rudama
23.10.03, 17:29
Kochani, doradzcie!
Slowo talia brzmi dla mnie bardzo abstrakcyjnie, jako ze nie bardzo ja widac.
Zglaszam pelna chec i gotowosc do cwiczen, jesli ktos moglby rozsadnie moimi
dzialaniami pokierowac.
Od czego mam zaczac, jesli tluszczyku "Tam" mam calkiem sporo? Czy
zainwestowac glownie w aeroby - zrzucac tluszczyk "generalnie", a dopiero
potem zaczac "rzezbic" talie? Czy juz teraz cwiczac glownie na te czesc ciala?
Tylko, czy efekty bedzie widac, przeciez nawet wycwiczonych miesni nie bedzie
widac pod tluszczykiem..I czy lepiej cwiczyc rzadziej i dluzej, czy
pojedyncze krotkie serie w ciagu dnia tez skutkuja?
A moze laczyc oba te programy cwiczen (aeroby +rzezba)? W jakich proporcjach?
Moglabym biegac ( biegalam troszke wiosna i latem, jakies sto godzin, teraz
jestem po dwoch miesiacach przerwy),mam tez warunki do skakania na skakance.
Jakie tetno byloby najkorzystniejsze? Jestem w stanie wygospodarowac 1 - 1,5
dziennie. A co z dieta? Pomimo wszelkich kontrowersji najchetniej
stosowalabym low.carb, ale moze lepiej inaczej?
Acha, i jeszcze a propos "jojo" - jak dlugo powinnam cwiczyc? Nie wiem,
poniewaz gdy cwicze dlugo, to mam na biodrach siniaki, a nie czuje
szczegolnego wysilku. Czy lepiej krecic na poziomie pasa, czy bioder?
A czy to, ze tluszczyk odklada mi sie jak "jabluszko" a nie "gruszka" mowi
cos o moim metabolizmie?