powolne merdanie nogami vs 90% MHR

20.09.07, 18:00
Po raz kolejny potwierdza sie teza ze zalecenia 'utrzymywac tetno w strefie
spalania tluszczu' mozna sobie o kant tloostego biodra rozbic:

preview.tinyurl.com/3car55
Porownujac biegi ( a wiec forme aktywnosci zwykla bardziej intensywna niz
wolne merdanie nogami na stacjonarnym rowerze z tetnem < 130) z pilka nozna:

mimo ze srednie tetno bylo podobne w obu grupach w ciagu 3 miesiecy pilkarze:
* stracili 3.7% masy tluszowej (biegacze 2%)
* zyskali 2kg nowych miesni (biegacze brak zmian)

Ergo: oplaca sie cwiczyc zwiekszajac okresowo tetno do 90% max i powyzej.
(mowimy o ludziach zdrowych)

Pzdr
    • niewygodny Re: powolne merdanie nogami vs 90% MHR 20.09.07, 20:59
      scept89 napisał:

      > Ergo: oplaca cwiczyc zwiekszajac okresowo tetno do 90% max i
      powyzej.

      Oczywiście że się opłaca :)
      Jestem najlepszym tego przykładem: 12 mies ostro "tętniącej" jazdy
      na rowerze + ćwiczenia siłowe = redukcja tkanki tłuszczowej z 23%
      do 16% i ... tylko 3 kg mniej
      Efekt uboczny: konieczna wymiana całej garderoby z wyjątkiem butów
    • Gość: jackk3 Re: powolne merdanie nogami vs 90% MHR IP: *.ptr.terago.ca 20.09.07, 21:21
      Tez sie przychylam do tej opinii. Sam to widze po sobie. Czasami
      (rzadko) mam jazde tzw.'rest & recovery', czyli odnowa po np.
      ciezkich treningach czy zawodach. Moja typowa jazda to np. 30km co
      mi zajmie w sezonie 60min. na tetnie okolo 60-60% (czyli jakies pod
      120). Ja nie wiem jak tak mozna jezdzic codziennie? Wlasciwie to
      rownie dobrze moglbym siedziec przed TV i pic piwko (robie to tylko
      aby 'rozruszac' zwykle zbite nogi). Liczba kalorii spalonych
      strasznie mala, zwykle nawet lyka wody nie potrzebuje. I ktos mi
      powie ze po 0.5 godz. spalam tluszcz? Tylko ile go spale (o ile w
      ogole). Nie mowiac o tym ze to cholernie nudne jest i czekam tylko
      konca takich jazd.
      Pzdr
      • niewygodny Re: powolne merdanie nogami vs 90% MHR 20.09.07, 22:18
        Gość portalu: jackk3 napisał(a):

        > I ktos mi powie ze po 0.5 godz. spalam tluszcz?

        Ale wszelcy analitycy cyferek będą przekonywać do oporu że spalisz
        go w tym tempie procentowo najwięcej choćby w przeliczeniu na gramy
        miało to być 0,001 ;-)
      • scept89 Re: powolne merdanie nogami / interwaly 21.09.07, 15:58
        Dla mnie zaskoczeniem bylo to ze w w/w badaniach _poczatkujacy_ pilkarze
        biegajacy w porownaniu z rownie poczatkujacymi biegaczami praktycznie
        semi-interwalowo mieli tak dobre rezultaty. Innymi slowy byc moze zalecenia aby
        najpierw zbudowac podstawy poprzez bardziej jednostajny trening kardio a
        nastepnie brac sie za interwaly niekoniecznie maja sens. Prawdopodobnie lepsze
        wyniki osiagnie sie 'zlagodzonymi interwalami', np jakas forma marszobiegu ze
        wzglednie szybkim tempem od (prawie?)poczatku niz dochodzeniem do 1h
        jednostajnego biegu.

        Druga rzecz to korzystny skutek dlugotrwalego wolnego merdania. Cos w granicach
        >3h na rowerze (nie tak nudne: jezdzilem wzdloz kanalu/rzeki) albo >6h spaceru z
        umiarkowanym (?5-6kg) plecakiem. Mimo ze tetno zdecydowanie marne to nawet lazac
        po plaskim miescie miewalem zdecydowanie sztywne nogi po dniu takowych
        przyjemnosci.

        Pozdr.
        • Gość: jackk3 Re: powolne merdanie nogami / interwaly IP: *.ptr.terago.ca 21.09.07, 16:29
          Nie mozemy porownywac tych dwoch roznych sportow. W kolarstwie
          robienie tzw. 'bazy' w tlenie ma duze uzasadnienie (i jest to wiecej
          niz 3 godz.). Wiekszosc wysigow etapowych przebiega w tlenie,
          momentami tylko wybiega na prog czy poza niego. Jesli zawodnik nie
          potrafi utrzymac niskiego tetna gdy np. peleton jedzie luzno w kupie
          to nie ma tam czego szukac. To jest podstawa. Oczywiscie te 3-7
          godz. jazdy (glownie wczesna wiosna i jest to mocniejsze tempo niz.
          to 'na granicy zadyszki') nie maja nic wspolnego z zrzucaniem wagi.
          Jesli sie to zrobi 'po lebkach' to predzej czy pozniej wyjdzie to w
          trakcie sezonu w postaci przetrenowania, braku postepow (czy nawet
          recesji). Interwaly sa swietne ale nie mozna ich robic codziennie
          oczywiscie.
          Pzdr
          • niewygodny Re: Pyt o tętno na rowerze 21.09.07, 16:39
            Gość portalu: jackk3 napisał(a):

            > Jesli zawodnik nie potrafi utrzymac niskiego tetna gdy np. peleton
            jedzie luzno w kupie to nie ma tam czego szukac.

            Do profesjonalnych obciążeń mi daleko ale mam pytanie: jadąc na
            rowerze stacjonarnym z kadencją ok 90-100 dość szybko łapię tętno na
            poziomie 140-150 (mam 35 lat i max tętno zbadane na poziomie 190-
            195) czy to źle ? Dość szybko tzn po ok 1 min.

            Przy czym podniesienie go do 160-170 przychodzi już dużo trudniej
            przy czym ani w tym niższym przedziale ani w tym wyższym nie mam
            zadyszki - dość spokojnie i głęboko oddycham i dość swobodnie mówię
            i takie tempo (160-170) mogę utrzymać przez dłuższy czas coś w
            rodzaju zadyszki zaczynam łapać w okolicach 180 i powyżej (tu
            pociągnę jakieś 10 min)

            Czy taka wydolność jest w miarę OK ?
            • Gość: jackk3 Re: Pyt o tętno na rowerze IP: *.ptr.terago.ca 21.09.07, 17:26
              Trudno udzielic odpowiedzi na odleglosc ale wydaje mi sie ze OK.
              W jaki sposob wyznaczyles max tetno? Widzisz jesli miales 'zbadane'
              tetno to nie powinno byc ono na poziomie 190-195. Wartosc powinna
              byc bardziej dokladna. Wzrost tetna nie zalezy od kadencji na
              rowerze ale od obciazenia (w skrocie). Z twoich danych wynika ze te
              180 to byc moze tzw. 'treshold' czy lekko powyzej.
              Dla porownania moj TT 'treshold' to w tej chwili 168-170 (potrafie
              to utrzymac przez godz.) przy tetnie max 183-185, wiek 'troche'
              starszy bo dochodze do 49. Wiekszosc cwiczacych kreci na rowerze
              stacjonarnym za lekko, bowiem dosc szybko wysiadaja im nogi i tetno
              skacze 'ponad zadyszke', wiec obnizaja obciazenie, tetno idzie na
              dol i wiadomo ilosc spalonych kalorii spada znacznie. Opisz jakiej
              metody uzywales do znalezienia tetna max?
              • niewygodny Re: Pyt o tętno na rowerze 21.09.07, 20:49
                Gość portalu: jackk3 napisał(a):

                Dzięki za odpowiedź - z tym "zbadaniem" to się nie wyraziłem
                precyzyjnie
                Tętno max mierzyłem sam metodą Karvonena i (chyba tak to się nazywa)
                metodą wysiłku sub-maksymalnego.
                Ponieważ powtarzałem to 3 razy (1 x mies) a na dodatek miałem
                jakieś dziwne zachowania tętna spoczynkowego
                to wychodziło mi od 185 do 195 więc założyłem że
                max mam gdzieś w okolicach 190-195 bo jakoś nie mogę uwierzyć że 185
                skoro przejście przez 180 i zbliżenie sie do 185 nie jest dla mnie
                mocno zabójcze.

                Myślę że górnych strefach jest w miarę OK ale zastanawiam się
                czy moje srece nie dostaje zbyt szybkiego przyspieszenia na samym
                początku - z ok 70-75 po minucie mam te 140. Może po prostu za
                szybko wchodzę na obroty i powienienem zczynać od wolniejszej jazdy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja