Kasa czy edukacja???

31.10.06, 10:27
Jedni mlodzi (20-30l ) z nas inwestuja w edukacje. Studiuja, szkola sie, ucza,
pisza itd. Inni mlodzi (20-30l) z kolei zbijaja kase. Wyjezdzaja za granice,
pracuja, haruja, odkladaja. Obie grupy sa aktywne. Obie sie staraja. Za to
brawa dla nich.
Pytanie - co oplaca sie bardziej? Skoncze studia. Jakie mam szanse na
wymarzona prace? Jakie mam szanse na prace dobrze platna? Czy wogule mam
jakies szanse? Oczywiscie - edukacja nigdy nie zaszkodzi. Wszystko zalezy od
podejscia do sprawy, od starania sie - owszem, potwierdzam. Ale ilu jest po
studiach, starajacych sie? Znalezli prace, zarabiaja, 1200 zl, niektorzy 2000
zl. Po latach byc moze 3000 zl?
Przynajmniej beda mieli wypracowana rente- inaczej niz Ci, ktorzy postawili na
odkladanie pieniazkow - czesto ciezkim wysilkiem. Wyjezdzaja za granice,
odkladaja, ciulaja. Marza o powrocie do kraju, rozkreceniu wlasnego biznesu.
Ilu z nich sie uda? Ilu splajtuje? Pieniadze moga szybciutko sie wywietrzyc.
Tu takze wszystko zalezy od podjetych strategi. Ciekawi mnie, na co postawic w
zyciu. Co dzis daje nam pewnosc, obiecuje godne zycie, dobrobyt? Mozna tak i
tak. Byc moze kazdy musi rozstrzygnac co nadaje sie do wlasnej osobowosci,
wlasnego styli zycia.
Ciekawi mnie - co Wy na to. Bo napewno nie ja sama zastanawiam sie nad tym
dylematem.
    • fifkaa Re: Kasa czy edukacja??? 01.11.06, 18:52
      na przykładzie mojego brata wydaje mi się że najlepiej najpierw przeznaczyć
      czas na studiowanie a potem na "zbijanie" kasy:)
      Wyjeżdzając za granicę tuż pomaturze mozesz liczyć na prace jako kelner/ka,
      sprzatacz/ka, w hutowni itp itd. Zarobki średnio 800 do 1200Funtów.
      Będąc po studiach (jak właśnie mówj brat) pracujesz np.w firmie na początek za
      2tys po roku nawet i za 4tys... jak widać szybko można nadgonić tych co pracują
      bez wykształcenia:)
      • kszynka Re: Kasa czy edukacja??? 02.11.06, 16:25
        kasa to nie wszystko
        czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie bedzie umiał
        • koszalek_opalek1 Re: Kasa czy edukacja??? 03.11.06, 14:20
          Ja bym tu oddzielił edukację od studiów. Można i trzeba się samemu uczyć i to
          całe życie. Natomiast studia to trochę strata czasu, bo jednak uczą nie do końca
          tego, co Cię interesuje... Bill Gates, czy Jobs rzucili studia i zakładali
          własne biznesy - jak na tym wyszli każdy wie.

          Mój najlepszy kumpel wyjechał za granicę - ja zostałem i studiuję. Kto zrobił
          lepiej? Bardzo cieżko powiedzieć. To się okaże. Moim zdaniem obie drogi prowadzą
          do sukcesu, o ile będziemy się ciągle rozwijać i samodzielnie uczyć tego, co nas
          najbardziej interesuje.
    • danuta49 To zależy jakie masz układy rodzinne! 01.11.06, 19:07
      Jak możesz odziedziczyć po rodzicach firmę,praktykę adwokacką itp.albo pozycję
      zawodowa i miejsce pracy wysokokwalifikowanej to warto się kształcić
      intensywnie.W przeciwnym - lepiej zmywać gary w Anglii!!!
    • randybvain Re: Kasa czy edukacja??? 01.11.06, 19:17
      Oczywiscie - edukacja nigdy nie zaszkodzi.

      Polemizowalbym. Jezeli to czego sie uczyc sluzy tylko temu, by zdac jakis
      egzamin i dostac tytul naukowy i zaspokoic rodzinny snobizm ("bo ma wyzsze
      wyksztalcenie, to jestem panisko"), to wg mnie jest to strata czasu w
      porownaniu z osoba, ktora zamiast spedzac czas na kuciu do kolokwium nabiera
      praktycznego doswiadczenia zawodowego.

      Gdy potem obie te osoby znajda sie u pracodawcy, to pierwsza z nich bedzie
      umiala sie najczesciej wykazac tylko perfekcyjnie dopracowana umiejetnoscia
      kucia na egzamin, a druga praktyczna wiedza i umiejetnosciami.
      • ratyzbona Re: Kasa czy edukacja??? 01.11.06, 19:31
        Wszystko zależy od tego jakie ma się w życiu priorytety. Ja studiując nie myślę
        o tym że moje studia przygotowują mnie do pracy. Studiuję bo chcę rozszerzać
        swoje horyzonty zdobywać wiedzę której nie dała mi szkoła. Nie wyobrażam sobie
        żebym nie poszła na studia - dla mnie uczenie się i zdobywanie wiedzy czytanie
        i analizowanie tego co przeczytałam stanowi nie tylko rozrywkę ale też sens
        życia. Jednak wiem że są ludzie którzy uważają że lepiej się w życiu szybko
        ustawić zatrobić pieniądze i nie przejmować się na emeryturze. Rozumiem ich -
        jeśli niczego im nie brakuje to nawet podziwiam. ja najpradopodobniej nigdy nie
        zarobię dużych pieniędzy choć jesli będzie mnie stać na rachunki i bielty do
        kina od czasu do czasu to raczej nieszczęśliwa nie będę.
        Jednak nie mogę się zgodzić z randybvain że sudia nic nie dają. Wielu studentów
        odchodzi ze studiów do pracy - to powszechne np. na socjologii - szukają ich
        agencje potrzebujące młodych ludzi do pracy w reklamie. jednak gdy tracą swoją
        młodość i świeżośc myślenia okazuje się że bark studiów bardzo im przeszkadza -
        bo w naszych czasach wykształcenie jednak trzeba mieć. Bo oprócz prac do
        których potrzebne jest doświadczenie jest mnostwo zawodów do których trzeba być
        wykształconym od lekarzy zaczynając na nauczycielach kończąc
        • randybvain Re: Kasa czy edukacja??? 05.11.06, 17:30
          Obawiam sie, ze w koncu przyjdzie czas, ze zapytasz na forum Praca: Mam wyzsze
          wyksztalcenie takie i takie, od roku szukam pracy, czy mozecie mi cos
          poradzic? - chyba, ze jestes naprawde zdolna i czegokolwiek sie nauczysz
          potrafisz to wykorzystac, aby z tego zyc - nie mow mi, ze teraz studiujesz dla
          przyjemnosci, by potem pracowac w Biedronce?
    • playadelsol Re: Kasa czy edukacja??? 01.11.06, 20:41
      pisząc "wogule" to w ogóle masz nikłe szanse zeby te studia skończyć więc sugeruje raczej wyjazd za granicę :)

      nie wiem, jakoś nie chce mi sie mowić na poruszony przez Ciebie temat, co bedzie to bedzie, kazdy decyduje za siebie, na tyle na ile jest w stanie i mu się chce...ale powiedz mi: Ty naprawde studiujesz? strasznie słabo piszesz....
      • najladniejsza_ze_wsi Re: Kasa czy edukacja??? 02.11.06, 09:42
        A Ty studiujesz? Fantastyke? Gdzie ja pisalam ze studiuje?
        Przerwalam studia, miedzy innymi dlatego wlasnie bo mnie draznily osoby
        wytykajace jak pisac "wogule". Draznilo mnie to cale studenckie zycie, a pozatym
        jak sam/sama piszesz - jak bedzie to bedzie, i zadecydowalam za siebie na tyle
        ile bylam w stanie i mi sie chcialo- 3 lata temu zaczelam prowadzic pierwsza
        wlasna dzialalnosc. A "wogule" nie przeszkadza mi to w zarabianiu pieniedzy.
        Byc moze dlatego ze wszystko dzieje sie nie w Polsce a za granica.
        • nirgal Re: Kasa czy edukacja??? 02.11.06, 16:13
          heheh tak zrezygnowałaś jak Andrew Warchol z bycia wicepremierem? :) Jego też
          drażniło to całe rządzenie :D obyś w innym języku pisała lepiej...
        • lukapo Re: Kasa czy edukacja??? 02.11.06, 18:24
          A "pozatym" nie wytykali?
        • portfonetka Re: Kasa czy edukacja??? 03.11.06, 09:02
          skoro przerwałaś studia i wyjechałaś za granicę to chyba masz już z głowy
          problem, który postawiłaś na wstępie? mam wrażenie że zadając takie pytanie
          czekasz na posty, które utwierdzą cię w przekonaniu, że zrobiłaś słusznie
          poświęcając się zarabianiu kasy ale przecież nie wszyscy muszą się z tobą
          zgadzać z tego jak piszesz mam wrażenie że to raczej studia zrezygnowały z
          ciebie a nie ty ze studiów ;) a w ogóle ;) to trochę dziwne na studiach uczyć
          się ortografii bo do tego służy raczej podstawówka poza tym gdziekolwiek
          jesteś, języki obce też mają ortografię, którą warto znać, żeby sklecic choćby
          najprostsze pismo
          odnosząc się do tematu: studia raczej nikomu nie zaszkodzą, chyba że studiuje
          się na siłę, żeby zadowolić własne lub rodziców chore ambicje studia mogą
          ułatwić znalezienie pracy, ale więcej zależy od osobowości i siły przebicia,
          niż ukończonego kierunku
          • najladniejsza_ze_wsi Re: Kasa czy edukacja??? 04.11.06, 19:56
            Studia zaczelam za granica i tam je tez przerwalam. Ty za mnie decyujesz kiedy
            mam problem z glowy?Nie wiem co w tym dziwnego, ze pomimo iz odnosze sukces po
            niedokonczonej nauce, wlasnie zastanawiam sie na kontynuacja edukacji. Ciekawi
            mnie co na to inni. Tym bardziej biarac pod uwage fakt wyemigrowania tylu
            Polakow za granice po wejsciu Polski do UE.
            Moze wytlumaczysz dlaczego uwazasz ze to studia ze mnie zrezygnowaly....
            Pierwszy raz spotykam sie z taka teza...Tak samo jak z nauczaniem sie ortografii
            na studiach. Nie wiem do czego dokladnie dazysz. Sprawiasz wrazenie wrednego
            charakteru. Wyluzuj sie.
    • carnivore69 Re: Kasa czy edukacja??? 02.11.06, 14:35
      Edukacja = kasa. Tak bylo, jest i bedzie.

      (Edukacja - droga do zostania najlepszym w jakiejs dziedzinie, niekoniecznie
      zwiazana z kolekcjonowanie dyplomow.)

      Pzdr.
      • gwiezdny_kupiec Święte słowa 02.11.06, 21:46
        Edukacja służy temu żeby podnieść kwalifikacje. Problem z polskim systemem
        edukacji jest taki że produkuje masy ludzi których wiedza nie jest jakoś
        specjalnie potrzebna. Nie znam ludzi którzy po dobrej informatyce, dobrych
        studiach inżynierskich albo po prawie mają problemy ze znalezieniem ciekawej i
        wysokopłatnej pracy. Absolwenci trudnych ale mało obleganych kierunków jak np.
        fizyka z tego co mi wiadomo też nie cierpią głodu i znajdują pracę np. w
        przemyśle IT.

        Jeśli ktoś chce studiować hobbistyczny kierunek to proszę bardzo, ale niech
        później nie marudzi że zarabia 1200 PLN.
        • beti222 Re: Święte słowa 02.11.06, 22:06
          > Jeśli ktoś chce studiować hobbistyczny kierunek to proszę bardzo, ale niech
          > później nie marudzi że zarabia 1200 PLN

          Tak, tylko, że jak studiujesz kierunek, który Cię nie interesuje to ciężko Ci
          te studia będzie skończyć. Biorąc jednak pod uwagę optymistyczny wariant, że
          uczelnię kończysz to jaki z Ciebie będzie pracownik w danej dziedznie skoro
          studia jakie kończyłeś, a co za tym idzie logicznie rzecz biorąc, stanowisko
          jakie obejmujesz nie jest zgodne z Twoimi zainteresowaniami w wyniku czego nie
          wkładasz w swoją pracę serca, a jedynie wykorzystujesz wyuczone na studiach
          mechanizmy, prawda jest taka, że teoria na studiach, a własna kreatywność w
          danej dziedzinie to nie jest to samo. Studiując wkładasz w to czas, energię,
          niekiedy dużo pieniędzy i ja radzę te właśnie inwestycje przeznaczyć na
          kierunek, który może odbiega od czołowych w zatrudnieniu, ale jest zgodny z
          zamiłowaniem. Lepiej być świetnym np. psychologiem czy pisarzem zgodnie z
          zainteresowaniem niż kiepskim informatykiem i odwrotnie. Poza tym studiowanie
          hobbystycznego kierunku nie gwarantuje nam zarobków 1200 nie więcej, tak samo
          jak studiowanie przyszłościowego kierunku nie gwarantuje sporych zarobków.
          Wszystko zależy od tego ile serca się włoży w swoją pracę, a co za tym idzie
          wykształcenie zgodnie z zainteresowaniami oraz od szczęścia. Pozdrawiam.
        • wj_2000 Re: Święte słowa 02.11.06, 23:37
          gwiezdny_kupiec napisał:
          > Absolwenci trudnych ale mało obleganych kierunków jak np.
          > fizyka z tego co mi wiadomo też nie cierpią głodu i znajdują pracę np. w
          > przemyśle IT.

          Mnóstwo ich ma wysokopłatne pozycje w bankach, tow. ubezpieczeniowych i temu
          podobne.
        • glosybaltyku Re: Święte słowa 03.11.06, 12:35
          > Edukacja służy temu żeby podnieść kwalifikacje. Problem z polskim systemem
          > edukacji jest taki że produkuje masy ludzi których wiedza nie jest jakoś

          Zdoda. Wyksztalcenie formalne a rzeczywiste to czasem dwie kompletnie rozne
          rzeczy. Swietny glazurnik czy lakiernik moze nie miec nawet zawodowki, a zarabia
          10 razy wiecej niz dr inż. Przyklady z mojego bliskiego otoczenia.

          > studiach inżynierskich albo po prawie mają problemy ze znalezieniem ciekawej i
          > wysokopłatnej pracy. Absolwenci trudnych ale mało obleganych kierunków jak np.
          > fizyka z tego co mi wiadomo też nie cierpią głodu i znajdują pracę np. w
          > przemyśle IT.

          Ale dla naukowcow pracy nie ma. Nawet to najlepszej fizyce i informatyce, dr
          inz. nie znajdzie wysokoplatnej pracy w zawodzie. Bo nie jest praca w zawodzie
          dydaktyka w prywatnej szkole albo zwykle klepanie kodu, choc to prace
          wysokoplatne. W Polsce niestety powszechne jest marnowanie potencjalu.
    • pawelko56 Re: Kasa czy edukacja??? 02.11.06, 15:14
      Najlepiej zrobie mala autopsje...;)
      W tym roku skonczylem studiowac informatyke zaocznie i jak najbardziej jestem z
      tego dumny...
      nie przerwalem studiow.. mimo ze musialem na nie sam zarabiac i czasami bylo
      ciezko a mnie szlak trafial ze koledzy/kolezanki przerwali studia (dzienne lub
      zaoczne) i wyjechali.. wracajac wlasnymi samochodami i chwalac sie ile to juz
      nie zaoszczedzili, najczesciej pracujac jako fizyczni.
      Wszystko, wydaje mi sie, zalezy od tego jak kto sobie w glowie pouklada:)
      W czasie studiow pracowalem zeby zarobic na nauke... najpierw jako fizol a
      pozniej jako umyslowy w marketingu... kasa... od 1200 brutto do 1800 brutto...
      powoli w gore. Starczylo i na nauke i na zabawe i wakacje:)
      Caly czas z mysla ze po studiach uda mi sie zdobyc wymarzona prace:)
      I co ... udalo mi sie... jeszcze przed obrona, bez doswiadczenia w informatyce
      i z nie za duza wiedza (jak to po zaocznych) ale z ogromnymi ambicjami dostalem
      wymarzona prace a zarobki dwa razy wiekrze!!!
      Starczylo na wynajecie mieszkania (za praca oposcilem swoja miejscowosc) i
      jeszcze odlozylem (zyjac oszczednie).
      Teraz jestem juz po slubie (oboje mamy 24 latka)... moja Zona po studiach
      szukala pracy 1,5 miesiaca(bez doswiadczenia)... studiowala dziennie robiac na
      ostatnim roku roczna podyplomowke(bo studia to niewypal)... zarobki 1500 brutto
      na poczatek i swietlana przyszlosc przed nia (w krotkim czasie wieksza kaska).
      Zyjemy razem w wynajmowanym mieszkaniu (skromnie) i oszczedzajac (bez
      przesady.. chodzimy do kina i kupujemy ciuchy)skladamy grosz do grosza...
      jestesmy przed zakupem wlasnych czterech kulek (oczywiscie okolo 7/8 letnich).

      Podsumowujac...
      Oboje skonczylismy studia... oboje dorabialismy w czasie studiow (ja regularnie
      pracujac)i zbieralismy doswiadczenie.
      Po studiach oboje dostalismy wymarzona prace.. na poczatek kaska nie
      oszalamiajaca ale w krotkim czasie idzie i jeszcze pojdzie w gore. Oszczedzamy
      co miesiac i zaraz kupujemy pierwszy samochod.
      Pracujemy oboje 'umyslowo' w bardzo dobrych warunkach i mamy czas dla siebie.
      Nie mamy obawy ze jesli stracimy prace to bedziemy musieli na szybkiego czegos
      szukac i martwic sie ze wygryzie nas ktos z lepszym wyksztalceniem (bo
      wyksztalcenie juz jest a doswiadczenie juz zbieramy... czyli jestesmy
      wartosciowym towarem).

      Niestety nie mam doswiadczenia z druga opcja.. czyli emigracja po maturze lub
      przerwanie studiow.. ale moge sobie to chyba jakos wyobrazic..

      Wyjezdzam po maturze i robie jako fizyczny w restauracji/fabryce przy
      tasmie/hotelu czy gdzie by tam...(bo watpie zeby bez wyksztalcenia i bez
      doswiadczenia dali cos wiecej)
      slyszalem ze kase niezla... ale czy az tak??... w porownaniu do Polski pewnie i
      tak.. ale w porownaniu do miejscowych.. nie czujesz sie jak kopciuszek??!!
      Praca fizyczna tez chyba nie nalezy do najprzyjemniejszych??!!
      Po jakims czasie zyskujesz doswiadczenie ale nie wykszt.
      I co .. jesli awans to poziomy nie pionowy i jesli kaska to znowu nie
      oszalamiajaca.
      I na co starcza .. jesli jestes sam/sama przy oszczednym zyciu to na 'duzo'..
      ale jesli jestes po slubie i przychodzi dziecko i musisz wydawac kaske w pelnym
      zakresie.. na niewiele... a jeszcze mieszkanie.. a samochod.. trzeba to tam
      utrzymac!! A czasu przeciez na doksztalcenie malo .. a studia tam bardzo
      drogie... a utrzymac sie trzeba... i petla sie zamyka.. czyli zostajesz bez
      studiow i bez mozliwosci wiekszych pieniedzy i pracujesz jako fizyczny... gdzie
      te pieniadze... ten komfort psychiczny??

      Duga opcja...OK... dorobiles sie (np do 5 lat na emigracji)... wracasz kupujesz
      samochod, mieszkanie... i co.. zakladasz rodzine.. i szukasz pracy... jakiej...
      takiej na jaka Ci wyksztalcenie i doswiadczenie pozwala..
      czyli znowu praca fizyczna za jaka kase...niestety tutaj bez takich kokosow!!!
      Robisz studia podyplomowo.. ale to trwa (4 lata min) i kosztuje i znowu brakuje
      kasy!!!

      Podsumowujac...
      ale sie rozpisalem:):):)
      Wedlug mnie... jesli sobie wszystko dobrze poukladasz i idziesz do przodu
      ambitnie... to lepiej skonczyc studia i dopiero "szukac wrazen". Jesli Ci sie
      kiedys noga powinie.. podstawy juz masz i nie musisz sie o nic obawiac:):):)
      A jesli emigrowac... to tez z "wyzszym".. bo na emigracji tez mozesz sie wtedy
      piac w gore i wtedy to ma sens:)

      Co Wy na to??
      • mk.dabrowska Re: Kasa czy edukacja??? 02.11.06, 15:42
        z dużym zaciekawnieniem przeczytałam twój post i musze przyzanć że w pełni się z
        tobą zgadzam. znam ludzi którzy wyjechali zarobili wrócili. i co teraz nie mogą
        znaleźć pracy bo wszyscy "pragną" iżnynierów czy magistrów. bajka sie skończyła,
        kasa też i jest problem. co robić dalej?
        są w życiu rzeczy wazne i ważniejsze. wiadomo że każdy będzie miał inne potrzeby
        i inne wartości.
        dla mnie najważniejsze jest wykształcenie.
        • lampka.nocna Re: Kasa czy edukacja??? 02.11.06, 16:12
          Wyksztalcenie czy kasa? Otoz jest dylemat na miare Szekspira....

          Jezeli zyjesz w wysokorozwinietym kraju z niskim bezrobociem to nalezy
          zdecydowanie wybrac edukacje. W wiekszosci wypadkow nie dostaniesz dobrej pracy
          bez ukonczonych studiow wyzszych.

          OCZYWISCIE WYJATEK stanowi wlasny biznes. Bill Gates nie skonczyl Harvardu, a
          jest najbogatszym czlowiekiem na naszym globie.

          Ale jezeli zyjesz w "panstwie-balaganie" przezartym korupcja, pogarda dla
          wiedzy, o duzym bezrobociu to dyplom nie stanowi zadnej przepustki do lepszego
          zycia. Zawsze mozne znalezc sie znajomy krolika, ktory wyprzedzi cie tylko
          dlatego, ze ma dluzsze lapki i mocniejsze plecy. Na poparcie tezy przytocze
          kariere Andrzeja Leppera czy wiceministra gospodarki Pawla Poncyliusza (w
          rzadzie J.Kaczynskiego), ktory piastuje te funkcje majac skonczone studium
          policealne w czasach komuny. Kwiatkow jest wiele...
          Poza tym slabnaca gospodarka w pierwszej kolejnosci uderza w pracownikow
          wyskokokwalifikowanych, gdyz sa z reguly relatywnie drodzy.

          Jezeli najpierw zarobisz kase, a potem postawisz na edukacje to nic nie
          stracisz oprocz przyjemnosci mieszkania w akademiku i balowanie do bialego
          rana. Pewnie bedzie trudno pogodzic zarabianie pieniedzy i uczeniem sie, ale
          nie jest to awykonalne.

          Oczywiscie mozna skonczyc studia, a potem zrobic pieniadze. W tym wypadku
          poznasz smak zycia studenckiego, ale twoja samodzielnosc finansowa odsunie sie
          o jakies 5 lat.
      • grisznak84 Re: Kasa czy edukacja??? 02.11.06, 15:49
        Dobry choć długi post :) Najlepiej jedno i drugie na raz, choć mi sie nie udało
        bo wyleciałem ze stuidów :)
      • polelektron Re: Kasa czy edukacja??? 02.11.06, 22:31
        Piszesz tak bo masz dobra prace i przede wszystkim place :), juz Maslow (chyba
        tak sie nazywal) zauwazyl te zachowanie umieszczajac potrzeby czlowieka w
        trojkacie gdzie na dole sa te podstawowe a na gorze bardziej ambitne. Te na
        gorze ujawniaja sie praktycznie wtedy gdy mamy co zjesc, gdzie miszkac itp.
        Autorowi watku radze: przed wybraniem sie na studia zastanow sie gdzie
        studiowac i co, jesli chodzi o studia typowo inzynierskie dobrym pomyslem jest
        wybranie takiej uczelni gdzie wykladowcy nie bede Cie katowac duza iloscia
        bezuzyteczbnych informacji a to co potrzebne pozniej w pracy nauczysz sie sam.
    • gluby Re: Kasa czy edukacja??? 02.11.06, 16:40
      najprosciej to edukacja w ciagu roku akademickim a w okresie wakacji praca i na
      przez 5 lat studia moze dluzej:p
    • raveness1 Re: Kasa czy edukacja??? 02.11.06, 16:51
      A dlaczego taka alternatywa: kasa czy edukacja?

      Zadna z tych rzeczy nie jest priorytetem aby prowadzic proste, spokojne i
      normalne zycie. I slowo "proste" nie znaczy prymitywne...nie mylic ciemnoty z
      umiarkowaniem.
      • beti222 Re: Kasa czy edukacja??? 02.11.06, 21:01
        Edukacja jednak rozwija umysł, umiejętności interpersonalne ( w większości prac
        oraz w życiu niezbędne), pogłębia zainteresowania, uczy czegoś bardzo istotnego
        i interesującego ( w zależności od tego co kogo interesuję, w moim przypadku
        jest to psychologia). Przy pracy umysłowej studia są raczej niezbędnikiem, więc
        na edukację bym stawiała. Żal mi trochę ludzi, którzy postawili na samą kasę i
        nie docenili nauki, pracują fizycznie lub mają własne firmy - udało im się, ale
        co ponadto ?? Coś do powiedzenia mają w trudniejszych, bardziej intrygujących
        tematach ?? Wiem, że na podstawie kilku osób nie ocania się ogółu, ale ja
        przedstawiam tylko moje subiektywne zdanie. Znam ludzi, którym kiedyś udało się
        dużo kasy osiągnąć bez nauki, ale ich wypowiedzi często są zaskakująco
        śmieszne, żeby nie powiedzeć żałosne. Zadać takiemu pytanie z "innej beczki"
        niż jego fach to jakimś żartem nie na temat odpowie. Nie oznacza to, że nie
        szanuję takich ludzi, przeciwnie, podziwiam, że z tak niską wiedzą tak sporo
        osiągnęli, ale mimo wszystko ja lubię otaczać się ludźmi, którzy oprócz dużego
        stanu konta mają jeszcze coś do powiedzenia. Może taki stereotyp dosyć
        nieprzyjemny, ale ludzie (niestety albo stety - nie wiem) mają większy
        szacunek jednak do osób wykształconych. Zaraz pewnie gromy polecą w stylu " a
        co robotnik to gorszy ?? " nie, nie gorszy, ja szanuję wszystkich ludzi i każdy
        zawód, ale młodym radzę w miarę możliwości studia. Ktoś mnie pyta ??
        Odpowiadam. Pozdrawiam.
    • misza1000 Najpierw edukacja potem kasa 02.11.06, 21:54
      www3.ksde.org/pre/lifetimeearnings.doc
      dane wprawdzie z 1992 roku, ale daja poglad o proporcjach zarobkow w stosunku
      do wyksztacenia.

      Pomiedzy 1992 a 2006 zarobki osob bez dyplomow realnie sie zmniejszyly (zmalala
      ich sila nabywcza) a zarobki osob z zaawansowanymi stopniami naukowymi sie
      poprawily, ergo rozziew jest teraz wiekszy niz byl w 1992.
    • piotr.d5 Re: Kasa czy edukacja??? 03.11.06, 07:13
      Najlepiej jest uczyć się I pracować. 10 lat temu, zaraz po technikum wybrałem
      studia zaoczne (choć bez problemu mogłem dostać się na dzienne na politechnice)
      i poszedłem do pracy, początkowo na niskim stanowisku ale w branży która mnie
      interesuje. Z perspektywy czasu uważam że była to najlepsza decyzja. Praca w
      zawodzie daje dużo więcej niż teoretyczna wiedza z uczelni, często nieaktualna i
      oderwana od rzeczywistości. Doświadczenie daje też ogromną przewagę przy
      późniejszym szukaniu pracy, bez problemu dostawałem się na coraz lepsze i bardzo
      dobrze płatne stanowiska podczas gdy koledzy po dziennych harowali za
      1200-1500zł. I choć od czasu ukończenia studiów minęło już sporo czasu dalej ta
      różnica się utrzymuje.
    • wujo_prezio Re: Kasa czy edukacja??? 03.11.06, 10:09
      Kwestia czy emigtrowac czy sie ksztalcic w duzej mierze zalezy od czlowieka. Wiadomo ze nie kazdy czlowiek nadaje sie do tego aby studiowac, a ma np duze zdolnosci do tego aby zajac sie rzemioslem. Nalezy sie przede wszystkim zastanowic co sie chce w zyciu robic. Jezeli bedziesz dobrym rzemieslnikiem to emigracja jak najbardziej, duzo sie nauczysz, zdobedzies ciekawe dosw. a i przy okazji nieco zarobisz, moze na rozkrecenie wlasnego warsztaciku.

      Co do ksztalcenia. Jest masa zawodow, ktore bez studiow ani rusz, wiec przytaczane komentarze ze jak pracodawca porowwna kogos kto pracowal a kogos kto jest po studiach to ten absolwent jest bez szansy. Totalna bzdura uwazam. Do pewnych zajec trzeba miec bardzo specyficzna wiedze, bez ktorej w pracy ani rusz a mozna ja zdobyc tylko na studiach.

      Pozatym studia maja udowodnic, ze czlowiek jest zdolny nauczyc sie wielu rzeczy i pokazujac swoj dyplom komunikuje, nauczylem sie tego tego i tego, wiec czemu nie nauczylbym sie tego czy jeszcze czegos innego. Bo przeciez nie jest powiedziane ze jeden zawod na cale zycie.

      Pozatym studia to nie tylko robienie z czlowieka maszyny do pracowania i zarabiania. Na studiach bardzo czesto rozszerzamy swiatopoglad, na rozne rzeczy spogladamy z innej perespektywy. Studia mocno rozwijaja osobowosc czlowieka.

      Tak wiec jezeli ma sie predyspozycje to powinno sie ksztalcic, w przeciwnym razie trzeba zbiereac za mlodu dosw zyciowe, starac sie uczyc rzeczy praktycznych i rozwijac na swoj sposob, zeby nie bylo tak ze dzis sie jest kelnerem za 5.05 Funta, za 10 lat to samo a za 20 nawet na tego kelnera sie bedzie za starym
      Pozdrawiam i tyzch co sie ksztalca i tych co pracuja
      • danuta49 Czytać ciekawe rzeczy można w domu-przyjemniej! 03.11.06, 11:00
        Czytać najlepszych, najciekawszych w Polsce i na świecie!
        Bez egzaminu na karku, bez zapewniania godzin przynudzającym niedoukom, bez
        straty czasu na zbędne rzeczy wprowadzone by kolegom zapewnić etat albo procent
        profesorów dr hab i dr stosowny do przepisów zapewnić itp.itd.Studia potrzebne
        są dla papierka, a nie dla umiejetności czy rozwoju.Zwłaszcza studia w stylu
        realizowanym w Polsce!
        • titta Re: Czytać ciekawe rzeczy można w domu-przyjemnie 03.11.06, 16:43
          A czemu taka sfrustrowana jestes?
          Studia mozna madrze wybrac i uczyc sie tego co sie chce (nie trzeba na
          wszystkie zajecia przeciez chodzic), a jak w Polsce sa takie okropne, to
          wyjechac albo kontynulowac za granica.
          Ale jak ktos juz powiedzial, nie kazdy ma predyspozycje...
          • danuta49 Jestem mgr od 30 lat!;-)))))))))))))))))))))))))) 03.11.06, 19:58
            Studiowałam to co mnie interesowało, ale dla uczelni(UW) byłam elementem
            studenckiej szarańczy, którą trzeba przepuścić przez maszynkę edukacyją.Dziś
            studia są o wiele bardziej masowe więc jest znacznie gorzej!!!
            • wujo_prezio Re: Jestem mgr od 30 lat!;-)))))))))))))))))))))) 03.11.06, 20:34
              Idac Twoim torem mysli to pewnie dzis powinnas zalowac ze studiowalas?
              Zalujesz? Jezeli tak to Twoj Pech, jezeli nie to dlaczego innym odradzasz?
        • wujo_prezio Re: Czytać ciekawe rzeczy można w domu-przyjemnie 03.11.06, 19:33
          najwidoczniej nie mialas okazji postudiowac, a jezeli robilas to dla papierka to faktycznie warto bylo sie zajac innymi sprawami moze z wiekszym pozytkiem.

          co do studiow w polsce, tak sie sklada ze nigdy nie studiowalem w pl a w roznych krajach europy, owszem moze jest przyjemniej moze czsem latwiej ale wiedze mozna wszedzie zdobyc. latwiej trudniej, ale mozna. i trzeba!
      • beti222 Re: Kasa czy edukacja??? 03.11.06, 14:57
        Co do ksztalcenia. Jest masa zawodow, ktore bez studiow ani rusz, wiec
        przytaczane komentarze ze jak pracodawca porowwna kogos kto
        pracowal a kogos kto jest po studiach to ten absolwent jest bez szansy. Totalna
        bzdura uwazam. Do pewnych zajec trzeba miec
        bardzo specyficzna wiedze, bez ktorej w pracy ani rusz a mozna ja zdobyc tylko
        na studiach.

        Pozatym studia maja udowodnic, ze czlowiek jest zdolny nauczyc sie wielu rzeczy
        i pokazujac swoj dyplom komunikuje, nauczylem sie
        tego tego i tego, wiec czemu nie nauczylbym sie tego czy jeszcze czegos innego.
        Bo przeciez nie jest powiedziane ze jeden zawod na
        cale zycie.

        Pozatym studia to nie tylko robienie z czlowieka maszyny do pracowania i
        zarabiania. Na studiach bardzo czesto rozszerzamy
        swiatopoglad, na rozne rzeczy spogladamy z innej perespektywy. Studia mocno
        rozwijaja osobowosc czlowieka.

        Zgadzam się w 100%
    • blanka86 Re: Kasa czy edukacja??? 03.11.06, 11:35
      W sumie bez kasy nie ma rozwoju bo nie ma za co sie kształcić, uczyć języków,
      wyjeżdżać za granicę itd. Chociaż z drugiej strony: człowiek po studiach może
      podjąć pracę na adekwatnym do wykształcenia stanowisku ale zawsze może też
      zmywać gary za granicą a w drugą stronę już sie nie da.
    • glosybaltyku zalezy co kto lubi 03.11.06, 12:29
      Jesli ktos chce zarabiac duzo pieniedzy, to odradzam studia - strata czasu.
      Wyksztalcenie formalne jest potrzebne to zdobycia pracy na etacie. W takiej
      pracy przy tuzej ilosci szczescia dopiero po kilku-kilkunastu latach zarabia sie
      te 2-5 srednich krajowych. Najwiecej zarabia sie na wlasnej dzialalnosci. Tutaj
      zazwyczaj kontrahenci i klienci o dyplomy nie pytaja. Z wyksztalceniem zawodowym
      mozna bez problemu w pare miesiecy rozkrecic firme i zarabiac z miejsca 5-10
      srednich krajowych. Moj tesciu oraz posel Misztal sa dowodami. ;) Oczywiscie nie
      oznacza ta, ze glupek bedzie duzo zarabial. To sa ludzie jak najbardziej
      inteligentni, ale nie interesuje ich zdobywanie wiedzy spoza ich dzialki
      zawodowej oraz dyskusje filozoficzne. Oni "trzepia kasiore" i to jest dla nich
      sensem zycia. Studia w ich przypadku bylyby strata czasu.

      Jesli ktos natomiast lubi sie uczyc, zdobywanie wiedzy to dla niego przyjemnosc
      sama w sobie, a zdobywanie dobr materialnych jakos go "nie kreci", to studia sa
      niezlym pomyslem. Na dobrych uczelniach mozna jeszcze znalezc klimat
      "uniwesytecki", gdzie ludzie chca dyskutowac i cwiczyc umysl. Ja robie doktorat
      [z dziedziny technicznej, zeby nie bylo... :) ] i wiem, ze na _polskim_ rynku
      pracy bardziej mi on zaszkodzi niz pomoze. Ale robie to, co lubie, a o "kasiore"
      bede sie martwil pozniej.
    • jinx66 Oczywiscie, ze Edukacja 03.11.06, 13:19
      W normalnych krajach bez ukonczonych studiow dochodzi sie do pewnej (niezbyt
      wysokiej) granicy dochodow i to jest KONIEC.

      Osoba majca wyzsze wyksztalcenie w ciagu dwoch lat osiaga poziom
      zarobkow "specjalisty po zawodowce z 15-letnim stazem", a w ciagu nastepnych
      lat 10 podwaja je

      Czy sie to komus podoba, czy tez nie, jak narazie tak urzadzony jest ten swiat.
      Wiec jezeli ktos nie uwaza sie za geniusza pokroju wspomnianego Billa Gates,
      tylko jest normalnym sredniorozgarnietym gosciem zdecydowanie lepiej zrobi
      konczac studia.

      Polska co prawda nie do konca jest "normalna", ale predzej czy pozniej bedzie
      sie taka musiala stac i powyzsze uwagi dotycza rowniez naszego pieknego kraju.

      Z punktu widzenia pracodawcy calkiem istotna cecha wyrozniajaca osoby z
      wyzszym wyksztalceniem to fakt, ze w pewnym momencie swojego zycia zdecydowaly
      sie na wysilek zeby owe studia ukonczyc (jest to jakosc sama w sobie )

      Kolejna sprawa to relatywizm zwiazany z pojeciem "Kasa"

      Osobie w wieku lat 20 mieszkajacej w Polsce moze sie wydawac, ze np 200 tys PLN
      to nesamowity "szmal" z ktorym mozna "swiat doganiac"

      Dla osoby w wieku 40 lat z wyzszym wyksztalceniem pracujacej w swoim zawodzie
      w "normalnym kraju" to co najwyzej rownowartosc rocznych poborow i nikt
      powazny, kto ma rodzine nie opieralby na takich "oszczednosciach" swojej
      dalszej przyszlosci.

      Dla mnie jednak najwazniesza rzecza, ktora daja studia "to mozliwosc cieszenia
      z sie zycia…"
      Same studia to z reguly najlepszy okres w zyciu (gdy problemem sprowadzaja sie
      do tego na jaka impreze pojsc lub w ktorym zakatku globu powloczyc sie w czasie
      3 miesiecznych wakacji).
      Ponadto po skonczeniu w miare sensownego kierunku wahlarz mozliwosci jest
      przebogaty (oczywiscie nie w Polsce) i znalezinie ciekawej dobrze platnej
      pracy to jedynie kwestia opanowania jezyka w kraju w ktorym sie CHCE pracowac.

      Ja w roku 1989 w czasie urlopu dziekanskiego pracowalem w swoim zawodzie
      (geodeta) w Austrii zarabiajac 1000 USD/miesiac (wowczas byly to DWIE roczne
      srednie krajowe w PL na miesiac). Naprawde mialem spory zgryz czy wracac… , ale
      podjalem zdecydowanie sluszna decyzje konczac studia w PL. Dzieki temu
      wykonywalem prace ktora mnie krecila w PL, a od ponad dwoch lat pracuje w UK
      robiac mapy pod IO w 2012, mierzac Channel Tunnel lub Londynskie Metro.

      Jestem tak skonstruowany, ze zdecydowanie przedkladam to co robie nad
      bycie "nadzianym" wlascicielem salonu fryzjerskiego, hurtowni art. spozywczych
      lub skladu budowlanego w PL .

      Na zakonczenie studia np w UK nie sa wcale az TAK drogie i ci sprytniejsi
      pracuja i studiuja zaocznie w Anglii
      • glosybaltyku Re: Oczywiscie, ze Edukacja 03.11.06, 13:42
        > W normalnych krajach bez ukonczonych studiow dochodzi sie do pewnej (niezbyt
        > wysokiej) granicy dochodow i to jest KONIEC.

        No jasne, w normalnych krajach. Jak myslisz, ile lat Polska bedzie dochodzic do
        normalnosci? Ja obstawiam, ze co najmniej 30. Wtedy bede juz sie wybieral powoli
        na emeryture.

        > Wiec jezeli ktos nie uwaza sie za geniusza pokroju wspomnianego Billa Gates,
        > tylko jest normalnym sredniorozgarnietym gosciem zdecydowanie lepiej zrobi
        > konczac studia.

        Nie tylko Gates dorobil sie bez studiow. Jesli dla kogos celem zycia jest
        "trzepanie kasiory" to portret Gatasa powienien sobie nad lozkiem powiesic i
        palic mu codziennie kadzidelka, bo to jego guru.

        > Z punktu widzenia pracodawcy calkiem istotna cecha wyrozniajaca osoby z
        > wyzszym wyksztalceniem to fakt, ze w pewnym momencie swojego zycia zdecydowaly
        > sie na wysilek zeby owe studia ukonczyc (jest to jakosc sama w sobie )

        Ojojoj... bywa inaczej. Z punktu widzenia pracodawcy najbardziej wartosciowy
        jest student zaoczny, ktory jednoczesnie sie uczyl i pracowal. Sam podziwiam
        takich ludzi za wytrwalosc. Studia dzienne, chyba oprocz medycyny, to wieczne
        nicnierobienie. Sam skonczylem elektronike z wyroznieniem, co mogloby sie
        wydawac trudne, a bylo banalne. Programy sa teraz okrojone i kazdy moze takie
        studia skonczyc, wystarczy troszke wlaczyc czasem myslenie. Teraz koncze
        doktorat i tez nie jest to nadludzki wysilek. Trzeba tylko wlaczyc troche wiecej
        myslenia, ale nadal nie za duzo. :)

        > Jestem tak skonstruowany, ze zdecydowanie przedkladam to co robie nad
        > bycie "nadzianym" wlascicielem salonu fryzjerskiego, hurtowni art. spozywczych
        > lub skladu budowlanego w PL .

        No i o to chodzi! Ja tez przedkladam prace naukowa nad handel na Allegro. Kazdy
        robi to, co lubi. Ale poziom zarobkow zalezy w Polsce srednio od wyksztalcenia.
        Na etacie to jeszcze jest dosc silna korelacja, ale w prywatnym biznesie juz nie
        bardzo. Wiec namawianie kogos, kto nie lubi nauki, a jego marzeniem jest domek z
        ogrodkiem i zloty kibel, do studiowania to bzdura, bo taki ktos do nauki sie nie
        nadaje, a do zarabiania kasy byc moze nadaje sie calkiem dobrze. W Polsce
        hurtownie i zaklady fryzjerskie daja duuuuzo wieksze pieniadze niz praca
        inzyniera jakiejkolwiek specjalnosci.

        • raveness1 Re: Oczywiscie, ze Edukacja 03.11.06, 15:09
          glosybaltyku napisał:

          ...Wiec namawianie kogos, kto nie lubi nauki, a jego marzeniem jest domek
          > z
          > ogrodkiem i zloty kibel, do studiowania to bzdura...

          To bylo dobre! Poprawilo mi humor nawet ale nie na dlugo, bo niestety mieszkam
          na takim osiedlu otoczyny ambitnym sasiadami, ktorych jedynym sensem zycia jest
          domek ze zlotym kiblem.
          Wiec byl to raczej smiech rozpaczy...



    • mateuszkomar Re: Kasa czy edukacja??? 03.11.06, 13:33
      to i to
      • olka171 Re: Kasa czy edukacja??? 03.11.06, 13:37
        ta ty wiesz
    • olka171 Re: Kasa czy edukacja??? 03.11.06, 13:34
      moim zdaniem lepiej sie oplaca wyjechac za granice po szkole sredniej
    • 1987m Re: Kasa czy edukacja??? 03.11.06, 13:35
      wydaie mi się że ważniejsza jest kasa ,człowiek poto się uczy aby być bogatym
    • adam5lunek Re: Kasa czy edukacja??? 03.11.06, 13:35
      Ja tam wole edykacje przy kasie!
    • nita05 Re: Kasa czy edukacja??? 03.11.06, 13:35
      wolo mlodzi ludzie sie uczyc a tagze pracowac. moim zdaniem
      • malenstwo123 Re: Kasa czy edukacja??? 03.11.06, 19:24
        Uważam, że najpierw należy postawic na edukację. Dla mnie była to jedyna szansa
        by dzięki olimpiadzie biologicznej wyrwać się z małego miasteczka do dobrego
        warszawskiego liceum. Dzięki dobrej szkole średniej dostałam się na studia, bez
        których nie mogłabym w przyszłości pracować w swoim zawodzie. Jestem na 3 roku
        Stomatologii na Akademii Medycznej. Nie są to proste studia. Zajęcia od 7 30
        rano do wieczora ze 100% obecnością na zajęciach. Podręczniki grubości
        encyklopedii, ale można się przyzwyczaić. :) Kolokwia i kartkówki co
        chwilę...Pracować na studiach ciężko, niektórzy zaczynają ale nie zawsze ma to
        sens, bo szkoda własnego zdrowia a uczyć też ciągle się trzeba a zawsze
        brakuje. Na szczęście nasze studia to nie tylko teoria (choć jest jej bardzo
        dużo szczególnie przez pierwsze 2 lata) ale też praktyka zawodowa.Co roku mamy
        miesięczne praktyki w szpitalu lub przychodni. Mamy też zajęcia w szpitalach,
        leczymy ząbki pacjentom czyli uczymy się tego co będziemy robić w przyszłości.
        Wiadomo, na studiach wszystkiego nas nie nauczą, w książkach o wszystkim nie
        napiszą ale będziemy mieć dobre podstawy do tego by rozpocząć pracę i zdobywać
        doświadczenie przez praktykę zawodową jak i kursy (podobno koszmarnie drogie)!
        Może ktoś zarzuci, że trzeba mieć bogatych rodziców by móc studiować
        dziennie...nie jest to prawda bo jestem tego żywym przykładem, choć nie jest to
        proste. Można wziąc kredyt studencki, dostać stypendium socjalne a także
        naukowe. Wyjeżdzają Ci co chcą szybkich pieniędzy...ale czasem warto
        cierpliwie "poczekać z nosem w książkach" i mieć pracę w kraju albo wyjechać za
        granicę z wykształceniem w kieszeni i zarobić jeszcze więcej pracując w swoim
        zawodzie. Decyzja należy do Was.
    • ptysiek14 Re: Kasa czy edukacja??? 03.11.06, 22:54
      hej! witam wszystkich forumowiczów!!!
      Moim zdaniem najważniejsze jest to, żeby robić w życiu to co się lubi. Wiem,
      wiem łatwo powiedzieć- ciężej wykonać. Jesli ktoś nie czuje potrzeby
      kształcenia się to sprawa jasna - powinien podjąć pracę, a co się z tym wiąże -
      zarabiać pieniądze. Będę idealizowała - najlepiej w swoim własnym kraju. A
      jeśli ktoś się waha, kasa czy studia- to dla mnie sprawa jasna STUDIA!!! Studia
      to przecież nie tylko nauka, zajęcia, (ćwiczenia, wykłady) kucie, kucie,
      kucie... To również- a może własnie przede wszystkim ;-) - imprezy, zabawa,
      koła naukowe, wspólne studenckie wypady, a przy tym mnóstwo możliwości poznania
      wspaniałych ludzi... Myślę, że warto zainwestować w siebie, bo w przyszłości to
      w dwójnasób się zwróci.
      ps. pomyslcie, jak długo można zmywać gary w Angli?!
      • przemyslaw_samociak Re: Kasa czy edukacja??? 04.11.06, 01:03
        dobre wykształcenie jest warte tyle na ile zmieni Cię w człowieka sukcesu...
        dobra edukacja kosztuje dużo, lecz można ją zdobywać stopniowo
        najważniejsza jest wewnętrzna determinacja i możliwość stosowania wiedzy w
        praktyce... :-)
        • kuiluri Re: Kasa czy edukacja??? 05.11.06, 10:34
          A ja studiuję na jednym z bardziej obleganych kierunków, po którym znajdę bez
          problemu prace której bedę nienawidzieć i dlatego zdecydowałam że rzucam studia,
          (ale nie naukę) bo o wartości człowieka świadczy nie dobry papier, ale coś
          więcej. Na moim roku jest mnóstwo głombów, a niech pokończą te studia, ale i tak
          ich to nie zmieni.
          • em-biz Re: Kasa czy edukacja??? 05.11.06, 17:47
            ZiobrA czy Ziobry ?!?!!
            Czytam zapisy tego nazwiska i dziwię się Giertychowym 30% maturzystom jak je odmieniają !
            W/g mnie :dziecko-dziecka/a nie dzieckY/
            jajko -jajka/brak jajka/ a nie :brak jajkY/
            żebro-żebra,/a nie żebrY/
            zioło-zioła /nie ma zioła,a nie ziołY/,
            Zatem Żiobro- Ziobra/tego Ziobra,a nie tego ZiobrY/
            Chyba ,że :ta Ziobra -tej ZiobrY !!!
            Jeśli popełniam błąd,to wybaczcie ,bo ja maturę zdawałem za ministra-"komucha-wykształciucha" Kuberskiego , nie za Pana Gie.
          • em-biz ZiobrA czy ZiobrY ? 05.11.06, 17:51
            ZiobrA czy Ziobry ?!?!!
            Czytam zapisy tego nazwiska i dziwię się Giertychowym 30% maturzystom jak je odmieniają !
            W/g mnie :dziecko-dziecka/a nie dzieckY/
            jajko -jajka/brak jajka/ a nie :brak jajkY/
            żebro-żebra,/a nie żebrY/
            zioło-zioła /nie ma zioła,a nie ziołY/,
            Zatem Żiobro- Ziobra/tego Ziobra,a nie tego ZiobrY/
            Chyba ,że :ta Ziobra -tej ZiobrY !!!
            Jeśli popełniam błąd,to wybaczcie ,bo ja maturę zdawałem za ministra-"komucha-wykształciucha" Kuberskiego , nie za Pana Gie.
            • niedr Re: ZiobrA czy ZiobrY ? 06.11.06, 00:34
              Zajrzyj do słownika języka polskiego, to się dowiesz ;).

              (kogo? czego?) Matejki, Mleczki, Moniuszki, Kościuszki, Popiełuszki, Kołodki,
              Ziobry.
              Nigdy: Matejka, Moniuszka, Popiełuszka...
    • tamara123 Re: Kasa czy edukacja??? 05.11.06, 22:00
      ja wybieram konkurs nudli na www.knorrnudle.pl,samemu sie typuje nagrody:)
    • provirtual.pl A ja wybieram MIX 06.11.06, 12:05
      Z własnych doświadczeń - najlepiej wychodzi się na rozpoczęciu pracy dość
      wcześnie (zlecenie, dzieło, własna działalność lub dorywczo). W ten sposób
      kompletuje sie rekomendacje, wpisy do cv, doświadczenie, perspektywy. Przestaje
      się być "zielonym".
      Jednocześnie nie warto rezygnować z edukacji. Dyplom zawsze może się przydac -
      czy to dla wiedzy, czy dla znajomości ze studiów, czy to dla papierka.. a może
      kiedys przyjdzie do głowy robienie doktoratu? Nie warto odbierac sobie szans.

      Ja wybrałam studia zaoczne. Są tacy którzy z powodzeniem łączą studia dzienne i
      pracę.

      Ważne, by kończąc studia wiedzeć już jak świat działa, co się chce robić, w
      jakim profilu i mieć realne szanse na lepszą posadę, czy start własnej firmy (z
      doświadczeniem zebranym w trakcie pracy u kogoś łatwiej uniknąć "wtopy" na
      własnym).

      Ludzie, którzy oddają się wyłącznie studiowaniu często budza się na 5 roku z
      ręką w nocniku. "1200 brutto? Po studiach? Dlaczego?" - ano z braku
      doświadczenia.

      Wszystko oczywiście zależy od kierunku czy profilu zawodowego. Dla informatyka
      (każdej specjalności) powyższy profil zdaje egzamin w 100%.
      • kochanie464 Re: A ja wybieram MIX 06.11.06, 23:41
        Popieram :)
      • poconick mix nie zawsze działa 07.11.06, 14:44
        Ja wybrałam mix

        i jak się skonczyło? własnie konczy mi sie urlop dziekansi i 3 lata w plecy. na
        kierunku na ktorym bylam nie ma wieczorowej opcji czy zaocznych.

        a praca mnie pochlonela.
        jak czyatalam na gazecie ile moze zarabiac student po studiach to mnie smiech
        ogranal.

        w tej chwili sama zatrudniam studentow i czesto po studiach skonczonych. eh
        • henryczek-czewa Re: mix nie zawsze działa 09.11.06, 01:11
          ja też zawsze będę za edukacją, ale za przemyślaną edukacją.
          Nie stać mnie było na studia, o których marzyłem - może też nie byłem na tyle zdeterminowany, by wziąć kredyt, by pracować w czasie studiów, a może po prostu sam do końca nie wiedziałem czego chcę. Skończyłem więc dzienną licencjacką administrację - ot wydała mi się fajnym kierunkiem, interesowałem się przecież polityką i społeczeństwem, poza tym była wygodna, bo w rodzinnym mieście. Zdecydowałem się studiować adminę nie martwiąc się o przyszłość, nie zastanawiając się nad ewentualnymi konsekwencjami tego wyboru, po prostu co ma być to będzie. Teraz płace za tą niedojrzałość sprzed 3 lat. Zabawa na studiach była przednia, tego nigdy nie będę żałował, ale teraz obudziłem się z ręką w nocniku. Administracja okazała się nudna, sprzeczna z moją filozofią życiową, nie mam ochoty jej uzupełniać, zresztą nie mam za co (inne miasto). Okrutna jest rzeczywistość dla absolwentów mojego kierunku – wbrew pozorom wcale nie jest to tak uniwersalny zawód (i w dodatku może być wykonywany tylko w Polsce, no może jeszcze jakimś cudem w Brukseli), a dostanie pracy w urzędzie graniczy najczęściej z cudem, nie mówiąc już o tym, że taka posada bywa z reguły mało rozwojowa.
          Moja konkluzja jest więc taka: gdy nie masz planu na życie lepiej się dwa razy zastanów zanim podejmiesz nieodpowiedzialną decyzję. Z perspektywy czasu patrząc, gdybym teraz był świeżym niezdecydowanym maturzystą, zdecydowałbym się na wyjazd, aby pomyśleć nad swoim życiem i przy okazji uzbierać środki na studia. Pobyt za granicą to szkoła życia, darmowa „szlifiernia” języka. Po powrocie byłbym może innym człowiekiem, bardziej zdecydowanym, no bogatszym nie tylko w doświadczenia, ale i w złotóweczki.

          Pozdrawiam wszystkich niezdecydowanych:)
          • irishcream2 Re: mix nie zawsze działa 09.11.06, 10:44
            Moja odpowiedz brzmi studia(wychodzę z załozenia ze wyjechac za granice na
            zmywak bede miala zawsze czas), studia to niepowtrzalny okres w zyciu....tak
            sobie mysle ze pojde do pracy po licencjacie aby konczac magisterke miec jaks
            praktyke. Pamietajmy ze studia to nie same imprezy dlatego zachecam do
            zdobywania kwalifikacji w tym roku zamierzam zdac CAE, za rok moze zrobie kurs
            pilota wycieczek....wszystko z umiarem troche imprez i troche nauk i
            inwestowania w siebie.

            Nierozumiem tylko dziewczyn, ktore studiuja i nagle rzucaja studia bo ich
            chlopak wyjechal za granice to ona za nim ehhhh
            • irishcream2 Re: mix nie zawsze działa 09.11.06, 10:45
              Aha dodam jeszcze: jak sobie poscielisz ta ise wyspisz, konczac dobre studia
              mozna wyjechac za granice i pracowac w swoim zawodzie, wiec nie ma sie nic do
              stracenia
Pełna wersja