szwager_z_laband
18.02.06, 12:16
Po co król Jan Kazimierz przyjechał do Opola
Widaok zamku opolskiego z czasów Jana Kazimierza
Fot. Adam Juszczak / AG
Urszula Zajączkowska, historyk, st. kustosz w Muzeum Śląska Opolskiego 27-10-
2005 , ostatnia aktualizacja 27-10-2005 18:20
Jeden z ważniejszych epizodów szwedzkiego potopu rozegrał się 350 lat temu w
Opolu, kiedy to król Jan Kazimierz zwołał tu konwokację senatorów
Wybór Opola na obrady nie był dziełem przypadku. Opole było stolicą księstwa
opolsko-raciborskiego i w tym czasie stanowiło chwilową własność Ludwiki
Marii, żony Jana Kazimierza. Faktycznie księstwo podlegało władzy cesarza
austriackiego Ferdynanda III, będącego jednocześnie królem Czech.
Habsburgowie traktowali ten teren jako ziemię zastawną, którą wielokrotnie
spłacali swoje długi.
W roku 1645 księstwo zostało oddane na 50 lat jako zastaw za zaległe sumy
posagowe kolejnych Habsburżanek wydanych za Wazów (chodziło o dwie żony
Zygmunta Wazy i pierwszą żonę Władysława IV). Po jego śmierci, w 1648 roku
księstwo przypadło bratu króla Karolowi Ferdynandowi, który był od 1625 roku
biskupem wrocławskim i księciem Śląska.
Po śmierci Karola Ferdynanda w 1655 roku prawo do zastawu zostało przekazane
testamentem Janowi Kazimierzowi, który z kolei scedował je 6 lipca 1655 roku
na żonę Ludwikę Marię.
Polityka i alkowa
W czasie potopu szwedzkiego na Polskę księstwo opolsko-raciborskie stało się
ostoją dla króla Jana Kazimierza i jego żony Ludwiki Marii. Tu królewska para
postanowiła przeczekać trudny moment wojny.
Na Śląsk pierwsza przyjechała Ludwika Maria, która 30 września 1655 roku
zatrzymała się na postój w Koźlu. Miasto po wojnie trzydziestoletniej było
zniszczone, jedynie 57 domów nadawało się do zamieszkania i nie były w stanie
pomieścić wszystkich osób (dwór i osoby towarzyszące). Królowa liczyła na
postój w Nysie i pobyt w pałacu biskupim. Niestety, kapituła wrocławska nie
wyraziła zgody, zasłaniając się obawą przed zemstą Szwedów, wyborem nowego
biskupa i koniecznością wzmocnienia fortyfikacji miejskich.
Z pomocą przyszedł królowej hrabia Franciszek Euzebiusz Oppersdorf,
ofiarowując gościnę na zamku w Głogówku. Gest hrabiego wynikał z dużej
zażyłości Oppersdorfów z Wazami. W czasie wojny trzydziestoletniej król
Władysław IV udzielił gościny Oppersdorfom w pałacu w Niepołomicach i na
Wawelu. Te wzajemne kontakty dotyczyły także Karola Ferdynanda i Jana
Kazimierza. W 1648 roku hrabia ożenił się z dwórką Ludwiki Marii (wtedy żony
Władysława IV) Anną Zuzanną von Bess.
Królowa przybyła wraz z dworem do Głogówka 7 października 1655 roku. Król -
dziesięć dni później. Pierwszy postój zrobił 13 października w Żorach, gdzie
stawił się w asyście 150 żołnierzy. Cały orszak królewski liczył ponoć 1800
osób (dwór, personel i wojsko).
17 października dodarł do Głogówka. Jak wynika z listu Bogusława Radziwiłła,
królowa przywitała króla niepięknymi słowami, wyrzucając mu, że uciekł z
państwa. Królewską parę pogodził dopiero arcybiskup Andrzej Leszczyński.
Pamiętnikarz francuski Rousseau de la Valette podał zupełnie inny powód
przyjazdu króla. Według jego plotkarskiej relacji król przybył do Głogówka za
powabną panną Anną Schönfeldt, do której pałał od jakiegoś czasu afektem.
Miłosne schadzki Jana Kazimierza, organizowane przez jedną z dam dworu,
szybko zostały przerwane, kiedy tylko królowa dowiedziała się o poczynaniach
kochliwego męża. Ten, chcąc sprawę zatuszować, zamierzał wydać pannę za Jana
Zamoyskiego.
Jednak królowa miała zupełnie inne zamiary wobec bogatego dziedzica ogromnej
fortuny i postanowiła wydać za Jana Zamoyskiego zwanego Sobiepanem swoją
ulubienicę i wychowanicę Marysieńkę d'Arquien, co oczywiście udało się jej
zrealizować.
Wedle innych plotek przyszła żona Jana Sobieskiego była jej nieślubną córką,
dlatego też Ludwika Maria tak dbała o jej wychowanie i zabezpieczenie
majątkowe.
Wino na powitanie
Głogówek stał się od momentu przybycia Jana Kazimierza tymczasową stolicą
Rzeczypospolitej. Stąd wysyłano polecenia, instrukcje, przyjmowano pocztę,
radzono nad sprawami państwa. Na Śląsk docierali uciekinierzy z
nadgranicznych terenów Polski. Jak wyliczył W. Czapliński, mogło być ich na
całym Śląsku około 3800 osób. Najwięcej w Głogówku i okolicy, w Opolu we
wrześniu 1655 roku było 173 Polaków.
Do Opola król zwołał przebywających na Śląsku senatorów na obrady. Para
królewska wyruszyła do naszego miasta 13 listopada 1655 roku. Przyjęto ich
życzliwie. Na powitalne wino wydano 22 talary i 12 groszy. Nie była to mała
suma. Dwór królewski przebywał w Opolu około dwóch tygodni. Miejsce pobytu
pary królewskiej nie jest ustalone.
Wg jednych zatrzymali się w kamienicy książęcej w Rynku, wg innych w
klasztorze franciszkanów. Zamek Piastowski w tym czasie nie nadawał się do
zamieszkania.
W chwili przejęcia zastawu król Władysław IV kazał sporządzić opis opolskiego
zamku, który przytacza W. Soński w swojej pracy "Z przeszłości Śląska":
"W dolnej części jest komnata sklepiona, bardzo niebezpiecznie uszkodzona, na
pierwszym piętrze grożą dwie sklepione komnaty zawaleniem się, kamienie tak
wystają, że zdaje się jakoby lada chwila spaść miały. Na drugim piętrze z 3
izb i 6 alkierzy cztery tak zrujnowane, że mieszkać w nich nie sposób, także
sufit w jednej izbie całkiem jest popsuty i opada w kilku miejscach. Stary
budynek ku południowi tak opustoszał, że zielsko w nim rośnie. Jest tam izba,
którą zowią izbą ziemską, tę chciał starosta krajowy odnowić, ale mur się
zapadł".
Pięciodniowe obrady toczyły się od 15 listopada na zamku zapewne w owej już
wyremontowanej izbie ziemskiej. Brało w nich udział 12 senatorów (10 proc.
składu). Na czas obrad przybył do Opola także Stefan Czarniecki. Nie wiadomo
jedynie, jaki był w tych obradach jego udział.
20 listopada 1655 roku wydany został w Opolu słynny uniwersał, wzywający
wszystkich obywateli do powszechnego powstania przeciw najeźdźcy. Akt
skierowany był do wszystkich stanów.
W tym czasie król potwierdził też przywileje opolskich rzemieślników
(zachował się w archiwum opolskim przywilej nadany szewcom opolskim przez
króla Jana Kazimierza w 1655 r.).
Do Głogówka para królewska powróciła dopiero 27 listopada 1655 roku. Wieści z
Polski o powstaniu Polaków przeciw Szwedom i obronie Jasnej Góry skłoniły
króla do powrotu do ojczyzny 18 grudnia 1655 roku.
Towarzyszyły mu pomyślne wróżby: wierzchowiec króla, który w dniu wyjazdu z
Warszawy opierał się swojemu panu i ruszył dopiero po trzykrotnym ugodzeniu
ostrogą, teraz pocwałował z kopyta.
Królowa wyjechała dopiero w czerwcu 1656. Wracała z ochotą do kraju. W liście
wysłanym 22 marca 1656 roku z Głogówka do swojej przyjaciółki pisała: "Jestem
zmęczona wyczekiwaniem i dowiadywaniem się o nowiny. Chciałabym, aby sprawy
zakończyły się w ten lub inny sposób. Jakikolwiek pokój będzie mi miły,
bylebym zaznała odpoczynku. Mój pobyt tutaj nudzi mnie na śmierć".