krociech
28.11.08, 08:50
Z moich obserwacji wynika, że przynajmniej od poziomu liceum/technikum (gimnazjum) nie najgorszym pomysłem jest uczenie chłopców przez mężczyzn i dziewczyn przez kobiety. Kiedyś, zdaje się, tak było, i o problemach z dyscpliną jakoś nie słyszano. Płcie się różnią i nauczycielka-kobieta nigdy, powtwarzam, NIGDY nie będzie "role model" dla szesnastoletniego chłopaka (bo na czym miałby się wzorować - na łączeniu roli matki z rolami zawodowymi - absurd, prawda?), a nauczyciel-mężczyzna+szesnastolatka wywołuje raczej jednoznaczne skojarzenia (skojarzenia podkreślam), prawda? Mylę się, a może macie inne zdanie? Czy mamy szansę na powrót do NORMALNOŚCI w tej kwestii (i nie chodzi mi bynajmniej o "powrót do średniowiecza", a co najwyżej XIX wieku), czy sprawa jest przegrana?