alladyn15
06.10.09, 04:28
Tak sobie siedze tutaj w gabinecie mojego psychiatry i czytam sobie
jego prenumerowane czasopisma.
Natknalem sie na artykul,doslownie przez przypadek,ktory wstrzasnal
mna do glebi.
Milosc jest choroba psychiczna,ktorej jeszcze nie mozna
zaszufladkowac.Serio.Powoduje nieracjonalne zachowania.Obiekt
milosci nagle przestaje miec wady,jest ladniejszy od wszystkich go
otaczajacych i tego typu hece.Osobiscie jestem latwo kochliwy i
moze dla tego mnie tu trzymaja?