Dodaj do ulubionych

toksyczny nauczyciel

14.11.02, 12:06
Witam.

Wczoraj byłam na zebraniu u mojej córki w trzeciej klasie jednego z krakowskich gimnazjów. Po
prawie dwóch i pół roku uczęszczania córki do tej szkoły okazało się, że nauczycielka matematyki
(wiek: 60 lat, 35-letni staż pracy w tej szkole) zajmuje się na lekcjach głównie upodlaniem uczniów.
Nie odzywa się do nich inaczej niż per "słodka idiotko", "kretynie", "następny idiota do odpowiedzi",
"mam w dupie to co mówisz", "wyglądasz jak niedomyta dziwka" itp. Dzieci sygnalizowały problem,
ale
na tyle oględnie, że nikt nie traktował sprawy śmiertelnie poważnie. Teraz rodzice mają dowód - jedna
ze zdesperowanych matek dała córce na lekcję dyktafon i wczoraj na zebraniu mogliśmy usłyszeć
możliwości nauczyciela w pełnym brzmieniu.

Oprócz traktowania dochodzi jeszcze ocenianie - nikt w 28-osobowej klasie nie dostał jeszcze
powyżej dostatecznego, a głównie są to jedynki lub jedynki z wykrzyknikiem, niezależnie od tego co
umie. Nauczyciele korepetytorzy twierdzą, że dzieci zasługują na co najmniej czwórki. Dzieci nie są na
lekcjach informowane o wystawionych ocenach - ocena jest wpisywana przez nauczyciela do
dziennika w tajemnicy. Jest to trzecia klasa gimnazjum, dzieci chcą iść do dobrych szkół, ale ta droga
będzie dla nicha zamknięta, jeśli uda się im osiągnąć wymarzoną ocenę dopuszczającą.
W naszych dzieciach upadła chęć do nauki, nie tylko matematyki, są zestresowane i straciły wiarę we
własne możliwości.

Nauczyciel stosuje też odpowiedzialność zbiorową polegającą na tym, że jeśli dwie osoby w klasie
przy wyrywkowej kontroli nie mają zadania, to jedynki dostaje cała klasa, łącznie z osobami
nieobecnymi.

Stanowisko wychowawcy klasy w tej sprawie jest co najmniej zaskakujące. Odradza on bowiem
wszelkie interwencje mówiąc, że nauczyciel ten "taki po prostu jest" i że "nie opłaca się
interweniować". Użyła również sformułowania, że "starych drzew się nie przesadza", co miało znaczyć,
że nauczycielki matematykiu w tym wieku i z tym stażem nie da się ruszyć. Na samym początku nauki
naszych dzieci w tym gimnazjum odtsrzegła nas, że z matematyczką "będą kłopoty", ale nikt wtedy
nawet nie podejrzewał o co może chodzić.

Nie jest naszym zdaniem możliwe, żeby dyrekcja szkoły nie wiedziała o niczym. Przecież poziom
nauczania osiągany przez tego nauczyciela, a przejawiający się w ocenach, jest tragiczny.

Proszę o ustosunkowanie się do tej sytuacji i radę, co możemy zrobić w tej sprawie.
Chciałabym również zapytać, czy możliwe jest, aby dzieci na półrocze i koniec trzeciej klasy zostały
ocenione przez jakąś bezstronną komisję, ponieważ bardzo zależy nam na perspektywach ich
dalszego kształcenia.

Dziękuję za cierpliwość i proszę o odpowiedź, ponieważ temat jest gorący.
Pozdrawiam
Joanna
Obserwuj wątek
    • pas64 Re: toksyczny nauczyciel 14.11.02, 13:10
      Włos się jeży!!! Czy dyrektor wypowiedział się w tej sprawie?
      • klenie1 Re: toksyczny nauczyciel 14.11.02, 13:42
        pas64 napisał(a):

        > Włos się jeży!!! Czy dyrektor wypowiedział się w tej sprawie?

        Po tym, jak się wczoraj wydało, trwają gorące dyskusje co zrobić. Konieczne jest działanie zespołowe
        rodziców. Czekamy na odpowiedź rzecznika praw ucznia na powyższe zapytania i na decyzję rodziców,
        którzy podłożą się pod ten topór i będą reprezentowali klasę w tym sporze.
        Jest to w ogóle dziwna szkoła, która w wielu nie omówionych tu kwestiach rządzi się swoimi prawami. Z
        pikantniejszych szczegółów: strój galowy dla dziewczyny (czarne materiałowe eleganckie spodnie, bluzka
        biała krój klasyczny z wykładanym kołnierzem, czarny sweter, czarne czółenka) został uznany za
        niewłaściwy i pociągnął za sobą ocenę nieodpowiednią z zachowania (wpływającą na ocenę, która
        pójdzie z uczniem do liceum). Jego niewłaściwość zawierała się w spodniach, które były wynikiem
        nieszczęśliwego wypadku przy ubieraniu rajstop do spódnicy (wieeeelkie oko!), a które niczym nie
        obrażały uczuć estetycznych.
        Na zebraniu zostało również powiedziane, że nieobecność dziecka na testach gimnazjalnych może być
        usprawiedliwiona wyłącznie udokumentowanym pobytem w szpitalu (żadne anginy ani kolki nerkowe,
        sami więc Państwo widzicie, że nie opłaca się kombinować, tu pogrożenie palcem). W przeciwnym
        wypadku dziecko będzie narażone na pisanie testów w sierpniu w innej szkole przed inną komisją. Już
        nie chodzi o fakt, tylko o styl!
        Tyle na razie.
        • elaz1 Re: toksyczny nauczyciel 15.11.02, 18:05
          a coz na to ekspert?
          Ktora to szkola taka???
    • mp02 Re: toksyczny nauczyciel 18.11.02, 14:00
      klenie1 napisała:

      > Chciałabym również zapytać, czy możliwe jest, aby dzieci na półrocze i koniec
      t
      > rzeciej klasy zostały
      > ocenione przez jakąś bezstronną komisję, ponieważ bardzo zależy nam na
      perspekt
      > ywach ich
      > dalszego kształcenia.

      Tylko wówczas, gdy kto inny będzie już ich nauczycielem (wtedy kto inny oceni).
      Innej możliwości przepisy nie przewidują. Nawet, gdy nauczyciel nagle zemrze,
      trzeba na jego miejsce wyznaczyć innego, który dokończy pracę (oceni).

      Po tym co napisałaś widać, że jest kilka możliwości zmiany nauczycielki.
      Zacytuję Ci przepisy:

      Karta Nauczyciela:

      Art. 75.

      1. Nauczyciele mianowani i dyplomowani podlegają odpowiedzialności
      dyscyplinarnej za uchybienia godności zawodu nauczyciela lub obowiązkom, o
      których mowa w art. 6.

      2. Za uchybienia przeciwko porządkowi pracy, w rozumieniu art. 108 kodeksu
      pracy, wymierza się nauczycielom kary porządkowe zgodnie z kodeksem pracy.

      Art. 76.

      1. Karami dyscyplinarnymi dla nauczycieli są:

      1) nagana z ostrzeżeniem,

      2) (skreślony),

      3) zwolnienie z pracy,

      3a) zwolnienie z pracy z zakazem przyjmowania ukaranego do pracy w zawodzie
      nauczycielskim w okresie 3 lat od ukarania,

      4) wydalenie z zawodu nauczycielskiego.

      2. Kary dyscyplinarne wymierza komisja dyscyplinarna.

      Dla uzupełnienia jeszcze art. 6.

      "Nauczyciel obowiązany jest rzetelnie realizować zadania związane z powierzonym
      mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i
      opiekuńczą; wspierać każdego ucznia w jego rozwoju oraz dążyć do pełni własnego
      rozwoju osobowego. Nauczyciel obowiązany jest kształcić i wychowywać młodzież w
      umiłowaniu Ojczyzny, w poszanowaniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w
      atmosferze wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka; dbać o
      kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą
      demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i
      światopoglądów."

      Jeśli nagranie, które posiadacie i oświadczenia uczniów uzasadniają
      postawienie tezy, że naruszono art. 6, ("kształcenie ... w atmosferze
      ... szacunku dla każdego człowieka" itp.) to należy domagać się od
      dyrektora wszczęcia postepowania dyscyplinarnego (na piśmie, może to zrobić
      choćby jeden rodzic, liczba podpisów nie ma znaczenia - liczą się
      dowody). Jeśli - mimo ewidentnych dowodów - dyrektor odmawia lub
      ignoruje, należy zagrozić postawieniem takiego wniosku wobez samego
      dyrektora za tolerowanie poważnego naruszenia prawa. Oczywiście znacznie
      pragmatyczniej jest udać się do dyrektora, i wyjaśnić, że ma szansę
      uniknąć całego tego kłopotu, jeśli w ciągu tygodnia przeniesie
      nauczycielkę do innych klas (nie w ramach kary, ale w ramach swoich
      kompetencji i z przyjacielskim ostrzeżeniem). Protestami rodziców z innych
      klas nie musicie się przejmować. Życie jest brutalne. Oni będą mieli pewną
      szansę, bo wstrząs może nauczycielkę otrzeźwić.

      Pozdrawiam,

      marek@pawlowscy.w.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka