Dodaj do ulubionych

liceum -jak rozmawiac z prof.

16.10.08, 10:11
Poradżcie, jak rozmawiać z nauczycielami a konkretnie z
profesorami / swoją drogą to dlaczego tak się ich tytuuje ?/ w
liceum ogólnokształcącym . Wysokie miejsce w rankingu i bdb. wyniki
matur , prawie 100% na studiach - czyli młodzież mądra, swiadoma
kształcenia i wyselekcjonowana/ punktacja/.O co chodzi zapytacie -no
właśnie ....O załatwianie spraw wrzaskiem - słyszałam , widzałam, o
rozbieżności w tym co prof. mówi uczniowi a tym co potem rodzicowi -
nie chce pisać , że kłamie , ale fakty potwierdzone przez koleżanki
na niekorzyść prof.Dorabianie filozofii i całej ideologii do
jedynki, postawionej za usprawiedliwioną nieobecność. Podważanie
usprawiedliwień rodzica -jako krycie dziecka , czyli podejrzewanie
nas o kłamstwa . Wniosek taki ,że najlepiej chodzić i pisać
sprawdziany nawet w chorobie. Wielkie afery za nieodpowiednie
ubranie / sprawa bardzo problematyczna jak to zdefiniować / a panie
prof. w stringach wystających ze spodni , albo przezroczystej bluzce
bez stanika / widziałam / itd. itp.
Poradżcie jak rozmawiać z prof. kiedy umawia się z uczniem na
jedno , robi drugie a rodzicowi mówi trzecie. Jak udowodnić ,że nie
ma racji ? Pewna pani prof. pomyliła dwie uczennice -kumulowała same
złe rzeczy i stopnie , nigdy się do tego nie przyznała , szła w
zaparte myląc imoina , klasówki i zachowanie .
Jak rozmawiać ,żeby nie urazić , osiągnąć jakiś efekt a nie skazać
dziecka na moobing . Niedługo zebranie - poradżcie !!???
Obserwuj wątek
    • danuta49 Zbierz dowody(ksero,nagrania)idź do kuratorium! 16.10.08, 17:30
      Oni tylko takich odważnych i groźnych udają,ale jest niż;-)))
      Pytaj dyrekcji o WSO,PSO(przedmiotowy i wewnatrzszkolny system
      oceniania)statut, program wychowawczy itp.itd.Oni się takich
      rodziców boją bo zawsze w tych papierkach coś jest nie tak albo ich
      nie ma;-)A tak naprawdę w tej chwili zostawić ucznia na drugi rok to
      się trzeba niesamowicie starać, nawet jak on w tym
      pomaga jak może;-)))
      • mist3 Re: Zbierz dowody(ksero,nagrania)idź do kuratoriu 16.10.08, 22:24
        Ja też próbowałabym rozmawiać z pedagogiem albo dyrektorem, wychowawcą, a
        dopiero na końcu z tym rzeczonym nauczycielem. Z tym że wydaje mi się, że lepiej
        byłoby gdyby kilku rodziców poszło w tej sprawie do dyrekcji, bo przy jednej
        osobie niestety dyrekcja często stosuje zasadę 'szalona mamuśka przesadza że jej
        dzieciątku krzywda się dzieje' (piszę to jako była uczennica i obecny nauczyciel)
        • claratrueba grzecznie ale stanowczo 17.10.08, 08:19
          W każdej szkole zdarza sie taka nieciekawa osobowość profesorska. Moja rada:
          rozmawiać zadając wiele pytań a nie wyrażając pretensje. Kiedy usłyszysz "córka
          symuluje żeby nie pisać testu" zapytaj z czego wyciąga taki wniosek skoro jest
          zwolnienie. "niestosowny strój"- a co konkretnie i zastanów się czy nie ma
          racji, niestosowność stroju nauczyciela nie czyni stroju ucznia stosownym,
          świadczy tylko o kulturze profesorki (ucznia, niestety, też). Pytaj za co jest
          każda konkretna ocena. Taki "odpytywany" nauczyciel dobrze sie zastanowi zanim
          znów zacznie szafować ocenami, wiedząc, że będzie musiał się tłumaczyć. Trzymaj
          nerwy na wodzy, nic tak nie działa jak "pokazanie klasy", szczególnie na osobie,
          której tej klasy brakuje. Odwiedzaj szkołę poza zebraniami, wypytując konkretną
          nauczycielkę. Rób to regularnie, nauczyciel nie lubi jak mu się zabiera długa
          przerwę, więc się uspokoi, albo znajdzie innego ucznia do takiego traktowania
          (co bardziej prawdopodobne). Jesli masz męża, dobrze jego wysłac od czasu do
          czasu, nie wiem jak to działa ale z mężczyznami panie rozmawiaja inaczej.
          Zachowuj klasówki, przynoś je i pokazuj, jeśli będą wątpliwości. Takiemu
          zachowaniu rodzica nie można nic zarzucić, a jest uciążliwe i nauczyciel z
          reguły zmienia zachowanie. Natomiast wojna przy pomocy dyrekcji i pedagoga
          szkolnego to ostateczność- solidarność zawodowa działa i łatwiej pozbyc się
          ucznia niż nauczyciela, którego chroni Karta Nauczyciela. Wygrana w taki sposób
          to wielka rzadkość. I na koniec: czy jesteś absolutnie pewna, że przekazywany Ci
          obraz jest prawdziwy? Do końca. Zdarza sie tak często, że rodzice kilku uczniów
          "z problemami" mają podobne opinie, a jednak wina leży po stronie uczniów,
          nierzadko są to ustalone wersje. Nawet niekoniecznie ze złej woli, ale z
          poczucia krzywdy. Młodzi ludzie nie zawsze sa w stanie ocenić czy ich problemy
          wynikają ze złej woli nauczyciela, czy ich niedostatecznych postępów albo
          zachowania. Warto bronić dziecko, oczywiscie, ale lepiej nie wyjśc na idiotę.
    • protozoa Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 17.10.08, 08:21
      Nie ma ludzi idealnych: ani nauczycieli, ani uczniów ani rodziców.
      Awanturami nic nie zdziałasz. Jesli nauczyciel będzie chciał uziemić ucznia, a
      niewatpliwie tak będzie po awanturze, to to uczyni w swietle prawa i jupiterów.
      Co bym zrobiła, ano przyjrzała się sytuacji w miare obiektywnie i poszła do...
      nauczyciela z prosbą o pomoc. Tak pomoc!
      Powiedz, że niepokoi Cie to i tamto, że jesli ma być dobrze musi sprawnie
      działac system złozony z 3 ogniw: rodzice, uczeń, szkoła. Co radzi nauczyciel, w
      czym może pomóc. Umów się i popros, żeby informował Cie telefonicznie/pisząc w
      zeszycie jesli cos będzie nie tak.
      Oczywiście - zdarzają sie wśród nauczycieli jednostki niereformowalne i wtedy
      zostaje droga wychowawca, dyrektor, kuratorium. W tej własnie kolejności.
      Ubranie. Oj młodziez tez potrafi ubrac sie nieodpowiednio i irytująco. Szczerze
      mówiąc nie dziwię sie nauczycielom.
      Usprawiedliwienia: cóż, wszystko zalezy od tego ile dziecko opuszcza. Moje
      dzieci opuszczały bardzo mało, ale zdarzało się ( może 4-5 razy w ciągu całej
      szkolnej edukacji, a dziś są w klasie maturalnej), ze pisałam usprawiedliwienia
      na klasówki. I nigdy ( a szkoła renomowana, warszawska, z górnej półki), żeby
      ktokolwiek je kwestionował.
      P.S Kiedys przyjmowałam z młodym i przystojnym kolegą w przyszpitalnej
      przychodni. Raz poprosił mnie o zastępstwo Troche mnie zdziwiło, ze w moje dni
      byli rózni pacjenci a w jego przeważały młode dziewczyny i jakimis bzdetami.
      Potem przyjrzałam się jak były ubrane: dyskoteka+ plaza.Ewidentnie prowokowały
      kolege. A czy z nauczycielami tak nie bywa?
      • maranka Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 17.10.08, 22:02
        dzięki,trochę mi lepiej jak to przeczytałam , bo przyznam ,że miałam
        chwilową załamkę
        muszę dopowiedzieć , że moje dziecko nie ma trudności , a opisane
        sprawy nie wszystkie dotyczą bezpośrednio nas
        nazbierało mi się pod wpływem zebrania i bełkotu wychowawcy o tym
        jaka ta młodzież okropna a prof. pełni poświęceń
        popieram spokojne załatwianie spraw i rzeczową rozmowę
        wszystkim życzę mądrych nauczycieli
        • lafiorka-z Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 20.10.08, 18:31
          Mam jedno dziecko, które ku mojej wielkiej uciesze zakończyło w tym
          roku edukację szkolną i rozpoczęło studia.
          Podczas minionych dwunastu lat, tylko dwa razy rozmawiałam
          z nauczycielami. Moja postawa była taka, że nic nie obchodzą mnie
          opinie nauczycieli o moim dziecku.
          Infantylny etap edukacyjny, jakim jest szkoła podstawowa, gimnazjum
          i liceum jest nieunikniony i nie ma co go demonizować.
          A z nauczycielami najlepiej wcale nie rozmawiać:)
          • yoka1 Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 20.10.08, 19:22
            masz rację - nie rozmawiać, tylko od razu wsadzić im kosz na głowę, bo śmieli skrytykować Twoje dziecko.

            Proponuję tę samą technikę zastosować wobec przyszłych przełożonych w pracy - nie słuchać, nie rozmawiać, tylko robić swoje wg własnego widzimisię - tylko ciekawe, jak długo Córcia lub Synek kochany w tym miejscu popracuje?

            Powodzenia!
            • lafiorka-z Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 20.10.08, 19:43
              Moje dziecko jest raczej dobrze wychowane i dość zdolne, więc nie
              było powodu, żeby często odwiedzać szkołę i rozmawiać z
              nauczycielami.
              Jeśli jakiś rodzic ma problem, jak rozmawiać z nauczycielami, to
              odpowiadam: nauczyciele zupełnie bezpodstawnie identyfikują się ze
              swoimi najzdolniejszymi uczniami i zupełnie bezpodstawnie odrzucają
              dzieci sprawiające im kłopoty wychowawcze.
              Rodzice z kolei, oczekują opinii nauczycieli o ich dziecku, jak
              jakiejś wyroczni. I nauczyciele dobrze o tym wiedzą.
              Ja uczę swoje dziecko tego, że musi ciężko pracować i nie przejmować
              się opiniami innych ludzi. Muszę się też gryźć mocno w język, żeby
              nie powiedzieć mu, że jest zwykłym, przeciętnie uzdolnionym
              człowiekiem, bo ono jeszcze mocno wierzy, że może góry przenosić.
              A to, że tak uważa to moja wyłączna zasługa i nauczyciele nie mają w
              tym żadnego udziału. Wręcz przeciwnie.




              • genny1 Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 21.10.08, 07:42
                Nie chodziłaś do szkoły, nie rozmawiałaś z nauczycielami, to skąd
                wiesz, jacy są i z czym się identyfikują?
              • protozoa Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 21.10.08, 08:10
                Moje dzieci są o rok młodsze, w tym roku zdaja maturą, ale na temat kontaktów ze
                szkoła mam odmienne zdanie. Nie opuściłam ani jednej wywiadówki i dnia
                otwartego. Rozmawiałam ze wszystkimi nauczycielami i tymi z nauczania
                początkowego i w-f i "poważnych" przedmiotów. I wcale nie po to, zeby słuchac
                samych miłych rzeczy ( choc nie przeczę bardzo często słucham), ale także żeby
                znać ich punkt widzenia, z którym niekoniecznie muszę się zgadzać.
                Niejednokrotnie nauczyciel widzi coś czego nie dostrzega rodzic. Nie twierdzę,
                że nauczyciele w 100% są świetni, życzliwi, dobrze poinformowani. Sa także
                idioci, odwalający swoja pracę, ale jest ich zdecydowanie mniej.
                Bardzo jestem ciekawa, czy Twoje dziecko równiez nie będzie liczyło sie z opinia
                asystentów? Jeśli tak to marnie mu wróżę na studiach. Chyba, ze pobiera nauke w
                jakiejś Wyższej Szkole Wydawania Dyplomów ( za opłatą).
                • lafiorka-z Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 21.10.08, 11:57
                  Sama byłam uczennicą, sklerozy nie mam, więc pamiętam doskonale, jak to było.
                  Nauczyciele ani mi specjalnie nie zaszkodzili, ani nie pomogli. Byli tacy
                  których lubiłam i tacy, których nie lubiłam.
                  Na pewno żadnego nie wspominam jako Mistrza.

                  Dziwi mnie, że rodzice tak bardzo rozdmuchują problem szkoły w życiu ich dzieci.
                  Zamęczają nauczycieli i żebrzą o opinię, że ich progeniturka jest jednak
                  utalentowana.
                  Wśród dorosłych niewielu widzę tych genialnych, a w dzieciństwie,
                  to w każdej klasie po paru się zapowiada:P

                  Trochę mnie dziwi, że korespondenci wróżą mojemu dziecku wyrzucenie z pracy,
                  naukę na płatnej uczelni albo sugerują nakładanie nauczycielom jakichś koszy na
                  głowę. Nic z tego nie rozumiem...

                  Życzę nauczycielom, żeby nie musieli się borykać
                  z przewrażliwionymi, histerycznymi rodzicami:)


                  • protozoa Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 21.10.08, 15:57
                    Również chodziłam do szkoły i także nie mam luk w pamięci. Miałam, podobnie jak
                    moi synowie, róznych nauczycieli: mądrzejszych i głupszych, zaangażowanych i
                    olewających pracę, życzliwych i nie, takich , których lubiłam i których nie
                    darzyłam sympatią.
                    W szkole nie miałam mistrza, na studiach już tak.
                    Pomiędzy rozdmuchiwaniem problemu szkoły w życiu dzieci, a Twoja postawą jest
                    kolosalna róznica. Szkoła nie tylko uczy polskiego i matematyki, ale takze
                    pewnych zachowań społecznych, funkcjonowania w grupie, podporządkowania itd.
                    Pomiędzy zamęczaniem nauczycieli i żebraniem(???) o opinię (?) a rozsądna
                    współpraca z nauczycielami jest kolosalna róznica.
                    Rodzice rozmawiający z nauczycielami chcą wiedzieć co słychac w szkole, jak ich
                    dziecko radzi sobie, jakie jest na tle klasy.
                    Dlaczego rózni ludzie tu na forum, wróżą Twojemu dziecku wyrzucenie z pracy? Ano
                    dlatego, że jest prawdopodobnie nie do końca przystosowane do pracy w grupie i
                    nie uznaje żadnych autorytetów. A to juz krok od tego, aby dośc szybko pożegnało
                    sie z etatem. Nikt tego ani nie lubi ani nie akceptuje zwłaszcza w wykonaniu
                    młodego, ba bardzo młodego człowieka.
                    • lafiorka-z Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 21.10.08, 19:01
                      protozoa napisała:

                      > Rodzice rozmawiający z nauczycielami chcą wiedzieć co słychac w
                      szkole, jak ich dziecko radzi sobie, jakie jest na tle klasy.

                      Na jakim znowu tle chcesz oglądać swoje dzieci? Bez tła sobie nie
                      poradzą?

                      > Dlaczego rózni ludzie tu na forum, wróżą Twojemu dziecku
                      wyrzucenie z pracy? Ano dlatego, że

                      Z usług wróżek i wróżbitów nie korzystam. Wielkie dzięki:))
                      • protozoa Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 22.10.08, 07:15
                        Twój cyrk- Twoje małpy. Ja jestem innego zdania i namawiam rodziców do
                        współpracy z nauczycielami. Dla dobra ich dzieci i to nie tylko tu i teraz.
                        I pisze to jako matka 2 dzieci w klasie maturalnej i nauczyciel akademicki
                        prawie z 20 letnim stażem. Przez moje ręce przewinęło sie całkiem sporo
                        roczników, wśród których były jednostki, którym wpajano to co Ty wpajasz
                        swojemu dziecku ( vide Twoj post). I bardzo szybko, między innymi ze względu na
                        specyfike uczelni, byli sprowadzani do parteru i szybciutko wskazywało im się
                        ich miejsce w szeregu.
                        • lafiorka-z Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 22.10.08, 08:08
                          "Sprowadzanie do parteru", "wskazywanie miejsca w szeregu?
                          Protozoa, zastanów się, jakich Ty słów używasz?
                          A gdzie szacunek dla poglądów i odmienności innych ludzi?

                          Mam powiedzieć dziecku, żeby tańczyło, jak mu grają, bo jeśli nie,
                          to jakaś pani asystentka, której niezależność myli się z chamstwem,
                          zechce sprowadzić je do parteru?
                          Na szczęście nigdy nie spotkałam na swojej drodze takiego
                          nauczyciela.
                      • genny1 Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 22.10.08, 08:26
                        Na jakim tle, powiadasz? Ano na tle innych uczniów/ludzi. Nie zawsze
                        jest tak, jak sie rodzicom wydaje, czy jak oceniają własne dziecko.
                        Nie widzą jego zachowań wobec rówieśników, nie wiedzą, jak ich
                        dzieci postrzegane są przez kolegów, jak reagują w sytuacjach
                        trudnych społecznie. I min po to warto rozmawiać z nauczycielami.
                        A tak, nawiasem mówiąc, nie wiem, jak rozmawiasz z dziećmi o szkole,
                        ale coś tak się boję, że twoje dziecko może nie być szczególnie
                        sympatyczne. Ale pewnie się mylę
                        • lafiorka-z Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 22.10.08, 10:33
                          Genny, a czy Ty zastanawiasz się, jak wyglądasz na tle innych ludzi?
                          Czy konsultujesz z kimś to jaka jesteś, jak Cię odbierają?
                          Przecież każde dziecko, od urodzenia jest indywidualnością.
                          Dla mnie koleżanki mojej córki, to nie żadne tło, tylko młode osoby, a każda ma
                          swoją indywidualną osobowość.
                          • genny1 Re: liceum -jak rozmawiac z prof. 22.10.08, 16:52
                            lafiorko, nie manipuluj, proszę. Ani ja siebie, ani nikt inny nie
                            ocenia siebie "na tle", lecz "wśród". I niezależnie od tego, jakie
                            są koleżanki Twojej córki, to ona jest wśród nich, uczy się,
                            podejmuje różne działania i jest podmiotem sukcesów i konfliktów. A
                            Ty nie możesz widzieć, jak ona w tych sytuacjach reaguje. Twoje
                            wyobrażenia nie muszą przystawać do rzeczywistości.Chyba, że Cię to
                            w ogóle nie interesuje i zakładasz, że córka będzie zawsze sama. W
                            sensie społecznym. A czy mnie interesuję ja? Wyobraź sobie, że tak.
                            To wśród innych widać wyraźnie moje słabości i w relacjach z innymi
                            poznaję moje mocne strony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka