najladniejsza_ze_wsi
31.10.06, 10:27
Jedni mlodzi (20-30l ) z nas inwestuja w edukacje. Studiuja, szkola sie, ucza,
pisza itd. Inni mlodzi (20-30l) z kolei zbijaja kase. Wyjezdzaja za granice,
pracuja, haruja, odkladaja. Obie grupy sa aktywne. Obie sie staraja. Za to
brawa dla nich.
Pytanie - co oplaca sie bardziej? Skoncze studia. Jakie mam szanse na
wymarzona prace? Jakie mam szanse na prace dobrze platna? Czy wogule mam
jakies szanse? Oczywiscie - edukacja nigdy nie zaszkodzi. Wszystko zalezy od
podejscia do sprawy, od starania sie - owszem, potwierdzam. Ale ilu jest po
studiach, starajacych sie? Znalezli prace, zarabiaja, 1200 zl, niektorzy 2000
zl. Po latach byc moze 3000 zl?
Przynajmniej beda mieli wypracowana rente- inaczej niz Ci, ktorzy postawili na
odkladanie pieniazkow - czesto ciezkim wysilkiem. Wyjezdzaja za granice,
odkladaja, ciulaja. Marza o powrocie do kraju, rozkreceniu wlasnego biznesu.
Ilu z nich sie uda? Ilu splajtuje? Pieniadze moga szybciutko sie wywietrzyc.
Tu takze wszystko zalezy od podjetych strategi. Ciekawi mnie, na co postawic w
zyciu. Co dzis daje nam pewnosc, obiecuje godne zycie, dobrobyt? Mozna tak i
tak. Byc moze kazdy musi rozstrzygnac co nadaje sie do wlasnej osobowosci,
wlasnego styli zycia.
Ciekawi mnie - co Wy na to. Bo napewno nie ja sama zastanawiam sie nad tym
dylematem.