Dodaj do ulubionych

Jak pomóc naszym dzieciom

14.11.07, 13:50
Przeraża mnie słabość psychiczna dzieci i młodzieży. Jestem
emerytowaną nauczycielką, polonistką. Wydaje mi się,że byłam bardzo
wyczuloną na psychikę młodych. To właśnie dorośli powinni być
czujni czy z dzieckiem coś niepokojącego się nie dzieje: rodzice,
rodzina, nauczyciele. Potrzea dużego wyczucia, taktu, delikatności
w kontaktach z dziećmi i młodzieżą a jakże często obserwujemy albo
całkowitą obojętność dorosłych, albo "kapralskie" podejście: rozkaz
ma być wykonany bo jesteś młody, głupi i masz słuchać starszych,
rodziców, którzy cie utrzymują itd.Obydwie postawy są oczywiście
błędne. Rodzice często sami nie wiedzą jak się zachowywać, gorzej
jeśli taką niewiedzę prezentują nauczyciele. Dlatego należy
podnieść rangę nauk psychologicznych - uważam że nie zaszkodziłoby,
gdyby na każdym kierunku studiów obowiązywał kurs z psychologii,
odpowiednio rozbudowany dla przyszłych nauczycieli. Po drugie, w
każdej szkole powinien być obowiązkowo psycholog-padagog, ale nie
pro forma jak to często bywa. Po trzecie, na zebraniach z rodzicami
powinna obowiązywać systematyczna rozmowa na temat psychiki i
psychologii młodego człowieka uwzględniająca edukację rodziców w
tej dziedzinie. Po czwarte powinna się zwiększyć oferta szkoły
pozalekcyjna, która została bardzo zaniedbana(może nie w każdej
szkole?)Po piąte, na konferencjach szkolnych nie powinno
się "odbębniać" tzw. referatów, których prawie nikt nie słucha, ale
jak najczęściej rozmawiać o tym jak nauczyciel powinien z uczniem
rozmawiać, również z tym tzw. trudnym, żeby go nie skreślać, nie
tylko oceniać, ale pomóc mu budować świadomość jego wartości i
wskazywać mu bazę, na której można budować tę świadomość - każdy
bowiem młody człowiek ma jakieś zalety, jakieś zdolności i
predyspozycje, chodzi o to, żeby do nich dotrzeć, wskazać je, pomóc
rozwinąć i pomóc uwierzyć młodemu człowiekowi w jego wartość,
niekoniecznie dostrzeganą przez rodziców, którzy często chcą
narzucić dziecku swoją wizję jego osobowości, przyszłości, kariery
a dziecko czuje, że nie zdoła sprostać ich oczekiwaniom i stąd
prosta droga do pogrążania się w depresji. Nauczyciel powinien
uświadomić rodzicom to co odkrył o ich dziecku i przekonać , żeby
zmienili stosunek do dziecka. Każdy, kto ma do czynienia z młodym
człowiekiem , powinien dążyć przede wszystkim do jego zrozumienia a
nie do krytykowania czy jeszcze gorzej - do potępienia. Każdemu
dziecku życzyłabym, żeby trafił na kogoś mądrego, kto by chciał je
zrozumieć bo dopiero wtedy można pomóc.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka