bidola
21.05.06, 23:05
W kwietniu skończyłam 40lat. Choroby to coś comnie zazwyczaj omijało. Nie
licząc nękającejmnie od 14 lat rwy kulszowej. Bóle w powiedzmy miesiączkowe
dokuczająmi już z8 lat.Taki atak bólu to rzezc nie do opowiedzenia. Nigdy nie
słyszałam o endometriozie. Aż tu nagle moja pani g znalazła malutką cystę na
jajniku. Namówiła na laparo. Skierowała do kolegi który to robi. On po 2-3
zdaniach opisujących ból powiedział endometrioza. Nawet nie zapamiętałam nazwy
( z wrażenia bo lekarz przystojny).Dopiero jak zaczełam obczytywać się o
laparo znalazłam informacje o endo. I jeszcze nie przejżałam na oczy. 8 maja
byłam u lekarza a 17 miałam już laparo. Nie wiem czy was nie zdziwię -
wszystkow ramach NFZ. Po laparo nie jest już tak fajnie. Stan mojej endo
zaskoczyła nawet lekarza. Mam 3 stopień. Popowrocie do domu nie odchodziłam od
komputera.PO tym co przeczytałam miałam wielką ochotę wyrzucić go przez
okno.Dzisiaj jest już inaczej. Coraz bardziej otwierająmi się oczy.Najbardziej
przeraża mnie leczenie danazolem. I jego skutki uboczne. Ja gruba (100 kg) już
byłam.I nie chcę do tego wracać. Wizytę u lekarza po receptę mam 29 maja i
teraz to będęmiała szansę z nim podyskutować. Bo przy wypisie to zupełnie nie
kumałam co do mnie mówi. Wobec większości z was mam jeden problem mniej bo nie
planuję dzieci. Ale i tak przerażenie jest ogromne. Co jest lepsze od danazolu?