Dodaj do ulubionych

studia po trzydziestce?

24.01.02, 04:09
Wyjechalam z Polski wiele lat temu zostawiajac ukonczone studium pomaturalne i
niedokonczone studia (bylam na pierwszym roku). Z roznych powodow wczesniej nie
moglam ich kontynuowac za granica, teraz rozwazam taka mozliwosc.
Prawdopodobnie bede musiala zaczac studia od poczatku. Co myslicie na
temat "starszych" studentow? Obawiam sie, ze moge czuc sie glupio wsrod ludzi
mlodszych o 10 lat.
I jeszcze kilka pytan dotyczacych studiow za granica:
- jaka jest dokladnie roznica miedzy collegem a uniwersytetem? mam na ten
temat bardzo sprzeczne informacje.
- jakie uzyskuje sie tytuly (w jez. ang) po skonczeniu tych uczelni?
- czy polskie studium pomaturalne jest odpowiednikiem collegu?
- i czy jest uznawane za granica jako wyzsze wyksztalcenie? a jesli nie, to
jako jakie? w Polsce kiedys mowilo sie polwyzsze, ale podobno tego terminu juz
nie uzywa sie.
Obserwuj wątek
    • belferka Re: studia po trzydziestce? 24.01.02, 07:44
      Wiekiem zupełnie nie masz się co przejmować. Nie wiem, jak to jest za granicą,
      ale studiując w Polsce spotykałam studentów duuużo starszych od Ciebie - np.
      była jedna pani, która miała ok.45 lat. Była bardzo lubiana i radziła sobie
      świetnie. I wcale nie był to pojedyńczy przypadek. Uważam, że jeśli ktoś
      naprawdę chce się uczyć, to wiek nie jest przeszkodą. Pozdrawiam i życzę
      powodzenia oraz wytrwałości!
    • Gość: MIK Re: studia po trzydziestce? IP: 195.117.3.* 24.01.02, 12:15
      Limity wiekowe obowiązują tylko na niektórych kierunkach studiów (np. medycyna).
      Ukończone studium pomaturalne nie dawało nigdy półwyższego wykształcenia. To
      było uzupełnienie zawodowe średniego (tak jak liceum zawodowe czy technikum).
      Obecnie jako "półwyższe" wykształcenie traktowany jest licencjat (3 lata na
      wyższej uczelni), który można dopełnić do wyższego.
      • Gość: aga Re: studia po trzydziestce? IP: *.wszif.wroc.pl / 192.168.128.* 11.05.02, 12:12
        zgodnie z przepisami licencjat daje wykształcenie wyższe zawodowe, nie żadne
        półwyższe
    • Gość: Mikey Re: studia po trzydziestce? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.02, 13:33
      kyra napisał(a):

      > I jeszcze kilka pytan dotyczacych studiow za granica:
      > - jaka jest dokladnie roznica miedzy collegem a uniwersytetem? mam na ten
      > temat bardzo sprzeczne informacje.

      to zależy od tego w jakim kraju studiujesz
      w stanach college to 4-letnia szkoła, do której idziesz po high school, czyli
      szkole średniej, a university to college + tzw. graduate school, gdzie możesz
      dalej się uczyć

      > - jakie uzyskuje sie tytuly (w jez. ang) po skonczeniu tych uczelni?

      w stanach:
      po college'u - bachelors
      potem możesz iść do graduate school i dostać po 2 latach masters, a po 2
      następnych - doctorate

      > - czy polskie studium pomaturalne jest odpowiednikiem collegu?

      nie
      • kyra Re: studia po trzydziestce? 26.01.02, 00:33
        Dzieki za pomoc:-)
        jeszcze jedno pytanko:
        - co jest odpowiednikiem studium policealnego w jezyku angielskim? bede musiala
        przeciez jakos sklasyfikowac swoje wyksztalcenie w podaniu na studia...
        • Gość: Mikey Re: studia po trzydziestce? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.02, 14:01
          kyra napisał(a):

          > Dzieki za pomoc:-)
          > jeszcze jedno pytanko:
          > - co jest odpowiednikiem studium policealnego w jezyku angielskim? bede musiala
          >
          > przeciez jakos sklasyfikowac swoje wyksztalcenie w podaniu na studia...

          hmm, w stanach po ok. 2 latach w tzw. community college mozesz dostać associate
          degree, ale nie jestem pewny, czy traktuje się to na równi ze studium policealnym
          w ogóle jest inaczej, więc może lepiej nie tłumacz, tylko wyjaśnij im o co chodzi
          • Gość: Marta Re: studia po trzydziestce? IP: *.tnt18.ewr3.da.uu.net 23.02.02, 19:42
            Byloby fajnie, gdyby studia doktoranckie dalo sie zrobic w 2 lata. Niestety
            mnie juz po masters degree czeka kolejne kilka (piec jak dobrze pojdzie) lat
            studiow. Jestem na kierunku humanistycznym, ale podejrzewam, ze w innych
            dziedzinac zrobienie doktoratu tez nie jest taka prosta sprawa.
            Jesli chodzi o wiek- na nauke nigdy nie jest za pozno. W moich zajeciach
            uczestnicza nawet emeryci, ktorzy na zajecia moga uczeszczac za darmo. A ja
            osobiscie podziwiam kobiety, ktore po trzydziestce, po odchowaniu dzieci, po
            powaznym spojrzeniu na siebie i swoje mozliwosci dochodza do wniosku, ze maja w
            sobie tyle samozaparcia, by chodzic do szkoly. Zycze powodzenia i warto
            pamietac, ze szkoly oferuja zajecia wieczorami, w weekendy i w niepelnym
            wymiarze godzin, wiec mozna spokojnie pracowac i realizowac swoje ambicje w
            dowolnym tempie.
            • Gość: Jurek Re: studia po trzydziestce? IP: *.proxy.aol.com 27.02.02, 12:05
              Po trzydziestce? i ty glupio sie czujesz ? jestes mloda, dla mnie kobieta 30
              letnia to jeszce dziewczyna. ja mam 42 lata , wkrotce 43 i ciagle sie ucze.
              Okazalo sie bowiem , ze ukonczenie romanistyki nawet na dobrej uczelni we
              Francji (Maitrise i DEA) nie daje wiekszych perspektyw, szczegolnie gdy takich
              jak ja potrakytuja jak kogos kto odbiera swoim biedniejszym rodakom chleb(!)
              Moje ukonczone i nawet uznane przez Ministerstwo Budownictwa Studia paryskiego
              Instytutu ICH nie przydalo mi w pracy tlumacza od czasu do czasu. Po zrobieniu
              MA z rosyjskiego ekonomicznego na dwu uczelniach francuskich z wynikiem bdb i
              srednia bdb mowia abym przekwalifikowal sie na angliste.Tak wiec jak skoncze
              anglistyke w Anglii bede mial 48 albo 49 lat. Tak wiec moi drodzy uczcie sie
              bo nauka "to potegi klucz" jak mawiano kiedys zartobliwie.
              Jurek D.
      • ika26 Re: studia po trzydziestce? 20.04.02, 19:36
        Gość portalu: Mikey napisał(a):

        > kyra napisał(a):
        >
        > > I jeszcze kilka pytan dotyczacych studiow za granica:
        > > - jaka jest dokladnie roznica miedzy collegem a uniwersytetem? mam na ten
        >
        > > temat bardzo sprzeczne informacje.
        >
        > to zależy od tego w jakim kraju studiujesz
        > w stanach college to 4-letnia szkoła, do której idziesz po high school, czyli
        > szkole średniej, a university to college + tzw. graduate school, gdzie możesz
        > dalej się uczyć

        sama studiuje w Stanach, z moich informacji wynika ze nie ma roznicy miedzy
        college a university tzn. na university tez mozesz zrobic 4-letni degree
        (bachelors)= ten tytul JEST TAKI SAM jak po college. to samo z Master's. roznica
        jedynie taka ze masz dyplom z innych uczelni.
        >
        > > - jakie uzyskuje sie tytuly (w jez. ang) po skonczeniu tych uczelni?
        >
        > w stanach:
        > po college'u - bachelors

        po dwu-letnim community college - otrzymujesz associates degree, ktory ponoc jest
        odpowiednikiem polskiego licencjata, czyli jesli sie nie mysle 2-letniego studium!


        > potem możesz iść do graduate school i dostać po 2 latach masters, a po 2
        > następnych - doctorate

        2-lata doctorate nie we wszystkich kierunkach, bo w niektorych 3-lata + praktyki,
        co daje ok. 5-ciu dodatkowych lat po MAster's
        >
        > > - czy polskie studium pomaturalne jest odpowiednikiem collegu?
        >
        > nie

        moge byc w bledzie ale tak jak wyzej pisalam jest to chyba odpowiednik community
        college. wszystko zalezy na jakie studia skladasz papiery w Stanach,
        jakie 'klasy' bralas itd. i jak to ci pozaliczaja w Stanach. niektorzy maja
        szczescie ze po dwu-letnich z polski maja 2-lata w Stanach, inni po magistrze
        polskim - tez MAJA ZALICZONE 2-lata w Stanach. jak juz pisalam wszystko zalezy od
        kierunku, od uczelni i niestety od tego kto ci ewaluuje dyplom. wiecej mozesz
        poczytac i pytac na
        www.pso-usa.org

        • Gość: Mikey Re: studia po trzydziestce? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.02, 22:30
          ika26 napisał(a):

          > sama studiuje w Stanach, z moich informacji wynika ze nie ma roznicy miedzy
          > college a university

          hmm, chyba od niedawna tam jesteś...

          tzn. na university tez mozesz zrobic 4-letni degree
          > (bachelors)= ten tytul JEST TAKI SAM jak po college.

          no po 4 latach to ty możesz tylko skończyć college
          przecież university składa się z więcej niż jednej szkoły...

          to samo z Master's. rozni
          > ca
          > jedynie taka ze masz dyplom z innych uczelni.

          jak to to samo?
          przecież w większośći college'y nie możesz wyrobić mastera
          radzę ci popytać się o co chodzi
          gdzie ty właściwie studiujesz?
          lepiej zorientuj się jak to jest naprawdę, bo możesz się rozczarować

          > po dwu-letnim community college - otrzymujesz associates degree, ktory ponoc je
          > st
          > odpowiednikiem polskiego licencjata, czyli jesli sie nie mysle 2-letniego studi
          > um!

          associate nie jest tożsamy z licencjatem
          bachelor to dopiero licencjat
          a tobie się trochę pomyliło, bo w Polsce licencjata dostaje się po 3 latach
          studiów zakończonych pracą licencjacką
          • Gość: MM Re: studia po trzydziestce? COLLEGE vs UNIVERSITY IP: *.ny5030.east.verizon.net 23.04.02, 03:29
            Gość portalu: Mikey napisał(a):

            > ika26 napisał(a):
            >
            > > sama studiuje w Stanach, z moich informacji wynika ze nie ma roznicy miedzy
            > > college a university
            >
            > hmm, chyba od niedawna tam jesteś...
            >
            > tzn. na university tez mozesz zrobic 4-letni degree
            > > (bachelors)= ten tytul JEST TAKI SAM jak po college.
            >
            > no po 4 latach to ty możesz tylko skończyć college
            > przecież university składa się z więcej niż jednej szkoły...


            BLAD! College od Universytetu, masz racje duzo rozni, ale obydwa sie konczy w 4
            lata (bachelor). Ika ma racje - tytul JEST TAKI SAM jak po college dla BA lub BS.
            Ale Mikey tez masz czesciowo racje, bo Universytet sklada sie a kilku szkol, a
            college to wlasciwie jedna szkola (ale tytul po 4 latach taki sam). I tak na moim
            univerku jest School of Business, Arts&Sciences, Computer Science, Nursing,
            Education and Law. Natomiast do chyba 1960 roku (nie pamietam dokladnie) moj
            univerek byl Collegem - istniala tylko jedna szkola Business-Accounting (czy
            jakos tak). Tak wiec roznica polega na tyl, ze Universytet to jakby rozbudowany
            College - ale nadal otrzymuje sie taki sam dyplom po 4 latach nauki.


            >
            > to samo z Master's. rozni
            > > ca
            > > jedynie taka ze masz dyplom z innych uczelni.
            >
            > jak to to samo?
            > przecież w większośći college'y nie możesz wyrobić mastera
            > radzę ci popytać się o co chodzi
            > gdzie ty właściwie studiujesz?
            > lepiej zorientuj się jak to jest naprawdę, bo możesz się rozczarować
            >
            > > po dwu-letnim community college - otrzymujesz associates degree, ktory pon
            > oc je
            > > st
            > > odpowiednikiem polskiego licencjata, czyli jesli sie nie mysle 2-letniego
            > studi
            > > um!
            >
            > associate nie jest tożsamy z licencjatem
            > bachelor to dopiero licencjat
            > a tobie się trochę pomyliło, bo w Polsce licencjata dostaje się po 3 latach
            > studiów zakończonych pracą licencjacką

            Z tym jak mi wiadmo sa problemy. Jak mi sie wiadomo, urzedy polskie rozpoznaja BA
            lub BS jako licencjat. Ale szczerze mowiac (piszac) jest to troche wiecej niz
            licencjat. Ja bym to sklasyfikowal pomiedzy licencjatem a magistrem. Po prostu
            wydaje mi sie, ze w Polsce przyznaja tylko licencjat, bo BA lub BS to jeszcze nie
            magistrat, a tytulu przejsciowego jak pol-magister jeszcze nie ma. (i nie
            bedzie :))

            Pzdr,

            MM

            A z ciekawosci- skad ty Mikey tyle wiesz (choc nie wszystko sie zgadza) na temat
            edukacji w USA, siedzac w Warszawie...?
            • Gość: Mikey Re: studia po trzydziestce? COLLEGE vs UNIVERSITY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 19:53
              Gość portalu: MM napisał(a):

              > BLAD! College od Universytetu, masz racje duzo rozni, ale obydwa sie konczy w 4
              >
              > lata (bachelor). Ika ma racje - tytul JEST TAKI SAM jak po college dla BA lub B
              > S.

              polemizowałbym z tym
              mówisz, że po 4 latach w university dostajesz bachelora
              ale przecież w ciągu tych 4 lat chodzisz tak naprawdę do college'u, który należy
              do university, prawda?
              np. chodzi się do Harvard College, który należy do Harvard University i nie można
              chodzić do Harvard University, nie chodząc do żadnej z jej szkół, gdyż university
              to pewien zbiór szkół
              a po high school można iść tylko do college'u, nieważne czy należy on do jakiegoś
              university czy też nie
              przekonałem cię? :)

              > Z tym jak mi wiadmo sa problemy. Jak mi sie wiadomo, urzedy polskie rozpoznaja
              > BA
              > lub BS jako licencjat. Ale szczerze mowiac (piszac) jest to troche wiecej niz
              > licencjat. Ja bym to sklasyfikowal pomiedzy licencjatem a magistrem.

              dlaczego?
              czy tylko dlatego, że w Stanach bachelora dostaje się po 4 latach?
              zauważ, że z kolei oni tam kończą szkołę średnią rok wcześniej niż Polacy, więc
              bachelora dostaje się zazwyczaj w tym samym wieku co w Polsce licencjat

              > A z ciekawosci- skad ty Mikey tyle wiesz (choc nie wszystko sie zgadza) na tema
              > t
              > edukacji w USA, siedzac w Warszawie...?

              nie jestem przekonany, że nie wszystko się zgadza, ale spoko
              hehe, byłęm rok w stanach i interesowałem się możliwością studiowania tam, ale w
              końcu zrezygnowałem
              nie mogłem się dostać na takie uczelnie jak Harvard czy MIT i stwierdziłem, że na
              słabsze nie warto trwonić kasy moich starych
              w sumie nie wiem czy dobrze zrobiłem...

              pzdr
              • Gość: MM Re: studia po trzydziestce? COLLEGE vs UNIVERSITY IP: *.ny5030.east.verizon.net 27.04.02, 01:23
                Gość portalu: Mikey napisał(a):

                > Gość portalu: MM napisał(a):
                >
                > > BLAD! College od Universytetu, masz racje duzo rozni, ale obydwa sie koncz
                > y w 4
                > >
                > > lata (bachelor). Ika ma racje - tytul JEST TAKI SAM jak po college dla BA
                > lub B
                > > S.
                >
                > polemizowałbym z tym
                > mówisz, że po 4 latach w university dostajesz bachelora
                > ale przecież w ciągu tych 4 lat chodzisz tak naprawdę do college'u, który należ
                > y
                > do university, prawda?
                > np. chodzi się do Harvard College, który należy do Harvard University i nie moż
                > na
                > chodzić do Harvard University, nie chodząc do żadnej z jej szkół, gdyż universi
                > ty
                > to pewien zbiór szkół
                > a po high school można iść tylko do college'u, nieważne czy należy on do jakieg
                > oś
                > university czy też nie
                > przekonałem cię? :)
                >

                Wydaje mi sie, ze napisalem tak samo :). Przeciez pisalem ,ze univerrek sklada
                sie z kilku szkol (colleges lub schools), a dyplom masz z Harverd University, a
                nie College..... A tak w ogole to pisalem, ze TYTUL jest taki sam - i wiekszej
                roznicy nie ma.
                Widzisz, nie wiem skad masz swoje informacje, ale ja to zaslyszalem od profkow na
                uczelni...


                > > Z tym jak mi wiadmo sa problemy. Jak mi sie wiadomo, urzedy polskie rozpoz
                > naja
                > > BA
                > > lub BS jako licencjat. Ale szczerze mowiac (piszac) jest to troche wiecej
                > niz
                > > licencjat. Ja bym to sklasyfikowal pomiedzy licencjatem a magistrem.
                >
                > dlaczego?
                > czy tylko dlatego, że w Stanach bachelora dostaje się po 4 latach?
                > zauważ, że z kolei oni tam kończą szkołę średnią rok wcześniej niż Polacy, więc
                >
                > bachelora dostaje się zazwyczaj w tym samym wieku co w Polsce licencjat
                >

                A teraz mysla, zeby obnizyc jeszcze poziom wiekowy dla szkol srednich, bo
                mlodziez dorasta szybciej. Wiec, czy to znaczy, ze jak ktos skonczy college w
                wieku 18,19 lat (niemalo takich ludzi) to bedzie to odpowiednik polskiej szkoly
                sredniej???? A dlatego bym sklasyfikowal Bachelora pomiedzy, bo jest wiecej
                nauki, zajec, klas, od polskiego licencjata, a mniej od magistra.


                > > A z ciekawosci- skad ty Mikey tyle wiesz (choc nie wszystko sie zgadza) na
                > tema
                > > t
                > > edukacji w USA, siedzac w Warszawie...?
                >
                > nie jestem przekonany, że nie wszystko się zgadza, ale spoko
                > hehe, byłęm rok w stanach i interesowałem się możliwością studiowania tam, ale
                > w
                > końcu zrezygnowałem
                > nie mogłem się dostać na takie uczelnie jak Harvard czy MIT i stwierdziłem, że
                > na
                > słabsze nie warto trwonić kasy moich starych
                > w sumie nie wiem czy dobrze zrobiłem...

                Wg. mnie za dobrze nie postapiles.... Nie wiem, gdzie studiujesz w Polsce, ale to
                i tak nie bedzie mialo porownania z US. Domyslam, ze chodzilo ci o undergraduate,
                wiec musze cie zmartwic, bo tak na prawde niewiele sie liczy z jakiej uczelni go
                dostaniesz. Bo aby dostac naprawde dobra prace, trzeba Grad School skonczyc.I
                dopiero na Grad School trzeba sie dostac do jak najlepszych uczelni. A w
                undergraduate jest naprawde wiele swietnych uczelni (a nie tak znanych) gdzie
                mozna zdobyc atrybuty wymagane przez Grad School. Z drugiej strony popatrz w ten
                sposob - czy lepiej byc "przecietnym" na Harvardzie (z sat 1500 i wiecej ;), no
                ale nadal przecietnym na Harvardzie), czy wybijac sie w jednym z nizej notowanych
                uniwersytetow? Nie tylko wg mnie ta druga opcja jest o wiele lepsza. Ah,
                undergrad, to kupa rozrywki, nowych znajomosci, ale rowniez troche wedzy i przede
                wszystkim doswiadczenia (Internships, itp). No i nauka angielskiego.....

                Ale ja mowie jesli sie chce zostac w usa na stale, zalozyc rodzine.....
                Bo jesli nie masz zamiaru zostac w usa, to zrobiles chyba dobrze.. tak czy
                inaczej i tak nie ma sie czym przejmowac - wszystko i tak zalezy od szczescia ;)

                pzdr,
                • Gość: Mikey Re: studia po trzydziestce? COLLEGE vs UNIVERSITY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.02, 15:37
                  Gość portalu: MM napisał(a):

                  > A teraz mysla, zeby obnizyc jeszcze poziom wiekowy dla szkol srednich, bo
                  > mlodziez dorasta szybciej.

                  co?
                  w stanach też?
                  w Polsce właśnie mają obniżyć wiek rozpoczęcia nauki do 6. roku życia

                  Wiec, czy to znaczy, ze jak ktos skonczy college w
                  > wieku 18,19 lat (niemalo takich ludzi) to bedzie to odpowiednik polskiej szkoly
                  >
                  > sredniej???? A dlatego bym sklasyfikowal Bachelora pomiedzy, bo jest wiecej
                  > nauki, zajec, klas, od polskiego licencjata, a mniej od magistra.

                  hmm, tak myślisz?
                  ale z kolei w stanach na pierwszych latach musisz brać dużo zajęć z różnych dział
                  nauki, a w Polsce już od 1. roku np. na matmie masz tylko matmę i nic więcej
                  po prostu zakłada się, że wiedza ogólna została już wyniesiona z liceum
                  sądzisz więc, że Amerykanin z bachelorem z matmy uczył się więcej matmy niż Polak
                  z licencjatem?

                  > Wg. mnie za dobrze nie postapiles.... Nie wiem, gdzie studiujesz w Polsce, ale
                  > to
                  > i tak nie bedzie mialo porownania z US. Domyslam, ze chodzilo ci o undergraduat
                  > e,
                  > wiec musze cie zmartwic, bo tak na prawde niewiele sie liczy z jakiej uczelni g
                  > o
                  > dostaniesz. Bo aby dostac naprawde dobra prace, trzeba Grad School skonczyc.I
                  > dopiero na Grad School trzeba sie dostac do jak najlepszych uczelni.

                  no właśnie mam zamiar wysłać jakieś aplikacje do grad schools, gdy dostanę
                  licencjat
                  myślisz, że jest jakaś różnica?

                  A w
                  > undergraduate jest naprawde wiele swietnych uczelni (a nie tak znanych) gdzie
                  > mozna zdobyc atrybuty wymagane przez Grad School. Z drugiej strony popatrz w te
                  > n
                  > sposob - czy lepiej byc "przecietnym" na Harvardzie (z sat 1500 i wiecej ;), no
                  >
                  > ale nadal przecietnym na Harvardzie), czy wybijac sie w jednym z nizej notowany
                  > ch
                  > uniwersytetow?

                  hehe, ja miałem 1510 z SAT, 800 z SAT 2 math 2c i 710 z writing, a i tak mnie nie
                  przyjęli
                  tak więc oni pewnie na sat w ogóle nie patrzą
                  a jeśli chodzi o pytanie to wolę być przeciętnym, bo wtedy więcej się nauczę
                  tak było w szkole średniej - byłem przeciętniakiem, ale za to w chyba najlepszym
                  liceum w Polsce
                  nie wiem czy nauczyłbym się tyle, gdybym chodził do innej szkoły
                  to jest najważniejsze, a nie jakieś oceny, no nie?
                  szkoda, że amerykańskie szkoły pewnie tego nie zrozumiały, bo myślę, że to z
                  powodu moich ocen nie dostałem się

                  > Ale ja mowie jesli sie chce zostac w usa na stale, zalozyc rodzine.....
                  > Bo jesli nie masz zamiaru zostac w usa, to zrobiles chyba dobrze.. tak czy
                  > inaczej i tak nie ma sie czym przejmowac - wszystko i tak zalezy od szczescia ;
                  > )

                  tak naprawdę nie chciałem tam jechać z dość osobistych względów - dziewczyna,
                  przyjaciele, rodzice itp.
                  gdybym miał z tego zrezygnować to jedynie dla jakiejś supermożliwości
                  a takimi uznałem tylko najlepsze szkoły
                  ale spoko, może po licencjacie tam pojadę...

                  pzdr
                  • Gość: MM Re: studia po trzydziestce? COLLEGE vs UNIVERSITY IP: *.ny5030.east.verizon.net 27.04.02, 23:58
                    Gość portalu: Mikey napisał(a):

                    > hmm, tak myślisz?
                    > ale z kolei w stanach na pierwszych latach musisz brać dużo zajęć z różnych dzi
                    > ał
                    > nauki, a w Polsce już od 1. roku np. na matmie masz tylko matmę i nic więcej
                    > po prostu zakłada się, że wiedza ogólna została już wyniesiona z liceum
                    > sądzisz więc, że Amerykanin z bachelorem z matmy uczył się więcej matmy niż Pol
                    > ak
                    > z licencjatem?

                    A czemu podajesz przyklad matmy? Z tym sie akurat w pewnym stopniu zgodze, ale a
                    immymi przedmiotami jest inaczej

                    >
                    > no właśnie mam zamiar wysłać jakieś aplikacje do grad schools, gdy dostanę
                    > licencjat
                    > myślisz, że jest jakaś różnica?

                    Niestety po polskim licencjacie nie masz raczej szans na grad school. Choc,
                    niestety nie wiem dokladnie jak to jest z grad, bo dla mnie to jeszcze odlegla
                    przyszlosc, ale tak mi sie wydaje, ze licencjat nie bedzie wystarczajacy

                    > hehe, ja miałem 1510 z SAT, 800 z SAT 2 math 2c i 710 z writing, a i tak mnie n
                    > ie
                    > przyjęli
                    > tak więc oni pewnie na sat w ogóle nie patrzą
                    > a jeśli chodzi o pytanie to wolę być przeciętnym, bo wtedy więcej się nauczę
                    > tak było w szkole średniej - byłem przeciętniakiem, ale za to w chyba najlepszy
                    > m
                    > liceum w Polsce
                    > nie wiem czy nauczyłbym się tyle, gdybym chodził do innej szkoły
                    > to jest najważniejsze, a nie jakieś oceny, no nie?
                    > szkoda, że amerykańskie szkoły pewnie tego nie zrozumiały, bo myślę, że to z
                    > powodu moich ocen nie dostałem się

                    To tylko na Harvard i MIT skladales aplikacje??? W stanach jest jeszcze okolo 30
                    (albo i wecej) prestizowych uczelni o podobnym standardzie i reputacji co Harvard
                    i MIT (undergraduate)
                    Te oceny to fakt - to sie strasznie tutaj liczy. Ale to wynika z amerykanskiej
                    mantalnosci - prawie zero sciagania (bo zawsze ktos sie znajdzie) i naiwnosc, ze
                    swietne oceny sa odzwierciedleniem ciezkiej pracy
                    A to ciekawe, ze cie nie przyjeli - przeciez liczyly sie jeszcze listy
                    rekomendacyjne, esej, dzialalnosc spoleczna (itp), olimpiady
                    Z kolejnej strony pewnie nie malo mieli kandydatow z takimi wynikami SAT, a jak
                    pewnie juz wiesz kazdorazowa dzialalnosc poza obowiazkami szkolnymi liczy sie
                    chyba bardziej niz wyniki SAT... i pod tym wzgledem segreguja jak wyniki
                    egzaminow i oceny sa porownywalne

                    > tak naprawdę nie chciałem tam jechać z dość osobistych względów - dziewczyna,
                    > przyjaciele, rodzice itp.
                    > gdybym miał z tego zrezygnować to jedynie dla jakiejś supermożliwości
                    > a takimi uznałem tylko najlepsze szkoły
                    > ale spoko, może po licencjacie tam pojadę...
                    > pzdr

                    Rozumiem cie doskonale, mialem taka sama sytuacje. Taka sama - to znaczy z
                    rodzina, przyjaciolmi, dziewczyna. Bo SAT juz o wiele gorszy....
                    Ja jakos nigdy nie myslalem o studiach w USA i nigdy tez sie nadzwyczajnie do
                    nauki ang nie przykladalem. Pomyslalem o nich po rozpoczeciu ostatniego roku
                    szkoly sredniej i o SAT nie mialem zielonego pojecia. Poswiecilem na nauke jakieg
                    2 m-ce (a i tak niezbyt intensywne) i uzbieralem 1200. Na prestizowe uczelnie
                    nawet nie skladalem aplikacji (choc mialem ochote na NYU - kuzynka tak studiuje),
                    ale wybralem dosc starannie i wcale nie zaluje.
                    Choc jakbym rozpoczal przygotowania np. rok wczesniej - to oklolo 1400 mysle ze
                    bym uzbieral, wtedy moglbym sie jakos dostac na lepsze uczelnie. Ale zastanawiam
                    sie jeszcze raz i ciesze sie, ze wyszlo jak wyszlo. Kumple z mojego technikum
                    (dosc wysoki poziom, nie jakas zawodowa) siedza teraz glownie na informie,
                    telekomunie, lub ekonomii na polibudzie w gliwicach, wroclawiu lub krakowie - ale
                    latwego zycia nie maja. Nie chcialem sie pchac w to samo bagno (potrzebowalem
                    odmiany, czegos innego niz zakuwanie rano, wieczor, noc - wiekszosc zbedne
                    informacje- nowych ludzi, otoczenia, innego nastawienia do nauki i ...
                    zyczliwosci, bo na panstwowych w Polsce o to trudno)
                    Zreszta to tylko undergrad - podszkole jezyk przez najblizsze 4 lata i z ocenami
                    takimi jakie mam teraz bede startowal do jednych z lepszych grad schools. Wazne
                    ze mam swietnych kumpli (i jeszcze lepsze kumpele :)), dobrze sie bawie, dobry
                    kontakt z profesorami i pierwsze doswiadczenia w pracy Internship w lato za
                    $12/h ... jak na freshman to dosc niezle wystartowalem

                    pzdr dla Ciebie rowniez

                    Aha,
                    Ciekaw jestem jak z tym licencjatem. Jestes pewien, ze nie bedziesz mial
                    problemow i to wystarczy na grad school? Sprawdz i daj mi znac. :)
                    • Gość: Mikey Re: studia po trzydziestce? COLLEGE vs UNIVERSITY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 13:46
                      Gość portalu: MM napisał(a):

                      > A czemu podajesz przyklad matmy? Z tym sie akurat w pewnym stopniu zgodze, ale
                      > a
                      > immymi przedmiotami jest inaczej

                      podałem przykład matmy, bo to moja dziedzina, :)
                      ale dlaczego z innymi przedmiotami ma być inaczej?

                      > Niestety po polskim licencjacie nie masz raczej szans na grad school. Choc,
                      > niestety nie wiem dokladnie jak to jest z grad, bo dla mnie to jeszcze odlegla
                      > przyszlosc, ale tak mi sie wydaje, ze licencjat nie bedzie wystarczajacy

                      hmm, muszę to sprawdzić

                      > To tylko na Harvard i MIT skladales aplikacje??? W stanach jest jeszcze okolo 3
                      > 0
                      > (albo i wecej) prestizowych uczelni o podobnym standardzie i reputacji co Harva
                      > rd
                      > i MIT (undergraduate)

                      nie no, wysłałem jeszcze do kilku innych szkół z najwyższej półki, ale i tak mnie
                      nie przyjęli

                      > Te oceny to fakt - to sie strasznie tutaj liczy. Ale to wynika z amerykanskiej
                      > mantalnosci - prawie zero sciagania (bo zawsze ktos sie znajdzie) i naiwnosc, z
                      > e
                      > swietne oceny sa odzwierciedleniem ciezkiej pracy
                      > A to ciekawe, ze cie nie przyjeli - przeciez liczyly sie jeszcze listy
                      > rekomendacyjne, esej, dzialalnosc spoleczna (itp), olimpiady
                      > Z kolejnej strony pewnie nie malo mieli kandydatow z takimi wynikami SAT, a jak
                      >
                      > pewnie juz wiesz kazdorazowa dzialalnosc poza obowiazkami szkolnymi liczy sie
                      > chyba bardziej niz wyniki SAT... i pod tym wzgledem segreguja jak wyniki
                      > egzaminow i oceny sa porownywalne

                      wiesz, ja miałem naprawdę wiele extracurriculars
                      uprawiałem sport, organizowałem różne rzeczy, finał olimpu z matmy itp.
                      ale i tak klapa...

                      > Rozumiem cie doskonale, mialem taka sama sytuacje. Taka sama - to znaczy z
                      > rodzina, przyjaciolmi, dziewczyna. Bo SAT juz o wiele gorszy....
                      > Ja jakos nigdy nie myslalem o studiach w USA i nigdy tez sie nadzwyczajnie do
                      > nauki ang nie przykladalem. Pomyslalem o nich po rozpoczeciu ostatniego roku
                      > szkoly sredniej i o SAT nie mialem zielonego pojecia. Poswiecilem na nauke jaki
                      > eg
                      > 2 m-ce (a i tak niezbyt intensywne) i uzbieralem 1200. Na prestizowe uczelnie
                      > nawet nie skladalem aplikacji (choc mialem ochote na NYU - kuzynka tak studiuje
                      > ),
                      > ale wybralem dosc starannie i wcale nie zaluje.
                      > Choc jakbym rozpoczal przygotowania np. rok wczesniej - to oklolo 1400 mysle ze
                      >
                      > bym uzbieral, wtedy moglbym sie jakos dostac na lepsze uczelnie. Ale zastanawia
                      > m
                      > sie jeszcze raz i ciesze sie, ze wyszlo jak wyszlo. Kumple z mojego technikum
                      > (dosc wysoki poziom, nie jakas zawodowa) siedza teraz glownie na informie,
                      > telekomunie, lub ekonomii na polibudzie w gliwicach, wroclawiu lub krakowie - a
                      > le
                      > latwego zycia nie maja. Nie chcialem sie pchac w to samo bagno (potrzebowalem
                      > odmiany, czegos innego niz zakuwanie rano, wieczor, noc - wiekszosc zbedne
                      > informacje- nowych ludzi, otoczenia, innego nastawienia do nauki i ...
                      > zyczliwosci, bo na panstwowych w Polsce o to trudno)

                      tak myślisz?
                      mylisz się, bo studia to nie jest całodzienne zakuwanie
                      to zależy wyłącznie od ciebie
                      niektózy moi koledzy obijają się i imprezują cały czas, a jakoś im idzie

                      a jeśli chodzi o tę amerykańską życzliwość to miałem okazję ją poznać, chodząc do
                      amerykańskiej szkoły średniej
                      rzeczywiście tam wszyscy są życzliwi, ale raczej tylko na pokaz
                      gdy tylko prosiłem kogoś o coś wykraczającego poza normalny zakres jego
                      obowiązków, np. o konkursy czy też możliwość dostania dyplomu, po prostu olewali
                      mnie, oczywiście tłumacząc z udawaną przykrością, że nie mogą z tym nic zrobić
                      może w college'u jest inaczej...

                      > Zreszta to tylko undergrad - podszkole jezyk przez najblizsze 4 lata i z ocenam
                      > i
                      > takimi jakie mam teraz bede startowal do jednych z lepszych grad schools. Wazne
                      >
                      > ze mam swietnych kumpli (i jeszcze lepsze kumpele :)), dobrze sie bawie, dobry
                      > kontakt z profesorami i pierwsze doswiadczenia w pracy Internship w lato za
                      > $12/h ... jak na freshman to dosc niezle wystartowalem

                      eee no to widzę, że całkiem nieźle, :)
                      chyba niełatwo dostać taki internship, no nie?

                      >
                      > pzdr dla Ciebie rowniez
                      >
                      > Aha,
                      > Ciekaw jestem jak z tym licencjatem. Jestes pewien, ze nie bedziesz mial
                      > problemow i to wystarczy na grad school? Sprawdz i daj mi znac. :)

                      spoko, jakoś to sprawdzę, choć wcale się nie spieszę, bo również mam daleko do
                      licencjatu, :)

                      pzdr
          • ika26 Re: studia po trzydziestce? 24.04.02, 21:27
            Gość portalu: Mikey napisał(a):

            > hmm, chyba od niedawna tam jesteś...


            :))))ciekawe od kiedy dlugosc pobytu w Stanach daje gwarancje dobrej znjomosci
            tematu (hahaha)
            Powiedziala co wiedziala!
            ale masz racje wiecej wiem na temat 'jak zrobic transfer z Polski do US' niz
            odwrotnie.

    • Gość: Edziak Re: studia po trzydziestce? IP: 62.49.255.* 28.04.02, 14:10
      Za granica, a zwlaszcza tu w Anglii ludzie ucza sie nie zaleznie od wieku, na
      universytetach mozna spotkac studentow w roznym wieku. Trzydziestka to normalny
      wiek, nic niezwyklego i duzo jest studentow w tzw. wieku dojzalym, moze dlatego
      ze wtedy czlowiek docenia znaczenie wiedzy. Universytet moze sie skladac z
      collegow np. University College of London.Sa tez college ktore nie sa czescia
      univerkow ale oferuja nauczanie w konkretnej dziedzinie np. jezykowe,
      komputerowe itp. najlepiej jest sprawdzic czy mozna zdawac niezaleznie
      organizowane egzaminy a danym collegu i jakie wydaja certyfikaty na koniec.
      Zeby dostac sie na univerek trzeba miec zrobiony A-level- mature i trzeba znac
      jezyk choc jesli sie zostanie zaakceptowanym to jest pomoc w nadrobieniu brakow.
      Tytuly: Generalnie po 3 latach-BA pozniej MA -Master of Art ( po roku albo
      dwoch) PHD-doktorat, po kolejnych co najmniej trzech latach w zaleznosci od
      kierunku, medyczne i biologiczne studia rzadza sie innymi prawami, fizyka i
      chemia ma inne stopnie np. MSc- co oznacza Master of Science .Najlepiej
      poprosic o informatory, z regoly przysylaja je za darmo. Powodzenia.
    • debe Re: studia po trzydziestce? 02.05.02, 06:42
      jesli to sa studia w Stanach, to zajrzyj na strone
      www.usastudyguide.com/index.htm

      albo po prostu wejdz na stony szkol, ktore Cie interesuja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka