Dodaj do ulubionych

Relacje Meksyk - USA

16.11.05, 01:36
Zainteresowany tym co napisały magduszka, bogini oraz rudziel na temat
Amerykanów chciałbym dodać kilka swoich uwag. Nie dopisuję się do tamtego
wątku, gdyż z założenia miał być on o noclegach :)

Od la 30. do roku 2000 Meksyk rządzony był przez jedną partię; była to
taka „dyktatura parlamentarna” Zupełnie jak nasz PRL. Czyli ludzie głosowali,
wybierali parlament, prezydenta, ale zawsze tylko z jednej partii i zawsze z
góry znano rezultat wyborów. Aby jakoś wytłumaczyć panującą w kraju biedę,
niski poziom życia, ogólnie całe zło, dyktatura musiała znaleźć wroga. I
wybrali sobie oczywiście USA. Więc tak się tłumaczy tym zwykłym ludziom że
Meksyk to taki dobry kraj, żyją w nim wspaniali ludzie, a całe zło to
przyszło ze Stanów i to Amerykanie są wszystkiemu winni. Czemu więc się
dziwić, że ogólnie Meksykanie nie lubią Amerykanów.

Gazety pełne są opisów jak to USA szkodzi Meksykowi i ogólnie ludzkości, to
samo telewizja. Czeka się tylko na każde potknięcie USA, każdy błąd, aby
natychmiast go uwypuklić, rozdmuchać, aby tylko przedstawić sąsiada w jak
najgorszym świetle. Oczywiście nigdy nie dostrzegając zła u siebie lub
starannie je maskując.

Podam przykład, jeden z setek które przychodzą mi na myśl. Obszar graniczny z
USA to jeden z najniebezpieczniejszych regionów Meksyku. Jest on opanowany
przez mafie narkotykowe oraz skorumpowaną, współpracującą z nimi policję. W
tym roku szczególnie złą sławą cieszył się stan Tamaulipas a zwłaszcza miasto
Nuevo Laredo. Od stycznia od lipca tego roku w rejonie tym odnotowano ponad
500 zabójstw. Próby opanowania sytuacji przez rząd nie udawały się – np. nowo
mianowany szef policji w Nuevo Laredo wytrwał na stanowisku 6 godzin. Po
swoim mianowaniu i tych paru godzinach w biurze po wyjściu, przed budynkiem
policji czekało na niego paru gości z kałachami no i niestety… Rząd federalny
postanowił wysłać tam grupę około 50 agentów AFI – coś jak nasze CBŚ. Agenci
ci przylecieli do Nuevo Laredo, i po wyjeździe z lotniska zostali zatrzymani
przez miejscową policję i ostrzelani. Po tym incydencie rząd wysłał tam
wojsko aby zaprowadzić porządek. Oczywiście cała ta sytuacja była szeroko
opisywana przez prasę, wskazując jednego winnego – USA. Bo to przecież oni
kupują narkotyki! To, że w Meksyku się je produkuje, przemyca, nie ma żadnego
znaczenia. Przecież gdyby ci źli Amerykanie tyle nie konsumowali, to ci
dobrzy biedni Meksykanie nie musieli by się trudnić produkcją i przemytem,
znaleźli by sobie jakieś inne zajęcie. Więc Meksyk żąda od USA uszczelnienia
granicy, aby wstrzymać przemyt. Oczywiście własnej granicy nie zamierza
uszczelniać, bo po co. Wszyscy wiedzą, że jest po tej stronie jest szczelna,
tylko po stronie USA nie.

Po jakimś czasie okazało się, że wojsko wcale tak dobrze sobie z przestępcami
nie radzi, morderstwa cały czas się powtarzały. Stwierdzono, że przestępcy
dysponują bardzo zaawansowaną technologicznie bronią. No i tu się zaczęło –
znowu ci źli Amerykanie, to oni sprzedają przestępcom tą broń! Dobrzy
Meksykanie żyliby sobie w spokoju, ale ponieważ ci niedobrzy sąsiedzi
sprzedają im taką broń, cóż – nie mieli wyjścia, musieli ją kupić i zacząć
się zabijać. Ponownie żądamy od USA uszczelnienia granic i wstrzymania
przemytu!

Prosty lud, codziennie karmiony w ogromnych ilościach takimi informacjami
zaczyna rzeczywiście nienawidzić sąsiadów. Ale zauważyłem ciekawą rzecz –
najbardziej nie lubią Amerykanów ci, którzy w swoim życiu jeszcze ani jednego
nie spotkali, nie mówiąc już o pobycie w Stanach.

Co do uwagi magduszki o grubych Amerykanach w Oaxaca – jakbyś miała okazję
być kiedyś w Las Vegas, przejdź się po paru kasynach hotelowych, zwłaszcza w
hotelu Bellaggio. Zobaczysz tam takich samych grubych, nonszalancko
zachowujących się Meksykanów, z nieodłącznymi cygarami w ustach. Aha,
oczywiście – hazard jest zły, w tak dobrym kraju jak Meksyk nie może go być i
jest zakazany. Ale od tego mamy niedobrych sąsiadów, aby tam jeździć i się
wyszaleć, co robią bardzo często osoby z rządu Meksyku – copernico i Maciej,
jeżeli byliście w Meksyku w czasie „videoescandalos” wiecie o czym piszę :) A
sam wolę już przebywać z takim typowym turystą amerykańskim niż z typowym
meksykańskim „naco” :)

Uśmiałem się niesamowicie czytając post bogini o koszulce „soy de los Estados
Unidos”, he he he. Dlaczego? Bo sam nosiłem podobną koszulkę :) W okresie
kiedy rozpoczęła się wojna w Iraku, przywiozłem sobie z NY koszulke United
States Marines i zakładałem w zależności od towarzystwa w jakim musiałem
przebywać. Przyznam, robiłem to na złość Meksykanom, tym najbardziej
ksenofobicznie nastawionym. Bo po prostu nie uznaję takich stwierdzeń, tak
często tam słyszanych: „nie lubię Amerykanów”. Co, wszystkich? Znasz
jakiegoś? Nie, ale i tak nie lubię. Za to, że są Amerykanami, że urodzili się
tam a nie tu. Moim zdaniem, jest to ksenofobia w najgorszym wydaniu, często
przechodząca w rasizm. Jest to coś czego nienawidzę i stąd moja koszulka, i
zapewne o takich sytuacjach pisała bogini :)

Trochę się rozpisałem, ale to tylko malutki ułamek tego co można pisać o
stosunkach Meksyk – USA. Czekam na Wasze obserwacje!

Saludos! All the best!
Obserwuj wątek
    • wasza_bogini o "zlych" amerykanach 16.11.05, 15:35
      o zlych amerykanach dyskutowalismy na moim forum ;):

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14831&w=8555476&a=12159372
      • wasza_bogini w temacie 18.11.05, 15:53
        wizja fuentesa, jak widac, nie jest bardzo oderwana od rzeczywistosci.
        jak bylam w meksyku, to akurat nowy york byl odciety od elektrycznosci:
        libressa.pl/opis.php?n=Fotel%20Orła%20-%20Carlos%20Fuentes&towID=22690&katID=
        • arekch77 Re: w temacie 18.11.05, 21:26
          No tak, to co pisze Stasia de Chavez na Twoim forum to typowe myślenie
          przeciętnego Meksykanina. Czyli USA to samo zło, ale jak można dzięki nim
          zarobić, to się to zło toleruje.

          Ta niechęć do USA często przybiera bardzo absurdalne, niewyobrażalne chyba
          gdziekolwiek w cywilizowanym świecie formy. Przykład - kiedyś Schwarzenegger
          stwierdził, że nielegalnym imigrantom już nie będzie się wydawało prawa jazdy.
          Tłumaczyl to względami bezpieczeństwa - jakiś terrorysta może nielegalnie
          przedostać się do USA, tam zdobędzie prawo jazdy które posłuży mu jako ID aby
          dostać się na pokład samolotu, itd. Ta decyzja wywołała wielkie oburzenie w
          Meksyku, stwierdzono że znowu USA ( mimo że chodziło tylko o Kalifornię)
          naruszają podstawowe prawa człowieka, wyzwano go od faszystów, itp. To że
          Meksyk nie wydaje, nie wydawał i nie zamierza wydawć przebywającym u siebie
          nielegalnym imigrantom prawa jazdy oczywiście nie narusza niczyich praw i w
          ogóle jest czyś tak błahym że nikt tego nie poruszył. A najlepsze to zrobił
          gubernator Oaxaca - pod groźbą surowych kar zakazał wyświetlania w kinach
          filmów ze Schwarzeneggerem i nakazał wycofanie tych filmów z wypożyczalni
          wideo.

          No comments...
    • wasza_bogini Re: Relacje Meksyk - USA 16.11.05, 16:14
      sama pamietam taka sytuacje jak bylam w meksyku na swietach wielkanocnych i
      akurat pojechalam w teren. moje indianki stwierdzily, ze powinnam sie wybrac na
      tzw. towarzyszenie przenoszeniu obrazu la virgen maria z jednej wsi do drugiej.
      ok, wiec wybralam sie zatem z moja wioska w deszczu i blocie do drugiej wsi,
      ktora miala przejac obraz.
      pojawil sie ksiadz( juz nie pamietam czy sie spoznil czy nie) w kazdym razie
      ksiadz zajal sie w ktoryms momencie mowa upolityczniajaca indian.
      i teraz sobie wyobrazcie- maly kosciol, indianie, ksiadz i ja, mniej wiecej o
      glowe wyzsza od zgromadzonych. no i ten ksiadz zaczal przypominac cala historie
      meksyku, kilka tysiecy lat kultury to standart, oczywiscie czym sie
      rozni "nuestro pais" od los estados unidos- brak kultury, tylko dwiescie lat
      historii itp, itd. a ja sobie tak myslalam- tu Cie mam,soy de polonia.

      po mszy, zjedzeniu rogalikow, wpadlam na pomysl, zeby ksiadz mnie podwiozl z
      powrotem do miasta, swoim wspanialym wozikiem. dzizus, jaka on zrobil mine.
      pozniej oczywiscie mu powiedzialam, ze jestem z polski. ale juz przy kolejnych
      wizytach (np. na slub spoznil sie chyba ze dwie godziny) mialam wrazenie, ze
      mnie tak jakby unikal, mimo, ze sobie powiedzielismy o Papa itd. :)
    • magduszka.b Re: Relacje Meksyk - USA 22.11.05, 02:38
      Jesli chodzi o spostrzezenia z podrozy, to faktycznie nie lubia tu amerykanow.
      Generalizacja jest powszechna, a niechec do amerykanow rzutuje chyba na
      wszystkich bialych.
      Ogolnie z podrozy po Meksyku jestesmy bardzo zadowoleni. Ale nie podoba mi sie
      wyjatkowo jedna rzecz: brak szacunku dla przyrody. Jestem w szoku, ze mozna tak
      potwornie smiecic. Krajobrazy i przyrode maja po prostu przepiekne, ale w ogole
      o to nie dbaja. Plastykowe opakowania sa doslownie wszedzie. Ta bezmyslnosc
      jest porazajaca.

      Poza tym roznice miedzy indianami a metysami. Indianie sa zepchnieci w jakas
      czarna dziure, sa ewidentnie obywatelami 2 kategorii.
      • arekch77 Wątek polski :) 25.11.05, 22:57
        W El Universal ukazał się ten tekst, gdzie piszą że Polska może prowadzić
        dochodzenie na temat więzień CIA w naszym kraju.

        www.eluniversal.com.mx/notas/317419.html
        Generalnie wiadomości z Polski nie są tym czym można by zainteresować
        przeciętnego Meksykanina, no ale jeżeli pojawia się w nich coś co mogłoby
        zaszkodzić wizerunkowi USA, to oczywiście należy to opublikować.

        Magduszka, stopień zniszczenia środowiska w Meksyku przybiera katastrofalne
        rozmiary, nie tylko ze względu na wszechobecne śmieci, ale także masowe
        wycinanie lasów zanieczyszczenie wody, gleby... Widziałem kiedyś coś takiego -
        przyjeżdżam samochodem do warsztatu w Zimatlan, blisko Oaxaca, facet powiedział
        że zaraz się mną zajmie, tylko skończy wymieniać olej w samochodzie
        poprzedniego klienta. Po skończonej robocie zużyty olej powędrował do strumyka
        płynącego obok warsztatu. Jakoś nikgoo to specjalnie nie zdziwiło...

        Co do indian, do niestety masz całkowitą rację, generalnie są oni bardzo źle
        tam traktowani. Samo słowo "indio" jest obraźliwe, używa się go aby określić
        kogoś niedouczonego, o niskiej kulturze osobistej.

        Jak pozostałe wrażenia z podróży?
    • wiksadyba1 Re: Relacje Meksyk - USA 23.12.05, 22:13
      Wydaje mi się, że oprócz kwestii współczesnych i propagandy PRI jednak jakąś
      rolę mają kwestie historyczne - utrata znacznej części ziem na rzecz USA,
      dwuznaczny udział Amerykanów w wojnie domowej na początku XX wieku. To jakby
      dodatkowy pretekst do zwalania winy na Amerykanów, tak jak niektórzy Polacy do
      dziś zwalają niepowodzenia na "zaborców"...
      • bart444 Re: Relacje Meksyk - USA 31.12.05, 19:27
        Mnie wydaje sie, ze przesadzacie z tym bardzo negatywnym stosunkiem Meksykanow
        do Amerykanow. Od wielu lat podrozuje do Meksyku kilka razy w roku i spotykam
        sie z roznymi ludzmi. Fakt, ze moje obserwacje moga byc wypaczone, jako ze sa
        to glownie podroze sluzbowe i moje kontakty ograniczaja sie do zamozniejszych i
        lepiej wyksztalconych. Jest tez faktem b. duze zroznicowanie spoleczenstwa,
        bardziej pasujace do trzeciego swiata niz do np Europy.

        Wszedzie odbierany jestem jako Amerykanin, z wieloma osobami mam wrecz p
        [rzyjacielskie stosunki. Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek spotkal sie z
        gorszym traktowaniem ani z sugestia niecheci do USA. Ocenialbym nawet ze
        wiekszosc moich rozmowcow jest przyjacielsko nastawionych do Ameryki.

        Nalezy tez pamietac, ze ca 20% calej ludnosci Meksyku przebywa legalnie lub
        nie, w USA. Musi to odbijac sie na zrozumieniu USA i poprawie wzajemnych
        stosunkow.
        • mojito W poszukiwaniu niecheci do Amerykanow :). 02.01.06, 04:24
          Mam taka sama opinie i podobne doswiadczenia do Bart444.
          Znam Meksykanow jako sympatycznych, zyczliwych i latwousmiechajacych
          sie ludzi. Jako "hyphenated" obywatel mialem wielokrotnie okazje
          zaobserwowac nastawienie Meksykanow do obu nacji. Rzeczywiscie,
          po ustaleniu, ze pochodzi sie z Polski pojawia sie czesto usmiech
          sympatii. Nie zabserwowalem nigdy rowniez odruchow wymiotnych ani
          widocznej niecheci Meksykanow do Amerykanow.

          Rzekoma niechec Meksykanow do Amerykanow pojawia sie najczesciej
          w postach dwutygodniowych turystow z Polski, ktorzy po powrocie
          dziela sie ta zmeczona rewelacja z czytajacymi. Byc moze wynika
          to z koniecznosci dowartosciowania sie kosztem innych narodow ?
          Szukanie na sile niecheci Meksykanow do Amerykanow ( moze na Poludniu,
          moze na Polnocy, moze za tym drzewem a moze tam, pod kamieniem :)
          jest naciagane. Sadze, ze jest to odpowiedz wymuszona majaca na
          celu poprawienia samopoczucia pytajacego turysty. Pytanie typu:
          "Czy bije pan zone?" Kazda odpowiedz pozostawia odium.

          Opowiedziany przez aktora meksykanskiego dowcip w popularnym programie
          TV Leno stwierdzil, ze badania socjologiczne wykazaly, ze 70% Meksykanow
          chcialaby mieszkac w Stanach. A 25% juz w Stanach mieszka.

          Feliz y prospero Ano Nuevo para todos :),
          mojito.
          • mulinka Re: W poszukiwaniu niecheci do Amerykanow :). 08.01.06, 03:18
            Bylam w Los Cobos w zeszlym roku.Pod koniec stycznia znow sie wybieram.
            Kraj strasznych dysproporcji, to prawda, ale jedzonko maja wspaniale. Do tego
            slocne, plaza - bycie tam turysta jest super, ale za zadne skarby nie
            chcialabym tam mieszkac.
            pozdrawiam :)
            • mojito Baja California Sur (Los Cabos). 08.01.06, 07:21
              Hola Mulinka,

              huragan Wilma jeszcze bardziej uatrakcyjnil Los Cabos (Cabo San Lucas
              i San Jose del Cabo). Duzo rezerwacji wakacyjnych i slubnych przeniesiono
              tam z Cancun. Glowne hotele nie otworza sie w Cancun az do konca kwietnia.
              Panuje opinia, ze Cancun juz nie powroci do do czasow swojej popularnosci.
              Los Cabos zabiera obecnie wiekszosc amerykanskich turystow. Zreszta zawsze
              bylo pewne rozgraniczenie. Tylko 90 minut z Los Angeles. Tradycyjnie latala
              tam Kalifornia i West Coast. Do Cancun w wiekszosci lataly czartery z East
              Coast. Two different "crowds" :). Cancun ma zupelnie inna opinie.
              Baja California Sur i Los Cabos sa najdrozszymi miejscami w Meksyku.

              Saludos,
              mojito.
    • kasiasmom Re: Relacje Meksyk - USA 26.01.06, 23:57
      Ciekawa jestem, jak bedzie sie rozwijac najnowsza "bronca" na granicy i jak
      konsekwentnie meksykanskie wladze beda prowadzic dochodzenie w sprawie ubranych
      w mundury meksykanskiego wojska osobnikow, ktorzy w poniedzialek
      zapewnili "ochrone" przemytnikom transportu narkotykow, wyciagajac ich z Rio
      Grande. Po stronie amerykanskiej na pewno odbije sie to wzmocnionymi patrolami
      tzw. "patriots" i nie tylko...Ogolnie wydaje mi sie, ze kompletny brak kontroli
      wladz meksykanskich nad terenami nadgranicznymi jest tylko wyrazem ich
      zupelnego braku zainteresowania, bo chyba wyznaja poglad, ze Meksyk to D.F., a
      reszta kraju niech sobie radzi, jak chce. Tak jak przez tyle lat nie doszli do
      konkretnych rezultatow w sprawie morderstw kobiet w Juarez...
      • mojito Coyotes, polleros y traficantes. 27.01.06, 02:35
        Dzisiaj rowniez rzad meksykanski wycofal sie z rozpowszechniania wsrod
        swoich obywateli map terenow przygranicznych ulatwiajacych nielegalne
        przekraczanie granicy.

        Pokazano tez w TV odkryty ostatnio klimatyzowany tunel przez ktory
        przemycano ludzi, bron i narkotyki do Stanow. W zeszlym roku odkryto
        cztery takie tunele.
        • mojito El boicot. 02.05.06, 00:28
          Dzisiaj w Stanach odbyly sie liczne demonstracje pod nazwa
          "A Day Without Immigrants". Manifestowaly setki tysiace
          imigrantow legalnych i nielegalnych domagajac sie zlagodzenia
          amerykanskiego prawa imigracyjnego i zalegalizowania nielegalnego
          pobytu imigrantow.

          Maszerujace demonstracje i wiece odbyly sie w Los Angeles, Chicago,
          Orlando, New York, Las Vegas, Milwaukee, Filadelfii i innych miastach.

          W Mexico City odbywa sie dzisiaj "Gran boicot comercial" solidaryzujacy
          sie z Meksykanami mieszkajacymi w Stanach i polegajacy na nie kupowaniu
          towarow produkowanych w Stanach lub w Meksyku przez przedsiebiorstwa
          amerykanskie. Protest nazwano "A Day Without Gringos".

          Duza kontrowersje wzbudzilo rowniez ostatnio tlumaczenie hymnu
          amerykanskiego na hiszpanski.

          Badanie opinii publicznej wykazalo, ze 11% spoleczenstwa jest za
          zalegalizowaniem nielegalnych imigrantow a 89% jest przeciwko.
          • s.wawelski Re: El boicot. 02.05.06, 05:21
            Jedna ze wspomnianych demonstracji ogladalem w tv i musze przyznac, ze z
            mieszanymi uczuciami. Mysle, ze cos co nie przysporzylo imigrantom sympatii to
            to, ze przybyli do obcego kraju nielegalnie przez zielona granice a zaczeli za
            bardzo przemawiac z pozycji "Mexican Power". Nie wiem czy nie byloby bardziej
            rozsadnie i dyplomatycznie skupic sie na prosbie o zalegalizowanie ich pobytu.
            Z drugiej strony polityka rzadu USA wobec reformy prawa imigracyjnego wola o
            pomste do nieba za swa wieka dwulicowosc w tym wzgledzie.
            • mojito Re: El boicot. 02.05.06, 17:52
              Rzeczywiscie PR wymaga pewnego doszlifowania. Zauwaz, ze jest
              znaczna poprawa od ostatnich wystapien. Zniknelo morze flag
              meksykanskich i nie jest ich teraz wiecej niz amerykanskich.
              Wydawalo mi sie, ze nawet amerykanskich bylo wiecej.
              I organizacja byla dobra.

              Tlumaczenie hymnu amerykanskiego na hiszpanski uwazam za
              "pushing too far" i za niedobry pomysl. To tak jak tlumaczenie
              hymnu polskiego na niemiecki aby uzyskac przychylnosc Polakow :).

              Zdecydowanie polityka imigracyjna Stanow wymaga odpolitycznienia
              i uporzadkowania. Rzad Meksyku tez sprawie nie pomaga.
              Ostatnie zalegalizowanie posiadanie malej ilosci narkotykow
              nie przysporzy Meksykowi sympatykow w Stanach. Meksyk tez nie
              jest w pozycji udzielania rad innym panstwom do czasu gdy
              nie zrobi czegos radykalnego ze swoja wszechkorupcja i wlasna
              polityka imigracyjna. Stan Chiapas to tez temat rzeka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka