Relacje nauczyciel- uczeń?

IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 22.12.02, 16:50
Mam pytanie do wszystkich uczących sie szkołach. Skoro taka burzliwa dyskusja
toczy sie na tych postach, powiedzcie mi jakiego zachowanienie tolerujecie
wsród waszych nauczycieli, z którymi spotylacie sie nieżadko przecież i
po 4-5 razy na tydz. Co was w nich denerwuje, i jakie rady dacie by mogli
tego unikać?

Albo inne. Czy są tacy nauczyciele, których lubicie i dażycie sympatią? Czy
są to osboby, ktore olewają sprawę, czy wrecz przeciwnie osoby wymagające
i konsekwenwtne? Za co lubice , jeśli wogóle, swoich nauczycieli?

I jeszce jedno. Jak oceniacie przygotowanie merytoryczne i wychowawcze
młodych - dopiero po skonczeniu studiów nauczycieli. Jakie macie relacje
pomiędzy takimi młodymi nauczcyeielami. Złość, sympatia, miłośc czy
nienawiaść?

Co Wy Wszyscy na to?
    • mounted NAUCZYCIEL TO .......... 23.12.02, 19:07
      Hellou!!!
      A więc:
      Naucziel powinien byc dowcipny, sprawiedliwy, miły, przestrzegajacy
      przepisów, nie powinien pierdzielic na lekcjach o swoim zyciu prywatnym, nie
      powinien przyprowadzac swoich dzieci na lekcje.
      Njalepiej jak by to byla atrakcyjna kobieta :)
      Ewentualnie facet ale nie dumny casanova ani mlody dresiarz tylko spoko
      koleszka...
      ACHA NIE TRAWIE NAUCZYCIELI OD WF-u Tylko jeden byl spoko....
      Ten koleszka, ktory mnie uczy ten zaj****** kurdupel powinien zawisnac !!!
      *grozil mi
      *i uderzył mnie pier****** sk****** ale dyrektorka nie wierzy pi*** !!!!
      A poztym Wesołych świat i Szczesliwego .....
      • Gość: Marta D. Re: NAUCZYCIEL TO .......... IP: webcacheP* / 62.29.219.* 31.12.02, 20:52
        Chyba kolego mountedzie masz trochę jeszcze dziecinne podejście do tego
        wszystkiego. Nie odróżniasz jeszcze zabawy i głupoty młodzieńczej od powagi
        sytuacji. Nie zdajesz sobie jeszcze sprawy, że nauczyciel to też człowiek,
        który ma jakieś tam swoje problemy i odmienne gusta niż Twoje. Następnym razem
        zastanów sie co piszesz, a potem to napisz!!!!!!!!!!!!!1
        • Gość: Michał2 Do Marty D. IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 01.01.03, 11:40
          Nie rozumiem o czym piszesz i co masz na myśli , napisz to duzymi literami
    • Gość: Marta D. Re: Relacje nauczyciel- uczeń? IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 02.01.03, 18:56
      OK. Sorka , trochę mnie poniosło... Zdarza się... Już nie ważne o co mi
      chodziło.
      Pytasz „Za co lubicie , jeśli w ogóle, swoich nauczycieli?”
      Zawsze, kiedy mam jakiś problem, to mogę się do Nich zwrócić o pomoc, nie
      uczą , aby postawić 1, tylko dążą do tego, aby coś dzieciom zostało w głowie,
      nie są zapatrzeni w siebie i swój program nauczania, jeśli dziecko czegoś nie
      rozumie, to nie idą dalej z programem, tylko tłumaczą aż do skutku itp.... Za
      to właśnie lubię nauczycieli! Oczywiście spotkać takie ideały, to duże
      szczęście, ale ja je miałam. Trudno w uwierzyć, ale Znam kilku takich. Do
      dzisiaj mimo skończenia szkoły nadal utrzymuję z Nimi kontakt. Obecnie w mojej
      nowej szkole też jest kilka takich osób...

      3majcie się! Jeszcze się odezwę!!!
      • Gość: Do Marty D. Re: Relacje nauczyciel- uczeń? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 02.01.03, 23:32
        Czy aby przypadlkiem nie jesteś nauczycielką?
        Zreszta to i tak nie ma znaczenia. Powiedz mi w takim razie dlaczego
        nauczyciele kiedyś byli autorytetem dla uczniów, a teraz są nikim dla
        większości z nich. Co muszą ONI, nauczyciele robić by zyskać
        aprobatę,akceptację , autorytet w oczach swoich wychowanków.

        A dlaczego nic nie mapisałaś o relacach uczuciowych pomięczy uczniem a
        nauczycielem?:)))
        Pozdr.
        Michał
    • Gość: Marta D. Re: Relacje nauczyciel- uczeń? IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 04.01.03, 16:23
      Nie umiem odpowiedzieć Ci na pytanie dlaczego nauczyciele byli kiedyś
      autorytetem, a teraz nie są. To wszystko zależy, moim skromnym zdaniem, od
      postawy obu stron. Teraz młodzieży „nie rusza” zwykły profesor. Większość
      uczniów uważa, że nauczyciel to skończony idiota. Być może dlatego tak się
      dzieje, gdyż młodzież szuka dziś oryginalnego autorytetu dla siebie. Nie
      imponuje im już zwykły Belfer ze swoimi dziwactwami. Chcą czegoś nowego-jakiś
      niezwykłości. Jednym imponuje seryjny morderca, innym Britney Spears, a
      jeszcze innym coś innego. Oczywiście część winy leży także po stronie
      nauczycieli. Większość z nich, po długoletniej pracy w szkole, traci
      cierpliwość i zrozumienie dla młodszych od siebie istot. Odbierają uczni zbyt
      ogólnikowo, a przecież każdy z nich to indywidualna istota. Wydaje mi się, że
      wtedy powinni troszkę odpocząć.
      Zadałeś również takie pytanie:” Co muszą ONI, nauczyciele robić by zyskać
      aprobatę ,akceptację , autorytet w oczach swoich wychowanków?”
      Według mnie powinni zostać sobą. Wiadomo, że jeszcze się taki nie urodził, co
      by wszystkim dogodził. Jednym ich zachowanie będzie odpowiadać, a drugim nie.
      Nie mam tu oczywiście na myśli nauczycieli, którzy ćpają, piją i czort wie co
      jeszcze, a tacy też się nieraz zdarzają...
      Jeśli możesz, to sprecyzuj, co chciałbyś wiedzieć ode mnie na temat
      tych relacji pomiędzy uczniem a nauczycielem. Chodzi Ci np. o podlizywanie się?
      P.S.
      A jeśli można wiedzieć-dlaczego poruszyłeś na forum właśnie ten temat?
      Ja nie jestem nauczycielką, ale może Ty jesteś nauczycielem?
      • Gość: Michał Re: Relacje nauczyciel- uczeń? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 04.01.03, 19:30
        Gość portalu: Marta D. napisał(a):

        > Nie umiem odpowiedzieć Ci na pytanie dlaczego nauczyciele byli kiedyś
        > autorytetem, a teraz nie są. To wszystko zależy, moim skromnym zdaniem, od
        > postawy obu stron. Teraz młodzieży „nie rusza” zwykły profesor. Wię
        > kszość
        > uczniów uważa, że nauczyciel to skończony idiota. Być może dlatego tak się
        > dzieje, gdyż młodzież szuka dziś oryginalnego autorytetu dla siebie. Nie
        > imponuje im już zwykły Belfer ze swoimi dziwactwami. Chcą czegoś nowego-jakiś
        > niezwykłości. Jednym imponuje seryjny morderca, innym Britney Spears, a
        > jeszcze innym coś innego. Oczywiście część winy leży także po stronie
        > nauczycieli. Większość z nich, po długoletniej pracy w szkole, traci
        > cierpliwość i zrozumienie dla młodszych od siebie istot. Odbierają uczni zbyt
        > ogólnikowo, a przecież każdy z nich to indywidualna istota. Wydaje mi się, że
        > wtedy powinni troszkę odpocząć.
        > Zadałeś również takie pytanie:” Co muszą ONI, nauczyciele robić by zyskać
        >
        > aprobatę ,akceptację , autorytet w oczach swoich wychowanków?”
        > Według mnie powinni zostać sobą. Wiadomo, że jeszcze się taki nie urodził, co
        > by wszystkim dogodził. Jednym ich zachowanie będzie odpowiadać, a drugim nie.
        > Nie mam tu oczywiście na myśli nauczycieli, którzy ćpają, piją i czort wie
        co
        > jeszcze, a tacy też się nieraz zdarzają...
        > Jeśli możesz, to sprecyzuj, co chciałbyś wiedzieć ode mnie na temat
        > tych relacji pomiędzy uczniem a nauczycielem. Chodzi Ci np. o podlizywanie
        się?
        > P.S.
        > A jeśli można wiedzieć-dlaczego poruszyłeś na forum właśnie ten temat?
        > Ja nie jestem nauczycielką, ale może Ty jesteś nauczycielem?
      • Gość: Michał2 Do Marty D.cd. IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 04.01.03, 19:38

        Cześć
        Piszesz: "... ze nauczyciele odbierają uczniów zbyt ogólnikowo, a przecież
        każdy z nich to indywidualna istota..." A ja mam pytanie . Jak mozna odbierać
        uczniów kazdego indywidualnie jak ma sie doczynienia z 700 uczniami na tydzień
        albo 200 w ciągu dnia? Czy jest możliwe traktowanie ich indywidualnie. Chyba
        nie. Najczęściej traktuje sięich jako masa, tłum przechodzących ludzi z ktorego
        pamięta sie tylko kilka osób. Jaka indywidualnnośc jak większość nauczycieli
        pamięta ucznia nie po twarzy nie po nazwisku tylko np. po numerze w dzienniki,
        miejscu w ktorym siedzi czy zapachu z ust? Jak mozna kazdego traktować jako
        indywidualność jak to nie da sie . A szkoda , szkoda szkoda wielka.

        Drugie zdanie:
        "...Jeśli możesz, to sprecyzuj, co chciałbyś wiedzieć ode mnie na temat
        > tych relacji pomiędzy uczniem a nauczycielem. Chodzi Ci np. o podlizywanie
        się?..." Nie nie chodzi mi o to chodzi mi o coś głębszego, coś co nawet może
        wykraczać poza rama przyjaźni. Co wówczas jak takie zjawisko powstaje, o ile
        może powstać??

        > P.S.
        > A jeśli można wiedzieć-dlaczego poruszyłeś na forum właśnie ten temat?
        Proste. chce wiedzieć co o tym sądzisz Ty i inni

        > Ja nie jestem nauczycielką, ale może Ty jesteś nauczycielem? Tak
    • Gość: Marta D. Re: Relacje nauczyciel- uczeń? IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 05.01.03, 14:37
      CZEŚĆ! No wiesz, oczywiście rozumiem, że nauczyciele mają duże trudności w
      traktowaniu swoich uczni indywidualnie, ale gdyby choć troszkę się postarali.
      Wiem, że jest to trudne, ale możliwe. Zauważ, że kiedy uczysz jakąś klasę
      chociażby rok, to już wiesz jacy w niej ludzie się znajdują. Wiesz kogo na co
      stać i jakimi ludźmi są, przynajmniej powierzchownie. To już świadczy, że Masz
      do nich jakieś tam indywidualne podejście.
      Co do relacji między uczniem a nauczycielem, to jak sam dobrze wiesz
      zdarzają się głębsze uczucia. Tak z resztą napisałeś. Mówiąc szczerze, nie
      wiem co wtedy. Wydaje mi się, że po prostu wtedy trzeba te uczucia przeczekać,
      a jeżeli nic się nie zmieni, to ruszać do boju. : - ) To wszystko chyba zależy
      od uczuć obu stron-tego co czuje nauczyciel i uczeń. W końcu wszystko jest dla
      ludzi...
      Spotkało Cię kiedyś coś takiego? Jesteś typem nauczyciela, za którym
      szaleją uczennice? Po Twoim sposobie wypowiedzi mogę stwierdzić, że uczysz
      albo w gimnazjum albo w liceum. A wiem, że w tych szkołach częściej się
      zdarzają takie sytuacje...
      • Gość: Michał2 Re: Relacje nauczyciel- uczeń? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 05.01.03, 15:26
        Witam
        "...Co do relacji między uczniem a nauczycielem, to jak sam dobrze wiesz
        > zdarzają się głębsze uczucia. Tak z resztą napisałeś. Mówiąc szczerze, nie
        > wiem co wtedy. Wydaje mi się, że po prostu wtedy trzeba te uczucia
        przeczekać...." Tak to mi się podoba. Przeczekać Bardzo dobre, czas wszystko
        leczy nawet uczucia.Tylko czasem może cieżko?
        "....Spotkało Cię kiedyś coś takiego?..." Czy ja wiem czy mnie spotkało. Nie
        ukrywam jest kilka osób, które mnie mocniej lub słabiej interesują. Jest kilka
        naprawde bardzo wartościowych i uroczych osób.Ale to chyba jest normalne. Nie?

        "...Jesteś typem nauczyciela, za którym szaleją uczennice? ..." to już nie mnie
        o to pytać. Ale chyba nie. Jestem raczej normalnym , młodym nauczcyielem:))?

        "...Po Twoim sposobie wypowiedzi mogę stwierdzić, że uczysz albo w gimnazjum
        albo w liceum..." Są to wiesz . Które zdania o tym świadczą? Ze tak jest? Masz
        rację ucze w szkole średniej, ale skąd Ty to możesz wiedzieć?
        "... A wiem, że w tych szkołach częściej się zdarzają takie sytuacje......" A
        skąd to wiesz??? Z własnego doswiadczenia czy z doswiadczenia swoich dzieci?
        Pozdr.
        • Gość: Marta D. Re: Relacje nauczyciel- uczeń? IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 06.01.03, 18:52
          WITAM!
          >czas wszystko leczy nawet uczucia. Tylko czasem może ciężko? A no ciężko. A
          kto powiedział, że życie jest łatwe?
          >Czy ja wiem czy mnie spotkało. Nie
          ukrywam jest kilka osób, które mnie mocniej lub słabiej interesują. Jest kilka
          naprawdę bardzo wartościowych i uroczych osób. Ale to chyba jest normalne.
          Nie? Jasne, że normalne. Jesteś przecież tylko człowiekiem, a poza tym nikt
          Ci nie broni zwracania uwagi na wartościowe osoby. Byłbyś wtedy jakimś
          więźniem.
          >"...Po Twoim sposobie wypowiedzi mogę stwierdzić, że uczysz albo w gimnazjum
          albo w liceum..." Są to wiesz . Które zdania o tym świadczą? Ze tak jest? Masz
          rację uczę w szkole średniej, ale skąd Ty to możesz wiedzieć? Wbrew temu, co
          teraz może myślisz, to nie znam Cię wizualnie. Wywnioskowałam to po Twoich
          wypowiedziach. Po prostu, gdybyś pracował w podstawówce lub np. na
          uniwersytecie, to chyba raczej nie poruszałbyś takich tematów. Twoje
          wypowiedzi aż rażą w oczy, że uczysz w szk. średniej albo podstawówce.
          Przynajmniej mnie razi, a jak tam z innymi, to nie wiem. J
          >"... A wiem, że w tych szkołach częściej się zdarzają takie sytuacje......" A
          skąd to wiesz??? Z własnego doświadczenia czy z doświadczenia swoich dzieci?
          Na dzieci to jeszcze jestem trochę za młoda... Chodziłam i chodzę do szkoły,
          więc wiem, co się tam wyrabia. Ja, powiem szczerze, nigdy jakoś na dłużej i
          mocniej nie byłam zauroczona w nauczycielu. Owszem, są osoby, które mniej lub
          bardziej lubię, ale to normalne. Moje koleżanki natomiast głoszą nieraz
          niestworzone historie na temat nauczycieli płci męskiej... Strasznie mnie to
          wkurza, bo jestem tego zdania, że jeżeli ktoś Ci się podoba, to nie roztrąbuj
          tego wszystkim na około. A Ty jak sądzisz?

          Pozdrawiam!
          • Gość: Michał Do Marty D.cd.2 IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 06.01.03, 23:23
            Cześć
            No witam.
            Chyba się nie zrozumieliśmy . Bowiem ja piszę: "...Czy ja wiem czy mnie
            spotkało. Nie ukrywam jest kilka osób, które mnie mocniej lub słabiej
            interesują. Jest kilka naprawdę bardzo wartościowych i uroczych osób. Ale to
            chyba jest normalne. Nie?
            PISZĄC TO MIAŁEM NA MYSLI WARTOŚCIOWE OSOBY, CZYLI TAKIE KTÓRE TAK NAPRAWDĘ MI
            SIĘ PODOBAJA. aLE to chyb ateż jest normalne?

            > >"...Po Twoim sposobie wypowiedzi mogę stwierdzić, że uczysz albo w gimnazju
            > albo w liceum..." Twoje > wypowiedzi aż rażą w oczy, że uczysz w szk.
            średniej albo podstawówce. Dlaczego taka rozbieżnośc SP i Średnia szkoła.
            Strasznie mnie to intereuje to rażenie w oczy?
            >
            A Ty jak sądzisz? co sądze o trąbienu wookoło. Jak sie jest zakochanym, to tak
            jak najbardziej trzeba głoscic swoja radość wokoło. ale jak się dziecinnie
            zakochuje w kims któego i tak nie zdobędę, to szkoda słów i szkod auszu tracic
            na słuchanie głupot.

            Ile masz lat albo inaczej do której klasy chodzisz. Bardzo mądrze piszesz.
            Bardzo>
            > Pozdrawiam!
    • Gość: Marta D. Re: Relacje nauczyciel- uczeń? IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 07.01.03, 20:12
      Witam!
      Napisałeś: „Chyba się nie zrozumieliśmy . Bowiem ja piszę: "...Czy ja wiem czy
      mnie
      spotkało. Nie ukrywam jest kilka osób, które mnie mocniej lub słabiej
      interesują. Jest kilka naprawdę bardzo wartościowych i uroczych osób. Ale to
      chyba jest normalne. Nie?
      PISZĄC TO MIAŁEM NA MYSLI WARTOŚCIOWE OSOBY, CZYLI TAKIE KTÓRE TAK NAPRAWDĘ MI
      SIĘ PODOBAJA. ale to chyba też jest normalne?” Teraz , pisząc szczerze, to ja
      Ciebie nie rozumiem. Wydaje mi się, że dobrze odczytałam Twoje intencje w tych
      zdaniach. Odpisałam Ci:” Jasne, że normalne. Jesteś przecież tylko
      człowiekiem, a poza tym nikt Ci nie broni zwracania uwagi na wartościowe
      osoby. Byłbyś wtedy jakimś więźniem.” No przecież ja też miałam na myśli
      wartościowe osoby, na które zwracasz uwagę i które Ci się podobają. Przecież
      nikt Ci nie broni tego robić i to jest całkowicie normalne!!!

      >>>> >"...Po Twoim sposobie wypowiedzi mogę stwierdzić, że uczysz albo w
      gimnazjum
      > albo w liceum..." Twoje > wypowiedzi aż rażą w oczy, że uczysz w szk.
      średniej albo podstawówce. Dlaczego taka rozbieżność SP i Średnia szkoła.
      Strasznie mnie to interesuje to rażenie w oczy? Przepraszam Cię, miałam na
      myśli to, że uczysz w gimnazjum (nie w podstawówce) lub w liceum. A co do
      rażenia w oczy, to owszem razi...i to jeszcze jak... :-) Wiesz, wydaje mi
      się, że młody nauczyciel (tak sam napisałeś) poruszający na forum temat
      bliższych układów pomiędzy uczniem a nauczycielem musi pracować (i tu się
      powtórzę po raz kolejny) w gimnazjum lub w szk. średniej. Jak już mówiłam, w
      SP dzieci są jeszcze trochę za małe na jakieś głębsze odczucia (tak mi się
      przynajmniej wydaje), a np. na studiach za duże na załatwianie takich spraw w
      ten sposób. Chodzi mi o to, że są to już ludzie dorośli, zarówno wykładowcy
      jak i studenci, którzy potrafią sobie z tym wszystkim jakoś radzić.. Po prostu
      czytając to, co piszesz, kojarzysz mi się tylko i wyłącznie z pedagogiem z
      gim. lub szk. śr. Znam kilku młodych nauczycieli uczących w gim. i LO i mniej
      więcej wiem, jaki jest ich sposób wypowiadania zdań i pogląd na te
      wszystkie „szkolne” sprawy. Nie wiem, co Ci jeszcze napisać...
      >>>”Ile masz lat albo inaczej do której klasy chodzisz. Bardzo mądrze piszesz.
      Bardzo>” Cieszę się, że Ci się podoba moje pisanie. A co do wieku, to czy
      jest to aż takie ważne? Ale jeśli Ci tak na tym zależy, to w lutym skończę 17
      lat. I co, zemdlałeś już za tym monitorem? :-) Teraz kolej na Ciebie, a może
      raczej powinnam napisać Pana :-) - ile masz wiosenek i w ogóle jeśli można
      wiedzieć, to jesteś z Warszawy? Tylko tak się pytam, bez żadnych tam powodów.

      Również pozdrawiam!!!
      • mounted NIemyslacy wszechwiedzący.... 07.01.03, 21:04
        Jasne, ze mam dziecine podejscie do sprawy bo jestem 15l sratkiem i mam juz po
        dziurki w nosie belfrow... WRRRRR
      • Gość: Michał2 Do Marty D.cd.2 - zemdlałem IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 07.01.03, 21:41
        Zemdlałem pod warunkiem, ze tak naprawde masz 17 lat. Brawo i to mi się podoba.
        Nie nie jestem z w-wy. A wiosenek mam niewiele wiecej od Ciebie. Ba 9 lat
        więcej. Dużo?
        Dobrze, mnie temat się wyczerpał. Zostawiam teraz pole do popisu Tobie
        Cześć
        • Gość: Marta D. Re: Do Marty D.cd.2 - zemdlałem IP: 213.195.142.* 08.01.03, 08:17
          No witam!
          Na prawdę mam 17 lat i cieszę się, że Ci się to podoba.
          A co do Twoich wiosenek, to jesteś jeszcze dzieciątkiem! :-)
          Szkoda, że Ci się temat wyczerpał. Ja nie wiem jaki mam teraz wątek zacząć.
          jak na cos wpadnę, to dam Ci znać. A przez ten czas może Ty coś wymyślisz?!

          Do napisania!!!
          • Gość: Michał2 Re: Do Marty D.cd.2 - zemdlałem IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 18:40
            Dzieciątko małe? Dziwne

            • Gość: Marta D. Re: Do Marty D.cd.2 - zemdlałem IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 08.01.03, 22:11
              Oj, tylko tak żartowałam. Mam nadzieje, że się nie gniewasz za to... :-)
Pełna wersja