Dodaj do ulubionych

czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godziny

07.08.08, 14:04
tygodniowo? Dlaczego rząd chce aby się zapracowali na smierć?
Obserwuj wątek
    • wanda43 Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 07.08.08, 15:04
      Niektorzy nie powinni. Np. katecheci nie powinni pracować ani godziny.
    • allspice Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 07.08.08, 15:05
      Aż czy... tylko?
    • republika.republika powinni pracować 40, tak jak wszyscy 07.08.08, 15:07

      • barnacle.bill.the.sailor I pracują, czasami nawet znacznie dłużej... 07.08.08, 15:09

        • republika.republika na prywatnych korepetycjach, na czarno 07.08.08, 15:24

          no to 40 h,/tydzień, 26 dni urlopu i niech przestaną płakać że tak harują
          • barnacle.bill.the.sailor Proponujesz likwidację wakacji ?... 07.08.08, 15:29

            • barnacle.bill.the.sailor Ponadto prywatnych korepetycji nie 07.08.08, 15:36
              wlicza się do ustawowego czasu pracy, który dla nauczycieli (tak jak dla
              wszystkich innych) wynosi 40 h/tygodniowo. Sprawdź sobie kartę nauczyciela i nie
              pisz bzdur...
              • republika.republika ? 07.08.08, 17:23

                ja kwestionuję Twoje twierdzenie że nauczyciele tyle pracują. Może wyjdzie im
                40h jeśli sobie wliczą korepetycje.

                Tak czy siak najlepiej będzie jeśli będą spędzać w szkole 8h dziennie i
                wykonywać tam wszystkie swoje nauczycielskie prace: - sprawdzanie klasówek,
                przygotowanie do lekcji, no i najważniejsze indywidualnie pracować ze słabymi
                oraz wybitnymi uczniami.

                Zamiast wolnego typu wakacje, ferie - 26 dni urlopu jak wszyscy. Pozostały czas
                wakacji i ferii powinien być przeznaczony na szkolenia organizowane przez kuratoria.
                • barnacle.bill.the.sailor Re: ? 07.08.08, 17:58
                  republika.republika napisała:

                  > ja kwestionuję Twoje twierdzenie że nauczyciele tyle pracują. Może wyjdzie im
                  > 40h jeśli sobie wliczą korepetycje.

                  Przedstaw swoje zestawienie realnego czasu pracy nauczyciela, to będzie jakaś
                  podstawa do dyskusji. Potem warto porównać je z realnym czasem pracy w innych
                  zawodach (znacznie lepiej wynagradzanych)...

                  > Tak czy siak najlepiej będzie jeśli będą spędzać w szkole 8h dziennie i
                  > wykonywać tam wszystkie swoje nauczycielskie prace: - sprawdzanie klasówek,
                  > przygotowanie do lekcji, no i najważniejsze indywidualnie pracować ze słabymi
                  > oraz wybitnymi uczniami.

                  Czyli jak w USA... ? OK pod warunkiem, że władze zapewnią im takie same warunki
                  pracy... i wynagrodzenia (ok. 3000 USD dla POCZĄTKUJĄCEGO nauczyciela po
                  college'u) ! ;)
                  >
                  > Zamiast wolnego typu wakacje, ferie - 26 dni urlopu jak wszyscy.

                  Z mozliwością rozłożenia urlopu w dowolnym czasie w ciągu roku ? OK...

                  Pozostały czas
                  > wakacji i ferii powinien być przeznaczony na szkolenia organizowane przez
                  kuratoria.

                  Kur(w)atoria w pierwszej kolejności do rozstrzelania !!! To prawdziwy skansen
                  komuny, zachowany jak w formalinie ! Żebyś ty wiedziała jakie debilizmy potrafią
                  wymyślać, żeby uzasadnić swoje istnienie i obciążąć nimi belfrów. Dopiero ich
                  likwidacja oznaczać będzie początek prawdziwej reformy oświaty !

                  Tak więc serdecznie dziękuję za ich szkolenia... ;-P
                  • republika.republika Re: ? 07.08.08, 18:34
                    barnacle.bill.the.sailor napisał:

                    > Przedstaw swoje zestawienie realnego czasu pracy nauczyciela

                    większość pracuje tyle co pensum - 18/tydz. Niektórzy to nawet kartkówki
                    poprawiają na lekcji, gdy inna klasa pisze lub wtedy gdy każą uczniom poczytać
                    sobie z podręcznika. Są nieliczne, chlubne wyjątki, niestety są tak samo
                    wynagradzani jak ich obijający się koledzy. Ponieważ trudno to ocenić, to uważam
                    ze należy wprowadzić zasadę, że nauczyciel przebywa w szkole 8h - uczniowie także.


                    >Czyli jak w USA... ? OK pod warunkiem, że władze zapewnią im takie >same warunki
                    >pracy... i wynagrodzenia (ok. 3000 USD dla POCZĄTKUJĄCEGO >nauczyciela po
                    college'u) ! ;)
                    >

                    w wielu zawodach nie zarabia się tak jak w USA, nie wiem dlaczego nauczyciele
                    mieliby być wyjątkiem. A poza tym jak znajdą się inni którzy będą pracować za
                    mniejsze pieniądze to po co przepłacać? - zwłaszcza że ci co najgłośniej krzyczą
                    o forsę to zwykle nauczycielskie miernoty

                    >Z mozliwością rozłożenia urlopu w dowolnym czasie w ciągu roku ? >OK...

                    i tak większość będzie wolała w wakacje, więc może być na takich samych zasadach
                    jak wszyscy. Przypominam ci, że inni pracownicy też nie zawsze dostają wtedy
                    urlop kiedy chcą. nb. zauważyłam,że nauczyciele są wyjątkowo często przebywającą
                    na zwolnieniach lekarskich grupą pracowników. Chorobowe nauczycielki w ciąży to
                    właściwie norma. Niespotykane w firmach prywatnych, bo zatrudnieni tam boją się,
                    że zostaną zwolnieni.

                    >Kur(w)atoria w pierwszej kolejności do rozstrzelania

                    OK, masz rację. Chodziło mi o szkolenia organizowane i opłacane przez państwo
                    • barnacle.bill.the.sailor Re: ? 07.08.08, 19:45
                      republika.republika napisała:

                      > większość pracuje tyle co pensum - 18/tydz.

                      Na czym opierasz to twierdzenie ?... Możesz przedstawić jakieś wyniki badań w
                      tym zakresie ?...

                      Niektórzy to nawet kartkówki
                      > poprawiają na lekcji, gdy inna klasa pisze lub wtedy gdy każą uczniom poczytać
                      > sobie z podręcznika.

                      Czy w ten sposób poprawiają wszystkie kartkówki/klasówki/sprawdziany ?...

                      Są nieliczne, chlubne wyjątki, niestety są tak samo
                      > wynagradzani jak ich obijający się koledzy. Ponieważ trudno to ocenić, to
                      uważam ze należy wprowadzić zasadę, że nauczyciel przebywa w szkole 8h -
                      uczniowie także.

                      > w wielu zawodach nie zarabia się tak jak w USA, nie wiem dlaczego nauczyciele
                      mieliby być wyjątkiem. A poza tym jak znajdą się inni którzy będą pracować za
                      mniejsze pieniądze to po co przepłacać? - zwłaszcza że ci co najgłośniej krzyczą
                      o forsę to zwykle nauczycielskie miernoty

                      Prestiż zawodu zalezy przede wszystkim od wynagrodzenia, stąd nie ma się co
                      dziwić, że na belfrów idą albo nieudacznicy albo pomyleni idealiści...
                      Oczywiście ze znaczącym wzrostem wynagrodzenia powinna iść weryfikacja
                      kwalifikacji (pozostając przy wzorze USA, każdy "dokształt" skutkuje podwyżką)
                      ale w żadnym razie wg obowiązujących obecnie kryteriów tzw. "awansu zawodowego",
                      który jest fikcją literacką (w dosłownym sensie !)...
                      >
                      > >Z mozliwością rozłożenia urlopu w dowolnym czasie w ciągu roku ? >OK..
                      > .
                      >
                      > i tak większość będzie wolała w wakacje, więc może być na takich samych
                      zasadach jak wszyscy. Przypominam ci, że inni pracownicy też nie zawsze dostają
                      wtedy urlop kiedy chcą. nb. zauważyłam,że nauczyciele są wyjątkowo często
                      przebywającą na zwolnieniach lekarskich grupą pracowników.

                      Hehehe, przeciez to jest własnie skutek niemożności wzięcia urlopu w trakcie
                      roku szkolnego... ;))) Nb. też masz jakieś miarodajne dane na ten temat ?...

                      Chorobowe nauczycielki w ciąży to
                      > właściwie norma. Niespotykane w firmach prywatnych, bo zatrudnieni tam boją
                      się, że zostaną zwolnieni.

                      To jest niezgodna z prawem patologia.
                      >
                      > >Kur(w)atoria w pierwszej kolejności do rozstrzelania
                      >
                      > OK, masz rację. Chodziło mi o szkolenia organizowane i opłacane przez państwo

                      Kur(w)atoria są własnie organem państwa (MEN)... ;-P Coś słabo jesteś
                      zorientowana w systemie oświaty... ;)))
                      • republika.republika Re: ? 07.08.08, 21:01
                        no cóż, swoje opinie opieram na swoich obserwacjach. Mam dwoje dzieci, poznałam
                        3 podstawówki, gimnazjum i liceum. Poznałam dość dobrze, bo jako odpowiedzialny
                        rodzić uważam że należy pracować w miarę możliwości w RR. Moi znajomi mają
                        dzieci w szkołach, więc konfrontuję ich opinie ze swoimi. Jak dla mnie
                        wystarczy. Statystyka jest może i dobra, ale też zniekształca obraz. Ty swoje
                        opinie, opierasz na własnych doświadczeniach z pracy, czy na danych statystycznych?


                        > Kur(w)atoria są własnie organem państwa (MEN)... ;-P Coś słabo jesteś
                        > zorientowana w systemie oświaty... ;)))

                        ???
                        no toteż dlatego poprzednio użyłam kuratorium, myśląc o państwie. Zgadzam się z
                        Tobą co do tego, że kuratoria nie są potrzebne, tym niemniej roli państwa w
                        oświacie raczej nie uda się zredukować do zera. Ale jak chcesz to właściwie mogę
                        przystać na to żeby nauczyciele dokształcali się za własne pieniądze bez pomocy
                        państwa. Można to połączyć z wyższą pensją po podniesieniu kwalifikacji, tylko
                        żeby egzaminy były na serio a nie taka ściema jak teraz.


                        • barnacle.bill.the.sailor Re: ? 07.08.08, 23:17
                          republika.republika napisała:

                          > no cóż, swoje opinie opieram na swoich obserwacjach.

                          Znaczy się, siedziałaś w szkole i "monitorowałaś" pracę belfrów ?... Podglądałaś
                          ich w domach i spostrzegłaś, że nic tam nie robią ?... I na tej podstawie
                          wysnułaś swe generalizujące wnioski ?... Hehe, gdybym ja na podstawie obserwacji
                          teściowej, czy swoich rodziców miał oceniać elektorat PO, to... Boże chroń... ;)))

                          > Ty swoje opinie, opierasz na własnych doświadczeniach z pracy, czy na danych
                          statystycznych?

                          Na doświadczeniach z pracy małżonki, jej i moich znajomych oraz danych
                          statystycznych, które np. zaprzeczają twojej tezie, że testy kompetencji
                          wykazują, iż "darmozjady nic nie uczą" - z badań porównawczych wynika bowiem, że
                          wiedza naszych uczniów sytuuje się w górnych stanach średniej europejskiej, a w
                          niektórych dziedzinach jesteśmy w ścisłej czołówce. Nawet GW o tym pisała...
                          >
                          >
                          > > Kur(w)atoria są własnie organem państwa (MEN)... ;-P Coś słabo jesteś
                          zorientowana w systemie oświaty... ;)))
                          >
                          > ???
                          > no toteż dlatego poprzednio użyłam kuratorium, myśląc o państwie.

                          A potem użyłaś państwa z myślą o państwie ?... ;)))

                          > Ale jak chcesz to właściwie mogę
                          > przystać na to żeby nauczyciele dokształcali się za własne pieniądze bez pomocy
                          > państwa.

                          A myslisz, że teraz jest inaczej ???... Zgadnij jakie dofinansowanie dostała
                          moja żona, gdy kilka lat temu, zarabiając ok. 900 zł miesięcznie studiowała
                          zaocznie (czesne ok. 3600 zł za semestr) ?... Za 1 i 2 semestr ok 1/4 czesnego,
                          a za pozostałe 4... aż ok. 200 zł !!!

                          > Można to połączyć z wyższą pensją po podniesieniu kwalifikacji, tylko
                          > żeby egzaminy były na serio a nie taka ściema jak teraz.

                          Jak ktoś studiuje, to musi zdawać egzaminy, żeby skończyć studia - czyżbyś
                          chciała, żeby zdawał jeszcze jakieś dodatkowe ?...
    • man_sapiens Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 07.08.08, 15:13
      To nie jest tak, że nauczyciel przychodzi sobie do klasy i tak "spod palca"
      prowadzi lekcję, nawet jeżeli ma już wielką rutynę. Prowadzenie godziny
      (lekcyjnej) zajęć, jeżeli robić to porządnie, wymaga co najmniej drugie tyle
      czasu na przygotowanie i sprawdzenie np. kartkówek. Do tego nauczyciel ma
      zajęcia administracyjne. Powinien się stale dokształcać itd. Dlatego 22 godziny
      tygodniowo to dużo. (nie jestem nauczycielem)
      • dziwny_gosc Mówisz jak być powinno ale rzeczywistość jest inna 07.08.08, 18:46
        Kiedyś pewien naukowiec przeprowadził badania wśród prowincjonalnych
        nauczycieli, w efekcie dowiedzieliśmy się m. in., że: "Dwie trzecie nauczycieli,
        wymieniając szczegółowo codzienne czynności, nie wspomina o przygotowaniu się do
        lekcji."
        niniwa2.cba.pl/nauczyciele_prowincjonalni.htm
        Badanie nie objęło dużych miast, pozostaje mieć naiwną nadzieję, że tam jest
        trochę lepiej:)
        • man_sapiens Re: Mówisz jak być powinno ale rzeczywistość jest 07.08.08, 19:24
          > Badanie nie objęło dużych miast, pozostaje mieć naiwną nadzieję, że tam jest
          > trochę lepiej:)

          Nadzieja... Ja myślę, że w dużych miastach jest gorzej.
          22 godziny pensum to dużo, oczywiście przy założeniu, że pan / pani traktuje
          swoją pracę poważnie. Takich nauczycieli jest całkiem sporo, ale to mniejszość.
          Natomiast wszyscy mający kontakty ze szkoła widzimy, że większość nauczycieli
          pracuje wyłącznie w czasie lekcji.
          • protozoa Re: Mówisz jak być powinno ale rzeczywistość jest 09.08.08, 18:07
            Tak. I tacy nauczyciele powinni tracić pracę!
            Moi synowie mieli nauczyciela historii ( a jest to przedmiot, który
            nie jest ich ulubionym - są "ścisłowcami"). Każdalekcja z tym
            facetem była przygodą. Nie wymagał wkucia dat, ale przedstawiał
            epokę, wydarzenia na tle sytuacji społeczno-politycznej właściwej
            dla tej epoki, były prezentacje życia codziennego( co jedli ludzie,
            jak sie ubierali, czym sie zajmowali, co umieli, jak mieszali).
            Sypał jak z rękawa ciekawostkami, anegdotami, przynosił kserówki,
            pokazywał slajdy, podsuwał lekturę. Były lekcje muzealne, wycieczki
            do ciekawych miejsc związanych z omawiana epoką, młodziez robiła
            prezentacje multimediane ( które oglądał i oceniał w domu).
            Sądzę, że do każdej lekcji całkiem długo się przygotowywał, a nie
            był to nauczyciel pracujący rok czy dwa. Bliżej mu do emerytury niz
            studiów.
            Moi synowie mieli tez polonistkę. Młoda kobieta, która nie potrafiła
            zainteresować przedmiotem. Dyktowała do zeszytu interpretacje danego
            utworu zerżnięta zywcem z internetu. Uczyła metodą paznokciową - od -
            do.Żadnej inwencji, żadnego zaangażowania.Lekcje były nudne, a czas
            przygotowani do zajęć zajmował jej tyle co wydrukowanie stosownych
            opracowań z internetu - i to raz na początku swojej nauczycielskiej
            kariery.
        • barnacle.bill.the.sailor Re: Mówisz jak być powinno ale rzeczywistość jest 09.08.08, 19:01
          dziwny_gosc napisał:

          > Kiedyś pewien naukowiec przeprowadził badania wśród prowincjonalnych
          nauczycieli, w efekcie dowiedzieliśmy się m. in., że: "Dwie trzecie nauczycieli,
          wymieniając szczegółowo codzienne czynności, nie wspomina o przygotowaniu się do
          lekcji."

          Znaczy się pewnikiem prowadzili lekcje nieprzygotowani... ;)))))))
      • yoma Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 07.08.08, 21:09
        Ach, przypomina mi się moja polonistka z liceum. Prowadziła lekcję dyktując
        podręcznik do zeszytu, przy czym do tego stopnia nie wiedziała, co czyta, że
        potrafiła jednym ciągiem podyktować tekst-podpis spod obrazka-tekst...
    • przyladek.dobrej.nadziei 22 godziny tylko w okresie wakacyjnym 07.08.08, 15:27
      W czasie roku szkolnego 18.
      • innewidoki Re: 22 godziny tylko w okresie wakacyjnym 07.08.08, 15:52
        ktoś, kto nie jest belfrem nigdy nie wyczai w czym rzecz.
        • przyladek.dobrej.nadziei Re: 22 godziny tylko w okresie wakacyjnym 07.08.08, 21:03
          innewidoki napisał:

          > ktoś, kto nie jest belfrem nigdy nie wyczai w czym rzecz.

          Taaak, belfrów nikt nie zrozumie.
    • masuma Oczywiście TAK n/t 07.08.08, 15:57

    • barnacle.bill.the.sailor Powinni pracować 168 godzin tygodniowo 07.08.08, 16:00
      za darmo !!!
      • mmikki Re: Powinni pracować 168 godzin tygodniowo 07.08.08, 17:26
        wystarczą 42 godziny tygodniowo za pieniądze
        • barnacle.bill.the.sailor Nie, nie wystarczą... 07.08.08, 18:00
          Trza ich wziąć w kamasze, a jak się nie podoba, to niech se zmienią pracę !
    • ewa8a To jest normalnie straszne ! 07.08.08, 18:24
      Biedacy sprawdzają przecież codziennie klasówki, mają zebrania z
      rodzicami, do każdej lekcji muszą się przygotować, w szczególności
      pan od fikołków.
      Jak można żądać, by pracowali AŻ 22 godziny (tygodniowo) ?!!
      • mmikki Re: To jest normalnie straszne ! 07.08.08, 18:25
        taki pan od rysunków albo prac ręcznych to wręcz sie ugina pod ciężarem klasówek
        • protozoa Re: To jest normalnie straszne ! 09.08.08, 17:43
          Pan od rysunków może prowadzic lekcje w muzeum, robic klasówki z
          historii sztuki, albo.... kazać rysować drzewo i wszystkim stawiac 5.
          Tylk nie dziwcie się, proszę, ze ten xle opłacany pan od rysunków ma
          gdzieć nauczenie Waszych dzieci co to jest kubizm, jaki styl ma
          kościół na rynku itd. A często jest to jedyna okazja, żeby zdobyc
          elementarna wiedzę na ten temat.
      • protozoa Re: To jest normalnie straszne ! 09.08.08, 17:40
        Pan od fikołków powinien oprócz pensum miec zajęcia dla dzieci z
        wadami postawy ( vide mój poprzedni post), SKS dla tych , którym w-f
        nie wystarcza. I wbrew temu co sie powszechnie uważa, prowadzenie
        gimnastyki korekcyjnej jest brdzo poważnym i waznym zadaniem.
    • ewa8a Niektorzy to już teraz pracują po 51 godzin 07.08.08, 18:40
      ,,Doświadczona nauczycielka z dwudziestopięcioletnim stażem liczy
      swój tygodniowy czas pracy - sprawom zawodowym poświęca ponad 51
      godzin, sama jest zaskoczona wynikiem. Przedstawienie tych
      obowiązków nauczyciela, które wykonywane są poza szkołą zajmuje jej
      trzy strony papieru kancelaryjnego. Są wśród nich przygotowanie do
      lekcji, łącznie z sobotami i niedzielami, własnoręczne wykonywanie
      pomocy, sprawdzanie zeszytów i kartkówek, analiza wyników, dodatkowa
      praca z uczniami, którzy mają trudności w nauce. Do wyliczanki dodać
      można także pracę związaną z przygotowywaniem uczniów do konkursów,
      wybór tekstów, zadań, ćwiczenie, sprawdzanie, pakowanie i wysyłanie
      prac, wyjazdy na konkursy (zwykle po lekcjach). A także opracowanie
      zakresu, zasad, pytań itp., napisanie, powielenie i wysłanie
      ogłoszeń, przygotowanie dyplomów, kupno nagród, dekoracja
      pomieszczenia także należy do obowiązków nauczycieli wykonywanych
      poza godzinami lekcyjnymi. Po lekcjach nauczyciele zajmują się także
      prowadzeniem dokumentacji wychowawczej, czyli dziennika, zeszytu
      wychowawczego zawierającego min. notatki z obserwacji każdego
      ucznia, notatki na temat tych, którzy mają problemy w nauce, na
      temat pomocy socjalnej, wreszcie spotkań z rodzicami. Bardzo dużo
      czasu, zdaniem nauczycieli zajmuje pisanie świadectw opisowych.''


      Eh..... za życie.
      • republika.republika nie można ich tak wyzyskiwać 07.08.08, 18:50

        niech pracują po 40g./tydzień. Po 8 godzin dziennie w miejscu pracy, tak jak
        wszyscy + 26 dni urlopu też tak samo jak wszyscy.
        • ewa8a Re: nie można ich tak wyzyskiwać 07.08.08, 18:54
          8 godz. x 27 zł x 22 dni = 4752 zl/mc. Znów będą kręcić nosem, że za
          mało.
          • barnacle.bill.the.sailor Skąd wzięłaś tę stawkę ?... 07.08.08, 20:42

            • ewa8a Re: Skąd wzięłaś tę stawkę ?... 07.08.08, 21:21
              Ok. miesiąca temu w papierowym wydaniu GW był na pierwszej stronie
              raport GUS-u, dotyczący najlepiej płatnych profesji. Nauczyciel był
              w czołówce.
              Poniżej cytuję fragment artykułu, posiłkującego się tym raportem :

              ,, W opublikowanym niedawno raporcie pokazują, że godzinowa stawka,
              jaką otrzymuje pracownik oświaty jest tylko trochę niższa od tej, na
              jaką liczyć może na przykład informatyk. Według ministerstwa
              nauczyciel zarabia od 25 do 30 zł za godzinę pracy, a informatyk -
              27 zł.’’

              tiny.pl/2n7q
              • barnacle.bill.the.sailor Czytałem ten artykuł, także jego dalszą 07.08.08, 23:24
                część, gdzie padają poważne zarzuty co do metodyki zastosowanej przez firmę
                prowadzącą na zlecenie MEN badania (skądinąd zresztą znaną mi osobiście)... Z
                tych danych wynikałoby, że informatycy powinni garnąć się do uczenia informatyki
                w szkołach (bo stawki wprawdzie trochę niższe ale za to luzy niesamowite - 18
                godz. tygodniowo, 3 m-ce wakacji i ferii, pewność zatrudnienia)... Dlaczego więc
                jest zupełnie inaczej ?...
      • przyladek.dobrej.nadziei Re: Niektorzy to już teraz pracują po 51 godzin 07.08.08, 21:05
        Niech siedzą w szkole od 8 do 16. Będą mieli czas na przygotowanie się do
        lekcji, przygotowanie pomocy i inne rzeczy. Uciekają ze szkoły zaraz po
        lekcjach, a później narzekają, że w domu sprawdzają klasówki, itd.
        • barnacle.bill.the.sailor Gdzie i czym w szkole mają przygotowywac lekcje, 08.08.08, 08:49
          pomoce, poprawiać klasówki itp. ?... Na plecach kolegi ?... ;-/
    • hrabia.m.c Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 07.08.08, 20:45
      marija.bar napisała:

      > tygodniowo? Dlaczego rząd chce aby się zapracowali na smierć?

      bo to jest rząd TOTALITARNY:)
      i dazy do wytepienia tej "inteligienciiiii"
    • lucynare Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 08.08.08, 08:53
      Nauczyciele powinni pracować 22 godziny. 18 to mało. i w dodatku
      jest fikcją, bo mało który nauczyciel (a jestem nauczycielką i
      wszyscy moi znajomi to nauczyciele!!!) tyle pracuje. Zazwyczaj mamy
      po 22-24 godziny. Wielu z nas ma więcej nadgodzin. Rzeczywistość
      jest nieco inna niż opisywana przez nauczycieli na forum. NIe wiem,
      co znaczy "przygotowywanie się do zajęć" - codzienne. Nie ma takiej
      potrzeby. Jeśli uczy się w trzech np. klasach równoległych (a np.
      gimnazja tak włąśnie są zorganizowane), to uczy się tego samego (z
      małymi modyfikacjami wynikającymi z różnorodności poziomu w tych
      klasach - ale to się robi na bieżąco, w trakcie lekcji). Przygotować
      się można do nowej lekcji, czasem do inne, ciekawszej, gdy się
      wprowadza zmiany albo nowy podręcznik ( i wielu nauczycieli to
      robi).
      Natomiast rzeczywiście sprawdzanie kartkówek (bo klasówek to sobie
      nie wyobrażam!- to przecież niemożliwe!) nie powinno mieć miejsca. A
      ma, bo gdy pracowałam w zastępstwie nauczyciela anglisty w innej
      szkole przez rok, uczniowie próbowali wymóc na mnie, bym jeszcze na
      tej samej lekcji sprawdziła dopiero co zrobioną kartkówkę. Co
      oznacza, że poprzedniczka miałą taki zwyczaj. Uczniowie w moje
      rodzimej szkole nigdy mi czegoś takiego nie zaproponowali! Wniosek
      nasuwa się sam.
      Wcale nie jestem chętna do zostawania po lekcjach w szkole, by
      sprawdzać, rónie dobrze, a nawet lepiej robi mi się to w domu, na
      włąsnej kanapie (cóż za dwuznaczność;), dlatego uważam, że te 4
      dodatkowe godziny do pensum są jak najbardziej na miejscu.
      I jeszcze ścieżka awansu, o której ktoś tu już pisał. Też powinna
      być inna, bo rzeczywiście czasami staje się fikcją, "twórczością
      literacką". Ale zanim zmieni się cokolwiek w tej kwestii, proponuję
      zmusić dyrektoró, by przeprowadzali prawdziwe hospitacje. z
      OMówieniem, wnioskami, itd. W mojej szkole np. stosuje się zapis o
      hospitacjach jako straszak na niepokornych.
      Dlatego zmiany są konieczne. Apologetów szkolnictwa i fantastycznej
      pracy nauczycieli przepraszam, może i jestem złym ptakiem, co to
      włąsne gniazdo kala, ale jeśli ktoś zna ciąg dalszy przysłowia... to
      tym lepiej.
      Aha, i kwestia wcześniejszych emerytur - nie upierajmy się przy
      nich, bo walcząc o nie, tracimy coś znacznie cenniejszego -
      możliwości podwyżek, większych nakładów na oświatę. Skórka za
      wyprawkę.
      pozdrawiam wszystkich - i zwolenników i przeciwników nauczycieli i
      ich pracy. Bo jesteśmy tacy sami jak wy. Tylko mamy więcej wolnego
      czasu i niższe pensje. Coś za coś.
      Aha, i zszargane nerwy, ale to cecha nas wszystkich
      Lucyna
      • barnacle.bill.the.sailor Nie 22, a 168 godzin ! 08.08.08, 09:06
        Za darmo !!!

        Nic się darmozjadom nie należy !!!
    • danuta49 Zależy jacy;-) 08.08.08, 10:13
      W-fowcy itp.,nauczyciele podstawówek owszem - na całym świecie oni mają
      inne(większe!) pensum niż nauczyciele szkół średnich!
    • randybvain Maksimum 40 godzin tygodniowo 08.08.08, 18:58
      ... przy czym powinien to być średni wynik dla całego roku.

      I żadnego bredzenia o pracy w domu. NIKT do tego nie zmusza, a jak
      zmusza, to robi to nielegalnie. Wszystkie obowiązki nauczycielskie
      powinny odbywać się w szkole.

      Do godzin, o któych piszę powinny być wliczone wszelkie obecności na
      dyskotekach i wycieczkach, za każdym razem, gdy nauczyciel z
      polecenia swego przełożonego musi wykonywać swe obowiązki (nie,
      kiedy chce się pokazać i coś robi sam z siebie i później płacze, że
      nikt go nie docenia i nikt mu za to nie płaci).

      Myślę, że 30 godzin by wystarczyło.
      • danuta49 Gdzie i kiedy miałoby się to odbywać w szkole??? 08.08.08, 21:18
        >Wszystkie obowiązki nauczycielskie powinny odbywać się w szkole.<
        I co z wyposażeniem miejsca pracy???;-)
        • randybvain Re: Gdzie i kiedy miałoby się to odbywać w szkole 09.08.08, 14:51
          A kogo to obchodzi? Nie ma wyposażenia - nie ma pracy, do której
          wykonanania to wyposaenie jest niezbędne. Dlaczego nauczyciele mają
          utrzymywać swego pracodawcę?
      • mist3 Re: Maksimum 40 godzin tygodniowo 08.08.08, 21:32
        Ja naprawdę mogę siedzieć 8 godzin dziennie w szkole, wierzcie lub nie wierzcie.
        Tylko niestety nie mam na to warunków.
        Nie mam swojej klasy - wszyscy (no prawie wszyscy - są równi i równiejsi - w
        zależności od chęci używania wazeliny) wędrujemy po szkole z lekcji na lekcję.
        W pokoju nauczycielskim siedzimy po 2 na krześle, a o takim luksusie jak własna
        szafka (gdzie mogłabym włożyć swoje pomoce naukowe) mogę pomarzyć. Podobnie jak
        o dostępie do komputera z drukarką - w rezultacie wszelkie sprawdziany,
        konspekty i pomoce drukuję w domu.
        Jestem anglistką w szkole średniej, gdzie nie da się niestety wyznaczyć uczniów
        do pracy i samemu sobie bimbać. Trzeba się bardzo napracować, żeby wydusić od
        uczniów jakiekolwiek zdanie po angielsku, więc dużo rzeczy przygotowuję w domu,
        żeby uczniowie mówili 'mimochodem;', nawet nie wiedząc że mówią.
        Indywidualne rozmowy z rodzicami na zebraniach polegają na tym, że stoimy na
        korytarzu i ustawia się kolejka chętnych rodziców (z klasy jestem wyrzucana, bo
        mój kolega/koleżanka też musi gdzieś zrobić zebranie ogólne). O jakiejkolwiek
        prywatności i komforcie nie ma mowy.
        Dodam jeszcze, że byłam w tym roku na kilku kursach (nie tylko dlatego, że tego
        wymaga ten cholerny 'awans', ale dlatego, że chciałam się czegoś dowiedzieć). Za
        wszystkie płaciłam z własnej kieszeni, na wszystkie poświęcałam soboty lub
        niedziele.
        Nie chcecie podwyżek dla nauczycieli - ok, wasze prawo. Uważacie, że pracujemy
        za mało - też macie prawo tak twierdzić. Ja też uważałam pracę nauczyciela za
        odliczanie dni do kolejnego wolnego, dopóki sama nie zaczęłam pracować w tym
        zawodzie.
        Uważacie większość nauczycieli za sadystów, nieuków i co tam jeszcze chcecie -
        to też zrozumiałe. Nauczyciel to taki zawód (jak lekarz), że wszelkie jego
        potknięcia się zauważa, komentuje. Sama ze szkoły pamiętam albo złych
        nauczycieli albo tych wybitnych. Śmiem jednak twierdzić, że większość była po
        prostu przeciętna - starała się w miarę swych sił wykonywać swoją pracę jak
        najlepiej (jak większość z nas).

        Dziwi mnie tylko jedno - wszyscy ci zatroskani rodzice nie protestują przeciwko
        warunkom w jakich uczą się ich dzieci, nie domagają się od władz samorządowych
        żadnych nakładów na poprawę tych warunków. Bo przecież skoro ja wędruję z jednej
        obskurnej klasy do drugiej to tak samo wędrują wasze dzieci. Skoro ja nie mam
        godnych warunków, żeby porozmawiać z każdym rodzicem, który ma takie życzenie -
        to znaczy, że wy drodzy rodzice też takich warunków nie macie.
        Dodam jeszcze jedno (bo zaraz się zacznie, że to my nauczyciele powinniśmy się
        tego domagać, bo to nasze miejsce pracy) - my się tego często domagamy, ale
        jednak grupka nauczycieli nie jest aż tak dużą grupą elektoratu, żeby ktokolwiek
        (przynajmniej na szczeblu lokalnym) chciał się z nami liczyć.

        Powtórzę raz jeszcze - będę siedzieć w szkole 8 godzin tylko dajcie mi
        możliwości - półkę na słowniki i repetytoria oraz podręczniki (będę się mogła do
        lekcji przygotować w pracy, a nie w domu) oraz miejsce na zostawienie zeszytów,
        komputer (żebym mogła napisać różne rzeczy, czasem pożyteczne a czasem takie,
        którymi swoje kompleksy leczy pani wizytator z kuratorium) oraz możliwość
        wydrukowania tego, co wyprodukuję na komputerze. No i zupełny luksus - stoliczek
        z moim własnym krzesłem, żebym mogła to wszystko zrobić nie wypraszając kolegów
        i gdzie mogłabym spokojnie usiąść i porozmawiać z rodzicami.
        • barnacle.bill.the.sailor Nie marudź tylko do roboty, nierobie !... 08.08.08, 22:39
          Tyle tysięcy lat człowiek obchodził się bez komputera, a ty nie potrafisz ???...
          I na cholerę ci własny stolik z krzesełkiem ?... Plecy koleżanki/kolegi albo
          kawałek ściany nie wystarczą do poprawiania klasówek, czy pisania konspektów
          ???... No tak, jak ktoś jest nieudacznikiem, to nic nie umie...

          ;-)))
        • randybvain Re: Maksimum 40 godzin tygodniowo 09.08.08, 14:53
          Popieram. Powinno się wzmóc wysiłki by polepszyć warunki pracy
          nauczycieli.
      • protozoa Re: Maksimum 40 godzin tygodniowo 09.08.08, 17:54
        Ktoś napisał, że nie przygotowuje się do lekcji - to , niestety, go
        dyskwalifikuje, bo lekcje sa nudne a jego gubi rutyna.
        Nawet powtarzając ten sam temat 20 razy można to robić rzemieśniczo
        lub artystycznie. Dobry nauczyciel dostosowuje lekcje do klasy, a
        nie ma 2 identycznych klas. Dobry nauczyciel czyta, uzupełnia, szuka
        ciekawostek, nowinek, atrakcji.
        I nie wszystko to mozna robic w szkole. Czasem trzeba pogrzebać we
        własnych notatkach ze studiów, czasem w domywym księgozbiorze, coś
        przedyskutować z kolegą swojego lub pokrewnego przedmiotu, czasem
        zrobić coś niestandardowego.
        Zgadzam się, że do pensum powinny być wliczane wszystkie dodatkowe
        zajęcia: wieczorny teatr, wycieczka, dyskoteka, popołudniowe muzeum,
        niedzielna impreza integracyjna, zebranie z rodzicami, rada
        pedagogiczna itd.
        • lucynare Re: Maksimum 40 godzin tygodniowo 10.08.08, 09:22
          Napisałam, że nie trzeba przygotowywać się do KAŻDEJ lekcji. A
          czytanie gazet, czasopism (nie kolorowych!!!) to nie jest
          przygotowywanie się. Grzebanie w domowym księgozbiorze, dyskusja z
          kolegą - śmiesznym wydaje mi się to nazywanie przygotowywaniem do
          lekcji. TO OCZYWISTOŚĆ, której się nawet nie bierze pod uwagę. Dobry
          nauczyciel robi to MIMOCHODEM i nawet nie nazywa ttego
          przygotowywaniem.
          Dobry nauczyiel lubi to, co robi.
          Ale nie uwierzę, że każdy polonista po powrocie z pracy regularnie
          przegląda swoje notatki ze studiów, codziennie "grzebie w
          księgozbiorze" (o ile takowy posiada, bo znam takich, co to mają
          dziesięć książek na krzyż!), przegląda notatki, prowadzi dyskusje...
          A czy mnie dyskwalifikuje, czy nie... moja klasa uzyskałą w części
          humanistycznej w tym roku 34,2 punkty. Jest klasą wiejską, wszystkie
          standardy przekroczyły łatwość 0,7. To a propos tej dyskwalifikacji.
          Mam wrażenie, że nauczycielom brakuje trzeźwego spojrzenia na siebie
          i swoją pracę. Wszyscy zachowujemy się jak nieszczęśnicy przez
          nikogo niezrozumiani, niedoceniani. Znam takich, co to uważają, że
          wychowawstwo to dopust Boży i że nauczyciel jest najbardziej
          zapracowaną grupą zawodową w Polsce.
          Aha, jeżdzę z młodzieżą do teatru - najczęściej do opery, oglądamy
          balety i musicale (i oni to lubią, bo zawsze mam komplet!), wyjazdy
          te są zawsze po południu, wracamy koło północy, częściej po niż
          przed. Wydaję szkolną gazetkę (taką ośmiostronicową!). I nie uważam,
          że jestem przepracowana. Chciałabym tylko, żeby już nie wieszano na
          nas psów. SPokojnie jestem w stanie zaakceptować 4 godziny
          dydaktyczne więcej. Większość z nas i tak je ma. A mam nadzieję, że
          za tym pójdzie podwyżka.
          Pozdrawiam wszystkich
          • protozoa Re: Maksimum 40 godzin tygodniowo 10.08.08, 21:19
            Jestem lekarzem z prawie 20 letnia praktyką- nauczycielem
            akademickim.Wydawałoby się, ze mogłabym byc rutyniarą. Ostatecznie
            każdy przypadek jest w jakims stopniu do siebie podobny, a jednak:
            przed zajęciami ze studentami przygotowuję sie do nich, przeglądam
            histrie chorob, szukam podobieństw, róznic, uzasadniam dlaczego
            chory ma obione takie a nie inne badania dodatkowe, dlaczego zlecam
            u Kowalskiego takie a u Zielińskiego inne konsultacje, chociaz
            pozornie powinnam kierowac się schematem.
            Podobnie z operacjami - pewnie, ze przed każda operacja wyrostka nie
            studiuje anatomii jamy brzusznej, ale gdy operuję pacjenta z
            nowotworem watroby - przygotowuję sie do operacji, czasem cos z kims
            konsultuję, doczytam. A sądzę, że rocznie robie więcej takich
            operacji niz nauczyciel przeprowadza lekcji na temat sonetów
            Petrarki.
            • lucynare Re: Maksimum 40 godzin tygodniowo 12.08.08, 09:29
              Sądzę jednak, że w kwestii nowowtworów wątroby stale się coś
              zmienia...w sprawie sonetów Petrarki - zapewniam Cię, że niewiele.
              Ta sama Laura, mężatka, te same czasy. Nikt nie wydaje co roku
              przyczynków do biografii Petrarki.
              Być na bieżąco trzeba, ale nie widzę pwoodu, by udawać, a tak się
              dzieje. I wiem, co mówię. Bo gadać ładnie, to każdy potrafi. Mówić o
              tym, co robi, jak pracuje z dziećmi, a nie na tym to polega.
              Nauczyciele tworzą jakiś rodzaj fikcji, zafałszowanego obrazu
              swojego zawodu i chyba już w niego święcie wierzą.
              Są wakacje, na moim biurku leżą w tej chwili podręczniki szkolne, z
              którymi pracować będę dzisiąty rok. Wczoraj zastanawiałam się, co
              zmienić, jak ponownie uporządkować pracę na kolejny rok szkolny. Bo
              za 20 dni wracam do pracy. I wbrew wszystkim czekam na to z jakąś
              radością.
              Otrzymuję 2.000 miesięcznie. Na rękę. Sama wybrałam. Ale nie miałam
              tak naprawdę wyboru. Gdy szukałąm pracy w mojej okolicy - nie było
              firm, w których chętnie by mnie zatrudniono - a znam francuski
              całkiem nieźle, o łacinie i rosyjskim nie wspomnę, i dobrze
              angielski - bo jestem po drugich studiach - nie podyplomowych, tylko
              całkiem normalnych drugich studiach (to znów a propos tych
              niedouczonych nauczycieli z raportu pana Nalaskowskiego!.)
              Z wyboru teraz po latach jestem zadowolona.
              I zaangażowana w to, co robię. Nie jestem rutyniarą. Rutyniarze to
              ci, których tu nie ma, bo ich szkoła w czasie wakacji nie obchodzi.
              Nie chcą o nie rozmawiać a ni myśleć. Bo zostało jeszcze 20 dni i
              trzeba je wykorzystać przed ponowną niewolą. Gdyby ktoś nie
              zrozumiał- to ironia była.
              • protozoa Re: Maksimum 40 godzin tygodniowo 12.08.08, 10:32
                Nie jestem ekspertem od sonetów Petrarki, ale sądzę, że zawsze mozna
                cos o nich doczytać, cos sprawdzic o czyms się dowiedzieć i
                utrakcyjnic lekcje.Zajęcia mozna poprowadzic w rózny sposób,
                dostosować je do poziomu klasy, postawic na aktywność uczniów itd.
                Mozna tez przeczytać 2 sonety, podyktowac do zeszytu to co ktos o
                nich napisał 55 lat temu i tez będzie dobrze.
                Nie wiemczy chciałabym ( gdybym była nauczycielką) pracować z tym
                samym podręcznikiem 10 rok. Moje dzieci miały taka właśnie
                polonistkę w podstawówce. Od lat pracowała z podręcznikiem Marii
                Nagajowej ( pamietam autorke, nie pamietam tytułu). Podręcznik
                przestarzały, rutyna, te same tematy wypracowań, tak samo prowadzone
                lekcje. Nic nowatorskiego. W gimnazjum polonistka wybrała
                podręczniki Stentora ( nie pamiętam ani autorów ani tytułów).
                Podręcznik był nowy a ona pełna pomysłów.W liceum znowu porazka- tym
                razem polonistka zajmuje się dyktowaniem (!!!)swoich notatek ze
                studiów. Uczniowie zmieniaja się w pisarzy gminnych.
                Nie wiem gdzie mieszkasz i co umiesz, ale w Warszawie osoba znająca
                biegle 3 języki ( o łacinie nie wspomnę) i umiejąca się tym
                wylegitymować ( studia lub certyfikaty, a nie oświadczenie "znam
                dobrze taki to a taki język) zarobi znacznie więcej niż 2000 na
                rękę.
    • protozoa Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 09.08.08, 17:37
      Mam dzieci w klasie maturalnej, więc od zerówki ( szkolnej) miałam
      całkiem sporo do czynieia z nauczycielami. Trafiałam na róznych:
      bardzo dobrych- wręcz artystów w swoim fachu-, porządnych solidnie
      uprawiających nauczycielskie rzemiosło, patentowanych leni, osoby
      wypalone zawodowo i odwrotnie nauczycieli pełnych pomysłów i
      inicjatywy. Nie było żadnych(!!!) istotnych róznic płacowych między
      nauczycielem artystą a nauczycielem leserem. Róznice w uposażeniu
      zależały od stopnia awansu zawodowego i tylko od tego.
      Nauczyciele powinni zarabiać duzo ( co najmniej 2 srednie krajowe),
      powinni miec utrzymane wakacje w dotychczasowym wymiarze i powinna
      zostać zlikwidowana karta nauczyciela chroniąca miernoty. Jesli ktos
      sie nie nadaje, obija, nie przygotowuje do lekcji - to powinien
      usłyszec do widzenia. Natomiast osoby zaangazowane ponad
      przeciętność, mających wychowanków-olimpijczyków, lub przeciwnie
      sukcesy w pracy z trudna młodzieżą powinnibyć dodatkowo i solidnie
      wynagradzani.
      A kto jest dobrym a kto złym nauczycielem - łatwo sprawdzić. Wbrew
      pozorom praca jest dość wymierna, potrafia go takze ocenić rodzice i
      uczniowie. I wcale tak nie jest, że dobry nauczyciel to taki, który
      stawia dobre stopnie- wbrew pozorom tacy wcale nie sa cenieni i
      szanowani.
      Przy nagrodach winno sie brac pod uwagę absencję, nietypowe i
      niestandardowe zajęcia, kontakt z rodzicami, umiejętność
      rozwiązywania problem wychowawczych, kreatywność, posiadanych
      olimpijczyków, koła zainteresowań, wyniki egzaminów zewnetrznych,
      opinie Rady Rodziców ( dotycząca np. konieczności wzięcia przez
      dzieci korepetycji).
      Bardzo dobrze opłacany nauczyciel, świadomy faktu, że nie chroni go
      Karta Nauczyciela i musi stale dbać o swoja pozycję to ,
      najczęściej, dobry nauczyciel.
      P.S. 8 godzin w szkole to absurd. Tym większy, że rzadko plan uda
      sie ułozyc tak, zeby nie było okienek, w związku z tym 18 godzinne
      pensum jest fikcja ( co ma zrobic nauczyciel gdy ma 5 razy wtygodniu
      wolna 1 lekcję???- nawet po zakupy nie wyskoczy bo nie zdąży).
      Uważam, ze 18 godzinne pensum+ 1 godzina wychowawcza+ 2 godziny dla
      dzieci zdolnych+2 godziny dla dzieci z trudnościami w nauce+rady
      pedagogiczne i zebrania z rodzicami to maksimum tego czego mozna
      wymagać od nauczycieli. Bo zwiększając obciążenie ma się pewność, że
      cos będzie kulało - najpewniej przygotowanie do lekcji i rzetelne
      ocenianie prac klasowych.
      • mist3 Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 09.08.08, 21:19
        Zgadzam się z Tobą, że to bardzo niesprawiedliwe, że lenie dostają tyle samo,
        ile ci, którzy się naprawdę przykładają.
        Byłoby dobrym pomysłem, gdyby były różnice płac, z drugiej strony ja się tego
        bardzo boję - patrząc na politykę mojego lokalnego samorządu i dyrekcji.
        Nagrody na dzień nauczyciela dostają stale pupilki dyrektora - stała pula, a
        rotacyjnie 2 nauczycieli spoza puli - co roku jeden z początku, jeden z końca
        alfabetu (jak się ktoś zwolni z pracy wcześniej to ma pecha). Jeden z naszych
        nauczycieli jest radnym mojego miasta - w związku z tym mimo, że jest
        alkoholikiem (co jest tajemnicą poliszynela) jest nie do ruszenia - władze
        samorządowe i dyrekcja stoją za nim murem. Co więcej - nauczyciel ten wygrał w
        kilku plebiscytach na najmilszego nauczyciela, zorganizowanych całkowicie
        demokratycznie wśród uczniów - nie wymaga, przychodzi na lekcje na pogawędki.
        Są klasy i rodzice, gdzie wymagających nauczycieli się ceni, są takie, gdzie
        wymagania uważa się za fanaberie.
        Sprawiedliwe ocenianie osiągnięć nauczycieli jest na pewno możliwe (to działa w
        innych państwach), z tym, że obawiam się że w Polsce pełnej nepotyzmu,
        kolesiostwa i pogardy dla etyki może to zamienić się w farsę.
        Ja jestem skłonna podjąć to ryzyko - znam języki obce, umiem obsługiwać komputer
        a pracuję w szkole bo lubię - jestem jeszcze na szczęście na tyle młoda i
        mobilna, że gdy nowy system oceny pracy zamieni się w karykaturę (a tego się
        bardzo boję) wymarzonej sytuacji - po prostu zmienię pracę.
        • dziwny_gosc Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 09.08.08, 22:26
          Zacząć trzeba od tego, że większość nauczycieli nie jest odpowiednio
          przygotowanych do zawodu lub w ogóle się do niego nie nadaje. To, co trzeba
          zmienić w oświacie, to przede wszystkim personel (oczywiście nie cały). Później
          można się zastanawiać nad motywowaniem, nagradzaniem, sprawdzaniem osiągnięć itd.
          • mist3 Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 10.08.08, 20:12
            zawsze mnie rozbrajają takie stwierdzenia - 'większość nauczycieli'.
            Może jakieś statystyki, badania?
            Bo ja akurat znam takie, które twierdzą, że Polscy nauczyciele są jednymi z
            najlepiej wykształconych w Europie.
            Co do mitycznego 'najniższego w Europie czasu pracy" warto się zapoznać choćby z
            czasem pracy nauczycieli w Holandii czy Francji, a co do gwarancji zatrudnienia
            - z przywilejami nauczycieli np. w Niemczech.
            • dziwny_gosc Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 10.08.08, 21:02
              Wielu badań na ten temat nie przeprowadzono (ciekawe zresztą dlaczego?), ale
              jakieś są. Prof. Nalaskowski z Torunia 10 lat temu przeprowadził pewne badania
              wśród prowincjonalnych nauczycieli. Ponieważ żadnych czystek, czy innej
              rewolucji w tym zawodzie nie było, więc można założyć, że gdyby takie badania
              przeprowadzono dzisiaj, to wyniki uzyskano by zbliżone. Z wyników tych badań
              dowiadujemy się m. in.:
              "Ponad połowa nauczycieli z prowincji (dokładnie 58 proc.) zmieniłaby swój zawód."
              "Dwie trzecie nauczycieli, wymieniając szczegółowo codzienne czynności, nie
              wspomina o przygotowaniu się do lekcji."
              "Jedna piąta respondentów nie przeczytała w ciągu roku ani jednej książki. 51
              proc. czyta wyłącznie harlequiny i "ludlumy". Nawyk czytania literatury pięknej
              czy literatury faktu zachował tylko co trzeci nauczyciel."
              "Dla 67 proc. "konkordat" to ubiór, urząd stanu cywilnego, ewentualnie wizyta
              Papieża. Od co drugiego nauczyciela uczeń dowie się, że "koalicja rządowa" to
              opozycja, siły porządkowe bądź ustawy prawne. Większość nauczycieli nie wie, co
              oznaczają słowa i wyrażenia: "proces legislacyjny", "prohibicja" (zakaz palenia?
              głosowanie w Sejmie? porozumienie?), "profit" (wyścig kolarski? pozór? element
              teatru? kradzież?), "triduum paschalne", "alternatywność", "wybory powszechne",
              "środki halucynogenne" (na cukrzycę? typ żarówki?), "kooperacja"."
              "Z badań Nalaskowskiego wynika, że nauczyciel z prowincji ma podstawowe problemy
              w posługiwaniu się polszczyzną. W 330 kwestionariuszach znalazło się 476 błędów
              ortograficznych. Nauczyciele piszą "rząt", "śrotki odóżające", "porzegnalna
              kolacja", "saładka z duńczyka". Albo: "Dla naprzykładu kapłanowie nie powinni
              tylko chcieć pieniędzy ale nawet dawać biźnim co ich potrzebują". Czy też: "Moją
              potrawą ulubioną jest coś małego bo nie mogę się tak objadać jakbym chciała i
              tylko mogę trochę od okazji do okazji, ale to bardzo rzadko, np. lubię truskawki"."
              niniwa2.cba.pl/nauczyciele_prowincjonalni.htm
              Z góry przyznaję, że badanie to nie jest metodologicznie doskonałe i
              statystyczna reprezentatywność badanej próby jest niska. Pozostaje
              pytanie, dlaczego MEN, posiadając siły i środki, nie prowadzi regularnie badań
              kompetencji polskich nauczycieli? "Tylko w roku 1995 w Wielkiej Brytanii ukazały
              się 44 książki i ponad 200 artykułów naukowych poświęconych kondycji tego
              zawodu. W polskim ministerstwie o tym wiedzą, ale wiedzą też, że środowisko
              nauczycielskie alergicznie odbiera każdy głos krytyczny." Źródło: j.w.
              Na zakończenie poprosiłbym o jakiś namiar na badania mówiące, że polscy
              nauczyciele są jednymi z najlepiej wykształconych w Europie.
              • protozoa Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 10.08.08, 21:31
                Gdzieś kiedys o tych badaniach słyszałam, tylko co z nich wynika?
                Nic. Ciekawa jestem co by było, gdyby np. przeprowadzic podobne
                wśród kierowców ( ilu nadaje się do tego zawodu, ba ilu niezawodowym
                kierowcom powinno się NATYCHMIAST odebrać prawo jazdy)? Ilu mamy
                niedouczonych dziennikarzy? Ilu prawników, którzy powinni zmienić
                fach? Ilu lekarzy powinno się trzymac z daleka od pacjentów? Ile
                jest agresji wsród policjantów? Ilu mamy co najmniej miernych
                aktorów? Przykładów jest mnóstwo.
                W KAŻDYM zawodzie mozna znależć wiele ludzi przypadkowych, którzy
                powinni robic w życiu całkiem cos innego.
                Nie bronic wszystkich nauczycieli - sama zetknęłam się z wieloma,
                którzy powinni omijac szkołe szerokim łukiem, których irytowali
                uczniowie a pracę traktowali jako dopust bozy. Spotkałam także
                wspaniałych nauczycieli, podchodzących do pracy z pasja i
                zaangażowaniem.
                Złe jest cos innego- to, że w płacach istnieje swoista "urwniłowka",
                a to demotywuje.
                Zamiast zapędzać wszystich nauczycieli do siedzenia w szkole o x
                godzin więcej nalezy stworzyć inny system rekrutacji do pracy i płac.
                Zapewniam, że gdyby nauczyciel zarabiał 2-3 krotnie więcej niż dziś
                i miał świadomość, że nikt nie przymknie oka na lenistwo,
                tumiwisizm, oewanie obowiązków w szkole znaleźliby się dobrzy i
                solidni belfrzy.
                • dziwny_gosc Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 10.08.08, 22:39
                  Czyli fakt, że w innych dziedzinach życia jest pełno patologii wystarcza, by nie
                  martwić się zbytnio marną kondycją nauczycielstwa? Można i tak.
                  Pięknie by było, gdyby wystarczyło podnieść płace i nauczyciele nagle staliby
                  się kompetentni, fachowi i pracowici. Obawiam się jednak, że to nierealne.
                  Nauczyciele z badań Nalaskowskiego nie nauczą się nagle ortografii i poprawnej
                  polszczyzny, choćby zarabiali 10x więcej, bo nie ma takich cudów. Tak jak
                  chirurg, który przebimbał sobie studia medyczne i dalsze kształcenie, nie wykona
                  skomplikowanej operacji neurochirurgicznej, choćby mu dawali za nią miliony.
                  • protozoa Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 11.08.08, 13:29
                    To niezuełnie tak. Szkoła ma byc magnesem, któy przyciaga
                    najlepszych. A co przyciaga najlepiej? Wiadomo- pieniądze. A przy
                    okazji warunki pracy. Jesli nauczyciel zarobi dużo do pracy przyjda
                    najlepsi. Nie bedą pracować w redakcjach, firmach, udzielac
                    korepetycji- wybiorą szkołę.
                    Tylko szkoła musi także dysponowac instrumentami, które pozwola
                    natychmiast zwolnic osoby nie nadające sie do pracy.
                    Podobnie jest z lekrzami - dziedzina mi bliska-. Zdolni nie wyjada
                    za granice, nie bedą pracować w charakterze repów jesli da im się
                    solidnie zarobić. A tak jest dziś.
                    • dziwny_gosc Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 11.08.08, 20:20
                      No to się zgadzamy.
            • randybvain Re: czy nauczyciele powinni pracowac aż 22 godzin 11.08.08, 19:00
              A co z wykwalifikowaniem? Pamiętaj, że nie idzie w parze z
              wykształceniem. Jeśli nawet polscy nauczyciele są najbardziej
              wykształceni, to ich kwalifikacje widać zupełnie inaczej - i zależy
              to od poszczególnych osób.
          • barnacle.bill.the.sailor A ty dziwny gościu w jakim zawodzie 10.08.08, 20:56
            pracujesz ?... I jakie masz wykształcenie ?...
            • dziwny_gosc Re: A ty dziwny gościu w jakim zawodzie 10.08.08, 21:10
              Pardonsik, ale co to ma do rzeczy?
              • barnacle.bill.the.sailor Sprawdzam twoje kompetencje do 10.08.08, 21:32
                oceny systemu oświaty. No więc ?...
                • dziwny_gosc Re: Sprawdzam twoje kompetencje do 10.08.08, 21:49
                  A w którym miejscu ja oceniam system oświaty?
                  • barnacle.bill.the.sailor Racja, powinienem napisać jakie masz 10.08.08, 22:44
                    kompetencje do oceny kwalifikacji nauczycieli...
                    • dziwny_gosc Re: Racja, powinienem napisać jakie masz 10.08.08, 22:52
                      No to może mi powiesz, gdzie ja oceniłem kwalifikacje jakiegoś nauczyciela?
                      • barnacle.bill.the.sailor Tu: 10.08.08, 23:15
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=83115641&a=83207625
                        "Zacząć trzeba od tego, że większość nauczycieli nie jest odpowiednio
                        przygotowanych do zawodu lub w ogóle się do niego nie nadaje."

                        No więc jakiem masz kompetencje do wydawania takich ocen ?...
                        • dziwny_gosc Re: Tu: 10.08.08, 23:44
                          To jest jedynie interpretacja badań Nalaskowskiego (pisałem o nich wyżej. No
                          chyba, że nauczyciel który:
                          - chciałby zmienić swój zawód,
                          - nie przygotowuje się do lekcji,
                          - nie czyta nic, oprócz harlekinów itp. literatury,
                          - nie wie kto to był Szekspir czy Wańkowicz,
                          jest odpowiednią osobą w tym zawodzie, to stokrotnie przepraszam, życząc przy
                          okazji umiaru w stosowaniu śrotków odóżających i smacznej saladki z duńczyka.

                          A swoją drogą, tak z ciekawości: to jakie trzeba mieć kwalifikacje, by móc
                          krytycznie wypowiadać się na temat sytuacji w naszej oświacie? Wolno to komuś w
                          ogóle robić?
                          • barnacle.bill.the.sailor W jakim stopniu taka interpretacja jest 11.08.08, 19:17
                            uprawniona skoro sam o tych badaniach piszesz:

                            "Z góry przyznaję, że badanie to nie jest metodologicznie doskonałe i
                            statystyczna reprezentatywność badanej próby jest niska"

                            ???

                            Nie miałbym zastrzeżeń, gdybyś stwierdził, że większość nauczycieli badanych
                            przez Nalaskowskiego 10 lat temu nie nadaje się do tego zawodu ale rozciąganie
                            tego twierdzenia na wszystkich belfrów w Polsce jest niedopuszczalnym nadużyciem.

                            Odnośnie kwalifikacji, jak oddajesz samochód do naprawy (zakładając, że go
                            masz), to pouczasz mechanika co i JAK ma naprawiać ?... A jak idziesz do
                            lekarza, to po to, by poinformować go o twojej diagnozie choroby oraz żeby
                            przepisał wybrane przez CIEBIE leki ?..

                            A może uważasz, że każdy ma prawo wypowiadać się krytycznie o ich pracy nie
                            mając zielonego pojęcia o mechanice samochodowej, czy medycynie ?...
                            • dziwny_gosc Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 11.08.08, 20:10
                              No cóż, chętnie bym uznał, że Nalaskowski miał wyjątkowego pecha trafiając na
                              takich a nie innych belfrów, gdyby nie glosy ludzi fachowych:
                              "Czy nauczyciele w dużych miastach są inni? Kwestionuje to Janina Zawadowska,
                              były dyrektor Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli, dziś odpowiedzialna
                              za informacje o reformie systemu edukacji w Internecie. Mówi: - Podział nie
                              przebiega między prowincją a dużymi ośrodkami. Na korzyść nauczycieli z
                              prowincji można powiedzieć, że często są życzliwsi dla uczniów, mają też w sobie
                              więcej pokory niż wielkomiejscy koledzy. Łatwiej ich namówić, by się czegoś
                              douczyli."
                              "Prof. Puzynina: - Znam nauczycieli z małych miejscowości i jestem przerażona na
                              myśl, co zrobią, gdy damy im wolną rękę i zwolnimy z rygoru realizowania
                              programu. Podstawy programowe nauczania z języka polskiego są okropnie
                              ogólnikowe, do niczego nie obligują. Ci słabsi nauczyciele muszą zostać
                              zobowiązani do przekazywania jakiegoś minimum wiedzy, bo inaczej nauczanie
                              zawali się.
                              Puzyninę niepokoi fikcja podnoszenia kwalifikacji przez pośpieszne zdobywanie
                              przez nauczycieli stopni magisterskich na studiach zaocznych. - Te studia
                              niewiele dają, gdy idzie o poziom wykształcenia. Na uczelniach jesteśmy
                              świadomi, jak bardzo obniżamy próg wymagań.
                              Sceptyczny wobec reformy jest też prof. Kwieciński: - Dzisiejszym nauczycielom
                              brakuje aktywnego warsztatu pracy, nie są innowacyjni, nie potrafią pracować w
                              zespole. Są ukształtowani przez pracę w instytucji autorytarnej, w której mieć
                              władzę to to samo, co mieć rację.
                              - Przecież są i nauczyciele fantastyczni - replikuje Zawadowska. - Taka twórcza
                              mniejszość [no właśnie: mniejszość!] może w oświacie pełnić rolę drożdży."
                              niniwa2.cba.pl/nauczyciele_prowincjonalni.htm
                              No chyba, że cytowani też nie posiadają wystarczających kwalifikacji by oceniać
                              sytuację, to pardon.

                              > A może uważasz, że każdy ma prawo wypowiadać się krytycznie o ich pracy nie
                              > mając zielonego pojęcia o mechanice samochodowej, czy medycynie ?...

                              Jeśli awaria nie zostanie porządnie usunięta, to co? Mam siedzieć cicho i
                              jeździć np. ze stukającym kołem, bo nie skończyłem szkoły samochodowej?
                              Jak lekarz rodzinny przepisze jakieś bezsensowne leki, po których jest gorzej i
                              trzeba jechać na ostry dyżur, gdzie lekarze specjaliści pukają się w czoło, gdy
                              pokazuje im zapisane leki (przypadek mojej mamy), to też mam nikomu nic nie
                              mówić, bo za głupi jestem?
                              To tak na marginesie, bo ja tutaj nie wypowiadam się na temat żadnego
                              konkretnego nauczyciela, nie w tym rzecz.
                              Prosiłbym jeszcze, żebyś jednak odpowiedział, jakie trzeba mieć Twoim zdaniem
                              kwalifikacje, żeby się wypowiadać o polskiej oświacie? Może akurat spełniam
                              kryteria:)
                              • barnacle.bill.the.sailor Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 11.08.08, 20:23
                                dziwny_gosc napisał:

                                > No cóż, chętnie bym uznał, że Nalaskowski miał wyjątkowego pecha trafiając na
                                > takich a nie innych belfrów, gdyby nie glosy ludzi fachowych:

                                będące jedynie komentarzami do wspomnianych badań... ;)))

                                > Jeśli awaria nie zostanie porządnie usunięta, to co? Mam siedzieć cicho i
                                > jeździć np. ze stukającym kołem, bo nie skończyłem szkoły samochodowej?

                                Głosisz wtedy, że większość mechaników nie zna się na swoim fachu ?...
                                > Jak lekarz rodzinny przepisze jakieś bezsensowne leki, po których jest gorzej i
                                > trzeba jechać na ostry dyżur, gdzie lekarze specjaliści pukają się w czoło, gdy
                                > pokazuje im zapisane leki (przypadek mojej mamy), to też mam nikomu nic nie
                                > mówić, bo za głupi jestem?

                                j.w.
                                > To tak na marginesie, bo ja tutaj nie wypowiadam się na temat żadnego
                                > konkretnego nauczyciela, nie w tym rzecz.
                                > Prosiłbym jeszcze, żebyś jednak odpowiedział, jakie trzeba mieć Twoim zdaniem
                                > kwalifikacje, żeby się wypowiadać o polskiej oświacie? Może akurat spełniam
                                > kryteria:)

                                Belfrem jesteś ??? ;)))))))))))))))))))))))))))
                              • mist3 Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 11.08.08, 20:26
                                Zgadzam się z Tobą, że wielu nauczycieli nie jest wszechstronnie wykształconych,
                                ba - wielu ma braki. Sama znam takich, którzy czytanie książek uważają za stratę
                                czasu (na szczęście nie uczą przedmiotów humanistycznych).
                                Jednak generalizowanie jest dla nas krzywdzące, choćby dlatego, że nauczyciel
                                który nie jest intelektualistą (a jedynie dobrze wykonuje wyuczony przez siebie
                                zawód) może być dobrym organizatorem, świetnym pedagogiem (do którego młodzież
                                idzie ze swoimi kłopotami).
                                Szkoła to nie jest wytwórnia geniuszy - nie musisz wiedzieć wszystkiego, czasem
                                trzeba umieć się przyznać że czegoś się nie wie. Ale można to nadrobić na innym
                                polu.
                                Uważam, że dobrym nauczycielom nie są potrzebne gwarancje zatrudnienia, jednak
                                obawiam się że przy naszym podejściu do wielu spraw (a więc nepotyzmie i
                                kolesiostwie) brak choć minimalnych gwarancji okazałby się biczem na
                                niepokornych, pretekstem do zwalniania, by zrobić miejsce dla swoich (i tak się
                                to teraz dzieje - z tym, że dobrzy nauczyciele są po prostu zmuszani do
                                przejścia na wcześniejszą emeryturę na przykład).
                              • barnacle.bill.the.sailor No to kim jesteś z zawodu, gościu ?... 11.08.08, 21:00
                                Może ja z kolei powypowiadam się krytycznie o twojej grupie zawodowej ?...
                                ;))))))))))
                                • dziwny_gosc Re: No to kim jesteś z zawodu, gościu ?... 11.08.08, 21:21
                                  No wiesz, ja nikomu osobistych pytań na forum nie zadaję i sam na nie nie
                                  odpowiadam. Dla dyskusji, to nie ma żadnego znaczenia, kto kim jest. 2x2 jest 4
                                  i nieważne, czy mówi to profesor czy analfabeta.
                                  Ale specjalnie dla Ciebie robię wyjątek: jestem fotografem. Jeśli Ci to poprawi
                                  samopoczucie, to możesz sobie używać na fotografach ile dusza zapragnie, proszę
                                  bardzo. Mi to w żaden sposób nie przeszkadza a Ty się może lepiej poczujesz,
                                  czyli suma zadowolenia w Wszechświecie wzrośnie i o to chodzi:)
                                  • barnacle.bill.the.sailor Re: No to kim jesteś z zawodu, gościu ?... 11.08.08, 21:46
                                    dziwny_gosc napisał:

                                    > No wiesz, ja nikomu osobistych pytań na forum nie zadaję i sam na nie nie
                                    odpowiadam. Dla dyskusji, to nie ma żadnego znaczenia, kto kim jest. 2x2 jest 4
                                    i nieważne, czy mówi to profesor czy analfabeta.

                                    Uważasz, że zdanie analfabety na temat pracy fizyków nuklearnych jest tyle samo
                                    warte co zdanie profesofa fizyki nuklearnej ?. ;)))

                                    > Ale specjalnie dla Ciebie robię wyjątek: jestem fotografem.

                                    To masz rzeczywiście odpowiednie kwalifikacje do oceniania nauczycieli... No
                                    chyba, że jesteś fotografem szkolnym... ? ;))))

                                    Jeśli Ci to poprawi
                                    > samopoczucie, to możesz sobie używać na fotografach ile dusza zapragnie,
                                    proszę bardzo.

                                    Skoro używanie na belfrach poprawia ci samopoczucie, to chętnie spróbuje twojej
                                    terapii i pou zywam sobie na pstrykaczach... ;-P

                                    > Mi to w żaden sposób nie przeszkadza a Ty się może lepiej poczujesz, czyli
                                    suma zadowolenia w Wszechświecie wzrośnie i o to chodzi:)

                                    A MI to chondria... ;-PPP
                                    • dziwny_gosc Re: No to kim jesteś z zawodu, gościu ?... 11.08.08, 22:09
                                      Ja, jako człowiek niefachowy, cały czas podpieram się dorobkiem i wypowiedziami
                                      specjalistów. Tymczasem Ty, fachowiec który powinien mieć wiele do powiedzenia,
                                      posługujesz się niemal wyłącznie "argumentami" ad personam, trochę się to
                                      wszystko pomieszało:) Artur Schopenhauer w swoim dziele Erystyka wskazuje, że
                                      jest to ostatni sposób nieuczciwej argumentacji, który stosuje się, gdy
                                      wszystkie inne sposoby zawodzą i nie ma szans na wygranie sporu.
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_personam
                                      Przy czym zachodzi tutaj poważne nieporozumienie, mi nie chodzi o to żeby wygrać
                                      jakikolwiek spór. Chętnie dam się przekonać do tego, że większość nauczycieli,
                                      to świetni fachowcy, ludzie oddani swojej pracy. Tylko, że nawet nie próbujesz
                                      do tego przekonywać.
                                      • barnacle.bill.the.sailor Żaden ze mnie fachowiec, jednak jako mąż 11.08.08, 23:05
                                        belferki co-nieco na ten temat liznąłem i dlatego bulwersuje mnie, gdy ktoś
                                        nieposiadający nawet tak minimalnej wiedzy, z niezmąconą pewnością siebie głosi
                                        kategoryczne, choć nieuprawnione osądy... Celem moich "argumentów", które
                                        odbierasz jako "ad personam" jest jedynie uświadomienie ci twoich braków i
                                        skłonienie do zastanowienia się, czy wiesz o czym zabierasz głos...
                                        • dziwny_gosc Re: Żaden ze mnie fachowiec, jednak jako mąż 11.08.08, 23:14
                                          Aha, czyli innym odmawiasz prawa do zabrania głosu, bo nie mają kwalifikacji a
                                          Twoje kwalifikacje polegają na tym, że masz żonę nauczycielkę:). Gratuluję
                                          poczucia humoru.
                                          • barnacle.bill.the.sailor Ja zaś gratuluję umiejętności czytania 11.08.08, 23:45
                                            i rozumienia tekstu... ;-P Napisałem wyraźnie, ze NIE JESTEM ekspertem ale jakąś
                                            minimalną wiedzę posiadam. Ty nie masz nawet takiej (a może się mylę ?...), a
                                            mimo to zabierasz głos jakbyś był nie tylko ekspertem ale wręcz wyrocznią... Ja
                                            nie odmawiam ci prawa do twgo ale dobrze byłoby, gdybyś NAJPIERW zapoznał się z
                                            tematem, na który chcesz zabierać głos. Bo równie dobrze ja mogę stwierdzić, że
                                            polscy fotograficy są beznadziejni i nie potrafią nawet dobrze obsługiwać
                                            aparatów... ;-P

                                            Wracając do meritum i tematu wątku, zapewne też nie wiesz, ze istnieje spora
                                            grupa nauczycieli, którzy nie mają zapewnionego nawet 18-godzinnego pensum i aby
                                            się utrzymać muszą dorabiać w innych szkołach... Zwiększenie pensum do 22 godzin
                                            sprawi, że zamiast w 2 będą musieli szukać pracy w 3 szkołach, co z pewnością
                                            zdecydowanie poprawi jakość świadczonej przez nich pracy... ;-/
                                            • dziwny_gosc Re: Ja zaś gratuluję umiejętności czytania 12.08.08, 00:16
                                              Jak nie jesteś ekspertem, to dlaczego w ogóle się wypowiadasz? Sam przecież
                                              pisałeś, że do tego trzeba mieć kwalifikacje. Na jakiej podstawie oceniasz też
                                              moją wiedzę, przecież nie masz kwalifikacji? Jeśli uważasz, że polscy
                                              fotografowie są beznadziejni, to Twoja sprawa, wolno Ci mieć taką opinię. To
                                              akurat trudno zweryfikować jakimiś badaniami, więc nawet nie musisz tego
                                              uzasadniać.
                                              Co do meritum, to nigdzie nie pisałem, że jestem za zwiększeniem pensum, choć
                                              nie mam też nic przeciwko. A problem nauczycieli którym brakuje godzin do
                                              pensum, szczerze mówiąc nic mnie nie obchodzi. Szkoła nie jest po to, by
                                              nauczyciele mieli wygodne posady.
                                              • barnacle.bill.the.sailor Re: Ja zaś gratuluję umiejętności czytania 12.08.08, 12:02
                                                dziwny_gosc napisał:

                                                > Jak nie jesteś ekspertem, to dlaczego w ogóle się wypowiadasz?

                                                Dlatego, że ty, mając jeszcze mniejszą niż ja wiedzę, zacząłeś się wypowiadać i
                                                to tonem wyroczni.

                                                > Na jakiej podstawie oceniasz też
                                                > moją wiedzę, przecież nie masz kwalifikacji?

                                                Nie trzeba wysokich kwalifikacji by ocenić twoje farmazony...

                                                > Co do meritum, to nigdzie nie pisałem, że jestem za zwiększeniem pensum, choć
                                                > nie mam też nic przeciwko. A problem nauczycieli którym brakuje godzin do
                                                > pensum, szczerze mówiąc nic mnie nie obchodzi. Szkoła nie jest po to, by
                                                > nauczyciele mieli wygodne posady.

                                                Skoro problemy nauczycieli (które ciebie nie dotyczą) nie obchodzą cię, to po co
                                                w ogóle zabierasz głos ???...

                                                Nie oczekuję odpowiedzi na to pytanie ani też dalszego ciągu dyskusji, którą
                                                sprowadzasz do piaskownicy.
                              • lucynare Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 12.08.08, 09:09
                                Pragnę podkreślić, że badania, o których wspomina dziwny gość
                                zostały przeprowadzone w 199 roku. 10 lat temu. co nieco się od tego
                                czasu zmieniło.dziesięć lat temu może rzeczywiście w szkołach byli
                                głównie nuczyciele z wykształceniem licencjackim i po SN (Studium
                                Nauczycielskie - dwuletnie). To jednak przeszłość. Już ich nie ma
                                poszli na emeryturę. We współczesnej szkole mamy nauczycieli po
                                studiach (pełnych - magisterskich, w większości po uniwersytetach i
                                wcale nie zaocznych!!!!) Może ktoś przeprowadziłby takie badanie, a
                                nie podpierał się czymś, co jest już po prostu nieaktualne!
                                W mojej szkole nie ma ani jednego nauczyciela bez tytułu magaistra
                                (przepraszam - jest dwóch germanistów na piątym roku studiów!).
                                Wszyscy pozostali mają ten tytuł, większość także za sobą
                                podyplomówki z pokrewnych przedmiotów.
                                Aha, podkreślam, jestem krytyczna wobec nauczycieli, ale czuję się
                                też w obowiązku ich bronić, gdy słyszę głosy tego rodzaju -
                                niesprawiedliwe.
                              • lucynare Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 12.08.08, 09:35
                                TO SĄ BADANIA Z 1998 ROKU. SPRZED 10 LAT!!! CZY KTOŚ TO DOSTRZEGA?
                                SPRZED REFORMY.
                                • dziwny_gosc Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 12.08.08, 18:55
                                  Przecież z góry zaznaczyłem, że sprzed dziesięciu lat. Sądzisz, że wiele się
                                  zmieniło? Przecież nauczyciele badani przez Nalaskowskiego, to byli przeważnie
                                  ludzie młodzi, więc nie są jeszcze na emeryturach. Reforma nie objęła kadry
                                  pedagogicznej, więc pracują w większości dalej. Może zrobili w ciągu tych lat
                                  zaocznie studia magisterskie, nie jest to teraz żaden problem. Ale czy dodatkowy
                                  dyplom coś w nich zmienił? Przykro to mówić, ale z tych badań wyłania się obraz
                                  osób biernych, leniwych, nieciekawych świata i co tu dużo mówić: nieobdarzonych
                                  zbyt wysoką inteligencją. To się nie zmienia wraz z uzyskaniem jakiegoś dyplomu.
                                  Oczywiście, że tego typu badania powinny być prowadzone regularnie. Fakt, że
                                  tego nikt nie robi też chyba o czymś świadczy.
                                  • lucynare Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 12.08.08, 20:02
                                    Nalaskowski "zastrzega, że badał jedynie najsłabsze ogniwo przyszłej
                                    reformy. Jak obliczył, jego badania są reprezentatywne dla jednej
                                    szóstej polskich nauczycieli." - bo badał głównie nauczycieli szkół
                                    podstawowych, w tym nauczania początkowego. 1/6 polskich nauczycieli.
                                    Myślę jednak, że wiele się zmieniło. Nie ma w szkołach nauczycieli
                                    bez wykształcenia, co nie znaczy, że to, które mają, jest
                                    wystarczające. Doskonale pamiętam swoje zajęcia z metodyki na
                                    uniwersytecie. Pani metodyk zanudzała wszystkich studentów na
                                    śmierć, ucząc nas tym samym, jak "powinny" wyglądać lekcje. To, że
                                    niektózy wybili się jednak i zmienili podejście i metody - jest
                                    doprawdy niezwykłe. Nie lepsze były wykłady z dydaktyki i
                                    psychologii. Może należałoby zacząć od reformy szkół wyższych, bo to
                                    one wypuszczają nauczycieli. Jakich wypuszczą, takich mają. Pani
                                    Puzyninapowinna zastanowić się, ilu studentom dała pozytywne wpisy
                                    do indeksu mimo przekonania, że nie powinna. że ten człowiek się nie
                                    nadaje do pracy z dziećmi.
                                    Trzeba zacząć od zmiany w samej szkole - wśród nauczycieli, ale to
                                    nie będzie proste. Na praktyki przychodzą osoby, które nie mają
                                    pojęcia, co zrobić z dziećmi, by ich słuchały. Popełniają błędy
                                    merytoryczne. I co? Czy nauczyciel prowadzący praktykanta wystawi mu
                                    negatywną ocenę? Nie. Wystawi wyważoną, dobrą ocenę. Bo zagryźliby
                                    go na śmierć. A co się dzieje, gdy jest się opiekunem tzw. stażu?
                                    Nauczyciela- stażysty? To samo. Nowy, świeżo upieczony nauczyciel
                                    przychodzi do pracy i w pierwszym roku powinien otrzymać maksymalną
                                    pomoc. Ze strony nauczyciela opiekuna i dyrektora. Nie otrzymuje
                                    nic. Jest sam. On zresztą nie zwraca się po nią do nikogo. Bo jest
                                    przekonany o własnej mądrości, a tytuł mgr przed nazwiskiem
                                    upoważnia go do pełnej samodzielności.
                                    Także mam dziecko w szkole i wiem, jak wygląda sytuacja od drugiej
                                    strony. Po raz kolejny podkreślam - nie bronię tego środowiska.
                                    Jestem w jego środku. Są tu ludzie wspaniali, oddani. Są całkiem
                                    normalni, porządni nauczyciele, choc bez polotu. Są tacy, którzy
                                    nie powinni w szkole pracować. Normalka. Jak wszędzie. Jesteśmy
                                    tacy, jak wszyscy.
                                    A jeśli chodzi o wykładowców na uczelniach - to także można o nich
                                    sporo ciekawych rzeczy powiedzieć. Niech każdy tylko przypomni sobie
                                    własnych profesorów: dziwaków, wariatów, leni, którzy na wykłady nie
                                    przychodzili. a wśród nich mądrych ludzi, których wspomina się po
                                    latach z rozrzewnieniem.
                                    Nie ma więc co marzyć, że kiedyś nacuczycielami będą sami cudowni
                                    ludzie. Tak nie będzie nigdy. Będzie tylko można się modlić, żeby
                                    nasze dzieci uczyli ci lepsi.

                                    No, to się wypisałam...
                                    • dziwny_gosc Re: W jakim stopniu taka interpretacja jest 12.08.08, 20:39
                                      Reprezentatywność próby jest niska, bo m.in. dlatego, że Nalaskowski nie miał
                                      możliwości i środków żeby przeprowadzić badania bardziej kompleksowe. Sądzisz,
                                      że w województwach do których nie dotarł, wyniki byłyby jakoś znacząco inne? Wątpię.
                                      Powszechnie uważa się, że dzisiejsi nauczyciele są lepiej wykształceni od tych
                                      dawnych, co skończyli tylko "eseny". Pod względem formalnym, oczywiście tak. Od
                                      starej, rutynowanej nauczycielki matematyki słyszałem, że jeśli chodzi o
                                      metodykę, to znacznie więcej nauczyła się na studium, niż na późniejszych
                                      studiach. Na studiach kładziono nacisk na matematykę, którą wykładano na
                                      poziomie o wiele wyższym niż ten który jest potrzebny nauczycielowi liceum.
                                      Metodyka była jakoś niedoceniona. Coś w tym może być: najlepsza nauczycielka
                                      jaką miałem w życiu, skończyła tylko SN.
                                      W życiu nie obwiniam nauczycieli z badań Nalaskowskiego, że są tacy jacy są.
                                      Zanim zostali nauczycielami, sami zostali "pokrzywdzeni" przez nasz system
                                      oświaty. W normalnych warunkach, przeważnie nie zostaliby dopuszczeni do
                                      wykonywania tego zawodu (wielu z nich nawet matury by nie zdało), względnie
                                      zostaliby z niego szybko wyeliminowani. Zresztą, pewnie byliby szczęśliwsi
                                      wykonując inne prace. Trzeba tylko te normalne warunki stworzyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka