Dodaj do ulubionych

metoda Suzuki

02.12.08, 08:26
Witam,
szukam rodziców dzieci uczących się grać na instrumentach metodą Suzuki. Czy
waszym dzieciom sprawia to przyjemność? W jakim wieku rozpoczynaliście? Jakie
z waszego, osobistego punktu widzenia są korzyści z takiej aktywności? Ja nie
jestem muzykiem i wcale nie chcę, by moje dziecko zostało jakimś tam światowej
sławy wirtuozem, ale może byłaby to dla niego forma zabawy? Jak postrzegają to
rodzice dzieci, które chodzą na takie zajęcia?
Obserwuj wątek
    • Gość: Joanna Re: metoda Suzuki IP: 193.162.192.* 02.12.08, 08:47
      ok, to ja sie znowu "pomadrze":)

      Moje dziecko zaczelo metoda Suzuki zeszla zime - rewelacja. Moje
      mialo niecale 2 lata jak zaczelismy ale najpierw to byly tylko
      grupowe zajecia teraz od paru miesiecy ma grupowe.

      Tak samo jak w metodzie Domana - efekty widzisz natychmiast -
      dziecko chetniej sie bawi, lepiej sie koncentruje, spokojnieje,
      usamodzielnia sie, uwrazliwia na muzyke, etc, etc, etc. W grupie u
      mojego dziecka widac to lepiej na starszych dzieciach - jak maja
      koncert to po prostu dech w piersiach zapiera jak one graja i jak
      sie koncentruja... Naprawde godne polecenia...

      Tu nie chodzi o wirtuozerie ale o uwrazilwienie dziecka na sztuke,
      poprawe koncentracji, pamieci,nauczenie systematycznej pracy, etc...

      Lubie przeslanie w metodzie Suzuki, ktory mowil mniej wiecej
      to: "Lepiej grac i tworzyc muzyke niz walczyc bronia"; albo "Nie
      cwiczymy tylko w te dni w ktorych nie jemy". Czy nie jest to super
      fajne?

      Bardzo lubimy te zajecia, moje dziecko nie moze sie doczekac na
      kolejne lekcje. Polecam.
      • Gość: Joanna Re: metoda Suzuki IP: 193.162.192.* 02.12.08, 08:48
        Chcialam powiedziec ze moje dziecko od paru miesiecy ma tez zajecia
        indywidualne.
        • bonga_dax1 Re: metoda Suzuki 02.12.08, 08:58
          Widzę, że mamy podobne podejście do rozwijania talentów i zainteresowań dzieci
          :). Zastanawiam się właśnie nad zapisaniem starszej córki na te zajęcia, choć
          trochę się boję, żeby jej (i nas - logistycznie) nie przeciążyć. Z jakiego
          jesteś miasta? Znalazłam w Łodzi jedną nauczycielkę metody Suzuki, ale niestety
          ze względów zdrowotnych ma chwilowo przerwę w uczeniu. Będę teraz uderzać do
          drugiej. Dużo czasu poświęcacie na dzienną naukę? Nam pozostaje dość mało czasu
          po powrocie z pracy/przedszkola, bawimy się już w naukę czytania i nie wiem, czy
          np. skrzypce to nie byłoby za dużo. Choć czytać bardzo lubi :) Gorzej jest z
          młodszym synem (1,5 roku), bo trudno go na parę sekund usadzić na miejscu.
          • Gość: Joanna Re: metoda Suzuki IP: 193.162.192.* 02.12.08, 10:12
            Tez mi sie tak zdaje ze mamy podobne podejcie :)

            Ja jestem z Pomorza. Tez znalazlam pare nauczycieli.

            Z tak malymi dziecmi cwiczenie dziennie to jest tak max. 5 - 10
            minut. Nie zartuje. My cwiczymy 5 min. czasami moze i 10 minut. I to
            wszystko. Nie da rady wiecej i chyba nawet nie trzeba. Nasza
            nauczycielka powiedziala ze u tak malych dzieci postepy sa duze
            mniej widoczne niz u starszych dzieci (np. 5 czy 6 latkow) ale tak
            po 5 roku zycia rozwoj jaki nastepuje u takich wczesnie ksztalconych
            maluchow przechodzi najsmielsze oczekiwania. One jeszcze dodala, ze
            w takich wczesnie edukowanych muzycznie maluchach muzyka jest w nich
            (doslownie), one maja ja w sobie i robia niesamowite postepy. Ale
            zabiera to czas i na jakies spektakularne efekty trzeba cierpliwie
            czekac. I nie mowie o graniu zaraz jakis tam koncertow Bacha, ale o
            nawet prostym "Wlazl kotek na plotek" :)

            Ale ja mam cierplowosc i 2 czy 3 lata to jest krotki czas :)

            Jak znalazlas to nauczycielke metoda Suzuki?
            • bonga_dax1 Re: metoda Suzuki 02.12.08, 10:19
              Nauczycielkę znalazłam, bo się reklamowała w naszym przedszkolu, potem
              odszukałam ją na stronach stowarzyszenia
              www.suzuki.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=46&Itemid=55
              - ma 3 stopień zaawansowania cokolwiek to znaczy. Podała mi telefon do drugiej
              (z 1 stopniem), która zdaje się przejęła tymczasowo jej uczniów.
              • Gość: Joanna Re: metoda Suzuki IP: 193.162.192.* 02.12.08, 10:53
                To dobrze - to jest wlasnie oficjalna strona Suzuki.

                Czy dostalas juz cd z utworami ktore one maja sluchac codziennie?
                Oto tez wlasnie chodzi, oprocz cwiczenia, zeby dzieci osluchiwaly
                sie z utworami nagranymi na cd. Bo w tej metodzie gra sie ze sluchu,
                nuty to dopiero duuuzo pozniej.

                Jeszcze jedno - jak masz 2 dzieci zabieraj i mlodsze na zajecia.
                Niech slucha i patrzy i sie powoli "uczy". Zanim sie obejrzysz i
                mlodsze bedzie chcialo grac. U nas na zajeciach chodza mamy z
                rodzenstwem i te mlodsze ucza sie gry na skrzypcach tak jakos
                mimochodem a efekty sa naprawde fajne. Mlodszego bym tylko wtedy
                przestala brac jakby za duzo dokazywal na zajeciach. Ale wiesz co
                jak bys go tak raz nie zabrala wydaje mi sie ze to by
                byla "straszna" kara i wtedy sam by juz chcial i zaczal sie
                grzecznie zachowywac...
                • bonga_dax1 Re: metoda Suzuki 02.12.08, 11:04
                  Na razie jestem umówiona na lekcję pokazową i rozmowę z nauczycielką w przyszłym
                  tygodniu. Może rzeczywiście zabiorę obydwoje, żeby sobie zobaczyli...
                  • Gość: Joanna Re: metoda Suzuki IP: 193.162.192.* 02.12.08, 11:18
                    > tygodniu. Może rzeczywiście zabiorę obydwoje, żeby sobie
                    zobaczyli...

                    Ja bym tak zrobila. Wydaje mi sie ze mlodsze bedzie grzecznie
                    siedziec a jak nie to nastapnym razem nie zabierzesz...

                    ok, powodzenia i daj znac jak wam poszlo na pierwszej lekcji.
                    • bonga_dax1 Re: metoda Suzuki 16.12.08, 10:40
                      Byłam w zeszłym tygodniu na lekcjach. Widziałam dziewczynkę chyba 6 letnią
                      przygotowującą się do zagrania kolędy w przedszkolu i drugą 5-letnią grającą od
                      pół roku. Bardzo podobało mi się podejście prowadzącej, naprawdę robienie z tego
                      zabawy. Rodzice, z którymi rozmawiałam są zachwyceni, szczególnie zachwalali
                      zajęcia grupowe. Mojej córce chyba się podobało, mogła wszystkiego dotknąć,
                      popróbować, choć mam wrażenie, że na razie nie bardzo jeszcze wie, o co w tym
                      wszystkim chodzi, ale przejmuje mój entuzjazm. Synek tańczył do muzyki ;)
                      Jesteśmy umówione, że jak tylko nauczycielka sprowadzi skrzypce w rozmiarze
                      odpowiednim dla mojej córki, to zaczynamy (najpierw ja ;)) i zobaczymy jak nam
                      się będzie podobało.
                      • Gość: Joanna Re: metoda Suzuki IP: 193.162.192.* 16.12.08, 14:49
                        Bardzo podobało mi się podejście prowadzącej, naprawdę robienie z teg
                        > o
                        > zabawy.

                        To dobra nauczycielka. Tylko tak takie male dzieci mozna do grania
                        zachecic - udawac ze to jest zabawa. Czy nauczycielka zwrac uwaga
                        tez na technike? To wazne mimo ze brzmi strasznie :)


                        Rodzice, z którymi rozmawiałam są zachwyceni, szczególnie zachwalali
                        > zajęcia grupowe.

                        Dokladnie u nas jest to samo - zajecia grupowe sa super bo mlodzi
                        inspiruja sie nawzajem ze tak sie wyraze.


                        Synek tańczył do muzyki ;)
                        > Jesteśmy umówione, że jak tylko nauczycielka sprowadzi skrzypce w
                        rozmiarze
                        > odpowiednim dla mojej córki, to zaczynamy (najpierw ja ;)) i
                        zobaczymy jak nam
                        > się będzie podobało.

                        To zabieraj i starsze i mlodsze na zajecia. Na pewno bedzie ok.

                        Oj, bedzie bedzie wam sie podobac - tu jest tak ze jak dlugo jak ty
                        masz entuzjazm tak dlugo i dzieciaki go maja (szczegolnie takie
                        male:).

                        Ale fajnie - mozemy zalozymy za jakis czas Suzukowe forum? :)

                        Na razie pozdrawiam i fajnie ze ciebie to tez tak zainspirowalo jak
                        i mnie :)
                      • Gość: roman Re: metoda Suzuki IP: *.adsl.inetia.pl 21.12.08, 17:46


                        oprócz szkoły Suzuki jest jeszcze Yamaha. piano i gitara. co by nie
                        powiedzieć,nasi wschodni "prawie" sąsiedzi mają pomysł jak pracować z dzieckiem,
                        kiedy jest ku temu sens, czyli początek do piątego roku życia. wspaniała
                        cywilizacja zachodnia rozpoczyna edukację dziecka w szkołach muzycznych
                        właściwie, kiedy jest już "po ptokach", czyli o siódmego roku życia. wówczas o
                        "słuchu muzycznym" można tylko pomarzyć. 4,5-letnia córka uczęszcza na zajęcia
                        "Yamahy". i mam wrażenie, że program jest zbyt wolny. dziecko w dziesięć minut
                        opanowuje materiał zadany na miesiąc. jako, że mieszkam na strasznym zadupiu,
                        nie mam zbyt wielkiego wyboru.
                        • Gość: Joanna Re: metoda Suzuki IP: *.messagelabs.net 08.01.09, 09:24
                          dziecko w dziesięć minut
                          > opanowuje materiał zadany na miesiąc.

                          A jest opcja zeby kogos indywidualnie znalesc? Jakiegos nauczyciela
                          co by dziecko sam na sam uczyl? Jak juz jest starsze to wtedy tez
                          chetniej nauczyciele chca uczyc. I wtedy dzieciak by mial
                          indywidualny tok nauczania skrojony na miare jego umiejetnosci...

                          Sam tez mozesz z nia rozne rzeczy w domu robic. Zadaj jej napisanie
                          jakies piosenki albo nutek, przerabiaj w innej kolejnosci co jej
                          zadali, cwiczcie sluch na prostej gamie, kup sobie ksiazke od
                          solfezu (tak to sie fachowo nazywa:) i przerabiajcie cwiczenia z
                          tego. Albo teraz na rynku sa takie ksiazki dla bystrzakow (tak brzmi
                          tytul serii) i tam masz wszystko tak wrecz lopatologicznie
                          wytlumaczone jak grac i cwiczyc na danym instrumencie. Ale Mloda
                          musi miec lekcje przed wszystkim po okiem nauczyciela zeby jej reke
                          dobrze ustawil. Wy w domu mozecie przed wszystkim cwiczyc jej sluch
                          (grasz np. 2 dzwieki na pianinie C i E i niech ona zgadnie jakie to
                          dzwieki i nawet jak sie myli chwal ja i mow bylo ok ale to sa
                          dzwieki C i E posluchaj jeszcze raz). Cos w tym stylu.

                          www.empik.com/gitara-dla-bystrzakow-ksiazka,prod550137,p
                          tu masz gitare z tej serii ale poszukaj w necie czy maja cos takiego
                          na pianino. Albo idz do sklepu muzycznego i zapytaj czy moga ci cos
                          polecic.

                          Aha, mozesz tez ja w domu edukowac z muzyki. Np niech sluch jak
                          najwiecej klasyki - Bach, Mozart, Haendel, etc. I powoli niech sie
                          osluchuje a po jakims czasie mozecie sobei takie zabawy robic w
                          zgadywanie jaki to kompozytor. Np. wlacz 2 minuty Bacha jakies fugi
                          i zapytaj kto to jest i dlaczego mysli ze to Bach. Wiadomo Bach to
                          polifonia i w ten sposob Mloda bedzie sie uczyc mimochodem co to
                          jest polifonia i na czym polega. Sam sie do takiej gry przygotuj
                          wczesniej i potem jej to sam wytlumaczysz.

                          Mozliwosci tu jest sporo i pole do popsiu zalezy tylko od twojej
                          inwencji :)

                          pozdrawiam
    • jagoda.wasowska Re: metoda Suzuki 03.01.09, 20:47
      Metodę Suzuki znam tylko z książek. Wydaje mi się być świetną metodą,
      wykorzystującą zabawę do stymulacji dziecka. Podobało mi się to co
      Suzuki powiedział na temat talentu dzieci ("każde dziecko rodzi się z
      talentem").Jego praca to potwierdza.
      Bawcie się dobrze!
      Jagoda Wąsowska
    • bonga_dax1 Re: metoda Suzuki 08.01.09, 07:38
      Byłam wczoraj na pierwszych konkretnych zajęciach. Mnie się to bardzo podoba,
      zobaczymy za tydzień jak będzie z córką. Na razie twierdzi, że już wszystko umie
      :) i może mnie nauczyć.
      • Gość: Joanna Re: metoda Suzuki IP: *.messagelabs.net 08.01.09, 09:30
        Na razie twierdzi, że już wszystko umi
        > e
        > :) i może mnie nauczyć.

        Ale dobre :)

        Teraz tylko codziennie z tak 5 - 10 minut cwiczen w domu i
        utrzymywac entuzjazm :) W ten sposob droga do sukcesu murowana.

        A czy mozesz tez przeczytac dr Suzuki "Karmieni miloscia"? Warto bo
        ksiazeczka jest cienutka i pelna super informacji o metodzie.
        Sprawdz czy na polskiej stronie Instytutu tego nie maja a jak nie
        zapytaj nauczycielke czy moze pozyczyc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka