grba
16.03.06, 20:12
16 lutego 1410 r. król rzymski i czeski Wacław wydał wyrok w na sądzie
polubownym w sprawie polsko-krzyżackiej. Sąd był polubowny, ale nie
bezstronny, bowiem Wacław przyjął od Krzyżaków 60 tysięcy florenów.
Długosz tak opisuje wyrok Wacława:
„Król stroniący od podobnych zatrudnień i rzadko trzeźwy, oddany płochym
rozrywkom, leniwo brał się do sprawy zwierzonej jego sumieniu i sądowi, mało
ja sobie ważąc i nie chcąc bynajmniej jej roztrząsać i badać. [...] A gdy
dzień ten nadszedł, udały się obie strony do Izby Królewskiej. Nakazano
milczenie; Wacław król stał i bawił się struganiem jakiegoś patyka; pisarz
wstąpił na wznioślejsze miejsce i jął czytać wyrok w języku niemieckim. Ale
zaraz na początku tego czytania posłowie króla polskiego Władysława tudzież
książąt Litwy i Mazowsza bez żadnego pozwolenia, chociaż niektórzy z nich i
rozumieli dobrze, i umieli nawet mówić po niemiecku, poczęli wynosić się z
Izby Królewskiej. A gdy Wacław król Rzymski i Czeski zapytał ich, dlaczego by
wychodzili, odpowiedzieli: >>Ponieważ tu prawią niemieckie kazanie, a my
jesteśmy Polakami i nie umiemy po niemiecku, przeto udać się musimy kędy
indziej, aby wysłuchać go po polsku<<. Na to rzekł król: >>Niechajby czekali
chwilę, a usłyszą to samo w języku czeskim <<. Oni odparli: >> A my i po
czesku nie rozumiemy<<. Więc król Wacław rzecze: >>Oba te języki podobne są
do siebie i Polak Czecha snadnie zrozumie<<. Na to oni: >>Nie są wcale
podobne Miłościwy Królu. Wszak w czeskim języku siodlak znaczy rolnika i
wiejskiego osadnika, w polskim znaczy mistrza siodlarstwa, to jest tego,
który siodła robi<<. Tak żartobliwą i śmieszną dawszy królowi Wacławowi
odpowiedź, wyszli z Izby Królewskiej i nie chcieli być obecni przy ogłoszeniu
wyroku w jakimkolwiek bądź języku, widząc już, że był niesłuszny i
niesprawiedliwy”.