marija.bar 07.08.08, 14:04 tygodniowo? Dlaczego rząd chce aby się zapracowali na smierć? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wanda43 Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 07.08.08, 15:04 Niektorzy nie powinni. Np. katecheci nie powinni pracować ani godziny. Odpowiedz Link Zgłoś
allspice Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 07.08.08, 15:05 Aż czy... tylko? Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor I pracują, czasami nawet znacznie dłużej... 07.08.08, 15:09 Odpowiedz Link Zgłoś
republika.republika na prywatnych korepetycjach, na czarno 07.08.08, 15:24 no to 40 h,/tydzień, 26 dni urlopu i niech przestaną płakać że tak harują Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Ponadto prywatnych korepetycji nie 07.08.08, 15:36 wlicza się do ustawowego czasu pracy, który dla nauczycieli (tak jak dla wszystkich innych) wynosi 40 h/tygodniowo. Sprawdź sobie kartę nauczyciela i nie pisz bzdur... Odpowiedz Link Zgłoś
republika.republika ? 07.08.08, 17:23 ja kwestionuję Twoje twierdzenie że nauczyciele tyle pracują. Może wyjdzie im 40h jeśli sobie wliczą korepetycje. Tak czy siak najlepiej będzie jeśli będą spędzać w szkole 8h dziennie i wykonywać tam wszystkie swoje nauczycielskie prace: - sprawdzanie klasówek, przygotowanie do lekcji, no i najważniejsze indywidualnie pracować ze słabymi oraz wybitnymi uczniami. Zamiast wolnego typu wakacje, ferie - 26 dni urlopu jak wszyscy. Pozostały czas wakacji i ferii powinien być przeznaczony na szkolenia organizowane przez kuratoria. Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Re: ? 07.08.08, 17:58 republika.republika napisała: > ja kwestionuję Twoje twierdzenie że nauczyciele tyle pracują. Może wyjdzie im > 40h jeśli sobie wliczą korepetycje. Przedstaw swoje zestawienie realnego czasu pracy nauczyciela, to będzie jakaś podstawa do dyskusji. Potem warto porównać je z realnym czasem pracy w innych zawodach (znacznie lepiej wynagradzanych)... > Tak czy siak najlepiej będzie jeśli będą spędzać w szkole 8h dziennie i > wykonywać tam wszystkie swoje nauczycielskie prace: - sprawdzanie klasówek, > przygotowanie do lekcji, no i najważniejsze indywidualnie pracować ze słabymi > oraz wybitnymi uczniami. Czyli jak w USA... ? OK pod warunkiem, że władze zapewnią im takie same warunki pracy... i wynagrodzenia (ok. 3000 USD dla POCZĄTKUJĄCEGO nauczyciela po college'u) ! ;) > > Zamiast wolnego typu wakacje, ferie - 26 dni urlopu jak wszyscy. Z mozliwością rozłożenia urlopu w dowolnym czasie w ciągu roku ? OK... Pozostały czas > wakacji i ferii powinien być przeznaczony na szkolenia organizowane przez kuratoria. Kur(w)atoria w pierwszej kolejności do rozstrzelania !!! To prawdziwy skansen komuny, zachowany jak w formalinie ! Żebyś ty wiedziała jakie debilizmy potrafią wymyślać, żeby uzasadnić swoje istnienie i obciążąć nimi belfrów. Dopiero ich likwidacja oznaczać będzie początek prawdziwej reformy oświaty ! Tak więc serdecznie dziękuję za ich szkolenia... ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
republika.republika Re: ? 07.08.08, 18:34 barnacle.bill.the.sailor napisał: > Przedstaw swoje zestawienie realnego czasu pracy nauczyciela większość pracuje tyle co pensum - 18/tydz. Niektórzy to nawet kartkówki poprawiają na lekcji, gdy inna klasa pisze lub wtedy gdy każą uczniom poczytać sobie z podręcznika. Są nieliczne, chlubne wyjątki, niestety są tak samo wynagradzani jak ich obijający się koledzy. Ponieważ trudno to ocenić, to uważam ze należy wprowadzić zasadę, że nauczyciel przebywa w szkole 8h - uczniowie także. >Czyli jak w USA... ? OK pod warunkiem, że władze zapewnią im takie >same warunki >pracy... i wynagrodzenia (ok. 3000 USD dla POCZĄTKUJĄCEGO >nauczyciela po college'u) ! ;) > w wielu zawodach nie zarabia się tak jak w USA, nie wiem dlaczego nauczyciele mieliby być wyjątkiem. A poza tym jak znajdą się inni którzy będą pracować za mniejsze pieniądze to po co przepłacać? - zwłaszcza że ci co najgłośniej krzyczą o forsę to zwykle nauczycielskie miernoty >Z mozliwością rozłożenia urlopu w dowolnym czasie w ciągu roku ? >OK... i tak większość będzie wolała w wakacje, więc może być na takich samych zasadach jak wszyscy. Przypominam ci, że inni pracownicy też nie zawsze dostają wtedy urlop kiedy chcą. nb. zauważyłam,że nauczyciele są wyjątkowo często przebywającą na zwolnieniach lekarskich grupą pracowników. Chorobowe nauczycielki w ciąży to właściwie norma. Niespotykane w firmach prywatnych, bo zatrudnieni tam boją się, że zostaną zwolnieni. >Kur(w)atoria w pierwszej kolejności do rozstrzelania OK, masz rację. Chodziło mi o szkolenia organizowane i opłacane przez państwo Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Re: ? 07.08.08, 19:45 republika.republika napisała: > większość pracuje tyle co pensum - 18/tydz. Na czym opierasz to twierdzenie ?... Możesz przedstawić jakieś wyniki badań w tym zakresie ?... Niektórzy to nawet kartkówki > poprawiają na lekcji, gdy inna klasa pisze lub wtedy gdy każą uczniom poczytać > sobie z podręcznika. Czy w ten sposób poprawiają wszystkie kartkówki/klasówki/sprawdziany ?... Są nieliczne, chlubne wyjątki, niestety są tak samo > wynagradzani jak ich obijający się koledzy. Ponieważ trudno to ocenić, to uważam ze należy wprowadzić zasadę, że nauczyciel przebywa w szkole 8h - uczniowie także. > w wielu zawodach nie zarabia się tak jak w USA, nie wiem dlaczego nauczyciele mieliby być wyjątkiem. A poza tym jak znajdą się inni którzy będą pracować za mniejsze pieniądze to po co przepłacać? - zwłaszcza że ci co najgłośniej krzyczą o forsę to zwykle nauczycielskie miernoty Prestiż zawodu zalezy przede wszystkim od wynagrodzenia, stąd nie ma się co dziwić, że na belfrów idą albo nieudacznicy albo pomyleni idealiści... Oczywiście ze znaczącym wzrostem wynagrodzenia powinna iść weryfikacja kwalifikacji (pozostając przy wzorze USA, każdy "dokształt" skutkuje podwyżką) ale w żadnym razie wg obowiązujących obecnie kryteriów tzw. "awansu zawodowego", który jest fikcją literacką (w dosłownym sensie !)... > > >Z mozliwością rozłożenia urlopu w dowolnym czasie w ciągu roku ? >OK.. > . > > i tak większość będzie wolała w wakacje, więc może być na takich samych zasadach jak wszyscy. Przypominam ci, że inni pracownicy też nie zawsze dostają wtedy urlop kiedy chcą. nb. zauważyłam,że nauczyciele są wyjątkowo często przebywającą na zwolnieniach lekarskich grupą pracowników. Hehehe, przeciez to jest własnie skutek niemożności wzięcia urlopu w trakcie roku szkolnego... ;))) Nb. też masz jakieś miarodajne dane na ten temat ?... Chorobowe nauczycielki w ciąży to > właściwie norma. Niespotykane w firmach prywatnych, bo zatrudnieni tam boją się, że zostaną zwolnieni. To jest niezgodna z prawem patologia. > > >Kur(w)atoria w pierwszej kolejności do rozstrzelania > > OK, masz rację. Chodziło mi o szkolenia organizowane i opłacane przez państwo Kur(w)atoria są własnie organem państwa (MEN)... ;-P Coś słabo jesteś zorientowana w systemie oświaty... ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
republika.republika Re: ? 07.08.08, 21:01 no cóż, swoje opinie opieram na swoich obserwacjach. Mam dwoje dzieci, poznałam 3 podstawówki, gimnazjum i liceum. Poznałam dość dobrze, bo jako odpowiedzialny rodzić uważam że należy pracować w miarę możliwości w RR. Moi znajomi mają dzieci w szkołach, więc konfrontuję ich opinie ze swoimi. Jak dla mnie wystarczy. Statystyka jest może i dobra, ale też zniekształca obraz. Ty swoje opinie, opierasz na własnych doświadczeniach z pracy, czy na danych statystycznych? > Kur(w)atoria są własnie organem państwa (MEN)... ;-P Coś słabo jesteś > zorientowana w systemie oświaty... ;))) ??? no toteż dlatego poprzednio użyłam kuratorium, myśląc o państwie. Zgadzam się z Tobą co do tego, że kuratoria nie są potrzebne, tym niemniej roli państwa w oświacie raczej nie uda się zredukować do zera. Ale jak chcesz to właściwie mogę przystać na to żeby nauczyciele dokształcali się za własne pieniądze bez pomocy państwa. Można to połączyć z wyższą pensją po podniesieniu kwalifikacji, tylko żeby egzaminy były na serio a nie taka ściema jak teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Re: ? 07.08.08, 23:17 republika.republika napisała: > no cóż, swoje opinie opieram na swoich obserwacjach. Znaczy się, siedziałaś w szkole i "monitorowałaś" pracę belfrów ?... Podglądałaś ich w domach i spostrzegłaś, że nic tam nie robią ?... I na tej podstawie wysnułaś swe generalizujące wnioski ?... Hehe, gdybym ja na podstawie obserwacji teściowej, czy swoich rodziców miał oceniać elektorat PO, to... Boże chroń... ;))) > Ty swoje opinie, opierasz na własnych doświadczeniach z pracy, czy na danych statystycznych? Na doświadczeniach z pracy małżonki, jej i moich znajomych oraz danych statystycznych, które np. zaprzeczają twojej tezie, że testy kompetencji wykazują, iż "darmozjady nic nie uczą" - z badań porównawczych wynika bowiem, że wiedza naszych uczniów sytuuje się w górnych stanach średniej europejskiej, a w niektórych dziedzinach jesteśmy w ścisłej czołówce. Nawet GW o tym pisała... > > > > Kur(w)atoria są własnie organem państwa (MEN)... ;-P Coś słabo jesteś zorientowana w systemie oświaty... ;))) > > ??? > no toteż dlatego poprzednio użyłam kuratorium, myśląc o państwie. A potem użyłaś państwa z myślą o państwie ?... ;))) > Ale jak chcesz to właściwie mogę > przystać na to żeby nauczyciele dokształcali się za własne pieniądze bez pomocy > państwa. A myslisz, że teraz jest inaczej ???... Zgadnij jakie dofinansowanie dostała moja żona, gdy kilka lat temu, zarabiając ok. 900 zł miesięcznie studiowała zaocznie (czesne ok. 3600 zł za semestr) ?... Za 1 i 2 semestr ok 1/4 czesnego, a za pozostałe 4... aż ok. 200 zł !!! > Można to połączyć z wyższą pensją po podniesieniu kwalifikacji, tylko > żeby egzaminy były na serio a nie taka ściema jak teraz. Jak ktoś studiuje, to musi zdawać egzaminy, żeby skończyć studia - czyżbyś chciała, żeby zdawał jeszcze jakieś dodatkowe ?... Odpowiedz Link Zgłoś
man_sapiens Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 07.08.08, 15:13 To nie jest tak, że nauczyciel przychodzi sobie do klasy i tak "spod palca" prowadzi lekcję, nawet jeżeli ma już wielką rutynę. Prowadzenie godziny (lekcyjnej) zajęć, jeżeli robić to porządnie, wymaga co najmniej drugie tyle czasu na przygotowanie i sprawdzenie np. kartkówek. Do tego nauczyciel ma zajęcia administracyjne. Powinien się stale dokształcać itd. Dlatego 22 godziny tygodniowo to dużo. (nie jestem nauczycielem) Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Mówisz jak być powinno ale rzeczywistość jest inna 07.08.08, 18:46 Kiedyś pewien naukowiec przeprowadził badania wśród prowincjonalnych nauczycieli, w efekcie dowiedzieliśmy się m. in., że: "Dwie trzecie nauczycieli, wymieniając szczegółowo codzienne czynności, nie wspomina o przygotowaniu się do lekcji." niniwa2.cba.pl/nauczyciele_prowincjonalni.htm Badanie nie objęło dużych miast, pozostaje mieć naiwną nadzieję, że tam jest trochę lepiej:) Odpowiedz Link Zgłoś
man_sapiens Re: Mówisz jak być powinno ale rzeczywistość jest 07.08.08, 19:24 > Badanie nie objęło dużych miast, pozostaje mieć naiwną nadzieję, że tam jest > trochę lepiej:) Nadzieja... Ja myślę, że w dużych miastach jest gorzej. 22 godziny pensum to dużo, oczywiście przy założeniu, że pan / pani traktuje swoją pracę poważnie. Takich nauczycieli jest całkiem sporo, ale to mniejszość. Natomiast wszyscy mający kontakty ze szkoła widzimy, że większość nauczycieli pracuje wyłącznie w czasie lekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Mówisz jak być powinno ale rzeczywistość jest 09.08.08, 18:07 Tak. I tacy nauczyciele powinni tracić pracę! Moi synowie mieli nauczyciela historii ( a jest to przedmiot, który nie jest ich ulubionym - są "ścisłowcami"). Każdalekcja z tym facetem była przygodą. Nie wymagał wkucia dat, ale przedstawiał epokę, wydarzenia na tle sytuacji społeczno-politycznej właściwej dla tej epoki, były prezentacje życia codziennego( co jedli ludzie, jak sie ubierali, czym sie zajmowali, co umieli, jak mieszali). Sypał jak z rękawa ciekawostkami, anegdotami, przynosił kserówki, pokazywał slajdy, podsuwał lekturę. Były lekcje muzealne, wycieczki do ciekawych miejsc związanych z omawiana epoką, młodziez robiła prezentacje multimediane ( które oglądał i oceniał w domu). Sądzę, że do każdej lekcji całkiem długo się przygotowywał, a nie był to nauczyciel pracujący rok czy dwa. Bliżej mu do emerytury niz studiów. Moi synowie mieli tez polonistkę. Młoda kobieta, która nie potrafiła zainteresować przedmiotem. Dyktowała do zeszytu interpretacje danego utworu zerżnięta zywcem z internetu. Uczyła metodą paznokciową - od - do.Żadnej inwencji, żadnego zaangażowania.Lekcje były nudne, a czas przygotowani do zajęć zajmował jej tyle co wydrukowanie stosownych opracowań z internetu - i to raz na początku swojej nauczycielskiej kariery. Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Re: Mówisz jak być powinno ale rzeczywistość jest 09.08.08, 19:01 dziwny_gosc napisał: > Kiedyś pewien naukowiec przeprowadził badania wśród prowincjonalnych nauczycieli, w efekcie dowiedzieliśmy się m. in., że: "Dwie trzecie nauczycieli, wymieniając szczegółowo codzienne czynności, nie wspomina o przygotowaniu się do lekcji." Znaczy się pewnikiem prowadzili lekcje nieprzygotowani... ;))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 07.08.08, 21:09 Ach, przypomina mi się moja polonistka z liceum. Prowadziła lekcję dyktując podręcznik do zeszytu, przy czym do tego stopnia nie wiedziała, co czyta, że potrafiła jednym ciągiem podyktować tekst-podpis spod obrazka-tekst... Odpowiedz Link Zgłoś
przyladek.dobrej.nadziei 22 godziny tylko w okresie wakacyjnym 07.08.08, 15:27 W czasie roku szkolnego 18. Odpowiedz Link Zgłoś
innewidoki Re: 22 godziny tylko w okresie wakacyjnym 07.08.08, 15:52 ktoś, kto nie jest belfrem nigdy nie wyczai w czym rzecz. Odpowiedz Link Zgłoś
przyladek.dobrej.nadziei Re: 22 godziny tylko w okresie wakacyjnym 07.08.08, 21:03 innewidoki napisał: > ktoś, kto nie jest belfrem nigdy nie wyczai w czym rzecz. Taaak, belfrów nikt nie zrozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Powinni pracować 168 godzin tygodniowo 07.08.08, 16:00 za darmo !!! Odpowiedz Link Zgłoś
mmikki Re: Powinni pracować 168 godzin tygodniowo 07.08.08, 17:26 wystarczą 42 godziny tygodniowo za pieniądze Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Nie, nie wystarczą... 07.08.08, 18:00 Trza ich wziąć w kamasze, a jak się nie podoba, to niech se zmienią pracę ! Odpowiedz Link Zgłoś
ewa8a To jest normalnie straszne ! 07.08.08, 18:24 Biedacy sprawdzają przecież codziennie klasówki, mają zebrania z rodzicami, do każdej lekcji muszą się przygotować, w szczególności pan od fikołków. Jak można żądać, by pracowali AŻ 22 godziny (tygodniowo) ?!! Odpowiedz Link Zgłoś
mmikki Re: To jest normalnie straszne ! 07.08.08, 18:25 taki pan od rysunków albo prac ręcznych to wręcz sie ugina pod ciężarem klasówek Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: To jest normalnie straszne ! 09.08.08, 17:43 Pan od rysunków może prowadzic lekcje w muzeum, robic klasówki z historii sztuki, albo.... kazać rysować drzewo i wszystkim stawiac 5. Tylk nie dziwcie się, proszę, ze ten xle opłacany pan od rysunków ma gdzieć nauczenie Waszych dzieci co to jest kubizm, jaki styl ma kościół na rynku itd. A często jest to jedyna okazja, żeby zdobyc elementarna wiedzę na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: To jest normalnie straszne ! 09.08.08, 17:40 Pan od fikołków powinien oprócz pensum miec zajęcia dla dzieci z wadami postawy ( vide mój poprzedni post), SKS dla tych , którym w-f nie wystarcza. I wbrew temu co sie powszechnie uważa, prowadzenie gimnastyki korekcyjnej jest brdzo poważnym i waznym zadaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa8a Niektorzy to już teraz pracują po 51 godzin 07.08.08, 18:40 ,,Doświadczona nauczycielka z dwudziestopięcioletnim stażem liczy swój tygodniowy czas pracy - sprawom zawodowym poświęca ponad 51 godzin, sama jest zaskoczona wynikiem. Przedstawienie tych obowiązków nauczyciela, które wykonywane są poza szkołą zajmuje jej trzy strony papieru kancelaryjnego. Są wśród nich przygotowanie do lekcji, łącznie z sobotami i niedzielami, własnoręczne wykonywanie pomocy, sprawdzanie zeszytów i kartkówek, analiza wyników, dodatkowa praca z uczniami, którzy mają trudności w nauce. Do wyliczanki dodać można także pracę związaną z przygotowywaniem uczniów do konkursów, wybór tekstów, zadań, ćwiczenie, sprawdzanie, pakowanie i wysyłanie prac, wyjazdy na konkursy (zwykle po lekcjach). A także opracowanie zakresu, zasad, pytań itp., napisanie, powielenie i wysłanie ogłoszeń, przygotowanie dyplomów, kupno nagród, dekoracja pomieszczenia także należy do obowiązków nauczycieli wykonywanych poza godzinami lekcyjnymi. Po lekcjach nauczyciele zajmują się także prowadzeniem dokumentacji wychowawczej, czyli dziennika, zeszytu wychowawczego zawierającego min. notatki z obserwacji każdego ucznia, notatki na temat tych, którzy mają problemy w nauce, na temat pomocy socjalnej, wreszcie spotkań z rodzicami. Bardzo dużo czasu, zdaniem nauczycieli zajmuje pisanie świadectw opisowych.'' Eh..... za życie. Odpowiedz Link Zgłoś
republika.republika nie można ich tak wyzyskiwać 07.08.08, 18:50 niech pracują po 40g./tydzień. Po 8 godzin dziennie w miejscu pracy, tak jak wszyscy + 26 dni urlopu też tak samo jak wszyscy. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa8a Re: nie można ich tak wyzyskiwać 07.08.08, 18:54 8 godz. x 27 zł x 22 dni = 4752 zl/mc. Znów będą kręcić nosem, że za mało. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa8a Re: Skąd wzięłaś tę stawkę ?... 07.08.08, 21:21 Ok. miesiąca temu w papierowym wydaniu GW był na pierwszej stronie raport GUS-u, dotyczący najlepiej płatnych profesji. Nauczyciel był w czołówce. Poniżej cytuję fragment artykułu, posiłkującego się tym raportem : ,, W opublikowanym niedawno raporcie pokazują, że godzinowa stawka, jaką otrzymuje pracownik oświaty jest tylko trochę niższa od tej, na jaką liczyć może na przykład informatyk. Według ministerstwa nauczyciel zarabia od 25 do 30 zł za godzinę pracy, a informatyk - 27 zł.’’ tiny.pl/2n7q Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Czytałem ten artykuł, także jego dalszą 07.08.08, 23:24 część, gdzie padają poważne zarzuty co do metodyki zastosowanej przez firmę prowadzącą na zlecenie MEN badania (skądinąd zresztą znaną mi osobiście)... Z tych danych wynikałoby, że informatycy powinni garnąć się do uczenia informatyki w szkołach (bo stawki wprawdzie trochę niższe ale za to luzy niesamowite - 18 godz. tygodniowo, 3 m-ce wakacji i ferii, pewność zatrudnienia)... Dlaczego więc jest zupełnie inaczej ?... Odpowiedz Link Zgłoś
przyladek.dobrej.nadziei Re: Niektorzy to już teraz pracują po 51 godzin 07.08.08, 21:05 Niech siedzą w szkole od 8 do 16. Będą mieli czas na przygotowanie się do lekcji, przygotowanie pomocy i inne rzeczy. Uciekają ze szkoły zaraz po lekcjach, a później narzekają, że w domu sprawdzają klasówki, itd. Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Gdzie i czym w szkole mają przygotowywac lekcje, 08.08.08, 08:49 pomoce, poprawiać klasówki itp. ?... Na plecach kolegi ?... ;-/ Odpowiedz Link Zgłoś
hrabia.m.c Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 07.08.08, 20:45 marija.bar napisała: > tygodniowo? Dlaczego rząd chce aby się zapracowali na smierć? bo to jest rząd TOTALITARNY:) i dazy do wytepienia tej "inteligienciiiii" Odpowiedz Link Zgłoś
lucynare Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 08.08.08, 08:53 Nauczyciele powinni pracować 22 godziny. 18 to mało. i w dodatku jest fikcją, bo mało który nauczyciel (a jestem nauczycielką i wszyscy moi znajomi to nauczyciele!!!) tyle pracuje. Zazwyczaj mamy po 22-24 godziny. Wielu z nas ma więcej nadgodzin. Rzeczywistość jest nieco inna niż opisywana przez nauczycieli na forum. NIe wiem, co znaczy "przygotowywanie się do zajęć" - codzienne. Nie ma takiej potrzeby. Jeśli uczy się w trzech np. klasach równoległych (a np. gimnazja tak włąśnie są zorganizowane), to uczy się tego samego (z małymi modyfikacjami wynikającymi z różnorodności poziomu w tych klasach - ale to się robi na bieżąco, w trakcie lekcji). Przygotować się można do nowej lekcji, czasem do inne, ciekawszej, gdy się wprowadza zmiany albo nowy podręcznik ( i wielu nauczycieli to robi). Natomiast rzeczywiście sprawdzanie kartkówek (bo klasówek to sobie nie wyobrażam!- to przecież niemożliwe!) nie powinno mieć miejsca. A ma, bo gdy pracowałam w zastępstwie nauczyciela anglisty w innej szkole przez rok, uczniowie próbowali wymóc na mnie, bym jeszcze na tej samej lekcji sprawdziła dopiero co zrobioną kartkówkę. Co oznacza, że poprzedniczka miałą taki zwyczaj. Uczniowie w moje rodzimej szkole nigdy mi czegoś takiego nie zaproponowali! Wniosek nasuwa się sam. Wcale nie jestem chętna do zostawania po lekcjach w szkole, by sprawdzać, rónie dobrze, a nawet lepiej robi mi się to w domu, na włąsnej kanapie (cóż za dwuznaczność;), dlatego uważam, że te 4 dodatkowe godziny do pensum są jak najbardziej na miejscu. I jeszcze ścieżka awansu, o której ktoś tu już pisał. Też powinna być inna, bo rzeczywiście czasami staje się fikcją, "twórczością literacką". Ale zanim zmieni się cokolwiek w tej kwestii, proponuję zmusić dyrektoró, by przeprowadzali prawdziwe hospitacje. z OMówieniem, wnioskami, itd. W mojej szkole np. stosuje się zapis o hospitacjach jako straszak na niepokornych. Dlatego zmiany są konieczne. Apologetów szkolnictwa i fantastycznej pracy nauczycieli przepraszam, może i jestem złym ptakiem, co to włąsne gniazdo kala, ale jeśli ktoś zna ciąg dalszy przysłowia... to tym lepiej. Aha, i kwestia wcześniejszych emerytur - nie upierajmy się przy nich, bo walcząc o nie, tracimy coś znacznie cenniejszego - możliwości podwyżek, większych nakładów na oświatę. Skórka za wyprawkę. pozdrawiam wszystkich - i zwolenników i przeciwników nauczycieli i ich pracy. Bo jesteśmy tacy sami jak wy. Tylko mamy więcej wolnego czasu i niższe pensje. Coś za coś. Aha, i zszargane nerwy, ale to cecha nas wszystkich Lucyna Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Nie 22, a 168 godzin ! 08.08.08, 09:06 Za darmo !!! Nic się darmozjadom nie należy !!! Odpowiedz Link Zgłoś
danuta49 Zależy jacy;-) 08.08.08, 10:13 W-fowcy itp.,nauczyciele podstawówek owszem - na całym świecie oni mają inne(większe!) pensum niż nauczyciele szkół średnich! Odpowiedz Link Zgłoś
randybvain Maksimum 40 godzin tygodniowo 08.08.08, 18:58 ... przy czym powinien to być średni wynik dla całego roku. I żadnego bredzenia o pracy w domu. NIKT do tego nie zmusza, a jak zmusza, to robi to nielegalnie. Wszystkie obowiązki nauczycielskie powinny odbywać się w szkole. Do godzin, o któych piszę powinny być wliczone wszelkie obecności na dyskotekach i wycieczkach, za każdym razem, gdy nauczyciel z polecenia swego przełożonego musi wykonywać swe obowiązki (nie, kiedy chce się pokazać i coś robi sam z siebie i później płacze, że nikt go nie docenia i nikt mu za to nie płaci). Myślę, że 30 godzin by wystarczyło. Odpowiedz Link Zgłoś
danuta49 Gdzie i kiedy miałoby się to odbywać w szkole??? 08.08.08, 21:18 >Wszystkie obowiązki nauczycielskie powinny odbywać się w szkole.< I co z wyposażeniem miejsca pracy???;-) Odpowiedz Link Zgłoś
randybvain Re: Gdzie i kiedy miałoby się to odbywać w szkole 09.08.08, 14:51 A kogo to obchodzi? Nie ma wyposażenia - nie ma pracy, do której wykonanania to wyposaenie jest niezbędne. Dlaczego nauczyciele mają utrzymywać swego pracodawcę? Odpowiedz Link Zgłoś
mist3 Re: Maksimum 40 godzin tygodniowo 08.08.08, 21:32 Ja naprawdę mogę siedzieć 8 godzin dziennie w szkole, wierzcie lub nie wierzcie. Tylko niestety nie mam na to warunków. Nie mam swojej klasy - wszyscy (no prawie wszyscy - są równi i równiejsi - w zależności od chęci używania wazeliny) wędrujemy po szkole z lekcji na lekcję. W pokoju nauczycielskim siedzimy po 2 na krześle, a o takim luksusie jak własna szafka (gdzie mogłabym włożyć swoje pomoce naukowe) mogę pomarzyć. Podobnie jak o dostępie do komputera z drukarką - w rezultacie wszelkie sprawdziany, konspekty i pomoce drukuję w domu. Jestem anglistką w szkole średniej, gdzie nie da się niestety wyznaczyć uczniów do pracy i samemu sobie bimbać. Trzeba się bardzo napracować, żeby wydusić od uczniów jakiekolwiek zdanie po angielsku, więc dużo rzeczy przygotowuję w domu, żeby uczniowie mówili 'mimochodem;', nawet nie wiedząc że mówią. Indywidualne rozmowy z rodzicami na zebraniach polegają na tym, że stoimy na korytarzu i ustawia się kolejka chętnych rodziców (z klasy jestem wyrzucana, bo mój kolega/koleżanka też musi gdzieś zrobić zebranie ogólne). O jakiejkolwiek prywatności i komforcie nie ma mowy. Dodam jeszcze, że byłam w tym roku na kilku kursach (nie tylko dlatego, że tego wymaga ten cholerny 'awans', ale dlatego, że chciałam się czegoś dowiedzieć). Za wszystkie płaciłam z własnej kieszeni, na wszystkie poświęcałam soboty lub niedziele. Nie chcecie podwyżek dla nauczycieli - ok, wasze prawo. Uważacie, że pracujemy za mało - też macie prawo tak twierdzić. Ja też uważałam pracę nauczyciela za odliczanie dni do kolejnego wolnego, dopóki sama nie zaczęłam pracować w tym zawodzie. Uważacie większość nauczycieli za sadystów, nieuków i co tam jeszcze chcecie - to też zrozumiałe. Nauczyciel to taki zawód (jak lekarz), że wszelkie jego potknięcia się zauważa, komentuje. Sama ze szkoły pamiętam albo złych nauczycieli albo tych wybitnych. Śmiem jednak twierdzić, że większość była po prostu przeciętna - starała się w miarę swych sił wykonywać swoją pracę jak najlepiej (jak większość z nas). Dziwi mnie tylko jedno - wszyscy ci zatroskani rodzice nie protestują przeciwko warunkom w jakich uczą się ich dzieci, nie domagają się od władz samorządowych żadnych nakładów na poprawę tych warunków. Bo przecież skoro ja wędruję z jednej obskurnej klasy do drugiej to tak samo wędrują wasze dzieci. Skoro ja nie mam godnych warunków, żeby porozmawiać z każdym rodzicem, który ma takie życzenie - to znaczy, że wy drodzy rodzice też takich warunków nie macie. Dodam jeszcze jedno (bo zaraz się zacznie, że to my nauczyciele powinniśmy się tego domagać, bo to nasze miejsce pracy) - my się tego często domagamy, ale jednak grupka nauczycieli nie jest aż tak dużą grupą elektoratu, żeby ktokolwiek (przynajmniej na szczeblu lokalnym) chciał się z nami liczyć. Powtórzę raz jeszcze - będę siedzieć w szkole 8 godzin tylko dajcie mi możliwości - półkę na słowniki i repetytoria oraz podręczniki (będę się mogła do lekcji przygotować w pracy, a nie w domu) oraz miejsce na zostawienie zeszytów, komputer (żebym mogła napisać różne rzeczy, czasem pożyteczne a czasem takie, którymi swoje kompleksy leczy pani wizytator z kuratorium) oraz możliwość wydrukowania tego, co wyprodukuję na komputerze. No i zupełny luksus - stoliczek z moim własnym krzesłem, żebym mogła to wszystko zrobić nie wypraszając kolegów i gdzie mogłabym spokojnie usiąść i porozmawiać z rodzicami. Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Nie marudź tylko do roboty, nierobie !... 08.08.08, 22:39 Tyle tysięcy lat człowiek obchodził się bez komputera, a ty nie potrafisz ???... I na cholerę ci własny stolik z krzesełkiem ?... Plecy koleżanki/kolegi albo kawałek ściany nie wystarczą do poprawiania klasówek, czy pisania konspektów ???... No tak, jak ktoś jest nieudacznikiem, to nic nie umie... ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
randybvain Re: Maksimum 40 godzin tygodniowo 09.08.08, 14:53 Popieram. Powinno się wzmóc wysiłki by polepszyć warunki pracy nauczycieli. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Maksimum 40 godzin tygodniowo 09.08.08, 17:54 Ktoś napisał, że nie przygotowuje się do lekcji - to , niestety, go dyskwalifikuje, bo lekcje sa nudne a jego gubi rutyna. Nawet powtarzając ten sam temat 20 razy można to robić rzemieśniczo lub artystycznie. Dobry nauczyciel dostosowuje lekcje do klasy, a nie ma 2 identycznych klas. Dobry nauczyciel czyta, uzupełnia, szuka ciekawostek, nowinek, atrakcji. I nie wszystko to mozna robic w szkole. Czasem trzeba pogrzebać we własnych notatkach ze studiów, czasem w domywym księgozbiorze, coś przedyskutować z kolegą swojego lub pokrewnego przedmiotu, czasem zrobić coś niestandardowego. Zgadzam się, że do pensum powinny być wliczane wszystkie dodatkowe zajęcia: wieczorny teatr, wycieczka, dyskoteka, popołudniowe muzeum, niedzielna impreza integracyjna, zebranie z rodzicami, rada pedagogiczna itd. Odpowiedz Link Zgłoś
lucynare Re: Maksimum 40 godzin tygodniowo 10.08.08, 09:22 Napisałam, że nie trzeba przygotowywać się do KAŻDEJ lekcji. A czytanie gazet, czasopism (nie kolorowych!!!) to nie jest przygotowywanie się. Grzebanie w domowym księgozbiorze, dyskusja z kolegą - śmiesznym wydaje mi się to nazywanie przygotowywaniem do lekcji. TO OCZYWISTOŚĆ, której się nawet nie bierze pod uwagę. Dobry nauczyciel robi to MIMOCHODEM i nawet nie nazywa ttego przygotowywaniem. Dobry nauczyiel lubi to, co robi. Ale nie uwierzę, że każdy polonista po powrocie z pracy regularnie przegląda swoje notatki ze studiów, codziennie "grzebie w księgozbiorze" (o ile takowy posiada, bo znam takich, co to mają dziesięć książek na krzyż!), przegląda notatki, prowadzi dyskusje... A czy mnie dyskwalifikuje, czy nie... moja klasa uzyskałą w części humanistycznej w tym roku 34,2 punkty. Jest klasą wiejską, wszystkie standardy przekroczyły łatwość 0,7. To a propos tej dyskwalifikacji. Mam wrażenie, że nauczycielom brakuje trzeźwego spojrzenia na siebie i swoją pracę. Wszyscy zachowujemy się jak nieszczęśnicy przez nikogo niezrozumiani, niedoceniani. Znam takich, co to uważają, że wychowawstwo to dopust Boży i że nauczyciel jest najbardziej zapracowaną grupą zawodową w Polsce. Aha, jeżdzę z młodzieżą do teatru - najczęściej do opery, oglądamy balety i musicale (i oni to lubią, bo zawsze mam komplet!), wyjazdy te są zawsze po południu, wracamy koło północy, częściej po niż przed. Wydaję szkolną gazetkę (taką ośmiostronicową!). I nie uważam, że jestem przepracowana. Chciałabym tylko, żeby już nie wieszano na nas psów. SPokojnie jestem w stanie zaakceptować 4 godziny dydaktyczne więcej. Większość z nas i tak je ma. A mam nadzieję, że za tym pójdzie podwyżka. Pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Maksimum 40 godzin tygodniowo 10.08.08, 21:19 Jestem lekarzem z prawie 20 letnia praktyką- nauczycielem akademickim.Wydawałoby się, ze mogłabym byc rutyniarą. Ostatecznie każdy przypadek jest w jakims stopniu do siebie podobny, a jednak: przed zajęciami ze studentami przygotowuję sie do nich, przeglądam histrie chorob, szukam podobieństw, róznic, uzasadniam dlaczego chory ma obione takie a nie inne badania dodatkowe, dlaczego zlecam u Kowalskiego takie a u Zielińskiego inne konsultacje, chociaz pozornie powinnam kierowac się schematem. Podobnie z operacjami - pewnie, ze przed każda operacja wyrostka nie studiuje anatomii jamy brzusznej, ale gdy operuję pacjenta z nowotworem watroby - przygotowuję sie do operacji, czasem cos z kims konsultuję, doczytam. A sądzę, że rocznie robie więcej takich operacji niz nauczyciel przeprowadza lekcji na temat sonetów Petrarki. Odpowiedz Link Zgłoś
lucynare Re: Maksimum 40 godzin tygodniowo 12.08.08, 09:29 Sądzę jednak, że w kwestii nowowtworów wątroby stale się coś zmienia...w sprawie sonetów Petrarki - zapewniam Cię, że niewiele. Ta sama Laura, mężatka, te same czasy. Nikt nie wydaje co roku przyczynków do biografii Petrarki. Być na bieżąco trzeba, ale nie widzę pwoodu, by udawać, a tak się dzieje. I wiem, co mówię. Bo gadać ładnie, to każdy potrafi. Mówić o tym, co robi, jak pracuje z dziećmi, a nie na tym to polega. Nauczyciele tworzą jakiś rodzaj fikcji, zafałszowanego obrazu swojego zawodu i chyba już w niego święcie wierzą. Są wakacje, na moim biurku leżą w tej chwili podręczniki szkolne, z którymi pracować będę dzisiąty rok. Wczoraj zastanawiałam się, co zmienić, jak ponownie uporządkować pracę na kolejny rok szkolny. Bo za 20 dni wracam do pracy. I wbrew wszystkim czekam na to z jakąś radością. Otrzymuję 2.000 miesięcznie. Na rękę. Sama wybrałam. Ale nie miałam tak naprawdę wyboru. Gdy szukałąm pracy w mojej okolicy - nie było firm, w których chętnie by mnie zatrudniono - a znam francuski całkiem nieźle, o łacinie i rosyjskim nie wspomnę, i dobrze angielski - bo jestem po drugich studiach - nie podyplomowych, tylko całkiem normalnych drugich studiach (to znów a propos tych niedouczonych nauczycieli z raportu pana Nalaskowskiego!.) Z wyboru teraz po latach jestem zadowolona. I zaangażowana w to, co robię. Nie jestem rutyniarą. Rutyniarze to ci, których tu nie ma, bo ich szkoła w czasie wakacji nie obchodzi. Nie chcą o nie rozmawiać a ni myśleć. Bo zostało jeszcze 20 dni i trzeba je wykorzystać przed ponowną niewolą. Gdyby ktoś nie zrozumiał- to ironia była. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Maksimum 40 godzin tygodniowo 12.08.08, 10:32 Nie jestem ekspertem od sonetów Petrarki, ale sądzę, że zawsze mozna cos o nich doczytać, cos sprawdzic o czyms się dowiedzieć i utrakcyjnic lekcje.Zajęcia mozna poprowadzic w rózny sposób, dostosować je do poziomu klasy, postawic na aktywność uczniów itd. Mozna tez przeczytać 2 sonety, podyktowac do zeszytu to co ktos o nich napisał 55 lat temu i tez będzie dobrze. Nie wiemczy chciałabym ( gdybym była nauczycielką) pracować z tym samym podręcznikiem 10 rok. Moje dzieci miały taka właśnie polonistkę w podstawówce. Od lat pracowała z podręcznikiem Marii Nagajowej ( pamietam autorke, nie pamietam tytułu). Podręcznik przestarzały, rutyna, te same tematy wypracowań, tak samo prowadzone lekcje. Nic nowatorskiego. W gimnazjum polonistka wybrała podręczniki Stentora ( nie pamiętam ani autorów ani tytułów). Podręcznik był nowy a ona pełna pomysłów.W liceum znowu porazka- tym razem polonistka zajmuje się dyktowaniem (!!!)swoich notatek ze studiów. Uczniowie zmieniaja się w pisarzy gminnych. Nie wiem gdzie mieszkasz i co umiesz, ale w Warszawie osoba znająca biegle 3 języki ( o łacinie nie wspomnę) i umiejąca się tym wylegitymować ( studia lub certyfikaty, a nie oświadczenie "znam dobrze taki to a taki język) zarobi znacznie więcej niż 2000 na rękę. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 09.08.08, 17:37 Mam dzieci w klasie maturalnej, więc od zerówki ( szkolnej) miałam całkiem sporo do czynieia z nauczycielami. Trafiałam na róznych: bardzo dobrych- wręcz artystów w swoim fachu-, porządnych solidnie uprawiających nauczycielskie rzemiosło, patentowanych leni, osoby wypalone zawodowo i odwrotnie nauczycieli pełnych pomysłów i inicjatywy. Nie było żadnych(!!!) istotnych róznic płacowych między nauczycielem artystą a nauczycielem leserem. Róznice w uposażeniu zależały od stopnia awansu zawodowego i tylko od tego. Nauczyciele powinni zarabiać duzo ( co najmniej 2 srednie krajowe), powinni miec utrzymane wakacje w dotychczasowym wymiarze i powinna zostać zlikwidowana karta nauczyciela chroniąca miernoty. Jesli ktos sie nie nadaje, obija, nie przygotowuje do lekcji - to powinien usłyszec do widzenia. Natomiast osoby zaangazowane ponad przeciętność, mających wychowanków-olimpijczyków, lub przeciwnie sukcesy w pracy z trudna młodzieżą powinnibyć dodatkowo i solidnie wynagradzani. A kto jest dobrym a kto złym nauczycielem - łatwo sprawdzić. Wbrew pozorom praca jest dość wymierna, potrafia go takze ocenić rodzice i uczniowie. I wcale tak nie jest, że dobry nauczyciel to taki, który stawia dobre stopnie- wbrew pozorom tacy wcale nie sa cenieni i szanowani. Przy nagrodach winno sie brac pod uwagę absencję, nietypowe i niestandardowe zajęcia, kontakt z rodzicami, umiejętność rozwiązywania problem wychowawczych, kreatywność, posiadanych olimpijczyków, koła zainteresowań, wyniki egzaminów zewnetrznych, opinie Rady Rodziców ( dotycząca np. konieczności wzięcia przez dzieci korepetycji). Bardzo dobrze opłacany nauczyciel, świadomy faktu, że nie chroni go Karta Nauczyciela i musi stale dbać o swoja pozycję to , najczęściej, dobry nauczyciel. P.S. 8 godzin w szkole to absurd. Tym większy, że rzadko plan uda sie ułozyc tak, zeby nie było okienek, w związku z tym 18 godzinne pensum jest fikcja ( co ma zrobic nauczyciel gdy ma 5 razy wtygodniu wolna 1 lekcję???- nawet po zakupy nie wyskoczy bo nie zdąży). Uważam, ze 18 godzinne pensum+ 1 godzina wychowawcza+ 2 godziny dla dzieci zdolnych+2 godziny dla dzieci z trudnościami w nauce+rady pedagogiczne i zebrania z rodzicami to maksimum tego czego mozna wymagać od nauczycieli. Bo zwiększając obciążenie ma się pewność, że cos będzie kulało - najpewniej przygotowanie do lekcji i rzetelne ocenianie prac klasowych. Odpowiedz Link Zgłoś
mist3 Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 09.08.08, 21:19 Zgadzam się z Tobą, że to bardzo niesprawiedliwe, że lenie dostają tyle samo, ile ci, którzy się naprawdę przykładają. Byłoby dobrym pomysłem, gdyby były różnice płac, z drugiej strony ja się tego bardzo boję - patrząc na politykę mojego lokalnego samorządu i dyrekcji. Nagrody na dzień nauczyciela dostają stale pupilki dyrektora - stała pula, a rotacyjnie 2 nauczycieli spoza puli - co roku jeden z początku, jeden z końca alfabetu (jak się ktoś zwolni z pracy wcześniej to ma pecha). Jeden z naszych nauczycieli jest radnym mojego miasta - w związku z tym mimo, że jest alkoholikiem (co jest tajemnicą poliszynela) jest nie do ruszenia - władze samorządowe i dyrekcja stoją za nim murem. Co więcej - nauczyciel ten wygrał w kilku plebiscytach na najmilszego nauczyciela, zorganizowanych całkowicie demokratycznie wśród uczniów - nie wymaga, przychodzi na lekcje na pogawędki. Są klasy i rodzice, gdzie wymagających nauczycieli się ceni, są takie, gdzie wymagania uważa się za fanaberie. Sprawiedliwe ocenianie osiągnięć nauczycieli jest na pewno możliwe (to działa w innych państwach), z tym, że obawiam się że w Polsce pełnej nepotyzmu, kolesiostwa i pogardy dla etyki może to zamienić się w farsę. Ja jestem skłonna podjąć to ryzyko - znam języki obce, umiem obsługiwać komputer a pracuję w szkole bo lubię - jestem jeszcze na szczęście na tyle młoda i mobilna, że gdy nowy system oceny pracy zamieni się w karykaturę (a tego się bardzo boję) wymarzonej sytuacji - po prostu zmienię pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 09.08.08, 22:26 Zacząć trzeba od tego, że większość nauczycieli nie jest odpowiednio przygotowanych do zawodu lub w ogóle się do niego nie nadaje. To, co trzeba zmienić w oświacie, to przede wszystkim personel (oczywiście nie cały). Później można się zastanawiać nad motywowaniem, nagradzaniem, sprawdzaniem osiągnięć itd. Odpowiedz Link Zgłoś
mist3 Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 10.08.08, 20:12 zawsze mnie rozbrajają takie stwierdzenia - 'większość nauczycieli'. Może jakieś statystyki, badania? Bo ja akurat znam takie, które twierdzą, że Polscy nauczyciele są jednymi z najlepiej wykształconych w Europie. Co do mitycznego 'najniższego w Europie czasu pracy" warto się zapoznać choćby z czasem pracy nauczycieli w Holandii czy Francji, a co do gwarancji zatrudnienia - z przywilejami nauczycieli np. w Niemczech. Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 10.08.08, 21:02 Wielu badań na ten temat nie przeprowadzono (ciekawe zresztą dlaczego?), ale jakieś są. Prof. Nalaskowski z Torunia 10 lat temu przeprowadził pewne badania wśród prowincjonalnych nauczycieli. Ponieważ żadnych czystek, czy innej rewolucji w tym zawodzie nie było, więc można założyć, że gdyby takie badania przeprowadzono dzisiaj, to wyniki uzyskano by zbliżone. Z wyników tych badań dowiadujemy się m. in.: "Ponad połowa nauczycieli z prowincji (dokładnie 58 proc.) zmieniłaby swój zawód." "Dwie trzecie nauczycieli, wymieniając szczegółowo codzienne czynności, nie wspomina o przygotowaniu się do lekcji." "Jedna piąta respondentów nie przeczytała w ciągu roku ani jednej książki. 51 proc. czyta wyłącznie harlequiny i "ludlumy". Nawyk czytania literatury pięknej czy literatury faktu zachował tylko co trzeci nauczyciel." "Dla 67 proc. "konkordat" to ubiór, urząd stanu cywilnego, ewentualnie wizyta Papieża. Od co drugiego nauczyciela uczeń dowie się, że "koalicja rządowa" to opozycja, siły porządkowe bądź ustawy prawne. Większość nauczycieli nie wie, co oznaczają słowa i wyrażenia: "proces legislacyjny", "prohibicja" (zakaz palenia? głosowanie w Sejmie? porozumienie?), "profit" (wyścig kolarski? pozór? element teatru? kradzież?), "triduum paschalne", "alternatywność", "wybory powszechne", "środki halucynogenne" (na cukrzycę? typ żarówki?), "kooperacja"." "Z badań Nalaskowskiego wynika, że nauczyciel z prowincji ma podstawowe problemy w posługiwaniu się polszczyzną. W 330 kwestionariuszach znalazło się 476 błędów ortograficznych. Nauczyciele piszą "rząt", "śrotki odóżające", "porzegnalna kolacja", "saładka z duńczyka". Albo: "Dla naprzykładu kapłanowie nie powinni tylko chcieć pieniędzy ale nawet dawać biźnim co ich potrzebują". Czy też: "Moją potrawą ulubioną jest coś małego bo nie mogę się tak objadać jakbym chciała i tylko mogę trochę od okazji do okazji, ale to bardzo rzadko, np. lubię truskawki"." niniwa2.cba.pl/nauczyciele_prowincjonalni.htm Z góry przyznaję, że badanie to nie jest metodologicznie doskonałe i statystyczna reprezentatywność badanej próby jest niska. Pozostaje pytanie, dlaczego MEN, posiadając siły i środki, nie prowadzi regularnie badań kompetencji polskich nauczycieli? "Tylko w roku 1995 w Wielkiej Brytanii ukazały się 44 książki i ponad 200 artykułów naukowych poświęconych kondycji tego zawodu. W polskim ministerstwie o tym wiedzą, ale wiedzą też, że środowisko nauczycielskie alergicznie odbiera każdy głos krytyczny." Źródło: j.w. Na zakończenie poprosiłbym o jakiś namiar na badania mówiące, że polscy nauczyciele są jednymi z najlepiej wykształconych w Europie. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 10.08.08, 21:31 Gdzieś kiedys o tych badaniach słyszałam, tylko co z nich wynika? Nic. Ciekawa jestem co by było, gdyby np. przeprowadzic podobne wśród kierowców ( ilu nadaje się do tego zawodu, ba ilu niezawodowym kierowcom powinno się NATYCHMIAST odebrać prawo jazdy)? Ilu mamy niedouczonych dziennikarzy? Ilu prawników, którzy powinni zmienić fach? Ilu lekarzy powinno się trzymac z daleka od pacjentów? Ile jest agresji wsród policjantów? Ilu mamy co najmniej miernych aktorów? Przykładów jest mnóstwo. W KAŻDYM zawodzie mozna znależć wiele ludzi przypadkowych, którzy powinni robic w życiu całkiem cos innego. Nie bronic wszystkich nauczycieli - sama zetknęłam się z wieloma, którzy powinni omijac szkołe szerokim łukiem, których irytowali uczniowie a pracę traktowali jako dopust bozy. Spotkałam także wspaniałych nauczycieli, podchodzących do pracy z pasja i zaangażowaniem. Złe jest cos innego- to, że w płacach istnieje swoista "urwniłowka", a to demotywuje. Zamiast zapędzać wszystich nauczycieli do siedzenia w szkole o x godzin więcej nalezy stworzyć inny system rekrutacji do pracy i płac. Zapewniam, że gdyby nauczyciel zarabiał 2-3 krotnie więcej niż dziś i miał świadomość, że nikt nie przymknie oka na lenistwo, tumiwisizm, oewanie obowiązków w szkole znaleźliby się dobrzy i solidni belfrzy. Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 10.08.08, 22:39 Czyli fakt, że w innych dziedzinach życia jest pełno patologii wystarcza, by nie martwić się zbytnio marną kondycją nauczycielstwa? Można i tak. Pięknie by było, gdyby wystarczyło podnieść płace i nauczyciele nagle staliby się kompetentni, fachowi i pracowici. Obawiam się jednak, że to nierealne. Nauczyciele z badań Nalaskowskiego nie nauczą się nagle ortografii i poprawnej polszczyzny, choćby zarabiali 10x więcej, bo nie ma takich cudów. Tak jak chirurg, który przebimbał sobie studia medyczne i dalsze kształcenie, nie wykona skomplikowanej operacji neurochirurgicznej, choćby mu dawali za nią miliony. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 11.08.08, 13:29 To niezuełnie tak. Szkoła ma byc magnesem, któy przyciaga najlepszych. A co przyciaga najlepiej? Wiadomo- pieniądze. A przy okazji warunki pracy. Jesli nauczyciel zarobi dużo do pracy przyjda najlepsi. Nie bedą pracować w redakcjach, firmach, udzielac korepetycji- wybiorą szkołę. Tylko szkoła musi także dysponowac instrumentami, które pozwola natychmiast zwolnic osoby nie nadające sie do pracy. Podobnie jest z lekrzami - dziedzina mi bliska-. Zdolni nie wyjada za granice, nie bedą pracować w charakterze repów jesli da im się solidnie zarobić. A tak jest dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 11.08.08, 20:20 No to się zgadzamy. Odpowiedz Link Zgłoś
randybvain Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 11.08.08, 19:00 A co z wykwalifikowaniem? Pamiętaj, że nie idzie w parze z wykształceniem. Jeśli nawet polscy nauczyciele są najbardziej wykształceni, to ich kwalifikacje widać zupełnie inaczej - i zależy to od poszczególnych osób. Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor A ty dziwny gościu w jakim zawodzie 10.08.08, 20:56 pracujesz ?... I jakie masz wykształcenie ?... Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: A ty dziwny gościu w jakim zawodzie 10.08.08, 21:10 Pardonsik, ale co to ma do rzeczy? Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Sprawdzam twoje kompetencje do 10.08.08, 21:32 oceny systemu oświaty. No więc ?... Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: Sprawdzam twoje kompetencje do 10.08.08, 21:49 A w którym miejscu ja oceniam system oświaty? Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Racja, powinienem napisać jakie masz 10.08.08, 22:44 kompetencje do oceny kwalifikacji nauczycieli... Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: Racja, powinienem napisać jakie masz 10.08.08, 22:52 No to może mi powiesz, gdzie ja oceniłem kwalifikacje jakiegoś nauczyciela? Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Tu: 10.08.08, 23:15 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=83115641&a=83207625 "Zacząć trzeba od tego, że większość nauczycieli nie jest odpowiednio przygotowanych do zawodu lub w ogóle się do niego nie nadaje." No więc jakiem masz kompetencje do wydawania takich ocen ?... Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: Tu: 10.08.08, 23:44 To jest jedynie interpretacja badań Nalaskowskiego (pisałem o nich wyżej. No chyba, że nauczyciel który: - chciałby zmienić swój zawód, - nie przygotowuje się do lekcji, - nie czyta nic, oprócz harlekinów itp. literatury, - nie wie kto to był Szekspir czy Wańkowicz, jest odpowiednią osobą w tym zawodzie, to stokrotnie przepraszam, życząc przy okazji umiaru w stosowaniu śrotków odóżających i smacznej saladki z duńczyka. A swoją drogą, tak z ciekawości: to jakie trzeba mieć kwalifikacje, by móc krytycznie wypowiadać się na temat sytuacji w naszej oświacie? Wolno to komuś w ogóle robić? Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor W jakim stopniu taka interpretacja jest 11.08.08, 19:17 uprawniona skoro sam o tych badaniach piszesz: "Z góry przyznaję, że badanie to nie jest metodologicznie doskonałe i statystyczna reprezentatywność badanej próby jest niska" ??? Nie miałbym zastrzeżeń, gdybyś stwierdził, że większość nauczycieli badanych przez Nalaskowskiego 10 lat temu nie nadaje się do tego zawodu ale rozciąganie tego twierdzenia na wszystkich belfrów w Polsce jest niedopuszczalnym nadużyciem. Odnośnie kwalifikacji, jak oddajesz samochód do naprawy (zakładając, że go masz), to pouczasz mechanika co i JAK ma naprawiać ?... A jak idziesz do lekarza, to po to, by poinformować go o twojej diagnozie choroby oraz żeby przepisał wybrane przez CIEBIE leki ?.. A może uważasz, że każdy ma prawo wypowiadać się krytycznie o ich pracy nie mając zielonego pojęcia o mechanice samochodowej, czy medycynie ?... Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 11.08.08, 20:10 No cóż, chętnie bym uznał, że Nalaskowski miał wyjątkowego pecha trafiając na takich a nie innych belfrów, gdyby nie glosy ludzi fachowych: "Czy nauczyciele w dużych miastach są inni? Kwestionuje to Janina Zawadowska, były dyrektor Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli, dziś odpowiedzialna za informacje o reformie systemu edukacji w Internecie. Mówi: - Podział nie przebiega między prowincją a dużymi ośrodkami. Na korzyść nauczycieli z prowincji można powiedzieć, że często są życzliwsi dla uczniów, mają też w sobie więcej pokory niż wielkomiejscy koledzy. Łatwiej ich namówić, by się czegoś douczyli." "Prof. Puzynina: - Znam nauczycieli z małych miejscowości i jestem przerażona na myśl, co zrobią, gdy damy im wolną rękę i zwolnimy z rygoru realizowania programu. Podstawy programowe nauczania z języka polskiego są okropnie ogólnikowe, do niczego nie obligują. Ci słabsi nauczyciele muszą zostać zobowiązani do przekazywania jakiegoś minimum wiedzy, bo inaczej nauczanie zawali się. Puzyninę niepokoi fikcja podnoszenia kwalifikacji przez pośpieszne zdobywanie przez nauczycieli stopni magisterskich na studiach zaocznych. - Te studia niewiele dają, gdy idzie o poziom wykształcenia. Na uczelniach jesteśmy świadomi, jak bardzo obniżamy próg wymagań. Sceptyczny wobec reformy jest też prof. Kwieciński: - Dzisiejszym nauczycielom brakuje aktywnego warsztatu pracy, nie są innowacyjni, nie potrafią pracować w zespole. Są ukształtowani przez pracę w instytucji autorytarnej, w której mieć władzę to to samo, co mieć rację. - Przecież są i nauczyciele fantastyczni - replikuje Zawadowska. - Taka twórcza mniejszość [no właśnie: mniejszość!] może w oświacie pełnić rolę drożdży." niniwa2.cba.pl/nauczyciele_prowincjonalni.htm No chyba, że cytowani też nie posiadają wystarczających kwalifikacji by oceniać sytuację, to pardon. > A może uważasz, że każdy ma prawo wypowiadać się krytycznie o ich pracy nie > mając zielonego pojęcia o mechanice samochodowej, czy medycynie ?... Jeśli awaria nie zostanie porządnie usunięta, to co? Mam siedzieć cicho i jeździć np. ze stukającym kołem, bo nie skończyłem szkoły samochodowej? Jak lekarz rodzinny przepisze jakieś bezsensowne leki, po których jest gorzej i trzeba jechać na ostry dyżur, gdzie lekarze specjaliści pukają się w czoło, gdy pokazuje im zapisane leki (przypadek mojej mamy), to też mam nikomu nic nie mówić, bo za głupi jestem? To tak na marginesie, bo ja tutaj nie wypowiadam się na temat żadnego konkretnego nauczyciela, nie w tym rzecz. Prosiłbym jeszcze, żebyś jednak odpowiedział, jakie trzeba mieć Twoim zdaniem kwalifikacje, żeby się wypowiadać o polskiej oświacie? Może akurat spełniam kryteria:) Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 11.08.08, 20:23 dziwny_gosc napisał: > No cóż, chętnie bym uznał, że Nalaskowski miał wyjątkowego pecha trafiając na > takich a nie innych belfrów, gdyby nie glosy ludzi fachowych: będące jedynie komentarzami do wspomnianych badań... ;))) > Jeśli awaria nie zostanie porządnie usunięta, to co? Mam siedzieć cicho i > jeździć np. ze stukającym kołem, bo nie skończyłem szkoły samochodowej? Głosisz wtedy, że większość mechaników nie zna się na swoim fachu ?... > Jak lekarz rodzinny przepisze jakieś bezsensowne leki, po których jest gorzej i > trzeba jechać na ostry dyżur, gdzie lekarze specjaliści pukają się w czoło, gdy > pokazuje im zapisane leki (przypadek mojej mamy), to też mam nikomu nic nie > mówić, bo za głupi jestem? j.w. > To tak na marginesie, bo ja tutaj nie wypowiadam się na temat żadnego > konkretnego nauczyciela, nie w tym rzecz. > Prosiłbym jeszcze, żebyś jednak odpowiedział, jakie trzeba mieć Twoim zdaniem > kwalifikacje, żeby się wypowiadać o polskiej oświacie? Może akurat spełniam > kryteria:) Belfrem jesteś ??? ;))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mist3 Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 11.08.08, 20:26 Zgadzam się z Tobą, że wielu nauczycieli nie jest wszechstronnie wykształconych, ba - wielu ma braki. Sama znam takich, którzy czytanie książek uważają za stratę czasu (na szczęście nie uczą przedmiotów humanistycznych). Jednak generalizowanie jest dla nas krzywdzące, choćby dlatego, że nauczyciel który nie jest intelektualistą (a jedynie dobrze wykonuje wyuczony przez siebie zawód) może być dobrym organizatorem, świetnym pedagogiem (do którego młodzież idzie ze swoimi kłopotami). Szkoła to nie jest wytwórnia geniuszy - nie musisz wiedzieć wszystkiego, czasem trzeba umieć się przyznać że czegoś się nie wie. Ale można to nadrobić na innym polu. Uważam, że dobrym nauczycielom nie są potrzebne gwarancje zatrudnienia, jednak obawiam się że przy naszym podejściu do wielu spraw (a więc nepotyzmie i kolesiostwie) brak choć minimalnych gwarancji okazałby się biczem na niepokornych, pretekstem do zwalniania, by zrobić miejsce dla swoich (i tak się to teraz dzieje - z tym, że dobrzy nauczyciele są po prostu zmuszani do przejścia na wcześniejszą emeryturę na przykład). Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor No to kim jesteś z zawodu, gościu ?... 11.08.08, 21:00 Może ja z kolei powypowiadam się krytycznie o twojej grupie zawodowej ?... ;)))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: No to kim jesteś z zawodu, gościu ?... 11.08.08, 21:21 No wiesz, ja nikomu osobistych pytań na forum nie zadaję i sam na nie nie odpowiadam. Dla dyskusji, to nie ma żadnego znaczenia, kto kim jest. 2x2 jest 4 i nieważne, czy mówi to profesor czy analfabeta. Ale specjalnie dla Ciebie robię wyjątek: jestem fotografem. Jeśli Ci to poprawi samopoczucie, to możesz sobie używać na fotografach ile dusza zapragnie, proszę bardzo. Mi to w żaden sposób nie przeszkadza a Ty się może lepiej poczujesz, czyli suma zadowolenia w Wszechświecie wzrośnie i o to chodzi:) Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Re: No to kim jesteś z zawodu, gościu ?... 11.08.08, 21:46 dziwny_gosc napisał: > No wiesz, ja nikomu osobistych pytań na forum nie zadaję i sam na nie nie odpowiadam. Dla dyskusji, to nie ma żadnego znaczenia, kto kim jest. 2x2 jest 4 i nieważne, czy mówi to profesor czy analfabeta. Uważasz, że zdanie analfabety na temat pracy fizyków nuklearnych jest tyle samo warte co zdanie profesofa fizyki nuklearnej ?. ;))) > Ale specjalnie dla Ciebie robię wyjątek: jestem fotografem. To masz rzeczywiście odpowiednie kwalifikacje do oceniania nauczycieli... No chyba, że jesteś fotografem szkolnym... ? ;)))) Jeśli Ci to poprawi > samopoczucie, to możesz sobie używać na fotografach ile dusza zapragnie, proszę bardzo. Skoro używanie na belfrach poprawia ci samopoczucie, to chętnie spróbuje twojej terapii i pou zywam sobie na pstrykaczach... ;-P > Mi to w żaden sposób nie przeszkadza a Ty się może lepiej poczujesz, czyli suma zadowolenia w Wszechświecie wzrośnie i o to chodzi:) A MI to chondria... ;-PPP Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: No to kim jesteś z zawodu, gościu ?... 11.08.08, 22:09 Ja, jako człowiek niefachowy, cały czas podpieram się dorobkiem i wypowiedziami specjalistów. Tymczasem Ty, fachowiec który powinien mieć wiele do powiedzenia, posługujesz się niemal wyłącznie "argumentami" ad personam, trochę się to wszystko pomieszało:) Artur Schopenhauer w swoim dziele Erystyka wskazuje, że jest to ostatni sposób nieuczciwej argumentacji, który stosuje się, gdy wszystkie inne sposoby zawodzą i nie ma szans na wygranie sporu. pl.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_personam Przy czym zachodzi tutaj poważne nieporozumienie, mi nie chodzi o to żeby wygrać jakikolwiek spór. Chętnie dam się przekonać do tego, że większość nauczycieli, to świetni fachowcy, ludzie oddani swojej pracy. Tylko, że nawet nie próbujesz do tego przekonywać. Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Żaden ze mnie fachowiec, jednak jako mąż 11.08.08, 23:05 belferki co-nieco na ten temat liznąłem i dlatego bulwersuje mnie, gdy ktoś nieposiadający nawet tak minimalnej wiedzy, z niezmąconą pewnością siebie głosi kategoryczne, choć nieuprawnione osądy... Celem moich "argumentów", które odbierasz jako "ad personam" jest jedynie uświadomienie ci twoich braków i skłonienie do zastanowienia się, czy wiesz o czym zabierasz głos... Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: Żaden ze mnie fachowiec, jednak jako mąż 11.08.08, 23:14 Aha, czyli innym odmawiasz prawa do zabrania głosu, bo nie mają kwalifikacji a Twoje kwalifikacje polegają na tym, że masz żonę nauczycielkę:). Gratuluję poczucia humoru. Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Ja zaś gratuluję umiejętności czytania 11.08.08, 23:45 i rozumienia tekstu... ;-P Napisałem wyraźnie, ze NIE JESTEM ekspertem ale jakąś minimalną wiedzę posiadam. Ty nie masz nawet takiej (a może się mylę ?...), a mimo to zabierasz głos jakbyś był nie tylko ekspertem ale wręcz wyrocznią... Ja nie odmawiam ci prawa do twgo ale dobrze byłoby, gdybyś NAJPIERW zapoznał się z tematem, na który chcesz zabierać głos. Bo równie dobrze ja mogę stwierdzić, że polscy fotograficy są beznadziejni i nie potrafią nawet dobrze obsługiwać aparatów... ;-P Wracając do meritum i tematu wątku, zapewne też nie wiesz, ze istnieje spora grupa nauczycieli, którzy nie mają zapewnionego nawet 18-godzinnego pensum i aby się utrzymać muszą dorabiać w innych szkołach... Zwiększenie pensum do 22 godzin sprawi, że zamiast w 2 będą musieli szukać pracy w 3 szkołach, co z pewnością zdecydowanie poprawi jakość świadczonej przez nich pracy... ;-/ Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: Ja zaś gratuluję umiejętności czytania 12.08.08, 00:16 Jak nie jesteś ekspertem, to dlaczego w ogóle się wypowiadasz? Sam przecież pisałeś, że do tego trzeba mieć kwalifikacje. Na jakiej podstawie oceniasz też moją wiedzę, przecież nie masz kwalifikacji? Jeśli uważasz, że polscy fotografowie są beznadziejni, to Twoja sprawa, wolno Ci mieć taką opinię. To akurat trudno zweryfikować jakimiś badaniami, więc nawet nie musisz tego uzasadniać. Co do meritum, to nigdzie nie pisałem, że jestem za zwiększeniem pensum, choć nie mam też nic przeciwko. A problem nauczycieli którym brakuje godzin do pensum, szczerze mówiąc nic mnie nie obchodzi. Szkoła nie jest po to, by nauczyciele mieli wygodne posady. Odpowiedz Link Zgłoś
barnacle.bill.the.sailor Re: Ja zaś gratuluję umiejętności czytania 12.08.08, 12:02 dziwny_gosc napisał: > Jak nie jesteś ekspertem, to dlaczego w ogóle się wypowiadasz? Dlatego, że ty, mając jeszcze mniejszą niż ja wiedzę, zacząłeś się wypowiadać i to tonem wyroczni. > Na jakiej podstawie oceniasz też > moją wiedzę, przecież nie masz kwalifikacji? Nie trzeba wysokich kwalifikacji by ocenić twoje farmazony... > Co do meritum, to nigdzie nie pisałem, że jestem za zwiększeniem pensum, choć > nie mam też nic przeciwko. A problem nauczycieli którym brakuje godzin do > pensum, szczerze mówiąc nic mnie nie obchodzi. Szkoła nie jest po to, by > nauczyciele mieli wygodne posady. Skoro problemy nauczycieli (które ciebie nie dotyczą) nie obchodzą cię, to po co w ogóle zabierasz głos ???... Nie oczekuję odpowiedzi na to pytanie ani też dalszego ciągu dyskusji, którą sprowadzasz do piaskownicy. Odpowiedz Link Zgłoś
lucynare Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 12.08.08, 09:09 Pragnę podkreślić, że badania, o których wspomina dziwny gość zostały przeprowadzone w 199 roku. 10 lat temu. co nieco się od tego czasu zmieniło.dziesięć lat temu może rzeczywiście w szkołach byli głównie nuczyciele z wykształceniem licencjackim i po SN (Studium Nauczycielskie - dwuletnie). To jednak przeszłość. Już ich nie ma poszli na emeryturę. We współczesnej szkole mamy nauczycieli po studiach (pełnych - magisterskich, w większości po uniwersytetach i wcale nie zaocznych!!!!) Może ktoś przeprowadziłby takie badanie, a nie podpierał się czymś, co jest już po prostu nieaktualne! W mojej szkole nie ma ani jednego nauczyciela bez tytułu magaistra (przepraszam - jest dwóch germanistów na piątym roku studiów!). Wszyscy pozostali mają ten tytuł, większość także za sobą podyplomówki z pokrewnych przedmiotów. Aha, podkreślam, jestem krytyczna wobec nauczycieli, ale czuję się też w obowiązku ich bronić, gdy słyszę głosy tego rodzaju - niesprawiedliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
lucynare Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 12.08.08, 09:35 TO SĄ BADANIA Z 1998 ROKU. SPRZED 10 LAT!!! CZY KTOŚ TO DOSTRZEGA? SPRZED REFORMY. Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 12.08.08, 18:55 Przecież z góry zaznaczyłem, że sprzed dziesięciu lat. Sądzisz, że wiele się zmieniło? Przecież nauczyciele badani przez Nalaskowskiego, to byli przeważnie ludzie młodzi, więc nie są jeszcze na emeryturach. Reforma nie objęła kadry pedagogicznej, więc pracują w większości dalej. Może zrobili w ciągu tych lat zaocznie studia magisterskie, nie jest to teraz żaden problem. Ale czy dodatkowy dyplom coś w nich zmienił? Przykro to mówić, ale z tych badań wyłania się obraz osób biernych, leniwych, nieciekawych świata i co tu dużo mówić: nieobdarzonych zbyt wysoką inteligencją. To się nie zmienia wraz z uzyskaniem jakiegoś dyplomu. Oczywiście, że tego typu badania powinny być prowadzone regularnie. Fakt, że tego nikt nie robi też chyba o czymś świadczy. Odpowiedz Link Zgłoś
lucynare Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 12.08.08, 20:02 Nalaskowski "zastrzega, że badał jedynie najsłabsze ogniwo przyszłej reformy. Jak obliczył, jego badania są reprezentatywne dla jednej szóstej polskich nauczycieli." - bo badał głównie nauczycieli szkół podstawowych, w tym nauczania początkowego. 1/6 polskich nauczycieli. Myślę jednak, że wiele się zmieniło. Nie ma w szkołach nauczycieli bez wykształcenia, co nie znaczy, że to, które mają, jest wystarczające. Doskonale pamiętam swoje zajęcia z metodyki na uniwersytecie. Pani metodyk zanudzała wszystkich studentów na śmierć, ucząc nas tym samym, jak "powinny" wyglądać lekcje. To, że niektózy wybili się jednak i zmienili podejście i metody - jest doprawdy niezwykłe. Nie lepsze były wykłady z dydaktyki i psychologii. Może należałoby zacząć od reformy szkół wyższych, bo to one wypuszczają nauczycieli. Jakich wypuszczą, takich mają. Pani Puzyninapowinna zastanowić się, ilu studentom dała pozytywne wpisy do indeksu mimo przekonania, że nie powinna. że ten człowiek się nie nadaje do pracy z dziećmi. Trzeba zacząć od zmiany w samej szkole - wśród nauczycieli, ale to nie będzie proste. Na praktyki przychodzą osoby, które nie mają pojęcia, co zrobić z dziećmi, by ich słuchały. Popełniają błędy merytoryczne. I co? Czy nauczyciel prowadzący praktykanta wystawi mu negatywną ocenę? Nie. Wystawi wyważoną, dobrą ocenę. Bo zagryźliby go na śmierć. A co się dzieje, gdy jest się opiekunem tzw. stażu? Nauczyciela- stażysty? To samo. Nowy, świeżo upieczony nauczyciel przychodzi do pracy i w pierwszym roku powinien otrzymać maksymalną pomoc. Ze strony nauczyciela opiekuna i dyrektora. Nie otrzymuje nic. Jest sam. On zresztą nie zwraca się po nią do nikogo. Bo jest przekonany o własnej mądrości, a tytuł mgr przed nazwiskiem upoważnia go do pełnej samodzielności. Także mam dziecko w szkole i wiem, jak wygląda sytuacja od drugiej strony. Po raz kolejny podkreślam - nie bronię tego środowiska. Jestem w jego środku. Są tu ludzie wspaniali, oddani. Są całkiem normalni, porządni nauczyciele, choc bez polotu. Są tacy, którzy nie powinni w szkole pracować. Normalka. Jak wszędzie. Jesteśmy tacy, jak wszyscy. A jeśli chodzi o wykładowców na uczelniach - to także można o nich sporo ciekawych rzeczy powiedzieć. Niech każdy tylko przypomni sobie własnych profesorów: dziwaków, wariatów, leni, którzy na wykłady nie przychodzili. a wśród nich mądrych ludzi, których wspomina się po latach z rozrzewnieniem. Nie ma więc co marzyć, że kiedyś nacuczycielami będą sami cudowni ludzie. Tak nie będzie nigdy. Będzie tylko można się modlić, żeby nasze dzieci uczyli ci lepsi. No, to się wypisałam... Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 12.08.08, 20:39 Reprezentatywność próby jest niska, bo m.in. dlatego, że Nalaskowski nie miał możliwości i środków żeby przeprowadzić badania bardziej kompleksowe. Sądzisz, że w województwach do których nie dotarł, wyniki byłyby jakoś znacząco inne? Wątpię. Powszechnie uważa się, że dzisiejsi nauczyciele są lepiej wykształceni od tych dawnych, co skończyli tylko "eseny". Pod względem formalnym, oczywiście tak. Od starej, rutynowanej nauczycielki matematyki słyszałem, że jeśli chodzi o metodykę, to znacznie więcej nauczyła się na studium, niż na późniejszych studiach. Na studiach kładziono nacisk na matematykę, którą wykładano na poziomie o wiele wyższym niż ten który jest potrzebny nauczycielowi liceum. Metodyka była jakoś niedoceniona. Coś w tym może być: najlepsza nauczycielka jaką miałem w życiu, skończyła tylko SN. W życiu nie obwiniam nauczycieli z badań Nalaskowskiego, że są tacy jacy są. Zanim zostali nauczycielami, sami zostali "pokrzywdzeni" przez nasz system oświaty. W normalnych warunkach, przeważnie nie zostaliby dopuszczeni do wykonywania tego zawodu (wielu z nich nawet matury by nie zdało), względnie zostaliby z niego szybko wyeliminowani. Zresztą, pewnie byliby szczęśliwsi wykonując inne prace. Trzeba tylko te normalne warunki stworzyć. Odpowiedz Link Zgłoś