gobi05
18.03.09, 19:28
W pewnym wątku, którego tytuł mnie osobiście
wyjątkowo denerwuje przeczytałem kilka
ciekawych opinii. Zaskoczyła mnie motywacja
tych opinii - zawsze nieracjonalna.
Proszę Państwa, edukacja jest elementem
gospodarki i w związku z tym powinniśmy
mówić o KOSZTACH, KORZYŚCIACH, ZASPOKAJANIU
POTRZEB i tym podobnych przyziemnych zupełnie
sprawach.
Wbrew temu, co mi wciskały nauczycielki historii,
doszedłem do wniosku, że wojny nie były wynikiem
rozbuchanych ambicji królów, ale rachunku zysków
i strat (spodziewanych). Podobnie jest w edukacji.
Tak się nieprzyjemnie składa, że nasi obecni władcy,
(teraz PO z towarzyszami, ale nie tylko ich mam
na myśli) nie widzą specjalnych korzyści z poprawy
nauczania. Właściwie, to poziom nauczania zwisa im
zwiędłą nacią. Z tej przyczyny kładą jak największy
nacisk na ograniczenie kosztów. Jakość nie gra roli.