełnoletni uczeń każdej szkoły publicznej
      wypisuje samodzielnie usprawiedliwienie swojej nieobecności na lekcjach, a
      eduaktor publiczny w przypadku uzasadnionego braku zaufania do ucznia, żąda
      stosownym zapisem statutu szkoły poświadczenia przez stosowny urząd,
      instytucję, czy rodzica ucznia, wypisanego wcześniej przez samego ucznia
      usprawiedliwienia swojej nieobecności na lekcjach! Bartku! Skoro Twoja
      wychowawczyni nie ma do Ciebie zaufania, niech zażąda na wypisanym przez Ciebie
      usprawiedliwieniu nieobecności, parafy rodzica! Ale najpierw szkoła niech
      wprowadzi i uchwali w statucie stosowne zmiany i zapisy! Nic na gębę i dobrą
      wolę belfrów! Nigdy żadnej belferskiej "gąbki" nigdzie skutecznie nie
      zaskarżysz. Natomiast każdy zapis i normę prawną na papierze w realu, zawsze!
      Tak więc, na wszystkie Twoje jedynie pisemne wnioski, dyrektorska czy
      sekretarska parafa na kopiach wszystkich składanych wniosków! Wtedy i tylko
      wtedy możesz być skuteczny w kolejnych swych odwołaniach do kuratoriów,
      ministerstwa czy sądów administracyjnych w bojach o swoje fundamentalne prawa
      obywatelskie! Pozdrówka! H.B.
      • karol1950 przemądrzały jesteś 16.09.05, 10:18
        Ludowe przysłowie: - "O co ludzie nie proszą Boga? - o rozum. Każdy z nas - i
        także Ty - uważamy, że rozumu mamy nawet w nadmiarze". I dlatego uważasz, że
        jesteś mądrzejszy od profesorów? Gratuluję postawy. Zobaczymy kim będziesz za 10
        lat, jak nie skończysz z taką roszczeniową postawą. - pracodawca-
        • henry.bulski Re: przemądrzały jesteś 16.09.05, 11:44
          Hey, Karolu! Raczej przemądry?! Ale nawet gdy zaledwie przemądrzały, to tylko
          dlatego, że za długo nie chodziłem do polskiej szkoły! O rozum nikogo nie
          prosiłem i nie proszę, bo go mam! I to moja przypadłość wrodzona! A propos
          profesorów-takowych w średnich szkołach nie ujrzysz nawet w okularze
          elektronowego mikroskopu ;-) To co widzę gołym okiem, to w 80% zaledwie
          nauczycielska miernota spod związkowego parasola ;-)Kim będę za 10 lat? Tutaj
          nie będę zbyt oryginalnym i zgodnie z deklaracjami 60 procent polskich
          studentów, chciałbym na dłuuużeeej wyjechać z Polski. A o ojczyźnie-macosze
          przypominać sobie w okolicach świątek wszelakich, wysyłając uziemionej przez
          los rodzince, kartki z życzeniami ;-) Pozdrawiam serdecznie. H.B.
          • critto Re: przemądrzały jesteś 16.09.05, 13:14
            henry.bulski napisał:

            > Hey, Karolu! Raczej przemądry?! Ale nawet gdy zaledwie przemądrzały, to tylko
            > dlatego, że za długo nie chodziłem do polskiej szkoły! O rozum nikogo nie
            > prosiłem i nie proszę, bo go mam! I to moja przypadłość wrodzona!

            tez sie przyznaje do tej 'przypadlosci':)

            > A propos > profesorów-takowych w średnich szkołach nie ujrzysz nawet w
            okularze
            > elektronowego mikroskopu ;-) To co widzę gołym okiem, to w 80% zaledwie
            > nauczycielska miernota spod związkowego parasola ;-)

            z tym bym sie nie zgodzil. wielu jest miernych nauczycieli, to fakt, ale sa tez
            naprawde porzadni ludzie ... ktorzy w normalniejszych, nie tak ferdydurkowych
            warunkach zachowuja sie calkiem OK. Przyklad? Skonczylem szkole wieczorowa
            (bylem tam tylko w ostatniej klasie, z powodu zawirowan zyciowych:)) i
            atmosfera byla SUPER: z koniecznosci traktujac uczniow jak doroslych (bo tacy
            byli, niektorzy mieli i po 30-40 lat) i nie mogac sie odwolac do ich rodzicow
            czy opiekunow, nauczyciele zachowywali sie naprawde w porzadku, niektorzy nawet
            WSPANIALE. Nie mieli nic z natretnego dydaktyzmu, byli raczej przyjaciolmi
            pomagajacymi zdobyc przydatna w zyciu wiedze.

            > Kim będę za 10 lat? Tutaj
            > nie będę zbyt oryginalnym i zgodnie z deklaracjami 60 procent polskich
            > studentów, chciałbym na dłuuużeeej wyjechać z Polski.

            Ja tez. I dziwie sie tym wszystkim, co pisza ze 'za granica bedziesz
            parobkiem'. A tu to KIM jestem, przepraszam?? Ciskany od urzedu do urzedu,
            traktowany odgrornie przez 'waaadze' ... Cos mi sie widzi, ze lepiej
            byc "parobkiem" w USA, Niemczech, Holandii czy Wielkiej Brytanii, niz PANEM w
            Polsce !! Tam przynajmniej urzednicy sa SLUGAMI obywatela a urzad ma obowiazek
            zalatwic wszelkie formalnosci, aby ulatwic np. zalozenie firmy, a nie odsylac
            od okienka do okienka!!!

            > A o ojczyźnie-macosze
            > przypominać sobie w okolicach świątek wszelakich,

            Oj tak .... :)

            > wysyłając uziemionej przez
            > los rodzince, kartki z życzeniami ;-)

            moja rodzina tez chce wyjechac i ma racje !!!

            > Pozdrawiam serdecznie. H.B.

            Rowniez pozdrawiam GORACO!!!
            Krzysiek "Critto" Sobolewski
            liberter.webpark.pl
    • piterek77 Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 08:52
      Możliwość samodzielnego usprawiedliwiania nieobecności wynika z ustania władzy
      rodzicielskiej, ale nie można mówić, że każde takie usprawiedliwienie ma "moc
      wiążącą" skoro np. w relacjach pracownik - pracodawca, gdzie także wystepuje
      pewna podległość a pracownik ma obowiążek przystępowania do pracy, określone
      jest, co winien uczynićpracownik, aby jego usprawiedliwienie było skuteczne:
      ROZPORZĄDZENIEMINISTRA PRACY I POLITYKI SOCJALNEJ z dnia 15 maja 1996 r.
      w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania
      pracownikom zwolnień od pracy (Dz.U. z 1996 nr 60 poz.281). I tak, zgodnie z § 
      § 2 pracownik powinien uprzedzić pracodawcę o przyczynie i przewidywanym
      okresie nieobecności w pracy, jeżeli przyczyna tej nieobecności jest z góry
      wiadoma lub możliwa do przewidzenia.

      Z koleji §3 tego rozporządzenia mowi, że dowodami usprawiedliwiającymi
      nieobecność w pracy są:
      1) zaświadczenie lekarskie o czasowej niezdolności do pracy,
      wystawione zgodnie z przepisami o orzekaniu o czasowej niezdolności do pracy,
      2) decyzja właściwego państwowego inspektora sanitarnego, wydana
      zgodnie z przepisami o zwalczaniu chorób zakaźnych - w razie odosobnienia
      pracownika z przyczyn przewidzianych tymi przepisami,
      3) oświadczenie pracownika - w razie zaistnienia okoliczności
      uzasadniających konieczność sprawowania przez pracownika osobistej opieki nad
      zdrowym dzieckiem do lat 8 z powodu nieprzewidzianego zamknięcia żłobka,
      przedszkola lub szkoły, do której dziecko uczęszcza,
      4) imienne wezwanie pracownika do osobistego stawienia się
      wystosowane przez organ właściwy w sprawach powszechnego obowiązku obrony,
      organ administracji rządowej lub samorządu terytorialnego, sąd, prokuraturę,
      policję lub organ prowadzący postępowanie w sprawach o wykroczenia - w
      charakterze strony lub świadka w postępowaniu prowadzonym przed tymi organami,
      zawierające adnotację potwierdzającą stawienie się pracownika na to wezwanie,
      5) oświadczenie pracownika potwierdzające odbycie podróży
      służbowej w godzinach nocnych, zakończonej w takim czasie, że do rozpoczęcia
      pracy nie upłynęło 8 godzin, w warunkach uniemożliwiających odpoczynek nocny.

      Mysle ze podobne standardy powinny mieć zastosowanie także do uczniów - jesli
      chcąbyć traktowani jak dorośli, to niech także stosują się do standardów
      właściwych dorosłym, inne przypadki nieobecności niech wymagają uprzedniego
      uzyskania zwolnienia od nauki pod rygorem potraktowania nieobecności jako
      nieusprawiedliwionej(np. wyjazd na pogrzeb)
      • rs_gazeta_forum Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 09:45
        piterek77 napisał:
        > Mysle ze podobne standardy powinny mieć zastosowanie także do uczniów - jesli
        > chcąbyć traktowani jak dorośli, to niech także stosują się do standardów
        > właściwych dorosłym

        W pełni zgadzam się z tą opinią, zresztą wyrażoną tu w kilku listach.
        Niestety podejście nawet genialnego "prawnika" wspomnianego w artykule
        walczącego o swoje (?) prawa (?) jest zupełnie inne - nie rozumie, że z jednej
        strony chce, by traktować go jako dorosłego, a z drugiej walczy o możliwość
        korzystania z przywileju przynależnego dzieciom - czyli zachowuje się mentalnie
        jak dziecko. Co zresztą widać też w listach osób go popierających, w niektórych
        pompatyczne stwierdzenia dotyczące "walki o wolność" śmieszą niestety.

        P.S.
        Ale p. Radziwiłł śmieszy niestety jeszcze bardziej...
    • zaranin Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 08:58
      Z tego co wiem to pełnoletni uczniowie jeśli mają prawdziwy powód bez problemu
      mogą się usprawiedliwiać... Ale w tym wieku, niedługo przed maturą zazwyczaj
      stara się uczyć a nie chodzić na lewe wagary... tak to może robią w SP czy
      najwyżej GIM...
    • jaslon Radziwił w sprzeczności z rozsądkiem 16.09.05, 09:04
      Ta sprawa ma dwie warstwy.
      Po pierwsze uczeń jest przyjmowany do szkoły, która funkcjonuje na określonych
      warunkach, częściowo opisanych w statucie szkoły. Uczeń podejmując w niej naukę
      akceptuje te warunki, ich niewypełnianie powoduje złamanie zobowiązań i
      możliwość relegowania ucznia ze szkoły. Tak samo ja brak postępów w nauce,
      agresywne zachowanie, burzenie porządku społeczności szkolnej. Tak samo jak
      uczeń nie może sam siebie zwolnić z egzaminu maturalnego, czy egzaminu na
      studiach, zwolnić się z odbycia obowiązujących go zajęć, praktyk, laboratoriów,
      odmówić udzielenia odpowiedzi bez konsekwencji itd, itp. I nie ma nic na ten
      temat w prawie i konstytucji. Po prostu zwierając umowę ze szkołą zobowiązał
      się wywiązywać z pewnych obowiązków.

      Inny podobny problem, to czy uszeń takiej szkoły moża palić papierosy i pić
      alkochol. Czy może swobodnie opuścić budynek szkoły na papieroska? A moża
      powinna być dla niego dostępna palarnia w szkole?

      Niestety drugi problem jest poważniejszy. Pani Radziwiłł (a zapewne podobnie
      jest z innymi urzędnikami ministerstwa i nadzoru oświatowego) wykazuje
      całkowitą beztroskę i nieodpowiedzialność. Skutki jej swoistego pojmowania
      rzeczywistości mogli odczuć tegoroczni maturzyści. Odczuli nauczyciele, a
      odczują jedni i drudzy podczas poprawkowych matur w trakcie ferii zimowych. Te
      matury mogą się po prostu nie odbyć, a nadzór oświatowy będzie prawdopodobnie
      używał środków pozaprawnych, aby zmusić nauczycieli do pracy w czasie ferii. To
      są skutki działań osób, których horyzont czasowy to "wczoraj" zamiast "jutro"
      i "ja" zamiast "obywatele". Wyrzekając się odpowiedzialności za stworzoną
      sytuację i zwalając problemy na "prawo" i głowy dyrektorów, pani Radziwiłł po
      raz kolejny przypomina swoją postawą, że czas najwyższy wyjąć dyrektorów spod
      nieograniczonej władzy wydziałów oświaty i kuratoriów, które za nic nie ponoszą
      odpowiedzialności, jednocześnie wymuszając na dyrektorach szkół określone
      zachowania i postępowanie. Należy upodmiotowić dyrektorów szkół i jednoznacznie
      określić, że wydziały oświaty i kuratoria pełnią rolę służebną wobec szkoły i
      jej kadry nauczycielskiej i zarządczej. Dzisiaj te organizacje pełnię rolę
      terrorystyczno kontrolą i są zbędnym biurokratycznym balastem w systemie
      szkolnictwa.

      JA SLon
      • piwenko Re: Radziwił w sprzeczności z rozsądkiem 16.09.05, 09:16
        jaslon napisał:

        > Ta sprawa ma dwie warstwy.
        > Po pierwsze uczeń jest przyjmowany do szkoły, która funkcjonuje na określonych
        > warunkach, częściowo opisanych w statucie szkoły. Uczeń podejmując w niej naukę
        >
        > akceptuje te warunki,

        chyba jestes lekko niedoksztalcony w dziedzinie prawa...
        z reguły do szkoły przyjmowany jest uczeń niepełnoletni
        warunki w jego imieniu zgodnie z kodeksem rodzinnym
        akceptowali rodzice,
        jak skonczyl 18 lat to z mocy prawa ta akceptacja
        przestala obowiazywac.....
        • jaslon Re: Radziwił w sprzeczności z rozsądkiem 16.09.05, 09:46
          lubię takich aroganckich smarkaczy :))))
          ale piweńki źle wpływają na stan twojego umysłu :>>

          gdyby było tak jak piszesz to patrz punkt drugi, zachowanie ministerstwa

          Ale tak nie jest,
          nie trzeba być pełnoletnim, aby zawierać umowy

          Ale nawet gdyby tak było, to pojawiając się pierwszego dnia w szkole w celu
          kontynuowania nauki, uczeń akceptuje statut szkoły i wynikające z niego
          zobowiązania.

          Jak mu się nie podoba, to może iść do innej szkoły. Jest pełnoletni!!!!!

          Nadal powstaje w mocy PUNKT DRUGI. Odpowiedzialność biurokratów z systemu
          oświatowego za ten bałagan.

          W związku z powyższym: PIWEŃKO, i na pohybel bezczelnym arogantom :)))))

        • rs_gazeta_forum Re: Radziwił w sprzeczności z rozsądkiem 16.09.05, 09:53
          piwenko napisał:
          > chyba jestes lekko niedoksztalcony w dziedzinie prawa...
          > z reguły do szkoły przyjmowany jest uczeń niepełnoletni
          > warunki w jego imieniu zgodnie z kodeksem rodzinnym
          > akceptowali rodzice,
          > jak skonczyl 18 lat to z mocy prawa ta akceptacja
          > przestala obowiazywac.....

          Nie wnikając w wykształcenie czy nawet w post jaslona, dobrze byłoby, abyś
          niezależnie od własnego wykształcenia widział konsekwencje własnych wniosków (bo
          to "z mocy prawa" to zdaje się na szczęście twój wymysł): skoro przestaje
          obowiązywać, to szkoła ma prawo zamknąć drzwi przed BYŁYM uczniem następnego
          dnia po dniu jego 18 urodzin.

          Chyba rzeczywiście USA muszą upaść, bo u nich jeszcze więcej jest takich
          "prawników", co to "z mocy prawa" itd. niż u nas.
      • critto Re: Radziwił w sprzeczności z rozsądkiem 16.09.05, 12:44
        jaslon napisał:

        > Ta sprawa ma dwie warstwy.
        > Po pierwsze uczeń jest przyjmowany do szkoły, która funkcjonuje na
        określonych
        > warunkach, częściowo opisanych w statucie szkoły. Uczeń podejmując w niej
        naukę
        >
        > akceptuje te warunki, ich niewypełnianie powoduje złamanie zobowiązań i
        > możliwość relegowania ucznia ze szkoły. Tak samo ja brak postępów w nauce,
        > agresywne zachowanie, burzenie porządku społeczności szkolnej. Tak samo jak
        > uczeń nie może sam siebie zwolnić z egzaminu maturalnego, czy egzaminu na
        > studiach, zwolnić się z odbycia obowiązujących go zajęć, praktyk, >
        laboratoriów,

        ale zauwaz, ze mowisz o odpowiedzialnosci, ktora uczen (lub student) bierze _na
        siebie_: jesli nie pojdzie na egzamin czy laborke, to moze zostac zwolniony.
        tak samo jak pracownik, ktory nie przyjdzie do pracy.

        sprawa dotyczy natomiast przenoszenia z ucznia czesci odpowiedzialnosci na
        _rodzicow_, ktorzy w momencie osiagniecia przez niego pelnoletnosci traca nad
        nim formalnie _wszelka_ wladze rodzicielska, nie moga juz nic nakazywac,
        zakazywac, itd. Moze nie utrzymywac z nimi kontaktow i sam pracowac na siebie,
        moze utrzymywac go ktos inny (np. narzeczona:)) Rownie dobrze zwolnienie
        moglaby mu pisac np. wymieniona juz narzeczona czy sprzedawczyni ze sklepu
        osiedlowego. Wymog pisania zwolnien przez _rodzicow_ jest absurdalny i
        przypomina wymyslona rzeczywistosc z Ferdydurke.


        > Inny podobny problem, to czy uszeń takiej szkoły moża palić papierosy i pić
        > alkochol.

        alkoHol, blagam:) oczywiscie, ze moze, ale poza szkola, np. po zajeciach. Na
        terenie szkoly nie moze ani pic alkoholu, ani byc 'pod wplywem'
    • piwenko RADZIWIŁŁ POWINNA NATYCHMIAST PODAĆ SIĘ DO DYMISJI 16.09.05, 09:11
      > Radziwiłł: - Tak. To umowa społeczna, która określa reguły gry w
      > konkretnej szkole, zaakceptowane przez nauczycieli, uczniów i rodziców.

      pani minister nie zna podstawowych zasad prawa
      jak taki ktos moze byc urzednikiem tak wysokiej rangi ????

      konstytucja jest nadrzedna, a zapisy umow sprzeczne
      z konstytucja sa z mocy prawa niewazne !!!!

      a poza tym to zaakceptowane tylko przez nauczycieli
      uczniow na pewno nikt o zdanie nie pytal,
      a wiekszosc rodzicow i tak sie nigdy do tego
      nie ustosunkowywała....
      • amhu Re: RADZIWIŁŁ JEST NIEPRZEMAKALNA! 16.09.05, 09:21
    • more.words BZDURA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.09.05, 09:15
      konstytucja to ustawa zasadznicza w państwie!! z tego wynika ze wszystkie inne
      ustawy, regulaminy i statuty musza byc z nia zgodne!!!
      czyli... bedąc soba pełnoletnia, zdolna do pełni czynności prawnych... nie moga
      oni sobie wypisac usprawiedliwienia w szole...ale głosowac na prezydenta moga...

      <hahaha> paranoja!!! a pani minister edukacji....to moze niech poczyta sobie
      konstytucje... moze zrozumie ze statut szkoły nie jest od niej wazniejszy!!!

      ehhh takie rzeczy wQrzaja mni na maxa!!!
    • comrade Konstytucja...... 16.09.05, 09:23
      W konstytucji napisane jest wprost:

      art 70, pkt 1: Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa.
      Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa.

      Nauka jest obowiązkowa do 18 roku zycia! Pełnoletni człowiek ma prawo po prostu
      z dnia na dzien nie przyjsc do szkoły i nie przychodzic juz więcej, a co dopiero
      pisać jakies usparwiedliwienia itp. pierdoły. Moim zdaniem z tego przepisu
      Konstytucji wynika praktycznie wprost, ze po 18 roku zycia nie powinno byc w
      ogole czegos takiego jak usprawiedliwianie nieobecnosci, bo po osiagnieciu
      pelnoletnosci nauka staje sie całkowicie DOBROWOLNA.
      • msyl Re: Konstytucja...... 16.09.05, 09:41
        i co za tym idzie po ukończeniu 18 lat:

        - uczeń może się usprawiedliwić z nieobecności przedkładając zwolnienie
        lekarskie,
        - ewentualne zaległości odrobić i rozliczyć się z tego przed nauczycielem.
      • pinia1a Re: Konstytucja...... 16.09.05, 10:36
        comrade napisał(a):

        > W konstytucji napisane jest wprost:
        >
        > art 70, pkt 1: Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest
        obowiązkowa
        > .
        > Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa.
        >
        > Nauka jest obowiązkowa do 18 roku zycia! Pełnoletni człowiek ma prawo po
        prostu
        > z dnia na dzien nie przyjsc do szkoły i nie przychodzic juz więcej, a co
        dopier
        > o
        > pisać jakies usparwiedliwienia itp. pierdoły. Moim zdaniem z tego przepisu
        > Konstytucji wynika praktycznie wprost, ze po 18 roku zycia nie powinno byc w
        > ogole czegos takiego jak usprawiedliwianie nieobecnosci, bo po osiagnieciu
        > pelnoletnosci nauka staje sie całkowicie DOBROWOLNA.


        Najlepiej wcale się nie uczcie - zlikwidujcie szkoły!
        Co za opinie wygłaszacie.
        Wolność nie może iść za daleko bo dojdziemy do anarchii!
      • mg2005 Re: Konstytucja...... 16.09.05, 10:53
        comrade napisał(a):

        > W konstytucji napisane jest wprost:
        >
        > art 70, pkt 1: Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest
        obowiązkowa
        > .
        > Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa.
        >
        > Nauka jest obowiązkowa do 18 roku zycia! Pełnoletni człowiek ma prawo po
        prostu
        > z dnia na dzien nie przyjsc do szkoły i nie przychodzic juz więcej, . Moim
        zdaniem z tego przepisu
        > Konstytucji wynika praktycznie wprost, ze po 18 roku zycia nie powinno byc w
        > ogole czegos takiego jak usprawiedliwianie nieobecnosci, bo po osiagnieciu
        > pelnoletnosci nauka staje sie całkowicie DOBROWOLNA.


        18-latek może albo zrezygnować z nauki albo musi podporządkować się statutowi
        szkoły.Myślę,że min.Radziwiłł ma rację.
      • ar.co Re: Konstytucja...... 16.09.05, 11:02
        O ile wiem, praca u nas również jest dobrowolna, może więc spróbujesz nie
        przychodzić do pracy (bez zwolnienia lekarskiego) - i zobaczysz, co na ten
        temat powie pracodawca.
        • jaro191063 Re: Konstytucja...... 16.09.05, 11:29
          no wlasie chodzi o to, zeby uczen przyszedl do szkoly ze zwolnieniem lekarskim
    • isispoczta Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 09:25
      Juz 10 lat temu, kiedy byłam w klasie maturalnej sama się usprawiedliwiałam. To
      było oczywiste, i nikt tego prawa nie kwestionował.
      Dyrektor szkoły był strasznym (piiip, ale akurat tego prawa nie podważał.

    • ha-nusia Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 09:25
      Nie wiem ,o co tyle krzyku.Byłam uczennicą IV LO w zieloneju Górze i sama
      pisałam swoje usprawiedliwienia od kiedy ukonczyłam 18 lat!!Oczywiście musiałam
      udowodnić prawdziwość zwolnienia dostarczając odpowiednie zaświadczenie od
      lekarza pielęgniarki itp. nie wiem do czego są tu potrzebni rodzice!!bez
      przesady!prawdziwość zwolnienia łatwo zweryfikować a młodzi ludzie muszą
      przejmować za siebie odpowiedzialność-tak aby rzeczywiście stać sie
      dorosłymi.Szkoła nie powinna im przeżkadzać;]
    • mihaua w bychawskim LO to działa od lat 16.09.05, 09:40
      LO kończyłem w połowie 1997 - 18 lat skończyłem 4 stycznia 1996 tzn. prawie
      półtora roku korzystałem z tego oczywistego zapisu prawnego-sam wypisywałem
      sobie usprawiedliwienia podczas np. godzin wychowczych, na których dowiadywałem
      się o odnotowanych nieobecnościach (nie na każdej lekcji była sprawdzana lista
      obecności)

      mój wychowawca: p. Grabczyńska-to od niej dowiedziałem się o swoim prawie w tej
      kwestii
    • pinia1a Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 10:00
      NIE ZA DUŻO WOLNOŚCI I SAMOWOLI W TYCH SZKOŁACH!
      Ja myślę,że prawo do usprawiedliwiania się z nieobecności w szkole samemu
      powinni mieć jeśli już tylko uczniowie pełnoletni /III-IV kl.liceum/ i
      jednocześnie tylko ci,którzy się dobrze uczą - średnia 4,5-5 i nie wagarują.
      Uczniowie pozostali nawet pełnoletni powinni być usprawiedliwiani przez
      rodziców.
      • jaro191063 Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 11:30
        :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    • janikl Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 10:01
      Anno Radziwiłł, ty tępa kretynko.Jak idiotko możesz twierdzić, że statut szkoły
      jest ważniejszy od Konstytucji RP. Trzeba nie mieć mózgu, żeby coś takiego
      powiedzieć,ale na szczęście nikt nie oczekuje po tobie niczego!!!Oczywistym
      jest, że uczeń który ukończył 18 lat może sam się usprawiedliwiać. Każdy kto
      twierzdi inaczej jest po prostu ignorantem.Niestety takich właśnie mamy
      nauczycieli.Jeśli ktoś nie chce przychodzić do szkoły, to niech nie przychodzi.
      Jego problem.Wychowywać to można ludzi w podstawówce, a nie w ostatniej klasie
      szkoły średniej.
      • pinia1a Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 10:15
        janikl napisał:

        > Anno Radziwiłł, ty tępa kretynko.Jak idiotko możesz twierdzić, że statut
        szkoły
        >
        > jest ważniejszy od Konstytucji RP. Trzeba nie mieć mózgu, żeby coś takiego
        > powiedzieć,ale na szczęście nikt nie oczekuje po tobie niczego!!!Oczywistym
        > jest, że uczeń który ukończył 18 lat może sam się usprawiedliwiać. Każdy kto
        > twierzdi inaczej jest po prostu ignorantem.Niestety takich właśnie mamy
        > nauczycieli.Jeśli ktoś nie chce przychodzić do szkoły, to niech nie
        przychodzi.
        >
        > Jego problem.Wychowywać to można ludzi w podstawówce, a nie w ostatniej
        klasie
        > szkoły średniej.

        A jak taki uczeń co prawie wogóle nie chodzi na lekcje ma zdać potem maturę.
        A jeśli nawet zda to jaki będzie jego poziom wiedzy.
        Na studia dostaja się i tak coraz głupsi ludzie bo ogólnie obniża się poziom
        edukacji - egzaminy nie wiedzieć czemu są coraz łatwiejsze i nikt nie chce się
        porządnie edukować. Chore pokolenia rosną. Co drugi prawie ma jakieś lewe
        zaświadczenia o dysleksji /bo łatwiej tak skończyć szkołę/.
        Do czego my dążymy! Czas się obudzić z tego koszmaru.
        Za tzw."komuny" /jak większość wulgarnie określa/ szkoła miała lepszy poziom i
        ludzie wychodzili z niej mądrzejsi niż teraz! - mimo,że nie uczono tak
        powszechnie jak dziś języków zachodnich. Ale odpłatnie tez były dodatkowe
        zajęcia z języków angielskiego,niemieckiego i francuskiego. Jak ktoś chciał i
        był wytrwały uczył się też na tych dodatkowych zajęciach.
        Religia była w kościołach i też lepiej to wpływało na morale niż dziś.
        TAKIE BĘDĄ RZECZYPOSPOLITE JAK ICH MŁODZIEŻY CHOWANIE!!!!
        • eunice_wight Re: 18-letni uczeń sam się usprawiedliwi? 16.09.05, 21:55
          Jak nie chodzi, to nie zda. Jak nie zda, to nie będzie studiował. Jak nie
          będzie studiował, będzie głupi. Jego sprawa - jego prawa. Krótka piłka.
          Odpowiedzialności trzeba posmakować, żeby w niej zagustować :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka