Dodaj do ulubionych

W oparach absurdu

17.02.06, 23:00
Ustosunkowywanie się do glupoty zawsze mnie męczy, wręcz somatyczne objawy
zmęczenia organizmu, całkiem realne u siebie wówczas obserwuję.
Woow w sąsiednim poście przytoczyła ciekawy dialog. Ciekawy z jednego punktu
widzenia. Otóż, pokazuje właściwie głupotę jak na tacy, obnażoną, w całej jej
nieograniczoności. Kwintesencję jej niejako.
Głupiec nie słucha, głupiec gada. Gada z pozycji wyższego, mądrzejszego,
stawia się a priori na pozycji mędrca. Pragne pouczać, nawracać, wyrokować i
oceniać. Nie znosi sprzeciwu. Nie używa argumentów, lecz odbija piłeczkę. Nie
mówi: "to co robisz, jest złe", lecz "Ty jesteś zły", nie widzi różnicy między
wycieczką osobistą a oceną zachowania. Na poparcie własnych odczuć lub sądów
ma jedną tylko odpowiedź: "jesteś niedojrzała/ły". Równie dobrze mógłby
odeprzeć atak tekstem: "Jesteś za chuda", albo "Masz złamany paznokieć".
Poproszony o wyjaśnienie, nigdy tego nie uczyni, gdyż jest do tego niezdolny
z definicji. Miast wyjaśnień, stwierdzi :"Z Tobą już skończyłem, pa". Dlatego
rozmowa z głupcem jest szalenie męcząca, bo jakże w dyskurs wchodzić z kimś,
kto nie zna podstawowych zasad rozmowy, takich jak: wysłuchanie, próba
zrozumienia słów interlokutora, odniesienie się do nich za pomocą argumentów,
próba zrewidowania własnych racji, tudzież przekonania rzeczowego do swoich.
Dzisiaj kupiłam sobie "Księgę nonsensu", dawno szukałam tej książeczki, którą
rodzice karmili mnie w dzieciństwie. Jeśli ktoś zna humor angielski i jego
czarną odmianę, wie, że z makabry można się śmiać. Glupiec zaskarżyłby Pana
Leara do sądu o obrazę uczuć jakichśtam. Bo głupiec wyobraźni ni krztyny w
wyposażeniu genetycznym nie otrzymał, ni też nie miał tego szczęścia
zaczerpnąć go w procesie (sic!) wychowawczym.

wierszyk:

Pędziła Myszka

Pędziła Myszka do dziury,
By jej nie złapał kot bury.
Ale nie pomógł niebodze
Ten rozpaczliwy bieg,
Bo Kot jej stanął na drodze
I rzekł:
-Nudzę się dziś srodze,
Więc ci wytoczyć chcę sprawę.
Ja będę oskarżycielem.
-Jak to?
A gdzie masz przysięgłych ławę,
Gdzie sędziego?- pyta Mysz nieśmiele.
-Więc cóż z tego?
Proces normalnie się odbędzie,
Sam będę ławą przysięgłych
I sędzią-
Rzecze Kot przebiegły
Jeżąc sierść.
-Wszystko rozsądzę i rozważę,
Po czym cię skażę
Na śmierć!

Według Lewisa Carrolla.
Obserwuj wątek
    • proces7 Re: W oparach absurdu 19.02.06, 03:02
      Słyszałem, że mądry człowiek uczy się tez od głupiego (nie pamiętam kto to
      powiedział). Może miia powinnaś i Ty sama nauczyć się cierpliwości? Dyskusja z
      głupcem może męczyć, ale może również w pewnym sensie bawić. W zależności od
      tego, jakie mamy do niej nastawienie. Czego po takiej wymianie myśli oczekujemy.
      Bajeczka świetna. Dla mnie istnienie tej fioletowej fasady, jest dowodem na to,
      że jest ona zupełnie zbędna. Instytucja Super Usera na tlenie to mógłby być li
      tylko zbędny, bajerancki gadżet. Gdyby tylko nie to, ze oni próbują coś robić.
      Gdyby siedzieli cicho, zupełnie nic nie robiąc, wielu gości czata mogłoby żyć w
      przekonaniu, że to jakieś cholernie ważne i inteligentne persony kryją się za
      tymi doumowato- naviśnymi nickami.
      • miia1 Re: W oparach absurdu 19.02.06, 14:18
        Jeśli miałaby to być szkoła cierpliwości procu, to o lepszą chyba trudno,
        rzeczywiście.
        Skoro mowa o fioletach, przypomniał mi się inny wierszy, też ładny:

        Mój anioł stróż

        Mój anioł stróż wciąż strzeże mnie
        I mówi mi: "Nie wolno spać",
        A kiedy płakać mi się chce
        Sprzeciwia się : "Nie wolno łkać".

        Gdy się weselę, z życia rad,
        "Nie wolno- woła- ci się śmiać",
        Gdy człek by na ćwiarteczkę wpadł,
        Wnet stawia się - "Nie wolno chlać".

        Gdy spożyć pragnę obiad swój,
        Już gniewa się :"Nie wolno żuć".
        A gdy chcę z lancą ruszyć w bój
        "Nie wolno - krzyczy- wroga kłuć".

        Wydałem rozpaczliwy jęk;
        "Cóż zatem wolno mi, ach, cóż?"
        "Nie wolno pytać - w tym tkwi sęk" -
        Spokojnie odparł anioł stróż.

        wg Lewisa Carrolla

        Tak mi się to skojarzyło po ostatnich rozmowach z fioletami, pytanych o powody
        likwidacji Lokomotywy i Lokomotywy bis.
        • proces7 Re: W oparach absurdu 20.02.06, 22:30
          Twój problem w tym, że jeszcze nie wiesz, że z nimi dyskutuje się tylko z
          wymierzoną w nich bazooką.
          • miia1 Re: W oparach absurdu 20.02.06, 22:35
            procu, uświadamiaj mi moje problemy, a potem zaproś na kozetkę.
            • proces7 Re: W oparach absurdu 20.02.06, 22:36
              Najpierw psychotropy. Na kozetkę nie jesteś jeszcze gotowa.
              • miia1 Re: W oparach absurdu 20.02.06, 22:38
                Myślisz, że jak wezmę "głupiego Jasia" będę łątwiejsza w obsłudze?
                • wanda_rybka Re: W oparach absurdu 20.02.06, 22:41
                  Miia, na pewno!!! Ale czy to będzie przyjemność dla Proca? Z tego co zauważyłam
                  On lubi ostre kobitki.
                  • proces7 Re: W oparach absurdu 20.02.06, 22:43
                    Ty Wanda jak zwykle nic nie kumasz. Miia zresztą też.
                    • wanda_rybka Re: W oparach absurdu 20.02.06, 22:47
                      Proc bo Ona meduza, a ja flądra,może dlatego.;)
                      • proces7 Re: W oparach absurdu 20.02.06, 22:54
                        Tak to widać. Pojawiacie się w ławicach.
                        • miia1 Re: W oparach absurdu 21.02.06, 21:14
                          O poczuciu humoru niektórych:

                          Dumny Ojciec

                          "Mój synek ma ogromne poczucie humoru,
                          Żarty sobie stroi od rana do późnego wieczoru
                          Raz na ulicy na przykład, pamiętam,
                          Jakiś pan go spytał, jak trafić na cmentarz.
                          I wiecie, co zrobił mój mały łobuz?-
                          Pchnął go pod przejeżdżający autobus".

                          Autor nieznany

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka