28.11.08, 08:50
Z moich obserwacji wynika, że przynajmniej od poziomu liceum/technikum (gimnazjum) nie najgorszym pomysłem jest uczenie chłopców przez mężczyzn i dziewczyn przez kobiety. Kiedyś, zdaje się, tak było, i o problemach z dyscpliną jakoś nie słyszano. Płcie się różnią i nauczycielka-kobieta nigdy, powtwarzam, NIGDY nie będzie "role model" dla szesnastoletniego chłopaka (bo na czym miałby się wzorować - na łączeniu roli matki z rolami zawodowymi - absurd, prawda?), a nauczyciel-mężczyzna+szesnastolatka wywołuje raczej jednoznaczne skojarzenia (skojarzenia podkreślam), prawda? Mylę się, a może macie inne zdanie? Czy mamy szansę na powrót do NORMALNOŚCI w tej kwestii (i nie chodzi mi bynajmniej o "powrót do średniowiecza", a co najwyżej XIX wieku), czy sprawa jest przegrana?
Obserwuj wątek
    • kasiak37 Re: Płeć 28.11.08, 13:38
      ale po co taki podzial?Jak dla mnie jezeli nauczyciel-kobieta nie radzi sobie z
      chlopcami to nie jest dobrym nauczycielem-wychowawca.I nie jest prawda ze
      nauczyciel-kobieta nie bedzie wzorem dla chlopcow,kims kogo darzy sie
      szacunkiem,zaufaniem,z kim mozna porozmawiac jak z przyjacielem.To kwestia
      charakteru , wypracowania sobie stopy porozumienia i zdobycia szacunku a nie
      PLCI.A to co piszesz to dyskryminacja,cytuje "(bo na czym miałby się wzoro
      > wać - na łączeniu roli matki z rolami zawodowymi - absurd, prawda?)"
      • krociech "A to co piszesz to dyskryminacja" 28.11.08, 15:27
        Oczywiście, że mówię o dyskryminacji, w łacińskim znaczeniu "oddzielenie, rozróżnienie". Powiedz mi, jak kobieta może wzorem dla młodego mężczyzny? Jak Ty sobie to wyobrażasz? Mam nadzieję, że nie zrozumiałaś słowa "absurd" jako odnoszącego się do łączenia roli matki z rolami zawodowymi - absurdem jest według mnie tworzenie sztucznego, pozbawionego mężczyzn środowiska, w którym umieszcza się na przykład młodych chłopaków. Nauczyciel ma być wzorem do naśladowania - pytam: czy kobieta może być wzorem do naśladowania dla mężczyzny - moim zdaniem nie, sto lat postępu nie zmieni ludzkiej natury, choćbyśmy nie wiem jak się starali. Podobnie, za niezdrową uważam sytuację, w której mężczyzna uczy kilkunastolenie dziewczyny - bynajmniej nie jest to kontekst sprzyjający na przykład wzajemnemu zrozumieniu.
        • kociamama Niepoprawny anarcho-feministo;) 28.11.08, 17:51
          Jak rozumiem, wraz z anarchofeministkami odrzucasz mozliwosc, ze mezczyzna moze
          stanowic jakikowiek wzor badz autorytet dla kobiet;)
          Mysle, rowniez, ze byc moze popierasz utopie gejowsko-lesbijske, w ktorych
          idealny swiat jest mozliwy bez tej drugiej plci, ale to tez chyba rzadki trend,
          bo nawet bardzo radykalni dzialacze ruchow homoseksualnych widza role tej
          drugiej plci.

          chyba ze Ty jestes tym najbardziej prawdziwym ideologiem ruchu gejowskiego:)

          Pzdr,
          Kociamama.

        • kasiak37 Re: "A to co piszesz to dyskryminacja" 28.11.08, 18:52
          oczywiscie ze kobieta moze byc wzorem dla chlopca bo mowimy o nauczaniu w
          szkolach.Ale zeby sie o tym przekonac musialbys porozmawiac z chlopamaki w
          szkolach.Chodzi mi szczegolnie o lekcje w-f i zajecia pozalekcyjne prowadzone na
          profesjolalnym poziomie i pozwalajace zajmowac znaczace miejsca w rozgrywkach
          miejskich.Wtedy bys zobaczyl jak mimo -20 stponiowych mrozow,o godzinie 7 rano
          po ciemku jeszcze na dodatek w sobote stoi tlum uczestnikow zajec
          pozalekcyjnych.Wiec nie mow mi ze ta kobieta nie jest wzorem dla chlopakow.
    • randybvain Re: Płeć 28.11.08, 16:48
      Nauczyciel jest od uczenia a nie od bycia wzorem. Wzorem dla dzieci
      powinni być ich rodzice, a nie obcy ludzie.
      A ponieważ po wyjściu ze szkoły nie napotyka się barier
      oddzielających mężczyzn i chłopców od kobiet i dziewczyn, w szkole
      takie bariery nie powinny być tworzone.
      • gdabski Re: Płeć 28.11.08, 19:27
        > Wzorem dla dzieci
        > powinni być ich rodzice

        W licznych przypadkach rodzice właśnie NIE powinni być wzorem. Cały szkopuł w
        tym, że są nim w sposób naturalny. Odkrycie, że to co robią i kim są rodzice,
        niekoniecznie winno być szczytem czyichś aspiracji może być nieraz bardzo
        pożądane. I bardzo trudne.

        /Gdabski
    • gobi05 Re: Płeć 28.11.08, 17:58
      krociech napisał:

      > nie najgorszym pomysłem jest uczenie chłopców
      > przez mężczyzn i dziewczyn przez kobiety.
      > Kiedyś, zdaje się, tak było, i o problemach
      > z dyscpliną jakoś nie słyszano. Płcie się różnią
      > i nauczycielka-kobieta nigdy, powtwarzam, NIGDY nie
      > będzie "role model" dla szesnastoletniego chłopaka

      Poruszyłeś tu trzy sprawy: uczenie, dyscyplinę
      i role-modelling (dlaczego nie dawanie przykładu?).
      Są to różne sprawy. Nie widzę powodu, by zajęcia
      w chórze miały prowadzić dwie osoby - oddzielnie
      mężczyzna do chłopców i kobieta do dziewcząt.
      Praktyka pokazuje, że nauczycielki częstokroć
      nie mają problemów z dyscypliną - tu naprawdę
      płeć nie jest najważniejsza. Odnośnie dawania
      osobistego przykładu, to warto zastanowić się,
      jakie są cele wychowawcze szkoły.
      Jakoś nie przypominam sobie, żeby do celów
      wychowawczych któraś szkoła miała wpisane
      wychowanie chłopców na mężczyzn, lub dziewcząt
      na kobiety. Raczej przeciwnie - programowo
      zakłada się równość i równoważność płci.
      Politycznie poprawne jest, że mężczyzna może
      zmieniać pieluszki (sam tak robiłem i nie widzę
      w tym nic złego) a kobieta może być kierowcą.

      > (bo na czym miałby się wzorować - na łączeniu roli
      > matki z rolami zawodowymi - absurd, prawda?)
      Raczej nie zauważyłem, żeby szkoła w ogóle
      przygotowywała do roli matki.

      > a nauczyciel-mężczyzna+szesnastolatka wywołuje
      > raczej jednoznaczne skojarzenia (skojarzenia
      > podkreślam), prawda?
      Nieprawda. To, co masz na myśli (a ja rozumiem)
      nazywa się pedofilią. Kiedy patrzę na uczennice
      i studentki, to raczej widzę jak dziecinne są
      pod względem psychicznym i życiowym. Jeżeli
      dorosły mężczyzna ma romans z małolatą, to coś
      z nim jest nie w porządku, i nie jest to norma.
      Nauczyciel nie ma stanowić wzoru kobiety dla
      uczennicy, natomiast może stanowić dla niej
      _wzór_mężczyzny_.
      Czytałem kiedyś, że ogólną zasadą jest poszukiwanie
      męża na wzór własnego ojca, a więc role-model
      to nie tylko wzór do samoidentyfikacji, ale też
      wzór do oczekiwań wobec przyszłego partnera.

      > Czy mamy szansę na powrót do NORMALNOŚCI
      > w tej kwestii (i nie chodzi mi bynajmniej
      > o "powrót do średniowiecza", a co najwyżej
      > XIX wieku), czy sprawa jest przegrana?

      I mały cytacik (Tomasz Rejmanowski):
      " ... trzecia koncepcja, najbardziej uzasadniona
      i wykorzystywana, upatruje źródeł feminizmu w myśli
      oświeceniowej i skutkach Wielkiej Rewolucji Francuskiej
      1789 roku, a wcześniejsze idee traktuje jako prehistorię
      nurtu. Ten właściwy feminizm dzieli ona na dwa okresy:
      pierwszy – od rewolucji we Francji do roku 1920 – oraz
      drugi – od roku 1960 trwający aż do dziś, w obrębie
      którego wyróżnić można wiele podokresów."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka