Dodaj do ulubionych

Kochać w milczeniu i cierpieć czy...

02.12.05, 15:30
No właśnie. Pozwoliłem sobie rozpocząć nowy wątek. Nie żartobliwy, nie
filozoficzny ale dość poważny i bardzo realny.
Co zrobić w sytuacji gdy się zakochamy bez wzajemności? Kiedy nie mamy za
bardzo możliwości oddalić się od swego obiektu westchnień, kiedy jesteśmy
skazani na codzienne przebywanie ze sobą, kiedy nie mamy szansy na
odwzajemnienie uczucia. Kochać w milczeniu i cierpieć czy...No właśnie co..?
Inaczej mówiąc: JAK SIĘ ODKOCHAĆ?
Obserwuj wątek
    • sprawa7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 02.12.05, 19:37
      Cezarze, jeśli jesteś skazany na obecność tej osoby, to nie wiesz tak naprawdę,
      czy to miłość. Trzeba próby czasu i rozłąki, żeby móc to stwierdzić. A jeśli to
      nie miłość, tylko fascynacja? Na miłość nie ma recepty, jeśli jest prawdziwa, to
      trzeba o nią walczyć, nie czekać bezczynnie, nie odkochiwać się. A jeśli to
      fascynacja, to też trzeba działać, jeśli masz cierpieć, to przynajmniej dowiedz
      się, czy tej szansy naprawdę nie ma. Od pewnego czasu mam w pracy nowego
      współpracownika, przeciętny z wyglądu, ale jest podobny do mojej dawnej miłostki
      nastoletniej, co czyni go atrakcyjnym. Nie zwróciłabym na niego uwagi, ale
      najwyraźniej mu się podobam, kokietuje mnie, ściąga wzrokiem przy każdej
      okazji.Z początku śmiałam się z tego, on ma jakieś 20 lat, ale po kilku dniach
      przyłapywałam sie na tym, że sprawdzam czy patrzy, i coraz dłużej wytrzymuję
      jego spojrzenie, nie uciekam. Dzisiaj moje motylki zatrzepotały skrzydełkami...
      jutro je przyszpilę, wsadzę w gablotkę i zrobię z nich wspomnienie, zanim
      zgłupieję ;-). Nie można się zakochiwać beznadziejnie, odkochać się chyba nie
      można na zawołanie.
      • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 03.12.05, 06:31
        sprawa7 napisała:

        Dzisiaj moje motylki zatrzepotały skrzydełkami...
        > jutro je przyszpilę, wsadzę w gablotkę i zrobię z nich wspomnienie

        To znaczy co? Prześpisz się z nim, a potem utniesz mu fifoka i zasuszysz w
        gablotce...?
        • sprawa7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 06.12.05, 01:38
          Mężczyźni... Wszystko do fifoka sprowadzają. Motylki ocalone, fifok przeniesiony
          ;-).
    • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 03.12.05, 06:27
      cezar_zorba napisał:
      > Inaczej mówiąc: JAK SIĘ ODKOCHAĆ?

      Jest kilka możliwości. Można się z nią przespać, można poszukać alternatywnego
      obiektu westchnień. Wyjściem jest też uzależnić się całkowicie od czata i wejść
      w cyberseks i wirtualne miłości. Optymalne byłoby poświęcenie się wędkarstwu. I
      zupełnie nie ma to znaczenia, że ryby nie będą brać.
      Absolutnie żadna kobieta nie może mieć na Ciebie monopolu. A tak na końcu
      napiszę, że taka nieszczęśliwa miłość jest w sumie najlepsza, napędza nas we
      wszystkim.
      To, że Cię nie kocha, to rozumiem, a loda też Ci nie chce zrobić? Jak masz
      możliwość przespać się z nią od czasu do czasu, to po co masz przy tym gadać? A
      kochaj ją sobie w milczeniu i cierp podczas seksu;-).
      • cezar_zorba Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 05.12.05, 14:38
        Ech, processssssssss! Gdybym Cie tak nie lubił za ten krotochwilny ton to bym
        Ci przyjeb....:)))
        Otóż problem mój z krwi i kości a nie virtualny. Klepanie biskupa przed
        monitorem w grę nie wchodzi. Przespać się z nią??? Chłopieeee! Żebym tylko
        mógł...Uczyniłbym to wielokrotnie. Za duży chłopiec jestem żeby nie potrafić
        ocenić prawdziwego uczucia. Musielibyśmy wypić ze flaszkę (na głowę oczywiście)
        to byś wtedy może zrozumiał...
        • justysbytomianka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 05.12.05, 16:40
          ale uczuć Cezarze się nie tłumaczy :)one są i to wszystko.Czysta forma :)
          pozostała Ci "czysta forma" jedno z podstawowych pojęć estetyki S.I. Witkiewicza
          Twoja miłość będzie taką "czystą formą" . Oderwaną od życia, od jakichkolwiek
          motywacji praktycznych i treściowych,Będzie pozbawiona wszelkiej logicznej
          treści. Może uda Ci się zgłębic Tajemnice Istnienia . o której pisał
          S.I.Witkiewicz ;)
          • lemigrant Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 05.12.05, 17:50
            Cezarze - kochać, kochać, kochać...podobno kochając, jesteśmy najbliżej Boga ;)

            Pozdrawiam :)
            • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 06.12.05, 04:54
              lemigrant napisał:

              - kochać, kochać, kochać...podobno kochając, jesteśmy najbliżej Boga ;)

              I podobno taka platoniczna, nigdy niespełniona miłość, najbardziej uszlachetnia
              człowieka.
              • ja-sama Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 10.10.06, 21:55
                " transparent dla samobójców"???
            • imagine77 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 06.12.05, 17:35
              L'emigrant... a myślałam, że bliżej gwiazd...
              • lemigrant Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 06.12.05, 20:06
                imagine, myślimy chyba o dwóch różnych rzeczach ;)
                • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 06.12.05, 21:47
                  Czyli: per aspera ad astra? Per forum ad vagina?
          • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 06.12.05, 05:01
            Justyś, Cezar musi się najpierw zdecydować, czy chce kochać, czy uprawiać seks.
            Bo dla mnie to są dwie zupełnie odrębne sprawy.
          • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 13.12.05, 19:17
            justysbytomianka napisała:

            > Może uda Ci się zgłębic Tajemnice Istnienia . o której pisał
            > S.I.Witkiewicz ;)

            Justyś, nie sądzę, że Cezar chce zgłębiać. Myślę, że chce raczej penetrować.
            Znam to. Z autopsji;-).
        • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 06.12.05, 04:58
          cezar_zorba napisał:

          Klepanie biskupa przed
          > monitorem w grę nie wchodzi.

          A próbowałeś?

          Przespać się z nią??? Chłopieeee! Żebym tylko
          > mógł...Uczyniłbym to wielokrotnie.

          To się zdecyduj. Chcesz być zakochany i żyć w tym pięknym stanie umysłu, czy
          chcesz sobie po prostu zadupcyć?
          • cezar_zorba Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 06.12.05, 10:47
            Procek, Ty mogłoby sie wydawać inteligentny jesteś, oczytany, błyskotliwy,
            wrażliwy (jakbys jeszcze był przystojny - to by laski czołgały sie u Twych
            stóp). Ale czasem piszesz jakby świat i ludzie byli dla Ciebie lunaparkiem i
            zabawkami. Mam po 40-tce a kocham jak szczeniak. Czy wiem, że to miłość a wiem-
            zauroczony byłem mnóstwo razy. To jest zupełnie co innego. A czy chcę sobie
            zadupczyć? A kto nie chce? Tylko, że moja chęć uprawiania seksu nie wynika z
            chęci zaspokajania tych najniższych potrzeb a wręcz przeciwnie- tych
            najbardziej wyrafinowanych, najwyższych...Kochać sie z nią, to moje marzenie,
            takie samo jak marzenie umierającego z głodu- o kromce suchego chleba...
            • justysbytomianka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 07.12.05, 09:24
              a co stoi na przeszkodzie ? ;)( w tym kochaniu)
            • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 08.12.05, 05:39
              cezar_zorba napisał:

              Tylko, że moja chęć uprawiania seksu nie wynika z
              > chęci zaspokajania tych najniższych potrzeb a wręcz przeciwnie- tych
              > najbardziej wyrafinowanych, najwyższych...

              Całkiem niezłą nadbudowę sobie robisz celem osiagnięcia orgazmu... Moja chęć
              uprawiania seksu wynika ze wskaźnika DIJA i jest z nim sciśle skorelowana.

              Kochać sie z nią, to moje marzenie,
              > takie samo jak marzenie umierającego z głodu- o kromce suchego chleba...

              Jakbys umierał z głodu, to zapewniam Cię, że nawet przez myśl nie przeszłoby Ci
              ruchanie.
              • alinka64 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 10.12.05, 19:58
                Proces pisałes ze miłość i seks nalezy rozdzielać.
                Moim zdaniem mylisz sie bardzo, albo nie rozumiem męszczyzn.
                Moze dlatego nie jestem szczęśliwa..........:)
                • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 13.12.05, 19:15
                  Alinko, dlaczego nie jestes szczęśliwa? Bo nie rozdzielasz miłości fizycznej od
                  tej w sferze psychiki? Czy dlatego, że nie rozumiesz mężczyzn? A może po prostu
                  dlatego, ze ja się mylę?
            • sprawa7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 09.12.05, 02:49
              Cezarze, kochasz tym bardziej, im dłużej trwa niespełniona miłość, idealizujesz
              ukochaną, cierpisz, jesteś szczęśliwy w swym nieszczęściu. Jeśli chcesz przestać
              kochać, to musisz skonsumować miłość, potem trochę powtórek, parę kłótni i
              będziesz wyleczony. To straszne, ale skuteczne. Jeśli jednak chcesz cierpieć,
              nie chcesz się odkochać, to broń Boże- nie konsumuj.
              • wanda_rybka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 09.12.05, 06:02
                Sprawa7, ale ja odnoszę wrażenie, że to uczucie jednostronne i problem nie
                polega na braku chęci"pobrykania sobie",, ale z zaintereresowania drugiej
                strony.Dlatego jest to kotłowanie się pragnień i myśli. W innym wypadku dawno
                już Cezar by "pobrykał" i odkochał,a jeszcze jakby zastosował Twoją "kurację"
                to gwarantuję.
                • cezar_zorba Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 09.12.05, 16:50
                  Otóż moje rybki i sprawy- każda z was po części ma rację ale do końca- żadna z
                  was. Uczucie jest jednostronne. Czy chcę cierpieć i nie konsumować? Nie! Pragnę
                  miłości z krwi i kości. Chcę się kochać , nosić Ją na rękach...Pragnę
                  wszystkiego! Ale jak to Sztaudynger napisał- "...bo w tym cały jest ambaras,
                  aby dwoje chciało naraz...". I jeszcze jedno- gwarantuję, że gdyby udało sie
                  nam ze sobą przespać- wszystko uległoby zmianie- oczywiście na lepsze!
                  • wanda_rybka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 09.12.05, 20:07
                    cezar_zorba napisał:

                    > I jeszcze jedno- gwarantuję, że gdyby udało sie
                    > nam ze sobą przespać- wszystko uległoby zmianie- oczywiście na lepsze!

                    A mnie się wydawało,że ludzie uprawiają sex, kochają się- nazwij to jak chcesz,
                    dlatego,że chcą to robić, a nie liczą na łup szczęscia po fakcie.
                    No i ta pewnośc... napewno!!! Cezar tyle pewności, a tak mało wiary w
                    powodzenie. Już nic z tego nie rozumiem. Rozmawiałeś z tą kobietą?
                    Powiedziała,że nie chce? Więć dlaczego miałaby zmienić zdanie? Skoro teraz Twój
                    czar osobisty nie potrafi zdziałać cudów,myślisz,że masz jakieś "super" ukryte
                    walory? Wiesz czego Ci zazdroszczę? Że jesteś zdolny do tak głębokich uczuć i
                    swoją drogą, każda z nas chciałaby być tak kochana.
                    • imagine77 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 09.12.05, 20:10
                      Dobra, to ja spróbuję wstrzelić się w temat i coś napisać, bo poki co, to nie
                      wiem o co chodzi ;)
                      • imagine77 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 09.12.05, 20:14
                        Ale bez głębszej analizy tematu to mogę już napisać, że jeśli o mnie chodzi -
                        to jak kochać to krzyczeć a nie milczeć ;) /wiadomo o co chodzi ;)/
                    • skorpion_2005 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 09.12.05, 22:31
                      Gdyby udało Ci się z nią przespać, na pewno wszystko
                      zmieniło by się na lepsze. Dla Ciebie. Podbudowane ego,
                      zaspokojona próżność... Po kilku miesiącach nowa kochanka.
                      W końcu jak napisałeś w innym wątku " zdradzałem? Owszem...
                      Wiele razy, zawsze z dziką rozkoszą, z namiętnością, coraz
                      więcej i więcej..."

                      >Że jesteś zdolny do tak głębokich uczuć i
                      >swoją drogą, każda z nas chciałaby być tak kochana.

                      Wanda, o jakiej głębi uczuć mówisz ? Cezar nie dopuszcza do
                      siebie myśli, że NIE może mieć każdej kobiety na którą
                      spojrzy. Najglębsza jest chyba w tym wypadku miłość do
                      samego siebie.
                      Ciązy chyba na nas przekleństwo Szekspira.
                      Szczeniacką, powierzchowną a przy tym destrukcyjną miłość
                      uważamy za niedościgniony ideał? Wszak łatwiej jest dla
                      milości umrzeć niż z miłością, dla miłości, żyć.
                      • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 10.12.05, 00:12
                        skorpion_2005 napisał:

                        Wszak łatwiej jest dla
                        > milości umrzeć niż z miłością, dla miłości, żyć.

                        Łatwiej? Nie rozumiem... Śmierć z miłości mogłaby być taka piękna i
                        dramatyczna. Gdybym zobaczył wtedy tę wyśnioną kobietę na moim pogrzebie, to
                        serce pękłoby mi z żalu. Ale najbardziej żal byłoby mi siebie jednak.
                      • wanda_rybka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 10.12.05, 00:25
                        Hmmm, skorpionie, miałam na myśli coś takiego o czym się mówi, że to miłość do
                        zatracenia.Nigdy czgoś takiego nie przeżyłam i chyba musi to być bardzo
                        przyjemne, chociaż często niszczące.
                        • skorpion_2005 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 10.12.05, 02:29
                          Miłość do zatracenia? Zbudowana na kaprysie, przelotnym zauroczeniu, utrwalonym
                          zbiegiem okoliczności, pychą i czasem głupotą albo wręcz zakochaniem się w
                          miłości? Nie sądzę. Dla mnie godne i wartościowe jest uczucie wyrażone słowami
                          listu do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

                          Miłość cierpliwa jest,
                          łaskawa jest.
                          Miłość nie zazdrości,
                          nie szuka poklasku,
                          nie unosi się pychą;
                          nie dopuszcza się bezwstydu,
                          nie szuka swego,
                          nie unosi się gniewem,
                          nie pamięta złego;
                          nie cieszy się z niesprawiedliwości,
                          lecz współweseli się z prawdą.
                          Wszystko znosi,
                          wszystkiemu wierzy,
                          we wszystkim pokłada nadzieję,
                          wszystko przetrzyma.
                          Miłość nigdy nie ustaje,
                          • wanda_rybka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 10.12.05, 13:04
                            Skorpion można dążyć tylko do takiego uczucia,ale jesteśmy tylko ludźmi.
                            • skorpion_2005 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 11.12.05, 00:11
                              wanda_rybka napisała:

                              > Skorpion można dążyć tylko do takiego uczucia,ale jesteśmy tylko ludźmi.

                              Wanda mów za siebie ! ;)
                      • cezar_zorba Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 12.12.05, 16:08
                        Skorpion- nie wiem, czy Twój nick jest powiązany z Twoim znakiem zodiaku.
                        Jeżeli tak to jesteś po prostu jednym z wielu samców grasujących po tym
                        świecie. Każdy mierzy ludzi swoją miarką...Pisałem w czasie przeszłym- o ile
                        zauważyłeś i znasz na tyle język polski- to po pierwsze. Po drugie - nie
                        zadałeś chyba sobie trudu żeby wydobyć jakąś myśl z moich postów- ograniczyłeś
                        się jedynie do przeczytania tego co napisałem. Trzeba czytać ze zrozumieniem. A
                        po trzecie- czy Ty w ogóle wiesz co to znaczy kochać? Nie jeść i nie spać- bo
                        myśli nie pozwalają? Zrezygnować ze wszystkiego co do tej pory miałeś- tylko po
                        to by być przy Niej? Miłeość przenosi góry...Ale dla Ciebie Skorpionie, wydaje
                        mi się , miłość jest tylko częścią aktu prokreacji...
                        • skorpion_2005 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 13.12.05, 01:34
                          Tak, skorpiony to "natural born killers" ;)

                          Chyba nie po to zadałeś pytanie na publicznym forum, żeby usłyszyszeć jęki
                          zachwytu i cichy szelest osuwających się w błogim omdleniu niewiast? "Och, jaki
                          on jest cudowny, szalony. Pocieszmy go drogie siostry. Oderwijmy od złych
                          myśli". Rozbiłeś stały związek. Nie spisz, nie jesz od 3 lat... Myślisz.
                          Myślisz ??? Wydaje Ci się, że to prawdziwa miłość. Masz rację - wydaje Ci się.
                          Czy prawdziwa miłość sieje zniszczenie? przynosi ból i zgryzotę?
                    • cezar_zorba Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 12.12.05, 15:58
                      Rybeńko...pewność- niepweność...A co to ma do rzeczy? Przecież wiadomo, że
                      jednego możemy byc pewni, drugiego - nie...W pewnych sprawach wiem, że mam
                      rację w innych nie...etc...Rozmawiałem, pisałem...Wiele razy, ciągle jednak się
                      łudzę, że może gdzieś w Niej tli się iskierka uczucia dla mnie. A wiesz
                      dlaczego się łudzę? Bo nigdy od niej nie usłyszałem słowa NIE...jak również
                      słowa TAK...
                      • wanda_rybka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 12.12.05, 16:52
                        Cezarze, będę brutalnie szczera i powiem- porzuć nadzieję!!! Dokładnie
                        przeanalizowałam Twoje wypowiedzi w tym i innym wątku i dochodzę do wniosku, że
                        sam przed sobą starasz się znależć jakieś wytłumaczenie na obecną
                        sytuację.Napisałeś, że kobieta jest dużo młodsza od Ciebie (ile? 10-15 lat?. A
                        może więcej?), prawdopodobnie pracujecie razem. Ot przyszła młoda, piękna
                        dziewczyna, bez obciążeń życiowych, wszędzie wniosła radosny uśmiech i
                        spojrzenie, a przy okazji zawróciła paru panom w głowie .Historia jakich
                        wiele.Na początku wszyscy byli zadowoleni, Ona bo to schlebiało Jej próżności,
                        Ty bo i Twoje ego zostało miło połechtane.Nie znam Ciebie,nie wiem jaki jest
                        Twój status materialny, nie wiem czy jesteś przystojnym mężczyzną.Załóżmy, że
                        znajomość z Tobą sprawiała jej przyjemność, ale do pewnego momentu, aż nie
                        stwierdział iż wszystko nie zaczyna zbliżać się do pewnej niebezpiecznej
                        granicy, której Ona przekroczyć nie chciała.Mówisz, że nie usłyszałeś ani tak,
                        ani nie z Jej ust.Oj, coś bujasz! Napisałeś,że Ona to traktowała jako zabawę,
                        niewinny flirt.Cezarze, może do tej pory bawi Ją ta sytuacja.Przez 3-y lata
                        tkwisz w niepewności? Może nie dopuszczasz do siebie tej myśli, że nic z tego
                        nie będzie, bo to gryzie się z wizerunkiem "Cezara Zdobywcy"? A jeżeli Ona nie
                        ma odwagi powiedzieć Ci ,że nic z tego i czeka aż czas sam rozwiąże problem, to
                        też o czymś świadczy.Może zacznij Ją traktować jak wszystkie koleżanki z pracy,
                        zabraknie jej tej adoracji i może wtedy role się odwrócą, ale czy w tym
                        wszystkim chodzi o takie podchody? Myślę, że Cię lubi, ale nie tak jakbyś Ty
                        tego chciał.
                        • cezar_zorba Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 13.12.05, 16:16
                          Twoja szczerość rybko nie ma nic wspólnego z brutalnością a z nieposiadaniem
                          wystarczających informacji na ten temat...Nie mogę niestety nic więcej napisać-
                          to byłoby juz zbyt intymne...Kończąc z mojej strony ten wątek, powiem tylko, że
                          i Ty i Skorpion i Procek niestety jesteście w błędzie. Nie pomogliście mi też
                          ale nie liczyłem na cuda...Dziękuję Wam jednak wszystkim z całego serca. PS.
                          Rybko jestem, wysokim, szczupłym facetem o piwnych oczach i szpakowatych
                          włosach...Miłego klikania...cezar_zorba@o2.pl
                          • nadziejkaa Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 13.12.05, 16:28
                            cezar_zorba napisał

                            > Rybko jestem, wysokim, szczupłym facetem o piwnych oczach i szpakowatych
                            > włosach...

                            Ooo, z kimś takim pracuję ;)
                            • wanda_rybka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 13.12.05, 17:16
                              Ooooooooo,nadziejko! to może Ty jesteś tą tajemniczą nimfą, która tak
                              zamieszała w głowie cezarowi?;)
                            • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 13.12.05, 19:12
                              nadziejkaa napisała:

                              > cezar_zorba napisał
                              >
                              > > Rybko jestem, wysokim, szczupłym facetem o piwnych oczach i szpakowatych
                              > > włosach...
                              >
                              > Ooo, z kimś takim pracuję ;)

                              O, co Ty nie powiesz? Ciekaw jestem, jak go zauważyłaś, skoro non stop przed
                              komputerem siedzisz?
                              • nadziejkaa Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 13.12.05, 21:05
                                proces7 napisał:

                                > nadziejkaa napisała:
                                >
                                > > cezar_zorba napisał
                                > >
                                > > > Rybko jestem, wysokim, szczupłym facetem o piwnych oczach i szpakow
                                > atych
                                > > > włosach...
                                > >
                                > > Ooo, z kimś takim pracuję ;)
                                >
                                Proces, może jeszcze naliczasz sekundowo mój czas spędzony przed kompem, hm?




                              • nadziejkaa Re do Re ;): Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 13.12.05, 21:09
                                proces7 napisał:

                                > nadziejkaa napisała:
                                >
                                > > cezar_zorba napisał
                                > >
                                > > > Rybko jestem, wysokim, szczupłym facetem o piwnych oczach i szpakow
                                > atych
                                > > > włosach...
                                > >
                                > > Ooo, z kimś takim pracuję ;)
                                >
                                > O, co Ty nie powiesz? Ciekaw jestem, jak go zauważyłaś, skoro non stop przed
                                > komputerem siedzisz?
                                >
                                > Proces, może jeszcze naliczasz sekundowo mój czas spędzony przed kompem, hm?

                          • wanda_rybka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 13.12.05, 17:19
                            cezar_zorba napisał
                            > Rybko jestem, wysokim, szczupłym facetem o piwnych oczach i szpakowatych
                            > włosach...Miłego klikania...cezar_zorba@o2.pl

                            No i jak tu nie mówić o braku szczęści!!!! Jak już się trafi na taką"perełkę",
                            to już mu inna w głowie namiesza!Pozdrawiam-wuemka. :)
                            • nadziejkaa Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 13.12.05, 17:26
                              wanda_rybka napisała:

                              > Ooooooooo,nadziejko! to może Ty jesteś tą tajemniczą nimfą, która tak
                              zamieszała w głowie cezarowi?;)

                              Rybeńko... ;) ja i mieszanie w głowie facetom? ;) Nieeee, w życiu :P
                            • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 13.12.05, 19:10
                              Oj Rybko, chyba coś z tego będzie. Wpadłaś w sieci i bedziesz spełniać życzenia.
                              • wanda_rybka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 13.12.05, 23:36
                                proces7 napisał:

                                > Oj Rybko. Wpadłaś w sieci i bedziesz spełniać życzenia
                                > .
                                Proces, powiem Ci w tajemnicy.Dla tego co mnie złapie w sieć, będę lepsza od
                                tej rybki z bajki, spełnię więcej niż 3-y życzenia.
                                pozdrawiam wanda-złota rybka;)
                                • skorpion_2005 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 14.12.05, 01:03
                                  Od dziecka trapi mnie, dlaczego pierwszym życzeniem rybaka nie było - chcę mieć
                                  jeszcze tysiąc życzeń...
                                  • wanda_rybka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 14.12.05, 16:06
                                    skorpion_2005 napisał:

                                    > Od dziecka trapi mnie, dlaczego pierwszym życzeniem rybaka nie było - chcę
                                    mieć
                                    >
                                    > jeszcze tysiąc życzeń...

                                    Skorpionie, odpowiedź jest jasna jak słonce! Ten rybak nie był Polakiem. Nasz
                                    rodak od razu by sobie wykombinował,co zrobić, aby przy minimum wysiłku mieć
                                    maximum zysku.Polak jest pomysłowy i potrafi wszystko.:)
                                    • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 14.12.05, 16:21
                                      wanda_rybka napisała:

                                      > Polak jest pomysłowy i potrafi wszystko.:)

                                      Jasne, że wszystko potrafi, ale dochód narodowy mamy prawie czterokrotnie
                                      niższy jak USA. Mamy prawie dwa razy mniejszy PKB na głowę, niż najbiedniejsze
                                      kraje dawnej UE. A tak a propos rybek i dostępu do morza, to mamy nawet
                                      kilkadziesiąt procent niższy, jak choćby Czechy i Węgry. Liczby nie kłamią, nie
                                      tak wiele potrafi chyba jednak, Rybko;-).
                                      • wanda_rybka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 14.12.05, 17:29
                                        Proces, nie opieraj się na danych statystycznych, one zawsze kłamią ( wiesz na
                                        podstwie czego powstaje rocznik statystyczny? :))))). Weź pod uwagę potencjał
                                        twórczy szarego Kowalskiego i to jak potrafi kombinować. Chyba wiesz ile wynosi
                                        statystycznie średnie wynagrodzenie w Polsce, a jeżeli nie wiesz, to może wiesz
                                        jakie jest statystyczne spożycie alkoholu na głowę?- ok.8litrów spirytusu
                                        rocznie,łącznie z niemowlętami.Masz swoje dane "statystyczne";).
                                        Pozdrawiam.
                                        • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 17.12.05, 01:51
                                          wanda_rybka napisała:

                                          > Proces, nie opieraj się na danych statystycznych, one zawsze kłamią

                                          Nie opierać się na statystyce? Czyli co, chcesz mi powiedzieć, że jednak
                                          Niemcy, czy Francja są biedniejszymi krajami od Polski? Bo przecież PKB to
                                          tylko statystyka, która "zawsze" kłamie?
                                          • wanda_rybka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 17.12.05, 12:25
                                            proces7 napisał:

                                            > Czyli co, chcesz mi powiedzieć, że jednak
                                            > Niemcy, czy Francja są biedniejszymi krajami od Polski? Bo przecież PKB to
                                            > tylko statystyka, która "zawsze" kłamie?
                                            >
                                            Oj, Proces, Ty to potrafisz zakręcić na swoją stronę!
                                            Dobrze wiesz, że nie to miałam na myśli mówiąc o przysłowiowym Polaku-Rybaku!!!
                                            Miałam na myśli pomysłowość przeciętnego Polaka, który , co tu dużo ukrywać,
                                            interes własny nie zawsze kojarzy z interesem kraju. Dobrze wiesz, że tam gdzie
                                            są dwa wyjścia z sytuacji Polak znajdzie i trzecie. A co do zamożności Polski,
                                            to dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że dłuuugo nie osiągniemy tego poziomu co
                                            wymnieniona przez Ciebie państwa. Statystyka? Nie zawsze odzwierciedla realia!
                                            Dam Ci przykład. Widziałam sprawozdanie robione dla GUS-u przez przeciętnego
                                            przedsibiorce i mimo tego iż dane należało wpisywać w tys. zł. facet wykazywał
                                            z zł.. Możesz sobie wyobrazić jakie miał osiągnięcia pod koniec roku?;). I to
                                            miałam na myśli mówiąc o statystyce. Tworzona jest na podstawie raportów z
                                            wytypowanych przedsiębiorstw, a te w różny sposób je robią.
                                            Pozdrawiam Cię zawadiacki Procesie- wuemka.
                          • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 13.12.05, 19:09
                            cezar_zorba napisał:

                            >Kończąc z mojej strony ten wątek

                            Gdzie tam "kończąc"? W tym wątku idziemy na 100 wpisów. Robimy tu tzw. "flejm".

                            > Nie pomogliście mi też
                            > ale nie liczyłem na cuda.

                            No ja bym mógł pomóc, ale musiałbyś mi dac namiary jakieś na tę laskę. Telefon,
                            albo co? Może stałby sie cud?

                            > Rybko jestem, wysokim, szczupłym facetem o piwnych oczach i szpakowatych
                            > włosach...Miłego klikania...cezar_zorba@o2.pl

                            O proszę! Rybkę sobie chce złowić, a niby taki zakochany, cierpiący i
                            zagubiony. Kiciarz;-).
                          • wanda_rybka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 14.12.05, 00:29
                            cezar_zorba napisał:

                            > "Twoja szczerość rybko nie ma nic wspólnego z brutalnością a z nieposiadaniem
                            > wystarczających informacji na ten temat...Nie mogę niestety nic więcej
                            napisać."

                            I bardzo dobrze to rozumiem. Poza tym nie miałam zamiaru Cię oceniać. Raczej
                            zrozumieć i jak sam piszesz bez większej znajomości tematu trudno być
                            obiektywną w tym temacie.
                            >
                            >"Kończąc z mojej strony ten wątek, powiem tylko, że...
                            > Nie pomogliście mi
                            > ale nie liczyłem na cuda..."

                            No cóż, jestem tylko złotą rybką, a nie "lekiem na całe zło";) Pozdrawiam wuemka
                            • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 18.12.05, 10:58
                              wanda_rybka napisała:
                              > No cóż, jestem tylko złotą rybką, a nie "lekiem na całe zło";) Pozdrawiam
                              wuemka

                              Albo rybka, albo pipka, Wando.
    • haokah44 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 19.12.05, 13:50
      nie myślę że piszesz to szczerze- gdyby to wszystko co napisałeś było prawdą to
      nigdy nie napisałbyś tego tutaj.
      • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 20.12.05, 04:38
        haokah44 napisał:

        > nie myślę że piszesz to szczerze

        Też mam takie wrażenie. Cezar chce sobie po prostu wyrwać tu jakąś laseczkę;-).
        • cezar_zorba Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 22.12.05, 09:31
          Proces- wiem, że jesteś inetligentnym, prawdopodobnie uduchowionym mężczyną.
          Jednak mężczyzną- myślałem, że potrafisz zrozumieć takiego jak ja...To co
          piszesz pokazuje mi jak bardzo się myliłem. Wurwać laseczkę mówisz?
          Internetową? Na odległość? Kolejną urojoną miłość? To już prędzej się
          pierdolnąć...A do Ciebie haokah44 powiem tylko tyle- na tym byś Ty mi wierzył(-
          a)a zależy mi najmniej...
      • cezar_zorba Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 22.12.05, 09:35
        A gdzie mam to sobie napisać?! Na czole? A z kim mogę o tym porozmawiać? Z
        księdzem? Strasznie pusty (-a) jesteś...Masz coś w środku oprócz trzewi?
        • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 27.12.05, 11:47
          cezar_zorba napisał:

          > A gdzie mam to sobie napisać?! Na czole? A z kim mogę o tym porozmawiać?

          Ależ Cezar, oczywiście, że ze mną pogadaj na ten temat. Postaram Ci się jakoś
          pomóc. Daj mi login tej laski i jej numer telefonu. Na proces7@tlen.pl
          • wanda_rybka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 27.12.05, 13:19
            proces7 napisał:

            > Postaram Ci się jakoś
            > pomóc. Daj mi login tej laski i jej numer telefonu. Na <a
            href="proces7@tlen.pl" target="_blank">proces7@tlen.pl</a>
            >
            No tak to się nazywa"niedźwiedzia przysługa"- pomogę Ci przyjacielu, a przy
            okazji sam sobie coś na tym ogniu wysmażę.Proces ,grubymi nićmi to szyjesz.;)
            • cezar_zorba Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 28.12.05, 10:41
              Dziękuję Ci Rybko za życzenia- było mi miło...Szczęśliwego Nowego Roku dla
              Ciebie i wszystkich forumowiczów...
              • wanda_rybka Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 28.12.05, 16:20
                Cezarze, ognisty Greku, dziękuję za życzenia i mam nadzieję, że powitasz Nowy
                Rok szczęsliwie, radośnie z uśmiechem na twarzy, podczas szampańskiej zabawy ,a
                w 2006 roku nie będziesz kochał w milczeniu i cierpiał.Wszystkiego
                najlepszego.:)
                • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 28.12.05, 17:00
                  wanda_rybka napisała:

                  > Cezarze, ognisty Greku

                  Cezar tylko udaje Greka;-).
                  • cezar_zorba Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 30.12.05, 08:57
                    ...więc zastanawiam się, czy tak się wszystkim spodobał? Czy może jesteście
                    zbyt leniwi???:)))
                    Geneza mojego nicka nie ma nic wspólnego ani z wielkim Cezarem ani z
                    roztańczonym grekiem- pozostanie moją małą tajemnicą. Rybko Wandziu, Ty jedyna
                    złożyłaś mi życzenia i od teraz będę robił wszystko aby szczęściu dopomóc i aby
                    Twoje życzenia dla mnie sie spełniły. Wiecie, mam takie jedno małe marzenie:
                    domek w górach! :))) Z drewnianych bali, z kominkiem, blisko lasu...Jakże
                    byłoby pięknie mieć taką samotnię, w której można sie zaszyć z dala od ludzi,
                    internetu i wszelakiej zarazy cywilizacyjnej...Mogę jedno Wam obiecać- jak juz
                    będę miał taki domek- WSZYSCY BĘDZIECIE MOIMI PIERWSZYMI GOŚCMI! Wytoczymy
                    beczkę piwa i doprowadzę Was do nieprzytomności! SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU DLA
                    WSZYSTKICH FORUMOWICZÓW LOTU NAD BOCIANIM GNIAZDEM!!!
                    • wanda_rybka Re: Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 31.12.05, 00:10
                      Cezarze, jak to jest "małe marzenie", to mam nadzieję,że zrealizujesz je
                      szybko. W końcu taki mały"drobiazg". Zaproszenie przyjmuję (mówię za siebie, bo
                      nie mogę wypowiadać się za innych).Do nieprzytomności nie dam się doprowadzić,
                      gdyż lubię pamiętać miłe chwile z życia.Pozdrawiam.
                      • wanda_rybka Re: Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 31.12.05, 13:22
                        I tak sobie jeszcze myślę, że jeżeli dobrze przeprowadzisz "akcję podjazdową" i
                        rozwiniesz cały swój czar osobisty, to może nie stracę przytomności,ale na
                        pewno może zdarzyć się coś takiego, że w pewnym momencie powiem "do widzenia
                        rozum, spotkamy się jutro" ;). Pozdrawim, życzę miłego dzisiejszego wieczoru i
                        szalonej nocy.
                        • cezar_zorba Re: Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 02.01.06, 08:16
                          Ech Wanda, Wanda...Nie kuś diablico! Noc sylwestrową spędziłem na górskim
                          stoku, na nartach.Nie da się tego opisać...
                    • proces7 Re: Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 31.12.05, 04:26
                      cezar_zorba napisał:

                      Mogę jedno Wam obiecać- jak juz
                      > będę miał taki domek- WSZYSCY BĘDZIECIE MOIMI PIERWSZYMI GOŚCMI! Wytoczymy
                      > beczkę piwa i doprowadzę Was do nieprzytomności!

                      Chciałbym to mieć na papierze jednak.
                      • weszlam Re: Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 31.12.05, 10:39
                        Proc, to sobie wydrukuj i w ramki opraw:D
                      • cezar_zorba Re: Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 02.01.06, 08:14
                        No i zaczyna się wszystko od nowa...Najgorzej będzie się do tej daty
                        przyzwyczaić. Proces- nie ma sprawy: podaj imię, nazwisko i adres- odeślę Ci z
                        własnoręcznym podpisem w formie papierowej indywidualne zaproszenie. A dużo
                        możesz wypić?
                        • proces7 Re: Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 04.01.06, 00:10
                          cezar_zorba napisał:

                          > A dużo możesz wypić?

                          Mam łeb jak słoń. Ale upijam się jak Rosjanie, na smutno;-).
                          • wanda_rybka Re: Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 04.01.06, 00:26
                            Procku, nostalgicznie. To też ma swój urok. Jak zaczniecz śpiewać jakąś dumkę
                            to chybą 'zmięknę".Proponuę już zacząć ćwiczyć, bo cezar_zorba, może już kończy
                            budowę i bęczka piwa czeka.A ja jestem spragniona miłych wrażeń.
                            • cezar_zorba Re: Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 06.01.06, 17:06
                              Mówisz dumkę..? Hmmm...coś niecoś ze studiów pamiętam..Tak Cię to kręci? Więc
                              będę Ci pełną piersią...zapiewal starinnyje russkije piesni, w rodie: Bradiaga
                              nad Bajkalom...
                              • wanda_rybka Re: Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 06.01.06, 17:32
                                Cezarku na smutno to proces się upija, więc niech Mu w duszy gra.Ciebie jako
                                ognistego, roztańczonego Greka chciałam obsadzić w innej roli. ;)
                                • cezar_zorba Re: Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 10.01.06, 15:08
                                  Coraz bardziej mnie intrygujesz...Pisz Skarbie, pisz dużo...
                                  • wanda_rybka Re: Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 11.01.06, 18:12
                                    Nie mogę, sam powiedziałeś - basta.
                            • proces7 Re: Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 19.01.06, 00:39
                              wanda_rybka napisała:

                              > A ja jestem spragniona miłych wrażeń.

                              Tak, ale jakoś nikt się nie kwapi, by Ci coś wrazić.
                              • wanda_rybka Re: Nikt w tym wątku nie zmienił tematu... 19.01.06, 07:41
                                proces7 napisał:

                                >
                                > Tak, ale jakoś nikt się nie kwapi, by Ci coś wrazić.

                                To widzę, że jesteś lepiej poinformowany niż ja. No ale, chyba Cię nie dziwi
                                taki stan rzeczy? Muszę nad tym popracować, miałam dostać kogoś z "
                                przydziału" na czacie, ale widać zapasy się wyczerpały .
    • proces7 Re: Kochać w milczeniu i cierpieć czy... 10.10.06, 17:50
      cezar_zorba napisał:

      > Inaczej mówiąc: JAK SIĘ ODKOCHAĆ?

      No i nie odkochał się. Żałosna menda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka