Dodaj do ulubionych

Nadciągają Ślązacy

24.01.06, 17:06
Nadciągają Ślązacy
Nijakowski Lech M. (red.)

Książka jest odpowiedzią na niski poziom debaty publicznej na temat Śląska i
Ślązaków oraz wiedzy o tym regionie kraju. Jest to praca, która oświetla
problem "narodowości śląskiej", związany z próba rejestracji Związku Ludności
Narodowości Śląskiej. Autorzy prezentują stan wiedzy na temat tożsamości
Ślązaków, obalając wiele mitów, stereotypów i zwykłych kłamstw. W tomie
znalazły się również wypowiedzi osób bezpośrednio zaangażowanych w ruch
regionalny na Śląsku. Książka adresowana jest do wszystkich tych, którzy
Śląskiem się interesują oraz osób zainteresowanych przemianami współczesnej
tożsamości Polaków.

246 stron, oprawa miękka, format 150x210
ISBN: 8373831126

alejka.pl/nadciagaja_slazacy.html
Obserwuj wątek
    • ballest Re: Nadciągają Ślązacy 24.01.06, 17:11
      Danke Hanys, Besten Dank.
      ;)
      • sloneczko1 Re: Nadciągają Ślązacy 24.01.06, 21:27
        ciekawe czy jom dostana w naszych ksiyngarniach
        • hanys_hans Re: Nadciągają Ślązacy 24.01.06, 22:03
          Dnia 6 maja w katowickiej Bibliotece Śląskiej odbyła się kolejna dyskusja wokół
          książki "Nadciągają Ślązacy. Czy istnieje narodowość śląska?". Spośród autorów
          stawili się tym razem jedynie redaktor tomu, Lech Nijakowski, oraz Jerzy
          Gorzelik. Na sali obecnych było ponad czterdzieści osób. Żywa dyskusja z
          udziałem publiczności dotyczyła wielu aspektów śląskiej tożsamości. Wiele
          krytycznych uwag padło pod adresem Ustawy o mniejszościach narodowych i
          etnicznych, w której pominięto Ślązaków.
          • hanys_hans Re: Nadciągają Ślązacy 24.01.06, 22:10
            miasta.gazeta.pl/katowice/1,35068,2621495.html

            Przepierz się w tej pralce

            Kazimierz Kutz 25-03-2005 , ostatnia aktualizacja 25-03-2005 10:11

            Jakoś tak dobrze się składa, że autorzy tekstów o Górnym Śląsku albo oficyny
            przysyłają mi swoje książki. W ostatnich miesiącach pojawiło się ich sporo,
            wszystkie są istotne i obejmują różne problemy Śląska, ale u podstaw wszystkich
            publikacji stoi pytanie: cóż to jest to historyczne i kulturowe monstrum o
            nazwie Górny Śląsk? I zaraz potem sakramenckie pytanie, co to jest ta śląska
            tożsamość?



            Silesiana

            Zainteresowanie dzisiejsze szeroko pojętą śląskością wydaje się być oczywiste z
            co najmniej trzech powodów. Po pierwsze, można o sprawach śląskich pisać z
            dowolnej perspektywy, co jest owocem uzyskanej wolności i otwarciem granic. Po
            drugie, wzrasta dynamicznie zainteresowanie "społeczności lokalnej" (jak to się
            mówi w żargonie polonocentrycznym o grupach etnicznych) swoimi sprawami i
            odmiennością Śląska, które chce wiedzieć, kim jest w dzisiejszym świecie i co
            jej się należy od swojego państwa i demokracji. Pobudzona jest także młodzież,
            bo zgłaszają się do mojego biura klasy licealistów z potrzebą spotkania się
            przed egzaminem maturalnym, by porozmawiać o sprawach Śląska. A młodzież z
            Chorzowa Święto Wiosny - czyli Dzień Wagarowicza! - pragnie uczcić debatą o
            tożsamości najmłodszego pokolenia Ślązaków. Po trzecie, placówki naukowe,
            stowarzyszenia, a nawet gminy publikują książki na te tematy. Także plony
            seminariów czy naukowych konferencji silesiańskich wydaje się w formie
            książkowej. Słowem, mamy do czynienia z wyraźnym ożywieniem intelektualnym na
            tematy śląskie. Nawet na Uniwersytecie Śląskim.

            Niejednoznaczność: gleba śląskiej odmienności

            Na moim biurku leży kilka książek wydanych ostatnio, mierzących się z tą
            problematyką. Są wielorakie w podchodzeniu do śląskiej materii; merytorycznie,
            historycznie czy narodowościowo. Z każdej dowiedzieć się można wielu ciekawych
            rzeczy i każdy, kto zechciałby przejść przez ten mętlik, może uporządkować sobie
            Śląsk w głowie. A nie jest to łatwe, wszak jedna z głównych właściwości
            charakteru Górnego Śląska jest w tym, że nie da się on łatwo uchwycić i nazwać
            jednoznacznie. To gleba jego odmienności. Bo pojmowanie go li tylko poprzez
            klisze narodowościowe wydaje się być poznawczo najbanalniejsze, jeśli nie
            najgłupsze. To przypomina myślenie poprzez spisy remanentowe pozamykanych
            sklepów; dziś handluje się innym towarem, w obiegu mamy nowy system monetarny,
            ze świeżo wydrukowanymi nominałami. A przecież nie idzie tu tylko o "sklep", ale
            o cały gmach, który tak niesfornie wymyka się nazwaniu. Materia tych książek,
            mozół kilkudziesięciu autorów, napawa optymizmem. Te książki są jak pralka, w
            której warto się przeprać. Działają i oczyszczają; rozjaśniają wiele plam,
            których warto się wyzbyć.

            Weźmy się teraz za książki. Autorem publikacji (bardzo ważnej!) "Czy Ślązacy są
            narodem?" (w podtytule: "Przemilczana historia Górnego Śląska") jest Arkadiusz
            Faruga. Wydana została w zeszłym roku w Radzionkowie przez Przedsiębiorstwo
            Produkcyjno-Handlowe-Usługowe "ROCOCO" - Jarosław Krawczyk. Radzionków, gmina
            wyzwolona z partyjnego "kotleta mielonego", jest przykładna w europejskim
            pojmowaniu demokracji lokalnej. I potwierdzeniem motta prozaika abchaskiego
            Fazila Iskandera: "Wielki naród może sobie pozwolić na obojętność wobec własnej
            przeszłości, nie boi się zatracenia - naród mały ma lęki i to pobudza jego
            intelektualne siły", które pan Faruga zamieszcza na stronie tytułowej książki.
            To jest ciekawa i rzetelna książka, dobrze udokumentowana, z ciekawymi aneksami
            i mapami. Brawo Radzionków! Gdzie byłby dziś Górny Śląsk, gdyby go się dało
            pomnożyć przez 100!?

            Niemcy troszczą się o Śląsk

            Bardzo aktywny wydawniczo jest Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej, ponieważ
            finansowany jest z budżetu federalnego Republiki Federalne Niemiec. Wspomnę
            tylko o leksykonie biograficznym "Niemcy górnośląscy", który zawiera 120 not
            biograficznych, w tym 28 ludzi nauki i 22 pisarzy. I jest cała seria książek z
            dorocznych pokonferencyjnych seminariów na zamku w Kamieniu Śląskim i
            towarzyszących im paneli dyskusyjnych. Śląscy Niemcy traktują tożsamość Śląska z
            wielką systematycznością. I choć skażeni perspektywą niemiecką robią, dla
            śląskości dziesięciokrotnie więcej niż strona polska, która ustawowo woli u
            siebie wspierać aspiracje mniejszości niemieckiej, niż zajmować się problemami
            społecznymi Śląska w ogóle. Placówki ku temu powołane nie za bardzo chcą orać
            własną glebę. Dopiero wspomniana gmina Radzionków albo Towarzystwo Przyjaciół
            Śląska w Warszawie łatają dziury oficjalnego albo zaściankowego bojkotu. WTPŚ
            wydało książkę pt. "Nadciągają Ślązacy" (w podtytule "Czy istnieje narodowość
            śląska?"), jakby ze wstydu - i opozycji - do działalności Domu Współpracy
            Polsko-Niemieckiej. Książka jest zbiorem esejów dziesięciu autorów o bardzo
            różnej filozofii na temat Górnego Śląska; radykalnych i bojaźliwych albo
            mętnych. Ale w tej różnorodności leży wartość zbioru. W każdym bądź razie lepsze
            to niż nic.

            Z pieczęcią uniwersytecką

            Ale jest także wiadomość radosna, jak gwiazda betlejemska. Wydawnictwo
            Uniwersytetu Śląskiego, "Bibliotheka Alia Uniwersa" wydało swoją dziesiątą
            książkę pt. "My som tukej" (Kilka szkiców o przestrzeni śląskiej), pod redakcją
            Wojciecha Kalagi. Pisze on we wstępie, że są to wyjęte z dwóch konferencji
            naukowych na tematy wielokulturowości szkice "poświęcone różnym aspektom i
            obrazom śląskości" i zebrane "w jeden niewielki tomik, ale zespolony sympatią
            dla śląskości i poczuciem Śląska". Jest to dziewięć naukowych szkiców o różnej
            urodzie i głębi bardzo przystępnie napisanych. I powiem za jednym z autorów, co
            to jest Śląsk - "śląska wykładnia jest specyficzną konstrukcją stałych
            doświadczeń europejskich", "Śląsk wymyka się opisom. Jest kulturową
            różnorodnością", "Śląsk to tęsknota". A od siebie dodam - część uczonych nie ma
            wątpliwości, że Śląsk ma swoją niezaprzeczalną etniczność i może być traktowany
            jak formujący się naród. I nikt na to nie poradzi.

            Dziękuję dyrektorowi Wydawnictwa UŚ prof. dr. hab. Markowi Pytaszowi za "My som
            tukej"! Jest to książka bliska memu sercu i sprawiła mi wielką radość, nie tylko
            przez to, że się ukazała, ale i dlatego, że nosi pieczęć Uniwersytetu Śląskiego.

            Śląsk, który jest tęsknotą

            Na koniec, jakby w kontrapunkcie do omawianych publikacji publicystycznych bądź
            intelektualnych, anonsuję książkę Seweryna A. Wisłockiego "Janowscy Kapłani
            Wiedzy Tajemnej. Okultyści, Wizjonerzy i Mistrzowie Małej Ojczyzny", która jest
            zbiorem esejów i szkiców o naiwnych malarzach-mistykach z Janowa. Na niewielkiej
            przestrzeni pomiędzy Nikiszowcem, Giszowcem, Janowem a Szopienicami miał miejsce
            cud. Objawiła się grupa niedzielnych malarzy-mistyków związanych z kopalnią
            Wieczorek. Już pomarli - jeden się ostał - umrze też kopalnia. A w najlepszych
            muzeach świata zachowają się na zawsze obrazy Ociepki, Wróbla, Sówki czy Gawlika.

            Będą przypominały o tajemniczym, mitycznym i nieco pogańskim Górnym Śląsku,
            który wymyka się opisom i jest tęsknotą...
            • hanys_hans Re: Nadciągają Ślązacy 24.01.06, 22:28
              O Ślązakach z pierwszej ręki
              Projekt wydania tej książki zrodził się w 2003 r. wśród członków Towarzystwa
              Przyjaciół Śląska w Warszawie jako reakcja na wieści o powołaniu Związku
              Ludności Narodowości Śląskiej. Ta społeczna, oddolna inicjatywa wywołała w kraju
              głównie pytania, czy istnieje taka nacja. A wątła dyskusja u wielu Polaków
              zlewała się z przekonaniem, jakby Ślązacy chcieli separować się od Polski.
              Książka "Nadciągają Ślązacy. Czy istnieje narodowość śląska?" ma być cegiełką
              zapełniającą wyrwę w wiedzy na temat pytania zadanego w tytule. Na publikację
              składają się wypowiedzi fachowców. Socjologów: Krzysztofa Kwaśniewskiego, Marka
              S. Szczepańskiego, Jacka i Kazimiery Wodzów oraz Lecha M. Nijakowskiego;
              etnologów, m.in. Doroty Simonides; językoznawców, których reprezentuje Bogusław
              Wyderka.
              Jak twierdzi Kazimierz Kutz, zestaw autorów nie jest chórem, który śpiewa tę
              samą melodię. Każdy zachowuje swój tembr głosu, swoją intelektualną odmienność i
              wiedzę. I dlatego, choć jest to publikacja monotematyczna, nie została wąsko
              zaadresowana do samych Ślązaków.

              Nadciągają Ślązacy. Czy istnieje narodowość śląska?, pod red. Lecha M.
              Nijakowskiego, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa 2004

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka