Dodaj do ulubionych

podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY!

05.02.07, 13:52
Czesc. Jestem nauczycielką w przedszkolu. Jedno z dzieci w mojej grupie miało niedawno atak padaczkowy, po pobycie w szpitalu lekarz orzekł, że może chodzić do przedszkola. Rodzice przynieśli lek zawierający Diazepam w postaci wlewki doodbytniczej, oczekując ode mnie, że w razie ataku, podam lek dziecku. Poinformowałam rodziców, że n-le nie mają prawa podawać żadnych leków, więc w razie czego zadzwonię po pogotowie. Na co dyrektorka stwierdziła, że TEN lek muszę podać, a po pogotowie nie ma co dzwonić, bo jak przyjedzie, to będzie za późno.
Odmówiłam podania leku dziecku.
SZUKAM PODSTAWY PRAWNEJ, KTORA MÓWI, ŻE NAM NIE WOLNO PODAWAĆ DZIECIOM LEKÓW (SZCZEGÓLNIE PRZECIWWSTRZĄSOWYCH, DO CHOLERY)
Dzięki
Obserwuj wątek
    • edyta7705 Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 05.02.07, 22:06
      nie wiem jak to jest od strony prawnej ale u nas w szkole są dzieci chore na
      cukrzyce i w szkole są dla nich zastrzyki insuliny zostawione przez rodziców.
      Zostaliśmy przeszkoleni w jaki sposób podac taki zastrzyk - o instrukcje i
      szkolenie nas przez pielęgniarki zadbali również rodzice. Myśle że podałabym
      lek po dokładnej rozmowie z rodzicami w obecności dyrektora i ich pisemnej
      zgodzie na podanie leku w razie nagłego wypadku. Poza tym rodzice też powinni
      wykazać chęć współpracy z opiekunami w przedszkolu - nawet zorganizować taka
      pogadankę z udziałem lekarza czy pielęgniarki.
      • scher Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 25.02.07, 10:14
        edyta7705 napisała:

        > nie wiem jak to jest od strony prawnej ale u nas w szkole są dzieci chore na
        > cukrzyce i w szkole są dla nich zastrzyki insuliny zostawione przez rodziców.
        > Zostaliśmy przeszkoleni w jaki sposób podac taki zastrzyk - o instrukcje i
        > szkolenie nas przez pielęgniarki zadbali również rodzice. Myśle że podałabym
        > lek po dokładnej rozmowie z rodzicami w obecności dyrektora i ich pisemnej
        > zgodzie na podanie leku w razie nagłego wypadku.

        I właśnie tacy nauczyciele powini być nauczycielami!
    • edyta7705 Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 05.02.07, 22:07
      Npisz jak wyjasnila się sprawa, a z drugiej strony dlaczego w szkolach i
      przedszkolach nie ma każdego dnia pielęgniarki. Dziecko ma poczuć się źle
      tylko w okreslone dni tygodnia - co to za rządy.
    • moboj Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 14.02.07, 13:56
      w mojej szkole 90% dzieci ma padaczkę, ale na szczęście zawsze mamy opiekę
      pielęgniarek, które w okreslonych wypadkach moga podać wlewkę doodbytniczą. co
      do samego leku to rodzice mają rację: w przypadku cięzkiej padaczki szybkie
      podanie wlewki to jedyne wyjście, zwłaszcza jeśli napady u dziecka są długie
      (powyżej 7 minut).
      • leliwina Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 18.02.07, 20:30
        moboj napisała:

        > w mojej szkole 90% dzieci ma padaczkę, ale na szczęście zawsze mamy opiekę
        > pielęgniarek, które w okreslonych wypadkach moga podać wlewkę doodbytniczą. co
        > do samego leku to rodzice mają rację: w przypadku cięzkiej padaczki szybkie
        > podanie wlewki to jedyne wyjście, zwłaszcza jeśli napady u dziecka są długie
        > (powyżej 7 minut).
        >

        Ależ ja wcale nie kwestionuję tego, że lek trzeba podać!!!!!! Proszę uważnie czytać! A jeśli pracujesz w szkole z dziećmi padaczkowymi, to znaczy, że to jest Twój wybór. Nie każdy się do tego nadaje...

        A teraz krótko, jak sprawy się mają. Otóż dyrekcja nadal się do całej sprawy nie ustosunkowała, a ja prowadząc własne "śledztwo" (sanepid, wydz. oświaty, lekarze neurolodzy, pediatrzy), dowiedziałam się, że faktycznie bez pisemnej zgody rodziców, lekarza prowadzącego oraz przeszkolenia medycznego w tym zakresie leku podać nie mogę (tzn. mogę, ale na własne ryzyko). Więc pozostaje wezwanie karetki i ułożenie dziecka w pozycji bocznej ustalonej.
        Zamierzam na najbliższej radzie poruszyć problem i dowiedzieć się czegoś od dyrekcji.
        Dam znać co ustaliliśmy.
        Pozdrawiam. B
        • kopcia28 Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 21.02.07, 18:35
          Powiem Ci jak jest u nas w sykole. Rodyic musi pryznieđ od lekarya prowadycego
          dyiecko zalecenie do podania leku. Na tzm yaleceniu musi bz podana naywa leku,
          dawka i w jakim pryzpadku nalez go podac. Naucyzciel musi wiedziec jakie
          dziecko zazywa leki rowniez w domu i co bierze codziennie a co sporadycznie w
          przypadku ataku. Zawsze gdy przyjedzie pogotowie to pytaja sie jakie dziecko
          zazywaolo leki. U mnie leki podaje pielegniarka lub pomoc na grupie. My
          nauczzciele po wielu awanturach wywalczylismy sobie to ze nie podajemy lekow.
          Jesli podasz leki bez zalecenia lekarza a dziecku cos sie stanie to masz
          kryminal.Dobrze robisz poruszajac ten temat na radzie.
          • leliwina Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 23.02.07, 22:11
            zakończenie sprawy:
            Uchwałą Rady Pedagogicznejpostanowiono, że nie podajemy dzieciom leków w żadnym wypadku! Rodzice dziecka z padaczką zabrali z przedszkola lek i zostali poinformowani, że w razie napadu wezwane zostanie pogotowie, a chłopiec ułożony w pozycji bocznej ustalonej (jak nakazuje kurs pomocy przedlekarskiej).

            Ponadto otrzymałam odpowiedź z portalu "prawo i zdrowie" o następująej treści:
            (zainteresowani tematem mogą sobie wydrukować, może się kiedyś przyda)

            Treść odpowiedzi
            Nauczyciel nie podaje dzieciom leków zleconych przez lekarza.

            Uzasadnienie
            Przedszkole jest instytucją opiekuńczo-wychowawczą, która ma za zadanie zapewnienie dzieciom właściwych warunków rozwoju fizycznego, umysłowego, emocjonalnego i społecznego, wyrównywania ewentualnych baraków i przygotowanie dziecka do szkoły. Placówka zadania realizuje poprzez zatrudnionych nauczycieli. Zakres i charakter działań które należą do obowiązków nauczyciela zatrudnionego w przedszkolu publicznym wynika z art. 4 i 6 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty Teks jednolity Dz.U. 2004 Nr 256, poz.2572 ze zm.) oraz art.6 ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. - Karta Nauczyciela (Dz.U. z 2003 r. Nr 118, poz. 1112, ze.zm.)
            Na podstawie przywołanych przepisów, nauczyciel jest zobowiązany do rzetelnego realizowania zadań związanych z powierzonym mu stanowiskiem i funkcjami placówki. Cechą identyfikującą ten zawód jest podejmowanie w ramach swoich kompetencji zawodowych działań o charakterze dydaktycznym, wychowawczym i opiekuńczym, które zawsze muszą być podjęte z uwzględnieniem dobra ucznia (w omawianym przypadku przedszkolaka), troską o jego zdrowie, postawę moralną i obywatelską z poszanowaniem godności osobistej podopiecznego.
            Natomiast nauczyciel nie jest zobowiązany do udzielania świadczeń zdrowotnych na podstawie zlecenia lekarskiego. Udzielanie świadczeń zdrowotnych jest cechą identyfikującą zawody medyczne tj. m.in. lekarza, pielęgniarki czy ratownika medycznego (art.4 ustawa z 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej (Tekst jednolity Dz. U.z 2007 Nr 14, poz. 89).
            W sytuacji ataku padaczkowego obowiązkiem nauczyciela będzie udzielenie dziecku pierwszej pomocy ( każdy obywatel jest do tego zobowiązany) do chwili przybycia odpowiedniego pracownika opieki zdrowotnej (np. zatrudnianej w przedszkolu pielęgniarki, wskazanego lekarza czy pogotowia). Przy czym, nie jest obowiązkiem nauczyciela podejmowanie działań, które wymagają interwencji lekarza lub innych osób uprawnionych. (kwestie tę reguluje art.162 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. kodeks karny Dz.U 1997 r. Nr 88, poz.553 ze zm.).
            Nauczyciel jest bezwzględnie zobowiązany do zapewnienia warunków poszanowania intymności i godności chorego dziecka wobec pozostałych osób, w tym dzieci.
            Należy jednoczenie pamiętać, iż w razie wyrządzenia dziecku szkody w trakcie podjęcie przez nauczyciela działań w ramach pomocy medycznej w omawianym przypadku, nauczyciel staje się dłużnikiem zobowiązanym do jej naprawienia z tytułu odpowiedzialności cywilnej (art.415 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. kodeksu cywilnego Dz.U. z 1964 Nr 16, poz.93 ze zm.)
            Umieszczenie dziecka wymagającego specjalnej opieki zdrowotnej w palcówce przedszkolnej jest decyzją rodziców i dyrektora placówki. Obowiązkiem dyrektora placówki będzie w tych okolicznościach zapewnienie możliwości otoczenia dziecka odpowiednia opieką zdrowotną.
            Autor odpowiedzi: Dorota Karkowska

            pozdrawiam koleżanki i kolegów po fachu
            BW
            • scher Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 25.02.07, 11:23
              leliwina napisała:

              > zakończenie sprawy:
              > Uchwałą Rady Pedagogicznejpostanowiono, że nie podajemy dzieciom leków w
              > żadnym wypadku!

              Taką uchwałę to sobie możecie w buty wsadzić. Nie chroni cię ona przed
              odpowiedzialnością.

              > Rodzice dziecka z padaczką zabrali z przedszkola lek i zostali poinformowani,
              > że w razie napadu wezwane zostanie pogotowie, a chłopiec ułożony w pozycji
              > bocznej ustalonej (jak nakazuje kurs pomocy przedlekarskiej).

              Takie przedszkola powinny bankrutować.
              Nieważne dziecko, prawda? Liczy się tylko wasz święty spokój.

              > Ponadto otrzymałam odpowiedź z portalu "prawo i zdrowie" o następująej treści:
              > (zainteresowani tematem mogą sobie wydrukować, może się kiedyś przyda)

              Zapewniam - nie warto. Jakiś tam portal nie jest źródłem obowiązującego w
              Polsce prawa.

              > Treść odpowiedzi
              > Nauczyciel nie podaje dzieciom leków zleconych przez lekarza.
              > Uzasadnienie
              > Przedszkole jest instytucją opiekuńczo-wychowawczą

              Ano właśnie. I ma robić wszystko, co wynika z obowiązku opieki.

              > Zakres i charakter działań które należą do obowiązków nauczyciela
              > zatrudnionego w przedszkolu publicznym wynika z art. 4 i 6 ustawy z dnia 7
              > września 1991 r. o systemie oświaty

              Art. 6 przywołany bezzasadnie. Natomiast w art. 4 masz wyraźnie wymienione
              podstawowe obowiązki służbowe nauczyciela: nauczanie, wychowanie i OPIEKA.

              > oraz art.6 ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. - Karta Nauczyciela

              Tak samo definiowane podstawowe zadania szkoły.
              Warto przypomnieć, że zarówno art. 4 ustawy o systemie oświaty jak i art. 6
              Karty nauczyciela stanowią podstawę do oceny pracy nauczyciela na zasadach
              określonych w przepisach szczegółowych.

              > Natomiast nauczyciel nie jest zobowiązany do udzielania świadczeń zdrowotnych
              > na podstawie zlecenia lekarskiego. Udzielanie świadczeń zdrowotnych jest
              > cechą identyfikującą zawody medyczne tj. m.in. lekarza, pielęgniarki czy
              > ratownika medycznego (art.4 ustawa z 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej

              Podanie przepisanego przez lekarza leku dziecku, które pozostaje pod naszą
              bieżącą opieką, w szczególności w sytuacji zagrożenia życia, nie jest
              świadczeniem medycznym w rozumieniu ustaw z zakresu prawa medycznego.

              > W sytuacji ataku padaczkowego obowiązkiem nauczyciela będzie udzielenie
              > dziecku pierwszej pomocy (każdy obywatel jest do tego zobowiązany) do chwili
              > przybycia odpowiedniego pracownika opieki zdrowotnej

              Pisała to osoba chyba nie w pełni władz umysłowych.
              Wyobraźmy sobie sytuację, że w razie ciężkiego ataku nie podam cukrzykowi
              insuliny (choć ma - i wiem, że podać trzeba) albo astmatykowi nie psiknę do
              gardła lekarstwa ((choć ma - i charczy, że podać trzeba), ograniczając się do
              wezwania pogotowia i ułożenia go w pozycji bocznej ustalonej. Można to nazwać
              właściwym udzieleniem pierwszej pomocy?

              > Przy czym, nie jest obowiązkiem nauczyciela podejmowanie działań, które
              > wymagają interwencji lekarza lub innych osób uprawnionych.

              Obowiązkiem jest podjęcie wszelkich niezbędnych działań ratujących życie, co
              NIE WYKLUCZA wezwania lekarza.

              > (kwestie tę reguluje art.162 ustawy z dnia 6 czerwca 1997r. kodeks karny
              > Dz.U 1997 r. Nr 88, poz.553 ze zm.).

              Przypatrzmy się:

              § 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest konieczne
              poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest
              niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej.

              Skoro podanie dziecku wlewki doodbytniczej nie jest możliwe tylko w specjalnych
              warunkach i nie jest do tego konieczna specjalistyczna wiedza lekarska to
              znaczy, że dziecko może spodziewać się pomocy, bo do jej udzielenia nie jest
              konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu. Oczywiście lekarz musi jeszcze
              obejrzeć - i zdecydować, czy nie trzeba podjąć dodatkowych działań.
              To tak jak byś odmówiła podania insuliny dziecku z objawami ostrej
              hipoglikemii, bo to rzekomo zabieg lekarski.
              Z interpretacją tej "niezwłocznej pomocy", o której mówi przepis, też bym w
              przypadku pogotowia, które musi dojechać, nie przesadzał. W orzecznictwie
              działanie niezwłoczne znaczy "bez ZBĘDNEJ zwłoki". Na twoim miejscu nie
              ryzykowałbym - na miejscu sądu spokojnie uznałbym, że mając możliwość
              natychmiastowego podania wlewki dopuściłaś do zbędnej zwłoki w ratowaniu życia.
              A kara - jak wiesz - jest do lat 3. Na mój gust dużo większe i bardziej
              prawdopodobne ryzko ponosisz nie dając wlewki, niż ją dając.

              > Nauczyciel jest bezwzględnie zobowiązany do zapewnienia warunków poszanowania
              > intymności i godności chorego dziecka wobec pozostałych osób, w tym dzieci.

              W kontekście omawianego problemu jest to bełkot.

              > Należy jednoczenie pamiętać, iż w razie wyrządzenia dziecku szkody w trakcie
              > podjęcie przez nauczyciela działań w ramach pomocy medycznej w omawianym
              > przypadku, nauczyciel staje się dłużnikiem zobowiązanym do jej naprawienia
              > z tytułu odpowiedzialności cywilnej (art. 415 ustawy z dnia 23 kwietnia
              > 1964 r. kodeksu cywilnego Dz.U. z 1964 Nr 16, poz.93 ze zm.)

              Jedno zdanie - a popatrz, ile przekłamań i nadinterpretacji:
              1. Nie nauczyciel staje się dłużnikiem, ale jego pracodawca (art. 120 § 1 kp);
              2. Pracownik nie ponosi odpowiedzialności regresowej wobec pracodawcy za
              działanie w granicach dopuszczalnego ryzyka (art. 117 § 2 kp);
              3. Art. 415 kc mówi o WINIE, a teoria winy to sprawa niezwykle skomplikowana.
              Nie można przypisać winy osobie, która działa w granicach dopuszczalnego
              ryzyka, a to tym bardziej, jeżeli zaniechanie (tu: udzielenia pierwszej pomocy)
              jest przestępstwem.

              > Umieszczenie dziecka wymagającego specjalnej opieki zdrowotnej w palcówce
              > przedszkolnej jest decyzją rodziców i dyrektora placówki.

              Bełkot.

              > Obowiązkiem dyrektora placówki będzie w tych okolicznościach zapewnienie
              > możliwości otoczenia dziecka odpowiednia opieką zdrowotną.

              Przede wszystkim pierwszej pomocy.

              > Autor odpowiedzi: Dorota Karkowska

              O Boże!
            • magdapinas Re: ...... 26.02.07, 22:45
              moje dziecko jak ma gorączkę to natychmiast i w przeciągu kilku sekund 39 i
              drgawki to jest nie do opanowania i przewidzenia, należy podać wlewkę i
              pyralginę w czopku, chciałabym zeby poszedł do przedszkola za rok ( teraz ma
              2latka)ale napewno jeśli nauczyciel nie będzie chciał się podjąć opieki nie
              będę nalegać będę szukać przedszkola do skutku bez zadnej obrazy! nie mówię ze
              taka sytuacja musi się zdażyć może więcej nie powróci!!!! Jeśli nie czujesz się
              na siłach to odmów pisemnie takiej czynnosci zeby było jasne, może ktos w
              przedszkolu jest z "zimną krwią" i podoła takim sytuacją !!!POZDRAWIAM
        • scher Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 25.02.07, 10:30
          leliwina napisała:

          > Ależ ja wcale nie kwestionuję tego, że lek trzeba podać!

          To go podaj, do cholery, bo zanim przyjedzie pogotowie, dziecko moze umrzeć, a
          ty spojrzysz na świat przez kraty!

          > A teraz krótko, jak sprawy się mają. Otóż dyrekcja nadal się do całej sprawy
          > nie ustosunkowała, a ja prowadząc własne "śledztwo" (sanepid, wydz. oświaty,
          > lekarze neurolodzy, pediatrzy), dowiedziałam się, że faktycznie bez pisemnej
          > zgody rodziców, lekarza prowadzącego oraz przeszkolenia medycznego w tym
          > zakresie leku podać nie mogę (tzn. mogę, ale na własne ryzyko).

          Ludzie, z którymi rozmawiałaś, o prawie mają pojęcie żadne.
          Po pierwsze podanie leku w takich okolicznościach to nie żadne udzielanie
          świadczenia medycznego, ale konieczne w danych okolicznościach tzw. działanie
          faktyczne wynikające z obowiązku bieżącej opieki nad małoletnim.
          Po drugie nie ma podstawy prawnej na to przeszkolenie medyczne, które rzekomo
          musisz mieć, żeby ratować ludzkie życie. Nie musisz.
          Co do zgody rodziców i lekarza prowadzącego - przecież je masz! Czego jeszcze
          oczekujesz? Że w razie ataku zagrażającego życiu dziecka lekarz przyjdzie i
          potrzyma cię za rękę, podpisując wcześniej zgodę na udzielenie przez ciebie
          pierwszej pomocy?
          Po trzecie w prawie istnieją takie pojęcia jak: dopuszczalne ryzyko i stan
          wyższej konieczności. Dobrze by było, żebyś się zapoznała z ich definicją,
          jeżeli chcesz uniknąć zarzutu niedopełnienia obowiązków.

          > Więc pozostaje wezwanie karetki i ułożenie dziecka w pozycji bocznej
          > ustalonej.

          A potem rozmyślanie na ten temat w celi.

          Gdybym był ojcem tego dziecka i ono umarłoby do czasu przyjazdu pogotowia, nie
          tylko straciłabyś pracę, nie tylko przez sądy bym cię porządnie przeczołgał,
          ale do końca życia w każdą rocznicę jego śmierci paliłbym ci znicze pod oknem,
          jak palą Jaruzelskiemu.
          • leliwina Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 25.02.07, 21:40
            scher napisał:
            >Ludzie, z którymi rozmawiałaś, o prawie mają pojęcie żadne.

            A ja czytając Twoje wypociny mam wrażenie, że ty o naszym zawodzie masz równie znikome pojęcie. Znasz sie na tym jak kura na jajach.

            scher napisał:
            > Co do zgody rodziców i lekarza prowadzącego - przecież je masz! Czego jeszcze
            > oczekujesz?

            Wyobraź sobie, że oprócz leku (bez ulotki!!) nie dostałam niczego (!) na piśmie!!

            A jeśli chodzi o uchwałę Rady Pedagogicznej, to jest ona podstawą do zmiany statutu placówki, w którym zapis o niepodawaniu leków zaistnieje.

            A teraz o problemie, który trapi szkoły i przedszkola od dawna, a ta zadyma z padaczką może nam pomóc w jego rozwiązaniu (zapis w statucie)
            My jako nauczyciele nie możemy pozwolić na to, żeby do placówki wychowawczo-opiekuńczej przychodziły dzieci chore (mówię o dzieciach niedoleczonych - katar, kaszel i inne tego typu sprawy). Często jest tak, że do przedszkola przychodzą dzieci z syropem w ręku i rodzic rząda podania syropku, bo dzieciątko "troszkę kaszle". Ale nie pomyślą, że w takim wypadku dzieciątko zaraża całą grupę dzieci!!! A jeśli dziecko zachłyśnie się przyjętą w przedskolu tabletką, to co? Też za kraty, którymi mnie ciągle straszy przemiły p. Scher??

            Zbyt dużo niemiłych doświadczeń z "rodzicami" za mną, żeby dać sobie łazić po głowie!!
            DLATEGO MY NAUCZYCIELE MÓWIMY STANOWCZO "NIE" PODAWANIU LEKÓW W PRZEDSZKOLU (przeciwkaszlowych, przeciwgorączkowych, a nawet kropli na żołądek).
            Natomiast dzieci ze schorzeniami przewlekłymi (padaczka, cukrzyca) powinny chodzić do takich przedszkoli/szkół, gdzie jest pielęgniarka!!!

            scher napisał:
            > Gdybym był ojcem tego dziecka i ono umarłoby do czasu przyjazdu pogotowia, nie
            > tylko straciłabyś pracę, nie tylko przez sądy bym cię porządnie przeczołgał,
            > ale do końca życia w każdą rocznicę jego śmierci paliłbym ci znicze pod oknem,
            > jak palą Jaruzelskiemu.

            wiesz co? albo jesteś zwykłym sieciowym trollem, albo powinieneś się iść leczyć do psychiatry!!
            Właśnie przed takimi nienormalnymi rodzicami musimy się bronić!!!
            • scher Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 25.02.07, 22:29
              leliwina napisała:

              > Wyobraź sobie, że oprócz leku (bez ulotki!!) nie dostałam niczego (!) na
              > piśmie!!

              No to na wszelki wypadek zażycz sobie na piśmie, ale nie odmawiaj dziecku
              pomocy.

              > A jeśli chodzi o uchwałę Rady Pedagogicznej, to jest ona podstawą do zmiany
              > statutu placówki, w którym zapis o niepodawaniu leków zaistnieje.

              Moim zdaniem taki zapis nie uchroni cię przed odpowiedzialnościa karną za
              nieudzielenie dziecku prawidłowej pomocy.

              > My jako nauczyciele nie możemy pozwolić na to, żeby do placówki wychowawczo-
              > opiekuńczej przychodziły dzieci chore (mówię o dzieciach niedoleczonych -
              > katar, kaszel i inne tego typu sprawy).

              Piszesz o dwóch różnych sprawach. Jeżeli dziecko z chorobą przewlekłą (astmą,
              cukrzycą, padaczką) może normalnie żyć, to i do przedszkola niech chodzi.
              Widzisz w tym coś złego?

              > A jeśli dziecko zachłyśnie się przyjętą w przedskolu tabletką, to co?
              > Też za kraty

              Za nieszczęśliwe wypadki nie ponosi się odpowiedzialności. Jeśli dziecko w
              przedszkolu zachłyśnie się tabletką, to tak jakby twoje własne zachłysnęło się
              tabletką - udzielisz mu pomocy. Ale trudno dzieciom tabletek nie podawać, jeśli
              trzeba.

              > Zbyt dużo niemiłych doświadczeń z "rodzicami" za mną, żeby dać sobie łazić po
              > głowie!!

              Ty w ogóle nie widzisz, w czym jest problem. Problem nie w rzekomej
              roszczeniowości rodziców, tylko w dziecku, którym się trzeba dobrze
              zaopiekować. Dla tego dziecka miej serce!

              > DLATEGO MY NAUCZYCIELE MÓWIMY STANOWCZO "NIE" PODAWANIU LEKÓW W PRZEDSZKOLU
              > (przeciwkaszlowych, przeciwgorączkowych, a nawet kropli na żołądek).

              Kropli na żołądek też? Wolisz patrzeć, jak dziecko się męczy?

              > Natomiast dzieci ze schorzeniami przewlekłymi (padaczka, cukrzyca) powinny
              > chodzić do takich przedszkoli/szkół, gdzie jest pielęgniarka!!!

              Pisałem już: ważniejsza jest dla ciebie własna wygoda, własny święty spokój niż
              dobro i potrzeby dziecka. Pielęgniarek w przedszkolach coraz mniej, a tobie
              korona z głowy nie spadnie, jak podasz przewlekle choremu dziecku lekarstwo.
              Takie podejście powinno być oczywiste dla nauczyciela z powołaniem.
    • scher Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 25.02.07, 10:13
      leliwina napisała:

      > Czesc. Jestem nauczycielką w przedszkolu. Jedno z dzieci w mojej grupie miało
      > niedawno atak padaczkowy, po pobycie w szpitalu lekarz orzekł, że może
      > chodzić do przedszkola. Rodzice przynieśli lek zawierający Diazepam w postaci
      > wlewki doodbytniczej, oczekując ode mnie, że w razie ataku, podam lek
      > dziecku.

      I właściwie w czym widzisz problem? Dziecko ma atak, podajesz lek - co w tym
      złego?

      > Poinformowałam rodziców, że n-le nie mają prawa podawać żadnych leków

      Nie ma nigdzie napisane, że nauczyciel nie ma prawa podać leku. Masz obowiązek
      bieżącej opieki wychowawczej nad dzieckiem - z maksymalną możliwą starannością
      (czyli opiekować się powinnaś tak, jak własnym dzieckiem w analogicznej
      sytuacji). Jeżeli dziecko jest chore przewlekle i pewne zdarzenia można
      przewidzieć, jeżeli ma na taką ewentualność ustalone PRZEZ LEKARZA (i za zgodą
      RODZICÓW) leczenie, to odmawiając mu tego, jesteś po prostu panikarą i nie
      dopełniasz obowiązku opieki (a bardzo prawdopodobne, że popełniasz przestępstwo
      z art. 162 kk).

      > więc w razie czego zadzwonię po pogotowie.

      I będziesz spokojnie patrzeć, jak dziecko umiera?

      > Odmówiłam podania leku dziecku.

      Nie mieści mi się to w głowie. Twoja postawa jest karygodna.

      > SZUKAM PODSTAWY PRAWNEJ, KTORA MÓWI, ŻE NAM NIE WOLNO PODAWAĆ DZIECIOM LEKÓW

      Nie ma takiej podstawy prawnej, do cholery!
    • elle132 Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 25.02.07, 20:47
      Witam, też pracuję w przedszkolu. Nie wiem, czy tam gdzie mieszkasz robią kursy (najlepiej jakby posłać tam panią dyrektor!) z zakresu pomocy przedmedycznej. Na takim kursie lekarz i BHP-powiec wyraźnie mówią, że PRAWNIE nie możemy podać żadnemu dziecku żadnego lekarstwa. Tyle. Nie znam punktu dotyczącego takiego postępowania, ale wystarczy zadzwonić może do państwowego inspektora pracy, który zajmuje się przedszkolami. A tak w ogóle to na pewno macie swojego BHP-owca, on to musi wiedzieć. Nie daj się zwariować dziewczyno. Pozdrawiam.
      • scher Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 25.02.07, 21:25
        elle132 napisała:

        > Na takim kursie lekarz i BHP-powiec wyraźnie mówią, że PRAWNIE nie możemy
        > podać żadnemu dziecku żadnego lekarstwa.

        Warto przeczytać wątek, zanim się coś napisze.
        • leliwina Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 25.02.07, 21:42
          scher napisał:
          >Ludzie, z którymi rozmawiałaś, o prawie mają pojęcie żadne.

          A ja czytając Twoje wypociny mam wrażenie, że ty o naszym zawodzie masz równie znikome pojęcie. Znasz sie na tym jak kura na
          jajach.

          scher napisał:
          > Co do zgody rodziców i lekarza prowadzącego - przecież je masz! Czego jeszcze
          > oczekujesz?

          Wyobraź sobie, że oprócz leku (bez ulotki!!) nie dostałam niczego (!) na piśmie!!

          A jeśli chodzi o uchwałę Rady Pedagogicznej, to jest ona podstawą do zmiany statutu placówki, w którym zapis o niepodawaniu leków
          zaistnieje.

          A teraz o problemie, który trapi szkoły i przedszkola od dawna, a ta zadyma z padaczką może nam pomóc w jego rozwiązaniu (zapis w
          statucie)
          My jako nauczyciele nie możemy pozwolić na to, żeby do placówki wychowawczo-opiekuńczej przychodziły dzieci chore (mówię o
          dzieciach niedoleczonych - katar, kaszel i inne tego typu sprawy). Często jest tak, że do przedszkola przychodzą dzieci z syropem
          w ręku i rodzic rząda podania syropku, bo dzieciątko "troszkę kaszle". Ale nie pomyślą, że w takim wypadku dzieciątko zaraża całą
          grupę dzieci!!! A jeśli dziecko zachłyśnie się przyjętą w przedskolu tabletką, to co? Też za kraty, którymi mnie ciągle straszy
          przemiły p. Scher??

          Zbyt dużo niemiłych doświadczeń z "rodzicami" za mną, żeby dać sobie łazić po głowie!!
          DLATEGO MY NAUCZYCIELE MÓWIMY STANOWCZO "NIE" PODAWANIU LEKÓW W PRZEDSZKOLU (przeciwkaszlowych, przeciwgorączkowych, a nawet
          kropli na żołądek).
          Natomiast dzieci ze schorzeniami przewlekłymi (padaczka, cukrzyca) powinny chodzić do takich przedszkoli/szkół, gdzie jest
          pielęgniarka!!!

          scher napisał:
          > Gdybym był ojcem tego dziecka i ono umarłoby do czasu przyjazdu pogotowia, nie
          > tylko straciłabyś pracę, nie tylko przez sądy bym cię porządnie przeczołgał,
          > ale do końca życia w każdą rocznicę jego śmierci paliłbym ci znicze pod oknem,
          > jak palą Jaruzelskiemu.

          wiesz co? albo jesteś zwykłym sieciowym trollem, albo powinieneś się iść leczyć do psychiatry!!
          Właśnie przed takimi nienormalnymi rodzicami musimy się bronić!!!
          • edyta7705 Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 26.02.07, 21:07
            "wiesz co? albo jesteś zwykłym sieciowym trollem, albo powinieneś się iść
            leczyć do psychiatry!!
            Właśnie przed takimi nienormalnymi rodzicami musimy się bronić!!!"

            Jestem nauczycielem ale to już wiecie. Włos sie jeży na głowie. Nauczuciel i
            rodzic MUSZĄ ze sobą współpracować, rozmawiać, wspólnie podejmować decyzje
            dotyczące dziecka i wychowanka. Rodzice nie chcą - dla nich ważne są dzieci a
            nauczyciele bronią się przed chorymi umysłowo rodzicami. Jak pies z kotem. Nie
            dziwie się że poziom kształcenia, wychowawania i dobre imię nauczyciela razem z
            całą oświatą schodzą na psy. Ludzie więcej dobrej woli i uśmiechu na codzień i
            wszystko będzie lepiej.
            • scher Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 26.02.07, 22:10
              edyta7705 napisała:

              > nauczyciele bronią się przed chorymi umysłowo rodzicami

              Tragiczne jest, gdy nauczyciel normalną troskę o dziecko bierze za przejaw
              rodzicielskiej patologii.
              • edyta7705 Re: do scher 26.02.07, 23:03
                scher napisał:

                > > nauczyciele bronią się przed chorymi umysłowo rodzicami
                >
                > Tragiczne jest, gdy nauczyciel normalną troskę o dziecko bierze za przejaw
                > rodzicielskiej patologii.

                Chciałam nadmienić że to wypowiedź leliwiny a nie moja. jestem nauczycielem i
                staram się współpracować z uczniami i ich rodzicami. Nigdy nie pozostawiłam
                rodziców samych sobie. Nigdy nie obraziłam ucznia, nigdy nie zabroniłam wyjścia
                do toalety (uczę nastolatków) nigdy nawet w myślach nie pomyślałam że rodzic
                jest cghory psychicznie i powinien się leczyć.
                Nauczyciel powinien pracować z powołania i powinien wkładać w pracę serce, no
                ale cóż niektórzy potrafia tylko narzekać..........Ja nie utożsamiam się z
                większością nauczycieli, ale może dlatego że od dawna chcialam byś nauczycielką
                i nigdy nie zmienię tej pracy. Ciężkiej.........ale parcy którą naprawdę lubię.
                Ciekawe czy leliwina lubi swoje maluchy.

                A poza tym dlaczego wszyscy czytaja posty wybiórczo??
                bach zdania nie doczytane do końca staje się nagle punktem zapalnym. Analfabeci
                wtórni w tej Polsce żyją??
                >
                • scher Re: do scher 27.02.07, 08:03
                  edyta7705 napisała:

                  > Chciałam nadmienić że to wypowiedź leliwiny a nie moja.

                  Chciałem się upewnić :)

                  > jestem nauczycielem i staram się współpracować z uczniami i ich rodzicami.
                  > Nigdy nie pozostawiłam rodziców samych sobie. Nigdy nie obraziłam ucznia,
                  > nigdy nie zabroniłam wyjścia do toalety (uczę nastolatków) nigdy nawet w
                  > myślach nie pomyślałam że rodzic jest cghory psychicznie i powinien się
                  > leczyć.
                  > Nauczyciel powinien pracować z powołania i powinien wkładać w pracę serce, no
                  > ale cóż niektórzy potrafia tylko narzekać..........Ja nie utożsamiam się z
                  > większością nauczycieli, ale może dlatego że od dawna chcialam byś
                  > nauczycielką i nigdy nie zmienię tej pracy. Ciężkiej.........ale parcy którą
                  > naprawdę lubię.

                  Miło to czytać. To jest klucz do sukcesu w tym zawodzie.

                  > Ciekawe czy leliwina lubi swoje maluchy.

                  Nie widać tego z tego wątku.
                • leliwina Re: do scher 27.02.07, 16:00
                  edyta7705 napisała:
                  > Chciałam nadmienić że to wypowiedź leliwiny a nie moja. jestem nauczycielem i
                  > staram się współpracować z uczniami i ich rodzicami. Nigdy nie pozostawiłam
                  > rodziców samych sobie. Nigdy nie obraziłam ucznia, nigdy nie zabroniłam wyjścia
                  >
                  > do toalety (uczę nastolatków) nigdy nawet w myślach nie pomyślałam że rodzic
                  > jest cghory psychicznie i powinien się leczyć.
                  > Nauczyciel powinien pracować z powołania i powinien wkładać w pracę serce, no
                  > ale cóż niektórzy potrafia tylko narzekać..........Ja nie utożsamiam się z
                  > większością nauczycieli, ale może dlatego że od dawna chcialam byś nauczycielką
                  >
                  > i nigdy nie zmienię tej pracy. Ciężkiej.........ale parcy którą naprawdę lubię.
                  >
                  > Ciekawe czy leliwina lubi swoje maluchy.
                  > Nauczyciel powinien pracować z powołania i powinien wkładać w pracę serce, no
                  > ale cóż niektórzy potrafia tylko narzekać..........Ja nie utożsamiam się z
                  > większością nauczycieli, ale może dlatego że od dawna chcialam byś nauczycielką
                  >
                  > i nigdy nie zmienię tej pracy. Ciężkiej.........ale parcy którą naprawdę lubię.
                  >
                  > Ciekawe czy leliwina lubi swoje maluchy.

                  Odpowiedź. Powiedz mi, co uprawnia cię do takiego ostracyzmu?? Nie znasz ani mnie, ani stylu mojej pracy, ani nie wiesz tego, że jestem dobrym nauczycielem.

                  Nie będę się tłumaczyć, bo uważam za żałosne to, co napisałaś o mnie i jednocześnie życzę ci, żebyś nigdy nie trafiła na ludzi, którzy uważają, że wszystko należy się tylko ich dziecku (zapominając o 24 innych w grupie). Jeśli jeszce tego nie przeżyłaś, to znaczy,że masz duże szczęście!!

                  Mimo wszystko życzę dalszego szczęścia i mniej kategorycznych sądów (rzeczywistość nie jest czarno-biała, takie myślenie charakteryzuje dzieci)
                  • edyta7705 Re: do scher 27.02.07, 20:09
                    Droga leliwino to Twój cytat nie mój.
                    "wiesz co? albo jesteś zwykłym sieciowym trollem, albo powinieneś się iść
                    leczyć do psychiatry!!
                    Właśnie przed takimi nienormalnymi rodzicami musimy się bronić!!!"

                    Dlaczego masz takie podejście. A co jest żałosne bo nie rozumię to że
                    współpracuje z rodzicami - mimo ich negatywnego nastawienia do szkoły? Napisz
                    konkretnie bo nie wiem do czego się ustosunkować, To co przytoczylaś nie
                    zawiera treści obraźliwych dla Twojej osoby. A o moim szczęściu się nie wypisuj
                    bo w tym przypadku Ty mnie nie znasz. Cieszę się że porównałaś mnie do dziecka -
                    są szczere, wrażliwe i nie nasiąknięte złem. To dorośli uczą ich chamstwa,
                    złośliwości i egoizmu. To prawdziwy komplement, choć Ty pewnie zaraz ponownie
                    obrzucisz mnie błotem.
                    duża Buźka droga leliwino.
                    Dzięki za życzenia dalszego szczęścia.
                    • leliwina Re: do edytki 27.02.07, 22:39
                      wydaje mi się, że nikt nikogo błotem nie obrzuca. A i tak zbyt się emocjonujesz...
                      Ja nie znam ciebie i ty nie znasz mnie.
                      Nie odczuwam z tego powodu żalu i niech tak pozostanie.
                      A dyskusja odbiega od tematu, bo starasz się udowodnić, że jesteś lepszym nauczycielem.
                      Daruj, proszę.
                      • edyta7705 Re: do edytki 28.02.07, 19:34
                        Nie emocjonuję się zbytnio! Ale masz prawo do swojego zdania.
                        Fakt nie zanmy się - chociaż kto wie..............świat jest naprawdę bardzo
                        mały. Ja chętnie bym Cie poznała, mimo różnicy zdań. No i kolejna rzecz nikomu
                        nie udowadniam że jestem lepszym nauczycielem, bo nie mnie to oceniać, poza tym
                        pracujemy na różnych szczeblach i trudno o porównania.
                        Tylko Twój ton jest taki pełen niechęci do wszystkich, no chyba że tylko do
                        mnie i niektórych rodziców..............
                        Wiesz co jest najgorsze w tym wszystkim, że my jako grupa zawodowa nie
                        potrafimy trzymać się razem, jedn za drugim plotkuje, w pokojach
                        nauczycielskich tworzą się grupki, ściśle zamknięte i nie wpuszczające nowych
                        nauczycieli w swoje towarzystwo. Mam wrażenie że jesteśmy bardzo skomplikowaną
                        grupą zawodową, szkoda, bo więcej uśmiechu i życzliwości zdziałało by cuda, nie
                        tylko w szkołach........również na codzień.
                        Pa.
                        • leliwina Re: do edytki 28.02.07, 20:18
                          I nareszcie zaczynamy sie zgadzac :)
                          Wydaje mi się, że podobnie jak w naszym zawodzie jest wszędzie (chodzi o gadanie za plecami).
                          I tak samo, jak nie wszyscy nadaja się na nauczycieli, tak nie wszyscy rodzice wypełniają swoją rolę jak trzeba. Mówię o takich rodzicach, a nie o wszystkich. Ich trzeba pedagogizować, albo w skrajnych przypadkach leczyć :)
                          Ale to temat rzeka.
                          Pozdrawaim. B
                          • edyta7705 Re: do edytki 28.02.07, 22:55
                            Myślę że tak mogło być od początku, no cóż, Internet ma to do siebie że nie
                            sposób porównać go do bezpośredniej komunikacji werbalnej i nie tylko. Czytamy
                            suche fakty i interpretujemy je trochę na wyrost, czasami trudno przelac za
                            pomoca klawiatury to co akurat urodzi się w naszym umyśle. Może stąd te
                            konflikty wśród forumowiczów, nie tylko na tym forum.
                            A co do pracy, trudny kawałek chleba, trudna młodzież, trudni rodzice, trudne
                            czasy.
                            Trochę to wszystko odbiegło od pierwotnego tematu, mimo wszystko pozdrawaim
                            serdecznie.
    • alergenzb Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 14.04.07, 23:18
      Ja osobiście uważam, że rodzice powinni przychodzić do przedszkola i podawać
      lek dziecku doodbytniczo.
      Z każdego względu nie podała bym tego leku w tej formie.
      Ze względów prawnych i osobistych.
      Mimo, ze nie jestem nauczycielem a rodzicem, to doskonale rozumiem Panią.
      Choć trudno mi zrozumieć, dlaczego nauczyciele nie zgadzają się na podawanie
      leku wziewnego na astmę (inhalator), gdzie dziecko samo potrafi wziąść lek,
      wystarczy tylko przypomnieć dziecku i schować inhalator do biurka, aby inne
      dzieci nie miały dostepu do leku.
      Natomiast ktoś wczesniej wspomniał, że takie dzieci powinny chodzić do innych
      przedszkoli. Zadam pytanie w drugą strone, ile trzeba by było stworzyć
      przedszkoli i szkół, skoro chorych dzieci na astmę, cukrzycę, padaczkę czy
      alergię jest naprawdę bardzo duzo w jednym duzym mieście.
      Po drugie wydaje mi się, że w każdej szkole powinna być pielęgniarka i nie było
      by problemu, a nie higienistka która nie rozróżnia atopii skóry (alergia
      pokarmowa dziecka) od brudnej głowy.
    • alergenzb Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 14.04.07, 23:24
      leliwina napisała:
      > SZUKAM PODSTAWY PRAWNEJ, KTORA MÓWI, ŻE NAM NIE WOLNO PODAWAĆ DZIECIOM LEKÓW
      (S
      > ZCZEGÓLNIE PRZECIWWSTRZĄSOWYCH, DO CHOLERY)

      Masz rację, ale czy stała byś i patrzyła na dziecko, ktore umiera na twoich
      oczach dusząc się?
      Jest to poważny problem i ja bym zobowiązała rodzicow do przychodzenia i
      podawania leku, lub zaproponuj im aby opłacili sobie pielęgniarkę, która będzie
      dawkować leki dziecku w szkole.
      Po drugie lek mozna podać w innej postaci, a jezeli nie to skierowala bym na
      nauczanie indywidualne w domu.
      Powołaj się na ustawę o molestowaniu i przeczytaj ją dokładnie, łącznie z
      załącznikami do niej.

      Możesz wtedy całkowicie odmówić.
      • miwues Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 19.04.07, 06:47
        alergenzb napisała:

        > Powołaj się na ustawę o molestowaniu i przeczytaj ją dokładnie, łącznie z
        > załącznikami do niej.

        Nie ma takiej ustawy ani "załączników" do niej.
    • alergenzb Re: Podaję link Może pomoże 14.04.07, 23:33

      Może ten link coś pomoże. Odnosnie podawania leków i osób uprawnionych do tego
      www.izbapiel.org.pl/index.php?id=119&n_id=1132
      • miwues Re: Podaję link Może pomoże 19.04.07, 06:49
        alergenzb napisała:

        > Może ten link coś pomoże. Odnosnie podawania leków i osób uprawnionych do tego
        > www.izbapiel.org.pl/index.php?id=119&n_id=1132

        Opinia dotyczy wyłącznie pielęgniarek środowiskowych. Nie jest dowodem, że poza
        pielęgniarką nie ma prawa podać leku nikt.
    • alergenzb Przepisy, kto może podawać leki w tej formie 14.04.07, 23:45
      To jest obowiązek pielęgniarki srodowiskowej, a nie nauczyciela
      Ustawa wyrażnie określa obowiązki pielęgniarki a nie nauczyciela do podawania
      leku doodbytniczo:-)

      Przepisy MZ
      www.zdrowa_rodzina.republika.pl/zakres_zadan.htm
      Szczegolnie Cz. II pkt.6 pod punkt.2 i 6
      cyt"

      Dz. U. 05.214.1816

      ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ZDROWIA
      z dnia 20 października 2005 r.
      w sprawie zakresu zadań lekarza, pielęgniarki i położnej podstawowej opieki
      zdrowotnej
      Na podstawie art. 55 ust. 6 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach
      opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. Nr 210, poz.
      2135, z późn. zm.) zarządza się, co następuje:

      § 1.

      Ustala się zakres zadań lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, który określa
      załącznik nr 1 do rozporządzenia.

      § 2.

      Ustala się zakres zadań pielęgniarki i położnej podstawowej opieki zdrowotnej,
      który określa załącznik nr 2 do rozporządzenia.

      § 3.

      Rozporządzenie wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.
      Załącznik nr 2 Zakres zadań pielęgniarki i położnej podstawowej opieki
      zdrowotnej
      Część II
      6. Świadczenia lecznicze, zgodnie z odrębnymi przepisami, obejmują:

      2) podawanie leków różnymi drogami i technikami zleconymi przez lekarza oraz
      zgodnie z odrębnymi przepisami, w tym wykonywanie iniekcji dożylnych,
      podskórnych, śródskórnych oraz wykonywanie wlewów dożylnych;

      6) wykonywanie wlewów / wlewek doodbytniczych;

      • miwues Re: Przepisy, kto może podawać leki w tej formie 19.04.07, 06:52
        alergenzb napisała:

        > To jest obowiązek pielęgniarki srodowiskowej, a nie nauczyciela
        > Ustawa wyrażnie określa obowiązki pielęgniarki a nie nauczyciela do podawania
        > leku doodbytniczo

        Akty prawne dotyczące lekarzy i pielęgniarek nie są źródłem prawa oświatowego.

        > ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ZDROWIA
        > z dnia 20 października 2005 r.
        > w sprawie zakresu zadań lekarza, pielęgniarki i położnej podstawowej opieki
        > zdrowotnej

        Nie mieszaj. To rozporządzenie nie ma żadnego znaczenia dla omawianego tu
        problemu.
        • taja11 Re: Przepisy, kto może podawać leki w tej formie 30.04.07, 13:49
          Problem jest i to poważny-z jednej strony naprawdę nie dziwię się
          nauczycielce,gdyby chciała podawać wlewy to poszłaby do szkoły pielęgniarskiej a
          nie na pedagogikę.A jeżeli dziecko jest tak poważnie chore że reakcja musi być
          natychmiastowa to albo dzieckiem powinni zaopiekować się Rodzice albo
          przedszkole powinno zapewnić pielęgniarkę i wtedy podawaniem leków zajęłaby by
          się kompetentna osoba.
          • storiaa Re: Przepisy, kto może podawać leki w tej formie 25.03.08, 17:23
            Włos mi się na głowie zjeżył, mimo że w sumie temat stary. Wlewka to działanie
            doraźne, nie jest tak, że dziecko musi ją dostawać w dzień w dzień. Padaczka nie
            jest chorobą za którą idzie inna niepełnosprawność ( oczywiście nie zawsze ),
            więc dlaczego te dzieci nie maja uczestniczyć w normalnym zyciu i normalnych
            przedszkolach?
            Do autorki tego postu: gdzie dokładnie masz problem? To maluch, któremu w
            przypadku ataku, podasz wlewkę - otwórz sobie to opakowanie, zobacz jak to
            wygląda - nie taki diabeł straszny, naprawdę.
            U nas w pracy podawanie wlewki traktuje się jako działanie ratujące zycie, mamy
            podpisane zgody rodziców, którzy dostarczyli ten lek i przynajmniej i oni i my
            mamy poczucie bezpieczeństwa.
            Lepsze to niż bezradność, z jaką mielibyśmy patrzeć na przedłużający się atak.
            Wlewka to w gruncie rzeczy żadna filozofia i niezbędność w niektórych
            przypadkach, to nie jest widzimisię rodziców.
    • breama Re: podawanie leków dzieciom przez n-la! POMOCY! 22.02.18, 10:32
      Mam dziecko chore na padaczkę i też był problem z podaniem leku doodbytniczego w trakcie ataku. Drodzy nauczyciele, wiem że was to przeraża, ale postawcie się też w sytuacji rodziców którzy mają chore dziecko. Taki lek trzeba podać jeśli atak trwa długo. Wezwanie i przyjazd karetki trwa co najmniej 10-15min, a lek ma za zadanie skrócić ten atak, aby nie doszło do żadnych uszkodzeń i niedotlenienia. Dzieciom chorym na padaczkę nie przysługuje indywidualne nauczanie bo mogą normalnie funkcjonować, co niektórym nawet nie przysługuje grupa inwalidzka. Nie wiem co pani by zrobiła gdyby pani dziecku odmówiono pomocy np. w szkole? Aby było wszystko prawnie załatwione trzeba przynieść zaświadczenie od lekarza, na którym jest informacja, że w razie ataku należny podać taki lek, rodzic powinien wypisać "upoważnienie rodzica do podania leków dziecku z chorobą przewlekłą", i powinna też być pisemnie zawarta zgoda nauczyciela bądź pracownika placówki na podanie leku. Ponadto rodzić powinien też spotkać się z nauczycielem i przeszkolić go w zakresie podawania leku. gn1.edu.pl/pliki/leki.pdf

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka