Gość: Agata
IP: *.chello.pl
19.02.03, 17:10
Często rozmawiam o szkole ze znajomymi mającymi dzieci w wieku podstawówkowo-
gimnazjalno-licealnym. Jedna prawidłowośc rzuca się w oczy- wszyscy twierdzą
zgodnie, że nie ma dobrych szkół. Opowiadają historyjki, które mogłyby
posłużyć za scenariusz wieloodcinkowego serialu. Jednak życie to nie
telenowela i to czego nie zrobi szkoła robi dom lub dziecko pozostaje z luką
w wiedzy, która w jakimś momencie da o sobie znać.
Wszyscy generalnie narzekamy na nieuczenie.
Przykład pierwszy ( ze szkoły mojego syna - 6 klasa podstawówka).
Nauczycielka matematyki ma cięzko chora matkę. Rokowania złe. Choroba
postępuje szybko, matka wymaga coraz większej opieki. Pani od matematyki ( ok
40 lat, samotna), zupełnie sobie z tym nie radzi. Często spóźniona wbiega na
lekcje, czsem jest nieobecna, a jak już odbywają się lekcje myślami jest
gdzieindziej. Materiału nie wyjaśnia. Zadaje prace domowe, które sprawdza lub
nie. Klasówki trzyma tygodniami. Bardzo jej współczuje, ale.........
Przykład drugi ( córka sąsiadki I gimnazjalna).
Pani od biologii jest w ciąży. Obchodzi ją wyłącznie nienarodzone dziecko. Pó
lekcji ( w najlepszym razie) gawędzi o ubrankach niemowlęcia, pokoju
dziecięcym itp. Czasem ( jak to w ciąży) miewa humory a wtedy biada uczniom.
Dość często bierze zwolnienia lekarskie. Ciążą normalna rzecz, ale.........
Przykład 3 ( mój bratanek 2 klasa podstawówki)
Wychowawczyni chyba przeżywa trudny okres. Jest samotna, nie najmłodsza.
Nauczanie zintegrowane traktuje jak jedną wielka improwizację. Dzieci coś tam
rysują, coś tam lepią bez ładu, składu, omówienia. Lekcje przypominają
zajęcia świetlicowe, nikt nie zadaje i nie sprawdza pracy domowej. Nie ma
żadnych wyjść, wycieczek, wspólnych imprez. Każdy ma jakieś problemy, ale...
Przykład 4 ( córka koleżanki - liceum)
Polonistka ma pretensje, że musi pracować, mało zarabia i ma niezaspokojone
ambicje. Jest młoda, na dorobku, pensje ma niską niezaspakajającą jej
potrzeb. Frustracje odbija na młodzieży. Nie przemęcza się, zadaje
metodą "paznokciową". Odpytuje nieuważnie słuchając.
Przykład 5 ( dziecko koleżanki 5 klasa podstawówki)
Pani od historii stale na zwolnieniach ( przed emeryturą nie do ruszenia),
Przykład 6 ( syn koleżanki - 2 gimnazjalna)
Pan od geografii - gawędziarz. Sympatyczny. Stawia 5,4 czasem 6 - nigdy
niżej. Nie wymaga. Opowiada gdzie był, co widział. Zna na pamięć wszystkie
hotele na Teneryfie i knajpki w Hiszpanii ( gorzej z programem z podręcznika).
To tylko niektóre portrety galerii. Niby nauczyciel tez jest człowiekiem,
może miec różne przywary, przypadłości losu, choroby, ale dlaczego nauka jest
na szarym końcu?????????????????????????????????????????????